Dodaj do ulubionych

historia z kwiatuszkiem

21.01.08, 14:21
Zerwałem dla Pani
Tulipany
Bo jestem w Pani
Zakochany

Choć deszcz, morsem kropli,
Wśród łez leśnej burzy
Miłości kolec...
Mi z róży wywróżył...

Pytal mnie storczyk;
"czy kocham sercem?"
"czy tylko tym kwiatem,
W butonierce?..."

Ja z bratków rodziną
W odcieniach błękitu
Mieszkałem na lace
W gęstwinie zachwytu

Lecz życie czasem
Czarę przechyli
Lejąc się krwisto
żalem z żonkili

żalem, co spływa
W rytm serca bicia
żalem samotnych,
Porannych-kaw-picia

I cóż mi z tych
Niezapominajek....?
Skoro mnie Pani już
Nie poznaje...?

Już Pani oczy
Nie do nie się śmieją
Umarł przebiśnieg
Ze słońca nadzieją

I krwawi w mym sercu
Kolca z róży rana...
Bo wiem, że innego;
Pani tuli pana...
Obserwuj wątek
    • dziewczyna.z.bagien Re: historia z kwiatuszkiem 21.01.08, 16:27
      Pani pachnie jak tuberozy,
      to nastraja i to podnieca,
      a ja lubię zapach narkozy,
      a najbardziej , gdy jest kobieca...

      Czy to też historia z kwiatuszkiem w tle? :)))
      • marijola1 Re: historia z kwiatuszkiem 21.01.08, 18:19
        Za smutek mój,a Pani wdzięk
        Ofiarowałem Pani pęk czerwonych melancholii
        I lekkomyslnie dałem słowo
        Że kwiat ów kwitnie księżycowo
        A liście mrą srebrzyście.
        Pani zdziwiona mówi:
        Cóż to przecież bukiet zwykłych róż
        Ach rzeczywiście,więc cóż Ci dam....?
        • zwierz_futerkowy Bezwiersznie, tym razem... 21.01.08, 19:05
          Czy zrozumiemy kiedyś?
          Kwiat, który otwiera swoje wabiące oko
          Dniem, zamykając się w sobie nocą
          Spędzając życie w miejscu...
          Czy zrozumiemy wiatr?
          Który niczym organista na wielkich piszczalach drzew?
          Wygrywa melodie, niepokojąc szumem, głaszcząc twarze, rozwiewając włosy...
          Jak opisać te krople deszczu płynące nieba Łzami?
          Po pachnących wiosna policzkach
          Jak opisać to ciepło dłoni, dławiące gardło uczucie?
          Kiedy ściskając rękę, zapominamy, czym jest samotność?
          Czy zrozumiemy morze?.. Kołyszące falami
          światy nam jeszcze nie znane
          Albo drzewa, które nas przeżyją lub
          Razem w ostatnią drogę żywicznym zapachem
          Utulą.
          Czy zrozumiemy tą rzekę, która niosąc życie?
          Czasem je zabierając, kroplą nic nie znaczy
          Jest bezsilna, lecz nurtem wygładzić potrafi
          Nawet najtwardsze kamienie.
          Jak opisać mam światło, dzięki któremu widzialny jest świat?
          A którego brak budzi zmysły znane zakochanym
          Zamykając oczy wyostrza świat dotąd dla nas nie odkryty
          świat zapachu, smaku, dotyku, który poprzez skórę
          Pędzi nerwem do serca, które krew tłocząc szybciej,
          Płuca nadyma, a w nich powietrze cieple,
          Wydziera się ku ustom,
          A te mącą ciszę szeptem słów, westchnieniem rozkoszy.
          Tak dotyk powraca w postaci dźwięku, za sprawą
          Magii zmysłów.
          Choć czasem to uczucie przyleci
          Skrycie, nagle; jak ptak, szponami wyrwawszy serce
          Porywając je gdzieś w przestworza, zabierając ze sobą
          źródło naszego życia.
          A po ulicach tyle piersi, pozostawiających
          Za sobą ślady krwi na chodnikach,
          Chodzimy w bólu szukając serc swoich,
          Podążając krwi tropem, blednącym z dniem każdym...
          Lecz najczęściej odnajdując jedynie,
          Drogę, którą już przeszliśmy... Wczoraj
          Przedwczoraj,
          Lata temu...

          Nie potrafię opisać miłości
          Potrafię jedynie ją czuć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka