Gość: ona
IP: *.adsl.inetia.pl
04.09.08, 08:07
Zanim poznałam mojego obecnego chłopaka,przez długi okres czasu miałam znajomego,z którym od czasu do czasu wychodziłam na piwo,lubiłam spędzać czas w jego towarzystwie.Nie ukrywam przy tym że mi się podobał.Ale nigdy między nami do niczego nie doszło.Zawsze ceniłam sobie tą znajomość.Było to coś na zasadzie przyjaźni,może czegoś więcej z mojej strony,ale nigdy nie określone.
Żałuję teraz,że powiedziałam mojemu chłopakowi że on coś kiedyś dla mnie znaczył.To obróciło się przeciwko mnie i przysporzyło wiele cierpienia,ponieważ w taki czy inny sposób wymógł na mnie zerwanie tej znajomości.Zrobiłam to,po wielu rozmowach,ale do końca nie mogę się z tym pogodzić.Teraz traktuję tamtego chłopaka "normalnie", jako znajomego. Nie potrafię tak łatwo rezygnować z ludzi,którzy są dla mnie ważni.
Zastanawiam się,co by było gdybym lepiej to rozegrała - gdybym przedstawiła mojemu chłopakowi to w innym kontekście - że jest on moim dobrym znajomym i kropka.
Mój chłopak też ma koleżankę ze studiów,czasem się spotykamy, to ona inicjuje zazwyczaj spotkania.Raz zabrał ją z nami na Sylwestra. I było ok.
Tamten chłopak zaproponował nam kiedyś też wspólny wyjazd na wakacje z jego znajomymi.Ale mój nie chciał się zgodzić,czułby się niezręcznie. Dodam,że mój chłopak jest małym zazdrośnikiem...
Teraz widzę jaki bezsensowny błąd zrobiłam... a wszystko mogło wyglądać zupełnie inaczej :(