dylemat natury osobistej

17.09.03, 03:47
Pytanie do osob obojga plci: co byscie zrobili, gdyby ktos was bardzo kochal
i szalal za wami, a wy byscie tylko go lubili i szanowali, bylibyscie do
niego przywiazani i nie chcielibyscie go skrzywdzic, ale nie kochalibyscie go
miloscia erotyczno-romantyczna. Czy odeszlibyscie od niego, czy tkwilibyscie
na posterunku, zeby go nie skrzywdzic? oto dylemat.
    • ka_27 dylemat natury osobistej 17.09.03, 07:29
      Życie jest pełne dylematów ... :-)
    • Gość: Belbo Re: dylemat natury osobistej IP: *.acn.waw.pl 17.09.03, 07:58
      odeszli byśmy.. sama pisałaś ze nie chcemy jego krzywdy więc odchodzimy i
      zostawiamy go w spokoju.. pocierpi troche a potem zacznie żyć bez nas.. Bo
      inaczej przyjdzie czas ze się zakochamy w innym a on bodzie wtedy cierpiał dużo
      bardziej..

      Z poważaniem

      Osoby obojga płci
    • hetacus Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 08:15
      Nie trzeba oszukiwać i tkwić w niejasnościach. Kiedyś byłem mocno zaangażowany,
      ale mój obiekt miłości traktował mnie jedynie jak dobrego przyjaciela. Nie
      mogłem się z tym pogodzić i żądałem czegoś więcej. Kiedy zostałem "sprowadzony
      na ziemię" i wyzbyłem się złudzeń cierpiałem i miałem żal. Po roku
      stwierdziłem, że tak jednak było lepiej - dla niej i dla mnie.
    • Gość: fazi Re: dylemat natury osobistej IP: 217.8.186.* 17.09.03, 08:56
      ktoś kto kocha nie ma siły odejść, mimo że widzi, iż nie jestkochany. dlatego
      ta druga strona powinna zrobić wszytko by go nie krzydzić i dlatego odejść albo
      odrzucić, jeśli będzie trzeba, kochający zrozumie to - taki stan nierwónowagi
      wypala i szkodzi, boli i ........... koszmar
    • mandaryn_ka Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 09:00
      To rzeczywiście trudna i bardzo delikatna sprawa.
      Napewno nie należy podtrzymywać niczego na siłę, jeżeli sami jesteśmi
      przekonani o tym, że tak naprawdę to tylko przyjaźń i nic więcej.
      Pojawia się pytanie - jak powiedzieć o tym tej drugiej stronie? -
      Myślę, że tu, jak byśmy tego nie załatwili, to i tak będzie urażona,
      skrzywdzona, nieszcześliwa...
      Myślę, że należy ograniczać kontakty do minimum. Licząc na to, że sama się
      domyśli w czym rzecz...
      Ja przynajmniej nie chciałabym tego wprost usłyszeć...:-(. To bardzo przykre,
      gdy ktoś nas informuje , że nic do nas nie czuje poza przyjaźnią...:-(...
      A gdybym się sama domyśliła, byłoby mi łatwiej pogodzić się z tym, zaapceptować
      taki stan rzeczy i przyjąć ofiarowaną przyjaźń...
      • Gość: drak Re: dylemat natury osobistej IP: 5.3.1R* / *.pg.com 17.09.03, 11:04
        Ograniczałbym ilość kontaktów, spotykałbym się rzadziej.
        Nie stwarzałbym sytuacji mogacych wzbudzać jakiekolwiek nadzieje ze strony
        przeciwnej.
        Można również szczerze i wprost powiedzieć co się myśli - może to być dosyć
        bolesne dla drugiej strony i może się wiązać z histeryczna reakcją.
        To zależy od cech osobowych drugiej strony.
        Generalnie zakończyłbym raczej znajomośc w sposób możliwie łagodny.
        ZAkładam oczywiście że nigdy twoje słowa i czyny nie wzbudzały przekonania że
        jest to coś więcej niż zwykła przyjaźń.
        • mandaryn_ka Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 11:11
          Napisałeś:
          "ZAkładam oczywiście że nigdy twoje słowa i czyny nie wzbudzały przekonania że
          jest to coś więcej niż zwykła przyjaźń."

          A jeśli kiedyś słowa i czyny świadczyły właśnie o tym, a pewnego dnia nastapił
          zwrot i słowa i czyny juz o tym nie chcą świadczą , to co wtedy ?
          Wóczas jest jakaś inna rada na rozwiązanie takiego związku ??


          • admin_dzin Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 11:27
            mandaryn_ka napisała:

            > Napisałeś:
            > "ZAkładam oczywiście że nigdy twoje słowa i czyny nie wzbudzały przekonania
            że
            > jest to coś więcej niż zwykła przyjaźń."
            >
            > A jeśli kiedyś słowa i czyny świadczyły właśnie o tym, a pewnego dnia
            nastapił
            >
            > zwrot i słowa i czyny juz o tym nie chcą świadczą , to co wtedy ?
            > Wóczas jest jakaś inna rada na rozwiązanie takiego związku ??
            >
            > Wydaje mi sie,że pozostaje jeszcze szczera, spokojna rozmowa, w której razem
            wyjaśniacie sobie swoje oczekiwania wobec siebie i zawsze ( no prawie zawsze)
            w takich sytuacjach dochodzi sie do wspólnych wniosków na przyszłość.
            Dzień dobry Mandaryn_ko!!
            • Gość: drak Re: dylemat natury osobistej IP: 5.3.1R* / *.pg.com 17.09.03, 11:43
              Jeżeli to nie była zwykła przyjaźń, to sprawa jest bardziej skomplikowana.
              Związek ma sens wtedy gdy obie strony sa zainteresowane kontynuacją.
              Jeżeli jedna ze stron nie widzi sensu w trwaniu nie powinna trwać dla samego
              trwania.
              Kwestia wycofania się jest uzależniona od wielu czynników osobowych.
              Zakladam że zakończenie znajomości jest wynikiem "wypalenia uczuć" a nie
              rezultatem przykrych doświadczeń.
              Sadzę że takie rozstanie powinno być rozciągnięte w czasie.
              Raczej powinien to byc proces stopniowego osłabiania więzi niż
              jednorazowy akt.
              SZczera rozmowa nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji.
              Szczerośc potrafi ranić.
              Stopniowy proces ma właściwości łagodzące. Jeżeli szanujemy partnera to
              powinniśmy zaoszczędzić przykrych doznań.


              • admin_dzin Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 11:49
                jednak taki proces może w drugiej osobie ww dalszym ciągu rozbudzać nadzieje.
                I co wówczas?
                • Gość: drak Re: dylemat natury osobistej IP: 5.3.1R* / *.pg.com 17.09.03, 11:53
                  Jeżeli z bardzo wysokiego pułapu (uczuć) schodzisz niżej i niżej to trudno mówić
                  o wzbudzaniu nadzieji.
                  Pewien szacunek do partnera nakazuje (moim zdaniem) momo wszystko zrobić to
                  łagodnie.
                  • admin_dzin Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 11:57
                    Widze że mamy odmienne pglądy na załatwienie tej sprawy . Ale to dobrze bo na
                    tym polega dialog. A moze każdy z nas ma po części rację?
                    • Gość: drak Re: dylemat natury osobistej IP: 5.3.1R* / *.pg.com 17.09.03, 12:02
                      Absolutnie nie uważam że mam rację , ja zrobiłbym tak jak napisałem co
                      nieznaczy że jest to jedyny słuszny sposób.
                      Uważam że szczerość nie zawsze jest wskazana- czasem lepiej jest nie powiedziec
                      nic aniżeli być nadmiernie szczerym.
                      • admin_dzin Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 12:06
                        Zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem. Nieraz faktycznie lepiej nic nie mówić.
                        Co oczy nie widzą tego sercu nie żal-mówi staraa prawda.
                  • Gość: drak Re: dylemat natury osobistej IP: 5.3.1R* / *.pg.com 17.09.03, 11:59
                    Moje przemyślenia dotyczą związków nieformalnych.
                    W przypadku małżeństw sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana.
                    Uważam że jeżeli na etapie przedmałżeńskim ktoorakolwiek ze stron ma
                    jakiekolwiek wątpliwości to powinna zapomnieć o małżeństwie (z tym partnerem).
            • mandaryn_ka Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 11:51
              Witaj adminie :-)...można i tak! Masz rację, rozmowa jest zawsze kluczem do
              sukcesu:-)
              • admin_dzin Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 11:59
                Dziekuję za choć częściowe poparcie. Jednak metoda załeży od charakterów
                osó ,krórych dotyczy problem i ich zaangarzowania emocjonalnego.
              • admin_dzin Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 12:01
                Dziekuję za choć częściowe poparcie. Jednak metoda załeży od charakterów
                osó ,krórych dotyczy problem i ich zaangarzowania emocjonalnego.
                Miło mi Cie widzieć owocu Cytrusowy. Jak dziś samopoczucie i humorek?
                Pozytywnie nastawiona na stawianie czoła przeciwnościom losu?
                • mandaryn_ka Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 12:08
                  Oj, po wczorajszym dniu zaświeciło dla mnie słonko. Pełna nowych sił, po dobrze
                  przespanej nocy, mogę stawiać czoła przeciwnościom losu! A jak się zdąrzyłam
                  zoriętować , od rana już się dwie pojawiły. Mam nadzieję, że do wieczora się z
                  tym uporam...:-)
                  Aj tam, napewno się uporam, przecież jestem mandaryn-ką :-)
                  • admin_dzin Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 12:11
                    Maz racje Mandaryn_ki zawsze dają sobie radę z przeciwnościami losu i
                    rozwiazują wszelkie problemy. Ciekawe czy znająjakieś tajemnicze zaklęcia,
                    które im w tym pomagają?
                    • mandaryn_ka Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 12:34
                      Oj znają, znają...
                      Przepraszam...:-(
                      Ty wiesz za co...
                      • admin_dzin Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 12:39
                        Nie ma o czym mówić.Jest O.K.:-) Tylko poprosze o jakieś zaklęcie coby nam
                        Adminkom też pomagało.
                        • mandaryn_ka Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 12:53
                          Zaklęcie...
                          Hmmm...
                          Każdy ma własne zaklęcia...:-)
                          Niekoniecznie moje może zadziałać u Ciebie :-)
                          • admin_dzin Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 12:55
                            No tak. Wiec muszę sam szukać.Spróbuję. Dziękuję za radę.
                    • mandaryn_ka Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 13:31
                      Adminie życie w każdym z nas rzeźbi tajemnicze zaklęcia tylko nam znane i tylko
                      na nas mogące oddziaływać. Każde zaklęcie ma swoistą moc, tylko dla osobnika,
                      dla którego zostało stworzone. Nie można ich wymieniać między sobą...tak się
                      nie da...Trzeba je samemu wypracowywać. Bo tylko wtedy mają jakiś sens, bo
                      tylko wtedy działają...:-)
                      • ja_nek Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 13:57
                        Jeśli tylko jedna osoba była i jest zaangażowana, to wykorzysta słabość płynącą
                        z niezdecydowania zatytułowanego 'co z tym fantem zrobić', aby obudzić
                        bliźniacze uczucie w tej osobie co nie kocha. Jest to NAJCZĘŚCIEJ odwlekanie
                        wyroku (chyba, że nastąpi zwrot w uczuciach).
                        Ale taki zwrot jest rzadki, a wyrok 'na nic więcej nie masz szns i nigdy nie
                        będziesz miał' powinien być jednorazowy, dobitny, być może nieco brutalny, ale
                        konieczny i w końcu kiedyś uleczający.
                        Ale że gra się vabank, ten co kocha zrobi wszystko, aby obudzić to uczucie.
                        Wyścig z czasem, w pewnym sensie.

                        Pozdrawiam
                        janek
    • white.falcon Re: dylemat natury osobistej 17.09.03, 17:52
      Bez sensu jest przeciągać sytuację. Moim zdaniem, żyje się o wiele łatwiej,
      prościej i nie czyni się krzywdy innym wtedy, gdy ma się cywilną odwagę
      powiedzieć w oczy, co się uważa ze swojej strony w jakiejś sprawie. Większość
      naszych zgryzot i zmartwień powstaje właśnie na bazie niedomówień, które druga
      strona może zinterpretować inaczej, niż myślimy, a potem mieć do nas żal i
      pretensje, że nie powiedzieliśmy "na czasie" o tym, o czym myśleliśmy. "Mądry
      zrozumie, a głupiego - nie żal."

      Pozdrv.:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja