Dodaj do ulubionych

rodzaje wegetarianizmu

IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.07.03, 17:14
Jeżeli taki wątek już był to z góry przepraszam. Czy mógłby ktoś podać mi
rodzaje wegetarianizmu i wyjaśnić pokrótce na czym polegają? Dzięki.
Obserwuj wątek
    • corzano Re: rodzaje wegetarianizmu 11.07.03, 17:24
      Wyróżniamy następujące odmiany wegetarianizmu:
      lakto-owo-wegetarianizm, owo-wegetarianizm, lakto-wegetarianizm, weganizm,
      witarianizm, frutarianizm.

      Lakto-owo-wegetarianizm to odmiana wegetarianizmu, w której nie zjada się tylko
      i wyłącznie zwierząt, korzystając jednak z ich produktów w postaci mleka i ich
      przetworów oraz jajek. Lakto - oznacza mleko, owo - jajko. Ta forma
      wegetarianizmu jest najbardziej powszechną wśród wegetarian.

      Owo-wegetarianie z wyżej opisanej diety eliminują mleko i jego przetwory.

      Lakto-wegetarianie, jak łatwo się domyślić, odrzucają spożywanie jajek.

      Weganizm reprezentuje stanowisko wegetariańskie w wersji bardziej
      konsekwentnej, głosząc potrzebę odżywiania wyłącznie roślinnego z wyłączeniem
      nie tylko mięsa, ale i wszystkich pokarmów pochodzenia zwierzęcego, jak mleko i
      jego przetwory oraz jajka i miód. Przeważnie weganie powstrzymują się także od
      używania materiałów takich jak skóra, wełna czy jedwab.

      Witarianizm wyklucza z diety pokarmy gotowane, stawiając na spożywanie
      wyłącznie surowych warzyw i owoców.

      Frutarianizm to jeszcze dalej idąca odmiana wegetarianizmu. Frutarianie
      spożywają wyłącznie owoce i orzechy.

      Czasami zamiennie ze słowem wegetarianin używane jest określenie jarosz.
      Zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego wyd. PWN definicja tego słowa jest
      nstępująca:
      jarosz m II, DB. -a; lm M. -e, DB. -ów a. -y
      "człowiek nie jadający potraw mięsnych, żywiący się pokarmami roślinnymi i
      nabiałem; wegetarianin"

      Coraz częściej można spotkać się z określeniem semiwegetarianin. Termin ten ma
      oznaczać osobę nie spożywajacą mięsa ssaków, ale jedzącą ryby i/lub ptactwo.
      Trudno doszukiwać się tu intencji twórców tego słowa, nie mniej na pewno nie ma
      ono nic wspólnego z wegetarianizmem i w Polsce należy je traktować jako inne
      określenie slowa "post" w jego chrześcijańskim znaczeniu.


      Za: www.vege.pl/str.php?dz=7#23
      • Gość: agares Re: rodzaje wegetarianizmu IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.07.03, 17:27
        Dzięki.
      • Gość: doku To podział w poprzek, ja podam podział wzdłuż IP: *.chello.pl 12.07.03, 00:14
        corzano napisał:

        > Coraz częściej można spotkać się z określeniem semiwegetarianin. Termin ten
        ma
        > oznaczać osobę nie spożywajacą mięsa ssaków, ale jedzącą ryby i/lub ptactwo.
        > Trudno doszukiwać się tu intencji twórców tego słowa

        Trudność ta jest wynikiem przyjętej perspektywy. Ludzie mogą się różnić np.
        wzrostem, ale mogą różnić się językiem, którym mówią. Warto o tym pamiętać i
        dostrzegać tę różnorodność.

        Jeżeli weganin zje przez przypadek coś przyprawionego śmietaną, to staje się
        lakto. Taki przeskok pojęciowy pokazuje jak bardzo powierzchowna jest taka
        klasyfikacja, co kto je. Ja podam przykład innej klasyfikacji:

        Jarosz, to taki wegetarianin, który jest na diecie jarskiej, czyli osoba,
        aplikująca sobie jedna z odmian diety wegetariańskiej jako terapię na swoje
        choroby. Dlatego nie ma pojęcia "jarstwo" tylko jest "dieta jarska".

        Wegetarianin naturalny, czyli osoba blisko zaprzyjaźniona ze zwierzętami
        domowymi, hodowlanymi lub zawodowo związana z badaniami psychiki zwierząt,
        najczęściej taka, która w dzieciństwie doświadczyła tragicznej śmierci jakiegoś
        ulubionego zwierzęcia, dlatego unika jedzenia mięsa, gdyż kojarzy jej się to z
        kanibalizmem.

        Wegetarianin ekologiczny, to osoba, która stara się zmniejszyć popyt na
        produkty pochodzenia zwierzęcego, aby ograniczyc hodowlę i rolnictwo, a przez
        to poprawić stan środowiska.

        Wegetarianin religijny, czyli osoba wierząca w to, że zwierzęta mają duszę tak
        jak ludzie i dlatego są w ich oczach podmiotami prawa naturalnego, tak jak
        ludzie. Osoby takie uważają zabicie zwierzęcia za morderstwo i gdyby to od nich
        zalezało, to karałyby mięsożerców więzieniem.
      • Gość: boza krowka semiwegetarianizm IP: *.dip.t-dialin.net 21.07.03, 22:34
        corzano napisał:

        >

        > Coraz częściej można spotkać się z określeniem semiwegetarianin. Termin ten
        ma
        > oznaczać osobę nie spożywajacą mięsa ssaków, ale jedzącą ryby i/lub ptactwo.
        > Trudno doszukiwać się tu intencji twórców tego słowa, nie mniej na pewno nie
        ma
        >
        > ono nic wspólnego z wegetarianizmem i w Polsce należy je traktować jako inne
        > określenie slowa "post" w jego chrześcijańskim znaczeniu.
        >
        > Dzieki, corzano, wyjasniles mi slowo, nad ktorym sie glowilam, ktos go tu
        uzywal. To jakbym sie okreslila polblondynka - mam ciemny blond na glowie i w
        dodatku to farba, hihih.
        Na poczatku l. 90 wegetarianizm wiele kobiet uzywalo na okreslenie diety
        odchudzajacej. Jedna moja kolezanczka jako wegetarianka jadla kurczaki, ryby i
        byla przekonana, ze wegetarianizm to nowa, skuteczna dieta odchudzajaca, ale ta
        fala minela. Mam nadzieje, ze to samo czeka slowo semiwegetarianizm
        pozdrawiam
        semiblondynka
        i semiPolka ( mieszkam za granica, a co i tak sie czzuje pod wplywem
        semiwegetarian)
        hihihhi
        • Gość: doku "semiwegetarianizm" z czasem zacznie być rozumiany IP: *.chello.pl 22.07.03, 20:06
          Gość portalu: boza krowka napisał(a):

          > byla przekonana, ze wegetarianizm to nowa, skuteczna dieta odchudzajaca, ale
          ta
          > fala minela. Mam nadzieje, ze to samo czeka slowo semiwegetarianizm

          Czeka to samo, czyli zacznie być używane we właściwym znaczeniu i kontekście

          Ja rozróżniam dwa rodzaje semiwegetarianizmu.

          1. Semiwegetarianinem jest wegetarianin, który sam stosuje dietę wegetariańską:
          kupuje dla siebie do jedzenia produkty wegetariańskie, gotuje sobie i innym po
          wegetariańsku, kiedy jest w restauracji, zamawia dania wegetariańskie itd.
          Jednak kiedy jest w towarzystwie mięsożerców, np. jako gość, i nie ma dostępu
          do dań wegetariańskich, wtedy je to czym go częstują, zachowując jednak minimum
          wegetariańskiej przyzwoitości, czyli nie nakłada sobie mięsa, jeśli ma inną
          możliwość. Jednak kiedy na imprezie jest np. tylko grill, to zje i mięso. Kiedy
          towarzystwo idzie do knajpy, a tam okazuje się, że nie ma dań wegetariańskich,
          to semiwegetarianin nie głoduje, ale zamawia sobie jakieś danie bezmięsne.
          Podobnie w domu semiwegetarianin nie bawi się w detektywa w kuchni, kiedy
          gotuje jego mama lub żona i nie odsuwa talerza z zupą, gdy wyczuje w niej
          śmietanę lub słoninę.

          Jest to znaczenie superlatywne słowa „semiwegetarianizm”, kiedy pragnie się
          podkreślić pewne ogólnoludzkie zalety wegetarianina, jako przeciwstawienie
          agresywnemu wegetarianizmowi fanatycznemu

          2. Semiwegetarianinem jest wegetarianin powierzchowny, który nie jada co prawda
          mięsa i smalcu ale nie zwraca uwagi na to, jakich kosmetyków używa, chodzi w
          skórzanych ubraniach i naturalnych futrach, kupuje mleko i jajka w zwyczajnych
          sklepach (bo tanio), zamiast w tych, którzy mają dostawców „ekologicznych”
          czyli takich hodowców, którzy nie mordują cieląt, a gdzie kury biegają sobie po
          podwórku. Można z czystym sumieniem zjeść jajko ukradzione kurze, ale nie można
          jeść jajek z okrutnej hodowli w ciasnych klatkach.

          Jest to pejoratywne znaczenie słowa „semiwegetarianizm”, kiedy pragnie się
          podkreślić snobizm, głupotę, brak wrażliwości czy zwykłe niezrozumienie idei
          wegetariańskich.
          • Gość: boza krowka Re: 'semiwegetarianizm' z czasem zacznie być rozu IP: *.dip.t-dialin.net 22.07.03, 22:11
            Gość portalu: doku napisał(a
            > Czeka to samo, czyli zacznie być używane we właściwym znaczeniu i kontekście
            >
            > Ja rozróżniam dwa rodzaje semiwegetarianizmu.
            >
            > 1. Semiwegetarianinem jest wegetarianin, który sam stosuje dietę
            wegetariańską:
            >
            > kupuje dla siebie do jedzenia produkty wegetariańskie, gotuje sobie i innym
            po
            > wegetariańsku, kiedy jest w restauracji, zamawia dania wegetariańskie itd.
            > Jednak kiedy jest w towarzystwie mięsożerców, np. jako gość, i nie ma dostępu
            > do dań wegetariańskich, wtedy je to czym go częstują, zachowując jednak
            minimum
            >
            > wegetariańskiej przyzwoitości, czyli nie nakłada sobie mięsa, jeśli ma inną
            > możliwość. Jednak kiedy na imprezie jest np. tylko grill, to zje i mięso.
            Kiedy
            >
            > towarzystwo idzie do knajpy, a tam okazuje się, że nie ma dań
            wegetariańskich,
            > to semiwegetarianin nie głoduje, ale zamawia sobie jakieś danie bezmięsne.
            > Podobnie w domu semiwegetarianin nie bawi się w detektywa w kuchni, kiedy
            > gotuje jego mama lub żona i nie odsuwa talerza z zupą, gdy wyczuje w niej
            > śmietanę lub słoninę.
            >

            Sorek doku, ale wg mnie podales(as) glupi przyklad na slowo nie majace i tak
            sensu. Nie lubie np. kaszy gryczanej i nie mam zamiaru jej jesc, nawet jesli
            bylaby jedynym daniem. Kiedys trafila mi sie impreza (bylam wspolskladkowcem),
            na ktorej moje kolezanki przygotowaly wsz, ale dosl wszystko z miesem albo ryba
            i caly wieczor jadlam protestacyjnie chleb z maslem, bo nie lubie byc zmuszana
            do rzeczy, na ktore nie mam ochoty i ktore uznaje za niewlasciwe - np. jedzenie
            miesa. Opisane przez ciebie przyklady to nie prowinjonalny detektyw kuchenny, a
            konsekwentne przestrzeganie wlasnych przekonan.
            > Jest to znaczenie superlatywne słowa „semiwegetarianizm”, kiedy pra
            > gnie się
            > podkreślić pewne ogólnoludzkie zalety wegetarianina, jako przeciwstawienie
            > agresywnemu wegetarianizmowi fanatycznemu
            >
            > 2. Semiwegetarianinem jest wegetarianin powierzchowny, który nie jada co
            prawda
            >
            > mięsa i smalcu ale nie zwraca uwagi na to, jakich kosmetyków używa, chodzi w
            > skórzanych ubraniach i naturalnych futrach, kupuje mleko i jajka w
            zwyczajnych
            > sklepach (bo tanio), zamiast w tych, którzy mają dostawców „ekologicznych
            > ”
            > czyli takich hodowców, którzy nie mordują cieląt, a gdzie kury biegają sobie
            po
            >
            > podwórku. Można z czystym sumieniem zjeść jajko ukradzione kurze, ale nie
            można
            >
            > jeść jajek z okrutnej hodowli w ciasnych klatkach.
            >
            > Jest to pejoratywne znaczenie słowa „semiwegetarianizm”, kiedy prag
            > nie się
            > podkreślić snobizm, głupotę, brak wrażliwości czy zwykłe niezrozumienie idei
            > wegetariańskich.
            • Gość: doku Następnym razem spróbuj zachować się lepiej IP: *.chello.pl 23.07.03, 21:47
              Gość portalu: boza krowka napisał(a):

              > wszystko z miesem albo ryba
              > i caly wieczor jadlam protestacyjnie chleb z maslem, bo nie lubie byc
              zmuszana
              > do rzeczy, na ktore nie mam ochoty i ktore uznaje za niewlasciwe - np.
              jedzenie

              Dlatego właśnie nie nazwałbym Cię semiwegetarianką, ale wegetarianką z pewnym
              nawet szpanerskim zacięciem, bo przecież chyba nikt Cię nie zmuszał do
              siedzenia tam i popisywania się. Każdy podręcznik savoir-vivru potępia takie
              zachowanie jak Twoje, jako rażąco niekulturalne, gdyż jest to takie natrętne
              mówienie innym: „jecie świństwa, macie nędzną wrażliwość, kiepski smak i niskie
              morale, a ja jestem od was lepsza, wy prostaki”.

              W towarzystwie ludzi, których się szanuje, nie powinno się w ogóle popisywać
              odmiennym gustem od innych, należy więc wszystkiego kosztować czym częstują,
              szczerze komentować co smakuje a co nie, i nie jeść więcej tego, co nie
              smakowało – można wtedy bez urazy odmawiać poczęstunku. Odmawiać skosztowania
              czegoś nowego w zasadzie nie wolno, a jeśli już ktoś musi, to jedynym grzecznym
              wyjaśnieniem jest „dziękuję, ale nie mam ochoty” lub podobnie, byle krótko. Te
              wszystkie zalecenia mają oczywiście zastosowanie tylko wtedy, gdy trzeba
              szacunek udawać, bo jeśli się ludzi szanuje, to takie zachowanie jest
              spontaniczne.

              Ogólna zasada jest taka, że to jak się zachowujesz spontanicznie wobec osób
              szacownych, np. wobec matki narzeczonego, ulubionego profesora czy sławnego
              pisarza jest zawsze dobre jako wzór kulturalnego zachowania w towarzystwie.

              Wygląda na to, że tamtym ludziom chciałaś okazać pogardę.
              • Gość: boza krowka nastepnym razem lepiej nie nadinterpretuj IP: *.dip.t-dialin.net 25.07.03, 19:50
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > > Dlatego właśnie nie nazwałbym Cię semiwegetarianką, ale wegetarianką z
                pewnym
                > nawet szpanerskim zacięciem, bo przecież chyba nikt Cię nie zmuszał do
                > siedzenia tam i popisywania się. Każdy podręcznik savoir-vivru potępia takie
                > zachowanie jak Twoje, jako rażąco niekulturalne, gdyż jest to takie natrętne
                > mówienie innym: „jecie świństwa, macie nędzną wrażliwość, kiepski smak i
                > niskie
                > morale, a ja jestem od was lepsza, wy prostaki”.
                > Drogi doku, napisalam protestacyjnie, co nie oznacza, ze protestowalam
                glosno. Nadinterpretacja z Twojej strony i to jak brutalna. Wlasnie wtedy moje
                kolezanki dowiedzialy sie, ze nie jem miesa, a znalysmy sie juz troche, wiec
                nie chodzilam jek beben z wlasna dieta i przekonaniami, choc jak pokazjem oj
                przyklad, nie zawsze sie to oplaca.
                >
                W towarzystwie ludzi, których się szanuje, nie powinno się w ogóle popisywać
                > odmiennym gustem od innych, należy więc wszystkiego kosztować czym częstują,
                > szczerze komentować co smakuje a co nie, i nie jeść więcej tego, co nie
                > smakowało – można wtedy bez urazy odmawiać poczęstunku. Odmawiać skosztow
                > ania
                > czegoś nowego w zasadzie nie wolno, a jeśli już ktoś musi, to jedynym
                grzecznym
                >
                > wyjaśnieniem jest „dziękuję, ale nie mam ochoty” lub podobnie, byle
                > krótko. Te
                > wszystkie zalecenia mają oczywiście zastosowanie tylko wtedy, gdy trzeba
                > szacunek udawać, bo jeśli się ludzi szanuje, to takie zachowanie jest
                > spontaniczne.
                Ndoku, nie byles tam, wiec nie wiesz, co powiedzialam, nie sadzisz, ze
                przesadzasz ze swoimi przypuszczeniami???
                > Ogólna zasada jest taka, że to jak się zachowujesz spontanicznie wobec osób
                > szacownych, np. wobec matki narzeczonego, ulubionego profesora czy sławnego
                > pisarza jest zawsze dobre jako wzór kulturalnego zachowania w towarzystwie.
                >
                > Wygląda na to, że tamtym ludziom chciałaś okazać pogardę.
                Oj, doku, doku
                • Gość: misiu Re: nastepnym razem lepiej nie nadinterpretuj IP: *.chello.pl 25.07.03, 20:45
                  Nie wiem, dlaczego, ale bardziej do mnie przemawia to, co napisał Doku. Co Ty
                  sobie myślisz o tej sytuacji, jest akurat niemiarodajne. Trzeba byłoby spytać
                  raczej Twoje koleżanki, jak to odebrały, bo może raczej tak, jak pisze Doku.


                  • Gość: boza krowka Re: nastepnym razem lepiej nie nadinterpretuj IP: *.dip.t-dialin.net 26.07.03, 00:07
                    No coz, trzeba bylo spytac kolezanek, ale Doku zachowuje sie, jakby tam ze mna
                    byl i widzial, w jakim nastawieniu jadlam chleb z maslem, a to nieprawda. W
                    kazdym razie to doswadczenie nauczylo mni,e ze przez kazda impreza (zbiorowym
                    jedzeniem) zaznaczam gospodarzowi uprzejmie, czego nie jem i mam spokoj.
                    I uwazam, ze takie postepowanie, a nie potulne jedzenie, co dadza na talerz ,
                    ma wiecej sensu.
                • Gość: doku Ja ci tych słów w usta nie wkładam IP: *.chello.pl 26.07.03, 10:46
                  Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                  > Gość portalu: doku napisał(a):
                  >
                  > > jest to takie natrętne
                  > > mówienie innym: „jecie świństwa, macie nędzną wrażliwość, kiepski sm
                  > > ak i niskie morale, a ja jestem od was lepsza, wy prostaki”.
                  >
                  > Drogi doku, napisalam protestacyjnie, co nie oznacza, ze protestowalam
                  > glosno. Nadinterpretacja z Twojej strony i to jak brutalna...
                  > ... Ndoku, nie byles tam, wiec nie wiesz, co powiedzialam,

                  Raczej skłonny jestem uznać, że udajesz tylko nieporozumienie i oburzenie, bo
                  dla Ciebie też musi być oczywiste, że Twoich słów nie słyszałem, więc nie
                  mogłem ich zacytować. Ten cytat miał zobrazować tylko to, jaki był niewerbalny
                  przekaz od Ciebie do nich skierowany.

                  Unikaj takich zachowań, bo one zrażaja ludzi do wegetarian i do wegetarianizmu
                  • Gość: boza krowka cialge o przemadrzalym tonie IP: *.dip.t-dialin.net 28.07.03, 22:10
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > Gość portalu: boza krowka napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: doku napisał(a):
                    > >
                    > > > jest to takie natrętne
                    > > > mówienie innym: „jecie świństwa, macie nędzną wrażliwość, kieps
                    > ki sm
                    > > > ak i niskie morale, a ja jestem od was lepsza, wy prostaki”.
                    > >
                    > > Drogi doku, napisalam protestacyjnie, co nie oznacza, ze protestowalam
                    > > glosno. Nadinterpretacja z Twojej strony i to jak brutalna...
                    > > ... Ndoku, nie byles tam, wiec nie wiesz, co powiedzialam,
                    >
                    > Raczej skłonny jestem uznać, że udajesz tylko nieporozumienie i oburzenie, bo
                    > dla Ciebie też musi być oczywiste, że Twoich słów nie słyszałem, więc nie
                    > mogłem ich zacytować. Ten cytat miał zobrazować tylko to, jaki był
                    niewerbalny
                    > przekaz od Ciebie do nich skierowany.
                    >
                    > Unikaj takich zachowań, bo one zrażaja ludzi do wegetarian i do wegetarianizmu
                    Drogi Doku,


                    Twoj komentarz do mojej przygody kulinarnej sprzed paru lat byl tak niemily i
                    niesprawiedliwy, ze az sie waham, czy powinnam Ci odpisac. Chyba wyraznie
                    napisalam, ze moje kolezanki NIE WIEDZIALY, ze jestem wegetarianka, a bylam nia
                    juz wtedy pare lat, co jest najlepszym dowodem na moje NIEobnoszenie sie z
                    dieta i filozodia zyciowa.
                    Tobie radze zastanowic sie, co znaczy przekaz niewerbalny w sytuacji, ktora
                    znasz tylko i wylacznie z czyichs opisow. I jeszcze raze Ci unikac
                    przemadrzalego tonu, bo on mnie zraza do do jednego wegetarianina.
                    Problem polegal na tym, ze sie nie oburzylam werbalnie (czyli ze wyjasnie, abys
                    nie mial watpliwosci i nie musial uzywac przemadrzalego tonu - bez slowa
                    rozejrzalam sie za chlebem z rama bodajze, bo jako osoba dobrze wychowana,
                    potrafie odnalezc sie w trudnych sytuacjach), a moj przyklad mial posluzyc
                    innym, aby mieli odwage w ujawnianiu swoich filozofii zyciowych i diet, aby
                    unikali takich nieporozumien jak ja wtedy. Zirytowalo mnie Twoje stwierdzenie,
                    ze wegetarianie powinni bez prostestu jadac, czym sie ich czestuje i
                    opowiedzialam o swoich doswiadczeniach.
                    I jeszcze jedno - moja kolezanka od paru lat wege wyladowala kiedys w szpitalu,
                    bo zostala poczestowana przez mame kolazanki zupa na miesie. Jak opowiadala
                    kolezanka, zupa smakowala dziwnie, ale ja zjadla, bo byla potwornie glodna. A
                    wyladowala w szpitalu z zatruciem, bo po paru latach diety wege zoladek mial
                    klopoty ze strawieniem zupy na wywarze miesnym. Lekarz ja ochrzanil, ze nie
                    uwaza na siebie i ze ma nieco zmieniony sklad sokow zoladkowych i ze powinna
                    uwazac, czym ja karmia inni ludzie. W tym konteksie, drogi Doku, obawiam sie,
                    ze jako wege trzeba glosno o tym mowic, zeby uniknac pogotowia.
                    • Gość: doku ja wolę o meritum IP: *.chello.pl 30.07.03, 20:49
                      Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                      > moje kolezanki NIE WIEDZIALY, ze jestem wegetarianka

                      A Ty im to pokazałaś w formie, którą opisałaś, a której nie pochwalam. Uważam,
                      że o takich sprawach trzeba mówić otwarcie.

                      > juz wtedy pare lat, co jest najlepszym dowodem na moje NIEobnoszenie sie

                      A szkoda, nie ma się czego wstydzić

                      > zastanowic sie, co znaczy przekaz niewerbalny w sytuacji, ktora
                      > znasz tylko i wylacznie z czyichs opisow.

                      Napisałaś wyraźnie w pierwszym poście, że to była demonstracja bez słów – to
                      się nazywa przekaz niewerbalny

                      > przemadrzalego tonu

                      To ciekawostka, czyżbym niechcący trafił na jakiś kompleks? Jeśli tak, to
                      przepraszam. Jednak winna jesteś cytat w sytuacji, gdy czynisz komuś taki
                      zarzut.

                      > moja kolezanka od paru lat wege wyladowala kiedys w szpitalu,
                      > bo zostala poczestowana przez mame kolazanki zupa na miesie.

                      A więc wracamy do tego, co nazwałem semiwegetarianizmem w pozytywnym rozumieniu
                      tego słowa. Jak widać semiwegetarianizm ma przewagę na wegetarianizmem, bo nie
                      stwarza tego typu zagrożenia dla zdrowia. Poza tym, gdyby to była reguła, że
                      dobrze odżywiający się weganie degradują w ten sposób swoje zdrowie, to byłoby
                      to jasne medyczne przesłanie, że weganizm jest dietą niekorzystną dla zdrowia i
                      zwyczajnie niebezpieczną.

                      Jednym z atrybutów zdrowia jest odporność. Wysoki poziom zdrowia (fizycznego)
                      oznacza, nie tylko że człowiek jest silny, sprawny i wytrzymały, ale też jest
                      odporny – tzn. że w tych samych warunkach środowiskowych jest mniej wrażliwy na
                      trucizny i drobnoustroje, łatwiej mu przestawić metabolizm na odtrucie, łatwiej
                      mu zmobilizować układ odpornościowy do walki z zarazkami, łatwiej mu
                      zregenerować uszkodzenia i przywrócić wewnętrzną harmonię. Jeżeli weganizm
                      miałby osłabiać odporność, to by znaczyło, że jest to po prostu wybór złej
                      diety – zło nie może być środkiem do osiągania dobrego celu. Jako wegetarianie
                      musielibyśmy znaleźć lepszy sposób na ochronę życia zwierząt i środowiska
                      naturalnego.
                      • Gość: boza krowka ja tez wolę o meritum IP: 194.95.59.* 31.07.03, 16:38
                        Gość portalu: doku napisał(a):

                        > A szkoda, nie ma się czego wstydzić
                        Nie wstydze sie ani nie wstydzilam tego, ze nie jem miesa. To ze ktos tego nie
                        o mnie, nie oznacza wstydu. Kolejna nadinterpretacja.
                        >
                        > Napisałaś wyraźnie w pierwszym poście, że to była demonstracja bez słów –
                        > to
                        > się nazywa przekaz niewerbalny


                        Nie, doku, znowu nie masz racji - przekaz niewerbalny too suma gestow, jakie
                        towarzysza czynnosci mowy i zachowania sie. Mylisz wartosc mojego gestu ( a
                        mozna ja ocenic roznie) z przekazem niewerbalnym mojego zachowania ( czyli zeby
                        Ci ulatwic zrozumienie - czy jadlam chleb z maslem z zagniewana mina czy
                        pokornie, czy zrobilam to demonstracyjnie albo czy zachowywalam sie naturalnie
                        itp, cala masa mozliwosci). I dlatego czepiam sie przekazu niewerbalnego, bo
                        jako osoba nieuczestniczaca w zdarzeniu, nie mozesz, niestety, go ocenic.

                        >
                        > To ciekawostka, czyżbym niechcący trafił na jakiś kompleks? Jeśli tak, to
                        > przepraszam. Jednak winna jesteś cytat w sytuacji, gdy czynisz komuś taki
                        > zarzut.


                        Ton miales wg mnie przemadrzaly, skad od razu smiala kreska porteru
                        psychologicznego mojej osoby i calej masy drzemiacych we mnie kompleksow
                        (rzekomo, bo na podstawie korespondencji na forum, doku, wszelkie zaruty o
                        kompleksach smieszne sa)??
                        > > moja kolezanka od paru lat wege wyladowala kiedys w szpitalu,
                        > > bo zostala poczestowana przez mame kolazanki zupa na miesie.
                        >
                        > A więc wracamy do tego, co nazwałem semiwegetarianizmem w pozytywnym
                        rozumieniu
                        >
                        > tego słowa. Jak widać semiwegetarianizm ma przewagę na wegetarianizmem, bo
                        nie
                        > stwarza tego typu zagrożenia dla zdrowia. Poza tym, gdyby to była reguła, że
                        > dobrze odżywiający się weganie degradują w ten sposób swoje zdrowie, to
                        byłoby
                        > to jasne medyczne przesłanie, że weganizm jest dietą niekorzystną dla zdrowia
                        i
                        >
                        > zwyczajnie niebezpieczną.
                        Nie, doku, zelazna regula - zanim odpowiesz , przeczytaj, co ktos napisal. Po
                        pierwsze - z czasem kazdemu wegetarianinowi i weganowi zmienia sie sklad sokow
                        zoaldkowych (i nie jedzac miesa oczywiscie dalej), nie masz na ten proces
                        zadnego wplywu. Skoro nie jesz miesa, Twoj organizm, co naturalne, dostosowuje
                        sie do tego. Sklad sokow zoladkowych dwoch osob, kiedy jedna je czesto mieso, a
                        druga wcale, moze byc krancowo rozny i dlatego po paru latach diety wege
                        zjedzenie miesa, nawet jako poczestunek, moze byc niebezpieczne dla zdrowia i
                        nie ma to powiazania z rzekomym niebezpiecznstwem diety wege, lecz - ze sie
                        powtorze - z naturalnym procesem dostowania sie kazdego organizmu do tego,co je.
                        >

                        Jednym z atrybutów zdrowia jest odporność. Wysoki poziom zdrowia (fizycznego)
                        > oznacza, nie tylko że człowiek jest silny, sprawny i wytrzymały, ale też jest
                        > odporny – tzn. że w tych samych warunkach środowiskowych jest mniej wrażl
                        > iwy na
                        > trucizny i drobnoustroje, łatwiej mu przestawić metabolizm na odtrucie,
                        łatwiej
                        >
                        > mu zmobilizować układ odpornościowy do walki z zarazkami, łatwiej mu
                        > zregenerować uszkodzenia i przywrócić wewnętrzną harmonię. Jeżeli weganizm
                        > miałby osłabiać odporność, to by znaczyło, że jest to po prostu wybór złej
                        > diety – zło nie może być środkiem do osiągania dobrego celu. Jako wegetar
                        > ianie
                        > musielibyśmy znaleźć lepszy sposób na ochronę życia zwierząt i środowiska
                        > naturalnego.
                        • Gość: doku Oparłem się na Twojej ocenie IP: *.chello.pl 01.08.03, 01:57
                          Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                          > jako osoba nieuczestniczaca w zdarzeniu, nie mozesz, niestety, go ocenic.

                          "caly wieczor jadlam protestacyjnie chleb z maslem"

                          jeżeli uważasz, że to było niezręczne formułowanie, to napisz wprost

                          > smiala kreska porteru

                          nie lubię porteru, więc się rozchmurz i uważaj, żeby ...

                          > > > moja kolezanka od paru lat wege wyladowala kiedys w szpitalu,
                          > > > bo zostala poczestowana przez mame kolazanki zupa na miesie.

                          ... nie doprowadzić się kiedyś do takiego stanu. To grozi alergią i paranoją

                          > Nie, doku, zelazna regula - zanim odpowiesz , przeczytaj, co ktos napisal. Po
                          > pierwsze - z czasem kazdemu wegetarianinowi i weganowi zmienia sie ...

                          ... zdrowie na lepsze, jeśli odżywia się dobrze


                          > zjedzenie miesa, nawet jako poczestunek, moze byc niebezpieczne dla zdrowia

                          ale taka alergia, to poważna choroba

                          • Gość: boza krowka Re: Oparłem się na Twojej ocenie IP: *.dip.t-dialin.net 02.08.03, 01:07
                            Gość portalu: doku napisał(a):
                            >
                            > "caly wieczor jadlam protestacyjnie chleb z maslem"
                            >
                            > jeżeli uważasz, że to było niezręczne formułowanie, to napisz wprost
                            fakt, niezreczna, napislabym ze spokojem jadlam chleb z maslem i mialbym teraz
                            spokoj. Tak to wszystkim opowiadalam, jako anegdotke z trudnego zycia wege na
                            poczatku lat 90 (wtedy cale zdarzenie mialo miejsce) i wtedy byly inne realia

                            >
                            > nie lubię porteru, więc się rozchmurz i uważaj, żeby ...
                            No , komlpeksy ro juz dla mnie potret psycholog


                            > >
                            > ... nie doprowadzić się kiedyś do takiego stanu. To grozi alergią i paranoją

                            Nie doku, to zadna z tych chorob,a jedynie naturalna zmiana sokow zoladkowych.
                            Jak przypuszczam, osoby wszystkozerne czesto Cie czestuja potrawami miesnymi i
                            dlatego nie mozesz tego znac - zatrucia po zjedzeniu pokarmu miesnego. Jak
                            zrezygnujesz z poczestunkow, za pare lat nie bedziesz ich mogl przyjac,
                            niestery


                            > > Nie, doku, zelazna regula - zanim odpowiesz , przeczytaj, co ktos napisal.
                            > Po
                            > > pierwsze - z czasem kazdemu wegetarianinowi i weganowi zmienia sie ...
                            >
                            > ... zdrowie na lepsze, jeśli odżywia się dobrze
                            >
                            >
                            > > zjedzenie miesa, nawet jako poczestunek, moze byc niebezpieczne dla zdrowi
                            > a
                            >
                            > ale taka alergia, to poważna choroba
                            nie bede sie powtarzac
                            • Gość: doku Zdradzę Ci tę tajemnicę, ale pssst ... IP: *.chello.pl 02.08.03, 13:44
                              Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                              > > nie lubię porteru (...) dla mnie potret psycholog

                              ... to słowo to PORTET
                              • Gość: boza krowka niech zyja literowki IP: *.dip.t-dialin.net 02.08.03, 17:48
                                Gość portalu: doku napisał(a):

                                > Gość portalu: boza krowka napisał(a):
                                >
                                > > > nie lubię porteru (...) dla mnie potret psycholog
                                >
                                > ... to słowo to PORTET
                                A nie o porter i portet chodzilo, prawda?
            • emka_waw Re: 'semiwegetarianizm' z czasem zacznie być rozu 24.07.03, 09:01
              > Sorek doku, ale wg mnie podales(as) glupi przyklad na slowo nie majace i tak
              > sensu. Nie lubie np. kaszy gryczanej i nie mam zamiaru jej jesc, nawet jesli
              > bylaby jedynym daniem. Kiedys trafila mi sie impreza (bylam
              wspolskladkowcem),
              > na ktorej moje kolezanki przygotowaly wsz, ale dosl wszystko z miesem albo
              ryba
              >
              > i caly wieczor jadlam protestacyjnie chleb z maslem, bo nie lubie byc
              zmuszana
              > do rzeczy, na ktore nie mam ochoty i ktore uznaje za niewlasciwe - np.
              jedzenie
              >
              > miesa.

              Czy jako współskładkowiec nie zgłosiłaś swoich wymagań do menu, ani nie brałaś
              udziału w przygotowaniach?
              • Gość: boza krowka Re: 'semiwegetarianizm' z czasem zacznie być rozu IP: *.dip.t-dialin.net 25.07.03, 19:54
                emka_waw napisała:


                >
                > Czy jako współskładkowiec nie zgłosiłaś swoich wymagań do menu, ani nie
                brałaś
                > udziału w przygotowaniach?
                Nie bede opisywac calej sytuacji, bo byla skomplikowana, ale nie bralam
                udzialu w przygotowaniach. Moja kolezanka chciala oczarowac jednego kolege
                swoim kunsztem kulinarnym i robila wsz sama, bo tak chciala. A ja - co bylo
                glupie, przyznaje - wyszlam z zalozenia, ze ona wie, ze nie jem miesa. nie
                jadlam miesa juz wtedy pare ladnych lat i moje otoczenie to wiedzialo, tak mi
                sie wtedy wydawalo.
                • emka_waw Re: 'semiwegetarianizm' z czasem zacznie być rozu 28.07.03, 09:27
                  > Nie bede opisywac calej sytuacji, bo byla skomplikowana, ale nie bralam
                  > udzialu w przygotowaniach. Moja kolezanka chciala oczarowac jednego kolege
                  > swoim kunsztem kulinarnym i robila wsz sama, bo tak chciala. A ja - co bylo
                  > glupie, przyznaje - wyszlam z zalozenia, ze ona wie, ze nie jem miesa. nie
                  > jadlam miesa juz wtedy pare ladnych lat i moje otoczenie to wiedzialo, tak mi
                  > sie wtedy wydawalo.

                  Niekoniecznie musiała wiedzieć. Wszystkożercom z zasady równo wisi, co kto je i
                  nie gapią się ludziom w talerze, ani tego nie oceniają. Tak więc chyba ta
                  demonstracja z chlebem była trochę nieuprzejma wobec wszystkich.
                  • Gość: boza krowka Re: 'semiwegetarianizm' z czasem zacznie być rozu IP: *.dip.t-dialin.net 28.07.03, 22:15
                    emka_waw napisała:


                    >
                    > Niekoniecznie musiała wiedzieć. Wszystkożercom z zasady równo wisi, co kto je
                    i
                    >
                    > nie gapią się ludziom w talerze, ani tego nie oceniają. Tak więc chyba ta
                    > demonstracja z chlebem była trochę nieuprzejma wobec wszystkich.

                    Nie wiem, czy byla nieuprzejma i czy byla to w ogole demonstracja, skoro
                    wszystko jadalne zawieralo albo wedliny albo rybe. Ja tych rzeczy nie jem i
                    koniec.
                    I jeszcze jedneo - to nie byla demonstracja, a raczej zaskoczenie, bo bralam
                    udzial wtedy juz w wielu imprezach i nigdy jedzenie nie bylo az tak monotonne.
                    Ale moze wsz winien byl ow koles do oczarowania kunsztem kulinarnym mojej
                    kolezanki, co zreszta i tak sie nie udalo.
                    • emka_waw Re: 'semiwegetarianizm' z czasem zacznie być rozu 29.07.03, 11:03
                      > Nie wiem, czy byla nieuprzejma i czy byla to w ogole demonstracja,

                      Cytuję "cały wieczór protestacyjnie jadłam chleb z masłem". To była
                      demonstracja, sama to podkreślasz tymi słowami.

                      skoro
                      > wszystko jadalne zawieralo albo wedliny albo rybe. Ja tych rzeczy nie jem i
                      > koniec.

                      Możliwe rozwiązania, nieco grzeczniejsze niż to wybrane przez ciebie:
                      1. Nic nie jeść (najmniej korzystne dla ciebie).
                      2. Uświadomić koleżankę i zrobić z nią wspólnie na szybko coś wegetariańskiego
                      (jeśli było z czego).
                      3. Zamówić coś wegetariańskiego z knajpy.

                      > I jeszcze jedneo - to nie byla demonstracja, a raczej zaskoczenie,

                      Cytat był powyżej. Inaczej zinterpretować go nie sposób.

                      bo bralam
                      > udzial wtedy juz w wielu imprezach i nigdy jedzenie nie bylo az tak monotonne.

                      Jesteś wegetarianką, więc nie wiesz, że dania mięsne nie są monotonne i mają
                      bardzo różnorodny smak. Nie tobie to oceniać.

                      > Ale moze wsz winien byl ow koles do oczarowania kunsztem kulinarnym mojej
                      > kolezanki, co zreszta i tak sie nie udalo.

                      No, on tu akurat nic do rzeczy nie miał. Nie jego wina, że ktoś próbował go
                      łapać na metodę "przez żołądek do serca".
    • kasia124 Re: rodzaje wegetarianizmu 21.02.23, 10:10
      Ja niestety nie znam rodzajów wegetarianizmu. Natomiast polecam zapoznać się z różnicami pomiędzy wegetarianizmem a weganizmem :) Na stronie pakerszop.pl/ znajdziecie więcej informacji na ten temat.
      • nkonto Re: rodzaje wegetarianizmu 18.03.23, 15:54
        Coś bym zjadł :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka