Dodaj do ulubionych

wegetarianie a rynek pracy

15.05.05, 21:51
czym się zajmujecie? jak zarabiacie na życie? Czy wegetarianizm w tym Wam
pomaga/przeszkadza? Wszak nie wszyscy mogą i chcą być kelnerami w wege-barach
albo modelkami jak panienka ze strony www.annapalmowska.com.
Ja myślę, że weg. to raczej nie pomaga. Rodzi dylematy w sytuacjach dla
innych naturalnych. Np. w sklepach spożywczych pracować to znaczy sprzedawać
mięso, m.in. oczywiście. Zatem odpadają zawody typu kasjer. Ochroniarz też
musi uważać, co ochrania, przypuszczalnie ochraniać zakłady mięsne byłoby dla
niego przykrością. Ja kiedyś zrezygnowałem z zawodu pilota wycieczek zagr. z
obawy, że będę musiał zamawiać barana w Zakopanem na życzenie turystów
zachodnich [jest to jedna z "atrakcji" naszego kraju - baran pieczony na
ognisku]. Budowlaniec też pewnie nie chciałby budować rzeźni, a idąc dalej to
np. sklepu mięsnego też nie, a idąc dalej, to i zwyczajnego spożywczaka, bo
przecież każdy jest w pewnym stopniu mięsny. Itd. można rozważać.
Światopogląd, który prowadzi do wegetarianizmu, reasumując, bardzo utrudnia
życie - rodzi problemy tak gdzie ich inni nie widzą, trudno z takimi obawami
trafić na spolegliwego słuchacza itd...
Obserwuj wątek
    • caprice83 Re: wegetarianie a rynek pracy 15.05.05, 22:08
      Ja na razie studiuję, więc problemów nie ma:)
      W przyszłości coś związanego z prawem i chyba też nie będzie źle, bo w końcu to
      wolny zawód i zawsze mogę odmówc prowadzenia sprawy:)

      Aha, jestem pełna podziwu za tą twoją rezygnację w związku z byciem wege:)
      gratuluję i tak trzymać:*
      • jaszynek Re: wegetarianie a rynek pracy 16.05.05, 08:34
        > W przyszłości coś związanego z prawem i chyba też nie będzie źle, bo w końcu
        > to wolny zawód

        kocham to pisanie przyszlego jurysty: "cos zwiazanego z prawem"... Co to ma byc
        to "cos"? W sumie wymuszenia rozbojnicze to tez "coś z zwiazanego z prawem".
        :-)

        > i zawsze mogę odmówc prowadzenia sprawy:)

        I jak ty to sobie wyobrazasz? aby odmowic prowadzenia, musisz podac przyczyny
        formalne. samo "ja nie bede", rzucone tonem obrazonej panienki,
        Sedziemu to nie wystarczy, a krotka spodniczka nie nadrobisz ignorancji i prob
        uzasadniania typu: "ja nie chce prowadzic tej sprawy bo to miesozerca", co jak
        minimum narazi cie na smiesznosc.

        ja mam tylko cicha nadzieje, ze w koncu albo wydoroslejesz, albo nie bedziesz
        zajmowala sie prawem.
        • caprice83 Re: wegetarianie a rynek pracy 16.05.05, 14:33
          "coś związanego z prawem" to doktor prawa, czy inny wyższy tytuł, adwokat,
          radca prawny, notariusz, itp. Nie jestem jeszcze w 100% pewna więc piszę po
          mojemu, przykre że jak się nie ma argumentów do dyskusji to pozostaje tylko
          czepianie się.
          A przyczyna jest sprzeczność z pogladami religijnymi czy etycznymi.

          A ja mam nadzieję że zmądrzejesz.
    • 0kretka Re: wegetarianie a rynek pracy 15.05.05, 22:16
      Rozwiazaniem wydaje sie byc tworzenie specjalnych wegetarianskich gett i
      calkowite odseparowanie od ludzi niewyznajacych tej samej ideologii. Inne
      rozwiazanie to poszukanie dobrego psychiatry/psychologa i dlugotrwala terapia
      majaca na celu przystosowanie do zycia w spoleczenstwie (chyba, ze masz mniej
      niz 18 lat - wtedy to normalny etap buntu mlodzienczego, ale jesli wiecej, to
      to co piszesz jest co najmniej niepokojace).
    • android Re: wegetarianie a rynek pracy 15.05.05, 22:42
      Tak, a idąc dalej Twoim tropem należałoby zerwać wszelkie kontakty z większością
      znajomych i przyjaciół oraz nie nzawiązywac ich z nieznajomymi osobami, bowiem
      większośc z nich to osoby, które spożywaja mięso.Uważam, że powinieneś się leczyć.
    • emka_waw Re: wegetarianie a rynek pracy 16.05.05, 08:58
      Z tego, co napisałaś, wynika, że wegetarianie są z założenia aspołeczni, a
      jednostki niedostosowane społecznie szybko giną, więc większego problemu nie
      widzę...
      • pichtol Re: wegetarianie a rynek pracy 16.05.05, 12:07
        emka_waw napisała:

        > Z tego, co napisałaś, wynika, że wegetarianie są z założenia aspołeczni, a
        > jednostki niedostosowane społecznie szybko giną, więc większego problemu nie
        > widzę...

        a z tego co emka napisała, wynikałoby, że taki budowlaniec, który zywcem
        zamurowuje piskleta to jest osobnikiem wielce społecznym.(tak sie zdarza gdy
        remont zewnetrznej elewacji budynku odbywa sie na wiosne, gdy już wyklują się
        ptaszki)

        gratuluje, nie dziwie sie, że świat gardzi Polakami.
        ja nie kupuje na bazarze towaru od chłopa, który chciał psa (spokojnie
        siedzacego pod jego wozem) utłuc kijem. Dla takiej emki tez jestem aspołeczny,
        a chłopek kijobij jest cacy, taki normalny. To jest tylko polska normalność

        lubie zwierzęta a mam dawać zarobek tym co je maltretują ?? to wtedy takich
        sadystow będzie więcej. Dlaczego ? Dlatego że tak samo wychowają swoje dzieci,
        będą mieli lepsze dochody od tych co są "niespołeczni" czyli dobrze tyraktują
        zwierzęta. Stopniowo ci co są dobrzy w taki sposób zanikna, bo nie bedą mieli
        dochodów, ich potomstwo ma coraz mniejsze szanse w stosunku do sadystów.
        Tak emko, ja więc bede dalej "nienormalny, aspołeczny"
        • misiu-1 Re: wegetarianie a rynek pracy 16.05.05, 12:26
          Czy Twoim zdaniem ludzie dzielą się na wegetarian i sadystów, maltretujących
          zwierzęta? Ile Ty masz lat, dziecko? Czarno-biały obraz świata jest
          charakterystyczny właśnie dla osób niedojrzałych emocjonalnie.
        • emka_waw Re: wegetarianie a rynek pracy 16.05.05, 13:50
          > a z tego co emka napisała, wynikałoby, że taki budowlaniec, który zywcem
          > zamurowuje piskleta to jest osobnikiem wielce społecznym.

          Chyba, że dla ciebie, bo dla mnie nie...

          > gratuluje, nie dziwie sie, że świat gardzi Polakami.

          Ooo, czyżby kompleksik "polaczka" na emigracji? Bo innego wytłumaczenia nie
          widzę.

          > ja nie kupuje na bazarze towaru od chłopa, który chciał psa (spokojnie
          > siedzacego pod jego wozem) utłuc kijem. Dla takiej emki tez jestem
          aspołeczny,
          > a chłopek kijobij jest cacy, taki normalny.

          Nic, tylko zaklaskać. Wyciąganie wniosków jak u pierwszaka z podstawówki, albo
          raczej jak u typowego wegusia: nie jesteś wege, jesteś be i morderca.

          To jest tylko polska normalność

          Jeśli takie myślenie jest dla ciebie normalne, to nie dziwię się, że tobą
          ludzie gardzą, polaczku.

          >
          > lubie zwierzęta a mam dawać zarobek tym co je maltretują ?? to wtedy takich
          > sadystow będzie więcej.

          Bez wątpienia, bo ludzi jest coraz więcej, a spożycie mięsa, o ile wiem,
          globalnie wzrasta, a nie maleje. I jak rozumiem, "sadysta" w twoim słowniku, to
          KAŻDY, kto przyczynia się do śmierci zwierząt? Bardzo proszę o jednoznaczne
          potwierdzenie.

          Dlaczego ? Dlatego że tak samo wychowają swoje dzieci,
          > będą mieli lepsze dochody od tych co są "niespołeczni" czyli dobrze tyraktują
          > zwierzęta.

          Jedzie mi marksizmem, wyzysk klas niższych, nie pokiełbasiły ci się systemy
          filozoficzno-polityczne?

          Stopniowo ci co są dobrzy w taki sposób zanikna, bo nie bedą mieli
          > dochodów, ich potomstwo ma coraz mniejsze szanse w stosunku do sadystów.

          Czy naprawdę dla ciebie dobrzy=nieprzystosowani społecznie? To chyba nie masz
          innego wyjścia, żeby sobie w łeb strzelić, bo po co masz się męczyć na tym
          świecie?

          > Tak emko, ja więc bede dalej "nienormalny, aspołeczny"

          "Nienormalny" to TWOJE określenie, godny podziwu samokrytycyzm.

          Aspołeczny...

          A jak inaczej mam nazwać człowieka, dla którego zwierzęta są ważniejsze niż
          ludzie? Społecznikiem?
          • ggigus [...] 24.05.05, 15:20
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • adama1 Re: wegetarianie a rynek pracy 16.05.05, 22:03
      W sumie oprócz pierwszej odpowiedzi, reszta są to wolne dywagacje
      względnie "dobre rady" - dzięki. Czyżby na tym forum rzeczywiście nie było
      wegetarian/wegan [pracujących], tylko sami życzliwi pouczykije na diecie
      racjonalnej?...
      Podaję dalsze przykłady. W agencji reklamowej można pracować, ale co jeśli
      dostaniemy dobre zlecenie od KFC, McD, innych rzeźnych koncernów - jak się jest
      szefem, mówi się nie i najwyżej wychodzi na "frajera", a jak się szefem nie
      jest...
      • adama1 Re: wegetarianie a rynek pracy 16.05.05, 22:08
        prosiłbym głównie, by pisać o sobie - jeśli zaś kogoś nie dotyczą tego typu
        dylematy, zapraszam do innych tematach, na inne fora, zapraszam serdecznie :-)
        • m.rycho Re: wegetarianie a rynek pracy 16.05.05, 23:55
          Pewnie znowu powiesz,źe zabiera głos niezainteresowany pouczykij na diecie
          racjonalnej ale co mi tam,forum to forum.
          Na mój gust chciałbyś podejmować decyzje życiowe nie ponosząc ich konsekwencji
          i urządzić swiat wygodny dla Ciebie nie biorąc pod uwagę intresów innych
          ludzi.
        • pichtol Re: wegetarianie a rynek pracy 17.05.05, 08:11
          to głównie w naszym kraju jest dylemat: zlituję się na zwierzakiem, nie
          remontuję budynku gdy sa piskleta w zakamarkach, ale czekam do jesieni - wtedy
          trace kasę. W krajach zachodnich jest oczywiste, że nie niszczy się zwierząt.
          mało tego - jak ktoś nie weźmie pod uwagę "okoliczności przyrody" i zniszczy
          gniazdo z pisklakami - to jest skończony. Traci klientów, kontrahentów,
          szacunek społeczeństwa. (he, he, polskie pojęcie postawy społecznej - ha, ha,
          ha)
          To jest tylko jeden z przykładów

          Nam do głowy długo nie przychodziło, że można nad jezdnią (lub pod) budowac
          bezpieczne przejścia dla zwierząt. Gdzies tam w końcu w Polsce zbudowano, ale
          tak wąskie, że zwierzaki sie boją tam chodzić, dochodza do nich odgłosy
          pojazdów.
          A w krajach zachodnich budują na szerokośc conajmniej 200-300 metrów, bariery
          sa osłoniete roślinnością, zwierzak nawet nie czuje, że przechodzi nad szosą,
          dla nich to jest kawałek natury.

          Jak ktoś chce być prawdziwym miłośnikiem przyrody, to nie powinien kierować się
          tylko zyskiem, ale też patrzeć, czy jego działania nie zadają cierpień -
          posrednio lub bezpośrednio. Wole kupić na bazarze jedzenie od faceta, który
          przygarnął bezpańskiego psa niż od takiego, który zalęknioną psine chciał
          utłuc. Do dziś pamietam jak łobuz był zszokowany, jak spokojnie, zdecydowanie
          powiedziałem: wiecej u pana nic nie kupię.
          niektórzy przyjmują postawę biernej jałopy, która zawsze będzie mówić: "a to
          i tak nic nie da." efekty takiej postawy widać słychac i czuć
          • m.rycho Re: wegetarianie a rynek pracy 17.05.05, 09:05
            pichtol napisała:
            >niektórzy przyjmują postawę biernej jałopy,<
            To co napisałaś świadczy,że jesteś właśnie taka jak byłaś uprzejmie sama
            stwierdzić.
      • caprice83 Re: wegetarianie a rynek pracy 17.05.05, 10:35
        W Większej grupie pracowników to może nie być taki problem, chyba że mielibyśmy
        szefa takiego złośliwego i antyprzyjemnego jak tutejsi mięsożercy nawiedzający
        to forum, którzy pewnie specjalnie dali by ci do zaprojektowania jakiś budynek
        na rzeźnię, czy sprawe do obrony jakiejś rzeźni, zamiest komuś innemu, komu nie
        przeszkadza to w poglądach.
        Ja staram się w ogole nie zadawac z ludzmi ktorzy zle traktują zwierzęta, np z
        tego tez powodu jezdze na tenisa nie na pobliskie korty gdzie własciciel
        strasznie maltretuje koty, a troszke dalej, tam gdzie widac jak psy biegaja
        sobie wolno po ogrodku i mozna sie zawsze z nimi pobawic:)
        • emka_waw [...] 17.05.05, 11:23
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • jaszynek Re: wegetarianie a rynek pracy 18.05.05, 17:19
          caprice83 napisała:

          > antyprzyjemnego

          O ile dobrze pamietam, to prawnik nie powinien miec problemow z wladaniem
          wlasnym jezykiem. Antyprzyjemny? Nie uzywa sie takiego slowa, jest nieprzyjemny.

          > to forum, którzy pewnie specjalnie dali by ci do zaprojektowania jakiś
          budynek
          > na rzeźnię, czy sprawe do obrony jakiejś rzeźni, zamiest komuś innemu, komu
          nie
          > przeszkadza to w poglądach.

          ROTFL!!! Jejka... ales ty dziecinna...


          > Ja staram się w ogole nie zadawac z ludzmi ktorzy zle traktują zwierzęta, np
          z
          > tego tez powodu jezdze na tenisa nie na pobliskie korty gdzie własciciel
          > strasznie maltretuje koty, a troszke dalej, tam gdzie widac jak psy biegaja
          > sobie wolno po ogrodku i mozna sie zawsze z nimi pobawic:)
          >

          widzisz! Ja mam tak samo! Tez nienawidze, jak ktos maltretuje zwierzeta. A jem
          mieso. To, ze jem mieso, nie oznacza, ze maltretuje koty. Z twojego tekstu taki
          zamysl sie wylania.

          Pamietaj, prawnik powinien posiadac umiejetnosc wnioskowania logicznego.
    • kamajkore Re: wegetarianie a rynek pracy 18.05.05, 15:52
      niejedzenie mięsa nie powoduje problemów w moim życiu :)
      tylko problem jest ze skórzanymi butami - musze w pracy nosić takie w miarę
      eleganckie, (tenisówki odpadają) a takie najczęściej można kupić niestety ze
      skóry. szczególnie na początku, jak dostałam nową pracę to przejmowałam się
      wyglądem bardziej, niż teraz, po roku... no teraz to sobie luzackie noszę. ale
      pewnie nie wszędzie można sobie na to pozwolić. przydałoby się wprowadzić jakąś
      modę na eleganckie kobiece buty_nie_ze_skóry :)
      • m.rycho Re: wegetarianie a rynek pracy 18.05.05, 16:07
        kamajkore napisała:
        >przydałoby się wprowadzić jakąś
        modę na eleganckie kobiece buty_nie_ze_skóry :)<
        Przejdź do działania i wprowadź.
        • kraxa przejdz do dzialania i sie przymknij 19.05.05, 14:20
          Bo Twoje wypowiedzi sa tylko odbijaniem pileczki. Skoro jest popyt powinna byc
          i podaz, nie tkwimy juz w okowach godpodarki naturalnej
          • jaszynek Re: przejdz do dzialania i sie przymknij 19.05.05, 16:19
            kraxa napisała:

            > Bo Twoje wypowiedzi sa tylko odbijaniem pileczki.

            a dlaczegoz mialby przystapic do dzialania??? Jemu takie buty nie nuzne.

            > Skoro jest popyt powinna byc
            > i podaz, nie tkwimy juz w okowach godpodarki naturalnej


            No to zacznij produkowadz, bo bzdety gadasz. Jest popyt, to powinna ALE NIE
            MUSI byc podazy. sa jeszcze bariery kosztowe wejscia na rynek, zbyt dlugi czas
            oczekiwania na zysk itd, itp. popyt jest wazny, ale nie oznacza, ze od razu
            producent zacznie tworzyc dany produkt. Zalezy tez od wielkosci tego popytu.
            Jesli ja i 50 innych nagle zachce produktu typu guma do zucia o smaku musztardy
            (popyt!) to wrigley nie zglupieje ze szczescia i nie wypusci serii wyrobow do
            zucia o smaku musztardy, keczapu czy czosnku...

            wlasnie dlatego, ze nie tkwimy w okowach barteru...
      • adama1 a co konkretnie robisz? 19.05.05, 17:30
        jakie czynności wykonujesz w pracy? z czego pieniądze ma firma? [nazwy i adresu
        możesz nie podawać :-) ]
    • ola787 Re: wegetarianie a rynek pracy 06.11.05, 09:50
      juz nie przesadzaj...zamowic barana?z Twojej strony to tez nie jest fair, ktos
      ma prawo nie jesc miesa i ktos ma prawo jesc. uszanuj to, ok?wiesz, ze drzewa
      maja liscie, a liscie tez zyja...na tej zasadzie to sie nie dziwie, ze ludzie
      tacy, jak Ty wyrabiaja opinie, ze wegetarianie to psychole. nie dopisujmy
      filozofii, wegetarianie tylko tym sie roznia od reszty spoleczenstwa, ze
      zamiast kanapki z szynka, jedza z dzemem, a zamiast koltleta wybiora
      camemberta z zurawina i buleczka.ja pracuje, jak jkazdy czlowiek musze z
      czegos zyc i miec na to tofu:>buziaki
      • brumbak Re: wegetarianie a rynek pracy 06.11.05, 12:27
        la787 napisała:
        > juz nie przesadzaj...zamowic barana?z Twojej strony to tez nie jest fair, ktos
        > ma prawo nie jesc miesa i ktos ma prawo jesc. uszanuj to, ok?wiesz, ze drzewa
        > maja liscie, a liscie tez zyja...na tej zasadzie to sie nie dziwie, ze ludzie
        > tacy, jak Ty wyrabiaja opinie, ze wegetarianie to psychole. nie dopisujmy
        > filozofii,
        -..........
        ola spokojnie, nie przesadzaj i nie wyskakuj niepotrzebnie z tymi psycholami

        może niepotrxzebnie sugerujesz się celowo na tym forum umieszczanymi
        "oskarżeniami" fanatyków rzeźni który wyzywa od psycholi każdego kto
        pozytywnie wypowiada sie o diecie vege i wegetarianizmie

        - jedna z takich osób wrecz skarzyła się że ktoś z tego forum chce jej odebrac
        mieso!!
        takie fobie rodza się glówkach fanatyków którzy oskarżajawegetarian o przerózne
        rzeczy

        - naprawde weź na to poprawke

        pzdrv
        • ola787 Re: wegetarianie a rynek pracy 06.11.05, 15:03
          ja nie sugeruje sie niczym, chyba ze nieswiadomie...ja po prostu staram sie byc
          umiarkowan a i ostrozna w swoich sadach. brumbaku, ja , tak jak Ty-tez nie jem
          miesa.uwielbiam paprykarz warzywny i ziemniaki, warzywa i owoce, baklazany
          faszerowane kasza gryczana i grzybami i najprostszy w swiecie chleb z miodem.
          ale nie moge-nie mam prawa-dorabiac do tego ideologii, bo zyje w spoleczenstwie
          i musze chodzic do pracy i miec z czego zyc.a watek tego dotyczyl.nie obnosze
          sie z niejedzeniem miesa w pracy-to moja sprawa, czemu jem bulki z serem na
          sniadanie
    • marcin-ka Re: wegetarianie a rynek pracy 06.11.05, 20:47
      Tak przy okazji, na Vege.pl pojawiają się ogłoszenia pracodawców szukających
      wegetarian do pracy, jak i wegetarian szukających pracę:
      vege.spinacz.pl/str.php?dz=91
      Warto zaprenumerować sobie newsletter z wege newsami i tymi ogłoszeniami właśnie:
      vege.spinacz.pl/newsletter.php
      Pozdrawiam
      • ola787 Re: wegetarianie a rynek pracy 06.11.05, 21:00
        cos takiego wyglada mi na jakas forme izolacji. cos w typie sztucznych
        podzialow.
        • zamyslona4 Re: wegetarianie a rynek pracy 06.11.05, 22:09
          ola787 napisała:

          > cos takiego wyglada mi na jakas forme izolacji. cos w typie sztucznych
          > podzialow.

          wiesz, to zalezy do jakiej pracy sie szuka.. jesli do wege sklepu, to tez
          szukalabym wegetarianiana z racji jego wiedzy...
          jesli szukalabym w przyszlosci opiekunki do dziecka- tez wegetarianki
          (oczywiscie oprocz pozostalych jej kompetencji).
          mowisz o podzialach, tez jestem im przeciwna- ale co maja powiedziec rodzice
          dzieci, nie mogac znalezc wege przedszkola? sa takie- np. w wawie, ale prywatne
          i bardzo drogie...

          i wegetarianizm to (przynajmniej dla mnei) nie tylko dieta, ale caly styl
          zycia...
          • cyberski Re: wegetarianie a rynek pracy 07.11.05, 14:42
            No tu sie zgadzam choć dla mnie wegetarianizm to tylko dieta...
            Ale obierając pewiem styl życia wdrażamy go z całym "dobrodziejstwem inwentarza"...
            Im bardziej osobliwe i radykalne będa nasze poglądy na "coś tam" i im bardziej misyjnie jesteśmy nastaweni do głoszenia naszych poglądów, tym trudniej będzie nam dostosowac się do reszty...
            W końcu nikt nie ma obowiązku respektować, doceniać lub tez pomagać we wdrażaniu i realizowaniu naszego światopoglądu
            • zamyslona4 Re: wegetarianie a rynek pracy 07.11.05, 16:28
              cyberski napisał:

              > No tu sie zgadzam choć dla mnie wegetarianizm to tylko dieta...
              > Ale obierając pewiem styl życia wdrażamy go z całym "dobrodziejstwem
              inwentarza
              > "...
              > Im bardziej osobliwe i radykalne będa nasze poglądy na "coś tam" i im
              bardziej
              > misyjnie jesteśmy nastaweni do głoszenia naszych poglądów, tym trudniej
              będzie
              > nam dostosowac się do reszty...

              tak zgadza sie- a druga strona medalu jest taka ze niektorzy tylko czekaja aby
              wypomniec jakas niekonsekwencje. a kiedy jest sie konsekwentnym- to jest sie
              radykalem. tak zle i tak niedobrze. jesli ktos nosi w sobie slabosc, przeobraza
              ja w nienawisc do mniejszosci lub innosci. i nie maja znaczenia argumenty
              racjonalne, lub nawet prosby o respektoweanie swojego prawa do wyboru.
              neinawisc jest slepa.

              > W końcu nikt nie ma obowiązku respektować, doceniać lub tez pomagać we
              wdrażani
              > u i realizowaniu naszego światopoglądu
              >

              jak to mowi moj mezczyzna "ja nie potrzebuje noczyjej pomocy- byleby mi nie
              przeszkadzano". czy prosba o niekarmienie swojego dziecka miesem w przedszkolu
              to bronienie swoich praw czy narzucanie ich innym?
              a ja w mysl powyzszej zasady chce otworzyc swoje przedszkole :)
              • ali57 Re: wegetarianie a rynek pracy 08.11.05, 23:45
                zamyslona4 napisała:


                czy prosba o niekarmienie swojego dziecka miesem w przedszkolu
                >
                > to bronienie swoich praw czy narzucanie ich innym?
                > a ja w mysl powyzszej zasady chce otworzyc swoje przedszkole :)

                ha ha aleś się wkopała
                zapytałaś swoje dziecko czy przypadkiem nie potrzebuje mięsa?
                dlaczego mu go zabraniasz?
                jedzenie to nie ideologia
                • zamyslona4 Re: wegetarianie a rynek pracy 09.11.05, 12:05
                  ali57 napisał:

                  > zamyslona4 napisała:
                  >
                  >
                  > czy prosba o niekarmienie swojego dziecka miesem w przedszkolu
                  > >
                  > > to bronienie swoich praw czy narzucanie ich innym?
                  > > a ja w mysl powyzszej zasady chce otworzyc swoje przedszkole :)
                  >
                  > ha ha aleś się wkopała
                  > zapytałaś swoje dziecko czy przypadkiem nie potrzebuje mięsa?
                  > dlaczego mu go zabraniasz?
                  > jedzenie to nie ideologia


                  co ty gadasz? jako matka mam wieksze prawo decydowac o diecie swojego dziecka
                  niz pani w przedszkolu.
                  podobnie jak matka, ktora nie chce karmic np. swojego dziecka slodyczami i nie
                  musi sie tlumaczyc babciom dziecka ani opiekunkom dlaczego.
                  to rodzice poki co sa opiekunami prawnymi, co oznacza ze ponosza
                  odpowiedzialnosc za wychowanie dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka