Gość: ali
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.05.04, 12:43
To, co udało się ustalić w tych badaniach to to, że ci stulatkowie nie mają
ze sobą prawie nic wspólnego. Mają niski cholesterol lub wysoki, niektórzy
ćwiczą, inni nie, niektórzy palą, inni nie. Niektórzy są strasznie wredni,
inni potulni jak baranki. Niektórzy są wybuchowi, ale wszyscy mają niski
cukier jak na swój wiek. Wszyscy mają niski poziom trójglicerydów jak na swój
wiek.
I wszyscy maja względnie niski poziom insuliny. Insulina jest wspólnym
mianownikiem wszystkiego, o czym do tej pory mówiłem. Sposobem na leczenie
cardiovascular disease i sposobem w jaki leczyłem mojego ojczyma, pacjentkę
zagrożoną rakiem, osteoporozę, wysokie ciśnienie krwi i praktycznie wszystkie
tak zwane chroniczne choroby wieku starczego, jest leczenie samej insuliny.
Inna droga w badaniach nad starzeniem się to badania genetyczne
przeprowadzane na tak zwanych organizmach niższych. Wiemy, że genetyka ma tu
znaczenie. Posiadamy mapy genetyczne kilku gatunków drożdży i robaków. O
długości życia myślimy jako o czymś z góry ustalonym.
Średnia życia ludzi wynosi około 76 lat, a maksymalna jego długość to 122
lata opisanej Francuzki. Zdaje nam się, że u ludzi jest to niejako stałe,
podczas gdy u niższych form życia granice te są bardzo plastyczne. Długość
życia jest niczym innym jak zmienną zależną od środowiska. Mogą żyć dwa
tygodnie, dwa lata, a czasami dwadzieścia lat, zależnie od tego, do czego
dążą, a to zależy od środowiska.
Jeżeli wokół jest dużo pożywienia, będą się szybko rozmnażać i szybko
umierać, jeżeli nie, przeczekają, aż warunki się poprawią. Teraz wiemy już,
że długość życia regulowana jest przez insulinę.
Każdy myśli o insulinie jako o czynniku obniżającym poziom cukru we krwi.
Dziś w klinice była pacjentka, która wymieniając leki, które zażywała (było
ich osiem), nie wspomniała nawet o insulinie. Insuliny nie traktuje się jak
lek. W rzeczywistości, w niektórych miejscach nie potrzeba na nią nawet
recepty, można ją kupić jakby była zwykłym cukierkiem.
Insulinę można znaleźć w każdym organizmie zbudowanym z komórek. Istnieje od
kilku miliardów lat, a jej zadaniem jest regulacja długości życia organizmów
żywych. Geny nie są zastępowane, są nadbudowywane na sobie. Mamy te same geny
co wszystko, co istniało przed nami, mamy ich po prostu więcej.
Dodaliśmy nowe książki do naszej genetycznej biblioteki, ale baza jest wciąż
ta sama. To, czego się dowiadujemy, to to, że możemy wykorzystywać insulinę
do regulowania długości naszego życia.
Jeżeli istnieje jeden wyznacznik długości życia, jak okazuje się w badaniach
nad stulatkami, to jest to insulina, a dokładnie wrażliwość na nią.
Jakże wrażliwe są nasze komórki na insulinę. A jeżeli nie są, jej poziom
wzrasta. A czy ktoś słyszał termin ”odporność na insulinę”?
Odporność na insulinę jest podstawą wszystkich chronicznych chorób
występujących w procesie starzenia się, ponieważ chorobą jako taką jest
właśnie starzenie się.
Teraz już wiemy, że starzenie się jest chorobą. Wszystkie inne przypadki, o
których wspominałem, choroby układu sercowo-naczyniowego, osteoporoza,
otyłość, cukrzyca, rak, wszystkie tak zwane chroniczne choroby wieku
starczego, choroby z autoagresji - są jedynie objawami.
Kiedy ktoś się przeziębi, idzie do lekarza, ma katar, zajmowałem się tym
przez dziesięć lat, wiem, jakie jest typowe leczenie w takim wypadku -
wypisuje się decongestant (lek redukujący puchnięcie i zapchanie, gł. w
nosie - przyp.tłum.). Nie jestem w stanie zliczyć, ilu widziałem pacjentów,
którym lekarze rodzinni dali Sudafed na przeziębienie, a którzy później
przychodzili do mnie, ponieważ nabawili się poważnej infekcji zatok.
Co dzieje się, kiedy objawy kataru leczy się za pomocą decongestantu? Blokuje
on wydzielanie śluzu. Po co nam śluz? Ponieważ za jego pomocą organizm
próbuje wyczyścić błony. Co jeszcze jest takiego w śluzie? Wydzielnicza
immunoglobulina A (IgA), potężne przeciwciało niszczące wirusy. Jeśli nie ma
śluzu, nie ma też IgA.
Decongestanty powodują także zwężenie naczyń krwionośnych, małych naczyń
włosowatych lub tętnic, które do nich dochodzą. Rzęski, malutkie włosopodobne
twory, które swoimi ruchami sprawiają, ze śluz układa się w strumień, zostają
sparaliżowane, ponieważ mają odcięty dopływ krwi. Co się dzieje, kiedy
zatamujemy przepływ wody i utworzy się staw?
Na przestrzeni kilku dni rozwijają się larwy. Jeżeli strumień się porusza,
wszystko jest w porządku. Potrzeba ciągłego przepływu śluzu, żeby się go
pozbywać i zapobiegać infekcji. Wdaję się tu w szczegóły, ponieważ w wielu
przypadkach leczy się objawy, co jedynie pogarsza stan choroby, gdyż
najczęściej są one sygnałami, że nasz organizm próbuje się sam wyleczyć.
Jednocześnie, medycyna wciąż przyporządkowuje objawom nowe choroby. Są one
nazywane chorobami symptomatycznymi. Używając ENT, na przykład, pacjent
wyjdzie z badania z rozpoznanym Rhinitis, czyli zapaleniem nosa. Czy istnieje
powód, dla którego dostał on tego zapalenia? Tak sądzę. Czy, w
przeciwieństwie do opisowego terminu Rhinitis, czy Pharyngitis (zapalenie
gardła), prawdziwą chorobą nie jest ta ukryta przyczyna?
Niektórzy, za sprawą tego samego wirusa mogą chorować na Rhinitis,
Pharingitis, Sinustis (zapalenie zatok), czy wszelkie inne „itisy”, które są
terminami opisującymi zapalenie. Taka jest nazwa i taka jest choroba. Leczy
się więc to, co uważa się za schorzenie, a co jest jedynie objawem.
Jeżeli ktoś ma wysoki poziom cholesterolu, nazywa się to
hypercholesterolemią. Hypercholesterolemia stała się nazwą dla choroby,
podczas gdy jest tylko objawem. Leczy się więc ten objaw i co robi się sercu?
Problemy.
Jeżeli więc chce się wyleczyć jakąkolwiek chorobę, to trzeba dostać się do
jej korzeni. Inaczej nie zajdzie się zbyt daleko. Kłopot jednak w tym, że nie
wiemy, gdzie są te korzenie, czy może nie wiedzieliśmy.
Wiadomo to w innych gałęziach nauki, jednak medycyna to nie nauka, to biznes,
ale nie chcę się w to zagłębiać, można by mówić o tym godzinami. Ale jeśli
rzeczywiście spojrzymy na korzenie choroby, możemy posłużyć się
przeziębieniem jako dalszym przykładem.
Dlaczego ktoś jest przeziębiony?
Jeżeli taka osoba poszłaby do lekarza, ten mógłby kazać jej zażywać
antybiotyk razem z decongestantem. Dzieje się tak bez przerwy, ponieważ
lekarz chce się pozbyć pacjenta. Wszyscy wiemy, że większość infekcji górnych
dróg oddechowych wywoływana jest przez wirusy i antybiotyk wyrządzi jeszcze
dodatkowe szkody niszcząc jelitową florę bakteryjną i osłabiając system
odpornościowy.
Pacjent mógłby trafić na kogoś o większej wiedzy, kto powiedziałby: Złapał
pan wirusa, niech pan nic nie robi, idzie do domu się wyspać i pozwoli
swojemu ciału się wyleczyć. Tak już lepiej. Mógłby tez spotkać kogoś, kto
spytałby go, jak to się stało, ze złapał wirusa nie polując na nie z siatką.
Wdychamy wirusy każdego dnia, teraz też nimi oddychamy, wirusami
przeziębienia, zapalenia nosa.
Dlaczego nie wszyscy jutro się przeziębią?
Gdyby Chińczyk chciał użyć francuszczyzny, powiedziałby, że dlatego iż milieu
musi być odpowiednie. Ciało człowieka musi być podatne na dany wirus. Tylko w
wypadku osłabienia systemu odpornościowego taka sytuacja może mieć miejsce.
Może więc, to osłabienie systemu odpornościowego jest chorobą. Można więc
wziąć garść witaminy C, ponieważ możliwe, że ma się jej niedobór. W tym
miejscu jest teraz większość z nas, gotowych podać garść witaminy C aby
postawić na nogi osłabiony system odpornościowy.
Dlaczego jednak witamina C nie działa? Jest ona wytwarzana u niemal
wszystkich żyjących ssaków, za wyjątkiem człowieka i paru innych gatunków.
Produkowana jest bezpośrednio z glukozy i w rzeczywistości ma podobną do niej
budowę. Obie ze sobą współzawodniczą.
Od wielu lat wiadomo, że cukier powoduje osłabienie systemu odpornościowego.
Wiadomo to od dziesięcioleci. W latach siedem