Dodaj do ulubionych

Atak ortoreksji

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.03.04, 00:27
Atak ortoreksji
Tygodnik "Wprost", Nr 956 (25 marca 2001)


Obsesja na punkcie zdrowego odżywiania się może wpędzić w chorobę

Steven Bratman w dzieciństwie chorował na alergię. Nie wolno mu było jeść
pszennego pieczywa i produktów mlecznych. Wraz z upływem lat strach przed
jedzeniem, które mogłoby mu zaszkodzić, narastał. Na jego stole pojawiała się
tylko żywność ekologiczna. Zaczął nawet unikać spotkań z rodziną i
przyjaciółmi. Kilka godzin dziennie spędzał na planowaniu i przyrządzaniu
posiłków, a każdy kąsek przeżuwał pięćdziesiąt razy. Tak bardzo koncentrował
się na diecie, że zaczął budzić niepokój najbliższych. Zorientował się, że
dzieje się z nim coś złego dopiero wówczas, gdy skończył medycynę i otworzył
prywatną praktykę. Przychodzili do niego pacjenci rygorystycznie
przestrzegający diety, co z czasem wpędzało ich w chorobę. Bratman dostrzegł,
że problemy jego podopiecznych są niemal identyczne z jego kłopotami. Te nowe
zaburzenia nazwał orthorexia nervosa.

Jak atakuje ortoreksja
Nazwa tego schorzenia pochodzi od greckich słów orto (prawidłowy, dobry) i
oreksis (pożądanie, apetyt). Ortorektycy zwracają chorobliwą uwagę na jakość
pokarmów, a nie ich ilość, jak czynią to anorektycy. Narzucają sobie coraz
bardziej rygorystyczne diety, eliminując z posiłków coraz więcej produktów
spożywczych, a tym samym niezbędnych do życia składników mineralnych i
witamin. Po jakimś czasie jedzą tylko pięć, sześć bezpiecznych, ich zdaniem,
produktów. Takie, jak mawiają lekarze, nieprawidłowo zbilansowane menu odbija
się na ich zdrowiu psychicznym i fizycznym. Brak wapnia prowadzi do
nadciśnienia i osteoporozy, niedobór żelaza i kwasu foliowego grozi
niedokrwistością, błonnika zaś przyspiesza rozwój raka jelita. Leczą się u
specjalistów zajmujących się szwankującym układem lub narządem. Rzadko
trafiają do psychiatrów.

Ortorektyczka, siostra anorektyczki
- Od kilku miesięcy leczy się u nas dziewczyna chora na anoreksję, która ma
siostrę cierpiącą być może właśnie na ortoreksję. Dziewczyna dużą wagę
przywiązuje do tego, co je i gdzie zostały zrobione zakupy. Patrzy na ręce
tym, którzy szykują dla niej jedzenie. Najchętniej sama by wszystko
przyrządzała. Całe dnie spędza na szukaniu zdrowych diet. Rodzice nie
podejrzewają jednak choroby. Do psychoterapeuty posłali tylko jedną córkę. Tę
z anoreksją - mówi Grażyna Lesz z Centrum Terapii Psychogennych Zaburzeń
Odżywiania się.
Tymczasem, jak twierdzi Bratman na łamach "USA Weekend", ortorektycy,
podobnie jak cierpiący na bulimię i anoreksję, potrzebują pomocy psychologa
lub psychiatry, gdyż zatracili zdolność normalnego życia. "Uwierzyli w mit,
że jeśli będą przestrzegać rygorystycznej diety, to nie doświadczą chorób
nękających współczesne społeczeństwa. Obsesja zdrowego jedzenia wpędza ich
jednak z czasem w chorobę i szaleństwo" - tłumaczy Bratman. I dodaje: "Nie ma
nic złego w tym, że ludzie chcą się zdrowo odżywiać i eksperymentują z
dietami. Z ortoreksją mamy do czynienia wówczas, gdy okazuje się, że dieta
nie przynosi spodziewanych efektów, gdy osoba przywiązująca dużą wagę do
jakości jedzenia twierdzi, że zdrowe posiłki uczynią ją lepszą, że rozwiążą
większość jej problemów, nie tylko zdrowotnych".
Podobnie jak w wypadku anoreksji i bulimii, ortoreksja ma podłoże
psychologiczne. Dotknięte tą chorobą osoby skupiają się na diecie, aby
wypełnić pustkę w swoim życiu. Jest to dla nich doskonała wymówka przed
spotkaniami z rodziną i znajomymi. Inni starają się w ten sposób uniknąć
chorób i powstrzymać procesy starzenia. Ta ostatnia przyczyna zdaje się
dominować.

Zaproszenie do ortoreksji
Jednocześnie jesteśmy bombardowani informacjami na temat szkodliwości różnych
produktów spożywczych. Owce chorują na scrapie, a krowy - na BSE. Ich mięso
zawiera priony mogące powodować u ludzi chorobę Creutzfeldta i Jakoba.
Wieprzowina także może je zawierać, jeśli pokrojona zostanie tym samym nożem,
którym oprawiano zainfekowane bydło. Żywieniowcy od lat odradzają jednak
jedzenie tego mięsa, gdyż jest zbyt tłuste. Spożywanie go może zatem
wywoływać choroby układu krążenia. Kupowana przez nas żywność jest też
nieustannie wzbogacana substancjami konserwującymi. Statystyczny mieszkaniec
Europy Zachodniej zjada rocznie kilka kilogramów takich dodatków. "Nie ma
środków całkowicie nieszkodliwych. W związku z tym ich stosowanie zawsze
wiąże się z pewnym ryzykiem zdrowotnym. Niektóre nawet wzajemnie wzmacniają
swoje działanie" - stwierdza Monika Hoffman z SGGW-AR w Warszawie w
pracy "Substancje konserwujące i ich wpływ na zdrowie człowieka". Często
preparaty te są wykorzystywane do ukrycia wad żywności spowodowanych
nieprawidłowym procesem produkcyjnym lub użyciem surowców złej jakości. W
mięsie wieprzowym, wołowym, drobiowym, w jajach i mleku znajdowane są
pozostałości po antybiotykach (w Polsce na początku lat 90. identyfikowano je
w co piątej próbce mleka), a w wędlinach - azotany i azotyny. Produkty
zbożowe zaś, warzywa i owoce mogą zawierać azotyny, azotany i pestycydy. W
żywności można też znaleźć metale ciężkie, przede wszystkim ołów, kadm i
rtęć. Wchłaniane nawet w ilości śladowej, odkładają się w tkankach, a
pierwsze objawy spowodowanych przez nie chorób pojawiają się zazwyczaj
dopiero po wielu miesiącach lub latach.

Co jeść, by przeżyć
Konsumenci nie zawsze też wiedzą, jak korzystać z porad naukowców, gdyż
często są mało precyzyjne. Co jeść, skoro jedne tłuszcze zapobiegają chorobom
serca, inne zaś sprzyjają ich powstawaniu. Niewielka dawka alkoholu umożliwia
uniknięcie chorób serca, duża natomiast powoduje zaburzenia pracy wątroby.
Witamina C chroni przed niektórymi nowotworami (między innymi żołądka), ale
jej nadmiar może przyspieszyć rozwój raka. Podobnie mają też działać witaminy
A i E. Ich nadmiar powoduje jednak zmęczenie i stany zapalne skóry;
niewykluczone, że działają również kancerogennie. Sami naukowcy nie wiedzą,
gdzie przebiega bezpieczna granica, jakie ilości składników i w jakich
produktach są korzystne dla zdrowia, a jakie mogą wpędzić w chorobę. Ale
jednego specjaliści są pewni: nie ma diety idealnej.

Tysiące diet, czyli bulimia, anoreksja...
Każdego roku powstają tysiące diet, reklamowanych jako panaceum na choroby
cywilizacyjne. Jednocześnie coraz więcej osób szuka prostych recept na zdrowe
i długie życie. Wiele z nich wpada z żywieniową pułapkę. Specjaliści nie
potrafią na razie oszacować rozmiarów tego zjawiska. Obawiają się jednak, że
ortorektyków może gwałtownie przybywać.

Dorota Romanowska

Obserwuj wątek
    • tripper bingo 16.03.04, 00:32
      chyba mam ortoreksje, jak mam zjesc cos niezdrowego, to w ogole nie jem, efekt
      jest taki, ze chudne i spada mi cisnienie. nie ma diety idealnej, ludzie,
      dajcie sobie spokoj, fanatyzm nie jest wskazany, bardzo latwo popasc w
      paranoje!!!!!!
      • Gość: Jędruś Re: bingo IP: 128.250.211.* 16.03.04, 11:59
        Tripper
        Przed ok. 6 latami też myślałem że przesadzam, (ortoreksja).
        Teraz odpowiedz: jaką wodę pijesz? Prosto z kranu czy nie?
        W moim przypadku po zmianie wody (sugestia dentysty), stopniowo wszystko
        zaczęło mi smakować.
        W końcu kupiłem destylarkę, teraz nie mam większych problemów zdrowotnych.
        Zobacz wątek: Sezon zimowo-wiosenny moje listy.

        Pozdrowienia

        Jędruś
        • balbinia Re: bingo 16.03.04, 23:06
          Nie wiem ilu mlodych ludzi, ktorzy calymi dniami ksztalca sie, pracuja, oddaja
          hobby, moga sobie pozwolic jeszcze na luksus super-hiper-zdrowego jedzenia i
          wybrzydzania we wszystkim. Mysle, ze w dzisiejszym zaganianym swiecie jedzenie
          na codzien nie jest juz jakims swietem, ceremonia ale czynnoscia wykonywana
          czasem byle jak i w pospiechu. A szkoda..
          • Gość: Jagoda Re: bingo IP: *.chello.pl 11.03.05, 13:14
            chyba jestem ortorektyczką, mam hopla na punkcie odżywiania się zdrowego, w tej
            chwili wydaje mi się, że we wszystkim coś jest nie tak, i jeść mi sie
            odechciewa. Co robić?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka