quickly
18.08.03, 01:40
Sam juz nie wiem.
Zaczynam tesknic za tym, za czym nie powinienem. Tutaj mam przeciez
wszystko... ladnie poukladane, estetyczne, higieniczne, zapiete na ostani
guzik.
A tam? Obiekt, tam faktycznie byl: “glod, smrod, nedza i ubostwo”. Ale to
bylo zycie! Chcialo sie zyc! Zycie spontaniczne, szczere, do konca…
Biedni, ale usmiechnieci ludzi…
I znow to moje stare, znajome biurko. Ten sam komputer. Spokoj. Swiezo
zaparzona kawa pachnie tak jak zawsze… Awans w drodze. I co z tego? Ta
wszechobecna, meczaca cisza. Moze nie zupelnie - w radio tak jak zawsze
ograna, jaks anglosaska otrzaskana znajoma piosenka…
Nie ma o czym pisac.
Nawet o zachodach slonca…
Jakos smutno...