vandikia
09.08.09, 01:14
raz na 7- 8 miesiecy zbieram sie na odwage i jadę
parknig w rozmairych rejestracjach z calej Polski
towar sredni imo , ale jak sie nie ma co sie lubi..
oglada sie, sprawdza pani z dzialu czy aby na pewno jest, idzie sie
na magazyn, ano nie ma, bywa, moze w przyszlym tygodniu
ale to nic
przekroj spoleczenstwa, szokujący doslownie
nastepnym razem wezmę aparat i uwiecznię, bo to się opisac nie da po
prostu
i na koniec wsrod radosnej atmosfery rodzinnych zakupow, rodziny :
on+ona+niemowle, on+ona+ dziecko gimnazjalne, on+ona + dziecko
prawie dorosle plus rozne inne kombinacje, wychodzi on55+ z kumplem
i synem (chyba) 20+ i taki oto monolog:
- a mu powiedziałem kurwie jednej
- dobrze mu powiedziałeś, trzeba było jeszcze mu zajebać
- ah kurwa myślał, że taki cwaniak, a ja go w kolejce wydymałem
- co zaz kurwy, cwele
etc...wszystko na wolume +1000
aha, jedną rzecz którą potrzebowałam dostałam, podkusiło sprawdzić
na miejscu, na drzwiczkach dziura jakby ktoś się gwoździem z 10 razy
wbijał, no to reklamacja na miejscu.. trzeba wziąć numerek, poczekać
na kolejkę, wymienia łaskawie. A że do wymieniania kolejka długa, to
się zdąży i kawę wypić i jakieś ohydztwo zjeść, byznes się kręci
a wieczorem się dowiedziałam w zupełnie prywatnej rozmowie, że Ikeę
założył Żyd polskiego pochodzienia i że większośc mebli
produkowanych est w Polsce, nie sprawdziłam jeszcze, ale ciekawe
nawet
tyle
jeszcze muszę w przyszłym tyg. po towar którego nie było, a później
to do zobaczyska za conajmniej pół roku arhg