Dodaj do ulubionych

V"NIE ZABIJAJ"=CZY JEZUS BYŁ WEGETARIANINEM ?

27.03.05, 17:10
DZISIAJ UKRZYŻOWALIBYŚMY JEZUSA GRZESZĄC CZY POSŁUCHALIBYŚMY GO?np.V PRZYKAZANIE
"NIE ZABIJAJ"=CZY JEZUS BYŁ WEGETARIANINEM?

1.Jezus zniósł wszelkie ofiary ze zwierząt w żydowskich świątyniach= Podczas ostatniej wieczerzy zrezygnował z żydowskiej tradycji ofiar ze zwierząt-zamiast np.zarżnięcia barana dzielił chleb i wino,co nakazał też czynić uczniom na swoją pamiątkę!!!

2.Jedzenie mięsa zaczęło się z upadkiem i grzechem po potopie

3.Ludzie w Raju byli wegetarianami:Biblia podaje,że na początku, tuż po akcie stworzenia BÓG oznajmił ludziom iż wolno spożywać im tylko żywność roślinną.,,I przemówił BÓG: OTO DAŁEM WAM WSZELKĄ ROŚLINNOŚĆ WYDAJĄCĄ NASIENIE, KTÓRA JEST NA POWIERZCHNI CAŁEJ ZIEMI I WSZELKIE DRZEWO, NA KTÓRYM JEST OWOC DRZEWA WYDAJĄCY NASIENIE. NIECH WAM SŁUŻY ZA POKARM. Biblia Ks.Rodzaju 1:3,,I WSZELKIEMU DZIKIEMU ZWIERZĘCIU ZIEMI,I WSZELKIEMU LATAJĄCEMU STWORZENIU NIEBIOS ORAZ WSZYSTKIEMU,CO SIĘ PORUSZA PO ZIEMI,W CZYM JEST ŻYCIE JAKO DUSZA,DAŁEM NA POKARM WSZELKĄ ZIELONĄ ROŚLINNOŚĆ.I TAK SIĘ STAŁO." Biblia Ks.Rodzaju 1:29 Następnie jednak nadchodzi czas wielu lat upadku człowieczeństwa,gdy ludzie niewolą innych ludzi,prowadzą wojny,zjadają zwierzęta oraz dopuszczają się wielu innych okrutnych czynów.(STARY TESTAMENT)

4.JEZUS PRZYWRACA STAN SPRZED WYGNANIA Z RAJU,AKCENTUJAC PRZYKAZANIE"NIE ZABIJAJ"

5.Pierwsi chrześcijanie BYLI WEGETARIANIAMI-w odróżnieniu od Rzymian nie jedli mięsa,unikali alkoholu:,,Jak mówi apostoł(Rzym. 14,21):Będzie lepiej,jeśli nie zjesz mięsa i nie napijesz się wina.Gdyż używanie wina zaczęło się ze spożywaniem mięsa,po Potopie...".św. Hieronim

Ogród Eden - doskonały świat Boga - był ogrodem wegetariańskim (Ks. Rodzaju 1:29-30). Toteż Bóg nazwał to miejsce idealnym a relacje, w których jeden nie wykorzystywał drugiego określił mianem "dobrych" (Ks. Rodz. 1:31). Następnie jednak nadchodzi czas wielu lat upadku człowieczeństwa, gdy ludzie niewolą innych ludzi, prowadzą wojny, zjadają zwierzęta oraz dopuszczają się wielu innych okrutnych czynów. Jednak prorocy mówią nam, że nastanie jeszcze królestwo pokoju, w którym nie będzie przemocy a wszyscy będą wegetarianami - nawet lew z owieczką w pokoju paść się razem będą (np. Izajasz 11,6). Jezus był Królem Pokoju wprowadzając nas w nową erę bez przemocy.

"Ciało, które obciążone zostaje potrawami mięsnymi, nękane jest chorobami, umiarkowany tryb życia czyni je zdrowsze i silniejsze i ucina korzenie zła. Opary potraw mięsnych zaciemniają światło ducha. Obojętnie jakiego rodzaju potrawami mięsnymi napełniony zostaje żołądek, powoduje to nieczyste ruchy, dusza zostaje zagłuszona pod ciężarem pożywienia, traci panowanie i zdolność myślenia. Tak długo jak się żyje umiarkowanie, mnoży się szczęście domu, zwierzęta będą znajdować się w bezpieczeństwie, nie będzie przelewana krew, zwierzęta nie będą zabijane. Kuchenne noże będą bezużyteczne, stół będzie pokryty owocami, które daje natura i można się tym zadowolić. (...) Jeśli kochasz mięso i tuczysz swoje ciało, Duch twój staje się ociężały, tłuszcz, który osadza się z mięsa, osłabia siły ducha. Czy nie gardzisz tymi szkodliwymi potrawami mięsnymi? Trudno jest kochać cnoty, jeśli cieszy się potrawami mięsnymi i ucztami". Bazyli Wielki, ojciec Kościoła, arcybiskup Cezarei

Naszym podstawowym obowiązkiem w stosunku do naszych młodszych braci jest niekrzywdzenie ich, jednak poprzestanie na tym to nie wszystko. Mamy ważniejszą misję - służyć im pomocą, kiedykolwiek będą jej potrzebować." Św. Franciszek z Asyżu (1181-1226)

BIBLIA TO 2 oddzielne części: Stary Testament (Judaizm), opisujący zbrodnie, niegodziwości, wojny, zabijanie i grzechy = którego tradycje odrzucił Jezus i Chrześcijaństwo (NOWY TESTAMENT) opisujący życie Jezusa nakłaniającego ludzi do zmiany życia, przestrzegania Przykazań - stąd np. "pozorna sprzeczność" pomiędzy uczynkami Jezusa a STAROTESTAMENTOWYM OKRUCIEŃSTWEM jak np. mordowanie pierworodnego syna co opisane jest w Starym Testamencie jak i wiele innych złych czynów kapłanów i ludzi ? Faktycznie Jezus namawia nas do zerwania z tym co opisane jest w Starym Testamencie i co gniewa Boga, powoduje, że ludzie są źli, okrutni, mordują siebie, zwierzęta itp.

LUDZIE GRZESZYLI W STARYM TESTAMENCIE, ZAMIAST DOBREGO ŻYCIA I UCZYNKÓW. GRZESZYLI I "NA PRZEKUPIENIE BOGA" SKŁADALI KRWAWE OFIARY Z DZIECI, ZWIERZĄT! BÓG GNIEWA SIĘ ZA TO - STĄD POTOP I DAJE PRZYKAZANIA KTÓRYCH JEDNAK DALEJ NIE PRZESTRZEGAJĄ ŻYDZI... WYSYŁA JEZUSA, BY ZACZĘLI ICH PRZESTRZEGAĆ...LECZ ŻYDZI NIE UZNAJĄ TEŻ JEZUSA...UKRZYŻOWUJĄC GO...i DZISIAJ i tylko CZĘŚĆ ludzi ZYJE ZGODNIE Z PRZYKAZANIAMI i nauka Jezusa. "V - NIE ZABIJAJ" = BÓG NAKAZUJE SZACUNEK I OPIEKĘ NAD ŚWIATEM, NIE ZABIJANIE I NISZCZENIE DZIEŁ STWÓRCY, NP. JEZUS ZASTĄPIŁ CHLEBEM I WINEM ŻYDOWSKĄ OFIARĘ Z BARANA

Krwawe ofiary ze zwierząt, pierworodnych synów to PRÓBY "przekupienia" za STAROTESTAMENTOWE grzechy = Bóg je odrzucał, a Jezus wygnał kupców ze świątyni swego Ojca (NOWY TESTAMENT zrywa z tradycjami STAREGO TESTAMENTU)

Przykazanie: "NIE ZABIJAJ" jest proste i jakiekolwiek ZABIJANIE: niewiernych, wrogów, innowierców, Indian, cyklistów, niewolników, ZWIERZĄT itp. to początek wojen, ZBRODNI, GRZECHU itp.

2000 LAT PO JEZUSIE ludzie dalej nie przestrzegają Przykazań i nie rozumieją Biblii = skoro nie przestrzegasz przykazania V NIE ZABIJAJ nie jesteś chrześcijaninem, choć może określasz się np. jako "katolik". Jezusa na śmierć wydali też kapłani (żydowscy) = bo także płytko i wybiórczo korzystali z religii - czy ślepi i głusi na dobro i dzisiaj ukrzyżowalibyśmy Jezusa poruszającego sumienia i ocalilibyśmy mordercę Barabasza ? Zamiast uczynków i lepszym życiu skupiając się na złocie, kadzidłach, śpiewach i pozorach wiary ?
Obserwuj wątek
    • misiu-1 Re: V"NIE ZABIJAJ"=CZY JEZUS BYŁ WEGETARIANINEM ? 27.03.05, 18:54
      prawdziwy.www.zieloni.w.pl napisał:

      > DZISIAJ UKRZYŻOWALIBYŚMY JEZUSA GRZESZĄC CZY POSŁUCHALIBYŚMY GO?np.V
      > PRZYKAZANIE "NIE ZABIJAJ"=CZY JEZUS BYŁ WEGETARIANINEM?

      Jezus nie był wegetarianinem, a przykazanie "nie zabijaj" dotyczyło ludzi, a nie
      zwierząt.

      > 1.Jezus zniósł wszelkie ofiary ze zwierząt w żydowskich świątyniach= Podczas
      > ostatniej wieczerzy zrezygnował z żydowskiej tradycji ofiar ze zwierząt
      > -zamiast np.zarżnięcia barana dzielił chleb i wino,co nakazał też czynić
      > uczniom na swoją pamiątkę!!!

      Ofiary ze zwierząt były pierwowzorem ofiary Jezusa. Po jej dokonaniu straciły
      rację bytu, dlatego też chrześcijanie żadnych ofiar ze zwierząt nie składają.
      Nie ma to nic wspólnego z zabijaniem zwierząt w celu ich zjedzenia, co jest
      dalej praktykowane w zgodzie z Pismem.

      > 2.Jedzenie mięsa zaczęło się z upadkiem i grzechem po potopie

      Nieprawda. Upadek i grzech zaczął się już w Edenie, a poziom kulminacyjny
      osiągnął przed Potopem. Z tego właśnie powodu Potop został zesłany. Po Potopie
      sprawiedliwy Noe wraz z rodziną otrzymał od Boga nowe zalecenia dotyczące
      odżywiania się. Obejmowały one "wszystko, co się rusza i żyje" (Rdz.9:3)

      > 3.Ludzie w Raju byli wegetarianami:Biblia podaje,że na początku, tuż po akcie
      > stworzenia BÓG oznajmił ludziom iż wolno spożywać im tylko żywność
      > roślinną.,,I przemówił BÓG: OTO DAŁEM WAM WSZELKĄ ROŚLINNOŚĆ WYDAJĄCĄ
      > NASIENIE, KTÓRA JEST NA POWIERZCHNI CAŁEJ ZIEMI I WSZELKIE DRZEWO, NA KTÓRYM
      > JEST OWOC DRZEWA WYDAJĄCY NASIENIE. NIECH WAM SŁUŻY ZA POKARM. Biblia
      > Ks.Rodzaju 1:3,,I WSZELKIEMU DZIKIEMU ZWIERZĘCIU ZIEMI,I WSZELKIEMU LATAJĄCEMU
      > STWORZENIU NIEBIOS ORAZ WSZYSTKIE MU,CO SIĘ PORUSZA PO ZIEMI,W CZYM JEST ŻYCIE
      > JAKO DUSZA,DAŁEM NA POKARM WSZELKĄ ZIELONĄ ROŚLINNOŚĆ.I TAK SIĘ STAŁO. Biblia
      > Ks.Rodzaju 1:29"

      Owszem, tak było w Raju. Jednak nie żyjemy w Raju i odżywiamy się mięsem na
      podstawie prawa otrzymanego przez Noego. Także zwierzęta przestały odźywiać się
      wyłącznie roślinami, co chyba nietrudno zauważyć.

      > Następnie jednak nadchodzi czas wielu lat upadku
      > człowieczeństwa,gdy ludzie niewolą innych ludzi, prowadzą wojny,zjadają
      > zwierzęta oraz dopuszczają się wielu innych okrutnych czynów.(STARY TESTAMENT)

      Zjadanie zwierząt, w odróżnieniu od zabijania ludzi, nie jest złem. Jest
      korzystaniem z daru bożego, którego odrzucanie, jako rzekomej niegodziwości,
      stanowi zniewagę pod adresem Boga.

      > 4.JEZUS PRZYWRACA STAN SPRZED WYGNANIA Z RAJU,AKCENTUJAC PRZYKAZANIE"NIE
      > ZABIJAJ"

      Nieprawda. Jedynym przykazaniem akcentowanym przez Jezusa jest przykazanie
      miłości: "Będziesz miłował Boga swego z całego serca swego, ze wszystkich sił
      swoich, a bliźniego swego jak samego siebie."
      Stan sprzed wygnania z Raju, jak twierdzi Biblia, zostanie przywrócony po
      powtórnym przyjściu Chrystusa, wraz z końcem świata.

      > 5.Pierwsi chrześcijanie BYLI WEGETARIANIAMI-w odróżnieniu od Rzymian nie jedli
      > mięsa,unikali alkoholu:,,Jak mówi apostoł(Rzym. 14,21):Będzie lepiej,jeśli nie
      > zjesz mięsa i nie napijesz się wina.

      Wierutne kłamstwo. Pierwsi chrześcijanie nie byli wegetarianami, tak samo jak
      nie byli bezżenni, choć św. Paweł pisał także, że "dobrze jest, jeśli mężczyzna
      nie dotyka kobiety" (1Kor.7:1) Werset z Rzymian dotyczy sytuacji, w której
      uczynienie czegoś mogłoby prowadzić do zgorszenia współwyznawcy, więc lepiej w
      danej chwili z tego zrezygnować. Jak mogłoby być zaleceniem generalnym, skoro
      stało w sprzeczności z przykazaniem Jezusa, aby pić wino na pamiątkę Jego śmierci?

      > Gdyż używanie wina zaczęło się ze spożywaniem mięsa,po Potopie...".św.
      > Hieronim

      Słowa św. Hieronim są niemiarodajne, więc nawet nie będę sprawdzał, czy cytat
      jest autentyczny. Pismo twierdzi, że osoby zabraniające spożywania pokarmów
      stworzonych przez Boga są obłudnymi kłamcami, naznaczonymi w sumieniu piętnem
      występku. (1Tym.4:1-4)

      > Ogród Eden - doskonały świat Boga - był ogrodem wegetariańskim (Ks. Rodzaju
      > 1:2 9-30) Toteż Bóg nazwał to miejsce idealnym a relacje, w których jeden nie
      > wykorzystywał drugiego określił mianem "dobrych" (Ks. Rodz. 1:31). Następnie
      > jednak nadchodzi czas wielu lat upadku człowieczeństwa, gdy ludzie niewolą
      > innych ludzi, prowadzą wojny, zjadają zwierzęta oraz dopuszczają się wielu
      > innych okrutnych czynów. Jednak prorocy mówią nam, że nastanie jeszcze
      > królestwo pokoju, w którym nie będzie przemocy a wszyscy będą wegetarianami -
      > nawet lew z owieczką w pokoju paść się razem będą (np. Izajasz 11,6). Jezus
      > był Królem Pokoju wprowadzając nas w nową erę bez przemocy.

      Pychą grzeszą ci, którym wydaje się, że potrafią wyręczyć Boga w wielkim dziele
      zaprowadzania Raju na ziemi.

      > "Ciało, które obciążone zostaje potrawami mięsnymi, nękane jest chorobami,
      > umiarkowany tryb życia czyni je zdrowsze i silniejsze i ucina korzenie zła.
      > Opary potraw mięsnych zaciemniają światło ducha.[...]" Bazyli Wielki, ojciec
      > Kościoła, arcybiskup Cezarei

      "Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od
      tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!" (Ga 1:8)
      Por. z 1Tm 4:1-4

      > Naszym podstawowym obowiązkiem w stosunku do naszych młodszych braci jest
      > niekrzywdzenie ich, jednak poprzestanie na tym to nie wszystko. Mamy
      > ważniejszą misję - służyć im pomocą, kiedykolwiek będą jej potrzebować." Św.
      > Franciszek z Asyżu (1181-1226)

      To samo, co wyżej. W Piśmie nie ma ani słowa o tym, jakoby powinnością
      chrześcijanina było wystrzeganie się jedzenia mięsa. Jezus jako wizję Królestwa
      Bożego pokazuje taki oto obraz:
      "A Jezus odpowiadając, mówił do nich znowu w podobieństwach tymi słowy: Podobne
      jest Królestwo Niebios do pewnego króla, który sprawił wesele swemu synowi. I
      posłał swe sługi, aby wezwali zaproszonych na wesele, ale ci nie chcieli
      przyjść. Znowu posłał inne sługi, mówiąc: Powiedzcie zaproszonym: Oto ucztę moją
      przygotowałem, woły moje i bydło tuczne pobito, i wszystko jest gotowe, pójdźcie
      na wesele." (Mt 22:1-4) Gdyby uważał zabijanie i zjadanie zwierząt za grzech,
      nie posłużyłby się taką, stawiającą wówczas Boga w złym świetle, przypowieścią.

      > BIBLIA TO 2 oddzielne części: Stary Testament (Judaizm), opisujący zbrodnie,
      > niegodziwości, wojny, zabijanie i grzechy = którego tradycje odrzucił Jezus i
      > Chrześcijaństwo (NOWY TESTAMENT) opisujący życie Jezusa nakłaniającego ludzi
      > do zmiany życia, przestrzegania Przykazań - stąd np. "pozorna sprzeczność"
      > pomiędzy uczynkami Jezusa a STAROTESTAMENTOWYM OKRUCIEŃSTWEM jak np.
      > mordowanie pierworodnego syna co opisane jest w Starym Testamencie jak i wiele
      > innych złych czynów kapłanów i ludzi ? Faktycznie Jezus namawia nas do
      > zerwania z tym co opisane jest w Starym Testamencie i co gniewa Boga,
      > powoduje, że ludzie są źli, okrutni, mordują siebie, zwierzęta itp.

      Zabijanie zwierząt nigdy nie było traktowane jako grzech. Ani przed, ani po
      Chrystusie. Biblia jest całością, a Jezus często sam powoływał się na Zakon
      Mojżeszowy. Sam też zjadał zwierzęta. Twierdzenie, wbrew oczywistym faktom, że
      jedzenie mięsa jest niegodziwościa, jest obelgą wobec Boga i Chrystusa.

      • jaszynek Re: V"NIE ZABIJAJ"=CZY JEZUS BYŁ WEGETARIANINEM ? 30.03.05, 18:47
        > Zabijanie zwierząt nigdy nie było traktowane jako grzech. Ani przed, ani po
        > Chrystusie. Biblia jest całością, a Jezus często sam powoływał się na Zakon
        > Mojżeszowy. Sam też zjadał zwierzęta. Twierdze.

        nie musisz twierdzic. wszystko jest opisane przeciez w Pismie. Misiek, ja cie
        cholera naprawde podziwiam, ze masz taka cierpliwosc do gloszenia rzeczy, ktore
        sa oczywiste... :-)

        wytrwalosci zycze,
        Jaszyn
      • bonobo44 Ofiary ze zwierząt pierwowzorem ofiary Jezusa ??? 02.04.05, 12:53
        misio1 napisal:

        "Ofiary ze zwierząt były pierwowzorem ofiary Jezusa."

        co za bzdura... sam to wymysliles?


        "Nie ma to nic wspólnego z zabijaniem zwierząt w celu ich zjedzenia, co jest
        dalej praktykowane w zgodzie z Pismem."

        przez tych, ktorzy naginaja gloszone w nim zasady
        do swoich celow, ograniczajac sie do wygodnych dla nich dogmatow - tego
        swoistego consensusu, zdajacego sie miec na celu rozwodnienie najglebszej
        istoty i sensu Pisma, tudziez przez tych, ktorzy nie dostrzegaja rozziewu
        pomiedzy zyciem, jakie pedza a owa trescia najistotniejsza - zyciem pelnym,
        jakim mogliby zaczac zyc i zyc powinni juz teraz, nie ogladajac sie na to, ze
        przyjdzie Dzien, gdy Krolestwo Boze na Ziemi zostanie im podane na tacy...
        skazuja sie bowiem w ten sposob na pogarde i wieczne zapomnienie w mrokach Nocy
        cywilizacyjnej cywilizacji zeru i lupu, jaka wspoltworza... zapomnienie przez
        tych wszystkich, ktorzy wbrew nim Dzien taki kiedys ustanowia...
        • misiu-1 Re: Ofiary ze zwierząt pierwowzorem ofiary Jezus 02.04.05, 14:47
          bonobo44 napisał:

          > > "Ofiary ze zwierząt były pierwowzorem ofiary Jezusa."
          > co za bzdura... sam to wymysliles?

          Nie sam. Z wydatną pomocą licznych uczonych i teologów.

          > > "Nie ma to nic wspólnego z zabijaniem zwierząt w celu ich zjedzenia, co jest
          > > dalej praktykowane w zgodzie z Pismem."
          >
          > przez tych, ktorzy naginaja gloszone w nim zasady

          Kłamstwo. Zalecenie jedzenia zwierząt jest bezpośrednie, wyraźne i formułowane
          wielokrotnie. Nie wynika z żadnej pokrętnej interpretacji. To wegusie usiłują
          naginać Pismo do swoich przesądów. Nie będzie z tego nic, a jeszcze obróci się
          to przeciwko nim. Fałszywy argument jest bowiem gorszy niż brak argumentu w
          ogóle. Niszczy wszelką wiarygodność osoby, która się nim posługuje.

          • bonobo44 Re: Ofiary ze zwierząt pierwowzorem ofiary Jezus 02.04.05, 17:54
            misiu-1 napisał:

            > Nie sam. Z wydatną pomocą licznych uczonych i teologów.

            a moglbys odwolac sie do przynajmniej jednego z nich z kazdej grupy? tak dla
            koncentracji uwagi ;)

            > Kłamstwo. Zalecenie jedzenia zwierząt jest bezpośrednie, wyraźne i formułowane
            > wielokrotnie.

            Zarzucasz mi klamstwo, a sam w tym stwierdzeniu lzesz nieprzyzwoicie i to po
            wielekroc. Nigdy nie bylo zalecane, a tym bardziej formulowane jako nakaz
            bezposredni, a co najwyzej dopuszczane w sposob mglisty (obwarowany szeregiem
            zastrzezen i watpliwosci wynikajacych z dotychczasowej litery Pisma) i to
            jedynie przy okazji wystapienia wyzszej koniecznosci (jakim byl bezprecedensowy
            brak pozywienia po potopie)

            > Niszczy wszelką wiarygodność osoby, która się nim posługuje.


            A wiec zastanow sie nastepnym razem, gdy ponownie sie don uciekniesz.
            • misiu-1 Re: Ofiary ze zwierząt pierwowzorem ofiary Jezus 02.04.05, 22:29
              bonobo44 napisał:

              > a moglbys odwolac sie do przynajmniej jednego z nich z kazdej grupy? tak dla
              > koncentracji uwagi ;)

              Manifesta non egent probatione.
              Pomyśl choćby tylko o tym, dlaczego kości baranka spożywanego przez lud Izraela
              przed ucieczką z Egiptu, nie miały być łamane.

              > Zarzucasz mi klamstwo, a sam w tym stwierdzeniu lzesz nieprzyzwoicie i to po
              > wielekroc. Nigdy nie bylo zalecane, a tym bardziej formulowane jako nakaz
              > bezposredni, a co najwyzej dopuszczane w sposob mglisty (obwarowany szeregiem
              > zastrzezen i watpliwosci wynikajacych z dotychczasowej litery Pisma) i to
              > jedynie przy okazji wystapienia wyzszej koniecznosci (jakim byl
              > bezprecedensowy brak pozywienia po potopie)

              Ja pisze prawdę, a Ty łżesz jak pies.
              Począwszy od Gen. 9:3 "Wszystko co się rusza i żyje niech wam służy za pokarm",
              poprzez Zakon Mojżeszowy z jego przepisami dot. czystości rytualnej, aż do
              nowotestamentowego "Wstań Piotrze, zabijaj i jedz", zalecenie spożywania mięsa
              jest cały czas obecne i to w formie wyraźnej i bezpośredniej, a nie "mglistej".
              Zabraniać tego mogą, według słów św. Pawła, tylko "obłudni kłamcy, naznaczeni w
              sumieniu piętnem występku" (1Tm 4:1-4)
              Tak więc obłudny kłamco, z sercem napiętnowanym występkiem, skąd prawdopodobnie
              bierze się Twoja obsesja obwiniania całej ludzkości o wszelkie bestialstwa, nie
              uda Ci się naciągnąć Pisma do swoich chorych teorii.

              > A wiec zastanow sie nastepnym razem, gdy ponownie sie don uciekniesz.

              Jeżeli nie odniosłeś tego do siebie, Twoja sprawa. Ja będę ostatnim, który użali
              się nad Twoją utraconą wiarygodnością.
      • bonobo44 zjadanie zwierząt jest dziś już złem niekoniecznym 02.04.05, 13:07
        misio1 napisal:

        "Zjadanie zwierząt, w odróżnieniu od zabijania ludzi, nie jest złem."

        A to niby dlaczego? Bo ty tak twierdzisz?

        "Jest korzystaniem z daru bożego, którego odrzucanie, jako rzekomej
        niegodziwości, stanowi zniewagę pod adresem Boga."

        Rownie dobrze jakis ludozerca moglby napisac:

        "Zjadanie ludzi nie jest zlem. Jest korzystaniem z daru bożego, którego
        odrzucanie, jako rzekomej niegodziwości, stanowi zniewagę pod adresem Boga."

        Tymczasem zjadanie zwierząt jest dziś już złem niekoniecznym i jako takie jest
        zlem podwojnym, a nawet spotegowanym wyswiadczanym im w tym procesie
        okrucienstwem nie-do-okielznania i na skale dotad-nie-spotykana.

        Przyklady takiego okrucienstwa mozna zreszta mnozyc nawet wowczas, gdy
        zwierzeta te nie sa zjadane, a sponiewierane ich ciala sluza jedynie jako
        polfabrykat lub uzywa sie tylko niewielkich ich czesci (skory, penisy, rogi)
        dla zaspokojenia ludzkich wydumanych proznosci bedacych wyrazem zla w
        najohydniejszej jego postaci: W OBRONIE FOK 8(
        • misiu-1 Re: zjadanie zwierząt jest dziś już złem niekonie 02.04.05, 14:40
          bonobo44 napisał:

          > > "Zjadanie zwierząt, w odróżnieniu od zabijania ludzi, nie jest złem."
          >
          > A to niby dlaczego? Bo ty tak twierdzisz?

          Nie tylko ja. Oprócz mnie jeszcze kilka miliardów ludzi na świecie. Dochodzi do
          tego obserwacja przyrody, w której zjadanie zwierząt jest odwiecznym zwyczajem.

          > "Jest korzystaniem z daru bożego, którego odrzucanie, jako rzekomej
          > niegodziwości, stanowi zniewagę pod adresem Boga."
          >
          > Rownie dobrze jakis ludozerca moglby napisac:
          >
          > "Zjadanie ludzi nie jest zlem. Jest korzystaniem z daru bożego, którego
          > odrzucanie, jako rzekomej niegodziwości, stanowi zniewagę pod adresem Boga."

          Ale ludożerca nie mógłby uzasadnić swojego stwierdzenia żaden sposób. Nigdzie w
          Biblii nie znalazłby dowodu na to, że Bóg pozwalał zjadać ludzkie mięso. W
          odniesieniu do mięsa zwierząt dowody są bezpośrednie.

          > Tymczasem zjadanie zwierząt jest dziś już złem niekoniecznym i jako takie jest
          > zlem podwojnym, a nawet spotegowanym wyswiadczanym im w tym procesie
          > okrucienstwem nie-do-okielznania i na skale dotad-nie-spotykana.

          A to niby dlaczego? Bo Ty tak twierdzisz?
          • luty10 Re: zjadanie zwierząt jest dziś już złem niekonie 02.04.05, 14:55
            odwiecznym zwyczajem jest zabijanie zwierzat przez ludzi...
            odwiecznym zwyczajem jest zabijanie ludzi przez ludzi...
            • misiu-1 Re: zjadanie zwierząt jest dziś już złem niekonie 02.04.05, 15:08
              luty10 napisał:

              > odwiecznym zwyczajem jest zabijanie zwierzat przez ludzi...

              I zabijanie zwierząt przez zwierzęta. Tak właśnie jest.

              > odwiecznym zwyczajem jest zabijanie ludzi przez ludzi...

              Nieprawda. Zabijanie ludzi jest obecne od wieków, ale nie jest powszechnym
              zwyczajem. Wręcz przeciwnie - jest od zawsze uznawane za zło i karane. Dla
              wojen, stanowiących największe naruszenie tej zasady, wymyśla się najrozmaitsze
              pokrętne usprawiedliwienia, jednak stan wojny uznaje się za okoliczność
              wyjątkową. Nie ma ani jednego społeczeństwa na świecie, które uznawałoby zabicie
              człowieka w czasie pokoju za czyn dozwolony i nie ma ani jednego, gdzie
              zabronione byłoby zabijanie zwierząt na mięso.
              • bonobo44 Re: zjadanie zwierząt jest dziś już złem niekonie 02.04.05, 18:20
                misiu-1 napisał:

                > odwiecznym zwyczajem jest
                > zabijanie zwierząt przez zwierzęta.

                tak - drapiezne... wynika to w ich wypadku z koniecznosci (warunkuje przezycie)
                i ich miejsca w rownowazeniu naturalnego kola zycia;
                w przypadku ludzi nie wynika to juz od dawna z takiej koniecznosci oraz
                przypomina w coraz wiekszym stopniu slepe pchanie kija w szprychy tego kola
                przez sapioncego z ukontentowania kretyna;

                > Nieprawda. Zabijanie ludzi jest obecne od wieków, ale nie jest powszechnym
                > zwyczajem. Wręcz przeciwnie - jest od zawsze uznawane za zło i karane.


                Znowu lzesz... nie od zawsze, tylko od czasow, kiedy homo wreszcie wzniosl sie
                poza ten pierwszy najprymitywniejszy poziom HoE (Hierarchy-of-Evil) i przestal
                oddawac sie konsumpcji swoich pobratymcow.
                I nadal JEST powszechnym zwyczajem (co z tego, ze karanym - karanym dodajmy
                dotad powszechnie rowniez poprzez zabijanie).

                > Dla wojen, stanowiących największe naruszenie tej zasady,
                > wymyśla się najrozmaitsze pokrętne usprawiedliwienia,
                > jednak stan wojny uznaje się za okoliczność wyjątkową.


                Czyzby?... kto mianowicie tak "uznaje"? zwazywszy na to, ze w calej historii
                waszego gatunku zapewne nikt nie potrafi wskazac jednego roku bez wojny.
                Nie badz zatem smieszny... Cos, co samo stanowi nieustajaca, stale praktykowana
                zasade, nie moze byc uznane za naruszenie jakiejs wyimaginowanej tylko, bo
                doslownie nigdy na przestrzeni waszych dziejow nie przestrzeganej...

                > Nie ma ani jednego społeczeństwa na świecie, które
                > uznawałoby zabicie człowieka w czasie pokoju za czyn dozwolony


                Ponownie lzesz w tym samym duchu - w wielu cywilizowanych krajach wciaz
                wykonuje sie kary smierci - takze w tzw. "czasach pokoju".

                > i nie ma ani jednego, gdzie
                > zabronione byłoby zabijanie zwierząt na mięso.


                a to akurat jest zapewne swieta prawda, ktora jednak na waszym miejscu nie
                chwalilbym sie przed Stworca, a wynikajaca z tego, ze do tej pory wasz gatunek
                nie zdolal sie wzniesc poza opcje podstawowego poziomu HoE 8(
                • misiu-1 Re: zjadanie zwierząt jest dziś już złem niekonie 02.04.05, 22:43
                  bonobo44 napisał:

                  > w przypadku ludzi nie wynika to juz od dawna z takiej koniecznosci

                  Nie ma także konieczności zabijania żywych istot dla wyprodukowania komputera,
                  przed którym właśnie siedzisz. Dlaczego zabijasz dla swoich pustych zachcianek?

                  > oraz przypomina w coraz wiekszym stopniu slepe pchanie kija w szprychy tego
                  > kola przez sapioncego z ukontentowania kretyna;

                  Odpuść sobie durne gadki. Twoja żałosna grafomania nie jest i nie będzie żadnym
                  argumentem.

                  > Znowu lzesz... nie od zawsze, [dalej grafomańskie popisy]

                  Piszę prawdę, a Ty znów łżesz. Podstawą dyskusji jest Biblia, a według jej słów
                  juz pierwsze morderstwo, dokonane przez Kaina na Ablu, zostało ukarane.

                  > Czyzby?... kto mianowicie tak "uznaje"? zwazywszy na to, ze w calej historii
                  > waszego gatunku zapewne nikt nie potrafi wskazac jednego roku bez wojny.

                  To nic nie znaczy. Mimo wszystko stan wojny uznawany jest powszechnie za
                  sytuację wyjątkową. Świat jest wielki, a ludzi na nim dużo, więc fakt, że zawsze
                  gdzieś tli się konflikt, nie znaczy, że cała ludzkość jest w stanie permanentnej
                  wojny.

                  > Ponownie lzesz w tym samym duchu - w wielu cywilizowanych krajach wciaz
                  > wykonuje sie kary smierci - takze w tzw. "czasach pokoju".

                  Stanowi to dowód na Twoje łgarstwo, a nie moje. Karę śmierci wykonuje sie
                  własnie dlatego, że morderstwo uznaje sie za największą zbrodnię, a osoba go
                  dokonująca musi zapłacić za to adekwatną cenę - cenę własnego życia. Niestety,
                  lewactwo w Eurokołchozie zniosło KS i wynikiem tego jest spadek, a nie wzrost
                  wartości ludzkiego życia.

                  > a to akurat jest zapewne swieta prawda, ktora jednak na waszym miejscu nie
                  > chwalilbym sie przed Stworca, a wynikajaca z tego, ze do tej pory wasz gatunek
                  > nie zdolal sie wzniesc poza opcje podstawowego poziomu

                  Nie wasz, tylko nasz, więc takze Twój. Jeżeli zamierzasz podawać się za małpę,
                  gadaj sobie z małpami w ZOO.
                  • bonobo44 Swiat jest wieeelki a ludzi mnooooooho, ze hej !!! 04.04.05, 01:26
                    coz wiec to szkodzi, ze co roku gdzies na swiecie ludzie zabija pare do
                    parudziesieciu milionow ludzi (po nic) i kilkaset milionow do paru miliardow
                    zwierzat cieplokrwistych jak oni (po cos); i tak sa przeciez korona stworzenia,
                    wiec nikt im nie podskoczy, a jesli - to mu najlepiej - pala miedzy oczy; a
                    nawet jesli nie potrafi podskoczyc, to tym bardziej mu pala...
                    JAK W PRZYPADKU FOK, KTORYCH DZIECI WLASNIE W TEN SPOSOB, WLASNIE W TEJ CHWILI SA MASOWO MORDOWANE 8(


                    ale przeciez zdaniem misia:
                    "To nic nie znaczy. Mimo wszystko stan wojny uznawany jest powszechnie za
                    sytuację wyjątkową. Świat jest wielki, a ludzi na nim dużo, więc fakt, że
                    zawsze gdzieś tli się konflikt, nie znaczy, że cała ludzkość jest w stanie
                    permanentnej wojny." z sama soba i calym swiatem przyrody zywej; jestescie
                    wynaturzeniem, wrzodem na d... tej planety; ale ona sobie z wami poradzi;
                    juz wkrotce wszelka pamiec o was zaginie;

                    mowie to wam ja - jeden z ostatnich przedstawicieli jednego zbez skrupolow
                    wytepionych przez takich wlasnie waszych misiowatych przedstawicieli gatunku

                    PAN PANISCUS - bonobo44

                    • bonobo44 chyba, ze sie w koncu opamietacie 04.04.05, 01:31
                      bonobo44 napisał:

                      > juz wkrotce wszelka pamiec o was zaginie;
                  • bonobo44 [...] 04.04.05, 12:28
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • bonobo44 Re: zjadanie zwierząt jest już złem nie-koniecznym 02.04.05, 19:38
            m1: Zjadanie zwierząt, w odróżnieniu od zabijania ludzi, nie jest złem.

            b44: A to niby dlaczego? Bo ty tak twierdzisz?

            m1: Nie tylko ja. Oprócz mnie jeszcze kilka miliardów ludzi na świecie.
            Dochodzi do tego obserwacja przyrody, w której zjadanie zwierząt jest
            odwiecznym zwyczajem.

            b44: Cos, co w mojej opinii jest zlem, nie przestanie nim byc dla mnie, tylko
            dlatego, ze miliardy ludzi przejda nad nim do porzadku dziennego. A miliardy
            owe zyja czesto Z WYBORU w blogiej nieswiadomosci (chca byc oszukiwane i sa). I
            nie oznacza to bynajmniej, ze uwazaja to zlo za naturalne, nalezne im dobro,
            jak twierdzisz. Ty sam nie traktujesz bynajmniej spozywania miesa za nie
            skazony zlem akt, skoro potrafisz sie zdobyc na potepienie nieludzkiemu
            traktowania zabijanych dla tego miesa zwierzat.

            m1: Ale ludożerca nie mógłby uzasadnić swojego stwierdzenia żaden sposób.
            Nigdzie w Biblii nie znalazłby dowodu na to, że Bóg pozwalał zjadać ludzkie
            mięso.

            b44: Znowu falsz podbarwiony jedynie pozorem prawdy. Ludozerca mogl to
            swobodnie uzasadnic zespolem wierzen zgodnych z tradycja przekazywana ustnie, a
            pelniaca dlan role, ktora dla wielu ludzi pelni dzis Biblia.

            m1: W odniesieniu do mięsa zwierząt dowody są bezpośrednie.

            b44: jakie bezposrednie dowody, misio? opanuj sie! sa to dowody czego? ze to
            sam Bog na to pozwala i patrzy z zadowoleniem, jak katujesz jakies stworzenie
            winne mu ducha a siedzace tuz obok cienie na drabinie ewolucyjnej i blagalnie w
            smiertelnym przerazeniu spogladajace ci w oczy (niczym Abel w oczy Kaina), a
            wsystko po to zebys mogl uczynic zen swoja potrawke? Jezus swoim przykladem
            wskazywal wam kolejny krok wznoszacy was po drabinie HoE na wyzszy stopien
            czlowieczenstwa - mozna go napotkac w Ewangeliach mnozacego i jedzacego ryby -
            dlaczego nie baranine? jak myslisz ?
            czy otaczajace go rzesze nie wolalyby raczej raczyc sie rumsztykiem baranim?
            a moze myslisz, ze to przypadek? w kazdym wersecie kazdej Ewangelii?

            b44: zjadanie zwierząt jest dziś już złem niekoniecznym i jako takie jest
            zlem podwojnym, a nawet spotegowanym wyswiadczanym im w tym procesie
            okrucienstwem nie-do-okielznania i na skale dotad-nie-spotykana.

            m1: A to niby dlaczego? Bo Ty tak twierdzisz

            b44: Nie tylko ja. Oprócz mnie jeszcze kilkaset milionów ludzi na świecie.
            jest zlem niekoniecznym, bo dzis czlowiek moze swobodnie obejsc sie bez
            spozywania miesa (powinno sie zaczac przynajmniej stopniowo od oszczedzenia
            blizszych swoich krewnych - czujacych jak ty sam - a siedzacych na tych samych
            galeziach ewolucji - tworzacych kolejne szczeble wyzwalania z HoE, jesli jest
            sie za leniwym lub wyleknionym, by zdobyc sie od razu na pelne wyzwolenie);

            b44: okrucienstwo jest nie-do-okielznania bo wszystkie fakty jak dotad
            przemawiaja za tym, wskazujac na rosnaca znieczulice i okrucienstwo jednostek
            desygnowanych do przemyslowego "chowu" i "uboju" w twoim imieniu;

            b44: Dochodzi do tego obserwacja przyrody, w której zjadanie zwierząt jest
            odwiecznym zwyczajem drapieznikow czyniacych to w imie wyzszej koniecznosci, a
            tak pzry okazji: ta tragiczna rola przez nie pelniona nie moze nie wywolywac
            odruchu wspolczucia - im nigdy nie bedzie dane to, co oto znajduje sie w
            zasiegu reki i swobodnego wyboru przecietnego czlowieka czy bonobo...

            b44: na skale dotad-nie-spotykana, bo bezdusznie uprzemyslowiona, niczym to
            mordowanie 10000 mlodych fok na godzine palami na lodzie: W OBRONIE FOK 8(
            • misiu-1 Re: zjadanie zwierząt jest już złem nie-konieczny 02.04.05, 23:10
              bonobo44 napisał:

              > b44: Cos, co w mojej opinii jest zlem, nie przestanie nim byc dla mnie, tylko
              > dlatego, ze miliardy ludzi przejda nad nim do porzadku dziennego.

              A mnie Twoja opinia zwisa jak kilo kitu na agrafce.

              > A miliardy owe zyja czesto Z WYBORU w blogiej nieswiadomosci (chca byc
              > oszukiwane i sa).

              Przez takich jak Ty?

              > I nie oznacza to bynajmniej, ze uwazaja to zlo za naturalne, nalezne im dobro,
              > jak twierdzisz. Ty sam nie traktujesz bynajmniej spozywania miesa za nie
              > skazony zlem akt, skoro potrafisz sie zdobyc na potepienie nieludzkiemu
              > traktowania zabijanych dla tego miesa zwierzat.

              Ponieważ oddzielam zadawanie ZBĘDNEGO cierpienia od NIEZBĘDNEGO pozyskiwania
              mięsa. Tak samo, jak popieram znieczulenie przed koniecznym zabiegiem operacyjnym.

              > b44: Znowu falsz podbarwiony jedynie pozorem prawdy. Ludozerca mogl to
              > swobodnie uzasadnic zespolem wierzen zgodnych z tradycja przekazywana ustnie,
              > a pelniaca dlan role, ktora dla wielu ludzi pelni dzis Biblia.

              Ale my rozmawiamy o Biblii, a nie o wierzeniach ludozerców, więc dalej Ty łżesz,
              a ja piszę prawdę.

              > b44: jakie bezposrednie dowody, misio? opanuj sie! sa to dowody czego? ze to
              > sam Bog na to pozwala i patrzy z zadowoleniem, jak katujesz jakies stworzenie
              > [grafomania ciach]

              Przeczytaj Biblię, będziesz wiedział, jakie są bezpośrednie dowody. Nawet bez
              Biblii widać, jaki jest naturalny porządek. Zwierząt drapieżnych nie stworzył
              Szatan. Zabijanie zwierząt przez człowieka nie oznacza automatycznie katowania,
              co manipulancko usiłujesz ze sobą łączyć.

              > b44: Nie tylko ja. Oprócz mnie jeszcze kilkaset milionów ludzi na świecie.
              > jest zlem niekoniecznym,

              Skoro Ty masz w nosie opinię moją i kilku miliardów innych ludzi, ja mam w nosie
              Waszą opinię.

              > bo dzis czlowiek moze swobodnie obejsc sie bez spozywania miesa (powinno sie
              > zaczac przynajmniej stopniowo od oszczedzenia blizszych swoich krewnych -
              > czujacych jak ty sam - a siedzacych na tych samych galeziach ewolucji -

              W rozmowie o Biblii opieraj się na założeniach biblijnych. Według niej człowiek
              powstał w akcie stworzenia i nie ma krewnych wśród zwierząt. Daruj więc sobie
              odnośniki do ewolucji.

              > b44: na skale dotad-nie-spotykana, bo bezdusznie uprzemyslowiona, niczym to
              > mordowanie 10000 mlodych fok na godzine palami na lodzie:

              Na skalę odpowiednią do wielkości ludzkiej populacji. Zabicie jednej świni dla
              jednego człowieka jest tym samym, co zabicie miliarda świń dla miliarda ludzi.
              Zabijanie fok w żaden sposób mnie nie wzrusza. Życie ryb pożeranych dziesiątkami
              tysięcy przez każdą z fok równoważy w wystarczającym stopniu życie fok. To
              charakterystyczne dla wegusiów, stawiać jedne zwierzęta ponad innymi. Foki ponad
              zjadanymi przez nie rybami, wilki ponad pożeranymi sarnami i zającami, a świnie
              zabijane z powodu mięsa ponad szczurami zabijanymi z powodu zboża.
    • misiu-1 Re: V"NIE ZABIJAJ"=CZY JEZUS BYŁ WEGETARIANINEM ? 27.03.05, 18:54
      c.d.

      > LUDZIE GRZESZYLI W STARYM TESTAMENCIE, ZAMIAST DOBREGO ŻYCIA I UCZYNKÓW.
      > GRZESZYLI I "NA PRZEKUPIENIE BOGA" SKŁADALI KRWAWE OFIARY Z DZIECI, ZWIERZĄT!
      > BÓG GNIEWA SIĘ ZA TO - STĄD POTOP I DAJE PRZYKAZANIA KTÓRYCH JEDNAK DALEJ NIE
      > PRZESTRZEGAJĄ ŻYDZI... WYSYŁA JEZUSA, BY ZACZĘLI ICH PRZESTRZEGAĆ...LECZ ŻYDZI
      > NIE UZNAJĄ TEŻ JEZUSA...UKRZYŻOWUJĄC GO...i DZISIAJ i tylko CZĘŚĆ ludzi ZYJE
      > ZGODNIE Z PRZYKAZANIAMI i nauka Jezusa. "V - NIE ZABIJAJ" = BÓG NAKAZUJE
      > SZACUNEK I OPIEKĘ NAD ŚWIATEM, NIE ZABIJANIE I NISZCZENIE DZIEŁ STWÓRCY, NP.
      > JEZUS ZASTĄPIŁ CHLEBEM I WINEM ŻYDOWSKĄ OFIARĘ Z BARANA

      Ludzi grzeszyli i nadal grzeszą, ale wcale nie jedzeniem mięsa. Ofiary z
      własnych dzieci były zawsze surowo zakazane, w odróżnieniu od nakazanych ofiar
      ze zwierząt. Jezus zastapił ofiarę z barana ofiarą z własnego życia. Nie miało
      to jednak żadnego wpływu na kwestię spożywania mięsa. Już po zmartwychwstaniu
      Jezus pojawił sie między uczniami i JADŁ Z NIMI MIĘSO.

      > Krwawe ofiary ze zwierząt, pierworodnych synów to PRÓBY "przekupienia" za
      > STAROTESTAMENTOWE grzechy = Bóg je odrzucał

      Kłamstwo i oszczerstwo. Bóg sam nakazywał ofiary. Odrzucał je tylko wówczas,
      kiedy były robione "na pokaz", a nie ze szczerego serca.

      > , a Jezus wygnał kupców ze świątyni swego Ojca

      Ponieważ świętokradczo uczynili sobie z ofiarnictwa dobrze prosperujacy interes.

      > (NOWY TESTAMENT zrywa z tradycjami STAREGO TESTAMENTU)

      Kłamstwo. "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do
      wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości," (2Tm 3:16)

      > Przykazanie: "NIE ZABIJAJ" jest proste i jakiekolwiek ZABIJANIE: niewiernych,
      > wrogów, innowierców, Indian, cyklistów, niewolników, ZWIERZĄT

      Wierutne łgarstwo. Przykazanie "nie zabijaj" nigdy nie dotyczyło i nie dotyczy
      zwierząt. Gdyby dotyczyło, sam Chrystus, jako zabijający zwierzęta, popełniłby
      grzech, a przecież był bez grzechu.

      > itp. to początek wojen, ZBRODNI, GRZECHU itp. 2000 LAT PO JEZUSIE ludzie dalej
      > nie przestrzegają Przykazań i nie rozumieją Biblii = skoro nie przestrzegasz
      > przykazania V NIE ZABIJAJ nie jesteś chrześcijaninem

      Owszem, ludzie nadal grzeszą i nadal przekraczają przykazanie "nie zabijaj",
      zabijając innych ludzi. Ci nie powinni nazywać się chrześcijanami. Z zabijaniem
      zwierząt i jedzeniem ich mięsa nie ma to nic wspólnego.

      Najpierw poznaj Biblię i przestań być "prawdziwie zielonym", nieudolnie
      usiłującym wciskać ludziom ciemnotę. Od wciskania ciemnoty katolicy mają swoich
      proboszczów. :-)
      • prawdziwy.www.zieloni.w.pl Z NAKAZU BOGA JEŚĆ ZIARNA I OWOCE(NIE MIĘSO ITP.) 28.03.05, 17:27
        "Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia" BIBLIA KS.RODZAJU 9:4

        -pominąłeś najbardziej sporny fragment: :(

        nie jesteś wiarygodny - wszystko to co dalej piszesz o przekręcaniu Biblii dla swoich korzyści DOTYCZY CIEBIE -

        CHCESZ USPRAWIEDLIWIĆ KREW NA SWOICH RĘKACH, tak jak przez wieki torturowano i palono ludzi...

        przekłady są bardziej lub mniej celne aczkolwiek sens mają z reguły podobny: tu w jeszcze innym przekładzie:

        CZŁOWIEK MA Z NAKAZU BOGA JEŚC ZIARNA I OWOCE(NIE MIĘSO ITP.)

        "I rzekł Bóg: "oto wam daje wszelka roślinę przynosząca ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: DLA WAS BĘDĄ ONE POKARMEM"" BIBLIA KS.RODZAJU 1:29

        "A wszelkiemu zwierzęciu polnemu i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu , i dla wszystkiego co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona" I tak się stało" BIBLIA KS.RODZAJU 1:30

        cytaty za:"PISMO ŚWIĘTE Stary i Nowy Testament w przekładzie z języków oryginalnych" " (czyli wg zaleceń Soboru Watykańskiego II) BIBLIA TYSIACLECIA WYDANIE CZWARTE WYDAWNICTWO PALLOTINIUM 1989 r. z przedmową prymasa Kardynała Wyszyńskiego

        Nie jem mięsa z powodów zdrowia i etyki, nie tylko religii, a ty CHCESZ UDOWODNIĆ , ŻE BIBLIA, JEZUS, BÓG NAMAWIA DO ZABIJANIA, CHOROWANIA, OKRUCIEŃSTWA I ZŁA ?

        Po prostu tkwisz jeszcze w "STARYM TESTAMENCIE"...nie jesteś prawdziwym chrześcijaninem, może określasz się "katolikiem", a na pewno brakuje ci wiedzy z zakresu zdrowego odżywiania skoro jesz mięso, produkty mleczne itp.

        Znasz, stosujesz przykazania ? V=nie zabijaj? Podyskutujmy jak je rozumiesz...dla mnie jest jasne -
        • misiu-1 Re: Z NAKAZU BOGA JEŚĆ ZIARNA I OWOCE(NIE MIĘSO I 28.03.05, 18:34
          prawdziwy.www.zieloni.w.pl napisał:

          > "Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia" BIBLIA KS.RODZAJU 9:4
          > -pominąłeś najbardziej sporny fragment: :(

          Sporność fragmentu nie ma znaczenia dla dyskusji. Mięso wykrwawione na pewno
          wolno spożywać, a podczas uboju dokonuje się wykrwawienia.

          > nie jesteś wiarygodny - wszystko to co dalej piszesz o przekręcaniu Biblii dla
          > swoich korzyści DOTYCZY CIEBIE

          Wcale nie muszę być wiarygodny, a Biblii nie przekręcam. Każdy może sobie
          sprawdzić, czy prawidłowo cytuję i wyciągam logiczne wnioski.

          > CHCESZ USPRAWIEDLIWIĆ KREW NA SWOICH RĘKACH, tak jak przez wieki torturowano i
          > palono ludzi...

          Nie potrzebuję usprawiedliwiać żadnej krwi na rękach, ponieważ jej na rękach nie
          mam.

          > przekłady są bardziej lub mniej celne aczkolwiek sens mają z reguły podobny:
          > tu w jeszcze innym przekładzie:
          > CZŁOWIEK MA Z NAKAZU BOGA JEŚC ZIARNA I OWOCE(NIE MIĘSO ITP.)
          > "I rzekł Bóg: "oto wam daje wszelka roślinę przynosząca ziarno po całej ziemi
          > i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: DLA WAS BĘDĄ ONE
          > POKARMEM"" BIBLIA KS.RODZAJU 1:29

          Nie powtarzaj obalonej już wcześniej argumentacji. Przeczytaj Rdz. 9:3 a potem
          odszukaj i zapoznaj się z zasadą "lex posterior derogat priori".

          > "A wszelkiemu zwierzęciu polnemu i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu , i dla
          > w szystkiego co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie
          > pokarmem wszelka trawa zielona" I tak się stało" BIBLIA KS.RODZAJU 1:30

          I co? Wszelkie zwierzę jada trawę?

          > cytaty za:"PISMO ŚWIĘTE Stary i Nowy Testament w przekładzie z języków
          > oryginalnych" " (czyli wg zaleceń Soboru Watykańskiego II) BIBLIA TYSIACLECIA
          > WYDANIE C ZWARTE WYDAWNICTWO PALLOTINIUM 1989 r. z przedmową prymasa Kardynała
          > Wyszyńskiego

          ROTFL
          Wybacz, ale powyższy "argument" dowodzi, że jesteś absolutnym ignorantem.
          Wydaje Ci się, że sens Biblii Tysiąclecia, w odniesieniu do interesujących nas
          kwestii,jest odmienny od innych przekładów? To zabawne.

          > Nie jem mięsa z powodów zdrowia i etyki, nie tylko religii, a ty CHCESZ
          > UDOWODNIĆ , ŻE BIBLIA, JEZUS, BÓG NAMAWIA DO ZABIJANIA, CHOROWANIA,
          > OKRUCIEŃSTWA I ZŁA?

          Co to za brednie? Z jakiego powodu nie jesz mięsa, zupełnie mnie nie obchodzi.
          To Twoja sprawa. Do czego namawia Biblia, będziesz wiedział, jeśli ją choć raz
          przeczytasz. Zabijanie zwierząt nie jest złem, a jedzenie mięsa nie powoduje
          chorób. Przedawkowałeś wegetariańską propagandę. Powinieneś udać się na odtrucie.

          > Po prostu tkwisz jeszcze w "STARYM TESTAMENCIE"...nie jesteś prawdziwym
          > chrześcijaninem, może określasz się "katolikiem", a na pewno brakuje ci wiedzy
          > z zakresu zdrowego odżywiania skoro jesz mięso, produkty mleczne itp.

          Mylisz się. To, czy jestem prawdziwym chrześcijaninem nie podlega Twojej ocenie,
          ponieważ akurat Ty znasz się na chrześcijaństwie jak kura na pieprzu. Wiedzy na
          temat zdrowego odźywiania mam na pewno więcej niż Ty, bo Ty nie masz żadnej.
          Miejsce na wiedzę zostało u Ciebie zajęte w 100% przez propagandowe kłamstwa.

          > Znasz, stosujesz przykazania ? V=nie zabijaj? Podyskutujmy jak je
          > rozumiesz...dla mnie jest jasne -

          Znam i stosuję, a jego znaczenie jest całkowicie jasne. Dla Ciebie też będzie
          jasne, jeśli przeczytasz całą Księgę Wyjścia.
    • ontarian [...] 28.03.05, 02:02
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • prawdziwy.www.zieloni.w.pl MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIEZDROW 28.03.05, 17:28
        MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIEZDROWE I UZALEŻNIA mięso wywołuje agresję a tłumaczenie alkoholikowi,narkomanowi czy palaczowi papierosów że postępuje niewłaściwie,szkodzi sobie i innym zawsze wywołuje ostry sprzeciw,zaprzeczenie i wyparcie
        • misiu-1 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 28.03.05, 18:40
          prawdziwy.www.zieloni.w.pl napisał:

          > MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIEZDROWE I UZALEŻNIA mięso wywołuje
          > agresję a tłumaczenie alkoholikowi,narkomanowi czy palaczowi papierosów że
          > postępuje niewłaściwie,szkodzi sobie i innym zawsze wywołuje ostry
          > sprzeciw,zaprzeczenie i wyparcie

          Kupa śmiechu z przewaga kupy. Mięso ani nie uzależnia, ani nie wywołuje agresji,
          ani nie jest szkodliwe. Sprzeciw budzą tylko głoszone przez wegusiów łgarstwa,
          wymyślone z powodu kiepskiej nośności hasełek zbudowanych na wege-etyce.
          Potrafisz udowodnić swoje absurdalne twierdzenia?
          • luty10 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 28.03.05, 22:04
            misiu-1 napisał:

            > prawdziwy.www.zieloni.w.pl napisał:
            >
            > > MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIEZDROWE I UZALEŻNIA mięso wyw
            > ołuje
            > > agresję a tłumaczenie alkoholikowi,narkomanowi czy palaczowi papierosów ż
            > e
            > > postępuje niewłaściwie,szkodzi sobie i innym zawsze wywołuje ostry
            > > sprzeciw,zaprzeczenie i wyparcie
            >
            > Kupa śmiechu z przewaga kupy. Mięso ani nie uzależnia, ani nie wywołuje
            agresji
            > ,
            > ani nie jest szkodliwe. Sprzeciw budzą tylko głoszone przez wegusiów łgarstwa,
            > wymyślone z powodu kiepskiej nośności hasełek zbudowanych na wege-etyce.
            > Potrafisz udowodnić swoje absurdalne twierdzenia?

            Jest dokladnie tak jak napisal prawdziwy i niczego nie musi udowadniac.
            To Ty odowodnij, ze jest inaczej, misiu:))
            • misiu-1 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 28.03.05, 22:36
              uty10 napisał:

              > Jest dokladnie tak jak napisal prawdziwy i niczego nie musi udowadniac.
              > To Ty odowodnij, ze jest inaczej, misiu:))

              To znowu Ty, ze swoją nieznajomością zasad dyskusji?
              Poczytaj sobie następujacy wykład z logiki:
              student.bg.univ.gda.pl/resources/download/Logika.pdf
              Szczególną uwagę zwróć na następujące stwierdzenie:

              "Jest rzeczą ważną zdawanie sobie sprawy, kto czegoś broni, a kto
              podważa tę obronę; defendent bowiem ma obowiązek dostarczania uzasadnień dla
              twierdzenia, którego broni, oponent natomiast nie ma obowiązku dowodzenia
              fałszywości twierdzenia nieuzasadnionego, może go wprost nie przyjąć."

              To żenujace, że trzeba tłumaczyć tak elementarne sprawy.
              • luty10 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 03:37
                "Jest rzeczą ważną zdawanie sobie sprawy, kto czegoś broni, a kto
                > podważa tę obronę; defendent bowiem ma obowiązek dostarczania uzasadnień dla
                > twierdzenia, którego broni, oponent natomiast nie ma obowiązku dowodzenia
                > fałszywości twierdzenia nieuzasadnionego, może go wprost nie przyjąć."
                >
                > To żenujace, że trzeba tłumaczyć tak elementarne sprawy.

                misiu, ja niczego nie bronie..Ty bys chcial, ale mnie sie nie chce...
                nie masz racji i nigdy jej nie bedziesz mial, sorry...:))





                --------------------------------------------------------------------------------
                • misiu-1 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 09:35
                  luty10 napisał:

                  > misiu, ja niczego nie bronie..Ty bys chcial, ale mnie sie nie chce...
                  > nie masz racji i nigdy jej nie bedziesz mial, sorry...:))

                  Ależ oczywiście, że mam i Twoje zaklęcia nic tu nie pomogą.
                  • luty10 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 11:37
                    misiu-1 napisał:

                    > luty10 napisał:
                    >
                    > > misiu, ja niczego nie bronie..Ty bys chcial, ale mnie sie nie chce...
                    > > nie masz racji i nigdy jej nie bedziesz mial, sorry...:))
                    >
                    > Ależ oczywiście, że mam i Twoje zaklęcia nic tu nie pomogą

                    To sobie miej... Nie mam nic przeciwko temu...:)
              • luty10 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 03:41
                Acha, i jeszcze jedno,
                zeby zrozumiec wyzsze wartosci,
                trzeba do nich dorosnac.
                Poczekamy na Ciebie:)))
                • misiu-1 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 09:38
                  Jakie wyższe wartości? Te łgarstwa, których nawet nie próbujecie uzasadniać? To
                  mają być te Wasze "wyższe wartości". To ja uprzejmie dziękuję. Dla mnie
                  kłamstwo jest antywartością.



                  • luty10 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 11:47
                    misiu-1 napisał:

                    > Jakie wyższe wartości? Te łgarstwa, których nawet nie próbujecie uzasadniać?
                    To
                    >
                    > mają być te Wasze "wyższe wartości". To ja uprzejmie dziękuję. Dla mnie
                    > kłamstwo jest antywartością.

                    Powiedzialem Ci, zeby zrozumiec, musisz dojrzec...bede czekal:))
                    >
                    >
                    >
                    • misiu-1 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 13:10
                      luty10 napisał:

                      > Powiedzialem Ci, zeby zrozumiec, musisz dojrzec...bede czekal:))

                      Nie masz na co czekać, ponieważ ja już jestem dojrzały, a odwoływanie się do
                      sfery uczuciowej czy w ogóle metafizycznej jest bezzasadne wobec zaserwowanych
                      przez autora wątku łgarstw odnoszących się do zjawisk fizycznych.

                      Kwestia rzekomego posiadania przez mięso właściwości szkodliwych,
                      uzależniających i powodujących agresję nijak się ma do "wzniosłości"
                      i "wyższych wartości", które sobie zachowaj na inną okazję.
                      Zastępowanie rzeczowej argumentacji pustą retoryką odwołującą się do uczuć,
                      sugeruje brak rzetelnej wiedzy i niezdolność do prowadzenia dyskusji na jej
                      podstawie.

                      • luty10 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 13:26
                        misiu-1 napisał:

                        > luty10 napisał:
                        >
                        > > Powiedzialem Ci, zeby zrozumiec, musisz dojrzec...bede czekal:))
                        >
                        > Nie masz na co czekać, ponieważ ja już jestem dojrzały, a odwoływanie się do
                        > sfery uczuciowej czy w ogóle metafizycznej jest bezzasadne wobec
                        zaserwowanych
                        > przez autora wątku łgarstw odnoszących się do zjawisk fizycznych.
                        >
                        > Kwestia rzekomego posiadania przez mięso właściwości szkodliwych,
                        > uzależniających i powodujących agresję nijak się ma do "wzniosłości"
                        > i "wyższych wartości", które sobie zachowaj na inną okazję.
                        > Zastępowanie rzeczowej argumentacji pustą retoryką odwołującą się do uczuć,
                        > sugeruje brak rzetelnej wiedzy i niezdolność do prowadzenia dyskusji na jej
                        > podstawie.
                        >
                        Moja wiedza to doswiadczenie niejedzenia miesa, kiedys jadlem, teraz nie jem...
                        wiec wiem o czym mowie...Ty natomiast masz tylko doswiadczenie jedzenia miesa...
                        wiec nie wiesz o czym mowisz...
                        • misiu-1 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 14:24
                          luty10 napisał:

                          > Moja wiedza to doswiadczenie niejedzenia miesa, kiedys jadlem, teraz nie
                          > jem... wiec wiem o czym mowie...Ty natomiast masz tylko doswiadczenie
                          > jedzenia miesa.. wiec nie wiesz o czym mowisz...

                          Dyrdymały opowiadasz, w dodatku sprzeczne z elementarną logiką. Skoro Twoim
                          doświadczeniem jest niejedzenie mięsa, to na jakiej podstawie wypowiadasz się o
                          konsekwencjach jedzenia go? Wiedza płynąca z nierobienia czegoś jest
                          bezużyteczna przy opisie tego czegoś. Kowal nie ma wiedzy na temat krawiectwa,
                          a ślepy nic nie wie o kolorach. Ogarniasz?
                • crobar Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 09:46
                  luty10 napisał:

                  > Acha, i jeszcze jedno,
                  > zeby zrozumiec wyzsze wartosci,
                  > trzeba do nich dorosnac.
                  > Poczekamy na Ciebie:)))

                  TECHNIKA ARGUMENTÓW AD PERSONAM
                  Jeśli nie możemy zaatakować problemu, musimy przynajmniej napaść na osobę.
                  Ataki osobiste mają zastąpić argumenty merytoryczne. Gdy w taki właśnie sposób postępuje nasz
                  oponent, nie wolno schodzić do jego poziomu, trzeba natomiast wyjaśnić mu kwestię w sposób
                  rzeczowy i przemyślany. Taką sytuację można złagodzić, reagując na nią z poczuciem humoru, a
                  niekiedy z odrobiną cieplej ironii i autoironii.
                  Szczególną odmianą NIEUCZCIWEJ argumentacji ad personam jest specyficzna WYNIOSŁOŚĆ.


                  TECHNIKA APELOWANIA DO UCZUĆ
                  Oponent nie operuje argumentami merytorycznymi, lecz apeluje do naszych uczuć i
                  przesądów.
                  Presją na sferę uczuciową doprowadza do tego, że merytoryczne kwestie zostają przeniesione na
                  płaszczyznę zasad pozornie etycznych. W takiej sytuacji należy starać się ponownie skierować
                  rozmowę na tory merytoryczne.
                  Manipulowanie uczuciami niejednokrotnie potrafi wręcz zablokować naszą zdolność logicznego
                  myślenia.
                  • luty10 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 11:39
                    crobar napisał:

                    > luty10 napisał:
                    >
                    > > Acha, i jeszcze jedno,
                    > > zeby zrozumiec wyzsze wartosci,
                    > > trzeba do nich dorosnac.
                    > > Poczekamy na Ciebie:)))
                    >
                    > TECHNIKA ARGUMENTÓW AD PERSONAM
                    > Jeśli nie możemy zaatakować problemu, musimy przynajmniej napaść na osobę.
                    > Ataki osobiste mają zastąpić argumenty merytoryczne. Gdy w taki właśnie
                    sposób
                    > postępuje nasz
                    > oponent, nie wolno schodzić do jego poziomu, trzeba natomiast wyjaśnić mu
                    kwest
                    > ię w sposób
                    > rzeczowy i przemyślany. Taką sytuację można złagodzić, reagując na nią z
                    poczuc
                    > iem humoru, a
                    > niekiedy z odrobiną cieplej ironii i autoironii.
                    > Szczególną odmianą NIEUCZCIWEJ argumentacji ad personam jest specyficzna
                    WYNIO
                    > SŁOŚĆ.
                    >
                    >
                    > TECHNIKA APELOWANIA DO UCZUĆ
                    > Oponent nie operuje argumentami merytorycznymi, lecz apeluje do naszych uczuć
                    i
                    > przesądów.
                    > Presją na sferę uczuciową doprowadza do tego, że merytoryczne kwestie zostają
                    p
                    > rzeniesione na
                    > płaszczyznę zasad pozornie etycznych. W takiej sytuacji należy starać się
                    ponow
                    > nie skierować
                    > rozmowę na tory merytoryczne.
                    > Manipulowanie uczuciami niejednokrotnie potrafi wręcz zablokować naszą
                    zdolność
                    > logicznego
                    > myślenia.

                    Tobie niczego nie zablokowalem...a misia lubie, mam nadzieje, ze on mnie
                    tez...:)
                • m.rycho Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 09:57
                  Luty,zacznij odpowiadać na pytania.Wytłumacz czemu wśród zwierząt są równe i
                  równiejsze(wg. Twojej ideologii).
                  Które można zabijać ,a które nie?
                  • luty10 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 11:44
                    m.rycho napisał:

                    > Luty,zacznij odpowiadać na pytania.Wytłumacz czemu wśród zwierząt są równe i
                    > równiejsze(wg. Twojej ideologii).
                    > Które można zabijać ,a które nie?

                    Nie chce mi sie rychu...znasz powiedzenie; jak grochem o sciane...?

                    Nie przekonuje sie ludzi, ktorzy nie chca byc przekonani...
                    Strata czasu...sa sprawy, ktore rozumie sie w pol slowa...tutaj tysiace slow,
                    nie zda sie na nic...jestes miesozerny beton :))pozdrawiam...
                    • m.rycho Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 12:46
                      >Nie chce mi sie rychu...znasz powiedzenie; jak grochem o sciane...?<
                      Widzisz luty,osobiście jest mi wszystko jedno czy ktoś jest wege czy nie,ale
                      jak się głosi określone poglądy publicznie to trzeba umieć je bronić.
                      Traktowanie dyskusji jako przekonywania rozmówcy do zmiany poglądów jest
                      czystym nieporozumieniem.Poglądy mogę sobie wyrobić na podstawie racjonalnych
                      przesłanek a nie na podstawie wiary bezkrytycznej we wszystko co usłyszę.
                      Pytania bez odpowiedzi zawsze zostają i żadne wykręty nic tu nie pomogą.
                      Sprawiasz wrażenie człowieka,który chciałby coś powiedzieć ale nie bardzo wie
                      co ma do powiedzenia i tak się mota nie wiedząc co z tym zrobić.

                      >...jestes miesozerny beton :))pozdrawiam...<
                      Jak to jest cała Twoja siła argumentacji to serdecznie współczuję.
                      Pozdr

                      • luty10 Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 13:12
                        m.rycho napisał:

                        > >Nie chce mi sie rychu...znasz powiedzenie; jak grochem o sciane...?<
                        > Widzisz luty,osobiście jest mi wszystko jedno czy ktoś jest wege czy nie,ale
                        > jak się głosi określone poglądy publicznie to trzeba umieć je bronić.
                        > Traktowanie dyskusji jako przekonywania rozmówcy do zmiany poglądów jest
                        > czystym nieporozumieniem.Poglądy mogę sobie wyrobić na podstawie racjonalnych
                        > przesłanek a nie na podstawie wiary bezkrytycznej we wszystko co usłyszę.
                        > Pytania bez odpowiedzi zawsze zostają i żadne wykręty nic tu nie pomogą.
                        > Sprawiasz wrażenie człowieka,który chciałby coś powiedzieć ale nie bardzo wie
                        > co ma do powiedzenia i tak się mota nie wiedząc co z tym zrobić.
                        >
                        > >...jestes miesozerny beton :))pozdrawiam...<
                        > Jak to jest cała Twoja siła argumentacji to serdecznie współczuję.
                        > Pozdr
                        > rychu napisal:
                        Mnie chodzi o to samo,należy unikać zabijania gdzie tylko się da.
                        Ale ja muszę jeść mięso,a bez zabijania nie da się tego zrobić.
                        Ty niejedząc mięsa też zabijasz i nie masz żadnego tytułu uważać się za
                        lepszego ode mnie lub wymagać bym ja przyjął zasady którymi Ty się kierujesz.Ja
                        ci nie narzucam swoich zasad,Ty nie opowiadaj o wyższości moralnej wegetarian
                        nade mną.

                        Uwazam Cie za beton, bo Twoim problemem nie jest to, ze nie jem miesa, Ty
                        bardzo boisz tego, ze moge sie czuc lepszy od Ciebie...chcesz koniecznie
                        postawic znak rownosci miedzy nami...:)dlaczego tak Ci na tym zalezy..?
                        • m.rycho Re: MIĘSO JEST JAK NARKOTYK,ALKOHOL,PAPIEROSY=NIE 29.03.05, 15:12
                          > Uwazam Cie za beton, bo Twoim problemem nie jest to, ze nie jem miesa, Ty
                          > bardzo boisz tego, ze moge sie czuc lepszy od Ciebie...chcesz koniecznie
                          > postawic znak rownosci miedzy nami...:)dlaczego tak Ci na tym zalezy..?<
                          Jak zwykle odwracasz "kota ogonem".
                          To Tobie zależy by czuć się lepszym odemnie,jest to jakiś Twój problem który
                          mówiąc prosto mnie zupełnie nie dotyczy.Ja nie chcę postawić znaku równości
                          miedzy nami gdyż nie jestem powołany do oceniania ludzi.
    • crobar sprawa jest jasna 29.03.05, 10:43
      warto chyba przytoczyć większy fragment wywodu zawartego w 14 rozdziale Listu do Rzymian. Gdyby rady tam zawarte wzięli sobie do serca wszyscy uczestnicy tutejszych dyskusji, forum to na pewno wyglądałoby inaczej:)

      "1 A tego, który jest słaby w wierze, przygarniajcie życzliwie, bez spierania się o poglądy. 2 Jeden jest zdania, że można jeść wszystko, drugi, słaby, jada tylko jarzyny. 3 Ten, kto jada [wszystko], niech nie pogardza tym, który nie [wszystko] jada, a ten, który nie jada, niech nie potępia tego, który jada; bo Bóg go łaskawie przygarnął. 4 Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać go na nogach.
      5 Jeden czyni różnicę między poszczególnymi dniami, drugi zaś uważa wszystkie za równe: niech się każdy trzyma swego przekonania! 6 Kto przestrzega pewnych dni, przestrzega ich dla Pana, a kto jada wszystko - jada dla Pana. Bogu przecież składa dzięki. A kto nie jada wszystkiego - nie jada ze względu na Pana, i on również dzięki składa Bogu. [...]
      10 Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga. 11 Napisane jest bowiem:
      Na moje życie - mówi Pan - przede Mną klęknie wszelkie kolano a każdy język wielbić będzie Boga.
      12 Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.
      13 Przestańmy więc wyrokować jedni o drugich. A raczej to zawyrokujcie, by nie dawać bratu sposobności do upadku lub zgorszenia. 14 Wiem i przekonany jestem w Panu Jezusie, że nie ma niczego, co by samo przez się było nieczyste, a jest nieczyste tylko dla tego, kto je uważa za nieczyste. 15 Gdy więc stanowiskiem w sprawie pokarmów zasmucasz swego brata, nie postępujesz już zgodnie z miłością. Tym swoim [stanowiskiem w sprawie] pokarmów nie narażaj na zgubę tego, za którego umarł Chrystus.
      16 Niech więc posiadane przez was dobro nie stanie się sposobnością do bluźnierstwa! 17 Bo królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. 18 A kto w taki sposób służy Chrystusowi, ten podoba się Bogu i ma uznanie u ludzi. 19 Starajmy się więc o to, co służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu. 20 Nie burz dzieła Bożego ze względu na pokarmy! Wprawdzie każda rzecz jest czysta, stałaby się jednak zła, jeśliby człowiek spożywając ją, dawał przez to zgorszenie. 21 Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata razi <gorszy albo osłabia>.
      22 A swoje własne przekonanie zachowaj dla siebie przed Bogiem. Szczęśliwy ten, kto w postanowieniach siebie samego nie potępia. 23 Kto bowiem spożywa pokarmy, mając przy tym wątpliwości, ten potępia samego siebie, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem. Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem."

      ten sam św. Paweł w I Liście do Koryntian (rozdział 14):

      "25 Tak więc wszystko, cokolwiek w jatce sprzedają, spożywajcie, niczego nie dociekając - dla spokoju sumienia. 26 Pańska bowiem jest ziemia i wszystko, co ją napełnia."

      i żeby nie było wątpliwości:

      "jatka ż III, CMs. ~tce; lm D. ~tek
      1. przestarz. «kram, sklep z mięsem» Końska jatka.
      2. daw. «miejsce uboju bydła, rzeźnia, ubój»
      dziś tylko we fraz. i przen.: Uczynić, urządzić jatkę albo jatki z kogoś «posiekać, pokaleczyć kogoś; pozabijać mnóstwo ludzi, zwierząt»
      przen. zwykle w lm «o krwawej bitwie, bójce, rzezi»"
      • prawdziwy.www.zieloni.w.pl Re: sprawa jest jasna 01.04.05, 03:51
        21 Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina

        ten sam św. Paweł w I Liście do Rzymian ?

        Fajnei WLASNIE O TO CHODZI
        DLA MNIE TERAZ TEŻ TO JASNE !
        • misiu-1 Sprawa jest zupełnie jasna 01.04.05, 11:19
          prawdziwy.www.zieloni.w.pl napisał:

          > 21 Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina
          > ten sam św. Paweł w I Liście do Rzymian ?

          Ten sam św. Paweł:
          "Dobrze jest, jeżeli mężczyzna nie dotyka kobiety;" (1Kor 7:1)

          Czy wegetarianie zachowują celibat?

          "Samej wody już nie pij, ale używaj po trosze wina ze względu na twój żołądek i
          częste twoje niedomagania." (1Tm 5:23)

          Niekonsekwencja Pawła, czy może "prawdziwy" wyrwał wypowiedź Pawła z kontekstu,
          przez co nieczytelne stały się intencje autora?

          A to już Jezus:
          "Rzecze im Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem
          rzekł do nich: Zaczerpnijcie teraz i zanieście gospodarzowi wesela! A oni
          zanieśli. A gdy gospodarz wesela skosztował wody, która się stała winem[...]"
          (J 2:7-9)
          "Gdy zaś oni nadal nie dowierzali i dziwili się pełni radości, powiedział im:
          Czy macie tu coś do jedzenia? "Podali Mu tedy kawałek pieczonej ryby, a On,
          wziąwszy jadł na ich oczach." (Łk 24:41-42)
        • crobar Re: sprawa jest jasna 01.04.05, 22:00
          prawdziwy.www.zieloni.w.pl napisał:

          > 21 Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina
          >
          > ten sam św. Paweł w I Liście do Rzymian ?
          >
          > Fajnei WLASNIE O TO CHODZI
          > DLA MNIE TERAZ TEŻ TO JASNE !


          To, że Ty czynisz dobrze wcale nie oznacza, iż inni czynią źle. Gdy to pojmiesz to będzie zajefajnie:)
    • bonobo44 Królestwo Boże na Ziemi 02.04.05, 12:28
      "Królestwo Boże to nie sprawa tego,
      co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. "

      jak mozna odczywac sprawiedliwość, pokój i radość,
      wiedzac, ile cierpienia niewinnych istot, dla ktorych
      ludzie sa jak bogawie, wkladamy sobie do ust?

      b44

      --
      PS.: widze, ze znakomita czesc jaroszy opuscila ten plac boju,
      na ktorym kroluja niemal niepodzielnie padlinozerne misie rostomaite;
      to juz tez nie to samo forum wegorum, co onegdaj; nie czuje sie zatem dluzej
      zwiazany slowem z pewna nadobna jego onegdajsza liderka (ktora zebrala, co
      posiala) i...
      leniwie powracam do kwestii draznienia rysiowato-ursusowatych bezczelnie siem
      tu panoszoncych 8)
      • crobar Re: Królestwo Boże na Ziemi 02.04.05, 15:35
        bonobo44 napisał:

        > "Królestwo Boże to nie sprawa tego,
        > co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. "
        >
        > jak mozna odczywac sprawiedliwość, pokój i radość,
        > wiedzac, ile cierpienia niewinnych istot, dla ktorych
        > ludzie sa jak bogawie, wkladamy sobie do ust?
        >
        > b44

        jeśli jest się chrześcijaninem poważnie traktującym Słowo Boże, nie sprawia to żadnej trudności, bo i nie powinno, czego dobitnie dowodzą zarówno cały ten wątek, jak i cytat, który raczyłeś przytoczyć.
        jak się ma sprawa w przypadku osób nie polegających na biblijnej mądrości - nie wiem...
        • bonobo44 Re: Królestwo Boże na Ziemi 02.04.05, 17:41
          istota wszystkich wartosciowych pism religijnych jest wlasnie to wspolne im
          zawarte w nich etyczne przeslanie: jako istota myslaca, zyj tak, aby
          minimalizowac sume cierpienia przysparzana przez ciebie, wszystkim istotom
          zdolnym do odczuwania cierpienia;

          w tym sensie, takze i dyskutowany cytat niesie owo glebsze przeslanie etyczne;
          w naszym zyciu wszystko winno byc temu przeslaniu podporzadkowane, takze
          jedzenie czegokolwiek lub picie;

          innymi slowy: tak dlugo nie ma znaczenia to, co pijesz lub jesz, dopoki nie
          jest to krew ani cialo istoty, ktora wczesniej zginac musiala w mekach dla tej
          twojej nie-koniecznej dla przezycia, a zatem brudnej moralnie i zlej etycznie
          przyjemnosci (przyjemnosci? chyba przyjemnosci ludozercy - brrr!!!)
          • crobar Re: Królestwo Boże na Ziemi 02.04.05, 18:33
            bonobo44 napisał:

            > istota wszystkich wartosciowych pism religijnych jest wlasnie to wspolne im
            > zawarte w nich etyczne przeslanie: jako istota myslaca, zyj tak, aby
            > minimalizowac sume cierpienia przysparzana przez ciebie, wszystkim istotom
            > zdolnym do odczuwania cierpienia;

            tymczasem Pismo mówi tak:

            «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On [Jezus Chrystus] mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie.Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».
            Mat 22:36-40

            "Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego"
            Gal 5:14

            o zwierzętach mowy tu nie ma (nigdzie indziej w podobnym kontekście zresztą też). i dlatego właśnie Pan Jezus bez skrupułów jadł ryby, a św.Paweł wręcz zalecał bezstresowe spożywanie wszystkiego co sprzedają w sklepie mięsnym.


            "minimalizowanie sumy cierpienia przysparzanej wszystkim istotom zdolnym do odczuwania cierpienia" nie jest w żaden sposób umocowane biblijnie. innych "wartościowych pism religijnych" nie czytuję.



            • bonobo44 Re: Królestwo Boże na Ziemi 02.04.05, 20:28
              w obronie "niezbywalnego" prawa do zabijania zwierzat, nadanego rzekomo ludziom
              przez Boga zywego, crobar odwazyl sie przytoczyc ponizszy cytat:

              "Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego
              swego jak siebie samego"
              Gal 5:14


              to Prawo dotyczy ludzi, to prawda... historycznie niezaprzeczalna...
              Wynika jednak z tego, ze aby mozna bylo pojsc w gore choc szczebel wyzej,
              wznoszac sie ponad kolejne etapy HoE, konieczne bylo przezwyciezenie tego
              pierwszego:
              nalezalo zaczac od ludzi - nie zjadanie blizniego swego bylo nakazem nazbyt
              slabym, a nawet po prostu wtornym; bo nie o to chodzilo, co z cialem owego
              blizniego uczynimy po jego smierci (symbolicznie wszak zjadacie nawet cialo i
              pijecie krew najbardziej ubostwianego przedstawiciela swojego gatunku);

              chodzilo o to, co czynimy z jego duchem za jego zycia;

              Jezus polozyl nacisk na to, aby ludzie nauczyli sie postrzegac cierpienie
              innego czlowieka jak swoje wlasne; dal w ten sposob poczatek dzielu, ktore do
              dzis bynajmniej nie znalazlo pelnego spelnienia (porownywalnego chociazby z
              sila pomijanego przezen etycznego zakazu ludozerstwa... czy dlatego jestes moze
              sklonny utrzymywac, ze Jezus nie zabronil jedzenia ciala ludzkiego /a wrecz
              bedziesz moze twierdzil, ze mamy dowody - w sensie dowodow misia-1 - na to, ze
              do tego osobiscie "zachecal"?/, a zatem moze twoim i misia-1 zdaniem nie
              powinnismy widziec w tym niczego zdroznego?)

              dzis rozpoczyna sie nowa batalia - toczy sie ona o nic innego, jak wlasnie o
              rozszerzenie owego pojecia "blizniego" swego;

              dla nas bonobo, jak nienawistnym wrogiem nie bylby nam czlowiek, spozywanie
              jego miesa pozostaje takim samym tabu, jak spozywanie ciala przedstawicieli
              naszego wlasnego gatunku czy przedstawicieli wszystkich cieplokrwistych
              gatunkow kregowcow; wynika to z tego, ze my Panowie z Panisc wznieslismy sie
              znacznie wyzej ponad kolejne szczeble HoE niz wiekszosc sposrod was, ordynarnie
              sapioncych przy konsumpcji cial swoich krewnych kreatur; i jak to juz nieraz w
              dziejach bywalo, istoty wyzszej kultury zostaly wyniszczone przez barbarzynskie
              hordy, dla ktorych te pierwsze byly sola w oku...

              my bonobo giniemy, bo nie jestesmy w stanie pojac okrucienstwa czlowieka,
              ktory nie traktuje nas jak bliznich sobie podmiotow, a jedynie niczym
              przedmioty zdolne zaspokoic zwyrodniale gusta najbardziej ponoc cywilizowanych
              swoich przedstawicieli ("mieso z dzungli" moich pobratymcow jest wciaz
              snobistycznie poszukiwane na europejskich stolach i placi sie za nie slone
              pieniadze - a to wlasnie stalo sie glowna przyczyna zaglady mojego gatunku, o
              czym na ogol nie nic nie wiedza zwykli przedstawiciele tej pretendujacej do
              serca cywilizowanego swiata spolecznosci)...

              8(44
              • crobar Re: Królestwo Boże na Ziemi 02.04.05, 21:44
                hehe, jako bonobo niewatpliwie masz rację, ale tak się składa że ja jestem homo sapiens, i dobrze mi z tym:)
                tylko po co ta szopka z udzielaniem się w wątku stricte związanym z chrześcijaństwem? argumentów w tym temacie starczyło Ci na jeden post a i one imho zostały błyskawicznie obalone.
                wracając jednak ad meritum - nie wątpię że z punktu widzenia bonobo wegeterianizm jest jedynym prawilnym światopoglądem. jednak z punktu widzenia chrześcijanina wcale być nie musi, a nawet nie powinien. najwyraźniej prowadzi on bowiem do pychy, która jak każdy pilny słuchacz szkółki niedzielnej wie, poprzedza upadek.
                a o poziom wyżej to ja mam nadzieję wznieść się w dniu sądu:)

                reasumując - z punktu widzenia kryteriów erystyki - kompromitacja. biorąc zaś uwagę spiritus movens bonobo, czyli:
                "powracam do kwestii draznienia rysiowato-ursusowatych bezczelnie siem
                tu panoszoncych" - kompromitująca porażka.
                ale próbuj dalej, może pewnego dnia wespniesz się o ten wymarzony szczebel wyżej:)
                • bonobo44 Slowo o sposobie dyskusji crobara 03.04.05, 13:31
                  Oglosiles oto zwyciestwo nad Pan Paniscus, niczym pewien wladca, ktory uznal,
                  ze oto wojna, ktora wszczal zakonczyla sie pelnym jego tryjumfem w pare
                  miesiecy.

                  Wydaje ci sie zapewne, ze skoro nie mozesz przeciwnika pokonac, to wystarczy
                  zadeklarowac jednostronnie jego porazke, zeby poparu twoich postach stala sie
                  ona faktem?

                  Niestety, w ciagu szeregu kolejnych, w rzeczywistej wojnie, ktora trwala nadal,
                  wladca ow stracił 10 razy wiecej zolnierzy niz w trakcie "zwycieskiej" kampanii
                  i traci ich nadal, dopoki nie zrozumie, ze nie tedy juz droga w odnowionym
                  duchowo swiecie, ze nie ma juz dla takich jak on dinozaurow satanistycznego
                  metalowego rocka miejsca na tej Ziemi, na ktorej juz z wolna zaczynaja
                  pobrzmiewac pierwsze tony muzyki sfer niebieskich.

                  Zapewniam cie, ze niczego nie wygrales. Ba... nie sprobowales sie ustosunkowac
                  nawet do jednego pojedynczego z moich argumentow.

                  W tym sensie, mimo, ze tak szumnie podnosisz nieadekwatnosc argumentow
                  pozamerytorycznych u swoich oponentow, sam bynajmniej nie grzeszysz jakas
                  nadzwyczajna kultura dyskusji, a w zwiazku z tym, zaraz na wstepie mam
                  wrazenie, ze wszelkie dyskusje z toba moga sie okazac jalowe i pozbawione
                  glebszego sensu (niemal jak z misiem).

                  Jednak szczesliwie ja nie dyskutuje tu tylko z toba. Dyskusji tej przyglada sie
                  wiele osob i to ku nim kieruje swoje ogolne przeslanie, poslugujac sie ta forma
                  dialogu jako srodkiem do celu, ktory mam do dyspozycji w braku lepszego
                  przeciwnika.

                  To tyle gwoli wyjasnienia otoczki metodologicznej, a teraz do rzeczy...
                  • bonobo44 Quo vadis, crobar? 03.04.05, 13:40

                    Poniewaz nie udalo mi sie nawet zahaczyc twojej uwagi o kwestie w tej dyskusji
                    najistotniejsze, zaczynam sadzic, ze jestes zapewne organicznie niezdolny do
                    ich wylowienia i masz jeszcze zapewne przynajmniej kilka lat do zrobienia
                    matury (jesli sie myle, to wybacz, ale jestes juz zapewne stracony dla
                    spoleczenstwa i nalezysz do foramcji schylkowej, ktora im szybciej odejdzie w
                    cien, tym lepiej dla reszty). Streszcze zatem krotko owe kwestie
                    najistotniejsze, odwolujac sie ilustratywnie do poziomu pop-kultury, przez
                    ktora zapewne latwiej ci bedzie zblizyc sie do sedna sygnalizowanych przeze
                    mnie zagadnien.

                    Otoz Pismo ma warstwy. Warstwy - wiesz cos takiego, o czym wspominal Shreck...
                    Nie takie jak tort, w ktorych mozna wygrzebac cos dla siebie, a cala reszte w
                    czambul olac.
                    Ale raczej takie, jak cebula. Im glebiej siegasz, tym wiekszy opor odczuwasz
                    przed ich zglebieniem (Prawda w oczy szczypie). Pozostajesz zatem na
                    powierzchni dostepnej ci warstwy i slizgasz sie po niej z mina wszystko
                    rozumiejacego medrca, a w gruncie rzeczy pozostajesz przez cale zycie
                    skonczonym ignorantem, ktoremu nigdy nie bedzie dane dotrzec do samego jadra
                    zawartej tam Wiedzy, Prawdy i Przeslania.

                    Owe warstwy maja bowiem ow potrojny charakter:

                    1) niosa opis kulturowej rzeczywistosci historycznej pewnego narodu i duchowej
                    jej ewolucji przez wieki
                    (od mitycznych czasow raju, poprzez lata wyrzeczen i koniecznosci zwiazanych z
                    regresem i sklerotycznym uwiadem, do czasow odnowy i obietnicy);

                    2) niosa prawde o naturze czlowieka, ktory od pradawnej Iskry Bozej, poprzez
                    faze zezwierzecenia i zagubienia w najglebszych otchlaniach zla (stoczyl sie na
                    samo dno w kolejnych warstwach jego hierarchii i wyczerpal je do konca,
                    jak zadna zyjaca na Ziemi istota przed nim), jednak pragnie sie wyrwac z tego
                    zakletego kregu entropii negatywnej i odnajduje w sobie dosc sil aby wciaz na
                    nowo - po kolejnych porazkach, ktore kazdorazowo okazuja sie byc wynikiem
                    swiadomego dzialania tudziez biernego oporu tobie podobnych misiowatych -
                    probowac ruszyc jasna droga w strone slonca (Krolestwa Bozego na Ziemi);

                    3) niosa wreszcie przeslanie od najprostszych zasad zachowan, poprzez nakazy
                    moralne do najglebszych zasad etycznych.

                    Tymczasem zarowno ty, jak i reszta misiowatych, do wspolnoty duchowej z ktorymi
                    sie tu poczuwasz, slizgasz sie poprzez warstwy tej pierwszej kategorii, tylko
                    po to, zeby znalezc uzasadnienie dla centralnych dominujacych warstw tej
                    drugiej, w ktorych jest ci tak dobrze, jak to zazwyczaj bywa misiowatym w ich
                    gawrze pod koniec sezonu zimowego (wszak gawre wypelnia znajomy aromat i
                    przytulne ciepelko produktow wlasnego i innych misiowatych... "chlodnego" -
                    czytaj "cynicznego" - "intelektu").

                    Nie potrafisz tez (lub - w imie wyimaginowanego, a przy tym nic nie
                    znaczacego "zwyciestwa" w dyskusji, ktore cynicznie przedkladasz ponad
                    wszystko, co ma w niej jakiekolwiek znaczenie - udajesz, ze nie potrafisz)
                    poprawnie odczytac nawet kluczowego dla tej dyskusji cytatu. Pozostajesz bowiem
                    w pierwszej zaledwie warstwie trzeciej z wymienionych kategorii i cofasz sie z
                    przerazeniem przed kolejna, nie mowiac nawet o jakiejkolwiek mozliwosci
                    dostapienia tej centralnej, najwyzszej.

                    A powtarzam: oznacza on doslownie crobarze, ze nie to jest wazne, co jesz, czy
                    to bedzie roslina, cialo zwierzecia innego gatunku czy nawet tego samego. Wazne
                    jest to, zeby nie przysparzac cierpienia, bo roznoszac je, siejac nienawisc i
                    wiatr, nie mozesz osiagnac spokoju ducha, jaki daje milosc i milosierdzie, a
                    mozesz zebrac tylko cierpienie, nienawisc i wiatr.

                    RESZTA SAMA Z TEGO WYNIKA !!!

                    No bo, jak niby zamierzasz osiagnac ow spokoj, rownowage i pogode ducha,
                    krobarze, ktora jest trescia drugiej czesci tegoz cytatu, jesli tylko dla tego,
                    zeby zjesc wg wlasnego upodobania, jestes zmuszony zadac cierpienie (nie jestes
                    wszak padlinozerca - musisz zabic, zeby uzyskac gewarancje - niczym jakis
                    wampir - ze oto pozywisz sie "nie zepsutym" cialem)? (Chce ci tu na marginesie
                    wyraznie powiedziec, krobarze, ze gdybys ograniczyl sie jedynie do zjadania
                    padliny, nie wystepowalbys przeciwko temu naczelnemu przykazaniu Bozemu,
                    chociaz stalbys sie nieczysty z punktu widzenia Litery Pisma, mowiacej tu tak
                    wiele odnosnie pierwszej warstwy trzeciej kategorii. )

                    Innymi slowy, jak i z czym na sumieniu zamierzasz dostapic Krolestwa Bozego na
                    wieki, siedzac nawet gdzies w odleglym, w najdalszy kat wcisnietym rzedzie po
                    prawicy Ojca i wciaz na nowo przezywajac ogrom cierpienia, jakie zadales innym
                    Bozym istotom czujacym, nie wylaczajac tych swojego gatunku. Zechciej mi
                    wyjasnic, jak to sobie wyobrazasz, crobarze?

                    Quo vadis, crobarze?

                    Czy aby na pewno ku wiecznemu szczesciu, czy moze raczej ku samo-potepieniu
                    wiecznemu? Wiecznemu, krobarze! Czy ty aby na pewno wiesz, co to jest
                    WIECZNOSC !?

                    A to o to cierpienie chodzi w chrzescijanstwie (to nie jest li tylko domena
                    buddyzmu, jak najzupelniej mylnie mniemasz).

                    "Kochaj blizniego swego, jak siebie samego", oznacza przede wszystkim: nie
                    zadawaj mu cierpienia, a w kolejnym kroku - sluz mu pomoca wszelka, aby mogl
                    sie rozwijac w pelni harmonijnie i pedzic zycie tak szczesliwie, jak bys tego
                    mogl chciec i dla siebie samego. Owo przykazanie zawiera w sobie odwolanie do
                    tkwiacych w tobie najglebszych pokladow empatii, dzieki ktorej jestes w stanie
                    wniknac w ducha innego stworzenia, blizniego twego dalszego i blizszego. Dzieki
                    tej zdolnosci dokonujesz poprawnych wyborow, wczuwajac sie w osoby ci bliskie a
                    nawet po czesci w stan ducha twojego ulubienca, ktorego trzymasz w domu dla
                    rozrywki swojej i swoich dzieci.

                    Chodzi o to, abys nauczyl sie empatia ta obdarzac wszystkich, takze obcych ci
                    ludzi, wszystkie, takze obce ci stworzenia, do ktorych nie zdozyles sie jeszcze
                    (ani nawet nie probowales, "bo i po co?" - jak pytaja cynicznie i najzupelniej
                    nieslusznie misiowaci) przywiazac emocjonalnie.

                    I powtarzam - nie interesuja mnie twoje "argumenty" wylawiane z tortu. Oczekuje
                    od ciebie krytycznej analizy istoty tresci, a nie samego tresci tej rozkladu
                    gramatycznego.

                    Wzorujac sie na Wielkim Reformatorze, mam gdzies wszystkich "uczonych w
                    Pismie", ktorzy niczym nowi faryzeusze trzymaja sie kurczowo odfiltrowanej
                    przez siebie bezdusznej Litery, zapominajac o tym, ze Slowo juz dawno stalo sie
                    Cialem i mieszkalo miedzy nami. Cala sztuka kazdego z nas z osobna i wszystkich
                    nas razem polega na tym, aby namierzyc ten, jakze trudny do uchwycenia poprzez
                    wieki, trop tego Ciala, ktory - gdy juz go poczujemy naszymi wewnetrznymi
                    zmyslami - bedzie nas niejednokrotnie draznil niczym ostre olejki eteryczne
                    cebuli i to po tej naszej karlowatej niecheci do patrzenia wprost w sama
                    esencje Prawdy poznamy Ja.

                    Twoj brat w cierpieniu,
                    bonbobo44, Pan paniscus
                    • misiu-1 A nie mówiłem, że to żałosny grafoman? 03.04.05, 15:16
                      Wydaje mu się, że najlepszą taktyką jest zagadanie problemu. Zasypanie masą nic
                      nie znaczącego bełkotu, pustych dywagacji, przyprawionych osobistymi
                      wycieczkami, za to bez najmniejszego śladu argumentu.

                      Żałosny grafoman, zapewne święcie przekonany o swoim talencie pisarskim, który
                      jednak nadawałby się co najwyżej do pisania przemówień politykom - obfitych w
                      formie, ubogich w treści.


                    • crobar Re: Quo vadis, crobar? 03.04.05, 17:44
                      > zaczynam sadzic, ze jestes zapewne organicznie niezdolny do
                      > ich wylowienia i masz jeszcze zapewne przynajmniej kilka lat do zrobienia
                      > matury (jesli sie myle, to wybacz, ale jestes juz zapewne stracony dla
                      > spoleczenstwa i nalezysz do foramcji schylkowej, ktora im szybciej odejdzie w
                      > cien, tym lepiej dla reszty). Streszcze zatem krotko owe kwestie
                      > najistotniejsze, odwolujac sie ilustratywnie do poziomu pop-kultury, przez
                      > ktora zapewne latwiej ci bedzie zblizyc sie do sedna sygnalizowanych przeze
                      > mnie zagadnien.

                      w tej infantylnej próbie obrażenia mnie nie wykazałeś się zbytnią inwencją, więc ja też nie będę sie starał i po prostu jeszcze raz wkleję charakterystykę taniego chwytu, którym się posłużyłeś:

                      "TECHNIKA ARGUMENTÓW AD PERSONAM
                      Jeśli nie możemy zaatakować problemu, musimy przynajmniej napaść na osobę.
                      Ataki osobiste mają zastąpić argumenty merytoryczne. Gdy w taki właśnie sposób postępuje nasz oponent, nie wolno schodzić do jego poziomu, trzeba natomiast wyjaśnić mu kwestię w sposób rzeczowy i przemyślany. Taką sytuację można złagodzić, reagując na nią z poczuciem humoru, a niekiedy z odrobiną cieplej ironii i autoironii.Szczególną odmianą NIEUCZCIWEJ argumentacji ad personam jest specyficzna WYNIOSŁOŚĆ"

                      A zatem tłumaczę Ci w sposób rzeczowy i przemyślany:

                      Podstawą chrześcijańskiego światopoglądu jest mądrość Boża zawarta w jego Słowie,a także życie i nauka Jezusa Chrystusa( dla przypomnienia - Syna Bożego, najdoskonalszego z ludzi, będącego wzorem do naśladowania dla wszyskich chrześcijan).
                      Jeśli zatem Biblia na coś zezwala (np. jedzenie mięsa), a Chrystus to potwierdza swoim uczynkiem (je mięso), każdy chrześcijanin musi owo coś uznać za dobre, i nie w jego gestii leży dochodzenie dlaczego jest tak a nie inaczej.
                      Owszem jest to wygodne, ale właśnie na tym właśnie polega chrześcijańska wolność - to Bóg zadecydował za nas co jest dobre i zostawił nam swoje prawo byśmy dzięki niemu wiedzieli że właśnie tak jest.


                      Jeśli natomiast ktoś twierdzi że to, na co Biblia zezwala i co robił Chrytus jest złem to albo jest bluźniercą, albo hucpiarzem i prowokatorem . W przypadku bonobo stawiam na to drugie.

                      biorąc pozwyższe pod uwagę, nie trzeba nawet analizować rozwlekłego, patetycznego tekścidła, którym nas pokarałeś dając upust swoim grafomańskim zapędom. może wśród forumowiczów znajdzie się jakaś egzaltowana nastolatka, która przebrnie przez ten misz-masz wzdychając i roniąc łzy nad strasznym losem który mnie czeka wg eschatologii bonobo.
                      ja na takie brednie czasu nie mam, powiem Ci tylko że Sienkiewicz to Ty nie jesteś:)


                      na wypadek gdyby ktoś był forumowym nowicjuszem ,pozowolę sobie przypomnieć definicję również i tego prostackiego zabiegu, z którym mamy tu do czynienia:


                      "TECHNIKA APELOWANIA DO UCZUĆ
                      Oponent nie operuje argumentami merytorycznymi, lecz apeluje do naszych uczuć i
                      przesądów.
                      Presją na sferę uczuciową doprowadza do tego, że merytoryczne kwestie zostają przeniesione na
                      płaszczyznę zasad pozornie etycznych. W takiej sytuacji należy starać się ponownie skierować
                      rozmowę na tory merytoryczne.
                      Manipulowanie uczuciami niejednokrotnie potrafi wręcz zablokować naszą zdolność logicznego
                      myślenia"
                      • bonobo44 Re: Quo vadis, crobar? 03.04.05, 21:39
                        crobar merytorycznie napisal co nastepuje:

                        "A zatem tłumaczę Ci w sposób rzeczowy i przemyślany:
                        Podstawą chrześcijańskiego światopoglądu jest mądrość Boża zawarta w jego
                        Słowie,a także życie i nauka Jezusa Chrystusa( dla przypomnienia - Syna Bożego,
                        najdoskonalszego z ludzi, będącego wzorem do naśladowania dla wszyskich
                        chrześcijan).
                        Jeśli zatem Biblia na coś zezwala (np. jedzenie mięsa), a Chrystus to
                        potwierdza swoim uczynkiem (je mięso), każdy chrześcijanin musi owo coś uznać
                        za dobre, i nie w jego gestii leży dochodzenie dlaczego jest tak a nie inaczej."


                        Nie musi - moze. A to wielka i zasadnicza roznica. Nauka Chrystusa nie odnosi
                        sie do tego, co sie je, tylko do tego, co i jak sie czyni w relacji z reszta
                        swiata obdarzonego czujacym duchem. (Nawiasem mowiac wiarygodne przekazy
                        wspominaja jedynie o tym, ze je ryby. Nie kazde mieso zatem. Ta sprawa jest
                        wrecz tak znamienna, ze staly sie one symbolem chrzescijanstwa. Uwazam, ze
                        Jezus wskazywal w ten sposob kolejne szczeble, ktore prowadzily do wiekszej
                        humanizacji czlowieka, poprzez sprzyjanie jego rozwojowi duchowemu pozbawianemu
                        w ten sposob kolejnych wewnetrznych sprzecznosci (przynajmniej poprzez ich
                        minimalizacje). Egzemplifikacja owych sprzecznosci jest dlugo pokutujace
                        przeswiadczenie, ze zwierzeta nie czuja bolu - prosta ponoc konsekwencja tego,
                        ze nie maja niesmiertelnej duszy, a zatem nie maja duszy w ogole, bo takowa nie
                        moze byc przeciez smiertelna).


                        "Owszem jest to wygodne, ale właśnie na tym właśnie polega chrześcijańska
                        wolność - to Bóg zadecydował za nas co jest dobre i zostawił nam swoje prawo
                        byśmy dzięki niemu wiedzieli że właśnie tak jest."

                        Bog za nas o niczym nie zadecydowal. Pozostawil nam wolna wole i zdolnosc
                        rozrozniania zla i dobra, abysmy z jednej i drugiego czynili najwlasciwszy
                        uzytek.
                        A twierdze, ze Panowie Panisca czynili - dopoki istnieli - wlasciwszy niz
                        szczycacy sie srednio wiekszym wspolczynnikiem pojemnosci mozgu do reszty ciala
                        Homo Sapiensi. Najwyrazniej wspolczynnik ten nic tu nie znaczy. Zadnemu z
                        bonobo nie przyszloby nawet przez mysl, ze moglby zabic swojego pobratymca. A
                        to, co posrod ludzi uwazane jest za nie taki znowu wielki grzech, skoro jest
                        niemal do tego stopnia nagminne, co i u bonobo (mam na mysli cudzolostwo), bylo
                        przez bonobo szczerze traktowane jako norma spoleczna, a nie spychane do
                        wstydliwego zakatka podswiadomosci spolecznej, jak do dzis czynia to homo. Jako
                        element normy spolecznej nie wyrzadzalo ono tez tyle szkody i spustoszenia w
                        stadlach malzenskich, jak to ma miejsce w przypadku ludzi (bonobo bylo po
                        prostu latwiej przelknac zdrade partnera; nie cierpialo tez z tego powodu w
                        takim stopniu jak czlowiek, ktory skuli takiej samej zdrady jest czesto gotow -
                        i czesto to robi - zabijac).

                        "Jeśli natomiast ktoś twierdzi że to, na co Biblia zezwala i co robił Chrytus
                        jest złem to albo jest bluźniercą, albo hucpiarzem i prowokatorem . W przypadku
                        bonobo stawiam na to drugie."

                        Biblia sankcjonowala zastany stan rzeczy. Bardziej opisywala rzeczywistosc
                        (niczym swoista ksiazka kucharska z poradami w kwestiach codziennych,
                        wynikajacymi z doswiadczenia zbiorowego), niz podejmowala proby jej tworzenia.
                        Nawet kanon 10 przykazan byl uporzadkowanym zbiorem norm spolecznych
                        uksztaltowanych i uzasadnionych historycznie. Swoista kodyfikacja tych norm.

                        Chrystus daleko wybiegal poza swoje czasy juz jesli tylko ograniczyl sie do
                        zalecenia konsumowania ryb raczej niz bardziej nam pokrewnych zwierzat
                        wyzszych; musial wszak koncentrowac sie na pierwszych poziomach tego zla - zla
                        wyrzadzanego przez homo sapiens w obrebie wlasnego gatunku; te sprawy byly tez
                        najwazniejsze dla jego uczniow; stad tej sfery jedynie dotyczyly nauki zawarte
                        w uczniow tych przekazach; na nich sie w naturalny sposob koncentrowaly; byc
                        moze w tlumaczonej obecnie na wiele jezykow Ewangelii wg Judasza bedzie cos
                        wiecej na ten temat; byc moze jest cos wiecej w ewangeliach uznanych przez
                        Kosciol za apokryficzne (nie wiem);

                        niezaleznie od wszystkiego, warto sie zastanowic, co w tych kwestiach moglby
                        powiedziec Jezus, gdyby narodzil sie powtornie w naszych czasach; dzis te
                        kwestie powoli staja na porzadku dziennym; wowczas istnialy wazniejsze; dzis
                        te wowczas wazniejsze uwazane sa za rozwiazane /przynajmniej w teorii/ (nawet
                        misio1 utrzymuje, ze wojny traktowane sa jako wynaturzenie, a zabijanie i
                        (zgodzilby sie z tym zapewne) niewolenie czlowieka jest karane);
                  • crobar Re: Slowo o sposobie dyskusji crobara 03.04.05, 17:42
                    a ja Cię zapewniam (choć wiem,że Ty wiesz:), iż uciekanie się w rzeczowej dyskusji do nieadekwatnych, pozamerytorycznych argumentów (np. bajki o bonobo w wątku o Chrystusie) jest oznaką porażki.
                    i tak właśnie oceniłem Twoje "popisy" w tym wątku, bynajmniej nie przypisując mojej skromnej osobie roli zwycięzcy. próba przyprawienia mi gęby bufona też Ci się zatem nie udała. jeśli jednak uznanie właśnie mnie za swojego pogromcę w czymś Ci pomoże, to proszę bardzo:), możesz sobie dalej konfabulować o starożytnych władcach, wojnach,tryumfach, placach boju, przeciwnikach, pokonanych itp.bzdetach.
                    dziwi mnie tylko dlaczego taki piewca pokoju i miłości nagminnie stosuje wojenną retorykę. może to nasunąć poważne watpliwości co do szczerości i spójności Twojego przesłania.
                    uważaj, "dyskusji tej przygląda się wiele osób":))))


                    to tyle gwoli wyjaśnienia otoczki bzdetologicznej, a teraz do rzeczy...
                    • bonobo44 O sztuce konwersacji albo... perly przed misiowate 03.04.05, 19:29
                      crobar napisał:

                      > to tyle gwoli wyjaśnienia otoczki bzdetologicznej, a teraz do rzeczy...


                      no, slucham, crobar, co masz do powiedzenia, poza wykladem bzdetologicznym?


                      bo jak na razie, to kazdy widzi, ze wam misiowatym dostepne sa jedynie te
                      najbardziej zewnetrzne warstwy cebuli; w sam raz a propos wlasnie minionych
                      Swiat Wielkanocnych - nadaja sie raz w roku do taniego barwienia... pisanek;

                      a juz plaskosc tego waszego guru od siedmiu bolesci, ktorego ociezalosc
                      umyslowa znalazla wierne odbicie w przyjetym przezen nicku, bije wszelkie moje
                      wyobrazenie co do mozliwosci istnienia swiatopogladu zredukowanego; do niedawna
                      postrzegalem go jeszcze jako osobe o pogladach zamknietych w ciasnym (ale
                      zawsze odrobine rozciaglym) zasciankowym kwadracie wlasnego ego; teraz widze,
                      ze zeruje na smietniku z resztek tego forum wegorum, do ktorego je sprowadzil,
                      zacinajac sie coraz bardziej w swej zlosci i pretensjach do calego swiata, ze
                      oto nikt nie chce dzielic z nim tego jedynie slusznego, bo jego wlasnego
                      misiowatego, swiatopogladu, ktorego pole juz dawno uleglo zredukowaniu do
                      osobliwego, odrazajacego punktu, do ktorego zbiegly sie tez najwyrazniej w
                      ciagu ostatniego roku cale jego misiowate (dotad jedynie kwadratowe jak
                      mniemalem) horyzonty;

                      poza rysiowatym znalazl sobie jeszcze paru klakierow wraz z toba crobar na
                      czele i buszujecie sobie teraz po tym wysypisku w najlepsze w poszukiwaniu
                      kogos, komu udaloby wam sie jeszcze dokopac; bo z tego, co widze, to na pewno
                      nie interesuje was dotarcie do jakiegos wspolnego konsensusu z naturalnymi
                      gospodarzami tego forum, na drodze dyskusji, w ktorej obie strony moglyby i
                      chcialy czegos sie od siebie nauczyc; nie widzicie, nie dopuszczacie do siebie
                      powtarzanych wam w kolko opinii, ze to wy wlasnie jestescie zalosni;
                      przypominacie bande nudzacych sie wiejskich ciolkow w zabitej dechami wiosze,
                      do ktorej rzadko kto juz w ogole zaglada;


                      co do wspomnianej eschatologii... sprobuj odopowiedziec na moje pytanie: co
                      poczniesz z ta kwestia przez wiecznosc? bedziesz wspominal moje slowa i plul
                      sobie w brode? czy tez uzyjesz swojej ezoterycznej podswiadomosci do jej
                      zepchniecia tam na wieki? wierzysz, ze ci sie to uda?
                      • crobar Re: O sztuce konwersacji albo... perly przed misi 03.04.05, 19:34
                        bonobo44 napisał:

                        > crobar napisał:
                        >
                        > > to tyle gwoli wyjaśnienia otoczki bzdetologicznej, a teraz do rzeczy...
                        >
                        >
                        > no, slucham, crobar, co masz do powiedzenia, poza wykladem bzdetologicznym?
                        >

                        wskazówka - popatrz na czasy zamieszczenia moich postów, geniuszu:)
                        • bonobo44 Re: O sztuce konwersacji albo... perly przed misie 03.04.05, 21:37
                          rozwlekly styl wywodu to moja slabosc - nie potrafie celnie i dobitnie wyrazac
                          zlozonych spraw skrotowo w kilku slowach; zreszta to ostatnie pozostawia
                          nadmiar miejsca na swobodna interpretacje slow interlokutora; zatem albo wam
                          pasuje moj styl wypowiedzi albo nie; nie wynika on z jakiegos poczucia
                          wyzszosci; nie wykracza tez poza ogolny zasob slownictwa maturzysty, zatem
                          powinien byc w pelni zrozumialy dla przecietnie wyksztalconego Polaka; nie mam
                          w kazdym razie zamiaru go upraszczac; jesli kogos nuzy, wolna droga... nie
                          zmuszam nikogo do czytasnia... jesli sprawia wrazenie mentorskiego, to jest to
                          wynik jedynego skrotu, ktory czynie swiadomie - nie chce owijac niczego w
                          bawelne; wyrazam swoje poglady i najglebsze przekonania broniac ich
                          bezkompromisowo, dopoki ktos mnie nie przekona, ze w swej najglebszej istocie
                          zawieraja one jakis element nieracjonalny podwazajacy caly ich zespol;
                          jak dotad nie udalo sie to zadnemu z misiowatych na tym forum ani obecnie, ani
                          w poprzednich utarczkach prowadzonych wowczas - takze przez was - na niebo
                          wyzszym poziomie; wasze obecne i w duzej mierze owczesne argumenty sa i byly po
                          prostu nazbyt plaskie i plytkie... nie staracie sie przy tym nawet podjac
                          prob "glebszego zanurzenia"... stad moje "odpowiedzi" przypominaja monolog, a
                          wasze powierzchowne argumenty zbijam z tych pozycji od niechcenia; jesli
                          chcecie byc przeze mnie traktowani powaznie - podejdzcie powaznie do sprawy,
                          zaglebcie sie w jej istote; wiem, ze wielu z was stac byloby na to, gdybyscie
                          nie zdecydowali sie z gory przyjac tumiwisistycznej pozy, w ktorej dyskusje
                          prowadzi sie dla samej dyskusji - niczym rozgrywke w szachy, w ktorej nie tresc
                          sie liczy, ale to, kto komu bardziej efektywnie i efektownie dokopie... co za
                          barbarzynski zwyczaj... o jakimz ubostwie duchowym w istocie swiadczy... i
                          czemu niby ma sluzyc? chcecie mi dokopac - wygrajcie ze mna w szachy...
                          chcecie ze mna dyskutowac - pokazcie, ze potraficie stanac na wysokosci
                          zadania...

                          8)44
    • bonobo44 [...] 04.04.05, 00:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka