ola787
14.12.05, 18:20
dzis w miesnym kupowalam dla meza 15 dag filetu z indyka w plasterkach,
zainteresowalam sie taka szynka, bo ladnie wygladala, ale nie bylam
zdecydowana, bo maz i tak je sam, wiec nie chcialam zeby sie obsychalo. A tu
facet mi ukroil taki listeczek i NA SILE dawal sprobowac...Tlum ludzi w
sklepie, a on sie drze "pani sprobuje, pani taka mizerniutka...".Ja chyba
spalilam buraka, bo czulam,ze plone. a ja nie jadam miesa przeciez ..a
pozatym gdybym nawet jadla, to ja w ZYCIU NIE jadam na ulicy majac brudne
rece. W ZYCIU! wiec mowie mu,ze innym razem sprobuje, bo musze leciec.
spojrzal jak na kretynke i sam zezarl:>moj przyjaciel mial maniere jadac w
tramwaju, autobusie, i nabawil sie zoltaczki.