Dodaj do ulubionych

Już nie mam siły

IP: *.satkabel.com.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 13.11.03, 18:32
Witajcie!!
Oto historia mojego ogromnego problemu. Mam 25 lat.Chodziłem z dziewczyną 4
lata.
W lipcu wyjechałem z kraju na 3 tyg.Gdy wróciłem okazało się, że poznałana na
dyskotece innego faceta. Wiem,że ostatnio nam sie nie układało. Nie
okazywałem jej już takiej miłości, byłem mało uczuciowy, ale niewyobrażałem
sobie, że nasz związek może się rozpaść!!! A jednak. Teraz strasznie cierpię.
Codzień nie wiem co mam ze sobą zrobić. Praca-dom,Praca-dom. Każdy dzień
wygląda tak samo. JA nadal kocham Ją bardzo. Ona spotyka się z tym gościem.
Mówi, mi, że jest w nim zakochana, Ja zresztą to widze. Spotykamy się raz w
tygodniu, ale Ja już dłużej tego nie zniosę. Nie wiem w którą stronę się
skierować. Wiem, że powinienem sobie znaleźć inną dziewczynę. Wtedy by
zobaczyła co to za uczucie. A tak wie że Ją kocham i wykorzystuje to. Cały
czas mam jednak nadzieję, że wróci. Przeciez tyle razem przeżyliśmy. Ale
teraz to tylko wspomnienia. Nie mogę o niej zapomnieć. Chcę być prawdziwym
facetem, żeby kiedyś zobaczyła co straciła. Ja teraz widzę co straciłem.
Chciałbym naprawić swoje błędy ale, chyba już nie będzie okazji;((. Nie
powinienem jej okazywać, że mi na niej zależy, a robię to przy każdym
spotkaniu. Bo nie mogę być obojętny. Chcę żeby zobaczyła, że cały czas Ją
kocham. Ale nie chce być znowu frajerem. 100 razy dziennie zastanawiam się
czy iśc do niej czy nie? czy może zadzwonić? Co będzie lepsze? Nie chcę być
nachalny. Może to ona powinna teraz wybrać. Cały dzień
myślę o tym. Już mam tego dość. Głowa mi pęka!!! To już chyba depresja. Boję
się samotnych jesiennych wieczorów. NIe mogę znieść, że teraz jest u niej
ktoś inny. Czy jest jeszcze jakaś szansa na odbudowę tego związku? Mieliście
podobne doświadczenia?
pzdr




Obserwuj wątek
    • white.falcon Re: Już nie mam siły 13.11.03, 18:54
      Domyślam się, co odczuwasz i jak. Mogę się domyślać tylko. Może to dość
      brutalnie zabrzmi, ale spróbuj ochłonąć, w pewien sposób odseparować się od
      tego. Kiedyś, z perspektywy czasu, spojrzysz na to uczucie inaczej. W tej
      chwili powinieneś zrobić jedną rzecz - odsunąć "z piedestału" swoich myśli Tą
      Panią, a spojrzeć na to z innej strony. Ona nie wie, co straciła i może kiedyś
      tego żałować. Może to będzie pocieszająca myśl dla Ciebie.

      Zajmij się czymś w te jesienne wieczory. Można przecież pójść na spotkanie z
      Przyjaciółmi, poczytać książkę. Można też "zdyscyplinować" siebie, zapisując
      się na jakiś kurs języków obcych i zmuszając siebie do odrabiania "lekcji".
      Wszystko jest lepsze, niż gapienie się w przysłowiową ścianę i rozpamiętywanie
      tego, co było, a nie jest. Ze swojej strony namawiałabym Ciebie do pogodzenia
      się z sytuacją, choć jest to ciężkie, i uwierzenie, że życie nie kończy się na
      Tej Pani. Znajdziesz taką, która będzie Twoją "drógą połówką", nie martw się.
      Masz całe życie przed sobą. :)

      Na Twoim miejscu darowałabym sobie "walkę". Zajęłabym się sobą. Ale postąpisz
      tak, jak uważasz. :)

      Pozdrv.:)
      • Gość: martin Re: Już nie mam siły IP: *.satkabel.com.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 13.11.03, 19:06
        Dzięki! Staram się nie myśleć, zapomnieć. Ale przykładowo jeśli ona do mnie
        przyjdzie z moim kumplem nieproszona to jak ja mam się czuć.I się jeszcze pyta
        czy może wejść? To straszne.
        • white.falcon Re: Już nie mam siły 13.11.03, 19:12
          No i co? Ja nie sugerowałabym zrywania jakichkolwiek kontaktów. Może poproś
          Twojego Kolegę, by przez jakiś czas nie przychodził z Nią w odwiedziny? No
          chyba że Wasz związek był taka tajemnicą, że nikt o nim z Twoich Przyjaciół o
          tym nie wiedział. Ale kumple powinni wiedzieć, że Ciebie może boleć coś
          takiego, chyba, że nie są prawdziwymi kumplami. Prawdziwy Przyjaciel nikomu by
          nic takiego nie zrobił.

          Pozdrv.:)
          • quickly Czesc Martin... 13.11.03, 22:35
            Zacznijmy od tego Martin, ze nie jestes pierwszym, ktoremu cos takiego sie
            przydarzylo. Doskonale rozumie jak sie musisz teraz czuc, z tego prostego
            powodu, ze kiedys przechodzilem przez dokladnie to samo. A ze mam wiecej latek
            jak Ty, wiec moge teraz swobodnie popatrzec na to wszystko z nieco bardziej
            odleglej perspektywy czasu.

            Jezeli chcesz napisze Ci co moze Cie czekac w niedalekiej i nieco dalszej
            przyszlosci...
            • Gość: martin Re: Czesc Martin... IP: *.satkabel.com.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 13.11.03, 22:42
              No to proszę Cię napisz...
              • quickly Re: Czesc Martin... 13.11.03, 23:17
                Bede mowil o sobie, jezeli chcesz to moze wyciagniesz z tego jakies wnioski
                dla siebie...

                Po pierwsze, i to jest najwazniejsze, to byl juz KONIEC. Nie mozna bylo jej
                zmusic do powtornego zakochania sie... Tak sie juz dzieje, ze kobieta sie
                odkochuje. Po prostu odkochuje! Musialem to w koncu zrozumiec! TO BYL
                DEFINITYWNY KONIEC. Nie to, ze ona mnie nienawidzila, o nie... bylo wrecz
                odwrotnie... Nastapilo cos, nad czym ona nie miala kontroli. Nie pytaj sie,
                nie wiem dlaczego tak sie z kobietami dzieje... Moze tyka im jakis podswiadomy
                zegar biologiczny, mowiacy: "Twoja rola na ziemi sprowadza sie do dania
                potomstwa?". Moze jestem w bledzie, moze dzialaja inne czynniki, instynkty,
                geny... Moze znudzenie, prawdziwy lub wyimaginowany brak czegos tam...

                Ale to zawsze jest KONIEC, kropka. Pamietaj Martin, to jest KONIEC.

                Druga rzecz Martin, nie bylem dlugo sam. I Ty nie bedzisz sam!!! Boze jak
                bolalo! Nie moglem wyobrazic sobie bez niej zycia. Zadawlam sie sobie
                pytanie: "Gdzie popelnilem blad?", "Czy ona nie ma serca?", "Z kim bedzie jej
                bedzie lepiej?" etc. Tyle razem przezytych lat! Tyle wspanialych wspomnien!
                Dlaczego! Dlaczego ona to zrobila! Czy te pytania nie sa podobne do tych, ktore
                sobie bez konca zadajesz w swoich myslach Martin? Nie musisz sie tego
                wstydzic. Nie jestes pierwszym lub ostatnim... Tak sie czasami dzieje...

                Nie warto sie zagryzac na smierc. Musisz o niej ZAPOMNIEC! I zapomisz Martin!
                Moja rana zaleczyla sie, zabliznila. Co najciekawsze, stanie sie to szybciej,
                niz sie tego spodziewac. Natura ma to do siebie, ze nie znosi prozni. Szybko
                znajdzie sie ktos nastepny... Przyjdzie wtedy, kiedy sie tego najmniej
                spodziewasz... Nie bedziesz sam. Napisz za rok, zobaczymy czy nie mialem
                racji...

                Czasami (rozloz to powiedzmy na kilka dobrych lat) o niej pomyslisz (nie
                bedziesz mial nad tym kontroli), no i odezwie sie ten... stary gluchy znajomy
                bol. Ale i on z czasem sie kiedys przytepi. Zaglusza go zycie.

                Zabrzmi to teraz jak paradoks, ale ona o Tobie nigdy nie zapomni... Mozesz mi
                wierzyc! Za duzo czasu spedzilisce razem. I bedzie tak, czy ona tego chce, czy
                nie... A prawdziwa katorge przezyje wtedy, kiedy dowie sie o Twojej dacie
                slubu. W tym dniu nie bedzie sie mogla pozbierac... Nie wiem dlaczego tak
                jest i tak sie dzieje... ale to marne pocieszenie... Ona i tak bedzie miala
                swoje zycie.
                • kobieciontko Re: Czesc Martin... 13.11.03, 23:23
                  quickly napisał:

                  > nie... A prawdziwa katorge przezyje wtedy, kiedy dowie sie o Twojej dacie
                  > slubu. W tym dniu nie bedzie sie mogla pozbierac... Nie wiem dlaczego tak
                  > jest i tak sie dzieje... ale to marne pocieszenie... Ona i tak bedzie miala
                  > swoje zycie.

                  skad wiesz quickly? No to kiedy Twoj slub?
                  • kobieciontko Re: Czesc Martin... 13.11.03, 23:24
                    kobieciontko napisała:

                    > quickly napisał:
                    >
                    > > nie... A prawdziwa katorge przezyje wtedy, kiedy dowie sie o Twojej dacie
                    >
                    > > slubu. W tym dniu nie bedzie sie mogla pozbierac... Nie wiem dlaczego ta
                    > k
                    > > jest i tak sie dzieje... ale to marne pocieszenie... Ona i tak bedzie mia
                    > la
                    > > swoje zycie.
                    >
                    > skad wiesz quickly? No to kiedy Twoj slub?

                    I jeszcze jedno - ona dowiaduje sie o Twoim slubie ot tak? Co za zbieg
                    okolicznosci. Widocznie zalezy Ci zeby ona sie dowiedziala - czyli na niej w
                    jakis sposob.
                • to_ja_obiekt niezupełnie... 13.11.03, 23:34
                  To mówienie do Martina, że to już KONIEC to nie jest całkiem fair. Ani Martin,
                  ani ta dziewczyna tego nie powiedzieli definitywnie. Jeszcze wszystko może się
                  zdarzyć.
                  • quickly Obiekt, mylisz sie... 13.11.03, 23:39
                    Nie mozna zakochac sie w tej samej osobie po raz drugi!

                    Zrozum to. Natura Ci na to nie pozwoli. Rzecz nie realna!!!

                    Owszem mozna wrocic. Z wyrachowania, zdrowego rozsadku, litosci, dla poczucia
                    bezpieczenstwa... ale to tylko zawsze bedzie jakies wyrachowane posuniecie.
                    Pozniej wszystko wroci do tego na czym ta znajomosc skonczyla...
                    • to_ja_obiekt Re: Obiekt, mylisz sie... 13.11.03, 23:44
                      Ale ona pewnie wcale nie przestała kochać Martina! Tylko jej trochę
                      spowszedniał. Tamten drugi to nowość. Tak niestety zachowują się niektóre
                      niedojrzałe kozy. Ciekawe ile ona lat. Nie daję jej więcej niż 22.
                      • jmx trochę spowszedniał? 14.11.03, 00:03

                        Prrzeczytaj to co sam Martin napisał:
                        "Wiem, że ostatnio nam sie nie układało. Nie okazywałem jej już takiej
                        miłości, byłem mało uczuciowy, ale niewyobrażałem sobie, że nasz związek może
                        się rozpaść!!!"

                        Raczej ona jemu spowszedniała... Zawsze była i będzie "bo się kochamy".
                        Wszystko się kończy jak się o to nie dba. A szukanie winnego na co komu
                        potrzebne? Lepiej się nad sobą zastanowić i wyciągnąć wnioski.
                        • to_ja_obiekt Re: trochę spowszedniał? 14.11.03, 00:06
                          Masz rację jmx.
                          • jmx :-) 14.11.03, 00:51

                            Nie zazdroszczę Martinowi... jak to wszystko jutro przeczyta...
                      • Gość: martin Re: Obiekt, mylisz sie... IP: *.satkabel.com.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 14.11.03, 17:44
                        Jak byś zgadła ma 20 lat.
                      • Gość: martin Re: Obiekt, mylisz sie... IP: *.satkabel.com.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 14.11.03, 17:46
                        JAkbyś zgadła ma 20 lat.
            • white.falcon Re: Czesc Martin... 13.11.03, 22:55
              quickly napisał:

              > Zacznijmy od tego Martin, ze nie jestes pierwszym, ktoremu cos takiego sie
              > przydarzylo. Doskonale rozumie jak sie musisz teraz czuc, z tego prostego
              > powodu, ze kiedys przechodzilem przez dokladnie to samo. A ze mam wiecej
              latek
              >
              > jak Ty, wiec moge teraz swobodnie popatrzec na to wszystko z nieco bardziej
              > odleglej perspektywy czasu.
              >
              > Jezeli chcesz napisze Ci co moze Cie czekac w niedalekiej i nieco dalszej
              > przyszlosci...

              Po co, Quickly? Cudzy kaganek wiedzy nie oświecił jeszcze nikomu drogi. Można
              tylko przestrzec kogoś przed ewentualnymi skutkami postępowania. Jak mądry, to
              zrozumie, jak nie.... :(

              Pozdrv.:)
      • brytan Re: Już nie mam siły 13.11.03, 22:57
        white.falcon napisała:

        > Domyślam się, co odczuwasz i jak. Mogę się domyślać tylko.

        No to jak mozesz radzic???
        • white.falcon Re: Już nie mam siły 13.11.03, 23:46
          Nie radzę, tylko wyrażam moje zdanie n/t. Nie chcę, by ktoś słuchał rad, ale
          przeczytać zdanie innych to chyba może. Niewiadomo, kim jest piszący, więc nie
          udzielam rad, jak jakaś wyrocznia, tylko mówię o swoim punkcie widzenia.:)

          Pozdrv.:)
    • kobbieta Re: Już nie mam siły 13.11.03, 22:51
      ale tak naprawde z czegos takiego czlowiek nigdy nie ochlonie. Zawsze zostaje
      ten bol w sercu.
      • brytan Re: Już nie mam siły 13.11.03, 22:55
        pierwsza milosc zawsze zostanie w sercu. Ale po czasie troche wszystko zamaze
        sie.
        • brytan Re: Już nie mam siły 13.11.03, 22:56
          ale tez zostaje poczucie kompleksu, ze tamten byl lepszy.
          • bradka martin mam wrazenie 13.11.03, 23:02
            ze dziewczyna poszła w góre w cenie, bo ją stracileś i ktoś inny ja chce.
    • to_ja_obiekt Re: Już nie mam siły 13.11.03, 23:00
      Nie wiń wyłącznie siebie. Skoro ona tak szybko znalazła sobie faceta, nie
      świadczy o niej najlepiej. Nie twierdzę, że gdy Ciebie nie było w kraju,
      powinna siedzieć w domu, dziergać na drutach i czekać na Twój powrót. Ale nie
      powinna też pozwolić ponieść się tak szybko jakiejś nowej namiętności. Jest
      szansa, że jeszcze ochłonie. Dyskoteka to nie najlepsze miejsce na nawiązywanie
      trwałych znajomości. Może jest po prostu w tej chwili oszołomiona tym drugim
      gościem (bo nowy!), ale gdy ochłonie, zda sobie sprawę, że Ty jesteś tym
      właściwym. Moja rada - usuń się z jej widoku, postaraj się zobojętnieć (będzie
      trudno, ale udawaj, że Ci nie zależy). Póki ona widzi, że Ty jesteś "jak w
      banku", póty trzyma Cię w rezerwie i używa z tym drugim. Jeżeli zda sobie
      sprawę, że Ciebie traci, może spojrzeć na Wasz związek z innej perspektywy, a
      na tego drugiego faceta po prostu jak na pajaca z dyskoteki. Trzymaj się!
    • jmx Re: Już nie mam siły 13.11.03, 23:17

      Ochłoń. A potem z nią porozmawiaj. O tym co czujesz, co będzie z wami co dalej
      zamierza - jak dorośli ludzie. Długo byliście razem, znacie się dobrze, po co
      ta szarpanina? Zdaję sobie sprawę z tego, że cierpisz i Ci źle, współczuję z
      tego powodu ale ciągnięcie tej sytuacji nic nie pomoże. Jak z nią szczerze
      porozmawiasz to przynajmniej będziesz wiedział na czym stoisz i będziesz mógł
      postapić zgodnie z tą wiedzą - albo spróbujecie naprawiać albo definitywnie
      rozstaniecie. Najgorsza jest niepewność....

      Jakieś gierki, udowadnianie, nie pokazywanie jak mi zależy - odradzam, tym
      bardziej, że masz inny charakter i takie postępowanie Ci nie pasuje. Lepiej
      być szczerym bo na fałszu jeszcze nikt nic trwałego nie zbudował a przecież
      chyba chodzi o dobry związek a nie byle-co byle trwało "w imię przeszłości".

      Pozdrawiam :-)
      • quickly Zapomnialem dodac najwazniejszego... 13.11.03, 23:27
        Na litosc boska nie win za nic dziewczyny!!!

        Nie mozesz narzucac jej swoich uczuc. Wybrala to, co wydawalo sie jej lepsze.
        I kwiatek jej na droge...

        A przed Toba Martin jeszcze daleka droga (i to calkiem przyjemna - mozesz mi
        wierzyc!!!). Lepiej, ze to sie stalo teraz, niz pozniej.
        • baron_von_kapusta Re: Zapomnialem dodac najwazniejszego... 13.11.03, 23:29
          tak, ale jak tamta zechce wrocic w dalekiej przyszlosci to martin bedzie w 7mym
          niebie.
          • quickly Re: Zapomnialem dodac najwazniejszego... 13.11.03, 23:35
            Jezeli wroci, to bedziesz Martin (za przeproszeniem)... bedziesz wielkim
            balwanem. Moze i bedzie z Toba. Owszem, ale to z braku laku. Tylko na jak
            dlugo? Tydzien, miesiac, moze nawet dwa...? I o czym bedziecie ze soba
            rozmawiac? O tym jak ona sie kochala ze swoim bylym, ktory juz jej nie
            chcial? Myslisz, ze ona juz sie z nim nie przespala? Jezeli tak, to jestes w
            wielkim bledzie.
            • Gość: martin Re: Zapomnialem dodac najwazniejszego... IP: *.satkabel.com.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 14.11.03, 17:42
              Oczywiście, że się z nim przespała. Sama mi o tym mówiła. I jestem w 100% pewny
              że było jej wspaniale. Widzę to po niej.
          • kwasna_cytryna Re: Zapomnialem dodac najwazniejszego... 13.11.03, 23:38
            Nawet gdyby wrociła, to nasuwa sie podstawowe pytanie. Czy bedzie potrafił jej
            ponownie zaufać. A bez zaufania moze byc tylko piekło a nie związek. Większe
            nawet niz to piekiełko, które przechodzi teraz.
        • to_ja_obiekt znowu się nie zgadzam 13.11.03, 23:38
          Po pierwsze, dużo jest jej winy. Po drugie ona jeszcze nic nie wybrała. Spotyka
          się nawet z tym nieszczęsnym Martinem raz w tygodniu, a do tego odwiedza go z
          kumplem. Zwierza się Martinowi, jak kocha tamtego. Po prostu cyrk. Niedojrzała
          koza i tyle.
          • quickly Re: znowu się nie zgadzam 13.11.03, 23:47
            No a Martin? Czy jest dojrzaly?
            Poznal ja (prawdopodobnie to jego pierwsza milosc, pierwszy seks - a ona juz z
            pewnym doswiadczeniem). Pozna nastepna, pozniej nastepna i jeszcze raz. Moze
            wtedy zrozumie, na czy to wszystko polega...

            A z drugiej strony, jezeli dziewczatko potrzebowalo trzech tygodni na
            znalezienie sobie nastepnego... Gdzie? Na dyskotece... A jak myslisz Martin,
            po co na tam poszla? Jak to sie stalo, ze znalezli sie w lozku? Posliznela
            sie na skorce babnana, on ja zlapal i razem przypadkowo zaczeli sie kopulowac w
            lozku?

            To jest KONIEC i zrob to, jezeli chcesz sobie Martin zaoszczedzic nerwow i
            zdrowia.
            • kobieciontko Re: znowu się nie zgadzam 13.11.03, 23:49
              quickly napisał:

              > sie na skorce babnana, on ja zlapal i razem przypadkowo zaczeli sie kopulowac
              w

              skad wiesz ze kopulowali? ty naprawde nie lubisz kobiet
            • jmx Re: znowu się nie zgadzam 13.11.03, 23:56
              quickly napisał:

              > A z drugiej strony, jezeli dziewczatko potrzebowalo trzech tygodni na
              > znalezienie sobie nastepnego... [...]

              ...to niech "chłopiątko" pomyśli co było źle w związku.
              Bo szczęśliwa, kochana i kochająca kobieta tak sie nie zachowa.
              Każde czegoś niedopatrzyło i zawiniło skoro cała ta sytuacja obecnie tak
              wygląda.
            • to_ja_obiekt Re: znowu się nie zgadzam 13.11.03, 23:58
              Na początek dygresja - napisałam już wcześniej, że dużo jest jej winy, ale Ty
              napisałeś Martinowi żeby jej nie winił. Z drugiej strony czemu teraz nagle na
              nią huzia na józia i już zakładasz z góry, że ona "już z pewnym doświadczeniem"
              i że "kopulowała" sobie z tym z dyskoteki. I z góry zakładasz, że u Martina to
              pewnie pierwsza miłość i on to pewnie czysty jak lilijka biała? Stronniczy
              jesteś, quickly, chyba stare demony wyłażą Ci z pamięci w tym momencie...
              • quickly Logika dziewczyno, logika!!! 14.11.03, 00:10
                to_ja_obiekt napisała:

                "Na początek dygresja - napisałam już wcześniej, że dużo jest jej winy, ale Ty
                napisałeś Martinowi żeby jej nie winił. Z drugiej strony czemu teraz nagle na
                nią huzia na józia i już zakładasz z góry, że ona "już z pewnym doświadczeniem"
                i że "kopulowała" sobie z tym z dyskoteki. I z góry zakładasz, że u Martina to
                pewnie pierwsza miłość i on to pewnie czysty jak lilijka biała? Stronniczy
                jesteś, quickly, chyba stare demony wyłażą Ci z pamięci w tym momencie..."

                Martin serdecznie olalby ta dziewczyne, gdyby ona byla, ktoras tam jego
                kolejna... Wiedzialby juz, ze mozna kochac, ale i odkochac sie!

                A tak, ta pierwsza dramatycznie-tragiczna... Rozdzieranie szat, rozdzierajacy
                bol itd.

                Czemu ta "biala lilija", pchala sie na dyskoteke w celu znalezienia sobie
                nastepnego?
                No zastanow sie Obiekt. Poszla tam pierwszy raz? Dlaczego go poznala (tego
                nowego)? Zeby razem dziargac obrusy... Zejdz na ziemie Obiekt. Filantropia
                nic tu nie pomoze... Ale i tak bardzo Cie lubie, ze tak piszesz... :)))))
                • bradka Re: Logika dziewczyno, logika!!! 14.11.03, 00:15
                  quickly napisał:

                  > Czemu ta "biala lilija", pchala sie na dyskoteke w celu znalezienia sobie
                  > nastepnego?
                  > No zastanow sie Obiekt. Poszla tam pierwszy raz? Dlaczego go poznala (tego
                  > nowego)? Zeby razem dziargac obrusy... Zejdz na ziemie Obiekt.

                  quickly i tutaj widac ogromna roznice wieku miedzy Toba a Martinem.
                  nie te same generacje. Do dyskoteki staruszku quickly sie chodzi zeby sobie
                  potanczyc, niekoniecznie na polowy!
                • to_ja_obiekt Re: Logika dziewczyno, logika!!! 14.11.03, 00:20
                  To znaczy, ze jak piszę?

                  I po raz kolejny powtarzam, że to ja napisałam pierwsza, że duzo jest jej winy,
                  a Ty napisałeś, żeby jej nie winić.

    • kobieciontko quickly sadzi sie po zachowaniu a nie po slowach 13.11.03, 23:44
      Tutaj często przypominasz jakie to kobiety są wredne, jak opuszczają, odchodzą.
      Czasem odnosisz to do swojej sytuacji. Czyli sam nadal pamiętasz i masz bol
      (oszukujesz się?), a martinowi piszesz co innego.
      • kwasna_cytryna Re: quickly sadzi sie po zachowaniu a nie po slow 13.11.03, 23:49
        kobieciontko napisała:

        > Tutaj często przypominasz jakie to kobiety są wredne, jak opuszczają,
        odchodzą.
        > Czasem odnosisz to do swojej sytuacji. Czyli sam nadal pamiętasz i masz bol
        > (oszukujesz się?), a martinowi piszesz co innego.


        Raczej trudno wymazać z pamieci to , co się przeżyło. Ludzki mózg to nie twardy
        dysk komputera. Ale nie oznacza to wcale bólu dzisiaj, czasem jest to
        wspomnienie albo odwołanie się do doświadczenia zyciowego.
        • baron_von_kapusta quickly, martin byl z nia 4 lata a Ty ile ze swoja 13.11.03, 23:53
          • quickly Re: quickly, martin byl z nia 4 lata a Ty ile ze 14.11.03, 00:22
            Nie wazne ile. Dlugo, a wlasciwie za dlugo...

            Po latach, jak na to patrze, musze przyznac, ze byla bardzo ladna. Na pierwszym
            roku zostala wybrana miss uniwersytetu, na ktorym studiowala. I do tego
            piekielnie inteligentna (co sie wsrod kobiet bardzo rzadko zdarza :))).
            Obecnie ma podobno znakomicie prosperujaca firme w Adelajdzie. Wiem to od
            brata w Polsce, bo go czesto odwiedza go i jego zone (sa to teraz dwie
            najlepsze kolezanki) bedac "w swoich sprawach" w Europie, zeby sprawdzic jak mi
            idzie... Ostanio zabrala ich na wczasy do Hiszpani. Samo zycie, co!

            A mnie to ani ziebi, ani grzeje...



            • kobbieta Re: quickly, martin byl z nia 4 lata a Ty ile ze 14.11.03, 00:27
              quickly napisał:

              > Nie wazne ile. Dlugo, a wlasciwie za dlugo...
              >
              > Po latach, jak na to patrze, musze przyznac, ze byla bardzo ladna. Na
              pierwszym
              >
              > roku zostala wybrana miss uniwersytetu, na ktorym studiowala.

              tak jest quickly, ktos z zagranicy dla Polki w POlsce jest kims ekstra
              zawozi ja za granice,gdzie jest "normalny" nic szczegolnego, to inni lepsi ja
              odbija.
              • quickly Re: quickly, martin byl z nia 4 lata a Ty ile ze 14.11.03, 00:35
                "...tak jest quickly, ktos z zagranicy dla Polki w POlsce jest kims ekstra
                zawozi ja za granice,gdzie jest "normalny" nic szczegolnego, to inni lepsi ja
                odbija."

                Raczej nie. Oboje studiowalismy w Polsce. Na dwoch roznych uczelniach.
                Poznalismy sie u mnie w domu poprzez moja moja serdeczna przyjaciolke... (hm,
                powiedzmy nazwijamy ja tak :)))). No dzieki niej ta "serdeczna przyjaciolka",
                nie byla juz wiecej moja przyjaciolka... - a taka sympatyczna dziewczyna byla,
                mowie Ci :))))!
                • kobbieta Re: quickly, martin byl z nia 4 lata a Ty ile ze 14.11.03, 00:40
                  quickly napisał:

                  > "...tak jest quickly, ktos z zagranicy dla Polki w POlsce jest kims ekstra
                  > zawozi ja za granice,gdzie jest "normalny" nic szczegolnego, to inni lepsi ja
                  > odbija."
                  >
                  > Raczej nie. Oboje studiowalismy w Polsce. Na dwoch roznych uczelniach.
                  > Poznalismy sie u mnie w domu poprzez moja moja serdeczna przyjaciolke...
                  (hm,
                  > powiedzmy nazwijamy ja tak :)))). No dzieki niej ta "serdeczna przyjaciolka",
                  > nie byla juz wiecej moja przyjaciolka... - a taka sympatyczna dziewczyna
                  byla,
                  > mowie Ci :))))!

                  zalozmy ze nie fantazjujesz quickly. Ze ona byla taka piekna inteligentna itd.
                  Super babka. To ja nie zazdroszcze kobiecie, ktora bedzie po niej. Nigdy jej
                  nie dorowna.
                  • quickly Re: quickly, martin byl z nia 4 lata a Ty ile ze 14.11.03, 00:50
                    I tu masz chyba racje... Takie "przezycia" jak moje moga permanentnie zmienic
                    spojrzenie na swiat. To dobrze i zle... Ale chyba na tym polega to cale zycie.
                    Na liznieciu wszystkiego po trochu... To prawda, czasami zawyzam poprzeczke,
                    nie potrzebnie ranie, kogos, kto na to nie zasluzyl... I wtedy czuje sie zle.
    • to_ja_obiekt a gdzie jest Martin?! 14.11.03, 00:22
      W ferworze zażartej dyskusji gdzieś się rozpłynął...

      Martin, informuj nas na bieżąco. Może coś uradzimy:) Choć z drugiej strony, ile
      forumowiczów, tyle opinii.
      • quickly Re: a gdzie jest Martin?! 14.11.03, 00:28
        Martin poszedl spac.
        Jutro napisze (mam nadzieje), czy moje przypuszczenia sa trafne.
        • to_ja_obiekt Re: a gdzie jest Martin?! 14.11.03, 00:33
          Jutro?! Jutro to pewnie będzie jeszcze gryzł palce ze zgryzoty. Za tydzień,
          miesiąc sprawy się wyklarują.
        • baron_von_kapusta Re: a gdzie jest Martin?! 14.11.03, 00:34
          faktycznie moj grubas kumpel (bardzo nieciekawy) z zagranicy wyrywa
          najfajniejsze laski
          • quickly Re: a gdzie jest Martin?! 14.11.03, 00:40
            Wlasciwie to tez powinniscie isc juz spac. Zobaczcie, ktora jest juz godzina!
            A ja jeszcze zrobie sobie kawe, troche popracuje... Za dwie godziny lunch.
            • to_ja_obiekt doblanoc 14.11.03, 00:46
              Skoro "tatuś" wysyła nas spać... doblanoc
              • kobieciontko Re: doblanoc 14.11.03, 00:48
                to_ja_obiekt napisała:

                > Skoro "tatuś" wysyła nas spać... doblanoc

                a mi sie cos widzi Obiekt ze nie lubisz tatusiow. RAczej wolisz rzadzic facetem
                (czyli synkow)?:)
                • to_ja_obiekt Re: doblanoc 14.11.03, 00:56
                  Nie znosze niedojrzałych emocjonalnie, niezależnie od wieku. A że jednak
                  teoretycznie większa jest szansa, że "tatuś" będzie dojrzalszy, wolę chyba
                  jednak "tatusiów". Choć zdarzają się egzemplarze niereformowalne - vide Mick
                  Jagger....Brrrrrr
                  • kobieciontko Re: doblanoc 14.11.03, 01:03
                    to_ja_obiekt napisała:

                    > Nie znosze niedojrzałych emocjonalnie, niezależnie od wieku. A że jednak
                    > teoretycznie większa jest szansa, że "tatuś" będzie dojrzalszy,

                    fakt:-) I ten tatuś zaadoptował już córeczkę.
                    • Gość: martin Re: dobranoc IP: *.satkabel.com.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 14.11.03, 17:56
                      Ale się dyskusja wywiązała.
                      Quickly ma rację. To jest moja pierwsza dziewczyna. Ma 20 lat. W tym wieku
                      dziewczyna chce się wyszaleć. Ja tak to odbieram. I myślę niestety, że już do
                      mnie nie wróci.
                      • white.falcon Re: dobranoc 14.11.03, 18:58
                        Chyba, Martin, zaczynasz myśleć rozsądnie. :)

                        Pozdrv.:)
                        • kobbieta Re: dobranoc 14.11.03, 22:09
                          szybko poszla z tamtym do lozka.
                          Nie pomysleliscie ze pod wplywem chwili miala seks ii akurat im dobrze wyszedl.
                          czemu white.falcon jestes taka rozwazna w swoim rozumowaniu. pewnie nigdy Tobie
                          nie zdarzylo sie cos zrobic spontanicznie, pod wplywem emocji czy chwili.
                          Robisz wszystko wedlug ksiazki.
                          • white.falcon Re: dobranoc 14.11.03, 22:34
                            Nie wzięłaś pod uwagę tego, że mogłam natknąć się w życiu na sytuacje, w
                            których miałam - niewyobrażalne - szczęście i umiałam z nich wybrnąć,
                            odbudowując siebie? Po pewnych doświadczeniach człowiek pokornieje, i, jak
                            powiedziałaś, zaczyna trochę przypominać książkę. Zdarzyło mi się mieć chwile i
                            emocje, ale dały mi one pewne doświadczenia, wysnułam wnioski i nie jest to
                            miłe, gdy widzi się kogoś, kto wchodzi w podobne sytuacje lub je tworzy. Może
                            jak ktoś przeczyta Twój, czy mój "głos", to zastanowi się, pomyśli, oceni z
                            innej perspektywy, zmieni decyzję jakąś tam. Może... Nie naprawimy świata i
                            ludzi, ale zawsze "dać do myślenia" komuś możemy.:)

                            Pozdrv.:)
                            • jmx ? 14.11.03, 23:26

                              A skąd pewność, że ta dziewczyna poszła z nim do łóżka?

                              Miała 16 lat gdy związała się z Martinem (prawie dziecko), zaczęły się kłopoty
                              to odeszła. Tysiące ludzi tak robi, w różnym wieku i obojga płci. Czy trzeba
                              zaraz odsądzać kogokolwiek od czci i wiary tego powodu?

                              Każde rozstanie boli ale... biorąc pod uwagę okoliczności - było nieuchronne.
                              • white.falcon Re: ? 14.11.03, 23:29
                                Ale boli jednakowo. Choć za pierwszym razem nie za bardzo wie się, co z tym
                                zrobić.

                                Pozdrv.:)
    • Gość: Ewalia Re: Już nie mam siły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.03, 16:55
      Stary, nie przesadzaj, na swiecie sa miliony kobiet i tylko na razie wydaje ci
      sie, ze ta "jedyna" jest niezastapiona. JA WIDZE 3 WYJSCIA, JESLI OCZYWISCIE
      UPIERASZ SIE, ZE CHCESZ O NIA WALCZYC:
      1. Odczekaj pare tygodni i pokazuj sie jej zawsze usmiechniety w towarzystwie
      innej (atrakcyjnej) dziewczyny
      2. Podstep: spowoduj, aby obiekt jej zainteresowan zostal w jej oczach
      skompromitowany
      3. Najlepsze rozwiazanie: klin klinem - znajdz sobie inna, udzielaj sie
      towarzysko, zapewniam cie, ze szybko ci przejdzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka