Dodaj do ulubionych

c.d. andzia poczytaj

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 12:43
To, co udało się ustalić w tych badaniach to to, że ci stulatkowie nie mają
ze sobą prawie nic wspólnego. Mają niski cholesterol lub wysoki, niektórzy
ćwiczą, inni nie, niektórzy palą, inni nie. Niektórzy są strasznie wredni,
inni potulni jak baranki. Niektórzy są wybuchowi, ale wszyscy mają niski
cukier jak na swój wiek. Wszyscy mają niski poziom trójglicerydów jak na swój
wiek.
I wszyscy maja względnie niski poziom insuliny. Insulina jest wspólnym
mianownikiem wszystkiego, o czym do tej pory mówiłem. Sposobem na leczenie
cardiovascular disease i sposobem w jaki leczyłem mojego ojczyma, pacjentkę
zagrożoną rakiem, osteoporozę, wysokie ciśnienie krwi i praktycznie wszystkie
tak zwane chroniczne choroby wieku starczego, jest leczenie samej insuliny.
Inna droga w badaniach nad starzeniem się to badania genetyczne
przeprowadzane na tak zwanych organizmach niższych. Wiemy, że genetyka ma tu
znaczenie. Posiadamy mapy genetyczne kilku gatunków drożdży i robaków. O
długości życia myślimy jako o czymś z góry ustalonym.
Średnia życia ludzi wynosi około 76 lat, a maksymalna jego długość to 122
lata opisanej Francuzki. Zdaje nam się, że u ludzi jest to niejako stałe,
podczas gdy u niższych form życia granice te są bardzo plastyczne. Długość
życia jest niczym innym jak zmienną zależną od środowiska. Mogą żyć dwa
tygodnie, dwa lata, a czasami dwadzieścia lat, zależnie od tego, do czego
dążą, a to zależy od środowiska.
Jeżeli wokół jest dużo pożywienia, będą się szybko rozmnażać i szybko
umierać, jeżeli nie, przeczekają, aż warunki się poprawią. Teraz wiemy już,
że długość życia regulowana jest przez insulinę.
Każdy myśli o insulinie jako o czynniku obniżającym poziom cukru we krwi.
Dziś w klinice była pacjentka, która wymieniając leki, które zażywała (było
ich osiem), nie wspomniała nawet o insulinie. Insuliny nie traktuje się jak
lek. W rzeczywistości, w niektórych miejscach nie potrzeba na nią nawet
recepty, można ją kupić jakby była zwykłym cukierkiem.
Insulinę można znaleźć w każdym organizmie zbudowanym z komórek. Istnieje od
kilku miliardów lat, a jej zadaniem jest regulacja długości życia organizmów
żywych. Geny nie są zastępowane, są nadbudowywane na sobie. Mamy te same geny
co wszystko, co istniało przed nami, mamy ich po prostu więcej.
Dodaliśmy nowe książki do naszej genetycznej biblioteki, ale baza jest wciąż
ta sama. To, czego się dowiadujemy, to to, że możemy wykorzystywać insulinę
do regulowania długości naszego życia.
Jeżeli istnieje jeden wyznacznik długości życia, jak okazuje się w badaniach
nad stulatkami, to jest to insulina, a dokładnie wrażliwość na nią.
Jakże wrażliwe są nasze komórki na insulinę. A jeżeli nie są, jej poziom
wzrasta. A czy ktoś słyszał termin ”odporność na insulinę”?
Odporność na insulinę jest podstawą wszystkich chronicznych chorób
występujących w procesie starzenia się, ponieważ chorobą jako taką jest
właśnie starzenie się.
Teraz już wiemy, że starzenie się jest chorobą. Wszystkie inne przypadki, o
których wspominałem, choroby układu sercowo-naczyniowego, osteoporoza,
otyłość, cukrzyca, rak, wszystkie tak zwane chroniczne choroby wieku
starczego, choroby z autoagresji - są jedynie objawami.
Kiedy ktoś się przeziębi, idzie do lekarza, ma katar, zajmowałem się tym
przez dziesięć lat, wiem, jakie jest typowe leczenie w takim wypadku -
wypisuje się decongestant (lek redukujący puchnięcie i zapchanie, gł. w
nosie - przyp.tłum.). Nie jestem w stanie zliczyć, ilu widziałem pacjentów,
którym lekarze rodzinni dali Sudafed na przeziębienie, a którzy później
przychodzili do mnie, ponieważ nabawili się poważnej infekcji zatok.
Co dzieje się, kiedy objawy kataru leczy się za pomocą decongestantu? Blokuje
on wydzielanie śluzu. Po co nam śluz? Ponieważ za jego pomocą organizm
próbuje wyczyścić błony. Co jeszcze jest takiego w śluzie? Wydzielnicza
immunoglobulina A (IgA), potężne przeciwciało niszczące wirusy. Jeśli nie ma
śluzu, nie ma też IgA.
Decongestanty powodują także zwężenie naczyń krwionośnych, małych naczyń
włosowatych lub tętnic, które do nich dochodzą. Rzęski, malutkie włosopodobne
twory, które swoimi ruchami sprawiają, ze śluz układa się w strumień, zostają
sparaliżowane, ponieważ mają odcięty dopływ krwi. Co się dzieje, kiedy
zatamujemy przepływ wody i utworzy się staw?
Na przestrzeni kilku dni rozwijają się larwy. Jeżeli strumień się porusza,
wszystko jest w porządku. Potrzeba ciągłego przepływu śluzu, żeby się go
pozbywać i zapobiegać infekcji. Wdaję się tu w szczegóły, ponieważ w wielu
przypadkach leczy się objawy, co jedynie pogarsza stan choroby, gdyż
najczęściej są one sygnałami, że nasz organizm próbuje się sam wyleczyć.
Jednocześnie, medycyna wciąż przyporządkowuje objawom nowe choroby. Są one
nazywane chorobami symptomatycznymi. Używając ENT, na przykład, pacjent
wyjdzie z badania z rozpoznanym Rhinitis, czyli zapaleniem nosa. Czy istnieje
powód, dla którego dostał on tego zapalenia? Tak sądzę. Czy, w
przeciwieństwie do opisowego terminu Rhinitis, czy Pharyngitis (zapalenie
gardła), prawdziwą chorobą nie jest ta ukryta przyczyna?
Niektórzy, za sprawą tego samego wirusa mogą chorować na Rhinitis,
Pharingitis, Sinustis (zapalenie zatok), czy wszelkie inne „itisy”, które są
terminami opisującymi zapalenie. Taka jest nazwa i taka jest choroba. Leczy
się więc to, co uważa się za schorzenie, a co jest jedynie objawem.
Jeżeli ktoś ma wysoki poziom cholesterolu, nazywa się to
hypercholesterolemią. Hypercholesterolemia stała się nazwą dla choroby,
podczas gdy jest tylko objawem. Leczy się więc ten objaw i co robi się sercu?
Problemy.
Jeżeli więc chce się wyleczyć jakąkolwiek chorobę, to trzeba dostać się do
jej korzeni. Inaczej nie zajdzie się zbyt daleko. Kłopot jednak w tym, że nie
wiemy, gdzie są te korzenie, czy może nie wiedzieliśmy.
Wiadomo to w innych gałęziach nauki, jednak medycyna to nie nauka, to biznes,
ale nie chcę się w to zagłębiać, można by mówić o tym godzinami. Ale jeśli
rzeczywiście spojrzymy na korzenie choroby, możemy posłużyć się
przeziębieniem jako dalszym przykładem.

Dlaczego ktoś jest przeziębiony?

Jeżeli taka osoba poszłaby do lekarza, ten mógłby kazać jej zażywać
antybiotyk razem z decongestantem. Dzieje się tak bez przerwy, ponieważ
lekarz chce się pozbyć pacjenta. Wszyscy wiemy, że większość infekcji górnych
dróg oddechowych wywoływana jest przez wirusy i antybiotyk wyrządzi jeszcze
dodatkowe szkody niszcząc jelitową florę bakteryjną i osłabiając system
odpornościowy.
Pacjent mógłby trafić na kogoś o większej wiedzy, kto powiedziałby: Złapał
pan wirusa, niech pan nic nie robi, idzie do domu się wyspać i pozwoli
swojemu ciału się wyleczyć. Tak już lepiej. Mógłby tez spotkać kogoś, kto
spytałby go, jak to się stało, ze złapał wirusa nie polując na nie z siatką.
Wdychamy wirusy każdego dnia, teraz też nimi oddychamy, wirusami
przeziębienia, zapalenia nosa.

Dlaczego nie wszyscy jutro się przeziębią?

Gdyby Chińczyk chciał użyć francuszczyzny, powiedziałby, że dlatego iż milieu
musi być odpowiednie. Ciało człowieka musi być podatne na dany wirus. Tylko w
wypadku osłabienia systemu odpornościowego taka sytuacja może mieć miejsce.
Może więc, to osłabienie systemu odpornościowego jest chorobą. Można więc
wziąć garść witaminy C, ponieważ możliwe, że ma się jej niedobór. W tym
miejscu jest teraz większość z nas, gotowych podać garść witaminy C aby
postawić na nogi osłabiony system odpornościowy.
Dlaczego jednak witamina C nie działa? Jest ona wytwarzana u niemal
wszystkich żyjących ssaków, za wyjątkiem człowieka i paru innych gatunków.
Produkowana jest bezpośrednio z glukozy i w rzeczywistości ma podobną do niej
budowę. Obie ze sobą współzawodniczą.

Od wielu lat wiadomo, że cukier powoduje osłabienie systemu odpornościowego.

Wiadomo to od dziesięcioleci. W latach siedem
Obserwuj wątek
    • Gość: ali Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 12:54
      Wiadomo to od dziesięcioleci. W latach siedemdziesiątych odkryto, ze witamina C
      jest potrzebna białym krwinkom aby mogły fagocytozować bakterie i wirusy. Białe
      ciałka krwi muszą mieć pięćdziesiąt razy wyższe stężenie witaminy C w środku
      niż na zewnątrz, więc muszą ją kumulować.
      Istnieje coś, co jest nazywane indeksem fagocytycznym, który informuje o tym,
      jak szybko dany makrofag, czy limfocyt jest w stanie pochłonąć wirusa,
      bakterię, czy komórkę rakową. W latach siedemdziesiątych Linus Pauling odkrył,
      że białe krwinki potrzebują dużych dawek witaminy C i to wtedy stworzył swoją
      teorię, że trzeba przyjmować wysokie dawki witaminy C w walce ze zwykłym
      przeziębieniem.
      Ale jeśli wiemy, że glukoza i witamina C mają podobną budowę chemiczną, to co
      się dzieje, kiedy podnosi się poziom cukru? Współzawodniczą one wtedy ze sobą o
      to, która dostanie się do komórek. A czynnik pozwalający tym substancjom
      przenikać do wnętrza komórek jest w obu przypadkach ten sam. Jeśli więc więcej
      będzie glukozy, to mniej witaminy C dostanie się do komórek. Już poziom cukru o
      wartości 120 obniża indeks fagocytyczny o 75%.
      Zbliżamy się coraz bardziej do źródła choroby, nieważne, czy mówimy o zwykłym
      przeziębieniu, czy chorobach układu sercowo-naczyniowego, osteoporozie, czy
      raku, początki zawsze znajdziemy na poziomie komórkowym i molekularnym. Dodam
      jeszcze, że insulina też przykłada do tego rękę, a może nawet całkowicie
      kontroluje.

      Jakie funkcje spełnia insulina?

      Jak już wspomniałem, u niektórych organizmów sprawuje kontrolę nad długością
      życia, co jest bardzo ważne. Jakie zadania spełnia insulina u ludzi? Jeżeli
      zapytacie lekarza, odpowie, że ma obniżać poziom cukru we krwi. Moim zdaniem,
      jest to zwykły efekt uboczny. W toku ewolucji, jedną z funkcji insuliny było
      gromadzenie materiałów zapasowych.
      Pochodzimy z czasów głodu i obżarstwa i jeśli nie umielibyśmy gromadzić
      nadmiaru dostarczanej energii w czasach obżarstwa, nie byłoby nas dziś tutaj,
      ponieważ nasi przodkowie także głodowali. A wiec jesteśmy tu tylko dzięki temu,
      ze nasi przodkowie potrafili gromadzić składniki odżywcze, a mogli to robić
      podnosząc poziom insuliny w odpowiedzi na podwyższony poziom dostarczonej
      energii.
      Kiedy organizm zauważa, że poziom cukru we krwi wzrósł, jest to dla niego
      sygnał, że ma go więcej, niż w danej chwili potrzebuje. Ponieważ nie jest on
      spalany, kumuluje się we krwi.. Wtedy wydzielana jest insulina, która ma ten
      cukier zabrać i przechować. A jak ona go przechowuje? (Ktoś z widowni
      zasugerował glikogen)...Glikogen?

      Ile glikogenu przechowujemy?

      Czy wiecie, ile glikogenu znajduje się w organizmie w danej chwili? Bardzo
      mało. Cały glikogen z wątroby razem z całym glikogenem z mięśni nie
      wystarczyłby nawet na jeden dzień.
      A kiedy już wypełnią się zapasy glikogenu, jak jest przechowywany cukier? Pod
      postacią którego z trójglicerydów, lub kwasu tłuszczowego? Kwasu palmitynowego,
      a dokładniej, tłuszczu nasyconego, z którego 98% stanowi kwas palmitynowy.
      Tak więc pomysł lekarzy, aby żyć na diecie bogatej w węglowodany złożone, a
      ubogiej w nasycone kwasy tłuszczowe, jest totalnym paradoksem, ponieważ taka
      dieta, to nic innego jak dieta bogata w glukozę, czyli po prostu w cukier,
      który organizm i tak przechowa w postaci tłuszczu nasyconego. A radzi sobie z
      tym znakomicie.

      Jak jeszcze działa insulina?

      Insulina nie tylko magazynuje węglowodany. Ktoś wspomniał, że jest hormonem
      anabolicznym, i jest nim faktycznie. Kulturyści używają obecnie insuliny,
      ponieważ jest legalna, więc wstrzykują ją sobie, gdyż buduje ona mięśnie i
      magazynuje białko.
      Mniej znanym faktem jest, ze insulina magazynuje także magnez. Wspomnieliśmy o
      jej roli odnośnie witaminy C, ona ma udział w przechowywaniu wszelkich
      składników odżywczych. Ale co się stanie, jeśli komórki uodpornią się na
      działanie insuliny? Po pierwsze nie da się już przechowywać magnezu, więc się
      go traci, to jest jeden z efektów, wydala się go razem z moczem.


      Co jest jedną z głównych funkcji magnezu?

      Rozluźnianie mięśni. Magnez wewnątrzkomórkowy rozluźnia mięśnie. Co się dzieje,
      kiedy organizm nie może magazynować magnezu, ponieważ komórka jest odporna?
      Tracimy go, naczynia krwionośne się zwężają, a jaki to ma skutek?
      Taki, że wzrasta ciśnienie i zmniejsza się ilość wytwarzanej energii, gdyż
      magnez wewnątrzkomórkowy jest niezbędny we wszystkich procesach wytwarzania
      energii, jakie zachodzą w komórce. Lecz, co jeszcze ważniejsze, magnez jest
      niezbędny do działania insuliny, a także do jej magazynowania.
      Więc kiedy podnosi się poziom insuliny, organizm traci magnez, a komórki stają
      się jeszcze bardziej odporne na insulinę. Naczynia krwionośne obkurczają się,
      glukoza ani insulina nie mogą dostać się do tkanek, co podnosi odporność tych
      ostatnich na insulinę, więc jej poziom zwiększa się jeszcze bardziej i organizm
      traci jeszcze więcej magnezu. To błędne koło, które zaczyna się toczyć jeszcze
      zanim się urodzimy.
      Określanie odporności na insulinę zaczyna się już w momencie połączenia
      plemnika z komórką jajową. Udało nam się dowieść, że u zwierząt, jeżeli matka,
      będąc w ciąży jest na diecie wysokowęglowodanowej, płód staje się bardziej
      odporny na insulinę.
      Co gorsza, przy użyciu skomplikowanej aparatury, udało się udowodnić iż jeżeli
      płód jest rodzaju żeńskiego, to jego komórki jajowe też stają się odporne na
      insulinę. Czy to oznacza, że taki stan jest determinowany genetycznie? Nie,
      można się z czymś urodzić i to wcale nie oznacza, że geny mają z tym coś
      wspólnego. Cukrzyca jako taka nie jest chorobą genetyczną. Można mieć
      predyspozycje uwarunkowane genetycznie, ale wtedy byłaby to niezmiernie rzadka
      choroba.

      Co jeszcze robi insulina?

      Mówiliśmy już o wysokim ciśnieniu - kiedy spada poziom magnezu, następstwem
      jest podniesienie ciśnienia krwi. Wspomnieliśmy, ze naczynia krwionośne zwężają
      się i ciśnienie krwi rośnie.
      Insulina powoduje także zatrzymanie sodu, co powoduje zatrzymanie płynów co z
      kolei powoduje wysokie ciśnienie krwi i zatrzymanie płynów, czyli chorobę
      przekrwienną serca.
      Jednym z najsilniejszych czynników pobudzających układ sympatyczny jest wysoki
      poziom insuliny.

      Co to wszystko oznacza dla serca? Nic dobrego.

      Kilka lat temu robione były badania, porządne, dokładnie przeprowadzone
      badania, które wykazały, że prawdopodobieństwo dostania zawału wzrasta dwu-, a
      nawet trzykrotnie, po spożyciu wysokowęglowodanowego posiłku. Wyniki
      stwierdzały też wyraźnie, że taka sytuacja NIE miała miejsca po posiłku
      wysokotłuszczowym.

      Czemu tak się dzieje?

      Ponieważ natychmiastowym skutkiem zjedzenia wysokowęglowodanowego posiłku jest
      podniesienie się poziomu cukru we krwi, co z kolei powoduje podniesienie się
      poziomu insuliny, co wywołuje pobudzenie układu sympatycznego, który reaguje
      skurczem tętnic, czyli ich zwężeniem. Jeżeli weźmiemy kogoś podatnego na atak
      serca, to właśnie wtedy go dostanie.

      Jak jeszcze działa insulina?

      Insulina jest mediatorem lipidów krwi. W przypadku pacjenta, który miał poziom
      trójglicerydów 2200, najprostszą rzeczą, jaką mogliśmy zrobić, było jego
      obniżenie. To takie proste. Dopiero co ukazał się artykuł w J.A.M.A.,
      informujący, ze medycyna nie potrafi dietą obniżyć poziomu trojglicerydów, że
      wciąż trzeba stosować leki.
      To absurdalne stwierdzenie, ponieważ sami się przekonacie, ze jest to
      najłatwiejsza rzecz do zrobienia. Trójglicerydy lecą w dół na łeb, na szyję.
      Istnieje niemal bezpośrednia zależność pomiędzy poziomem trójglicerydów i
      poziomem insuliny. U niektórych większa niż u innych. Ten pacjent z poziomem
      2200 miał w czasie brania leków poziom insuliny 14,7.
      To tylko trochę podwyższony poziom, ale niektórym nie trzeba wiele. Wszystko,
      co musieliśmy zrobić, to obniżyć ten poziom do 8, a kiedy doszedł do 6,
      trójglicerydy spadły poniżej 200.

      Jak kontrolować poziom tłuszczy krwi kontrolując insu
      • Gość: ali Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 12:58
        Jak kontrolować poziom tłuszczy krwi kontrolując insulinę.

        Nie będziemy się wdawać w szczegóły, ale wiadomo już, że cholesterol LDL ma
        kilka frakcji, i że to jest ten mały, gęsty LDL, który odgrywa największa rolę
        w powstawaniu płytki. Najłatwiej reaguje z tlenem. Najlepiej potrafi
        przedostawać się przez maleńkie szczelinki w śródbłonku. I to właśnie jego
        poziom jest podnoszony najbardziej przez insulinę. Choć powinienem raczej
        powiedzieć: przez odporność na insulinę. Bo to właśnie odporność na insulinę
        jest wszystkiemu winna.
        Komórki staja się odporne na insulinę ponieważ próbują się chronić przed
        szkodliwymi efektami jej wysokiego stężenia. Regulują swoją aktywność
        receptorową tak, żeby nie musiały bez przerwy odbierać tych szkodliwych
        bodźców. To tak, jak słuchanie tej okropnej, głośnej muzyki rap, tak, że chce
        się ją ściszyć.
        Można też wyobrazić sobie odporność na insulinę jako siedzenie w zaśmierdłym
        pomieszczeniu, gdy po pewnej chwili nic się już nie czuje, bo przestało się być
        na ten smród wrażliwym.
        Można o nim myśleć, nie o to chodzi, że przestaje się o nim myśleć. Jednak
        kiedy wyjdzie się z pokoju, a potem do niego wróci, zapach znów jest
        wyczuwalny. Ten przykład pokazuje, że można się na nowo „uwrażliwić”. To tak,
        jakby człowiek głuchł i kazał wszystkim dookoła mówić głośniej, żeby ich
        słyszeć, więc gdybym był trzustką, zacząłbym po prostu głośniej mówić i co się
        wtedy dzieje ze słuchem?
        Pogarsza się coraz bardziej. Wiele przypadków głuchoty, szczególnie w podeszłym
        wieku jest skutkiem nadmiernego narażenia na hałas. Cały ten hałas na który
        wystawione były uszy, no cóż, komórki słuchowe, które na końcu już
        tylko „podkręcają” mózg, żeby można było coś słyszeć w którymś momencie zostają
        zabite. Czasami wystarczy jedna petarda.
        Tak samo jest z odpornością na insulinę. Jeżeli komórki są wystawione na jej
        działanie, stają się trochę bardziej na nią odporne. Więc trzustka wydziela
        trochę więcej insuliny. Badałem dziś pacjentkę, cukier we krwi miała na
        poziomie 102 a insulinę 90! Nie była pewna, czy była na czczo, czy nie, ale
        miałem innych pacjentów, u których cukier był poniżej 100, a insulina na czczo
        powyżej 90.
        Tyle o insulinie na czczo (No dopsz...: w oryginale jest „fasting”, co może
        oznaczać poszczenie, ale na chłopski rozum będzie tak. - przyp. tłum.) Nie
        jestem pewien ilu ludzi badało sobie insulinę na czczo. Ale jeśli ja bym wypił
        tyle glukozy, ile tylko dałbym radę, moja insulina nigdy nie podniosła by się
        powyżej 40. Ta pacjentka musiała być więc bardzo odporna na insulinę.
        Kontrolowała stan swojego cukru. Statystycznie biorąc, nie była cukrzykiem. Nie
        miała nawet osłabionej tolerancji glukozy, której poziom był przypuszczalnie
        zupełnie normalny. Ale jej komórki nie „słuchały” insuliny, miała więc
        niezwykle silną trzustkę.
        Komórki jej wysepek trzustkowych produkujące insulinę były niewiarygodnie silne
        i były w stanie, w związku z odpornością komórek, wyprodukować
        trzydziestokrotność tego, co u mnie jest poziomem na czczo. I tylko dzięki tej
        zmasowanej akcji, jej trzustka była w stanie wrzeszczeć tak głośno, żeby jej
        komórki tego słuchały, ale przecież nie będą słuchać wiecznie. A jej trzustka
        nie da rady w nieskończoność produkować takich ilości insuliny.
        No cóż, typowym leczeniem, kiedy już stanie się diabetyczką, co byłoby
        nieuniknione - kiedy albo produkcja insuliny zaczęłaby spadać, albo odporność
        komórek rosnąć, poziom cukru w jej krwi podniósłby się i stałaby się
        diabetyczką. Jej insulina była podwyższona już wiele lat, a nawet
        dziesięcioleci wcześniej.
        Było tak prawdopodobnie przez 30 lat i nigdy nie zostało sprawdzone. Taka
        odporność na insulinę jest kojarzona z hiperinsulinemią, która owocuje
        powstawaniem wszystkich tak zwanych chronicznych chorób wieku starczego, a
        przynajmniej przyczynia się do ich powstawania. Na tyle, na ile jest to wiadome
        nauce, jest to główna przyczyna starzenia się praktycznie wszystkich istot
        żywych.
        Tak ważna jest insulina.
        W związku z tym, kontrolowanie odporności na insulinę jest niezwykle ważne.

        Jak jeszcze insulina wpływa na cardiovascular disease?

        Dopiero co otarliśmy się o ten problem. Insulina jest tak zwanym hormonem
        mytogenicznym (mytogennym). Stymuluje podziały komórkowe. Gdyby wszystkie
        komórki stawały się odporne na insulinę, nie byłoby takiego problemu, jednak
        niektóre się nie uodparniają.
        Niektóre nie mogą stać się bardzo odporne. Najpierw uodparnia się wątroba,
        później tkanka mięśniowa, a na końcu tkanka tłuszczowa. Insulina działa na
        wątrobę w ten sposób, że ogranicza ilość produkowanego przez nią cukru.
        Cukier obecny w organizmie pochodzi z dwóch źródeł - z tego, co zjedliśmy i z
        tego, co wyprodukowała wątroba. Rano, po przebudzeniu, jest to raczej ten
        wyprodukowany przez wątrobę. Jeżeli prawidłowo poddaje się ona działaniu
        insuliny, nie wyprodukuje tego cukru za dużo w środku nocy. Ale jeżeli staje
        się odporna, zaczyna produkować masę cukru, więc budzimy się mając go mnóstwo
        we krwi.
        Następna w kolejności jest tkanka mięśniowa. Do czego jest potrzebna mięśniom
        insulina? Z jednej strony umożliwia im spalanie glukozy. Więc jeśli staną się
        odporne, nie mogą spalić tego cukru, który został właśnie wyprodukowany przez
        wątrobę. A więc: wątroba produkuje za dużo, mięśnie nie mogą tego spalić i w
        ten sposób następuje wzrost poziomu cukru we krwi.
        Komórki tkanki tłuszczowej uodparniają się na działanie insuliny, ale nie tak
        od razu. Trochę czasu im to zajmuje.

        Najpierw wątroba, potem mięśnie, a na końcu tkanka tłuszczowa.

        A więc przez jakiś czas komórki tłuszczowe utrzymują swój poziom wrażliwości.
        Jak działa na nie insulina? Bierze udział w magazynowaniu tłuszczu. Bierze
        cukier i magazynuje go w postaci tłuszczu. Tak więc, dopóki komórki tłuszczowe
        nie uodpornią się, tyjemy. My tyjemy, a komórki cały czas zwiększają swoja
        odporność.
        W końcu jednak przychodzi moment kapitulacji. Może to nastąpić kiedy ważymy 300
        funtów, 200 funtów, czy 150 funtów, ale jest to nieuniknione, ponieważ w
        obronie własnej nasze komórki tłuszczowe w końcu uodpornią się na działanie
        insuliny.
        Kiedy już te główne tkanki się uodpornią, trzustka próbuje temu zaradzić
        wydzielając coraz większe ilości insuliny, dochodzi wówczas do
        hiperinsulinemii, a insulina pływa sobie po organizmie cały czas w ilości 90-
        ciu jednostek, a czasem większej.
        Są jednak tkanki, które nie stają się odporne. Na przykład śródbłonek, powłoki
        wyściełające tętnice nie uodparniają się zbyt ochoczo. Więc cała ta insulina
        oddziaływuje na wyściółkę arterii.
        Jeżeli wpuści się insulinę do tętnicy psa, a w latach siedemdziesiątych
        przypadkowo zrobił to dr Cruz przeprowadzając eksperyment diabetyczny, po około
        trzech miesiącach zostaje ona całkowicie zapchana przez osądzającą się płytkę.
        Przeciwległa strona była zupełnie czysta, to kontakt z insuliną spowodował
        osadzenie się płytki. Wiadomo to od lat siedemdziesiątych, sprawdzono to na
        kurczakach i psach, to jest naprawdę wiadoma sprawa. Insulina obecna we krwi
        powoduje tworzenie się płytki. Nie było wiadomo, dlaczego, ale my wiemy, że
        insulina powoduje podziały komórek śródbłonka, to jest pierwszy krok, który
        pociąga za sobą tworzenie się guza - guza śródbłonkowego.

        Insulina powoduje zbyt gwałtowne krzepnięcie krwi.

        Insulina powoduje przekształcanie się makrofagów w komórki porowate (foam
        cells), które to zbierają zapasy tłuszczu. Na każdym kroku w drodze do
        powstania chorób układu sercowo-naczyniowego insulina odgrywa znaczącą rolę.
        Powoduje budowę płytki, zwęża tętnice, pobudza układ sympatyczny, zwiększa
        kleistość płytek krwi, a także skłonność krwi do koagulacji.
        Insulina jest składową każdej znanej przyczyny chorób układu sercowo-
        naczyniowego. Wpływa na syntezę tlenku azotu. Spada jego produkcja w
        śródbłonku. Wiadomo, że to pomaga w p
        • Gość: ali Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 13:03
          Insulina powoduje zbyt gwałtowne krzepnięcie krwi.

          Insulina powoduje przekształcanie się makrofagów w komórki porowate (foam
          cells), które to zbierają zapasy tłuszczu. Na każdym kroku w drodze do
          powstania chorób układu sercowo-naczyniowego insulina odgrywa znaczącą rolę.
          Powoduje budowę płytki, zwęża tętnice, pobudza układ sympatyczny, zwiększa
          kleistość płytek krwi, a także skłonność krwi do koagulacji.
          Insulina jest składową każdej znanej przyczyny chorób układu sercowo-
          naczyniowego. Wpływa na syntezę tlenku azotu. Spada jego produkcja w
          śródbłonku. Wiadomo, że to pomaga w pośredniczeniu między rozszerzaniem się
          naczyń a ich obkurczaniem, czyli anginą.
          Wspomniałem, że insulina nasila podziały komórkowe. Jak to się ma do raka?
          Wzmaga go. Robiono badania, których wyniki niepodważalnie dowodzą istnienia
          silnej zależności pomiędzy występowaniem raka piersi i jelita grubego, a
          poziomem insuliny.
          Hiperinsulinemia powoduje wydalanie magnezu z moczem. Jakiego jeszcze ważnego
          minerału to dotyczy? Wapnia.

          Co jest przyczyna osteoporozy?

          Istnieją dwie główne przyczyny, jedną z nich jest dieta wysokowęglowodanowa,
          która powoduje hiperinsulinemię. Jeśli ktoś ją ma, to może brać tyle wapnia ile
          chce, a i tak wydali go razem z moczem.
          Insulina jest jednym z pierwszych hormonów, jakie pojawiły się w organizmach
          żywych i jak już wspomniałem przy okazji genetyki, reszta została zbudowana na
          tym, co było się wykształciło pierwotnie. Tak więc, wszystkie inne hormony
          obecne w naszym organizmie zostały stworzone na bazie insuliny. Innymi słowy,
          insulina kontroluje hormon wzrostu.

          Jak działa hormon wzrostu?

          Przysadka produkuje hormon wzrostu, który następnie transportowany jest do
          wątroby, a ta produkuje IgF 1-4, możliwe, że jest ich więcej. Co oznacza IgF?
          Insulinopodobny czynnik wzrostu (insulin-like growth factor). Są to składniki
          aktywne. Sam hormon wzrostu ma pewne działanie, ale głównymi czynnikami wzrostu
          są właśnie IgF krążące w organizmie.
          Dlaczego są nazywane IgF lub insulinopodobnymi czynnikami wzrostu? Ponieważ ich
          struktura cząsteczkowa jest niemal identyczna ze strukturą insuliny.
          Powiedziałem, że insulina stymuluje podziały komórkowe, dzieje się tak dlatego,
          iż reaguje ona krzyżowo z receptorami IgF. Tak więc gdzieś w trakcie ewolucji,
          IgF powstały z insuliny. Insulina może działać samodzielnie, nie potrzebuje do
          tego hormonu wzrostu. Hormon wzrostu bez insuliny nie może nic.

          Tarczyca - jak działa?

          Tarczyca produkuje głównie T4. T4 jest transportowane do wątroby i tam jest
          przekształcane w T3, w innych tkankach też, ale głównie w wątrobie. Zaczynamy
          się orientować, ze insulina kontroluje większość procesów zachodzących w
          wątrobie a przecież to wątroba jest pierwszym organem, który się na nią
          uodparnia.
          Kiedy wątroba nie może już dłużej słuchać insuliny, organizm nie może
          prawidłowo syntetyzować T3 z T4. zazwyczaj ludzie z hiperinsulinemią maja
          prawidłowy poziom hormonu tarczycy, ważne jest więc, żeby mierzyć im poziom T3.
          Zazwyczaj będzie on niski. Kiedy zbije się poziom insuliny, poziom T3 podnosi
          się.
          A hormony płciowe, estrogen, progesteron i testosteron, czy insulina pomaga
          także w ich kontroli? Jak najbardziej i to na różne sposoby. Insulina pomaga w
          kontroli produkcji cholesterolu, a skąd biorą się hormony płciowe? Wszystkie
          hormony sterydowe wywodzą się od cholesterolu, mamy więc już jeden sposób. Dr
          Nestler z Uniwersytetu w Virginii spędził ostatnie osiem lat robiąc różnorakie
          badania dowodzące, że poziom DHEA jest ściśle związany z poziomem insuliny, czy
          raczej z odpornością na nią.
          Im bardziej jest się odpornym na insulinę, tym niższy poziom DHEA. Człowiek ten
          mocno wierzy (i potwierdzają to badania), że spadek ilości DHEA jest
          spowodowany wzrastającą z wiekiem odpornością na insulinę. Jeśli się ją
          zmniejszy, poziom DHEA rośnie. (OK., OK., szukałam tego DHEA, w Stryerze też
          nie ma, może ktoś wie? - przyp. tłum.)
          W jaki sposób hormony płciowe rozprowadzane są w organizmie? Za pomocą tak
          zwanych globulin wiążących hormony płciowe. Im więcej hormonów jest związanych,
          tym mniej jest tych wolnych i aktywnych. A co sprawuje kontrolę nad globulinami
          wiążącymi hormony płciowe? Insulina. Nie ma takiego hormonu w organizmie, na
          który insulina nie miała by wpływu, lub wręcz bezpośrednio nie kontrolowała.

          Porozmawiajmy o osteoporozie.

          Bierzemy garść wapnia. Medycyna zakłada, że to takie urządzenie
          samonaprowadzające, które wie, że ma iść prosto do kości. Co się dzieje, kiedy
          przy wysokim poziomie insuliny bierzemy naszą garść wapnia? Po pierwsze,
          większość ląduje od razu w moczu. Byłoby nieźle, gdyby na tym się kończyło, ale
          cała reszta nie dostaje instrukcji, żeby udać się do kości, bo hormony
          anaboliczne nie funkcjonują jak należy.
          To wszystko jest spowodowane przede wszystkim przez insulinę, w dalszej
          kolejności przez IGF z hormonu wzrostu oraz testosteron i progesteron.
          Wszystkie one są kontrolowane przez insulinę, więc jeśli są na nią odporne, to
          nie słuchają hormonów anabolicznych. Tak więc organizm nie wie już, jak ma
          budować tkankę i w tej sytuacji część wapnia może wylądować w kościach, ale
          cała jego masa skończy gdziekolwiek bądź.

          Zwapnienia przerzutowe (metastatic), także w tętnicach.

          Choroby są wynikiem braku komunikacji. Istnieją pewne substancje, których
          komórki potrzebują do zdrowia. Jeżeli nie nauczycie się dziś niczego więcej, to
          powinniście przynajmniej wiedzieć, że wszystko odbywa się na poziomie
          molekularnym i komórkowym, a my nie jesteśmy niczym innym jak społecznością
          tworzoną przez komórki. Jesteśmy wspólnotą komórek. Jesteśmy metropolią
          komórek, które dostały polecenie, ze mają ze sobą współpracować.
          Kiedy w grę wchodzi ogromna ilość komórek, tak jak w naszym przypadku (około 10
          trylionów), niezbędna jest prawidłowa komunikacja aby umożliwić prawidłowy
          podział pracy. Można wziąć dowolną komórkę i w odpowiednich warunkach
          laboratoryjnych może ona żyć samodzielnie. Każda z nich ma własne życie.
          Można manipulować genetyką komórki, udało nam się już wszczepić krwinkę do
          komórki nerwowej. Już niedługo będziemy w stanie łączyć dowolne komórki,
          ponieważ każda z nich ma identyczny materiał genetyczny pochodzący od tego
          jajeczka i plemnika, które się połączyły. Dlaczego komórki różnią się między
          sobą? Ponieważ czytają różne działy tej samej biblioteki.
          Można wpłynąć na wybór czytanego przez komórkę działu poprzez jej środowisko. A
          ono jest określane w dużej mierze przez hormony i przez to, co zjadamy.
          Jedzenie to nic innego jak internalizowanie środowiska zewnętrznego. Po to mamy
          krwioobieg - żeby „dostarczyć” to środowisko do każdej komórki naszego ciała z
          osobna.
          Mam nadzieję, że zdążyliście się już zorientować, ze odporność na insulinę nie
          bardzo wam służy. Porozmawiajmy więc teraz o tym, co ją powoduje. Mówiliśmy już
          o dietach wysokowęglowodanowych, przyjrzyjmy się im bliżej.

          Oto, co powoduje odporność na insulinę.

          A już na pewno ją pogłębia. Przez cały czas, kiedy komórka wystawiona jest na
          działanie insuliny, staje się na nią bardziej odporna. Jest to nieuniknione i
          nie możemy tego powstrzymać, ale możemy kontrolować stopień nasilenia tego
          zjawiska. Nieuniknioną oznaką starzenia jest wzrastająca odporność na insulinę.
          Tempo tych zmian może być różne. Jeżeli komuś uda się je zwolnić, może zostać
          stulatkiem i to zdrowym. Można zwolnić tempo starzenia się. Już nawet nie tempo
          postępowania choroby, ale proces starzenia się sam w sobie może być modulowany
          przez insulinę. Mówiliśmy o organizmach niższych, ale istnieją dowody, że u
          ludzi też można regulować długość życia, przynajmniej częściowo. Powinniśmy żyć
          130 - 140 lat i to przeciętnie.
          Porozmawiajmy o węglowodanach, czym są? Rozróżniamy proste i złożone
          węglowodany, to jest zupełnie nieważne, nie znaczy nic. Węglowodany są takie z
          błonnikiem i bez. Ni
          • Gość: ali Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 13:06
            Porozmawiajmy o węglowodanach, czym są? Rozróżniamy proste i złożone
            węglowodany, to jest zupełnie nieważne, nie znaczy nic. Węglowodany są takie z
            błonnikiem i bez. Niewiele rzeczy w życiu jest tak prostych. Błonnik jest
            dobry, a węglowodany bez błonnika są złe. To jest pewne.
            Nie ma zbyt wiele pośrodku. Jeżeli zjemy węglowodany bez błonnika, zostaną
            zamienione na cukier, czy to będzie glukoza, czy nie. Może to być fruktoza,
            która nie podniesie specjalnie poziomu glukozy we krwi, ale jest od niej
            jeszcze gorsza. Kiedy robi się badania poziomu cukru we krwi, mierzy się tylko
            poziom glukozy, więc nie oznacza to, że nie podnosimy sobie poziomu fruktozy,
            czy galaktozy, która jest drugą częścią laktozy.
            Wszystkie te cukry są tak złe jak glukoza, albo nawet gorsze. Nie można
            sugerować się poziomem cukru we krwi, bo to tylko poziom glukozy, nie mierzy
            się poziomu fruktozy ani galaktozy, ale one wszystkie są szkodliwe. Dlaczego są
            szkodliwe? Po pierwsze, wiemy, że powodują wydzielanie insuliny, a za każdym
            razem, gdy wystawiamy się na działanie insuliny, to jakbyśmy chodzili po tym
            zaśmierdłym pokoju i uodparniamy się na nią.
            Więc za każdym razem, kiedy mamy nagły wzrost poziomu cukru i wyrzut insuliny,
            organizm staje się coraz bardziej na nią odporny i zaczynają się te wszystkie
            problemy, o których mówiliśmy.

            Co jeszcze jest złego w cukrze?

            Wiemy, ze podnosi poziom insuliny, ale sam w sobie, cukier też jest szkodliwy.
            Możemy wyróżnić dwa rodzaje starzenia, uwarunkowane genetycznie - wiemy, że
            komórki mogą się dzielić skończoną ilość razy (normalnie nigdy nie osiągamy tej
            granicy, ale im szybszych podziałów je zmuszamy, tym szybciej się starzeją).
            Jednym ze sposobów działania insuliny jest wpływ na podziały komórkowe. Wiemy
            więc, że nasila starzenie się całych populacji komórek, to już zupełnie odrębna
            kwestia. Zajmijmy się pozostałą częścią tego zagadnienia. Z wiekiem w naszych
            komórkach gromadzą się uszkodzenia i nic nie można na to poradzić. Kiedy mówimy
            o starzeniu się, tak naprawdę chodzi o uszkodzenia związane z tym procesem. Nie
            mogę zapobiec temu, że jutro będziecie o jeden dzień starsi, temu nie da się
            zaradzić. Nam chodzi jednak o szkody, jakie powstaną w ciągu tego jednego dnia.
            W ciągu tego dnia nasze komórki doznały nowych uszkodzeń, to jest starzenie
            się. Co powoduje te uszkodzenia? Często podawany jest przykład probówek
            laboratoryjnych. Nie myślimy o probówkach, jako o czymś, co się starzeje, jeśli
            jednak oznaczylibyśmy część z nich czerwoną kropką, a pod koniec roku
            policzylibyśmy je, okazałoby się, że zostało ich bardzo niewiele, bowiem reszta
            została uszkodzona. Skoro probówki zostały stłuczone, to widzimy, że nawet bez
            procesu starzenia się istnieją wskaźniki nieśmiertelności. Starzenie się to
            wzrost wskaźnika umieralności.

            U ludzi, wskaźnik umieralności podwaja się co osiem lat.

            Tak się w rzeczywistości mierzy tempo starzenia się. Podczas badań robionych na
            zwierzętach okazało się, że jest ono w dużej mierze kontrolowane przez
            insulinę. Ale uszkodzenia do których dochodzi w trakcie starzenia się są w
            dużym stopniu sprawką cukru.
            Dwie główne przyczyny uszkodzeń to nasycenie tlenem i glikacja. Nie będę mówił
            o oksydacji (utlenianiu), większość z was wie wszystko na ten temat.

            Czym jest utlenianie?

            Istnieje kilka definicji ale my posłużymy się tą najprostszą - kiedy tlen łączy
            się z czymś, utlenia to. Tlen jest silnie trującą substancją. Przez większość
            czasu trwania życia na ziemi, tlenu nie było. Organizmy musiały najpierw
            wytworzyć mechanizmy pozwalające im radzić sobie z wysokimi stężeniami tlenu,
            zanim mogły zacząć z nim żyć.
            Tak więc rozwijaliśmy się bardzo szybko, dzięki roślinom, które nauczyły się
            pozyskiwać energię w bardzo prosty sposób, po prostu leżąc sobie i wyłapując
            promienie słoneczne. Z tlenem z dwutlenku węgla radziły sobie tak, że po prostu
            go wypluwały, bo chciały się go pozbyć. W ten sposób poziom tlenu w atmosferze
            podnosił się, więc wszystkie inne organizmy musiały sobie z nim jakoś radzić.
            Te, które nie potrafiły, wyginęły.
            Jednym z pierwszych sposobów radzenia sobie z całym tym tlenem, jaki wymyśliły
            komórki, było „zbicie się w kupę” tak, żeby przynajmniej te wewnętrzne nie były
            tak bardzo wystawione na jego działanie. Tak więc organizmy wielokomórkowe
            powstały po pojawieniu się tlenu. Razem z tym przyszła potrzeba komunikacji.

            Porozmawiajmy więc o glikacji.

            Każdy wie, że tlen powoduje powstawanie szkód, niestety prasa nie była na tyle
            uprzejma, żeby wspomnieć o glikacji. Glikacja jest tym samym, co oksydacja,
            tyle że „sprawcą” jest glukoza. Kiedy coś ulega glikacji, łączy się z glukozą.
            A glukoza łączy się z czym popadnie, to jest doprawdy bardzo lepki związek.
            Wystarczy wziąć na palec trochę cukru. Klei się. Najbardziej lubi się
            przyklejać do białek. Dlatego też glikacja białek jest niezmiernie ważna - po
            jakimś czasie tworzą się tak zwane zaawansowane produkty końcowe glikacji.
            Nazwa ta nie jest przypadkowa, w skrócie oznacza AGE (wiek - przyp. tłum.).
            Jeżeli uda się odnowić lub przebudować białko, to świetnie. Jeżeli ma się
            szczęście, zwiększa to tempo odnowy białek. Glikacja uszkadza białko do tego
            stopnia, że białe krwinki pochłaniają je i pozbywają się go. Trzeba wtedy
            produkować więcej białek, wkładając więcej wysiłku w utrzymanie organizmu w
            należytym stanie i dokonywanie bieżących napraw.
            To jest najlepsza możliwość. Najgorsza jest taka, kiedy białka poddane glikacji
            nie odnawiają się łatwo, jak na przykład kolagen, czy białka tkanki nerwowej.
            Tych białek organizm nie może się pozbyć, więc są kumulowane, a wtedy kumulują
            się także AGE i szkody postępują.
            To wszystko dotyczy także kolagenu budującego tętnice. AGE są tak szkodliwe, że
            wiemy iż każdy makrofag posiada setki receptorów pozwalających je identyfikować
            i niszczyć. Co się jednak dzieje, kiedy makrofag łączy się z produktem AGE?
            Powoduje to powstanie stanu zapalnego. Wiemy, że choroby układu sercowo-
            naczyniowego to proces zapalny, rodzaj zapalenia. Kiedy jest się na diecie
            powodującej wysoki poziom glukozy, powstaje więcej „zglikowanych” białek i
            produktów AGE, a to owocuje nasileniem się stanów zapalnych dowolnego rodzaju.
            Dochodzimy do źródła, także artretyzmu czy bólu głowy.
            Kiedy przestawia się ludzi na dietę będącą lekarstwem na to wszystko, moi
            pacjenci, to głownie diabetycy, którzy są zainteresowani poziomem cukru i
            stanem swojego serca, ale bardzo często przychodzą i mówią, że kiedyś mieli
            straszne bóle głowy, które teraz zniknęły, albo silny ból w ramieniu, czy
            zapalenie ścięgna Achillesa i wszystko to ustąpiło.

            Białka poddane glikacji sprawiają, że człowiek staje się bardzo podatny na
            zapalenia.

            Tak więc starzejemy się i przynajmniej częściowo kumulujemy szkody wyrządzone
            przez oksydację. Jedną z najważniejszych tkanek, jakie jej ulegają jest
            komponent tłuszczowy- lipid, a szczególnie wielonienasycone kwasy tłuszczowe,
            które jełczeją. Ulegają także glikacji, w przemyśle spożywczym nazywa się to
            karmelizacją.
            Tak właśnie robi się karmel. Więc starzejąc się jełczejemy i zamieniamy się w
            karmel. Tak jest naprawdę. I to spotyka większość z nas. A jeżeli nie to, to
            genetyczne przyczyny starzenia, gdyż każda komórka jest zaprogramowana tak, by
            popełnić samobójstwo. Jest wiele teorii z tym związanych, jedna z nich mówi, że
            gdyby tak nie było, to każda komórka w końcu stawałaby się rakowata.
            To, że te, tak zwane, geny aplopatyczne wykształciły się jako zabezpieczenie
            przed rakiem, jest tylko teorią, ale bardzo dobrą teorią. Wiemy, że wszystkie
            komórki rakowe mają wyłączony mechanizm inicjujący aplotozję, będącą medycznym
            terminem opisującym chemiczne samobójstwo. Jasne jest więc, że odgrywa to jakąś
            rolę.

            Przejdźmy do diety.

            Dieta naprawdę staje się bardzo prosta. Zacznijmy od węglowodanów
            • Gość: ali Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 13:10
              Przejdźmy do diety.

              Dieta naprawdę staje się bardzo prosta. Zacznijmy od węglowodanów. Mamy te z
              błonnikiem i te bez, podział jest jasny. Te pierwsze są dobre, te drugie złe.
              Warzywa, brokuły - te są świetne. Czym jest ziemniak? Jedną wielką kostką
              cukru, oto, czym jest. Przeżuwamy ziemniaka i co połykamy? Glukozę. Możecie
              tego nie pamiętać, ale uczyliście się tego w szkole. Medycyna jeszcze się tego
              nie nauczyła.

              Jaki jest główny enzym śliny?

              Amylaza. Do czego służy amylaza? Do rozłożenia cząsteczek amylozy, która jest
              po prostu drzewem zbudowanym z cząsteczek glukozy. Czym jest kromka chleba?
              Kromką cukru. Czy jest w niej cos pożytecznego? Praktycznie nic. Dostałem
              emaila od człowieka, który dokonał małych poszukiwań. Istnieje ponad 50
              istotnych dla ludzkiego organizmu składników odżywczych.
              Wiadomo, że trzeba oddychać tlenem. Daje nam życie i zabija nas. To samo z
              glukozą. Nie byłoby nas tutaj, gdyby nie glukoza, daje nam życie i zabija nas.
              Wiemy, że są niezbędne aminokwasy i kwasy tłuszczowe. Jeśli nie wykorzystamy
              ich do budowy naszego organizmu, umrzemy. Więc ten człowiek wziął wszystkie te
              niezbędne składniki znane nauce, wrzucił je do komputera i zapytał go, w jakich
              dziesięciu artykułach znajdują się one wszystkie. Każdy z tych pięćdziesięciu
              trzech, czy czterech, zależnie od tego, z kim się rozmawia. Wyobraźcie sobie,
              że zboże nie było żadnym z tych dziesięciu.
              Jakie jest minimum dziennego spożycia węglowodanów?
              ZERO.

              Na czym jest oparta piramida żywieniowa? Na zupełnie nieistotnym składniku
              pokarmowym.

              Przekroczmy barierę Węglowodanów.

              Pójdźmy nawet dalej. Dlaczego jemy? Jednym powodem jest energia. To połowa
              powodu. To bardzo proste, są dwa powody, dla których jemy, jednym z nich jest
              pozyskanie energii. Musimy pozyskiwać energię. Drugi istotny powód (nie
              przyjemność! Przyjemność jest niezła, ale kończy się, kiedy jemy za dużo) to
              konieczność wymiany tkanek, potrzebujemy cegiełek, potrzebnych przy naprawach i
              do utrzymywania organizmu w dobrym stanie.
              To są dwa podstawowe powody, dla których jemy. Potrzebujemy cegiełek i paliwa.
              Paliwa potrzebnego także do pozyskania tych cegiełek, a później do zasilania
              reakcji chemicznych, w których będą one wykorzystywane.
              Jak się nazywają te cegiełki, których potrzebujemy? Białka i kwasy tłuszczowe.
              Wcale nie węglowodany. Wszystkie potrzebne węglowodany można uzyskać z białka i
              tłuszczy.

              A co z paliwem?

              To jest drugi powód, dla którego jemy. Są dwa rodzaje paliwa, które organizm
              może, z małymi wyjątkami, wykorzystywać - cukier i tłuszcz. Wspomnieliśmy już
              wcześniej, ze organizm przechowuje nadmiaru cukru w postaci tłuszczu. Dlaczego?
              Ponieważ takiego chce paliwa. Takie paliwo chce spalać i to ono utrzyma nas
              przy życiu. Organizm potrafi magazynować bardzo małe ilości cukru.
              Człowiek umarłby, gdyby w ciągu aktywnego dnia chciał polegać tylko na
              węglowodanach.
              Dlaczego organizm nie magazynuje więcej cukru, jeśli jest on taki potrzebny? Bo
              nigdy nie miał być głównym źródłem energii.

              Cukier miał być dla organizmu „turbodoładowaniem”.

              Każdy znajdujący się tu w tej chwili powinien, z małymi wyjątkami, spalać w tej
              chwili tłuszcz. Mózg będzie spalał cukier, nie musi tego robić, może z
              powodzeniem, nawet z lepszymi efektami spalać produkty uboczne powstałe w
              metabolizmie tłuszczy, czyli ciała ketonowe. To je właśnie spala podczas
              długotrwałego postu. Udowodniono, że gdyby mózg był już naprawdę dobry w
              spalaniu ciał ketonowych, to całą potrzebną mu glukozę można by pozyskać jedząc
              tłuszcz. Stuprocentowy tłuszcz.
              Trochę cukru można uzyskać z glicerolu, który wchodzi w skład tłuszczu.
              Wystarczy wziąć dwie cząsteczki glicerolu i mamy cząsteczkę glukozy. Dwie
              cząsteczki trójglicerydów dają cząsteczkę glukozy. Wbrew powszechnej opinii,
              mózg może pracować bez dużych ilości cukru. Glukoza jest paliwem, którego
              organizm miał używać, jeśliby musiał, w sytuacjach awaryjnych, gdy zachodziłaby
              potrzeba wydatkowania dużych ilości energii, na przykład podczas ucieczki przed
              tygrysem szablozębym.
              To jest turbodopalacz, paliwo o ogromnej mocy, jeżeli potrzeba paliwa o
              większych możliwościach, niż oferuje tłuszcz, organizm sięgnie po zapasy
              glikogenu i spali cukier. Ale naszym głównym źródłem energii powinien był
              niemal wyłącznie tłuszcz.

              Ale co się dzieje, jeśli jemy cukier?

              Główny sposób, w jaki ciało może się go pozbyć, gdyż jest toksyczny, to go
              spalić. To, czego nie da rady spalić, zmagazynuje w postaci glikogenu, a kiedy
              ta możliwość się wyczerpie, resztę zamieni na tłuszcz. Jeśli jemy cukier,
              organizm spalając go przestaje spalać tłuszcz.
              Mówiliśmy dużo o skutkach posiadania wysokiego poziomu insuliny.
              Powiedzieliśmy, że insulina powoduje przekształcanie cukru w tłuszcz nasycony.
              Insulina uniemożliwia także spalanie tłuszczu. Będąc odpornym na jej działanie,
              mając mnóstwo jej pływającej w organizmie, człowiek budzi się rano mając ją na
              poziomie 90.
              Ile tłuszczu się wtedy spala? Tyle co nic. Co więc spala organizm, jeśli nie
              tłuszcz? Cukier pochodzący z mięśni. Mamy więc całe to mnóstwo tłuszczu, który
              nazbierał się przez lata i w którego odkładaniu nasze ciało jest takie dobre.
              Za każdym razem, kiedy pojawia się nadwyżka energii, organizm zmagazynuje ją
              jako tłuszcz, ale w czasie niejedzenia, gdy normalnie człowiek powinien być w
              stanie spalać tłuszcz, nasz organizm spala cukier, bo nic innego nie potrafi
              już robić.

              Skąd weźmie cukier?

              No cóż, nie magazynujemy go zbyt wiele w tej formie, więc weźmie go sobie z
              mięśni. To jest główny magazyn cukru dla organizmu. Po prostu zjadamy własną
              tkankę mięśniową. Za każdym razem, kiedy mamy nadmiar energii, magazynujemy ją
              w postaci tłuszczu, a za każdym razem, kiedy mamy jej za mało, spalamy mięśnie.
              Wracając do makroskładników pokarmowych. Tłuszcz jest najlepszym paliwem i tym
              paliwem, które organizm chce zużywać. Są dwa powody, dla których jemy, dla
              pozyskania cegiełek do budowy i odbudowy organizmu, do tego posłużą nam białka
              i tłuszcze, węglowodany nie są potrzebne, oraz dla zdobycia paliwa, a tłuszcz
              jest najbardziej wydajnym paliwem, paliwem pożądanym przez organizm.

              Kiedy więc zaczynają się liczyć węglowodany?

              Nigdy. Nie ma bezwzględnej potrzeby spożywania węglowodanów. No to dlaczego to
              robimy? Żeby podtrzymać tempo starzenia się, nie mamy ochoty płacić wszystkim
              emerytur.
              Nie powiedziałem, ze nie wolno jeść żadnych węglowodanów, powiedziałem, że te z
              błonnikiem są dobre. Warzywa są świetne, chcę, żebyście jedli warzywa. W
              praktyce pozyskacie węglowodany, choć nie ma takiej potrzeby. Dieta
              tradycyjnych Eskimosów przez większość roku w ogóle nie zawiera warzyw, ale oni
              zjadają swoje witaminy w podrobach i takich przysmakach jak gałka oczna.
              Więc tak naprawdę cukry nie są potrzebne, ale oczywiście warzywa są dobre i
              należy je jeść. Są częścią diety, którą polecam, z nich można uzyskać witaminę
              C. polecam też suplementy witaminy C, nie mam nic przeciwko suplementom, sam
              stosuję ich mnóstwo.
              W kwestii owoców są za i przeciw. Jedzenie da się podzielić. Są takie rzeczy, o
              których naprawdę nie mogę powiedzieć nic dobrego, gdyż nie ma powodu, żebym je
              polecał. Na drugim końcu osi są składniki odżywcze naprawdę niezbędne, jak na
              przykład kwasy tłuszczowe omega 3, a nawet one mają pewną wadę, gdyż bardzo
              łatwo się utleniają, więc trzeba mieć zasoby antyoksydantów. Jeśli więc ktoś
              zamierza używać jako suplementu tranu, to musi dodać do tego jeszcze witaminę
              E, inaczej będzie z tego miał więcej szkody niż pożytku.

              Jednak większość pokarmów mieści się gdzieś pośrodku. Takie rzeczy jak
              truskawki, zjada się z nimi mnóstwo złego cukru, ale jednocześnie je się cos,
              co jest uważane za drugi czy trzeci w kolejności najlepszy przeciwutleniacz
              wśród jedzenia. Pierwszym jest czosnek, a następne w hierarchii są truskawki
              lub borówki amerykańsk
              • Gość: ali Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 13:14
                Jednak większość pokarmów mieści się gdzieś pośrodku. Takie rzeczy jak
                truskawki, zjada się z nimi mnóstwo złego cukru, ale jednocześnie je się cos,
                co jest uważane za drugi czy trzeci w kolejności najlepszy przeciwutleniacz
                wśród jedzenia. Pierwszym jest czosnek, a następne w hierarchii są truskawki
                lub borówki amerykańskie. Jest więc w nich coś dobrego. Pozwalam więc moim
                pacjentom zjeść rano trochę truskawek z czymś niskobiałkowym. Jeśli jednak są
                ścisłymi diabetykami, o truskawkach nie ma mowy.
                Nie trzeba tu wiele, jeśli spytamy cukrzyka typu I, który już w ogóle nie
                wytwarza insuliny, będzie wiedział, co najbardziej podnosi mu poziom cukru we
                krwi. Najbardziej zaskakujące dla tych ludzi jest odkrycie, że nawet mała ilość
                węglowodanów może niesamowicie podnieść poziom cukru we krwi.
                Jeden słony krakers u wielu ludzi spowoduje podniesienie poziomu cukru do ponad
                100, a u niektórych nawet 150. Jest po temu kilka powodów, nie tylko sam cukier.
                Kiedy jesteśmy na diecie wysokowęglowodanowej od urodzenia, mama każe co rano
                zjeść naszą miskę Cheerios. Jemy więc, Cheerios zamieniają się w cukier i
                poziom naszego własnego cukru raptownie rośnie. To powoduje gwałtowny wyrzut
                insuliny i całe nasze ciało nagle odczuwa przypływ ogromnej ilości cukru, do
                czego w sensie ewolucyjnym, w ogóle nie jest przystosowane.
                Mamy tylko jeden hormon, który obniża poziom cukru we krwi - insulinę, której
                pierwotną funkcją nigdy to nie było. Mamy całą grupę hormonów, których zadaniem
                jest podnoszenie poziomu cukru we krwi - kortyzon, hormon wzrostu, epinefrynę i
                glukagon.
                Naszym pierwotnym problemem w trakcie rozwoju ewolucyjnego było podniesienie
                poziomu cukru we krwi, tak, żeby mózg i komórki nerwowe, a przede wszystkim
                czerwone krwinki miały pod dostatkiem glukozy. Więc z punktu widzenia ewolucji,
                jeśli coś jest ważne, mamy zbędne mechanizmy. Fakt, ze mamy tylko jeden hormon
                pozwalający obniżać poziom cukru wskazuje na to, że nigdy w przeszłości nie
                było to czymś ważnym.
                Tak więc ten cały cukier dostaje się do krwi i ciało wpada w panikę, trzustka
                wpada w panikę i uwalnia cale mnóstwo granulek (w których normalnie przechowuje
                insulinę), żeby poradzić sobie z zalewem cukru. I co dalej?
                No cóż, trzustka zazwyczaj przesadza z ilością insuliny, a to powoduje
                obniżenie poziomu cukru. Wtedy uwalniane są hormony odpowiedzialne za jego
                podnoszenie, włącznie z kortyzonem. Największy stres dla organizmu, to
                zjedzenie dużej ilości glukozy.
                Później uwalniana jest także epinefryna, co sprawia, że stajemy się nerwowi, a
                która także sprawia, ze mózg zaczyna wołać o cukier, którego ma za mało. Więc
                my też mamy ochotę na węglowodany, zjadamy więc następną michę Cheerios, albo
                jakiś owoc i znowu podnosimy poziom cukru i znowu trzustka wydziela insulinę i
                cukier znowu spada.
                Znajdujemy się więc na sinusoidalnej fali wyznaczającej zmiany poziomu cukru we
                krwi, a to prowadzi do uodporniania się na insulinę. Organizm nie jest w stanie
                wytrzymać tego zbyt długo. Tak więc w nieskończoność wydzielamy kortyzon.

                Porozmawiajmy o odporności na insulinę.

                Dużo się słyszy o odporności na insulinę, ale poczekajcie, i pomyślcie przez
                chwile. Czy sądzicie, że komórki uodparniają się tylko na nią? Na im większą
                ilość hormonów komórki są wystawione, na tym więcej się uodpornią. Jedne
                bardziej niż inne, istnieją więc różnice. Problem z odpornością na hormony jest
                taki, że nie wszystkie komórki uodparniają się w tym samym czasie.
                Poza tym różne hormony oddziaływują na różne komórki, inny jest też poziom
                danego hormonu w przypadku różnych komórek, a to powoduje mnóstwo kłopotów z
                mechanizmem zwrotnym. Wiadomo, że jednym z obszarów ciała, który uodparnia się
                na pętle mechanizmów zwrotnych jest podwzgórze (hypothalamus). Nie mam jednak
                czasu, żeby zagłębiać się w różne zależności jakie tam występują.
                Jednak odporność podwzgórza na bodźce pętli mechanizmów zwrotnych odgrywa
                znaczącą rolę w procesie starzenia się i uodparniania się na insulinę, ponieważ
                posiada ono także receptory insulinowe. Wspomniałem, że insulina powoduje
                pobudzenie układu sympatycznego, a robi to właśnie przez podwzgórze, które jest
                jego centrum.

                Receptory same się regulują.

                Jeżeli interesuje was, czy wrażliwość na insulinę można przywrócić do
                pierwotnego stanu, no cóż, może nie do pierwotnego, ale można ją przywrócić do
                stanu cechującego dziesięciolatka.
                Oto jedno z moich doświadczeń w tym zakresie. Miałem pacjenta, u którego poziom
                cukru przekraczał 300. brał on ponad 200 jednostek insuliny, miał ciężką
                chorobę układu sercowo-naczyniowego, więc uważając, ze nie należy tych ludzi
                karmić węglowodanami, zaleciłem mu dietę niskowęglowodanową.
                To był wyjątkowy przypadek, po miesiącu, czy sześciu tygodniach pacjent ten nie
                przyjmował już insuliny. Te 200 jednostek brał przez 25 lat. Był tak odporny na
                insulinę, jedna dobra rzecz, że kiedy ktoś przyjmuje tyle insuliny, to ma ona
                na niego tak niewielki wpływ, że jej odstawienie też nie ma większego wpływu na
                cukier we krwi. 200 jednostek insuliny nie obniży poziomu cukru do poziomu
                poniżej 300 ml/dl.
                Wiedząc, że insulina nie bardzo działa, mogliśmy mu ją gwałtownie odstawić i w
                przeciągu paru tygodni był praktycznie wyleczony ze swojej cukrzycy. Stał się
                więc wystarczająco wrażliwy, wciąż jeszcze produkował mnóstwo własnej insuliny,
                potem mogliśmy mu zmierzyć jej poziom i był on wciąż podniesiony, a obniżenie
                tego poziomu zajęło nam jeszcze dużo czasu, około pół roku.
                On prawdopodobnie nigdy nie osiągnie poziomu wrażliwości dziesięciolatka, ale
                wzrośnie u niego liczba receptorów insulinowych oraz ich aktywność, a reakcje
                chemiczne pojawiające się poza receptorami będą bardziej efektywne.
                Można zwiększyć wrażliwość za pomocą diety, to jeden z głównych powodów dla
                których należy przyjmować tłuszcze Omega 3. O krążeniu myślimy głównie jako o
                tym, co przepływa przez nasze żyły i arterie. Nie jest to najmniej istotny
                aspekt krążenia, ale nie jest też najważniejszy. Najważniejsze jest to co
                dostaje się do komórki i to, co z niej się wydostaje.
                Błona komórkowa to płynna mozaika. Główny aspekt krążenia jest określony przez
                to, co dostaje się do komórki i co z niej się wydostaje. Nie ma znaczenia, co
                dociera do komórki, jeżeli nie może się do niej dostać. Wiemy, że jednym z
                głównych sposobów, w jaki można wpływać na krążenie jest zmiana rodzajów
                spożywanych kwasów tuszowych. Można więc zwiększyć wrażliwość receptorów
                poprzez zwiększenie ilości zjadanych tłuszczy Omega 3, bo wielu ludzi ma go za
                mało.
                Mówi się, że jesteśmy tym, co jemy, a odnosi się to głownie do kwasów
                tłuszczowych, ponieważ te zjadane są często bezpośrednio włączane do błon
                komórkowych. Błony te są więc odzwierciedleniem tego, jakie tłuszcze zawiera
                nasza dieta, a to z kolei decyduje o płynności błon. Można je bowiem
                dosłownie „przepłynnić”.
                Jeżeli zjada się i wbudowuje w błony zbyt dożo tłuszczy Omega 3, stają się one
                bardzo podatne na reakcje z tlenem (dlatego trzeba też przyjmować witaminę E i
                jeść tłuszcze jednonienasycone). Czytałem bardzo interesujący artykuł w którym
                opisywano rasę szczura genetycznie podatną na raka.
                Karmiono go pożywieniem bogatym w tłuszcze Omega 3, z dodatkiem żelaza i bez
                podawania dodatkowo witaminy E. Udało się w ten sposób zmniejszyć rozmiary
                guzów praktycznie do zera, ponieważ guzy gwałtownie się dzielą. To trochę jak
                chemioterapia, w błonach komórkowych tych guzów był bardzo wysoki poziom
                tłuszczy Omega 3, żelazo działało niczym katalizator w procesie utleniania.
                Komórki eksplodowały na skutek tak gwałtownego utleniania. Tak więc tłuszcze
                Omega 3 są niczym miecz obosieczny.

                Większość jedzenia to miecz obosieczny.

                Tak jak tlen i glukoza, utrzymują nas przy życiu i zabijają nas, jedzenie to
                największy stres jakiemu możemy poddać nasze ciała i dlatego eksperymenty
                ograniczające ilość sp
                • Gość: ali Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 13:16
                  Większość jedzenia to miecz obosieczny.

                  Tak jak tlen i glukoza, utrzymują nas przy życiu i zabijają nas, jedzenie to
                  największy stres jakiemu możemy poddać nasze ciała i dlatego eksperymenty
                  ograniczające ilość spożywanych kalorii przedłużają życie, o ile pamięta się o
                  składnikach odżywczych. To jedyny udowodniony sposób na spowolnienie tempa
                  starzenia się , a nie tylko na ograniczenie umieralności.
                  Całkiem spora ilość badań pokazała już, że trening wytrzymałościowy daje lepsze
                  efekty w przypadku odporności na insulinę niż aerobik. Tu też jest wiele
                  powodów. Trening wytrzymałościowy odnosi się do ćwiczeń siłowych. Napinając
                  biceps, automatycznie podnosimy jego wrażliwość na insulinę. Poprzez samo tylko
                  poprzez ćwiczenie, ponieważ zwiększamy dopływ krwi do tego mięśnia, a jednym z
                  czynników regulujących wrażliwość na insulinę jest to, jak dużo może jej się
                  tam dostać. Zostało udowodnione, że trening wytrzymałościowy zwiększa
                  wrażliwość na insulinę.
                  Wracając do makroskładników pokarmowych, bo to jest naprawdę proste. Nie należy
                  jeść węglowodanów bez błonnika, te z błonnikiem są świetne. Zawsze zje się
                  trochę węglowodanów bez błonnika, nawet jedząc brokuły, ale to w porządku, bo w
                  większości zjada się coś wartościowego. Białko jest bardzo ważnym składnikiem
                  odżywczym.
                  Trzeba używać go jako budulca, ponieważ organizm potrzebuje białka do naprawy
                  organizmu i produkcji enzymów. Wszelkie instrukcje zakodowane w DNA dotyczą
                  białek. Po to koduje DNA. Organizm potrzebuje białka jako budulca, ale nie
                  wierzę w spożywanie większej jego ilości, niż jest konieczna do budowy, napraw
                  i utrzymania organizmu w należytym stanie.
                  Sądzę, iż nie powinno się traktować białka jako głównego źródła energii.
                  Organizm może używać białka jako źródła energii. Dobrze się wtedy chudnie, gdyż
                  jest ono mało wydajnym źródłem energii. Białko jest bardzo termogeniczne,
                  wytwarza mnóstwo ciepła, a to oznacza mniej energii, większość zostaje
                  rozproszona i zmarnowana. To jak wrzucenie kawałka drewna do pieca.

                  Głównym źródłem energii powinien być tłuszcz.

                  Można więc wyliczyć ilość białka, jaka jest potrzebna danej osobie, lub
                  oszacować na podstawie poziomu jej aktywności. Książka „Protein Power” (moc
                  białka) bardzo dobrze to opisuje. Trzeba wyliczyć ile białka jest potrzebne w
                  odniesieniu do stopnia aktywności i należnej masy ciała. Są jeszcze pewne
                  niejasności co do tego, ile gram białka na kilogram należnej masy ciała jest
                  niezbędne zależnie od poziomu aktywności danej osoby.
                  Jest to gdzieś około jednego do dwóch gram białka na kilogram wagi należnej,
                  może nawet trochę więcej, jeżeli ktoś jest naprawdę aktywny. Nie należy
                  spożywać mniej przez dłuższy okres czasu. Powiedziałbym nawet, że lepiej już
                  jeść więcej. Ale szczególnie nie zalecam tego moim pacjentom-diabetykom, choć
                  tak naprawdę wszyscy mamy cukrzycę, to tylko kwestia nasilenia tej choroby,
                  wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu uodpornieni na insulinę.
                  Jeżeli można wyleczyć cukrzyka z cukrzycy, to samo można zrobić z tak zwanym
                  nie-cukrzykiem i poprawić stan tej osoby. Chcę zwiększyć moją wrażliwość na
                  insulinę tak, jak robię to z moimi diabetykami, ponieważ wrażliwość na insulinę
                  w ogromnej mierze decyduje o długości i jakości naszego życia. Wpływa na tempo
                  starzenia się bardziej, niż cokolwiek, co do tej pory poznaliśmy.

                  A co z suplementami takimi jak, na przykład, chrom?

                  To zależy od tego o kogo chodzi, ale mówimy tutaj o pacjentach cierpiących na
                  cukrzyce, którzy są tematem tego wykładu, no więc wszyscy moi pacjenci
                  przyjmują 1000 mcg chromu, niektórzy trochę więcej, jeżeli są naprawdę dużymi
                  ludźmi. Nie-cukrzycy przyjmują zazwyczaj 500 mcg, to zależy od poziomu insuliny.
                  Nie obchodzi mnie za bardzo, jaki maja poziom cukru, ważne jest, jaki maja
                  poziom insuliny, bo to odzwierciedla ich wrażliwość na nią. Mówimy tutaj o
                  hiperinsulinemii i nie-hiperinsulinemii. To właśnie insulinie powinniśmy
                  poświęcać najwięcej uwagi.
                  Stosuję dużo suplementów. Tak naprawdę, to moim celem jest przywrócenie danej
                  osobie wysokiej efektywności spalania tłuszczu. Mówiliśmy już o tym, ze kiedy
                  jest się bardzo odpornym na insulinę, to rano, po przebudzeniu jej poziom we
                  krwi jest podwyższony i nie można spalać tłuszczu, bo spala się cukier.
                  Organizm nie umie już spalać tłuszczu, a to jest najlepsze paliwo.
                  Jednym z powodów, dla których rośnie poziom cukru, jest to, ze komórki muszą go
                  spalić, ale jeśli jest się odpornym na insulinę, to ten poziom musi wzrosnąć do
                  ponad 300. Wtedy, w wyniku zmasowanej akcji trochę glukozy może dostać się do
                  komórek i zostać użyta jako paliwo. Jeżeli wyeliminujemy potrzebę spalania
                  cukru, nie będziemy musieli mieć tak wysokiego poziomu cukru nawet będąc
                  odpornymi na insulinę.

                  Chcemy więc zwiększyć zdolność komórek organizmu do spalania tłuszczu.

                  Chcemy zmienić tego „spalacza” glukozy w „spalacza” tłuszczu. Chcemy zamienić
                  samochód na benzynę w samochód na ropę. Czy ktoś z was zwrócił kiedyś uwagę na
                  budowę cząsteczkową oleju napędowego? Jest niemal taka sama, jak budowa kwasu
                  tłuszczowego. Jest taka firma, która może wam powiedzieć, co zrobić z olejem
                  roślinnym, żebyście mogli go używać w waszym mercedesie. To tylko kwestia
                  rozrzedzenia go trochę. To jest bardzo dobre paliwo.
                  Można tez spojrzeć na inne czynniki, takie jak trójglicerydy. Jeśli ktoś jest
                  bardzo wrażliwy na wysokie dawki insuliny, ma poziom insuliny 14 a
                  trójglicerydów 1000, podchodzi się do nich wtedy tak, jakby mieli poziom
                  insuliny 50. To daje pewne wyobrażenie o wpływie hiperinsulinemii na organizm.
                  Można użyć trójglicerydów jako wskaźnika, co sam często robię. Celem jest
                  obniżenie poziomu insuliny tak bardzo, jak to tylko możliwe. Nie ma żadnej
                  granicy.

                  Teraz mianem cukrzyków określa się tych, którzy mają cukier na czczo na
                  poziomie 126 lub wyższym. Parę miesięcy temu, granica ta mogła wynosić 140. To
                  jest względna liczba, czy to oznacza, że ktoś z cukrem na poziomie 125 jest nie-
                  cukrzykiem i wszystko jest z nim w porządku? Jeżeli ma się cukier na poziomie
                  125 to jest gorzej, niż gdyby się go miało na poziomie 124. To samo z insuliną.
                  Jeżeli ma się na czczo poziom insuliny 10, to jest gorzej, niż gdyby poziom ten
                  wynosił 9. Należy obniżać go jak tylko się da.
                  A co ze sportowcami? Jakie są skutki zjedzenia dużej ilości węglowodanów przed
                  zawodami? Co się dzieje, kiedy zje się michę makaronu przed maratonem? Jak
                  działa ten posiłek? Podnosi poziom insuliny. Jakie są zadania stawiane
                  insulinie?
                  Gromadzić energię, a nie spalać ją. Przychodzi do mnie mnóstwo sportowców i
                  wszystkim im mówię, że trzeba, a ich dotyczy to w szczególności, efektywnie
                  spalać tłuszcz. Więc kiedy trenują, są na diecie niskowęglowodanowej. W wieczór
                  poprzedzający zawody mogą dostarczyć sobie cukru i odbudować zapasy glikogenu,
                  jeśli chcą.
                  Nie staną się odporni na insulinę w jeden dzień. Tak dla pewności, udowodniono,
                  że jeśli zje się wysokowęglowodanowy posiłek, zwiększają się zapasy glikogenu,
                  a to jest właśnie to, czego chcemy. Ale nie należy trenować w ten sposób,
                  ponieważ wtedy nie będzie się potrafiło spalać tłuszczu, tylko cukier, a kiedy
                  jest się sportowcem, powinno się spalać i to i to.
                  Niewielu ludzi będących sportowcami ma problemy ze spalaniem cukru, ale wielu
                  ma duże problemy ze spalaniem tłuszczu, więc ich wysiłki idą na marne. Przy
                  takich sportach jak sprint nie jest to tak istotne. W rzeczywistości, dla
                  zdrowia sprintera jest bardzo ważne, żeby potrafił spalać tłuszcz, ale spala on
                  głównie cukier. Jeśli się biega na 50 jardów, to nie ma większego znaczenia dla
                  samego biegu, czy się potrafi spalać tłuszcz, czy nie.
                  Jeśli jednak po latach kariery nie chce się stać cukrzykiem, szybko się
                  starzeć i umrzeć na serce... Na pewno nie zaszkodzi być w stanie spalać tłuszcz
                  równie efektywnie, jak cukier.
                  Wanadyl siarczanowy (Vanadyl
                  • Gość: ali Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 13:23
                    Wanadyl siarczanowy (Vanadyl Sulfate) jest imitatorem insuliny, robi więc
                    dokładnie to samo, co ona, wykorzystując jednak inny mechanizm. Jeżeliby
                    przedostawał się przez te same receptory insulinowe, nie byłoby z niego żadnych
                    korzyści, ale tak nie jest. Zostało udowodnione, że używa innego mechanizmu do
                    obniżania poziomu cukru we krwi, oszczędza więc insulinę, pomagając tym samym
                    zwiększyć wrażliwość na nią. U tych, u których próbuję poważnie obniżyć poziom
                    insuliny stosuję okresowo po 25mg trzy razy dziennie.
                    Zalecam też pacjentom proszek glutaminowy. Glutamina też może być paliwem dla
                    mózgu, pozwala więc zlikwidować chęć zjedzenia czegoś słodkiego u osób będących
                    w okresie przejściowym. Daję im to w nocy, a później mówię im, żeby używali
                    tego zawsze, kiedy mają ochotę na coś słodkiego. Mogą wtedy rozpuścić parę gram
                    proszku w niewielkiej ilości wody i wypić, co pomaga zlikwidować ochotę na
                    słodycze między posiłkami.
                    Dieta wysokobiałkowa podnosi zakwaszenie organizmu, ale dieta wysokotłuszczowa
                    niekoniecznie. Warzywa i wszelka zielenina mają właściwości alkalizujące, więc
                    jeśli razem z białkiem zjada się ich sporo, to znoszą one jego zakwaszające
                    działanie. Nie zalecam diety wysokobiałkowej. Zalecam dietę o odpowiedniej
                    podaży białka.
                    Uważam, ze należy wykorzystywać tłuszcz jako główne źródło energii, a on jest w
                    miarę neutralny, jeśli chodzi o zakwaszanie czy alkalizowanie. W sumie, ponad
                    50% kalorii powinno pochodzić z tłuszczu, ale nie z tłuszczu nasyconego. W
                    kwestii węglowodanów nie ma różnic w poglądach, żaden naukowiec nie zaprzeczy
                    temu, co tutaj na ich temat powiedziałem.
                    Są na to naukowe dowody, nie można ich kwestionować. Są pewne spory co do tego,
                    ile białka potrzebuje dana osoba. Ale kiedy dochodzimy do tłuszczu, to jest to
                    jedna wielka niewiadoma dla nauki, o jakim tłuszczu mowa. Mamy dla tłuszczu
                    tylko dwie nazwy, nazywamy go tłuszczem lub olejem. Eskimosi mają dziesiątki
                    nazw dla śniegu, a wschodni Indianie mają tyle samo dla curry. Powinniśmy mieć
                    dziesiątki nazw dla tłuszczy, ponieważ różnią się one miedzy sobą w działaniu.
                    A to, ile i jakich tłuszczy potrzebujemy, jest wciąż przedmiotem badań i
                    kontrowersji.
                    Moje podejście do tłuszczu jest takie, że jeżeli leczę pacjenta, który ma
                    hiperinsulinemię lub nadwagę, przestawiam go na dietę ubogą w tłuszcze
                    nasycone, ponieważ większość tego, co ta osoba przechowuje na sobie jest
                    tłuszczem nasyconym. Kiedy więc spadnie u niej poziom insuliny i jej organizm
                    będzie mógł zacząć uwalniać trójglicerydy, to będzie to głównie tłuszcz
                    nasycony. Nie należy więc już więcej przyjmować doustnie. Istnieje pewna
                    pożądana ilość kwasów tłuszczowych, gdyby się rozważało okres od urodzenia, ale
                    my tutaj zajmujemy się nieprawidłowością, zachwianiem równowagi, które chcemy
                    naprawić tak szybko, jak się da.
                    Mamy mnóstwo tłuszczy nasyconych. Większość z nas ma ich tyle, że wystarczyłoby
                    do końca życia. Naprawdę. W błonach komórkowych musi być równowaga pomiędzy
                    tłuszczami nasyconymi i wielo-nienasyconymi, bo to decyduje o ich płynności.
                    Jak już wspomniałem, jeżeli nie ma w nich tłuszczy nasyconych, to mogą stać się
                    zbyt płynne.
                    Tłuszcz nasycony, to tłuszcz twardy. Tłuszcze możemy pozyskać głównie z
                    orzechów. Ich tłuszcz jest świetny, bo jest to w przewadze tłuszcz
                    jednonienasycony. Byłoby idealnie, gdyby głównym źródłem energii dla organizmu
                    były tłuszcze jednonienasycone. To dobry kompromis. Nie jest to najistotniejszy
                    tłuszcz, ale jest bardziej płynny, a organizm może bardzo dobrze wykorzystywać
                    go jako źródło energii.

                    Białko zwierzęce jest dobre i należy je jeść, ale nie to, które pochodzi od
                    zwierząt karmionych zbożem.

                    Zwierzęta karmione zbożem wytwarzają z niego tłuszcze nasycone, który w naturze
                    występuje w bardzo niewielkich ilościach. W czasie Paleolitu w naszej diecie
                    nie było tłuszczy nasyconych, są one dla człowieka czymś nowym. Można
                    powiedzieć, że tłuszcz nasycony to druga generacja węglowodanów. Jemy tłuszcz
                    nasycony, który inne zwierzęta wytworzyły z węglowodanów.
                    Dobrą dietą była dieta Zone, była niezwykła w porównaniu do diety
                    amerykańskiej. Czy jest to dieta optymalna? Nie. Nie jest optymalna ze względu
                    na to, co już dziś wiemy na temat odżywiania. Jej autor utknął w martwym
                    punkcie ze swoją teorią i próbuje się teraz wydostać tylnymi drzwiami. Na
                    początku twierdził, że nie ma różnicy pomiędzy węglowodanami z warzyw i ze
                    słodyczy.
                    Volkswagen był dobrym samochodem, ale w końcu musiał się zmienić, żeby iść z
                    postępem. To, co autor diety teraz robi, to zmiana zaleceń tak, by 40%
                    węglowodanów pochodziło głównie z warzyw i generalnie obniża ich ilość, bo wie,
                    ze jeśli tego nie zrobi, to nie będzie to dobra dieta.
                    Ja zalecałbym około 20% kalorii z węglowodanów, 25 - 30% (zależnie od wzrostu)
                    z białka i 60 - 65% z tłuszczu. Można jeść mięso wołowe pochodzące od zwierząt
                    nie karmionych zbożem.

                    Insulina nie jest jedyną przyczyną chorób.

                    Są jeszcze inne czynniki, jak na przykład żelazo. Wiadomo, że wysoki poziom
                    żelaza jest groźny. Jeżeli ktoś jest w takiej sytuacji, odstawiamy czerwone
                    mięso do czasu, aż poziom żelaza spadnie. Więc są jeszcze inne czynniki
                    decydujące o tym, czy pozwolimy danej osobie jeść czerwone mięso, czy nie.
                    Istnieje ogromna różnica pomiędzy krową karmiona zbożem, a krową, która zbożem
                    karmiona nie była.
                    Krowa nie karmiona zbożem będzie miała około 10% tłuszczy nasyconych. Krowa
                    karmiona zbożem będzie ich miała około 50%.
                    Różnica jest duża. Krowa nie karmiona ziarnem będzie miała dużo tłuszczy Omega
                    3, a jeśli się je kumuluje każdego dnia przez większość naszego życia, to nasze
                    własne tłuszcze w dużej mierze składają się z tłuszczy Omega 3. Zalecałbym 50%
                    tłuszczy oleistych, a reszta, zależnie od osoby, wynosiłaby mniej więcej po 25%
                    pozostałych dwóch.
                    W przypadku otyłego cukrzyka, prawdopodobnie obniżyłbym podaż tłuszczy
                    nasyconych i podwyższyłbym podaż oleistych do 60%. Tłuszcze Omega 6 i 3
                    podawałbym w stosunku 1:1, leczniczo. Stosunek do utrzymania [później] byłby
                    około 2,5:1. Kwas arachadonic (jeśli to literówka, to będzie arachidowy -
                    przyp. tłum.), DHA, do EFA. Leczniczo, zmniejszyłbym podaż tłuszczy nasyconych.
                    Spróbowałbym zrobić większość tego poprzez dietę. Ma to swoje odzwierciedlenie
                    w praktyce. Zapytałbym daną osobę, czy lubi ryby i jeśliby niemal zwymiotowała
                    przede mną, kazałbym jej przyjmować łyżkę tranu [dziennie], najlepszy
                    produkowany jest przez firmę Carlson i wcale nie smakuje jak ryba.
                    Prawdopodobnie są też inne, równie dobre. Większość ludzi w końcu zaczyna
                    przyjmować suplementy tłuszczy Omega 3, ponieważ większość nie je dostatecznej
                    ilości ryb, żeby je pozyskać. Trzeba by je jeść około cztery razy w tygodniu i
                    nie mogą być za bardzo rozgotowane, itp. Raczej trudno jest pozyskać
                    odpowiednią ilość tłuszczy Omega3 wyłącznie z pożywienia.
                    Dobrze, jeśli ludzie chcą jeść sardynki. Sardynki są bardzo dobrym, leczniczym
                    pokarmem. Są „rybiątkami” więc nie zdążyły jeszcze nagromadzić całej masy
                    metali. Są wędzone, więc nie są gotowane i ich tłuszcz nie jest uszkodzony.
                    Należy zjadać je w całości, nie te bez ości i skóry. Trzeba zjadać wszystkie
                    organy, mają dużo witamin i magnezu.

                    DNA ulega glikacji.

                    Tak więc, jeśli ktoś obawia się uszkodzenia chromosomów spowodowanego
                    działaniem chromu, powinien się raczej martwić wysokim poziomem cukru we krwi.
                    Enzymy naprawiające DNA też ulegają glikacji. Insulina jest z wielu względów
                    najgorszą trucizną. Badania nad chromem, które wykazały jego szkodliwość,
                    zostały podważone i obalone już nie raz. Udowodniono, że tak zdarza się tylko
                    jeżeli włożymy komórki do probówki z chromem, ale badania prowadzone in vivo
                    wykazały, że jest inaczej. Obniżenie poziomu insuliny będzie lepsze niż
                    wszystkie szkody, jakie spowoduje się leczeniem. Insulina jest kojarzona z
                    rakiem, ze wszystkim.
                    Każdy powinien co jakiś
                    • Gość: ali Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 13:25
                      DNA ulega glikacji.

                      Tak więc, jeśli ktoś obawia się uszkodzenia chromosomów spowodowanego
                      działaniem chromu, powinien się raczej martwić wysokim poziomem cukru we krwi.
                      Enzymy naprawiające DNA też ulegają glikacji. Insulina jest z wielu względów
                      najgorszą trucizną. Badania nad chromem, które wykazały jego szkodliwość,
                      zostały podważone i obalone już nie raz. Udowodniono, że tak zdarza się tylko
                      jeżeli włożymy komórki do probówki z chromem, ale badania prowadzone in vivo
                      wykazały, że jest inaczej. Obniżenie poziomu insuliny będzie lepsze niż
                      wszystkie szkody, jakie spowoduje się leczeniem. Insulina jest kojarzona z
                      rakiem, ze wszystkim.
                      Każdy powinien co jakiś czas mieć robione badania poziomu insuliny. Dlaczego
                      tak się nie dzieje? Dlatego, że do niedawna nie było leków, które mogły wpłynąć
                      na poziom insuliny, więc jest to nierozerwalnie związane z pieniędzmi. Jednym
                      ze sposobów jest sprawdzanie poziomu insuliny na czczo, choć to niekoniecznie
                      najlepsze rozwiązanie. To jednak każdy może zrobić, każdy lekarz rodzinny to
                      potrafi. Są też inne sposoby mierzenia wrażliwości na insulinę, które czasem
                      stosujemy, ale są one trochę bardziej skomplikowane.
                      Wstrzykujemy insulinę dożylnie i przez 15 minut sprawdzamy, jak szybko obniża
                      się poziom cukru, co pozwala nam określić wrażliwość na insulinę. Później
                      podajemy pacjentowi dekstrozę, żeby się upewnić, że cukier już nie poleci w
                      dół. Są jeszcze inne sposoby określania wrażliwości na insulinę, ale można to
                      zrobić badając poziom insuliny na czczo.
                      • Gość: are Ali, widze ze ajelo Ci to prawie godzine... IP: *.clubnet.pl 28.05.04, 01:34
                        ...moze powinienes przejsc jakis przyspeiszony kurs obslugi komputera?
    • Gość: andzia Re: c.d. andzia poczytaj IP: *.klodzko.sieci / *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 16:20
      Co to ma być? Wykład opty-profesora o opty-medycynie dla opty-studentów na opty-
      uczelni? A może seminarium dla początkujących opty-pielęgniarek? Bo w normalnej
      szkole tego nie uczą. Przeleciałam tekst pobieżnie i doszłam do wniosku, że
      dokładne wgłębianie się nie ma sensu. Niektórzy wegetarianie mają tylko średnie
      wykształcenie i medycznych pojęć nie znają. Nie każdy studiował medycynę.
      Szkoda czasu, wolę iść na rower.
      A propos Eskimosów. O ile mi wiadomo, średnia ich życia wynosi 27 lat. A jeśli
      któryś dożyje do 35 lat, jest zniedołężniałym starcem z zaawansowaną miażdżycą.
      I jeszcze jedno. Tak się składa, że mój lekarz rodzinny nie wie jak wyglądam.
      Od kilkunastu nie brałam antybiotyków, innych leków też. Na grypę chorowałam
      ostatnio około 1988 roku. I niejedna osoba zazdrości mi wagi. Mimo że jem dużo,
      przynajmniej 2000 kcal dziennie. I duuużo węglowodanów.
      A kto ci powiedział, że wege żrą cukier na kilogramy?
      Dołączam link, choć wiem, że tylko wege się spodoba.

      medycyna.linia.pl/zywienieca3.html
    • Gość: annaopty Re: dzięki Ci Ali IP: 81.15.181.* 27.05.04, 18:33
      Dzięki za super wykład. Myślę ze wielu optymalnych również jest Ci wdzięcznych.
      Wege się dziwią,ze optymalni tu zaglądają. A to głównie ich koledzy brumbaki i
      are ciągle coś maja do powiedzenia o DO. I w taki oto sposób tu jestesmy. Ale
      jak napisała andzia w odpowiedzi na Twój wykład, dla wege jest on za mądry
      wszak oni ledwie srednie szkoły kończą. Dla tych co w srednich szkołach
      przykładali się do nauki i dla tych co studia pokończyli (niekoniecznie
      madyczne) Twój artykuł jest jak najbardziej zrozumiały i jeszcze raz dzięki Ci
      za to.
      annaopty
      • Gość: andzia Re: dzięki Ci Ali IP: *.klodzko.sieci / *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 22:50
        Następna mądrala. A nic nie rozumie. Ja wcale nie napisałam, że tekst jest dla
        mnie za mądry. Jest długi, nudny i nie wnosi nic konkretnego. Rzeczywiście,
        ludzie którzy uczyli się w szkole średniej biologii, mogą znać pojęcia typu
        fagocytyczny, makrofag, czy glikacja. Ja biologii nie miałam, bo oprócz
        ogólniaków są inne licea. Wystarczy mi wiedza, co w danym produkcie siedzi
        (witaminy, minerały). A większość społeczeństwa (nie tylko wege) i tak nie jest
        zainteresowana wywodami typu:

        "Używając ENT, na przykład, pacjent
        wyjdzie z badania z rozpoznanym Rhinitis, czyli zapaleniem nosa. Czy istnieje
        powód, dla którego dostał on tego zapalenia? Tak sądzę. Czy, w
        przeciwieństwie do opisowego terminu Rhinitis, czy Pharyngitis (zapalenie
        gardła), prawdziwą chorobą nie jest ta ukryta przyczyna?
        Niektórzy, za sprawą tego samego wirusa mogą chorować na Rhinitis,
        Pharingitis, Sinustis (zapalenie zatok), czy wszelkie inne „itisy”, które są
        terminami opisującymi zapalenie. Taka jest nazwa i taka jest choroba."

        "Istnieje coś, co jest nazywane indeksem fagocytycznym, który informuje o tym,
        jak szybko dany makrofag, czy limfocyt jest w stanie pochłonąć wirusa,
        bakterię, czy komórkę rakową."

        "Glikacja jest tym samym, co oksydacja,
        tyle że „sprawcą” jest glukoza. Kiedy coś ulega glikacji, łączy się z glukozą.
        A glukoza łączy się z czym popadnie, to jest doprawdy bardzo lepki związek."




    • agaaska Co to do cholery ma być? 27.05.04, 19:18
      Że to forum kuchnia\wegetarianizm i trochę za dużo tu o ideologii to się
      jeszcze mogę zgodzić.
      Ale ten post to juz totalne przegięcie pały. Wam już się całkiem te mózgi
      obtłuszczyły tak, że nie zostało miejsca na szare komórki? Ja w przeciwieństwie
      do optymalnych wiem gdzie i jak szukać informacji w Internecie. I jeśli
      kiedykolwiek zainteresuje mnie dieta optymalna to nie martwcie się znajdę was i
      sama do was przyjdę.
      Ale nie torleruję chamstwa i włażenia nieproszonym tam gdzie was nie proszą, a
      to tego w swoich ubłoconych buciorach. I nie ważne jakie szkoły macie
      pokończone i czego to was życie nie nauczyło - sekciarze !
      A choćby nawet wege miało mnie zabić, albo przynajmniej skrócić mi życie o lat
      kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt to gówno was to obchodzi. Moja sprawa, mój
      wybór. Jesteście żałośni i ja wam nawet współczuję. Jak bardzo trzeba być
      wątpiącym by tak żarliwie głosić swoje przekonania, ciągle utwierdzacie się w
      tym co robicie, że robicie to dobrze i że jest to słuszne, organizujecie wiece,
      spotkania, macie swojego guru. Ludzie jacy wy jesteście mali i płytcy.

      W moim najbliższym otoczeniu wege jestem tylko ja, a jednak mam w sobie siłę
      charakteru i trwam przy swoich przekonaniach. Nie krzyczę, nie wojuję, nikogo
      nie narwacam, nie wywyższam się ani nikogo nie poniżam. A gdy podają mi mięso
      mówię: "NIE, dziękuję".
      A Wy? Czy któreś z Was potrafiłoby wytrwać w tym co robi będąc samemu? Gdy inni
      pukają się w czoło, traktują jak niegroźnego wariata? Dalibyście radę dalej
      wpieprzać ten smalec? Coś mi mówi, że nie. Bez tej całej otoczki jesteście
      tylko słabymi schrowanymi ludźmi. Na wszych forach nie mówi się prawie o niczym
      innym jak o chorobach, i nie tylko ludzi starszych, najpiękniejsze są historie
      typu: "od niedawna stosuję tę dietę i pojawiły się u mnie bóle, krwawienia,
      wypadają mi włosy, itd itp" a ci bardziej światli i wytrwali mówią "odstaw
      zielone, żadnych warzyw i owoców więcej smalcu".

      Wiem, że nie wszyscy opty są tacy, ale podejrzewam, że tylko tacy mają czelność
      spamować (spam - to niechciana wiadomość) na forum wegetarianizm.

      Misiu i reszta proszę mnie nie uspokojać :) Uff, ale się oplułam, cały monitor
      zachlapany :D
      • Gość: rodzynek Re: Co to do cholery ma być? - opowieści z krypty? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.05.04, 20:47
        :)
      • Gość: andzia Re: Co to do cholery ma być? IP: *.klodzko.sieci / *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 22:54
        Ja też jestem rodzynkiem w swoim otoczeniu. Szanujemy swoje poglądy i nikt
        nikomu z powodu zawartości talerza nie ubliża. Bo w moim otoczeniu nie ma
        Krystyny i innych podobnych jej opty-fanatyków.
    • Gość: are ******** Komentarz doswiadczonego lekarza ******** IP: *.clubnet.pl 28.05.04, 00:13
      z tytulem dr:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=12995702&v=2&s=0
    • ali55 Re: c.d. andzia poczytaj 29.05.04, 23:00
      no czekam na rzeczową opinie expertów - pyski wam trawa zatkało czy co?
      • Gość: are przeciez ja podaalem, optyintelektualisto IP: *.clubnet.pl 30.05.04, 09:34
        • Gość: Melba Re: przeciez ja podaalem, optyintelektualisto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 12:40
          Posiłkujesz się tekstami nie wiadomo skąd. Na jakiej Akademii Medycznej uczą,że
          błonnik wytwarza "szkodliwe kalorie"?Skąd te badania? Stek bzdur,jak zwykle
          mieszanka prawdy i kłamstw.Jak to się ma do wegetarianizmu (patrz tytuł tego
          forum)?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka