Dodaj do ulubionych

miłość, a alkohol

IP: *.chello.pl 17.10.03, 13:51
Jestem w strasznym dołku. Spotykam się od 4 miesiecy z chłopakiem,który jak
żaden inny podoba mi się.Niedawno rozmawialiśmy o tym jak jest nam ze sobą
dobrze. I właśnie wtedy, on po chwili namysłu, powiedział, że musi mi coś
powiedzieć, o czymś, o czym do tej pory nie wiedziałam, a powinnam, jeśli
mamy być razem. I powiedział, ze jest alkoholikiem, że od kilku lat jedynie
alkohol pomagał mu w problemach, a on nie potrafi przed nim uciec. Koszmar.
A dla mnie alkohol może nie istnieć. Chłopak ma świetną prace, uważany jest
za bardzo ułożonego, i tylko ten alkohol. Ładne "tylko".Powiedział, ze od
kiedy spotykamy się pije o wiele mniej, ale jednak pije. Jest dla mnie
bardzo bliski, i dobrze, że mi teraz o tym powiedział, ale wspomniał, ze nie
moze obiecać, ze przestanie. Niejednokrotnie widziałam rodziny niszczone
przez alkohol, nie chcę tak zyć, a chcę mu pomóc, ale jednocześnie, jeśli
zaangazuje sie w ratowanie go przed alkoholem, mogę nie wrócić do normalnego
życia, jesli on nadal będzie pił. Życie z alkoholikiem może być piekłem. Ale
uczucie miedzy nami jest coraz większe. Dlaczego życie tak komplikuje to co
mogłoby być takie piękne? Co byście zrobili na moim miejscu? Mamy po 26 lat.
Obserwuj wątek
    • Gość: Oberon Re: miłość, a alkohol IP: 195.92.39.* 17.10.03, 14:02
      Najpierw zwalczcie to razem, a potem dopiero żyjcie ze sobą naprawdę.
      • true_oveja Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 14:09
        nie chce cie martwić, ale to się może nie dać zwalczyć... współczuję ci na
        prawdę.
        • kwasna_cytryna Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 14:14
          On sam musi chcieć się leczyć. A i tak nie ma gwarancji, że bedzie to
          skuteczne. Bo alkoholikiem JEST się całe zycie. Jeśli on nie zechce teraz, to
          raczej daruj sobie od razu te znajomość.
    • samowolny Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 14:13
      jeśli mu na tobie bardzo ale to bardzo zalezy to zwalczy nałóg dla ciebie..ale
      to i tak zawsze bedzie w nim tykająca bomba..pytanie czy chcesz zyć ze
      świadomoscia tej "tykajacej bomby" czy będziesz miała tyle sił ?...
      • minka Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 14:21
        sprobuj..ale upewnij sie czy on naprawde chce przestac pic, bo twoje dobre
        checi nie wystarcza za was dwoje.
        powodzenia!
        pozdr.
        minka

    • Gość: DOROTA Re: miłość, a alkohol IP: 217.98.61.* 17.10.03, 14:24
      Mysle ze ja bym sie wycofala z zwiazku. Jego problem z alkoholem jest od kilku
      lat przede wszyskim on musi sam chciec przestac jakos chyba dobrze mu z tym.
      Alkohol potrafi zniszczyc nawet najwieksza milosc namietnosc. Zwiazek wasz
      jest dopiero 4 m-cy wiec pomysl czy nie warto sie wycofac.Decyzja nalezy do
      Ciebie
      pozdrawiam
      • Gość: Aneta Re: miłość, a alkohol IP: 5.2.* / *.chello.pl 17.10.03, 14:52
        Tak mi strasznie źle, bo wiem,że alkoholikiem jest się całe życie, kurcze,
        koszmar. A tak bardzo mi na nim zależy. Zupełnie nie wiem co zrobić, ale
        dziękuje za porady. Nigdy nie miałam żadnych nałogów, więc jest to dla mnie
        dodatkowo trudne. Gdybym tylko wiedziała, że przestsanie pić, oczywiscie
        zrobiłabym wiele, ale tego nigdy się nie wie. Do momentu, kiedy mi o tym nie
        powiedział, byłam taka szczęsliwa. Gdyby zrobił to na początku znajomości
        byłoby mi łatwiej. Zaklęty krag
        • white.falcon Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 15:01
          Przykre.:( Aneto, ja się tylko dziwię się, że niezauważyłaś tego wcześniej. Czy
          n.p. odwoływał jakieś spotkania, coś "zawalał", czy gdzieś znikał nagle bez
          wczesniejszego mówienia o tym? Skoro ma dobrą prace, to jak to jest, że ją
          nadal ma, będąc alkoholikiem?

          Może nie panikuj, tylko dowiedz się - jak wygląda alkoholizm w jego wydaniu. Bo
          może uznał, że jest alkoholikiem, bo n.p. lubi wypić drinka czas od czasu na
          sen. Ludzie czasem różnie pojmują alkoholizm. Dla jednych - to picie dzień w
          dzień, a dla innych - właśnie taki drink. Możliwe też, że z jego strony to jest
          pewnego rodzaju "test" - wstrętna rzecz, ale Panowie czasem wpadają na
          takie "genialne" pomysły. Chce się dowiedzieć, jak zareagujesz: zaproponujesz,
          że pomożesz mu wyleczyć się, odejdziesz, czy potulnie "złożysz uszka po sobie".

          Natomiast jeżeli w rzeczywistości jest alkoholikiem, to odradzam taki związek,
          gdyż przyniesie Ci tylko wiele cierpienia, morze wylanych łez, jak nie coś
          gorszego.

          Pozdrv.:)
          • Gość: Aneta Re: miłość, a alkohol IP: *.chello.pl 17.10.03, 15:25
            Rzeczywiście, gdzie ja miałam oczy. Tak, kilka razy "zawalał" spotkania, nie
            dzwonił, choć mówil, że zadzwoni. Nie wiem, jak on to robi, ze utrzymuje się w
            pracy. Niestety, on z tego co mi mówił, potrafił, kiedy miał kilka dni wolnych
            właśnie przepijać je z kolegami. głupota niesamowita. Tak jest od 7 lat! Nie
            to nie jest test, to jest prawda, koszmarna prawda.
            • white.falcon Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 15:33
              Skoro już o tym wiesz, to szkoda by było Twojego życia na naprawianie
              alkoholika. Nie naprawisz go i nie łudź się, że siła uczuć go wyleczy. Jest to
              niemożliwe. W końcu wszystko - utrzymanie domu, dzieci i p.t. - "zwali" się na
              Twoją głowę, a ile wytrzymasz? Przynajmniej powiedział Ci uczciwie, o co
              chodzi. Z tą chorobą ludzie rzadko wygrywają i, skoro dotąd nic nie pomogło, to
              nie łudź się, że będzie inaczej n.p. po ślubie. Może przez jakiś czas - potem
              wszystko wróci do normy - jego normy, nie Twojej. Moim zdaniem, nie
              powinnaś "ładować się" w ten związek. Ale to tylko moje zdanie.

              Pozdrv.:)
              • jmx Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 15:42

                Hm, a wg mnie należy postawić sprawę na ostrzu noża (przed związanirem się na
                poważnie). Albo alkohol albo ja. Rezczywiście alkoholikiem jest się przez całe
                życie ale można się leczyć, są grupy wsparcia, kluby AA itp. Tylko, ze ten
                chłopak musi chcieć się leczyć, jeśli nie będzie chciał....
              • Gość: Aneta Re: miłość, a alkohol IP: *.chello.pl 17.10.03, 15:43
                Najgorzej tylko poradzić sobie z uczuciami, przez dwa miesiące nie będę miała
                ochoty na nic, znam siebie. Z drugiej strony-najłatwiej odejść, ale ból, ze
                nie pomogłam, zostanie we mnie. Jednocześnie wiem ,że alkoholikiem jest sie
                całe życie. A nie tak wyobrażałam sobie swoje życie, ciagły niepokój. Życie
                bolo, nie da sie ukryc.
              • kwasna_cytryna Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 15:50
                Jeśli chcesz coś więcej informacji tu jest link :
                www.alkoholizm.akcjasos.pl/
        • messja Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 15:43
          Gość portalu: Aneta napisał(a):

          > Tak mi strasznie źle, bo wiem,że alkoholikiem jest się całe życie, kurcze,
          > koszmar. A tak bardzo mi na nim zależy. Zupełnie nie wiem co zrobić, ale
          > dziękuje za porady. Nigdy nie miałam żadnych nałogów, więc jest to dla mnie
          > dodatkowo trudne. Gdybym tylko wiedziała, że przestsanie pić, oczywiscie
          > zrobiłabym wiele, ale tego nigdy się nie wie. Do momentu, kiedy mi o tym nie
          > powiedział, byłam taka szczęsliwa. Gdyby zrobił to na początku znajomości
          > byłoby mi łatwiej. Zaklęty krag

          zycie jest skomplikowane. nie mozna liczyc, ze zawsze bedzie sie tak ukladac
          jakbysmy chcieli. dlatego nie zalamuj sie od razu. dobrze wrozy na
          przyszlosc,ze jest z toba szczery i umie sie przyznac, ze ma problem. to juz
          cos. reszta zalezy od was, a przede wszystkim od niego. jesli bedzie o was
          walczyl pomoz mu. jesli szybko sie podda - nie rob z siebie cierpietnicy.
    • masza10 Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 15:59
      Aneta, radziłabym Ci zajrzeć na forum Uzależnienia
      (gazeta/forum/zdrowie/uzależnienia) - możesz zajrzeć do tego wątku na początek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=8525462
      A moja rada - wycofaj się z tego związku, póki czas. Nigdy, do końca życia, nie
      będziesz mieć pewności, że twój facet znowu nie zacznie pić. Ale decyzja
      oczywiście nalezy do ciebie.
    • marcin-1 Re: miłość, a alkohol - do Anety 17.10.03, 16:04
      Trudno w takiej sytuacji doradzić – alkoholik, który nie osiągnął swojego dna
      (każdy z nas ma inne) nie przestanie pić dobrowolnie. Nie wierz w żadne jego
      zapewnienia i obietnice – my, alkoholicy jesteśmy mistrzami w manipulacji
      otoczeniem, najbliższymi. Znajdziemy zawsze sposób, znajdziemy zawsze powód,
      żeby się napić: chandra, problemy w pracy, sukcesy w pracy itd.

      Jeżeli chcesz się upewnić, co do jego alkoholizmu, kup jemu pół litra (albo
      niech sam sobie kupi) i niech pije tylko po 100 gram dziennie – resztę niech
      zostawia na drugi dzień.

      Jedynym wyjściem dla alkoholika jest terapia w przychodni, a potem mitingi AA –
      nie wierz w żadne hipnozy, zaszywki itp.

      Alkoholizm to choroba (głównie genetyczna: hromosomy i takie tam inne), którą
      leczy się całe życie – to choroba duszy i uczuć.

      Jeżeli masz jakieś wątpliwości, jeżeli choć raz ciebie oszuka lub nie dotrzyma
      obietnicy w temacie nie-picia, to zwiewaj, gdzie pieprz rośnie – lub postaw
      jemu warunek: albo Ty, albo alkohol.

      Pozdrawiam
      Marcin
      Anonimowy Alkoholik
      • Gość: Aneta Re: miłość, a alkohol - do Anety IP: *.chello.pl 17.10.03, 16:18
        Marcinie, a jak dla Ciebie ważne są uczucia? Bo wiem, że w pewnym momencie
        alkohol zastępuje wszystko, nikt i nic się nie liczy, to straszne. Nigdy nie
        miałam takich kłopotów, i to jest strasznie trudne,pozdrawiam i życzę Ci
        wytrwałości
        • marcin-1 Re: miłość, a alkohol - do Anety 17.10.03, 16:35
          Mamy takie powiedzenia (my aa), że alkohol rozwiązuje wszystko: rodziny,
          małżeństwa, umowy o pracę, konta bankowe itp. reszty nie pamiętam w tej chwili,
          tylko nie rozwiązuje jedynie problemu picia.

          Ja, jak piłem, to wręcz starałem się swojej żonie wynagrodzić to podświadomie:
          kwiatki, prezenty, zgoda na jej rządzenie w domu – no i obietnice, ciągłe
          obietnice, że przestanę pić, bo potrafiłem nie pić kilka miesięcy, raz nawet
          ponad rok.

          Aż osiągnąłem swoje dno – piłem destrukcyjnie, po to, żeby tylko pić.

          Pamiętaj, że alkohol to choroba na która zapada ok. 20% ze wszystkich pijących –
          inni mogą „bezpiecznie” upijać się do końca życia – poza tym to
          choroba „demokratyczna”, nie wybiera koloru skóry, wykształcenia, statusu
          majątkowego i społecznego.

          p.s.: bądź stanowcza w 150%, albo zwiewaj.

          pozdrawiam
          • Gość: Aneta Re: miłość, a alkohol - do Anety IP: *.chello.pl 17.10.03, 16:56
            Marcinie, dziękuję Ci za to co napisałeś. Wiem to choroba bardzo
            demokratyczna, i to, że dopóki chłopak mi nie powiedział, że jest
            alkoholokiem, nie wiedziałam, że wogóle może mieć taki poważny problem.
            Przemyślę to na pewno, i jeszcze raz życzę Ci wytrwałości!Pozdraiam i dziękuję
    • meg25 Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 16:04
      On powiedział Ci, że jest alkoholikiem? Wygląda na to, że ma już za sobą
      jakieś próby leczenia. Żaden alkoholik nie leczący się, nie powie o sobie, że
      jest alkoholikiem. Porozmawiaj z Nim, zapytaj o te próby i o to, dlaczego nic
      z nich nie wyniknęło. Pije, jest czynnym alkoholikiem, jeśli Ci na Nim bardzo
      zależy, postaw warunki. Terapia, AA. Jeśli wytrwa w terapii jest szansa na to,
      że stanie się alkoholikiem trzeźwiejącym, ale to długa i bardzo ciężka droga,
      nie zawsze uwieńczona sukcesem. Jeśli nie jesteś na to gotowa, odejdź. Życie z
      czynnym alkoholikiem to koszmar.
      A, jeszcze jedno. W każdym wieku i w każdej chwili można podjąć leczenie i
      stać się niepijącym alkoholikiem. Znam takich osób wiele i zapewniam Cię, że
      jest to możliwe.
      Życzę podjęcia dobrej dla C i e b i e decyzji.
      • Gość: Aneta Re: miłość, a alkohol IP: *.chello.pl 17.10.03, 16:23
        Nie wiem, czy jestem na tyle silna, żeby płynąć razem z nim. Jest mi bardzo
        bliski, nigdy przy mnie nie pił, nie spotykaliśmy sie aż tak często, ale wiem,
        że kiedy bym go takiego zobaczyła, byłoby to dla mmnie straszne. On mówi, że
        po prostu pije, pije, z kolegami, aż wypiją wszystko. Nie jest agresywny, nie
        podrywa dziewxczyn, po prostu zapomina o życiu. To dla mnie głupie straszliwie,
        o zupełnie nie wiemm co zrobić. Stracilam chęć do zycia, do wszystkiego.
        Dziękuję za porady o życzę jak najmniej kłopotów
    • bamse Re: miłość, a alkohol 17.10.03, 18:25

      Prowadzący AA powiedziałby:
      - skończyć musi teraz z alkoholem, to najlepsza pora

      Moja koleżanka z Południa, która oprócz alkoholizmu miała w swoim facecie
      recydywistę powiedziałaby:
      - nigdy więcej

      Obejrzyj Leaving Las Vegas, piękny film z Nicolasem Cage'm, z doskonałą ścieżką
      dźwiękową.


      Ja mówię:
      dobra szczera rozmowa i koniecznie szybka jednoznaczna decyzja.
      "Kłopoty przysypane kurzem, wracają z podwojoną siłą".

      Trzymam kciuki.

      -----
      free for love
    • elzbieta28 Re: miłość, a alkohol 18.10.03, 23:21
      Dziewczyno , przemyśl całą sytuację bardzo dobrze...Jeżeli on mówi, że z
      alkoholu nie zrezygnuje to nie masz się nad czym zastanawiać...jeżeli powie,
      że zrezygnuje to też...Możesz sobie ułożyć życie, to uczucie nie musi być
      ostatnie, ale może byc niszczące...i takie pewnie będzie. Zaznaczam, że to
      jest tylko i wyłącznie moje zdanie, uciekaj, nie wiąż sobie życia, nie myśl,
      że mu pomożesz...on powiedział wyraźnie, że tej pomocy nie przyjmie, bo z
      alkoholu nie zrezygnuje...Pozdrawiam, zyczę powodzenia i dobrze się zastanów,
      bo życie masz tylko jedno.
      • Gość: Aneta Re: miłość, a alkohol IP: *.chello.pl 18.10.03, 23:40
        Przez kilka ostatnich dni przejrzałam na oczy. A jeszcze w piątek mieliśmy
        umówić się, czekałam, w końcu zadzwoniłam do niego, i powiedział, że jednak
        dziś nie może. Wydaje mi się, że najtrzeźwiejszy nie był. Zapomniał o
        spotkaniu. Dobrze, ze tak się stało. Wiem, że rezygnuję, jestem młoda, mam w
        sobie wiele uczuć, którymi chcę się podzielić z kimś, komu będzie na mnie
        zależało w takim samym stopniu jak mi na nim. Teraz widzę, że na początku po
        prostu grał kogoś innego, udawał ideał, dałam się nabrać. Jednocześnie bardzo
        mi go żal, bo może ten alkohol zmarnuje mu życie. O ile nie będzie silny, i
        nie powie stop. Ale wiem, że nie chce tak żyć, a pomoc ciągnęłąby się przez
        całe życie. On najpierw musi sobie pomóc sam.Dziękuje za wszystkie porady,
        bardzo mi pomogły, pozdrawiam
        • elzbieta28 Re: miłość, a alkohol 18.10.03, 23:52
          Aneto, świat jest naprawdę piękny, uważaj na siebie, trzymam kciuki za Ciebie
          i za Twoją mądrą decyzję...trzymaj sie tego co postanowiłaś. Być może alkohol
          znszczy mu życie, ale nie zniszczy Twojego, a to jest najwazniejsze. Życzę
          Tobie dużo szczęścia - trzeźwego, dużo miłości-trzeźwej i duzo siły. Pozdrawiam
          • Gość: Aneta Re: miłość, a alkohol IP: *.chello.pl 19.10.03, 00:07
            Dziekuję! Tobie, Elżbieto tez życzę jak najwięcej radości. Tak jak wcześniej
            napisałam nie mam nałogów, a alkohol piję kilka razy w roku, czerwone wino,
            gdyby go nie było, żaden problem. Jest tyle ludzi, którzy potrafią walczyć ze
            swoimi słabościami. Najłatwiej poddać się, powiedzieć, ze to czyjaś wina, z
            eżycie jest do niczego. Naprawdę, przez całe życie ani razu nie byłam pijana,
            zawsze lubię miec kontrole, tak lepiej mi sie zyje. A życie jest rózne. To dla
            mnie duza nauczka, oczywiscie z całego serca zyczę mu wygranej ze swoim
            nałogiem. Ale musi zawrzeć układ z samym sobą, poczuć że to jest możliwe,
            życie bez alkoholu. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka