czerwona_poziomka
18.08.03, 09:55
ale tak z czasem coraz bardziej mi smutno :-(
Często czytałam do tej pory to forum, wielu mężczyzn tu pisze jakie te kobiety
są złe, jak to lecą na kasę, jak to oni szukają tych wartościowych kobiet i
nie mogą znaleźć.
Opowiem coś o sobie. Nigdy na kasę nie leciałam, zawsze trochę taka ze mnie
naiwna idealistka była. Wierzyłam święcie w to, co panowie o sobie opowiadają:
jacy oni nieszczęśliwi, jacy porzuceni, skrzywdzeni i gdyby znalazła się choć
jedna jedyna, która tego czy owego pokocha -świat by się odmienił, jego serce
mocniej by zabiło. I zdarzało się, że to właśnie ja tego czy tamtego kochałam
i gdy ośmieliłam się to wyznać... okazywało się, że tak naprawdę to on nie
może tego odwzajemnić, bo albo mój wygląd nie jest doskonały, albo mój portfel
jest za cienki, albo jedno i drugie. I jakimś dziwnym trafem Ci mężczyźni,
którzy najwięcej krzyczą o bezinteresownej miłości ze strony kobiety i którzy
się tej bezinteresowności domagają -wcale tacy bezinteresowni nie chcą być
wobec niej...
Ktoś się może zapyta: i co z tego? Ano, to z tego, że noszę coś w sercu,
jakiś uśmiech, jakąś miłość, jakieś ciepło, którego nie mam komu dać. Mam
jakieś skrzydła na których nie mam gdzie pofrunąć, którymi nie mam kogo
otulić. Mam jakieś myśli i marzenia których nie mam z kim podzielić.
Mam dużo rzeczy, które chyba są dobre, ale które są stworzone dla dwojga.
I przeżywane w samotności w pewnej chwili gorzknieją i stają się zbędnym
ciężarem. Zaczęłam wątpić w istnienie wartościowych, wrażliwych mężczyzn.
Może miałam pecha, ale takie było moje życie, że się tej męskiej wrażliwości
i romantyzmu jak dotąd nie doszukałam :-(