Gniady i inni

30.08.04, 15:16
Gniady i inni.
Autor: Gość: pomagam IP: *.sosnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
Data: 30.08.2004 12:08

Był radosnym i rozbrykanym źrebięciem. Nazywano go "Gniady", z powodu
jego brązowej, wspaniałej, jedwabistej maści. Mieszkał ze swoją mamą u
dobrego gospodarza na mazurskiej wsi. Wstawał skoro świt i wybiegał na
pastwisko pełne soczystej trawki. Tam beztrosko hasał całymi dniami:
galopował, kłusował i skakał tak wysoko, aż wydawało mu się, że dosięga
chmur! Rżał i parskał wtedy radośnie, demonstrując swoją niebywałą zwinność i
promieniującą młodość...
Ani się też Gniady spostrzegł, kiedy wyrósł na pięknego i odważnego
konia!
-No, Kochanieńki, wstawaj!-usłyszał pewnego dnia wesoły głos swego
ulubionego gospodarza.- Pojedziesz do wielkiej stadniny, hen, hen, daleko!
Kto wie, może kiedyś wystartujesz w wyścigach?!
Gniademu było lekko na duszy. Wciągnął przez młodusieńkie nozdrza
rześkie powietrze. Zaraz też przy swoim boku poczuł ciepły, bezpieczny,
matczyny oddech.
-Mamo, mamo kochana!-prychnął radośnie i otarł się ufnie o jej bok. W
taki bowiem sposób okazywali sobie miłość... Tym jednak razem matka nie
odpowiedziała podobnym gestem... Położyła za to swój ciężki łeb na synowskim
grzbiecie, a z jej smutnych oczu potoczyły się wielkie łzy...
W nocym domu Gniady dostał wygodną zagrodę, wiadro owsa i smakowitą,
pomarańczową marchew. Potem przyszedł do niego człowiek, pachnący świeżą
trawą.
-Będe Twoim nowym panem-powiedział przymilnie i pogłaskał konia po
łbie. A do siebie mruknął z zadowoleniem:-Piękny ogier! Będą z niego
pieniążki...
Tak Gniady wkroczył w swe dorosłe, pracowite życie. Trenował
niezmordowanie od świtu do zmierzchu: galopował, aż ziemia rozpryskiwała się
na boki, skakał przez przeszkody i jeździł w zaprzęgach. Zdobywał najwyższe
medale, startując w zawodach jeździeckich. Jakże go wszyscy wtedy kochali!
Były przyjacielskie poklepywania, były chrupiące jabłka i cukierki...
I tak mijały lata, wypełnione ciężką pracą i krótkotrwałymi radościami.
Niestety siły zaczęły Gniadego opuszczać.
Coraz bardziej bolały zmęczone nogi i poranione-od częstych uderzeń jeźdźców-
boki.
Biedny...
Nadeszła dwudziesta wiosna w życiu tego niezwykłego konia. Po raz
kolejny wystawiono go do wyścigów. Popędził Gniady, ile sił w nogach, gdy
tylko usłyszał sygnał rozpoczynający zawody. Jednak tym razem rychło zaczęli
wyprzedzać go rywale. Koń tracił siły. Na jego czole, szyi i łopatkach
wystąpił gorący, rzęsisty pot.
"Prędzej!", "prędzej!!"-wykrzykiwał człowiek. Zaraz też na swych obolałych
bokach Gniady poczuł razy straszliwgo bata... Grudki błota rozbryzgujące się
spod pędzących przed nim końskich kopyt, zaczęły godzić go w pysk.
Przybiegł ostatni.
Nazajutrz został zaprowadzony do ciemnej, okropnie cuchnącej komórki, z dala
od reszty stada. Każdego ranka słyszał głosy innych koni, radośnie
wybiegających na wiosenne pastwisko. Prychał wtedy i kopytem trącał furtkę
od swojego okropnego więzienia, ale nikt się nim nie interesował. Rzadko
odwiedzał go tylko stajenny, litościwie wydzielając garstkę siana.
Wkrótce nastało lato. Na dworze pyszniła się zielenią soczysta,
pyszna trawka, a pod drzewami gniły jabłka. Koń marzył, tak bardzo marzył o
tym raju! Śnił o rześkich podmuchach wiatru, promykach słońca i odrobinie
swobody. Nade wszystko pragnął jednak uczucia człowieka: dotyku jego ciepłej
dłoni i krzepiącego słowa... Zarżał więc Gniady radośnie, kiedy pewnego dnia
przyszedł do niego pan...
-Nastąp się, stary!-warknął ostro i uważnie przyjżał się zebom konia.
Chwycił go mocno za grzywę i wsadził między wystające okropnie rzebra swoją
grubą dłoń.
-Ten ogier nadaje się tylko na rzeź!-padł z jego ust straszliwy
wyrok...
Zwierzę zamarło z przerażenia. Nie wierzyło, że pan, któremu tak
wiernie służył przez cały swój żywot, chce posłać je na śmierć!
Gniadego sprzedano. Wieczorem przyjechał po niego gruby rzeźnik. Koń
zachwiał się na sfatygowanych nóżkach, kiedy wyprowadzono go z komórki.
Bronił się wchodząc do przyczepy, którą miał pojechać do rzeźni: wierzgał
kopytami i rzucał łbem we wszystkiego strony. Zdzielono go wtedy
niemiłosiernie metalowym drągiem. Gniady aż zatoczył sie z okropnego bólu, a
jego oczy nabiegły krwią. W głowie Konia kołatały się w kółko splątane
mysli: ''Człowiek to BÓL! Człowiek to ŚMIERĆ!". Pragnął, aby szybko
zakończyło się jego cierpienie. Zemdlał z bólu i z wyczerpania...





"Czy to już? Czy to raj?"-podniósł powoli ciężki łebek, ocknąwszy się
z zamroczenia. Przed jego oczami rozciągały się zielone łąki i pożółkłe,
rozległe pastwiska. Na horyzoncie widniała ściana sosnowego lasu.
Naraz do uczu Gniadego dotarło radosne, przyjacielskie rżenie. W
oddali ujrzał swoich braci, beztrosko wypasających się na tym bezmiarze
wolności: jedne konie skubały trawę, innetarzały się na rozgrzanym słońcem
sianku, a na uboczu, z dala od towarzyszy malutki, chwiejący się na
cieniutkich nóżkach konik, chłeptał łapczywie mleko swojej mamy.
"WOLNOŚĆ!", "WOLNOŚĆ!!"-podpowiedział Gniademu instynkt. A jego obolałą szyję
objęły mocno jakieś troskliwe, ludzkie ramiona.
Biedny, biedny ty mójmizeraku-usłyszał łagodny głos przy swoim uchu.-
Nie bój się, malutki. Kochamy Cię, wiesz? Zostaniesz tutaj z nami do końca
swojego życia...









Koń, który przez całe swoje życie ciężko pracuje dla człowieka, gdy opada z
sił, często jest sprzedawany na rzeź, gdzie ginie w męczarniach. Na szczęście
są jednak luzie, którzy z miarę swoich finansowych możliwości wykupują te
biedne zwierzęta i zapewniają im spokojną starość.
Jednym z miejsc, do których trafiają, jest schronisko dla koni TARA,
znajdujące się około 50 kilometrów od Wrocławia.

Opowieść o Gniadym to historia prawdziwa. Wykupiony z rzeźni przez
właścicielów schorniska TARA, znalazł swe ostatnie schronienie w ich domu. Na
wykup spod KATOWSKIEGO topora czekają jednak dziesiątki innych koni. Wielu z
nich nie udaje się uratować.
BRAKUJE PIENIĘDZY.
Tara utrzymuje się wyłącznie z dodatków ludzi DOBREJ WOLI, którym nie jest
obojętny los bezbronnych zwierząt.

I TY możesz pomóc. Liczy się KAŻDY gest.
Więcej informacji na stronie schroniska: www.ligon.chorzow.pl/tara/
WSPARCIE INTERNETOWE: www.ligon.chorzow.pl/tara/index.php?id=wsparcie

    • narysuj.mi.baranka Linki na czerwono 30.08.04, 15:20
      www.ligon.chorzow.pl/tara/index.php?id=wsparcie
      www.ligon.chorzow.pl/tara/
    • balbinia Re: Gniady i inni 06.09.04, 22:49
      Bylam na stronie tego hospicjum. To niesamowite jak Ci ludzei sie poswiecaja.
      Wzruszylam sie czytajac historie o koniach. Rety... ze ktos moze wpasc na
      pomysl by dodawac betonu do wody, aby sprzedac konia o wiekszej wadze.. :((
      Ludzkie okrucienstwo nie zna granic...
Pełna wersja