Dodaj do ulubionych

wegetarianizm ideologiczny

10.09.03, 11:06
mam pytanie do ludzi, ktorzy sa (wg mojego wlasnego
nazewnictwa) wegetarianami ideologicznymi, czyli nie
jedza miesa ze wzgledu na cierplienia zwierzat.
nie chce nikogo obrazac ani na nikogo napadac, mam
jednak pewna watpliwosc. mam kilkoro znajomych, ktorzy
sa wegetarianami ideologicznymi, ich jednak jakos boje
sie zapytac, bo jak tylko poruszam tematy
wegetarianskie, to zaraz slysze o barbarzynstwie i
okrucienstwie, czuje sie nieswojo i siedze cicho...
tak wiec pytam tutaj :)

skoro nie je sie miesa ze wzgledow ideologicznych, to
wydaje sie logiczne, ze rezygnuje sie rowniez z innych
"wyrobow zwierzecych" - mam tu glownie na mysli
wszelakie produkty ze skory (buty, torebki, ubrania).
otoz zauwazylam, ze zaden ze znanych mi wegetarian
ideologicznych nie rezygnuje z wyrobow skorzanych
(buty, torebki). jak to jest? przeciez, wg wyznawanych
przez nich pogladow, powinni. jak myslicie?
czy wy rezygnujecie?

Obserwuj wątek
    • Gość: Diana Re: wegetarianizm ideologiczny IP: 213.25.91.* 10.09.03, 11:32
      sagan2 napisała:


      > tak wiec pytam tutaj :)
      >
      > skoro nie je sie miesa ze wzgledow ideologicznych, to
      > wydaje sie logiczne, ze rezygnuje sie rowniez z innych
      > "wyrobow zwierzecych" - mam tu glownie na mysli
      > wszelakie produkty ze skory (buty, torebki, ubrania).
      > otoz zauwazylam, ze zaden ze znanych mi wegetarian
      > ideologicznych nie rezygnuje z wyrobow skorzanych
      > (buty, torebki). jak to jest? przeciez, wg wyznawanych
      > przez nich pogladow, powinni. jak myslicie?
      > czy wy rezygnujecie?
      >


      Ja owszem zawsze brzydziłam się mięcha, ale najważniejsze dla mnie było
      zminimalizowanie cierpienia moich braci mniejszych (taki wielorybcio czy
      malutki byczek).

      Jak tylko mogę, to oczywiście kupuję wyroby ze sztucznego - torebki, buty itp.
      Czasami nie ma wyboru - przyznaję, że nie mam za dużo czasu na poszukiwanie
      towarów "niezwierzęcych".

      czasem znowu nie zdaję sobie sprawy z pewnych rzeczy - takie sery
      podpuszczkowe - ja lubię jeść sery, myślałam że to nie ma nic wspólnego z
      cierpieniem . Dopiero po przeczytaniu pewnych wątków na tym
      szlachetnym "forumie" okazało się co innego.
      Dobrze, że wege poruszają tu różne tematy, dowiaduję się czegoś i w miarę
      możliwości staram się dostosować do swoich poglądów - czyli niezadawania
      cierpienia innym.

      ktoś w innym wątku pytał o przeszczepy organów zwierzecych ludziom. Nie
      potępiam takich ludzi, którzy korzystają z tego, ale ja osobiście nie
      chciałabym organów zwierzęcych sobie przeszczepiać. Uważam, że to nie
      zwierzątek jest winien temu że na coś choruję tylko ja sama albo lekarze,
      którzy kiepsko leczą. Nie widze więc powodu aby niewinne niczemu zwierzątki
      miały przeze mnie cierpieć.

      Wolę więc korzystać z usług zielarzy, ćwiczyć jogę. Proponowano mi kiedyś "lek"
      robiony z konika morskiego. Ja je uwielbiam (z konieczności na odlegość).
      Miałabym przyczyniać się do tego aby je mordowano??
      Zrezygnowałam z tego "leku", ziołami rozpędziłam choróbsko, kilka koników
      oszczędziłam.

      A może by tak zwierzakom przeszczepiać organy ludzkie ? Ale chyba lepiej nie,
      bo by im zaszkodziły.


      "Miłosierni miłosierdzia dostąpią"
    • Gość: marciun Re: wegetarianizm ideologiczny IP: *.amg.gda.pl 10.09.03, 11:35
      Witajcie Wszyscy
      Najsampierw chcialbym sie przywitag gdyz jestem tut pierwszy raz. Mam ma imie
      marcin i jestem z Gdanska. To tyle.
      Masz calkowita racje, jestem przykladem wegetarianina ideologicznegi i
      staram sie wlasnie nie uzywac niczego co bylkoby zrobione z fragmetow cial
      zameczonych zwierzat. Czasami jednak musze pojsc na jakis kompromis (zwlaszcza
      w przypadku obuwia)tyle tylko ze jestem tego calkowicie swiadomy. Kiedy tylko
      mam wybor wybieram rzeczy nazwijmy to "niezwierzece".
      pozdrawiam
      marciun
    • Gość: dervish Re: wegetarianizm ideologiczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 12:23

      > skoro nie je sie miesa ze wzgledow ideologicznych, to
      > wydaje sie logiczne, ze rezygnuje sie rowniez z innych
      > "wyrobow zwierzecych" - mam tu glownie na mysli
      > wszelakie produkty ze skory (buty, torebki, ubrania).
      > otoz zauwazylam, ze zaden ze znanych mi wegetarian
      > ideologicznych nie rezygnuje z wyrobow skorzanych
      > (buty, torebki). jak to jest? przeciez, wg wyznawanych
      > przez nich pogladow, powinni. jak myslicie?
      > czy wy rezygnujecie?

      Witaj.
      Pamietaj o jednym.Wegetarianizm to nie religia ze swoimi dogmatami, tylko
      wybor, ktorego dokonuje sie po przemysleniach. Nikt cie do niczego nie zmusza,
      nie zmuszaj sie wiec sama.Zdrowy rozsadek jest najwazniejszy.Czy ci sie to
      podoba czy nie ten swiat jest niestety zbudowany na przemysle miesnym
      Np: wszystkie witaminy sa powlekane.A jak myslisz, z czego jest powloczka
      takiej vit C?Z Zelatyny!!!Masz wybor.Albo bierzesz leki ze swiadomoscia, ze
      wykorzystujesz produkty zwierzece albo chorujesz dalej.Jedyna firma ktora robi
      leki w specjalnej edycji dla vege to amerykanska Glaxxo.Cena takiego zestawu
      jest mniej wiecej 3 razy drozsza niz zwyklego.
      To samo z butami.Nikt nie bedzie chodzi w trampkach zima.Wiec albo
      kupisz "skore" albo pojedziesz do jedynego sensownego sklepu ze "sztucznymi"
      butami w Wa-wie.To sa codzienne wybory ludzi, ktorzy mysla i sa swiadomymi
      konsumentami.Powalcz sama.Zobacz-ze to nie takie latwe.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • kociamama Re: wegetarianizm ideologiczny 14.09.03, 00:34
      Po co zarzucac komukolwiek niekonsekwencje?
      Mysle, ze lepiej zrobic malutki kroczek niz zadnego. Po co zadawac takie
      pytania znajomym? Nie jedza to nie, maja jakis powod.

      Jezeli chodzi o ciuchy wege, to jest mozliwe. Teraz jest nawet duzy wybor
      butow ze skory syntetycznej i ja takie kupuje, chociaz donaszam jescze te
      sprzed kilku lat, nie wyrzucilam ich demonstracyjnie.

      po co kogos oceniac czy jest prawdziwym wegetarianinem? Kazdy postepuje tak
      jak sumienie mu kaze, a im mniej zje miesa tym lepiej sie zwieretom przyczyni.

      Pozdrawiam,
      Kocia.
      • sagan2 Re: wegetarianizm ideologiczny 17.09.03, 16:26
        ja nie oceniam.
        po prostu sie zastanawiam, dlaczego ktos, kto krzyczy do
        mnie "morderca!" gdy jem kotleta nosi skorzane buty - no
        przeciez wtedy tez sam jest morderca, czyz nie? wg
        swojego wlasnego oszacowania, oczywiscie.
        • slawekopty Re: wegetarianizm ideologiczny 17.09.03, 18:13
          sagan2 napisała:

          > ja nie oceniam.
          > po prostu sie zastanawiam, dlaczego ktos, kto krzyczy do
          > mnie "morderca!" gdy jem kotleta nosi skorzane buty - no
          > przeciez wtedy tez sam jest morderca, czyz nie? wg
          > swojego wlasnego oszacowania, oczywiscie.

          No ale produkcja syntetycznych skór itp. bardziej zanieczyszcza (truje)
          środowisko i w sumie zabija inne zwierzęta tylko trochę inaczej :(((

          Slawek
          • Gość: brumbak Re: vege ideo IP: *.crowley.pl 17.09.03, 21:31
            slawekopty napisał:
            No ale produkcja syntetycznych skór itp. bardziej zanieczyszcza (truje)
            > środowisko i w sumie zabija inne zwierzęta tylko trochę inaczej :(((
            >
            > Slawek

            >Ciemnogród! Jesz inaczej używasz mózgu inaczej, inaczej mówiąc, spadaj
            stąd i nie odciskaj tu swych tłustych śladów.

            >>
            • slawekopty Re: vege ideo 18.09.03, 08:18
              Gość portalu: brumbak napisał(a):

              > slawekopty napisał:
              > No ale produkcja syntetycznych skór itp. bardziej zanieczyszcza (truje)
              > > środowisko i w sumie zabija inne zwierzęta tylko trochę inaczej :(((
              > >
              > > Slawek
              >
              > >Ciemnogród! Jesz inaczej używasz mózgu inaczej, inaczej mówiąc, spadaj
              > stąd i nie odciskaj tu swych tłustych śladów.
              >
              > >>

              Młody człowieku poniewaz przez internet nie mozna cię pogłaskac po zębach to
              bądź łaskaw zachowywac sie kulturalnie aby inni nie myśleli że ta bezkarnosc
              wyzwala w tobie zachowania tchurzliwego kundelka ujadajacego za siatka ;))))

              Slawek
          • sagan2 Re: wegetarianizm ideologiczny 18.09.03, 08:38
            slawekopty napisał:


            > No ale produkcja syntetycznych skór itp. bardziej
            > zanieczyszcza (truje) środowisko i w sumie zabija inne
            > zwierzęta tylko trochę inaczej :(((

            ja to jestem w stanie zrozumiec. i nie mam NIC przeciwko
            ludziom, ktorzy nie jedza miesa, ale uzywaja np. skor.
            ALE czy oni rozumieja, ze ida na kompromis? jesli tak -
            skad takie atakowanie "miesozernych"? jakim prawem
            nazywaja innych mordercami, a samych siebie nie?
            nie podoba mi sie hipokryzja w tym wszystkim, ot co.
            • Gość: Agaska Re: wegetarianizm ideologiczny IP: *.mofnet.gov.pl 24.09.03, 11:08
              Ja tego też nie rozumiem.
              Nie jem mięsa i większość ludzi uważa mnie za wegetariankę, ale ja tylko z
              uporem maniaka powtarzam, że ja tylko nie jem mięsa. Dla mnie to dieta, a nie
              jakaś ideologia. A jak każda dieta powinna być przemyślana i dostosowana do
              indywidualnej osby bo nie każdy może być wege tak samo jak nie każdy przeżyje
              na diecie Kwaśniewskiego.
              "Nie zjem kotlecika bo świnka cierpiała", ale założę buty z tej świnki przecież
              to absurd. Uważam, że skoro już się to zwierzę zabiło i zrobiło z niego buty to
              niech to mięsko nie idzie na śmietnik tylko niech komuś sprawi przyjemność
              zjedzenie kotleta.
              Dla mnie osoby demonstrujące swój wegetarianizm pouczając innych, wydając sądy
              są po prostu śmieszne.
              Fanatyzm jest gorszy od faszyzmu.
        • kociamama Re: wegetarianizm ideologiczny 21.09.03, 20:21
          Jak krzyczy morderca, to przepraszam... Faktycznie niekonsekwencja.
          Ja tam od mordercow nie wyzywam, chociaz skorzanych ciuchow/butow nie nosze.
          Pozdro.
    • Gość: doku Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub ... IP: *.chello.pl 17.09.03, 22:48
      sagan2 napisała:

      > nie jedza miesa ze wzgledu na cierplienia zwierzat.

      ... religijnym. Jeżeli ktoś współczuje zwierzętom i dlatego jest wege, to jest
      to wegetarianizm uczuciowy. Jeżeli ktoś wierzy, że zwierzęta mają prawa, to
      jest to wiara o podłożu religijnym.

      Ja natomiast siebie uważam za wegetarianina ideologicznego, gdyż walczę
      przeciwko mięsożercom z pobudek ekologicznych. Jedzenie zwierząt jest bardzo
      nieekonomiczne. Aby wyżywić się mięsem, mlekiem, serem itd, trzeba ponad 10
      razy więcej pól uprawnych niż potrzebują wegetarianie - to jest fundament
      wszelkiej wiedzy ekologicznej, że zwierzęta roślinożerne 90% tego co zjedzą
      zużywają na swoje potrzeby życiowe, a tylko 10% z tego moga nam dać w postaci
      mięsa i mleka. Zwierzętom hodowlanym na świecie dajemy o wiele więcej paszy,
      niż sami jako ludzkość zjadamy. Gdyby ludzie teraz zrezygnowali z jedzenia
      zwierząt, to nagle okazałoby się, że wszyskie pola uprawne świata można by
      zamienić na lasy, sady i ogrody w równych częściach, a jedzenia starczyłoby dla
      10 mld ludzi
      • Gość: Rycho Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 18.09.03, 09:39
        W tej walce tkwi całe sedno większości dyskusjii na tym forum.Masz 100%
        pewności,że z drugiej strony też będzie walczący i zwarcie gotowe.Ja jestem
        mięsożerny ale nawet do głowy mi nie przychodzi żeby kogokolwiek namawiać do
        zmiany swojego sposobu odżywiania,ciekawią mnie tylko przesłanki dla których
        rezygnuje się z określonych produktów żywnościowych,oraz czy napewno rezygnacja
        z nich nie powoduje ujemnych skutków dla organizmu.Pozdr
        • Gość: Diana Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: 213.25.91.* 18.09.03, 10:39
          Gość portalu: Rycho napisał(a):


          ,ciekawią mnie tylko przesłanki dla których
          > rezygnuje się z określonych produktów żywnościowych,oraz czy napewno
          rezygnacja
          >
          > z nich nie powoduje ujemnych skutków dla organizmu.Pozdr


          Ja rezygnuję przede wszystkim po to, aby zmniejszyć cierpienia zwierzaków,
          chocby w minimalny sposób.

          Nie zwracam uwagi na to, czy przez to stracę zdrowie, czy nie. Zwierzęta
          przecież tracą życie przez nas i to w męczarniach. Mogę więc nawet ostatecznie
          stracić zdrowie - ale jakoś to nie następuje pomimo wielu lat bycia wege,
          unikania lekarzy i ich trujących leków ( a może właśnie dlatego ?? hłe, hłe -
          jestem zdrowa pomimo braku zgody lekarzy).

          Czuję się całkiem dobrze. Dokucza mi oczywiście to, co wszystkim - spaliny,
          fatalna woda, złodziejskie rządy, oszuści developerzy itp.
          • Gość: Rycho Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 18.09.03, 22:44
            Twój wybór choć mnie to nie przekonuje.
            Co do lekarzy to do czasu aż przytrafi Ci się jakaś poważna choroba(czego nie
            życzę),potem już tylko będziesz chciała być wyleczona nawet kosztem
            zrezygnowania z zasad.Pozdr
            • Gość: Diana Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: 213.25.91.* 19.09.03, 09:49
              Gość portalu: Rycho napisał(a):

              .
              > Co do lekarzy to do czasu aż przytrafi Ci się jakaś poważna choroba(czego nie
              > życzę),potem już tylko będziesz chciała być wyleczona nawet kosztem
              > zrezygnowania z zasad.Pozdr

              Chłopie - takiej przyjemności to ja nikomu nie sprawię - nigdy nie pójdę do
              lekarzy, nawet gdyby mi dopłacano - a już na pewno nie do naszych.

              Są rewelacyjni zielarze polscy i tybetańscy i do nich śmigam jakby co. I
              działają profilaktycznie - dużo wcześniej niż nasza wampirza i zasikana
              medycyna (pobieranie krwi - fuj, badanie sików - fuj)wykryje że pacjent się
              rozpada.
              A zasady po to się ma by zgodnie z nimi żyć . Tyle lat działam, to dalej będę
              działać. Aż do końca, który spotyka każdego z nas.

              Tak przy okazji - skoro w zdrowiu lubię jeść zielsko (nawet igły sosny, liście
              zielonej herbaty) brzydze się mięcha, to dlaczego przy ewentualnym choróbsku
              miałabym robić odwrotnie ? Jakoś mnie nie przekonałeś. Ja Ciebie zresztą też
              nie zamiaruję przekonywać. Odpowiedziałam po prostu na pytanie
              • Gość: Rycho Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 19.09.03, 20:18
                Kobieto,nie przekonujmy się wzajemnie tylko wymieniajmy spostrzeżenia,a poglądy
                być może będą ewoluowały.
                Co do zasad to znam tylko jedną:nie ma takiej zasady której nie można
                złamać.Mówienie,że czegoś w życiu nie zrobisz jest bzdurą bo nie masz zielonego
                pojęcia co w tym życiu jeszcze Cię spotka.Pozdr
                • Gość: Diana Re: przeczytaj wczesniejszą wypowiedź IP: 213.25.91.* 22.09.03, 10:53
                  Gość portalu: Rycho napisał(a):

                  > Co do zasad to znam tylko jedną:nie ma takiej zasady której nie można
                  > złamać.Mówienie,że czegoś w życiu nie zrobisz jest bzdurą bo nie masz
                  zielonego
                  >
                  > pojęcia co w tym życiu jeszcze Cię spotka.Pozdr


                  Widzę, że nie czytaleś mojej pierwszej wypowiedzi na tym wątku, albo nie
                  rozumiesz co czytasz.

                  napisałam tam wyraźnie, że odmówiłam zakupienia leków zrobionych z konika
                  morskiego. Czyli byłam w groźnej sytuacji i pomimo tego trzymałam się swojej
                  zasady.
                  A więc wiem z doświadczenia co piszę. mam więc prawo twierdzić, że jestem
                  wierna swoim zasadom. Jak ktoś łamie zasady to robi to z tchórzostwa, jest
                  mięczakiem, albo jego zasady są nic nie warte. Mnie na razie to nie grozi.

                  Nawet na nowotwory (czyli coś najgorszego) są środki ziołowe, trzeba tylko
                  wiedziec jaką stosować profilaktyke i gdzie ich szukać. Nie każdy leci na
                  łatwiznę (dla mnie rzucanie się na środki ze zwierząt to pójście na łatwiznę -
                  bo z tymi ziołowymi to trzeba trochę sie powysilać z przygotowaniem)

                  Tak więc jeszcze raz - wyraźnie, łopatologicznie - nie stosuję środków
                  leczniczych robionych ze zwierząt - takie są fakty a nie pobożne życzenia.
                  Jeśli Ci to nie odpowiada, to już Twój problem. Nie złamię swoich zasad aby się
                  komuś przypodobać
                  pozdrówka
                  • Gość: misiu Re: przeczytaj wczesniejszą wypowiedź IP: *.chello.pl 22.09.03, 17:27
                    > Tak więc jeszcze raz - wyraźnie, łopatologicznie - nie stosuję środków
                    > leczniczych robionych ze zwierząt - takie są fakty a nie pobożne życzenia.
                    > Jeśli Ci to nie odpowiada, to już Twój problem. Nie złamię swoich zasad aby
                    się

                    I niech ktoś powie, że to nie religia. To tak jak z krwią w innych
                    obrządkach. :)
                    • Gość: Diana Misiu spoko IP: 213.25.91.* 23.09.03, 08:45
                      Gość portalu: misiu napisał(a):


                      > I niech ktoś powie, że to nie religia. To tak jak z krwią w innych
                      > obrządkach. :)


                      Najwyraźniej Misio wyszedł z nerv. Niepotrzebnie Misiu. O Ciebie my wege też
                      będziemy dbać. Co Ci podrzucić - gruszeczkę, jabłuszko, podrapać w Twoje
                      klapnięte uszko ?
                      • Gość: misiu Re: Misiu spoko IP: *.chello.pl 23.09.03, 11:57
                        Misiu nie wyszedł z nerw. Skąd taki pomysł? Ale jak Ty, wege, zadbasz o misia,
                        skoro sama o siebie, bidulko, nie możesz zadbać jak należy, bo Ci zasady
                        przeszkadzają? ;-) A w uszko drapie już misia Pani Misiowa, więc oferta troszkę
                        jakby spóźniona. :-D
                  • sagan2 Re: przeczytaj wczesniejszą wypowiedź 23.09.03, 08:32
                    Gość portalu: Diana napisał(a):

                    > Jak ktoś łamie zasady to robi to z tchórzostwa, jest
                    > mięczakiem, albo jego zasady są nic nie warte. Mnie na
                    > razie to nie grozi.

                    jestes pewna? choroba nie jest jedyna "zla" rzecza, ktora
                    moze sie w zyciu przydarzyc...
                    ... ogladalas film "alive. dramat w andach"??? czy
                    nazwalabys tych ludzi tchorzami, mieczakami? czy ich
                    zasady sa nic nie warte??? a jak TY bys postapila w ich
                    sytuacji? spokojnie umarla z glodu, czy jednak sprobowala
                    ludzkiego miesa?...
                    naprawde ciekawa jestem Twojej odpowiedzi.

                    ten film zrobil na mnie wstrzasajace wrazenie i nauczyl
                    mnie bardzo waznej zasady: "nigdy nie mow nigdy" i nie
                    osadzaj ludzi, o ktorych sytuacji nie masz pojecia!
                    odpoiwedz - oni byli tchorzami, mieczakami czy ludzmi
                    niegodnymi szacunku, bo zlamali zasady (nie tylko swoje,
                    ale ogolnoludzkie, kanibalizm jest bardzo silnym tabu).
                    mieli prawo, wg Ciebie?...
                    • Gość: Diana Re: przeczytaj wczesniejszą wypowiedź IP: 213.25.91.* 23.09.03, 09:00
                      sagan2 napisała:

                      > niegodnymi szacunku, bo zlamali zasady (nie tylko swoje,
                      > ale ogolnoludzkie, kanibalizm jest bardzo silnym tabu).
                      > mieli prawo, wg Ciebie?...


                      zasady jednak złamali. Filmu nie oglądalam, to fakt, czy oni zabijali tych
                      ludzi, czy już jedli trupy - nie wiem. Dlaczego akurat oni mają prawo żyć, a
                      ci których zjedzono - nie? Głód nie jest dla mnie usprawiedliwieniem zabójstwa
                      ani profanacji zwłok. Owszem, współczuję tym ludziom, ale nie usprawiedliwiam.
                      Taki sam problem jest przy przeszczepach organów - dla mnie też jest to forma
                      kanibalizmu, choć nie biegnie przez żółądek.
                      To jest sytuacja skrajna, a my w takiej nie jesteśmy. mamy do wyboru różne
                      środki żywnościowe i lecznicze i mimo tego wyboru wielu ludzi doprowadza do
                      niszczenia zwierząt, ja z tego rezygnuję, bo mam do tego prawo. Korzystam więc
                      z tego prawa.

                      Nie sądzę, bym zjadła trupa ludzkiego, skoro brzydzę się mięcha. Po za tym (nie
                      znam filmu) mój głód nie może być powodem, aby inny człowiek ucierpiał.


                      PS była kiedys afera przy zdobywaniu bieguna (pn albo pd- nie pamietam)część
                      załogi zanim doczekała nadejścia pomocy, zjadła z głodu swoich kolegów. Też
                      niby byli usprawiedliwieni, bo nie mieli wyjścia. Ale jeden z uczestników
                      wyprawy, chyba Włoch, przestał być bohaterem narodowym.

                      U nas w Polsce to myślisz, że nie ma ludzi umierających z głodu? Zobacz jakie
                      jest bezrobocie. Nie trzeba być w skrajnych warunkach w Andach.
                      Ci ludzie nikogo nie mordują. nie wiem jak żyją, ale nie zjadają ludzi
                      • Gość: Rycho Re: przeczytaj wczesniejszą wypowiedź IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 23.09.03, 09:51
                        Człowiek w skrajnych warunkach zachowuje się zupełnie inaczej niż mu się wydaje
                        siedząc przy komputerze.Zasady można sobie wymyślać dowolne ale dochodzi do
                        sytuacji nieprzewidzianej i wszystko bierze w łeb.Jak sama byś była tam w
                        Andach to dopiero coś wiarygodnego mogłabyś powiedzieć inaczej to tylko
                        swobodne stukanie w klawisze.Oglądałem wywiady z tymi co przeżyli i żeden nie
                        żałował tego co zrobił,nawet opisywali szczegóły jak wyglądało spożywanie tych
                        co nie przeżyli i wcale nikt ich za to nie potępia.Na Ukrainie w czasach
                        Wielkiego Głodu też ludożerstwo było powszechne.Czy to oznacza,że wszyscy
                        pozbawieni byli jakichkolwiek zasad?Nie,po prostu znaleźli się w sytuacji
                        której normalnie się nie przewiduje.
                        Nawiasem to czytam Twoje teksty i rozumiem ale też możesz sobie zadać trud i
                        postaraj się rozumieć innych.Nie wiem na co byłaś chora i odmówiłaś brania
                        jekiegoś leku,ale czy to była choroba z której 10% ludzi wychodzi cało?Pozdr
                      • sagan2 Re: przeczytaj wczesniejszą wypowiedź 23.09.03, 10:23
                        Gość portalu: Diana napisał(a):


                        > zasady jednak złamalei. Filmu nie oglądalam, to fakt,
                        > czy oni zabijali tych ludzi, czy już jedli trupy - nie
                        > wiem.

                        byl wypadek samolotowy, wiekszosc umarla, kilka osob
                        przezylo, wysoko w andach, wiedzieli, ze akcja ratunkowa
                        ustala (z ocalonego radia). po jakims czasie zaczeli
                        zjadac martwych wspolpasazerow.

                        > Głód nie jest dla mnie usprawiedliwieniem zabójstwa
                        > ani profanacji zwłok.

                        nie glod. chec przezycia. WALKA o zycie.

                        > Owszem, współczuję tym ludziom, ale nie
                        > usprawiedliwiam.

                        jestes pewna, ze w sytuacji *zagrozenia zycia* bys tak
                        samo nie postapila?

                        o to mi caly czas chodzi - o odrobine pokory. o to, ze sa
                        sytuacje, o ktorych zwyklemu czlowiekowi, w zwyklych
                        warunkach sie nawet nie sni. ale czasem trzeba sie w
                        takiej sytuacji postawic i wtedy (wg mnie) *naprawde* nie
                        wiadomo, co sie zrobi.
                        i, o ile nasze zachowanie nie krzywdzi nikogo innego,
                        nikt nie ma prawa nas potepiac.


                        > To jest sytuacja skrajna, a my w takiej nie jesteśmy.

                        czasem jestessmy. i o takie sytuacje mi chodzi.
                        teraz wypowiadam sie nie na temat wege ale na temat "ja
                        mam zasady i NIGDY ich nie zlamie". nigdy nie mow nigdy.


                        > Nie sądzę, bym zjadła trupa ludzkiego, skoro brzydzę
                        > się mięcha. Po za tym (nie znam filmu) mój głód nie
                        > może być powodem, aby inny człowiek ucierpiał.

                        niezaspokojony glod prowadzi w prostej drodze do smierci.
                        pisalam juz - to byla kwestia zyc-umrzec. i *zywi* ludzie
                        nie ucierpieli (zjadani byli zabici w katastrofie)


                        > U nas w Polsce to myślisz, że nie ma ludzi umierających
                        > z głodu? Zobacz jakie jest bezrobocie. Nie trzeba być w
                        > skrajnych warunkach w Andach. Ci ludzie nikogo nie
                        > mordują. nie wiem jak żyją, ale nie zjadają ludzi

                        tamci tez nie mordowali.
                        czy to zmienia Twoje zdanie? czy nie?
                        • Gość: Diana Re: przeczytaj wczesniejszą wypowiedź IP: 213.25.91.* 23.09.03, 14:03
                          sagan2 napisała:

                          >
                          > o to mi caly czas chodzi - o odrobine pokory. o to, ze sa
                          > sytuacje, o ktorych zwyklemu czlowiekowi, w zwyklych
                          > warunkach sie nawet nie sni. ale czasem trzeba sie w
                          > takiej sytuacji postawic i wtedy (wg mnie) *naprawde* nie
                          > wiadomo, co sie zrobi.
                          >

                          masz rację, pokora jest potrzebna. Także w sytuacji trudnej - nadejścia
                          śmierci.Każdego z nas to czeka. dlatego myślę, że życie nie jest warte każdej
                          ceny. Ot co.

                          Może bym nie wytrzymała skrajnych warunków i bym padła albo zamarzła. W czasie
                          wojny byli ludzie którzy do końca byli wierni. Mieli dużo gorszą śmierć - nie
                          tylko głód ale i sadyzm. Mimo to nie zrezygnowali z zasad. Nawet jeżeli ja bym
                          się załamała, to ich postawa świadczy o tym, że można przetrwać.



                          >
                          ale na temat "ja
                          > mam zasady i NIGDY ich nie zlamie". nigdy nie mow nigdy.
                          >
                          >

                          Ludzie w zwykłych sytuacjach, nawet gdy jest duży wybór, są podli, to w
                          skrajnych sytuacjach jest 100% gwarancji, że też będą podli. Jak ktoś jest w
                          zwykłych sytuacjach miłosierny, to w skrajnych sytuacjach jest bardzo duże
                          prawdopodobienstwo, że będzie miłosierny, mała szansa, że zamieni się w
                          potwora.
                          >
                          > niezaspokojony glod prowadzi w prostej drodze do smierci.
                          > pisalam juz - to byla kwestia zyc-umrzec. i *zywi* ludzie
                          > nie ucierpieli (zjadani byli zabici w katastrofie)
                          >
                          >
                          Można jeść papier, na pewno był jakiś na pokładzie - notatniki, kalendarze,
                          ubrania, plastik itp. To na pewno poniżające, ale nie brzydziłabym się tego jak
                          mięsa.
                          Zawsze trzeba z tego świata odejść. Wiem to trudne, ale tak jest. Memento mori
                          >

                          > tamci tez nie mordowali.
                          > czy to zmienia Twoje zdanie? czy nie?


                          Dlaczego bym miała zmienić zdanie ? Wielu ludzi np. woli wyrzucić psa na ulicę
                          i wyjechać na wakacje, a tacy jak ja są uważani za wariatów - od kilkunastu lat
                          nie wyjeżdżam, bo nie moge psa zabrać ze sobą. I co ? Jakoś żyję, cieszę się,
                          że pies ma dobrze, korona z głowy mi nie spadła. Też niby ciężka sytuacja.
                          Podobnie z rezygnacją leków ze zwierząt. Ktoś uzna, że to wielkie poświęcenie,
                          ale ja tak nie uważam.

                          Polepszyło mi się właśnie po przejściu na wege, po korzystaniu z ziół a nie
                          środków na zwierzętach. Testowanych leków na zwierzętach nie stosuję, bo w
                          ogóle nie stosuję leków. Nie chodzę od kilkunastu lat do lekarzy. Jedynie
                          stosuje profilaktyke ziołową co jakiś czas i efekty są bardzo dobre.

                          Tak więc kolejny raz podkreślam - wiem o czym piszę, wiem co to jest bycie w
                          trudnej sytuacji nawet skrajnej (różne okoliczności życiowe, nie tylko
                          zdrowotne - jakoś wytrwałam w swoich zasadach - po ludzku może przegrałam, ale
                          nie mam zamiaru intrygować, kraść, dawać łapówek, itp. -, wtedy tak, na pewno
                          bym wygrała).


                          W Polsce wielu ludzi uważa, że jak zje warzywko, to znaczy, że nie zje nic.
                          Moja znajoma zjadła furę kartofli ze smacznymi jarzynkami, po czym stwierdziła,
                          że nic nie zjadła. Co Ty na to ?
            • Gość: dutchess Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: 212.186.136.* 19.09.03, 14:47
              > Twój wybór choć mnie to nie przekonuje.

              dlaczego?
              • Gość: Rycho Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 19.09.03, 20:28
                A dlatego,że opowieści o oszczędzeniu cierpień zwierzętom zupełnie mnie nie
                ruszają i są dla mnie czystą obłudą.Człowiek jest tak stworzony,że może żywić
                się tylko pokarmem roślinnym lub zwierzęcym nic innego nie przyswoi.Tak czy
                inaczej trzeba zabijać lub spożywać padlinę(tzn.zwierzęta lub rośliny które
                zakończyły życie w sposób niezależny od człowieka).Pozdr
                • Gość: dutchess Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: 212.186.136.* 20.09.03, 10:12
                  witam,

                  > A dlatego,że opowieści o oszczędzeniu cierpień zwierzętom zupełnie mnie nie
                  > ruszają

                  jeżeli jest to spowodowane brakiem wrażliwości to współczuję, jeżeli jest to
                  spowodowane brakiem wiedzy na temat cierpienia, którego doświadczają zwierzęta
                  zanim trafią na twój talerz (za przeproszeniem), to jeszcze można to zmienić.
                  (pytanie pomocnicze: czy nigdy nie zastanawiała Cię *nienaturalna*
                  nadreprezentacja kur (samic)?)

                  > i są dla mnie czystą obłudą.

                  dlaczego opowieści o oszczędzaniu cierpień zwierzętom są dla ciebie czystą
                  obłudą?

                  > Człowiek jest tak stworzony,że może żywić się tylko pokarmem roślinnym lub
                  > zwierzęcym nic innego nie przyswoi.

                  racja. a ponieważ:
                  1. ma taki wybór,
                  2. odżywianie polega na dostarczeniu organizmowi składników odżywczych w
                  odpowiednich proporcjach a nie określonych produktów żywnościowych,
                  to człowiek jako istota rozumna (podobno) może świadomie zrezygnować z
                  produktów odzwierzęcych, bo po prostu nie są mu one niezbędne a swój wybór może
                  wesprzeć argumentami natury humanitarnej, zdrowotnej, ekologicznej i
                  ekonomicznej.

                  > Tak czy inaczej trzeba zabijać

                  no tutaj to aż się przestraszyłam...
                  kogo/co trzeba zabijać? dlaczego trzeba zabijać? w jakim celu trzeba zabijać?
                  czy ktoś Ci każe zabijać? kto Ci każe zabijać? czy chcesz o tym porozmawiać?...

                  a tak na serio. są przypadki (przynajmniej dla mnie), które uzasadniają zabicie
                  zwierzęcia ale nic nie uzasadnia zabijania zwierząt dla sportu lub dla
                  przyjemności człowieka.
                  cytat: *Mięsożerstwo można by wybaczyć, gdyby ono było niezbędne i
                  usprawiedliwione jakimikolwiek racjami - ale nie. To zła sprawa nie mająca w
                  naszych czasach żadnego usprawiedliwienia.*
                  Lew Tołstoj

                  > lub spożywać padlinę(tzn.zwierzęta lub rośliny które zakończyły życie w
                  sposób niezależny od człowieka)

                  padlina tzn. ... lub rośliny ???
                  naprawdę spożywasz padlinę? nigdy jeszcze nie spotkałam człowieka, który jje
                  padlinę. smakuje Ci padlina?
                  • Gość: misiu Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.chello.pl 20.09.03, 13:09
                    > jeżeli jest to spowodowane brakiem wrażliwości to współczuję, jeżeli jest to
                    > spowodowane brakiem wiedzy na temat cierpienia, którego doświadczają
                    zwierzęta
                    > zanim trafią na twój talerz (za przeproszeniem), to jeszcze można to zmienić.
                    > (pytanie pomocnicze: czy nigdy nie zastanawiała Cię *nienaturalna*
                    > nadreprezentacja kur (samic)?)

                    Bardziej należy współczuć nadwrażliwości, bo to musi być ciężkie przeżycie. To
                    wyraźne niedostosowanie do otaczającego świata.

                    > dlaczego opowieści o oszczędzaniu cierpień zwierzętom są dla ciebie czystą
                    > obłudą?

                    Jest to obłudne, bo starasz się oszczędzać cierpień bardzo wybiórczo. Na
                    niektóre w ogóle nie zwracasz uwagi. Dlaczego nie można zabić świni, a można
                    polną mysz?

                    > racja. a ponieważ:
                    > 1. ma taki wybór,
                    > 2. odżywianie polega na dostarczeniu organizmowi składników odżywczych w
                    > odpowiednich proporcjach a nie określonych produktów żywnościowych,
                    > to człowiek jako istota rozumna (podobno) może świadomie zrezygnować z
                    > produktów odzwierzęcych, bo po prostu nie są mu one niezbędne a swój wybór
                    może
                    > wesprzeć argumentami natury humanitarnej, zdrowotnej, ekologicznej i
                    > ekonomicznej.

                    Ja wybrałem życie stonki ziemniaczanej i zrezygnowałem z jedzenia kartofli.
                    Jakieś zwierzątka jednak ginąć muszą, więc w moim przypadku są to karmione
                    kukurydzą świnie i zjadające trawę krowy. Dodatkowo ma to poważne zalety natury
                    zdrowotnej, bo ziemniaki są niezdrowe i tuczące.
                    Moja etyka nie ustępuje zatem Twojej.

                    > no tutaj to aż się przestraszyłam...
                    > kogo/co trzeba zabijać? dlaczego trzeba zabijać? w jakim celu trzeba zabijać?
                    > czy ktoś Ci każe zabijać? kto Ci każe zabijać? czy chcesz o tym
                    porozmawiać?...
                    > a tak na serio. są przypadki (przynajmniej dla mnie), które uzasadniają
                    zabicie
                    > zwierzęcia ale nic nie uzasadnia zabijania zwierząt dla sportu lub dla
                    > przyjemności człowieka.

                    Przyjemność przejechania się samochodem (podczas gdy można z pożytkiem dla
                    zdrowia przejść się pieszo) nie uzasadnia zatem hekatomby małych zwierząt
                    mordowanych (to ulubione wege-określenie) przez samochody. Podobnie z
                    przyjemnością siedzenia przed komputerem, którego produkcja powoduje takie same
                    konsekwencje dla świata zwierzęcego.
                    • Gość: dutchess Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: 212.186.136.* 20.09.03, 15:15
                      witam,

                      > Bardziej należy współczuć nadwrażliwości

                      masz do tego prawo, ale dlaczego od razu piszesz o nadwrażliwości?

                      > To wyraźne niedostosowanie do otaczającego świata.

                      brak wrażliwości to wyraźne niedostosowanie do otaczającego mnie świata.

                      > Jest to obłudne, bo starasz się oszczędzać cierpień bardzo wybiórczo.

                      a skąd Ty możesz wiedzieć co ja się staram oszczędzać? takie sądy, jak ten
                      twój, bywają niebezpieczne dla formułującego, bo mówią głównie o nim samym.

                      > Na niektóre w ogóle nie zwracasz uwagi.

                      j.w. na które nie zwracam uwagi? zaczynam się niepokoić skąd Ty tyle o mnie
                      wiesz?

                      > Dlaczego nie można zabić świni, a można polną mysz?

                      a gdzieś Ty znalazł taki regulamin?

                      > Ja wybrałem życie stonki ziemniaczanej i zrezygnowałem z jedzenia kartofli.

                      czy aby na pewno? kartofle przeznaczane są także na potrzeby paszowe np. świń.
                      czyli nie do końca wybrałeś życie stonki ziemniaczanej. + wzrastający apetyt na
                      mięso, niosący za sobą wzrost potrzeb paszowych skutkuje stymulowaniem
                      urodzajności gleby przy użyciu sztucznych nawozów oraz stosowaniem chemicznych
                      środków chwastobójczych i owadobójczych, co doprowadziło do tego, że każdy
                      prawie pokarm wkładany przez Ciebie do ust jest w mniejszym lub większym
                      stopniu skażony.

                      > Jakieś zwierzątka jednak ginąć muszą, więc w moim przypadku są to karmione
                      > kukurydzą świnie i zjadające trawę krowy.

                      1. jadłospis wymienionych przez ciebie zwierząt jest bardziej urozmaicony.
                      2. dlaczego świnie i krowy muszą ginąć?

                      > Dodatkowo ma to poważne zalety natury zdrowotnej, bo ziemniaki są niezdrowe i
                      tuczące.

                      a jabłka to trucizna i nawet w bibli były symbolem zła...

                      > Moja etyka nie ustępuje zatem Twojej.

                      czy możesz dokładniej przedstawić ciąg myślowy który, doprowadził Cię do tej
                      konkluzji.

                      > Przyjemność przejechania się samochodem (podczas gdy można z pożytkiem dla
                      > zdrowia przejść się pieszo) nie uzasadnia zatem hekatomby małych zwierząt
                      > mordowanych (to ulubione wege-określenie) przez samochody.

                      a co ma piernik do wiatraka? czy dla Ciebie celem przejechania się samochodem
                      jest mordowanie (to była już nawet ankieta na temat ulubionych wege-określeń?)
                      zwierząt? miesożerstwo jest czynem świadomym i niczym nieusprawiedliwionym,
                      więc nie ma tu żadnej płaszczyzny porównawczej.
                      po drugie dla mnie jest to wątpliwa przyjemność.

                      > Podobnie z przyjemnością siedzenia przed komputerem, którego produkcja
                      powoduje takie same konsekwencje dla świata zwierzęcego.

                      naprawdę uważasz, że produkcja sprzętu komputerowego powoduje takie same
                      konsekwencje dla świata zwierzęcego co mięsożerstwo?




                      • Gość: misiu Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.chello.pl 20.09.03, 17:11
                        > masz do tego prawo, ale dlaczego od razu piszesz o nadwrażliwości?

                        Ponieważ Ty napisałeś o braku wrażliwości.

                        > brak wrażliwości to wyraźne niedostosowanie do otaczającego mnie świata.

                        Świat jest okrutny z samej swojej natury. Nie ma żadnych względów dla
                        słabszych, chorych czy rannych. Prawo pięści i kłów jest najbardziej naturalnym
                        z praw. Nawet więzy krwi nie dają żadnej ochrony. Takie np. "biedne prosiaczki"
                        są bezwzględne w walce między sobą o dostęp do cyca. Bociany wyrzucają z
                        gniazda słabsze lub "nadmiarowe" pisklęta. Takie są obyczaje zwierząt, których
                        cierpienie Cię boli. Jeżeli zaś boli coś, co jest normą w naturze, nazywa się
                        to nadwrażliwością i samo w sobie świadczy o niedostosowaniu. Jeśli pod wpływem
                        temperatury wdychanego powietrza bolą Cię zęby, to również znaczy, że borykasz
                        się z nadwrażliwością. Zgodzisz się, że to bardzo utrudnia życie?

                        > a skąd Ty możesz wiedzieć co ja się staram oszczędzać? takie sądy, jak ten
                        > twój, bywają niebezpieczne dla formułującego, bo mówią głównie o nim samym.

                        Bo siedzisz przed komputerem, czyli wytworem współczesnej cywilizacji, którego
                        wyprodukowanie łączy się z zanieczyszczeniem środowiska i śmiercią rozmaitych
                        zwierząt. Dlaczego tego nie poniechasz w imię szczytnego hasła oszczędzania im
                        cierpień? Wolisz uspokajać się myślą, że Ciebie to nie dotyczy? Nie widzisz
                        tych zwierząt, a co z oczu, to i z serca?

                        > > Dlaczego nie można zabić świni, a można polną mysz?
                        > a gdzieś Ty znalazł taki regulamin?

                        A czym się odżywiasz? Fotosyntezą czy może zbożem, warzywami i owocami, przy
                        produkcji których ginie wiele różnych zwierząt, w tym polne myszy?

                        > czyli nie do końca wybrałeś życie stonki ziemniaczanej. + wzrastający apetyt
                        na
                        > mięso, niosący za sobą wzrost potrzeb paszowych skutkuje stymulowaniem
                        > urodzajności gleby przy użyciu sztucznych nawozów oraz stosowaniem
                        chemicznych
                        > środków chwastobójczych i owadobójczych, co doprowadziło do tego, że każdy
                        > prawie pokarm wkładany przez Ciebie do ust jest w mniejszym lub większym
                        > stopniu skażony.

                        Nie zrozumiałeś. Mnie nie obchodzą inne zwierzęta niż stonka, którą sobie
                        wybrałem roboczo na swojego faworyta, tak jak Ty wybrałeś sobie świnki czy
                        krówki. Ty uważasz, że Twój faworyt nie powinien być zabijany, ja uważam, że
                        mój. Dlatego jedzenie np. wołowiny czy wieprzowiny uważam za słuszne, ponieważ
                        krowa ani świnia nie muszą jeść kartofli stanowiących pożywienie stonki.
                        Różnicę między nami mierzy się zatem tylko w centymetrach i kilogramach.

                        > 1. jadłospis wymienionych przez ciebie zwierząt jest bardziej urozmaicony.
                        > 2. dlaczego świnie i krowy muszą ginąć?

                        1. Ale będę walczył, żeby nie zawierał ziemniaków. W trosce o stonkę, rzecz
                        jasna.
                        2. A dlaczego musi ginąć stonka?

                        > a jabłka to trucizna i nawet w bibli były symbolem zła...

                        Kto Ci naopowiadał takich bzdur? W Biblii nie ma ani słowa o jabłkach.

                        > czy możesz dokładniej przedstawić ciąg myślowy który, doprowadził Cię do tej
                        > konkluzji.

                        Właśnie przedstawiłem powyżej. Nasza etyka opiera się na wybraniu sobie
                        gatunków, które nam się podobają i które zamierzamy chronić.

                        > a co ma piernik do wiatraka? czy dla Ciebie celem przejechania się samochodem
                        > jest mordowanie (to była już nawet ankieta na temat ulubionych wege-
                        określeń?)
                        > zwierząt? miesożerstwo jest czynem świadomym i niczym nieusprawiedliwionym,
                        > więc nie ma tu żadnej płaszczyzny porównawczej.
                        > po drugie dla mnie jest to wątpliwa przyjemność.

                        Dla zabijanego zwierzęcia nie ma najmniejszego znaczenia, czy zabijasz je
                        celowo, czy mimochodem. W sposób świadomy, czy nieświadomy. Zreszta, skoro o
                        tym nie wiedziałeś, że samochód zabija zwierzęta, to już teraz wiesz i od
                        dzisiaj nie będziesz jeździł, prawda? Tym bardziej, że jest to dla Ciebie
                        wątpliwa i niczym nieuzasadniona przyjemność, z której zrezygnujesz bez żalu.

                        > naprawdę uważasz, że produkcja sprzętu komputerowego powoduje takie same
                        > konsekwencje dla świata zwierzęcego co mięsożerstwo?

                        Nie takie same, dotyczy bowiem innych gatunków, ale tego samego rodzaju,
                        ponieważ i tu, i tu dochodzi do śmierci zwierząt.
                        • Gość: dutchess Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: 212.186.136.* 21.09.03, 09:51
                          Witam,
                          Pytanie na początek dlaczego *tyle* o mnie wiedząc zwracasz się do mnie jak do
                          osobnika płci mi odmiennej?

                          > Świat jest okrutny z samej swojej natury. Nie ma żadnych względów dla
                          > słabszych, chorych czy rannych. Prawo pięści i kłów jest najbardziej
                          naturalnym
                          > z praw. Nawet więzy krwi nie dają żadnej ochrony.

                          Czyżbyś miał trudne dzieciństwo? Chcesz o tym porozmawiać?

                          > Takie np. "biedne prosiaczki"
                          > są bezwzględne w walce między sobą o dostęp do cyca. Bociany wyrzucają z
                          > gniazda słabsze lub "nadmiarowe" pisklęta. Takie są obyczaje zwierząt,
                          których
                          > cierpienie Cię boli. Jeżeli zaś boli coś, co jest normą w naturze, nazywa się
                          > to nadwrażliwością i samo w sobie świadczy o niedostosowaniu. Jeśli pod
                          wpływem
                          > temperatury wdychanego powietrza bolą Cię zęby, to również znaczy, że
                          borykasz
                          > się z nadwrażliwością. Zgodzisz się, że to bardzo utrudnia życie?

                          nie ośmieszaj się. Przecież wegetarianie nie postulują łapania piskląt
                          wyrzucanych z gniazd ani tworzenia kolejek dla prosiąt. Natomiast cześć z nich
                          zaprzestaje jadania mięsa ze względu na sprzeciw moralny, jaki budzi w nich
                          legalne, bezkarne i niczym nie uzasadnione torturowanie zwierząt przez
                          człowieka. Zatem tym co postulują wegetarianie jest zlikwidowanie gehenny
                          hodowlanych zwierząt, bo życie zwierząt przeznaczonych na pokarm i
                          pozostających w hodowlanej niewoli jest NIENATURALNE.

                          > Bo siedzisz przed komputerem, czyli wytworem współczesnej cywilizacji,
                          którego
                          > wyprodukowanie łączy się z zanieczyszczeniem środowiska i śmiercią rozmaitych
                          > zwierząt. Dlaczego tego nie poniechasz w imię szczytnego hasła oszczędzania
                          im
                          > cierpień? Wolisz uspokajać się myślą, że Ciebie to nie dotyczy? Nie widzisz
                          > tych zwierząt, a co z oczu, to i z serca?

                          1. opanuj się. postulat zaprzestania używania wytworów cywilizacji to już nawet
                          nie jest głęboka ekologia tylko demagogia.
                          2. rozwiń temat: produkcja sprzętu komputerowego a zanieczyszczenie środowiska
                          naturalnego. Tylko lepiej się do tego przyłóż, bo ja z racji mojego
                          wykształcenia znam się na tym.
                          3. czy mówią Ci coś hasła: trwały rozwój, zwany niekiedy zrównoważonym i
                          rolnictwo ekologiczne,
                          4. rezygnując z używania składników odzwierzęcych nie wspieram tego całego
                          systemu hodowli, uboju, przetwórstwa, handlu (każdy z tych elementów nie jest
                          neutralny dla środowiska naturalnego), w który zainwestowano urządzenia,
                          (których wyprodukowanie łączy się z zanieczyszczeniem środowiska i śmiercią
                          rozmaitych zwierząt), budynki, tereny – razem ogromny przemysł. Więc daruj
                          sobie tą demagogię o rezygnacji z wytworów cywilizacji, jeżeli Ty nie zrobiłeś
                          przynajmniej tyle.
                          5. a obłudę to mógłbyś zarzucać komuś, kto wegetarianizm deklaruje bo to jest
                          *modne* a po kątach praktykuje mięsożerstwo.

                          > A czym się odżywiasz? Fotosyntezą czy może zbożem, warzywami i owocami, przy
                          > produkcji których ginie wiele różnych zwierząt, w tym polne myszy?

                          dlaczego przy produkcji owoców (co to jest produkcja owoców?) giną myszy polne?
                          Czy nie za daleko posuwasz się w swojej demagogii. Czekam jeszcze na argument
                          typu: ale przecież marchewka też cierpi. A co do sytuacji typu: stonka,
                          ziemniaki i ja – no cóż stonka jest tu moim rywalem w dostępie do pożywienia. A
                          przecież jak sam zauważyłeś, że *świat jest okrutny z samej swojej natury. Nie
                          ma żadnych względów dla słabszych, chorych czy rannych. [...] Prawo pięści i
                          kłów jest najbardziej naturalnym z praw. Jeżeli zaś boli coś, co jest normą w
                          naturze, nazywa się to nadwrażliwością i samo w sobie świadczy o
                          niedostosowaniu*. i widzisz argument, który miał w sposób nieudolny miał
                          negatywnie świadczyć o mnie został użyty przeciwko Tobie.

                          > Nie zrozumiałeś. Mnie nie obchodzą inne zwierzęta niż stonka, którą sobie
                          > wybrałem roboczo na swojego faworyta, tak jak Ty wybrałeś sobie świnki czy
                          > krówki. Ty uważasz, że Twój faworyt nie powinien być zabijany, ja uważam, że
                          > mój.

                          Po raz kolejny: nic o mnie nie wiesz, więc nie ośmieszaj się takimi
                          opowiastkami + zdobądź wiedzę na temat wegetarianizmu i nie ośmieszaj się
                          takimi opowiastkami.

                          > Dlatego jedzenie np. wołowiny czy wieprzowiny uważam za słuszne, ponieważ
                          > krowa ani świnia nie muszą jeść kartofli stanowiących pożywienie stonki.

                          Czy sam już dostrzegasz bzdurność tego zdania?

                          > Różnicę między nami mierzy się zatem tylko w centymetrach i kilogramach.

                          Ach jak ty dobrze mnie znasz, że potrafisz zmierzyć różnice między nami...
                          Ja Ciebie nie znam, więc nie skomentuje czy tą różnicę mierzy się tylko w
                          centymetrach i kilogramach.

                          > 1. Ale będę walczył, żeby nie zawierał ziemniaków. W trosce o stonkę, rzecz
                          jasna.

                          To jeszcze w trosce o stonkę, rzecz jasna, walcz o wyeliminowanie ziemniaków z
                          diety wszystkich zwierząt hodowlanych, bo kartofle znajdują się w jadłospisie
                          każdego z nich.

                          > 2. A dlaczego musi ginąć stonka?

                          Podtrzymując formułę odpowiedzi pytaniem na pytanie: dlaczego
                          świnie i krowy musza ginąć? Pytanie pomocnicze: czy sprawia Ci to przyjemność?
                          dlaczego sprawia Ci to przyjemność?

                          > Właśnie przedstawiłem powyżej. Nasza etyka opiera się na wybraniu sobie
                          > gatunków, które nam się podobają i które zamierzamy chronić.

                          jednak ośmieszasz się dalej. Skąd wiesz na czym opiera się moje etyka?

                          > Dla zabijanego zwierzęcia nie ma najmniejszego znaczenia, czy zabijasz je
                          > celowo, czy mimochodem. W sposób świadomy, czy nieświadomy.

                          Ale dla człowieka ma to znaczenie. Przynajmniej powinno mieć. Poza tym
                          wegetarianizm nie dąży do wyeliminowania śmierci zwierząt + nie sprzeciwia się
                          jedynie nadmiernej brutalności ostatnich kilku sekund ich życia.

                          > Zreszta, skoro o tym nie wiedziałeś, że samochód zabija zwierzęta, to już
                          teraz wiesz i od
                          > dzisiaj nie będziesz jeździł, prawda? Tym bardziej, że jest to dla Ciebie
                          > wątpliwa i niczym nieuzasadniona przyjemność, z której zrezygnujesz bez żalu.

                          No tutaj to już mi ręce opadły + Jak mam rezygnować z czegoś, czego nie robię?

                          na koniec: jeżeli kolejny twój post będzie ignorancko-demagogiczny to
                          zastrzegam sobie prawo do EOT.


                          • Gość: misiu Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.chello.pl 21.09.03, 14:38
                            > Czyżbyś miał trudne dzieciństwo? Chcesz o tym porozmawiać?
                            Tak od razu na wstępie wychodzisz ze swoimi najlepszymi argumentami? Cóż Ci,
                            biedaku, zostanie na koniec?

                            > nie ośmieszaj się. Przecież wegetarianie nie postulują łapania piskląt
                            > wyrzucanych z gniazd ani tworzenia kolejek dla prosiąt. Natomiast cześć z nich
                            > zaprzestaje jadania mięsa ze względu na sprzeciw moralny, jaki budzi w nich
                            > legalne, bezkarne i niczym nie uzasadnione torturowanie zwierząt przez
                            > człowieka. Zatem tym co postulują wegetarianie jest zlikwidowanie gehenny
                            > hodowlanych zwierząt, bo życie zwierząt przeznaczonych na pokarm i
                            > pozostających w hodowlanej niewoli jest NIENATURALNE.

                            Nie ośmieszaj się. Nie chodzi o to, co postulują wegetarianie, tylko o to, że
                            nadmiar wrażliwości w okrutnym z natury świecie jest niedostosowaniem do niego.
                            Gdyby bowiem taki prosiaczek wykazywał nadmierną wrażliwość na krzywdę swojego
                            słabszego rodzeństwa, szybko sam zostałby wyeliminowany przez naturę.
                            Jeśli natomiast upierasz się, że chodzi Ci o "gehennę" zwierząt hodowlanych, to
                            czy w takim razie jesz mięso pochodzące z upolowanych, dzikich zwierząt? Cóż to
                            w dodatku za argument, że życie zwierząt hodowlanych jest "nienaturalne"? To
                            co, że nienaturalne? Gdzie jest napisane, że "nienaturalność" jest zła? W takim
                            samym stopniu "nienaturalne jest hodowanie roślin w doniczkach i szklarniach.

                            > 1. opanuj się. postulat zaprzestania używania wytworów cywilizacji to już nawe
                            > t
                            > nie jest głęboka ekologia tylko demagogia.
                            > 2. rozwiń temat: produkcja sprzętu komputerowego a zanieczyszczenie środowiska
                            >
                            > naturalnego. Tylko lepiej się do tego przyłóż, bo ja z racji mojego
                            > wykształcenia znam się na tym.

                            Jeśli znasz się na tym, to sam powinieneś wiedzieć, w jaki sposób produkcja
                            przemysłowa zanieczyszcza środowisko. Jeśli to jest demagogia, to w takim samym
                            stopniu demagogią jest "oszczędzanie cierpień" zwierzętom hodowlanym.

                            > 3. czy mówią Ci coś hasła: trwały rozwój, zwany niekiedy zrównoważonym i
                            > rolnictwo ekologiczne,
                            > 4. rezygnując z używania składników odzwierzęcych nie wspieram tego całego
                            > systemu hodowli, uboju, przetwórstwa, handlu (każdy z tych elementów nie jest
                            > neutralny dla środowiska naturalnego), w który zainwestowano urządzenia,
                            > (których wyprodukowanie łączy się z zanieczyszczeniem środowiska i śmiercią
                            > rozmaitych zwierząt), budynki, tereny – razem ogromny przemysł. Więc dar
                            > uj
                            > sobie tą demagogię o rezygnacji z wytworów cywilizacji, jeżeli Ty nie
                            zrobiłeś
                            > przynajmniej tyle.
                            > 5. a obłudę to mógłbyś zarzucać komuś, kto wegetarianizm deklaruje bo to jest
                            > *modne* a po kątach praktykuje mięsożerstwo.

                            3.Komputer nie jest wytworem rolnictwa ekologicznego, a rozwój technologii
                            komputerowych trudno nazwać "zrównoważonym". Zresztą jeśli "zrównoważenie
                            rozwoju" przemysłu ma być usprawiedliwieniem dla powodowanych przezeń szkód w
                            środowisku, to wystarczy wprowadzić hasło "zrównoważonego rozwoju" hodowli
                            zwierząt, aby uspokoić Twoje sumienie w tym względzie, nieprawdaż?
                            4.To Twoim pomysłem jest "ograniczanie cierpień" zwierząt. Ja Ci tylko
                            podpowiadam, gdzie jeszcze Twoja przyjemność powoduje cierpienia, czego może
                            dotychczas nie dostrzegałeś. Moją demagogią się nie zasłaniaj, bo to tylko
                            obnaża Twoją mizerię argumentacyjną.
                            5.Obłudą nazywam "ograniczanie cierpień" wybranym gatunkom zwierząt, przy
                            całkowitym lekceważeniu innych, których cierpienia są zgodne z Twoimi
                            interesami. Jeśli trafi Ci się w domu plaga szczurów, będziesz myślał o walce,
                            czy współistnieniu?

                            > Czy nie za daleko posuwasz się w swojej demagogii. Czekam jeszcze na argument
                            > typu: ale przecież marchewka też cierpi. A co do sytuacji typu: stonka,
                            > ziemniaki i ja – no cóż stonka jest tu moim rywalem w dostępie do pożywie
                            > nia. A
                            > przecież jak sam zauważyłeś, że *świat jest okrutny z samej swojej natury.
                            Nie
                            > ma żadnych względów dla słabszych, chorych czy rannych. [...] Prawo pięści i
                            > kłów jest najbardziej naturalnym z praw. Jeżeli zaś boli coś, co jest normą w
                            > naturze, nazywa się to nadwrażliwością i samo w sobie świadczy o
                            > niedostosowaniu*. i widzisz argument, który miał w sposób nieudolny miał
                            > negatywnie świadczyć o mnie został użyty przeciwko Tobie.

                            Czy nie za daleko posuwasz się w pokazywaniu miałkości swoich argumentów? Jeśli
                            bowiem uważasz za uzasadnioną śmierć stonki przy zdobywaniu pożywienia dla
                            siebie, równie uzasadniona jest śmierć świni, aby dostarczyć pokarmu dla mnie.
                            Przykład ze stonką nie miał przecież pokazać mojego rzeczywistego postępowania,
                            tylko pokazać w innym świetle Twoje.

                            > Po raz kolejny: nic o mnie nie wiesz, więc nie ośmieszaj się takimi
                            > opowiastkami + zdobądź wiedzę na temat wegetarianizmu i nie ośmieszaj się
                            > takimi opowiastkami.

                            Wiem o Tobie tyle, ile wynika z Twoich wypowiedzi. "Ograniczasz cierpienie"
                            wybranym przez siebie, niektórym gatunkom zwierząt. Inne mogą sobie cierpieć do
                            woli, bo są Twoimi "konkurentami" do pożywienia, czy co tam jeszcze. Kto się w
                            ten sposób ośmiesza, to się jeszcze pokaże.

                            > Po raz kolejny: nic o mnie nie wiesz, więc nie ośmieszaj się takimi
                            > opowiastkami + zdobądź wiedzę na temat wegetarianizmu i nie ośmieszaj się
                            > takimi opowiastkami.
                            Ble, ble, ble. 0 argumentów.

                            > To jeszcze w trosce o stonkę, rzecz jasna, walcz o wyeliminowanie ziemniaków
                            z
                            > diety wszystkich zwierząt hodowlanych, bo kartofle znajdują się w jadłospisie
                            > każdego z nich.

                            Nie ma sprawy. Zresztą w nowoczesnym rolnictwie nie używa się ziemniaków w
                            tuczu świń, ponieważ jest to nieekonomiczne. Znacznie lepsze wyniki daje
                            kukurydza.

                            > Podtrzymując formułę odpowiedzi pytaniem na pytanie: dlaczego
                            > świnie i krowy musza ginąć? Pytanie pomocnicze: czy sprawia Ci to przyjemność?
                            > dlaczego sprawia Ci to przyjemność?

                            Mnie nie sprawia przyjemności śmierć świni. Dopiero jedzenie mięsa. A dlaczego
                            Tobie sprawia przyjemność śmierć stonki? (żeby pozostać przy używanej przez
                            Ciebie poetyce).

                            > jednak ośmieszasz się dalej. Skąd wiesz na czym opiera się moje etyka?
                            Ble, ble, ble. Już Ci napisałem - wiem tyle, ile wynika z Twoich wypowiedzi.
                            Nie wiem i nie interesuje mnie, NA CZYM opiera się Twoja etyka. Może na jakichś
                            ideach hinduistycznych, może na buddyzmie. Wisi mi to kalafiorem. Odnoszę się
                            tylko do jej spójności i logiki.

                            > Ale dla człowieka ma to znaczenie. Przynajmniej powinno mieć. Poza tym
                            > wegetarianizm nie dąży do wyeliminowania śmierci zwierząt + nie sprzeciwia
                            się
                            > jedynie nadmiernej brutalności ostatnich kilku sekund ich życia.

                            To już przecież zauważyłem i na tym właśnie polega niespójność wegetarianizmu
                            ideologicznego. Ideologia ta skażona jest bowiem utylitaryzmem. Jeśli
                            cierpienie zwierząt jest przydatne wegetarianom, nie walczą z nim. Podobna
                            walka ze złem cechuje np. Kościół Katolicki, który podczas II Wojny Światowej
                            nie protestował przeciwko mordowaniu Żydów, ponieważ widział w tym własny
                            interes, a przed wojną nawet otwarcie popierał Hitlera jako przeciwwagę dla
                            bezbożnego komunizmu.

                            > No tutaj to już mi ręce opadły + Jak mam rezygnować z czegoś, czego nie
                            robię?

                            Przyznam, że i mi ręce opadają. Chcesz wmówić komuś, że nie korzystasz z
                            żadnych środków komunikacji poza własnymi nogami?

                            > na koniec: jeżeli kolejny twój post będzie ignorancko-demagogiczny to
                            > zastrzegam sobie prawo do EOT.

                            Tzn. jeśli zabraknie Ci argumentów? :-\

                            ---------------------------
                            "If they refuse to eat meat because of humanitarian principles, they should
                            also refuse to eat bread."
                            Bertrand Russell
                            • Gość: dutchess Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: 212.186.136.* 22.09.03, 18:42
                              zapytam się jeszcze raz: dlaczego tyle o mnie wiedząc zwracasz się do mnie jak
                              do osobnika płci mi odmiennej? czyżby analfabetyzm wtórny? czy chcesz o tym
                              porozmawiać?

                              > Nie ośmieszaj się [...] nadmiar wrażliwości w okrutnym z natury świecie
                              > jest niedostosowaniem do niego. Gdyby bowiem taki prosiaczek wykazywał
                              > nadmierną wrażliwość na krzywdę swojego
                              > słabszego rodzeństwa, szybko sam zostałby wyeliminowany przez naturę.

                              już rozumiem, pisałeś o nadmiarze wrażliwości u prosiąt oraz bocianów i będącym
                              tego konsekwencją ich nieprzystosowaniu do otaczającego świata a ja myślałAM,
                              że rozmawiamy o nadwrażliwości u ludzi. w takim razie zgadzam się z Tobą.

                              > Jeśli natomiast upierasz się, że chodzi Ci o "gehennę" zwierząt hodowlanych,
                              > to czy w takim razie jesz mięso pochodzące z upolowanych, dzikich zwierząt?

                              tak, a najbardziej mi smakuje surowe mięso upolowanych dzikich stonek...

                              > Jeśli bowiem uważasz za uzasadnioną śmierć stonki przy zdobywaniu
                              > pożywienia dla siebie, równie uzasadniona jest śmierć świni, aby dostarczyć
                              > pokarmu dla mnie.

                              jeżeli napiszesz jeszcze w zdobywaniu jakiego pokarmu rywalem jest dla Ciebie
                              świnia to zaakceptuję powyższą analogię.

                              > Moją demagogią się nie zasłaniaj, bo to tylko obnaża Twoją mizerię
                              > argumentacyjną.

                              czyli jednak przyznajesz się do demagogii, więc EOT

                              dalej nie czytałAM.

                              • Gość: misiu Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.chello.pl 22.09.03, 23:28
                                > zapytam się jeszcze raz: dlaczego tyle o mnie wiedząc zwracasz się do mnie
                                jak
                                > do osobnika płci mi odmiennej? czyżby analfabetyzm wtórny? czy chcesz o tym
                                > porozmawiać?

                                Widocznie przeoczyłem informacje świadczące o Twojej płci, a pseudonim,
                                oznaczający mniej wiecej tyle, co "holenderskie szachy", niewiele mi mówi. Tak
                                bardzo zabolało Cię posądzenie o płeć męską? Chcesz o tym porozmawiać?

                                > już rozumiem, pisałeś o nadmiarze wrażliwości u prosiąt oraz bocianów i
                                będącym
                                >
                                > tego konsekwencją ich nieprzystosowaniu do otaczającego świata a ja myślałAM,
                                > że rozmawiamy o nadwrażliwości u ludzi. w takim razie zgadzam się z Tobą.

                                Pisałem o nadwrażliwości jako takiej, bez wyszczególniania gatunku. Jeśli
                                sądzisz, że człowieka to nie dotyczy, to się mylisz.

                                > tak, a najbardziej mi smakuje surowe mięso upolowanych dzikich stonek...

                                Tak właśnie myślałem, że przelazłaś na Ciemną Stronę Mocy. :)

                                > jeżeli napiszesz jeszcze w zdobywaniu jakiego pokarmu rywalem jest dla Ciebie
                                > świnia to zaakceptuję powyższą analogię.

                                Nie musi być wcale moim rywalem do pożywienia. Istotne jest, że dla
                                zaspokojenia swojego głodu zabijamy. Ja świnkę, Ty stonkę. W obu przypadkach
                                efekt jest podobny - nasz pełny kałdun, ich śmierć. :)
                                Zresztą w licznych wypowiedziach wegetarian (niekoniecznie Twoich) wyraźnie
                                przebija wątek zwierząt hodowlanych jako konkurentów człowieka do pożywienia.
                                Nie czytałaś nigdy ubolewań nad zjadaną przez nie żywnością, którą można by
                                ponoć wykarmić miliardy ludzi?

                                > czyli jednak przyznajesz się do demagogii, więc EOT

                                Tak to zrozumiałAŚ? Przyznaję, że fakt, na który mi na początku zwróciłaś
                                uwagę, wiele tłumaczy. :p
                            • Gość: dutchess Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: 212.186.136.* 22.09.03, 18:49
                              zapomniałABYM,
                              już samo użycie zwrotu *zrównoważony rozwój* nie mówiąc o tym co napisałeś
                              świadczy o tym, że jest Ci to hasło obce.
                              • Gość: misiu Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.chello.pl 22.09.03, 23:38
                                > zapomniałABYM,
                                > już samo użycie zwrotu *zrównoważony rozwój* nie mówiąc o tym co napisałeś
                                > świadczy o tym, że jest Ci to hasło obce.

                                Proszę o uzasadnienie powyższego stwierdzenia, ze szczególnym uwzględnieniem
                                faktu użycia przez siebie tego terminu w kontekście produkcji sprzętu
                                komputerowego.
                  • Gość: Rycho Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 20.09.03, 23:17
                    Powiem krótko:jem to na co mam w danej chwili ochotę i nie kieruję się żadnymi
                    innymi czynnikami.
                    Ludzie raczej nie jadają padliny(przynajmniej w naszym kręgu kulturowym) lecz w
                    świecie zwierzęcym jest to bardzo rozpowszechnione.Zwierzęta drapieżne gdy
                    padliny pod dostatkiem rezygnują całkowicie z polowań(po co tracić energię jak
                    jedzenie leży i czeka).Pozdr
                    • Gość: dutchess Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: 212.186.136.* 21.09.03, 10:01
                      mój post miał dowieść, że domagając się rzeczowych argumentów od wegetarian sam
                      nie jesteś w stanie sklecić rzeczowego kontrargumentu.
                      więc kto tu pohukuje i tupie nóżką. cnd
                      EOT
                      • Gość: Rycho Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 21.09.03, 16:44
                        W którym miejscu pohukuję i tupię nóżką?
                        Rzeczowy kontrargument:przetrwanie gatunku ludzkiego jako całości odżywiającej
                        się od niepamiętnych czasów w sposób wszechstronny i urazmaicony gdzie mięso
                        odgrywa znaczącą rolę.Wegetarianizm na dłuższą metę to tylko eksperyment i
                        ubocznych skutków długofalowych nie sposób przewidzieć.
                        Na marginesie:tak twórczo rozwinąłeś jedną z moich poprzednich wypowiedzi,że
                        odniosłem wrażenie iż dyskutujesz z poglądami których nigdy nie
                        przedstawiałem.Pozdr
                        • slawekopty Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub 21.09.03, 20:47
                          Gość portalu: Rycho napisał(a):

                          Wegetarianizm na dłuższą metę to tylko eksperyment i
                          > ubocznych skutków długofalowych nie sposób przewidzieć.

                          Ależ to nie jest zaden eksperyment ;)) Indie to kraj liczący prawie 1 miliard
                          ludzi i 80% to wegetarianie , społeczność podzielona na wiele kast , a ta
                          najwyższa kasta rządząca mięso oczywiście je ;))) i co i rządzi !!!!! 800 000
                          000 milionami "posłusznych" wegetarian

                          Slawek
                          • Gość: brumbak Re: ciemnogród spamuje IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 22.09.03, 18:17
                            slawekopty napisał:

                            > Gość portalu: Rycho napisał(a):
                            >
                            > Wegetarianizm na dłuższą metę to tylko eksperyment i
                            > > ubocznych skutków długofalowych nie sposób przewidzieć.
                            >
                            > Ależ to nie jest zaden eksperyment ;)) Indie to kraj liczący prawie 1 miliard
                            > ludzi i 80% to wegetarianie , społeczność podzielona na wiele kast , a ta
                            > najwyższa kasta rządząca mięso oczywiście je ;))) i co i rządzi !!!!! 800 000
                            > 000 milionami "posłusznych" wegetarian
                            >
                            >> Określenia Ciemnogórd czy Idiot jakie stosuje w stosunku do spamerów z
                            Bractwa Kwasniaka sa zbyt łagodne - po tym jakie bzdury Ciemnota tu wypisuje.
                            > Jak bardzo chcecie o tym prozmnawiac - to w swoim gronie- jest takie forum
                            tego pseudodoktora K.
                            • Gość: Rycho Re: ciemnogród spamuje IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 22.09.03, 20:00
                              Brumbak,jestes nie do zdarcia.Pozdr
                            • slawekopty Re: ciemnogród spamuje 22.09.03, 20:33
                              Gość portalu: brumbak napisał(a):
                              > >> Określenia Ciemnogórd czy Idiot jakie stosuje w stosunku do spamerów z
                              >
                              > Bractwa Kwasniaka sa zbyt łagodne - po tym jakie bzdury Ciemnota tu wypisuje.

                              Ach Brubaku jakiś ty prymitywny ;))) język Polski jest tak bogatym we
                              wszelkiego rodzaju określenia , a ty tylko te dwa :((( wysil się bo zaczne cię
                              podejrzewać o ...... ;)))

                              Slawek
                              • Gość: misiu Re: ciemnogród spamuje IP: *.chello.pl 22.09.03, 23:43
                                Brumbak jawi mi się niczym Haskowy gminny pastuch imieniem Pepek Wyskocz, który
                                na wszystko miał jedną odpowiedź: beeeee, hop!

            • Gość: krystynaopty1 Re: Ja taki wegetarianizm nazywam uczuciowym lub IP: *.biaman.pl 19.09.03, 23:55
              Gość portalu: Rycho napisał(a):

              > Twój wybór choć mnie to nie przekonuje.
              > Co do lekarzy to do czasu aż przytrafi Ci się jakaś poważna choroba(czego
              nie
              > życzę),potem już tylko będziesz chciała być wyleczona nawet kosztem
              > zrezygnowania z zasad.Pozdr

              A nawet bez skrupułów będzie korzystać z leków wcześniej testowanych na
              zwierzętach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka