Dodaj do ulubionych

Przemiana meza...

11.02.11, 10:38
Pisze bo jakos trudno mnie samej zrozumiec jak bardzo zmienil sie moj maz... Dopoki sie jeszcze nie pobralismy, przed tym jak bylismy razem i nawet jak zaczelismy byc razem moj maz byl zupelni inny niz teraz, prawie o 180 stopni. Lubil sie bawic, sluchac muzyki byl rozrywkowy mial duzo znajomych, lubil wychodzic z domu, teraz to wszystko sie zmienilo.. To co kiedys byl dla niego rozrywka i zyciem codziennym teraz patrzy na to z pogarda i unika za wszelka cene, za to zaczal sie duzo modlic, pozegnania, przywitania, jedzenie i wiekszosc rozmow jest zwiazane sa ze slowem "Bog". Ja jestem wierzaca i nie twierdze, ze jest cos zlego w byciu blisko Boga, ale uwazam, ze we wszystkim powinna byc jakas rownowaga, tym wiecej, ze jak go poznalam i jak za niego wychodzilam byl niemalze innym czlowiekiem. Powiedzial, ze sie "zmienil" i ja to moge zaakceptowac lub nie, ale on sie zmienil i tyle, "Boi sie Boga". Przykro mi bo ten czlowiek za ktorego wychodzilam jest teraz jakby innym czlowiekiem, wedlug niego zycie teraz skupiac sie powinno tylko na pracy, modlitwie i spotkaniach z jego rodzina.. Zauwazylam tez, ze w pracy czy gdziekolwiek imponuja mu tylko gleboko wierzacy ludzie. Jak wczesniej potrafil uszanowac moja kulture i obyczaje tak teraz widze, ze jego rekacja na kazdy przejaw lub wzmianke z mojej strony na ten temat spotyka sie z jego niechecia. Wszelkie walentynki, Nowy Rok itp. staly sie dla niego"glupota" bo co to sie wlasciwie swietujeuncertain Tylko muzulmanskie swieta sa warte zachodu, pochwala oczywiscie wszelkie rewolucje islamskie. Zycie w ten sposob stalo sie takie monotonne teraz.. Nawet moje wspomnienia o tym, ze chce zaprosic kogos z rodziny widze, ze nie spotykaja sie ze zbytnia aprobata z jego strony sad Ta przemiana nie miesci sie w mojej glowie jesli pomysle jak to bylo pare lat temu..
Czy moze, ktoras z Was miala takie doswiadczenia jak ja? Co wplywa na taka przemiane?W ten sposob jest zyc trudno, wybralo sie na meza innego czlowieka, a teraz zyje prawie jak z kims innym
Obserwuj wątek
    • agewa28 Re: Przemiana meza... 11.02.11, 12:28
      Jak długo byliście ze sobą przed ślubem? Mieszkaliście razem? Jaka jest jego rodzina? Przyjaciele? Nikt nie zmienia się z dnia na dzień i gdzieś tam to pewnie tkwiło...
      • samirasaid Re: Przemiana meza... 11.02.11, 15:18
        Porozmawiaj szczeze ze swoim mezem!
        Mysle ze spotkalo go cos zlego i przysiagl sobie ze juz zawsze bedzie blisko Boga
        postaraj sie go zrozumiec przede wszystkim porozmawiac dlaczego z dnia na dzien stal sie taki pobozny.Jezeli powie ze Bog uchronil mnie przed....lub zrobilem blad Bog mnie oswietlil...
        to znaczy ze dokonal przelomu w sobie i mysli o sadzie ostatecznym m.in strach przed kara za grzechy na ziemi.Jezeli powie ze moi koledzy otoczenie sa bardzo religijni oni przyblizyli mi Boga to oznacza ze zostal troche omamiony to sa takie sekty polityczno*religijne spotykaja sie na tzw sohbet raz w tyg.
        kluczem do twojego zapytania jest twoj moz zapytaj co sklonilo go do takich zachowan.Zapytaj z szacunkiem i zaciekawieniem dzieki temu dowiesz sie wiecej.jak bedziesz juz wiedziala opisz to na forum a ja sprobuje Ci pomoc.Pozdrawiam
        • hugo43 Re: Przemiana meza... 11.02.11, 19:34
          napisalam na priv
    • schwinn1 Re: Przemiana meza... 11.02.11, 21:28
      kiedyś kolega opowiadał mi o mężu-Turku swojej siostry, który przez pewien okres małżeństwa był "normalnym" fajnym facetem. kolega dogadywał się z nim, wyrażał się o nim bardzo pozytywnie. ale właśnie zmienił się w religijnego radykała fanatyka, że nie sposób było z nim życ. nie znam szczegółów historii, ale przyczyną było poznanie takiej grupy ludzi i zapatrzenie w takich wierzących. on też tak chciał. koniec końców siostra kolegi rozwiodła się z nim.
    • azalijka Re: Przemiana meza... 12.02.11, 01:57
      WOW...nie wiem co powiedziec. Gdybym ja byla w takiej sytuacji sadze ze dlugo bym nie wytrzymala i sie rozwiodla. Mam awersje do fanatykow religijnych nie wazne jaka religie wyznaja, szczegolnie jak mi ktos cos narzuca.
      Turcja jest dla nas wystarczajaco dziwnym krajem i dlatego wiekszosc z nas potrzebuje jakichs namiastek "europejskiego' zycia..np wyjscia ze znajomymi do pubu, czy obchodzenia wspolnie bozego narodzenia. Jezeli on teraz probuje ciebie ograniczyc do roli muzulmanskiej zony co siedzi w domu i spotyka sie tylko z jego rodzina, to wspolczuje.
      Poza tym zastanow sie czy chcialabys aby twoj maz w takim duchu wychowywal twoje dzieci (o ile planujesz).
      Podejrzewam ze to cos na podobe sekty (jak dziewczyny uprzednio pisaly) i on przeszedl konkretne pranie mozgu..moznaby z tym walczyc, ale pamietaj ze jestes sama w obcym kraju, a jego rodzina zapewne jest wniebowzieta ze taki z niego przykladny muzulmanin..
      • yalvar Re: Przemiana meza... 12.02.11, 10:39
        Ilekroć myślę o tureckiej religijności to od razu przypomina mi się cytat z wikileaks o Erdoganie:wierzy w Boga,ale mu nie ufa.<coś w tym jest>
        ale to taka dygresja.
        A wracając do meritum,też bym się zaniepokoiła.Skoro zmiana jest tak duża,to na pewno nie należy tego lekceważyć.Ja znam historię Polki i Araba.Pobrali się,zamieszkali w Pl,było normalnie.Po nastu latach małżeństwa,ów małżonek nagle zbratał się z jakimiś "fundamentalistami",których poznał tu w Pl i totalnie się zmienił.A w domu urządził mały dżihad.W koncu żona z córka wyprowadziły się,bo obawiały się o swoje życie.
        Nie wiem,czy ta przemiana twego męża to jakieś samoistne "nawrócenie" ,czy zetknięcie się z jakąś zaangażowaną grupą.Jeśli sam się przebudził,bez zewnętrznej inicjatywy,to kwestią czasu jest -kiedy zacznie szukać wsparcia(czyt.sobie podobnych).A wtedy faktycznie,możesz zejść na dalszy plan,ty jak i wszystko co z Tobą związane.Może nawet dostaniesz ultimatum...Właśnie przypomniał mi się kolega Turek.Jak go poznałam to był wulkan towarzyskości.Brylował na parkietach.Potem coś się stało,też podejrzewam,że go ktoś nawrócił.Zaczął się inaczej ubierać-zmieniając styl z luzaka,na styl jakiegoś emeryta,spoważniał,aż w końcu przestał utrzymywać kontakty ze znajomymi z Europy.Nagle Europa objawiła mu się jako zło totalne i odciął się od nas Europejczyków.I wiem,że za tym też stoi jakaś nachalna islamska indoktrynacja.
        Na pewno powinnaś pogadać z mężem.Powiedzieć o wątpliwościach.Ale mam wrażenie,że ten proces jego nawracania się,będzie parł do przodu...I zastanów się co wtedy?
        Pozdrawiam ciepło!
    • agathajs1 Re: Przemiana meza... 12.02.11, 19:46
      Kochana Yasemin,

      Bardzo mi przykro i szczerze Ci współczuję.
      Rozumiem, że Go bardzo kochasz. Jak sama piszesz, źle Ci z tym. Jedna z dziewczyn bardzo dobrze pisze, spróbuj z Nim porozmawiać, spytaj co spowodowało Jego zmianę i jak bardzo Cię to boli. Jeżeli jednak nic to nie pomoże, albo w ogóle nie będzie chciał rozmawiać,
      niestety, powinnaś podjąć odpowiednie kroki. Miłość miłością...ale szczęście w związku powinno być. Na pewno będzie bolało i będzie ciężko. Oby jednak nie było później gorzej.
      Póki nie macie dzieci (czy macie??) i sytuacja nie jest bardziej skomplikowana.

      Trzymaj się i nie daj się !!!
      Bądź dzielna i wytrwała !!!


      • yaseminn Re: Przemiana meza... 14.02.11, 12:07
        Dziekuje Wam Dziewczyny za odpowiedzi. W ten weekend rozmawialam z mezem na powaznie na temat jego przemiany. Powiedzialam mu, ze uwazam, ze nalezy mi sie odpowiedz na to pytanie co go tak bardzo odmienilo. Usmiechnal sie i odpowiedzial, ze poprostu jego zycie wydalo mu sie puste i bezsensowne, poczul, ze cos musi zmienic. Spytalam co takiego wydarzylo sie, ze wszystko postanowil zmienic o 180 stopni, czy kogos spotkal czy lekarz mu cos powiedzial lub moze cos sie wydarzylo, odpowiedzial tylko, ze zaczal poszukiwac.. Choc wiem, ze w pracy ma kolegow bardzo poboznych i nie jestem pewna czy nie jest to z tym zwiazane, nie wiem czy on nie zmienia sie pod wplywem otoczenia, patrzy na zycie innych i takie zycie wydaje mu sie doskonale.Teraz naprawde jest mi ciezko bo nie wiem jaka decyzje mam podajac w tej sprawie bo takie zycie jest naprawde meczace, wychodzilam za kogos innego i gdybym wiedziala, ze bedzie tak trudno i, ze on sie tak zmieni to mysle, ze podjelabym inna decyzje. Boje sie, ze w koncu w tym jego "swietym" zyciu bede mu kula u nogi, (o czym mu powiedzialam)a dla mnie takie zycie to jest poprostu monotonia...
        • alexa195 Re: Przemiana meza... 14.02.11, 14:59
          yaseminn napisała:

          > Usmiechnal sie i odpowiedzial,
          > ze poprostu jego zycie wydalo mu sie puste i bezsensowne, poczul, ze cos musi zmienic. > >Boje sie, ze w koncu w tym jego "swie
          > tym" zyciu bede mu kula u nogi, (o czym mu powiedzialam)a dla mnie takie zycie
          > to jest poprostu monotonia...

          Nie moge wypowiadac sie za Ciebie, wiec napisze Ci swoj punkt widzenia: nie wyobrazam sobie zycia z czlowiekiem, ktory pustke w zyciu zapelnia religia i ona staje sie sensem owego, nagle pelnego, zycia. Dla mnie wlasnie wtedy jest ono puste. Brrr... big_grin

          Taki czlowiek bylby DLA MNIE kula u nogi, a nie na odwrot wink

          A tak na powaznie - czy Twoj maz w ogole zastanowil sie, czym ta pustka jest spowodowana? Moze brakiem zainteresowan i towarzystwa? Nie moze zmienic pracy i znajomych na "wypelnionych" czyms innym niz religia? wink

          Nie zycze Ci cierpliwosci, bo ta czasem do niczego nie prowadzi. Zycze Ci trafnych wyborow.

          Pozdrawiam i trzymam kciuki smile
        • samirasaid Re: Przemiana meza... 14.02.11, 21:11
          Yasemin to znowu ja ... tak czytam twoja wypowiedz i bardzo dziwie sie dlaczego twoj maz wybral sobie za malzonke yabancı skoro tak bliska jest mu turecka kultura i religia.Wiesz ja tez jestem muzulmanka od kilku lat dzieki Bogu ale nikomu ani nie nazucam swojej wiary ani tez sie z nia nie obnosze. Powiedz mezowi ze meczy cie ta cala profanacja i stwarzanie sztucznego srodowiska posrod 2 ludzi. Powiedz mu ze tesknisz za nim powiedz ze nie jestes szczesliwa poniewaz dbajac o wartosci duchowe zaniedbuje Ciebie i Twoje pragnienia w koncu to Koran mowi ze 1*szym obowiazkiem mezczyzny jest zadbanie o dobro kobiety i dzieci a dopiero potem cala reszta.Cos tu jest nie pokolei. Nie zostawiaj meza dla tak blachego powodu on jest twoim opiekunem i malzonkiem wspieraj go i szanuj ale duzo z nim rozmawiaj nie daj sie zbyc zdawkowymi odpowiedziami powiedz ze szukasz klucza do jego serca a zobaczysz ze nawet najtruniejszy mezczyzna moze sie zmienic tylko jezeli ty bedziesz tego chciala.
          Pozdrawiam i 3maj sie.
          • yalvar Re: Przemiana meza... 15.02.11, 00:04
            No przecież o tym jest post yaseminn,o przemianie męża samiro.On właśnie już przeszedł jakąś transformację.I stało się tak dlatego,że w poprzednim "wcieleniu"nie był do końca szczęśliwy.Teraz odnajduje się jako pobożny muzułmanin i jak rozumiem to go napełnia jakąś radością i pokojem.Yaseminn ma zażądać powrotu do stanu sprzed "nawrócenia",kiedy czuł się nieszczęśliwy?Teraz on jest content,ona nie,jakby to zawrócić-szczęśliwa być może byłaby ona,nieszczęśliwy znów on.Dla mnie to patowa sytuacja.Może są osiągalne jakieś kompromisy,ale czy oboje są na nie gotowi?Nie wiadomo też jak bardzo jej mąż zatraci się w tej pobożności,może z czasem żona nie muzułmanka,zacznie przeszkadzać?
            Przepraszam za pesymizm,ale czasami miłość nie wystarczy...Ja akurat nie wierzę w hasło,że miłość góry przenosi.Nie przenosi.
            Jest w człowieku jakaś granica...jeśli ją przekroczysz-zatracisz się (i siebie też).Nie wiem czy warto,nawet w imię miłości,tracić własną tożsamość.Yaseminn,musisz to sobie sama poukładać.
            Mam nadzieję,że dasz radę smile
            pozdrawiam!
          • alexa195 Re: Przemiana meza... 15.02.11, 11:37
            samirasaid napisała:

            > dopiero potem cala reszta.Cos tu jest nie pokolei. Nie zostawiaj meza dla tak
            > blachego powodu

            Widocznie powod nie jest blachy, skoro dziewczyne trapi.
            Moj maz jest muzulmaninem, ja nie i nie mamy problemow (wiec tu religia nie jest problemem), ale w momencie, gdy moj maz zaczyna gadac o Allahu, zadawac sie z innymi "napelnionymi" to zaczyna dotykac to rowniez mnie, bo razem mieszkamy. Nie musi mi narzucac religii, ale zmieni sie jego ideologia, ktorej ja nie bede w stanie zaakceptowac i w tym momencie bedziemy musieli sie pozegnac.
            Wiadomo, ze jak pojawia sie dzieci to, zdaniem malzonka, trzeba bedzie im wpoic odpowiednia "glebie" zyciowa. Nieakceptowalne jak dla mnie.
    • kiranna Re: Przemiana meza... 16.02.11, 22:25
      Nie znam was osobiscie, by sugerowac rozstanie badz przeczekanie "nawrocenia" meza. Jednak z moich obserwacji malzenstw mieszanych (nie tylko polsko-tureckich) wynika, ze najlepiej dogaduja sie pary neutralne religijnie lub gdy tylko jedna ze stron jest mocno wierzaca. Przy obojgu intensywnie praktykujacych rozne religie moga pojawic sie problemy, a na pewno beda, gdy urodza sie dzieci. Dziecko z ojca muzulmanina z automatu jest muzulmaninem, chyba ze rodzice zdecyduja inaczej (ta opcja bardziej prawdopodobna, gdy ojciec jest niepraktykujacy). Mysle, ze bedzie ci trudno w tej sytuacji przekonac meza, by pozwolil ochrzcic dziecko, co przypuszczam, jako osoba praktykujaca bedziesz chciala zrobic.
      Musisz dokonac madrego wyboru, rozwazajac wszystkie za i przeciw i przede wszystkim myslec perspektywicznie, nie tylko w swoim imieniu. Dla dziecka nie ma nic gorszego niz rozstanie rodzicow, zakladajac ze rodzina nie jest patologiczna.
      Niestety tak bywa, ze ludzie sa swietnymi rodzicami i kiepskimi partnerami zyciowymi, ale to najczesciej wychodzi dopiero po latach spedzonych razem. Nie na darmo mowi sie "kochaja sie jak stare malzenstwo" wink Zeby to malzenstwo w ogole mialo szanse przetrwac musza byc solidne podwaliny. Wydaje mi sie, ze religia jest tu bardziej przeszkoda niz budulcem, ale to moje prywatne zdanie osoby niepraktykujacej. Chociaz z drugiej strony, jesli ktos naprawde wierzy, ze co Bog zlaczyl... to moze w imie przysiegi wytrzyma wszystko, z zyciowym tsunami wlacznie. Pytanie tylko czy warto?
      Trzymaj sie smile
      • sarlo51 Re: Przemiana meza... 18.02.11, 01:34
        Bym nic nie ujela i dodala co Kiranna napisala.
        Ja chce napisac ze ludzie majac klopoty nawet w mojm starzu zycia malzenskiego.Ostatnio jeden znajomy z pracy wlasnie ma podobny klopot.Obojga z Wietnamu (katolicy).Maja duze dzieci najstarszy syn 27lat. Jego zona zwiazala sie z religia Jahowa.Na poczadku maz nie przywiazywal uwagi do tego co zona robi. Zmienila wiare i tak jest 6lat. Obecnie powiedziala dla meza jesli on nie zmieni wiary to chce rozwod.Mezczyzna rozczarowany i widac jak to przezywa.Powiedzial ze jak ona nie ustapi to bedzie rozwod. Dla nich nie bylo potrzeby przed slubem rozmawiac o wiarze.
      • yaseminn Re: Przemiana meza... 24.02.11, 15:01
        Niewiem czy mam liczyc na to, ze on sie zmieni, ze on bedzie mnie rozumial.. Ja przyjechalam tu dla niego rzucajac wszystko, a on zdaje sie tego nie doceniac, mowi, ze: nareszie powinnam sie "urawac od Polski od tego co polskie" bo zdecydowalam sie zyc tu. Tylko ja decydujac sie przyjezdzac tutaj nie widzialam o tym bo nic takiego nie mowil...
        • migda33 Re: Przemiana meza... 24.02.11, 18:47
          póki dziecka nie macie pakuj manatki i wracaj do Polski ,,,, bo ja w takiej sytuacji tak bym zrobila
          • schwinn1 Re: Przemiana meza... 24.02.11, 18:54
            chyba mają dziecko...
        • yalvar Re: Przemiana meza... 25.02.11, 00:19
          Droga yaseminn!
          Myślę,że on w ogóle nie stara się Ciebie zrozumieć.I chyba nie zastanawia się nad tym co czujesz.
          Jak można żądać od kogoś oderwania się od korzeni?
          Nie wiem ile w Tobie patriotyzmu, i miłości do tego co polskie,ale o jakimkolwiek odrywaniu,powinnaś decydować ty sama,a nie on.Jak można w ogóle wygłaszać takie sentencje?I po co?
          Nie wierzę,że nie ma świadomości,iż to mogło cię zaboleć!
          Odnoszę wrażenie,że on ci już zaplanował przyszłość...
        • migda33 Re: Przemiana meza... 25.02.11, 10:59
          a nawet jak macie dziecko to musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcesz aby Twoje dziecko patrzyło na Twoja nieszczęśliwą minę? ja dla dziecka spakowałabym manatki. lepiej być samą niż "samotną z nim",, bo chyba nie ma nic gorszego niż życie z fanatykiem religijnym.
          • yaseminn Re: Przemiana meza... 10.03.11, 20:21
            Zycie nie stoi w miejscu i wszyscy sie zmieniaja, ale chyba juz nie mam co miec nadziei na to, ze on zmieni sie na lepsze.. Nie wiem czy to jest poboznosc gdy ostentacyjnie, komus na zlosc wylacza sie jego muzyke, wlacza religijne piesni lub modlitwy i jest sie zadowolonym. Powoli chyba on zaczyna to rozumiec, ze ja jestem z "innego swiata"
            • riverina Re: Przemiana meza... 11.03.11, 08:00
              Yasemin, bardzo mi przykro, ze tak sie dzieje w Twoim zyciu. To te różnice mentalne, z których często nie zdajemy sobie sprawy, dopóki zycie brutalnie ich nam nie uswiadomi. Fanatyzm religijny - kazdy, albo bedzie się pogłębiał, albo słabł, ale to wymaga czasu. Zawsze Twój opór bedzie go umacniał. Latwo zgubic w tym wszystko, co was łączy.Nie jest tak,ze to, co twoje albo jego jest lepsze.Tego nie mozna ocenić. Wazne , czy jest mozliwy jakis kompromis i czy oboje go chcecie.życzę ci dużo wiary, cierpliwosci i dobrych decyzji. Ale to ciagle on jest Twoim najblizszym człowiekiem, nie my wszyscy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka