Dodaj do ulubionych

ale mialam numer...

14.12.05, 18:20
dzis w miesnym kupowalam dla meza 15 dag filetu z indyka w plasterkach,
zainteresowalam sie taka szynka, bo ladnie wygladala, ale nie bylam
zdecydowana, bo maz i tak je sam, wiec nie chcialam zeby sie obsychalo. A tu
facet mi ukroil taki listeczek i NA SILE dawal sprobowac...Tlum ludzi w
sklepie, a on sie drze "pani sprobuje, pani taka mizerniutka...".Ja chyba
spalilam buraka, bo czulam,ze plone. a ja nie jadam miesa przeciez ..a
pozatym gdybym nawet jadla, to ja w ZYCIU NIE jadam na ulicy majac brudne
rece. W ZYCIU! wiec mowie mu,ze innym razem sprobuje, bo musze leciec.
spojrzal jak na kretynke i sam zezarl:>moj przyjaciel mial maniere jadac w
tramwaju, autobusie, i nabawil sie zoltaczki.
Obserwuj wątek
    • cyberski Re: ale mialam numer... 14.12.05, 18:34
      ola787 napisała:

      Bywa, że mam ten sam "problem"...
      Ci którzy mnie znają wiedzą już, że nie jadam więc nie proponują, ale "nowi" słyszą z reguły:
      Chory jestem, nie mogę dzisiaj...
      Wystarcza...
      • ola787 to bylo dziwne 14.12.05, 18:51
        to bylo dziwne zdarzenie, bo nie wiedzialam,czy wziac i wyrzucic, czy ugryzc z
        tego wszystkiego
        • m.rycho Re: to bylo dziwne 14.12.05, 20:51
          Ja na codzień jadam wszystko ale gdy mnie częstują w sklepie wedlinami często
          odmawiem ale jeszcze nigdy nie spotkałem się z przypadkiem by ktoś się temu
          dziwił.
          • cyberski Re: to bylo dziwne 14.12.05, 21:58
            m.rycho napisał:

            > Ja na codzień jadam wszystko ale gdy mnie częstują w sklepie wedlinami często
            > odmawiem ale jeszcze nigdy nie spotkałem się z przypadkiem by ktoś się temu
            > dziwił.

            No ja też na "zdziwioną" trafiłem ostatnio...
            Z kumplem zawitałem do jakiejś wyjątkowo podrzędnej żarłodajni (jedynej w maleńkim miasteczku)...
            To co było do wzięcia to standardowe zestawy ubiadowe czyli:
            -mielony (ekhym...)
            -ziemniaki...
            -kiszona kapusta (jakaś taka dziwna kolorystycznie)
            Kumpel wiedząc, że ja mięsa nie (on zamawiał...) mówi, żeby na jeden talerz klopsa nie kłaść, bo "kolega mięsa nie jada"
            Kobieta oczy zrobiła przeogromne i z głębokim współczuciem zapytała:
            "A kolega to co? Chory czy mu tylko na mózg padło?"
            "Nie" - mówi kolega- "on po porstu mięsa nie jada..."
            "Aaaa" - z wyraźną ulgą w głosie stwierdziła kobiecina - "znaczy nie chory tylko prosto, głupi" :)))))))

            Oj, obśmialiśmy się potem obydwaj przy stoliku jak norki :)))))
            • m.rycho Re: to bylo dziwne 14.12.05, 23:02
              Zawsze gdy się zdradzisz z jakimś swoim zachowaniem innym niż przyjęte za
              normę masz duże szanse na głupawy komentarz,tacy po prostu jesteśmy,że nie
              lubimy inności.Nie mam złudzeń,ja też prawdopodobnie taki jestem,zakładam
              również,że reszta ludzi też.
        • naxalite Re: to bylo dziwne 15.12.05, 19:27
          ola787 napisała:

          > to bylo dziwne zdarzenie, bo nie wiedzialam,czy wziac i wyrzucic, czy ugryzc z
          > tego wszystkiego
          • ola787 Re: to bylo dziwne 15.12.05, 20:06
            TAK, ALE zapomnialam jezyka w gebie...
    • zamyslona4 Re: ale mialam numer... 15.12.05, 15:29
      ja najlepszy numer przezylam ostatnio (nie w Polsce, ale w europie raczej
      wschodniej;) )
      otoz w "restauracji" wiedzieli wczesiej ze bedzie wegetarianka (to bylo
      spotkanie ok 25 osob) wiec z "zyczliwoscia" zapytali jaka zupe. ja na to ze np.
      jarzynowa...
      no i dostalam
    • potworny Re: ale mialam numer... 14.03.06, 14:53
      A... to się wstydzisz? Ja mówię prawdę, że jestem wegetarianinem i robię zakupy
      dla rodziny i już. Czego się tu wstydzić? Chyba, że hipokryzja to moje drugie
      imię.
      • cyberski Re: ale mialam numer... 14.03.06, 15:47
        potworny napisał:

        > A... to się wstydzisz?
        [...]
        Wstydzić się lub chwalić preferencjami żywieniowymi? Nie warto bo to pierdoły...
        Jak już to mogła się czerwienić, bo wystąpień publicznych nie lubi, ot co...
    • innin Re: ale mialam numer... 14.03.06, 18:13
      W takich sytuacjach mówię 'dziękuję, jestem wegetarianką'
    • lisia_kita Re: ale mialam numer... 16.03.06, 03:04
      Zoltaczki mozna sie nabawic nie w tramwaju i autobusie ale
      najczesciej w szpitalu i przez infekcje krwi .
      Co za roznica tramwaj czy bar lub restauracja ? Najlepiej w ogole nic nie jesc
      a napewno nie zaszkodzi :-)
      Tak , ze mysle , ze twoj kolega wcale z tramwaju tej zarazy nie przyniosl
      a moze uprawial seks w srodkach lokomocji ?
      • ba_ba_ja_ga Re: ale mialam numer... 16.03.06, 17:11
        > Zoltaczki mozna sie nabawic nie w tramwaju i autobusie ale
        > najczesciej w szpitalu i przez infekcje krwi .
        Piszesz o żółtaczce odmiany B i C, ale nie zapominaj, że jest jeszcze
        żółtaczka typu A, zwana pokarmową. Można się nią zarazić właśnie przez
        jedzenie brudnymi rękami, picie nieprzegotowanej wody z kranu itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka