Pisze bo jakos trudno mnie samej zrozumiec jak bardzo zmienil sie moj maz... Dopoki sie jeszcze nie pobralismy, przed tym jak bylismy razem i nawet jak zaczelismy byc razem moj maz byl zupelni inny niz teraz, prawie o 180 stopni. Lubil sie bawic, sluchac muzyki byl rozrywkowy mial duzo znajomych, lubil wychodzic z domu, teraz to wszystko sie zmienilo.. To co kiedys byl dla niego rozrywka i zyciem codziennym teraz patrzy na to z pogarda i unika za wszelka cene, za to zaczal sie duzo modlic, pozegnania, przywitania, jedzenie i wiekszosc rozmow jest zwiazane sa ze slowem "Bog". Ja jestem wierzaca i nie twierdze, ze jest cos zlego w byciu blisko Boga, ale uwazam, ze we wszystkim powinna byc jakas rownowaga, tym wiecej, ze jak go poznalam i jak za niego wychodzilam byl niemalze innym czlowiekiem. Powiedzial, ze sie "zmienil" i ja to moge zaakceptowac lub nie, ale on sie zmienil i tyle, "Boi sie Boga". Przykro mi bo ten czlowiek za ktorego wychodzilam jest teraz jakby innym czlowiekiem, wedlug niego zycie teraz skupiac sie powinno tylko na pracy, modlitwie i spotkaniach z jego rodzina.. Zauwazylam tez, ze w pracy czy gdziekolwiek imponuja mu tylko gleboko wierzacy ludzie. Jak wczesniej potrafil uszanowac moja kulture i obyczaje tak teraz widze, ze jego rekacja na kazdy przejaw lub wzmianke z mojej strony na ten temat spotyka sie z jego niechecia. Wszelkie walentynki, Nowy Rok itp. staly sie dla niego"glupota" bo co to sie wlasciwie swietuje

Tylko muzulmanskie swieta sa warte zachodu, pochwala oczywiscie wszelkie rewolucje islamskie. Zycie w ten sposob stalo sie takie monotonne teraz.. Nawet moje wspomnienia o tym, ze chce zaprosic kogos z rodziny widze, ze nie spotykaja sie ze zbytnia aprobata z jego strony

Ta przemiana nie miesci sie w mojej glowie jesli pomysle jak to bylo pare lat temu..
Czy moze, ktoras z Was miala takie doswiadczenia jak ja? Co wplywa na taka przemiane?W ten sposob jest zyc trudno, wybralo sie na meza innego czlowieka, a teraz zyje prawie jak z kims innym