ewa_sz00
15.10.13, 02:59
Witam,
Jestem tu nowa. Moja córka uległa oparzeniu rączki od ramienia do dłoni 8 października. Wylała na siebie studzącą się herbatę. Na początku nie przypuszczaliśmy, że oparzenie jest tak groźne - mój mąż pije herbatę o takiej temperaturze, która spowodowała oparzenia u córki. Skóra zeszła praktycznie natychmiast. Po schłodzeniu rany pojechaliśmy do szpitala w Krakowie Prokocimiu. Córka otrzymała opatrunek na balsamie, oparzenia sklasyfikowano jako drugi stopień, 5% powierzchni ciała. W szpitalu spędziliśmy dwie doby, głównie w celu sprawdzenia czy okrężny charakter rany nie powoduje problemu z przepływem. Po dwóch dniach zmieniono opatrunek, wtedy też część oparzenia na ramieniu zaklasyfikowano jako IIb, na tę część rany nałożono aquacel, na resztę balsam i wypisano nas do domu. PO 4 dniach mieliśmy zgłosić się na zmianę opatrunku do poradni chirurgicznej. Podczas pobytu w szpitalu lekarze traktowali oparzenie mojej córki jako raczej lekki przypadek, leżeliśmy na oddziale chirurgicznym.
Po 4 dniach od wypisu pojechaliśmy na zmianę opatrunku. Okazało się, że wszystko przyschło i lekarze musieli polewać ranę, aby odczepić opatrunek. Część rączki się zagoiła, reszta jest żywo czerwona, tam gdzie najbardziej przyschło pojawiła się krew. Mały fragment rany na ramieniu jest ciągle biały i nie zaczął się goić. Ręka została opatrzona w ten sam sposób - Aquacel i balsam na zdrowsze miejsca. Polecono przyjechać za kolejne 4 dni. Na moje pytanie czy możemy przyjechać wcześniej, żeby opatrunek tak nie przysechł, powiedziano, że to dobrze, że przysycha, oznacza to regenerację rany. Natomiast jeśli ten biały fragment nie zacznie się goić, być może usuną go chirurgicznie.
Wpadłam w panikę. Okazało się, że rana jest dużo poważniejsza, niż dotychczas sądzono. Nawet na wypisie mamy wpisane oparzenie I/IIa stopnia. Kolejna zmiana opatrunku będzie 10 dniem od oparzenia. Proszę o pomoc w odpowiedzi na pytania:
- wiem, że szpital w Prokocimiu jest jednym czołowych miejsc leczenia oparzeń i nie kwestionuję sposobu leczenia. Wszędzie jednak czytam, że opatrunki przy oparzeniach zmienia się raz na 25 godziny. Czy co 4 dni to prawidłowy sposób postępowania?
- czy praktykuje się usuwanie martwej tkanki po 10 dniach od oparzenia?
- od początku zapewniano mnie, że nie będzie śladu po oparzeniu. Po dzisiejszej wizycie mam coraz większe wątpliwości. Zerwanie przyschniętego opatrunku na nowo ożywia ranę, więc ma mniejsze szanse zagoić się w czasie 10 dni.
Czy powinnam się skonsultować z innym lekarzem? Wiem, że na tym forum udzielają się także czołowi specjaliści do spraw leczenia oparzeń i blizn. Bardzo proszę o poradę, jeśli mogę coś zrobić, nie chcę, żeby było za późno. Przepraszam za chaotyczny opis, mam nadzieję, że komuś będzie się chciało przeczytać mój post.
Z góry dziękuję
Pozdrawiam
Ewa