Gość: Aneta
IP: *.chello.pl
17.10.03, 13:51
Jestem w strasznym dołku. Spotykam się od 4 miesiecy z chłopakiem,który jak
żaden inny podoba mi się.Niedawno rozmawialiśmy o tym jak jest nam ze sobą
dobrze. I właśnie wtedy, on po chwili namysłu, powiedział, że musi mi coś
powiedzieć, o czymś, o czym do tej pory nie wiedziałam, a powinnam, jeśli
mamy być razem. I powiedział, ze jest alkoholikiem, że od kilku lat jedynie
alkohol pomagał mu w problemach, a on nie potrafi przed nim uciec. Koszmar.
A dla mnie alkohol może nie istnieć. Chłopak ma świetną prace, uważany jest
za bardzo ułożonego, i tylko ten alkohol. Ładne "tylko".Powiedział, ze od
kiedy spotykamy się pije o wiele mniej, ale jednak pije. Jest dla mnie
bardzo bliski, i dobrze, że mi teraz o tym powiedział, ale wspomniał, ze nie
moze obiecać, ze przestanie. Niejednokrotnie widziałam rodziny niszczone
przez alkohol, nie chcę tak zyć, a chcę mu pomóc, ale jednocześnie, jeśli
zaangazuje sie w ratowanie go przed alkoholem, mogę nie wrócić do normalnego
życia, jesli on nadal będzie pił. Życie z alkoholikiem może być piekłem. Ale
uczucie miedzy nami jest coraz większe. Dlaczego życie tak komplikuje to co
mogłoby być takie piękne? Co byście zrobili na moim miejscu? Mamy po 26 lat.