suszone.winogrono
04.09.05, 10:49
Taki rzut oka na barykadę z drugiej strony :]
Cytuję za www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=244
Więcej na temat przeczytacie w książce prof. P. Mastalerza "Ekologiczne
kłamstwa ekowojowników".
10 przesądów ekologicznych hamujących rozwój globalnej gospodarki -
Tomasz Teluk
1. Mit stanu natury. Przed Szczytem Ziemi w Rio de Janeiro w 1992 r. został
opublikowany Apel Heidelberski, podpisany przez ponad 4 tys. najwybitniejszych
przedstawicieli świata nauki ze 106 krajów świata, w tym 72 noblistów.
Ekologowie zablokowali rozpowszechnianie treści apelu wyrażającego troskę o
rzetelne przedstawianie naukowych faktów. „Na progu XXI w. jesteśmy
zaniepokojeni pojawieniem się irracjonalnej ideologii, która sprzeciwia się
postępowi naukowemu i technicznemu oraz hamuje rozwój ekonomiczny i społeczny.
Jesteśmy zdania, że nie istnieje stan naturalny, tak idealizowany przez
organizacje ekologiczne zwracające się ku przeszłości, i prawdopodobnie nie
istniał od momentu pojawienia się człowieka w biosferze (...) Największymi
zagrożeniami ludzkości są ignorancja i ucisk, a nie nauka, technologia i
przemysł” – perorowali sygnatariusze Apelu Heidelberskiego.
2. Mit globalnego ocieplenia. Ziemia stanie się pustynią albo zostanie
zatopiona przez roztapiające się lodowce. Naukowcy ochrzcili mit globalnego
ocieplenia „największym kłamstwem w historii ludzkości”. Największy protest –
Petycję Oregońską podpisało 17 tys. uczonych. W rzeczywistości klimat jest po
prostu zmienny, katastrofa nam nie grozi, a człowiek nie ma tak dużego wpływu
na zmiany klimatu, jaki przypisują mu obrońcy środowiska. Na badania dotyczące
efektu cieplarnianego wydaje się ok. 10 mld dolarów rocznie, oczywiście z
kieszeni podatników. Szkodliwość wprowadzenia postanowień protokołu z Kioto
może kosztować Europę kilkadziesiąt miliardów euro rocznie, jeśli konieczne
okaże się zmniejszenie produkcji przemysłowej. A przecież zamiast
opodatkowywać przedsiębiorstwa ekologicznymi daninami, te same środki mogłyby
zostać przeznaczone na badania i rozwój mniej szkodliwych technologii.
3. Mit szkodliwości DDT. DDT nie zabija ludzi, lecz komary. Odkrywca tego
środka owadobójczego Paul Müller został uhonorowany Nagrodą Nobla w 1948 r.
Prof. Przemysław Mastalerz określa zaniechanie stosowania DDT jako
równoznaczne z ludobójstwem. Ludzie nadal umierają na przenoszoną przez komary
malarię, co jest jedną z największych tragedii Czarnej Afryki. Po
delegalizacji DDT malaria znów rozprzestrzenia się. Gospodarka Afryki nie
rozwija się ponieważ ludzie chorują na choroby zakaźne, a nie pracują. 30 mld
dolarów rocznie marnotrawią agendy ONZ na bezskuteczną walkę z chorobami
zakaźnymi. Miliony ludzi umiera w Afryce przez ekologów. Według raportu Center
for the New Europe w Brukseli każdy procent wzrostu gospodarczego w Afryce
spowodowałby wyciągnięcie z klęski głodu aż 150 mln ludzi.
4. Mit substancji rakotwórczych. Ekolodzy nie znają zapewne stwierdzenia
Paracelsusa: „Wszystko jest trucizną, nic nie jest trucizną. Dawka jest
trucizną”. Gdyby nie było konserwantów w mięsie, ludzie spożywaliby jad
kiełbasiany. Konserwanty przedłużają trwałość produktów. Jednak ekolodzy
koncentrują się na eliminacji określonych „groźnych” rzekomo substancji, a nie
na zmniejszaniu dawek. Przemysł stracił biliony dolarów na kłamstwa o
szkodliwości ołowiu, kadmu, PCV czy azotanów. Ekolodzy są gotowi wymyślać
największe bzdury, aby straszyć konsumentów np. tym, że szkodliwe są siatki na
zakupy, plomby w zębach lub smoczki dla maluchów. Dlatego należy przypomnieć,
że zatruć można się nawet solą kuchenną, a to nie powód, aby zabronić ludziom
solenia.
5. Mit elektrowni atomowych. Utarło się przekonanie, że elektrownie atomowe to
tykające bomby. Dlaczego zatem pracują one bezawaryjnie w największych na
świecie skupiskach ludności, np. w dolinie Renu w Niemczech, dolinie Rodanu we
Francji, czy wielu stanach USA. Według szacunków, w kopalniach ginie więcej
górników niż było ofiar elektrowni w Czarnobylu. W ciągu ostatnich
kilkudziesięciu lat w USA nie odnotowano żadnego śmiertelnego przypadku
związanego z energią atomową. Nieoszacowane straty ponosi globalna gospodarka
wskutek niedostatku energii elektrycznej. Badania naukowe wykazały, że
elektrownie atomowe należą do najmniej szkodliwych dla środowiska sposobów
wytwarzania energii. Rozpowszechnienie energetyki jądrowej rozwiązałyby wiele
problemów cywilizacyjnych związanych z elektryfikacją i infrastrukturą.
6. Mit szkodliwości spalania odpadów. Gdyby zakazać spalania odpadów,
stanęłyby pozbawione surowca elektrociepłownie. Zaawansowane pod względem
ekologicznym spalarnie są zupełnie nieszkodliwe. Jedna z nich stoi w samym
centrum Wiednia, którego mieszkańcy są wyjątkowo wyczuleni na sprawy zdrowia.
– Na początku trzeciego tysiąclecia niewiara w opinie ekspertów od spalania
jest po prostu śmieszna, tak samo jak przypuszczenie, że technika XX w., która
wyprawiła człowieka na Księżyc, stworzyła radio, telewizję i komputery, w
niewiarygodnym wręcz stopniu ułatwiła podróże międzykontynentalne,
wyeliminowała ospę i paraliż dziecięcy oraz rozwiązała wiele innych, trudnych
problemów, nie potrafi bezpiecznie spalić kupy śmieci – pociesza prof.
Mastalerz z Uniwersytetu Wrocławskiego.
7. Mit, że państwo najlepiej chroni środowisko. Doroczny raport magazynu
Foreign Policy i A. T. Kearney na temat globalizacji wykazuje, że wolny rynek
o wiele skuteczniej chroni środowisko niż państwo. Analitycy wykazują, że w
krajach, które ewoluowały z gospodarki centralnie planowanej do rynkowej,
czystość środowiska zwiększyła się w sposób zauważalny. Państwo przegrywa w
walce z żywiołami. W Stanach Zjednoczonych, gdzie firmy prywatne biorą udział
w opracowywaniu systemów ostrzegania przed tsunami, nigdy nie zdarzyła się
taka katastrowa jak ostatnio w Azji. Azjaci bezgranicznie ufając urzędnikom
sprowadzili niebezpieczeństwo na siebie i turystów odwiedzających nadmorskie
kraje.
8. Mit szkodliwości nawozów sztucznych. Zamiast rozwijać nowoczesne rolnictwo,
ekolodzy straszą nas głodem i nawołują do ograniczenia liczby dzieci,
uderzając w tradycyjną rodzinę. Według danych WHO współczesne rolnictwo jest w
stanie wyżywić nawet dwukrotnie większą liczbę mieszkańców Ziemi niż obecnie.
Gdyby nie nawozy sztuczne, na świecie zapanowałby głód. Jak wykazują chemicy,
szkodliwość nawozów sztucznych wobec organizmu człowieka nigdy nie została
naukowo dowiedziona. Paradoksalnie: rośliny w naturze zawierają ogromne ilości
substancji uznawanych za „szkodliwe”, takich jak ołów czy azotany. Naukowcy
zauważają, że gdyby rośliny nie były produktem natury, lecz prywatnych firm,
ze względu na drakońskie normy ekologiczne musiałyby zostać uznane za nielegalne.
9. Mit dziury ozonowej. W rzeczywistości groźna jest na Antarktydzie, gdzie
nikt nie mieszka... To akurat przykład pozytywnego mitu ekologicznego,
wykorzystywanego przez firmy do marketingu i promocji swoich produktów.
Niewykluczone, że mit ten stworzono na potrzeby koncernów kosmetycznych. O
wiele większym problemem ekologicznym jest deficyt czystej wody, ponieważ ta
dostarczana przez państwowe monopole zawiera chyba całą tablicę Mendelejewa.
Naukowcy postulują, aby dostarczanie czystej wody powierzyć, zamiast
urzędnikom z ONZ, koncernowi Coca&Cola, która jest w stanie dowieźć produkty w
każde miejsce na kuli ziemskiej. Nieporównywalnie taniej.
10. Mit, że urządzenia elektryczne emitują powodujący raka „elek- tryczny
smog”. Dowodów naukowych nie ma. Urządzenia elektroniczne nie są już
przywilejem bogatych, lecz artykułami codziennego użytku. Według danych UNDP,
72 proc. najbiedniejszych Amerykanów posiada co najmniej jeden samochód, 41
proc. – własny dom, 50 proc. korzysta z klima