Dodaj do ulubionych

Słowenia, czyli Europa pełną gębą.

18.05.06, 09:16
Od pierwszego stycznia 2007 roku Słowenia, była republika Socjalistycznej
Federacji Jugosłowii rezygnuje ze swojej waluty i za zgodą Komisji
Europejskiej przechodzi na Euro.

Jest to pierwsze byłe państwo komunistyczne, które po wstąpieniu do Unii w
maju 2004 roku spełniło kryteria niezbędne do przyjęcia wspólnej waluty.

Tylko w jeden sposób mogę to wydarzenie skomentować:
Słoweńcy - przyjmijcie moje najserdeczniejsze gratulacje !

---------------------------------------------------------------------------

A do Polaków mam trochę więcej słów niż swego czasu słuchacz do ojca prowadzącego:
wy zawszone, zakute, ograniczone, tępe, zakłamane, pojebane łby !
Kurwa wasza mać, naprawdę nie ma dla was ważniejszych niż IPN, becikowe,
domniemane zbrodnie Jaruzelskiego, stołki, powstanie warszawskie, zakazane
wystawy i księża-kapusie tematów ?!?!?!?!!?!?

Ja pierdolę, na zachodzie montowane jest właśnie nowe państwo, a Polacy ciągle
tylko z ekstazą nawzajem topią się w swoim zaścianku w bagnie przeszłości.

Za jakie grzechy do kurwy nędzy nam, Polakom, wszechmogący rozum
odebrał ?

Co to za pojebany naród wybierający takie pojebane władze ?
A idźcie wy wszyscy w pizdu, wybierzcie sobie jakiegoś nowego Piłsudskiego i
niech on was weźmie za mordę, bo po ludzku widocznie z Polakami się nie da,
i batem po dupach smaga, wtedy może zacznie Polska funkcjonować.
Proponuję ogłosić RP królestwem i władcą dożywotnim absolutnym ogłosić
Leppera. Jaki, kurwa kraj, taka, kurwa władza. Na nic lepszego widocznie nie
zasłużyliśmy, więc niech tak się stanie.

Zakończmy tą agonię, nie utrzymujmy sztucznie trupa przy życiu !
Odejdźmy z honorem !

Przepraszam za użyte słownictwo, ale coś we mnie pękło.

PS do no.logo i faux.pas:
zrozumiem, jeśli postanowicie tą wypowiedź wyciąć i zaakceptuję tą decyzję.
Ten list zdecydowanie wykracza poza wszelkie ramy dyskusji.
Obserwuj wątek
    • bonczek_hydroforgroup odczuwam lekki niepokój 18.05.06, 09:51
      w twojej wypowiedzi odczuwam lekki niepokój smile))
    • faux.pas Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 18.05.06, 09:53
      map4 napisał:


      > PS do no.logo i faux.pas:
      > zrozumiem, jeśli postanowicie tą wypowiedź wyciąć i zaakceptuję tą decyzję.

      Ale ja doskonale rozumiem Twoje emocje, bo sam myślę podobnie i nie zamierzam niczego usuwać, ponieważ Ty pierwszy wyraziłeś to co chyba większości normalnych ludzi zalega na wątrobie. A słownictwo? Cóż... Do zakutych łbów czasem po prostu nie można trafić inaczej, jak tylko dosadnymi określeniami...smile

      A co do tematu - więcej optymizmu map smile Wczoraj senat USA przegłosował poprawkę pozwalającą wprowadzić na dwuletni okres próby bezwizowy ruch dla Polaków. Pozostaje jeszcze tylko decyzja Izby Reprezentantów. Od przyszłego roku najprawdopoodbniej Polska ratyfikuje traktat z Schoengen, więc znikną granice na dobre. To jednak też całkiem sporo. Drobnymi kroczkami do przodu...smile

      P.S.
      A teraz mnie szlag trafił... Cytuję za Onetem:
      "Samoobrona domaga się stanowisk w resortach siłowych, choć podczas rozmów koalicyjnych zgodziła się, że nie będzie ich mieć. Ryszard Czarnecki z Samoobrony tłumaczy, że jego partia straciła zaufanie do PiS po głosowaniu nad immunitetem Jana Rokity. W ostatnich dniach liderzy Samoobrony zażądali stanowisk, których nie mieli zagwarantowanych w umowie. Prasa pisała, że chodzi o fotele prezesów ZUS i NFZ."

      Jeśli ten numer przejdzie to ja się stąd wynoszę...


      • map4 Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 18.05.06, 15:30
        faux.pas napisał:

        > A co do tematu - więcej optymizmu map smile Wczoraj senat USA przegłosował poprawk
        > ę pozwalającą wprowadzić na dwuletni okres próby bezwizowy ruch dla Polaków.

        ... jednocześnie militaryzując (obsadzając wojskiem) granicę z Meksykiem.
        Zestawienie tych dwóch faktów brzmi ciekawie.

        > Od przyszłego roku najprawdo
        > poodbniej Polska ratyfikuje traktat z Schoengen, więc znikną granice na dobre.

        A czy mógłbyś trochę rozszerzyć temat ?
        Przyznam, że czytam polskie gazety, lecz z tym tematem się jeszcze nie
        zetknąłem ... Czy to przypadkiem nie był element kampanii wyborczej ?
        • faux.pas Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 18.05.06, 16:59
          map4 napisał:

          > ... jednocześnie militaryzując (obsadzając wojskiem) granicę z Meksykiem.
          > Zestawienie tych dwóch faktów brzmi ciekawie.

          Nie popadajmy w paranoję... smile

          > A czy mógłbyś trochę rozszerzyć temat ?
          > Przyznam, że czytam polskie gazety, lecz z tym tematem się jeszcze nie
          > zetknąłem ... Czy to przypadkiem nie był element kampanii wyborczej ?

          Na pewno nie był to element kampanii, bo tematu ujrzał światło dzienne jakoś zaraz po Wielkanocy. W tej chwili niestety nie jestem w stanie wskazać źródeł, ale jako pierwszy bodajże podał informacje portal money.pl, choć głowy nie dam...
          Mówiąc najogólniej - Polska ma spełnić do jesieni bieżącego jakiś wymóg Brukseli (coś związanego z systemami informatycznymi) i jeśli to zrobi - w pzryszłym roku wejdzie w skład państw, które ratyfikowały traktat. W wolniej chwili postaram się pokopać w źródełkach i podlinkować co nieco smile
    • bonczek_hydroforgroup zza barykady 18.05.06, 10:00
      Spójrz na to map z innej strony barykady. Są bowiem tacy, którzy tu zyją i
      używają całkiem nieźle swoich synaps patrząc w przyszłość a nie miotając się w
      tyglu wspomnień bogobojno-patriotyczno-narodowych.
      Ciężko oj ciężko bo nie wiem po prostu jak pewne rzeczy dzieciom tłumaczyć i
      chyba to najbardziej boli. W domu zapadł już wyrok, że córki moje opuszczają
      Katoland po ukończeniu liceum i nieukrywam, że była dla mnie i moich rodziców
      ciężka i bolesna decyzja.
      • map4 Re: zza barykady 18.05.06, 11:18
        bonczek_hydroforgroup napisał:

        > Ciężko oj ciężko bo nie wiem po prostu jak pewne rzeczy dzieciom tłumaczyć i
        > chyba to najbardziej boli. W domu zapadł już wyrok, że córki moje opuszczają
        > Katoland po ukończeniu liceum i nieukrywam, że była dla mnie i moich rodziców
        > ciężka i bolesna decyzja.

        Nie chcę Cię (Was) straszyć, ale najgorsze jeszcze przed Wami.
        Sam wyjazd - to oczywiście łzy i rozdzierające uczucie końca znanego Wam świata.
        Przerażenie nowym, niepewność jutra - to jeszcze nie jest najgorsze.

        Najgorsza jest pustka pierwszych miesięcy. Kierat pracy/szkoły i nowy, obcy dom,
        w którym czujesz się jak w więzieniu. Boisz się nowego kraju, boisz się ludzi,
        boisz się własnego akcentu, obcych rozkładów jazdy, nieznanej Ci komunikacji
        miejskiej, boisz się nawet zapytać o godzinę na ulicy.
        Strach skręca Ci kiszki - boisz się telefonu, który może zadzwonić, telewizji,
        której nie rozumiesz, kolegi, sprzedawczyni w sklepie, bo przecież może się
        odezwać, zamiast w ciszy wydać resztę, itp, itd.

        Do tego dochodzi oczywiście tęsknota za starymi śmieciami. Nie ma znaczenia, czy
        je lubiłeś, czy nienawidziłeś. Najważniejsze, że je znałeś.

        Twoje dziewczyny muszą się jak najszybciej przełamać, wyjść z polskojęzycznego
        getta, muszą zacząć żyć i korzystać z nowego świata. Inaczej go nie zaakceptują.
        Uwierz, to wewnętrzne psychiczne przełamanie jest najtrudniejsze i najgorsze.
        Nie twierdzę, że tak jest w przypadku każdego emigranta, zauważyłem że tak jest
        przerażająco często. Jeśli się nie przystosujesz - zginiesz albo co gorsza
        wrócisz do Polski.

        Dla tych, którzy w Polsce pozostaną jest to równie ciężkie, dlatego też
        przygotuj się na częste, długie rozmowy telefoniczne (półtorej godziny to
        standard), płacz w słuchawkę i częste wizyty.

        Na początku naprawdę nie jest łatwo.
        Lecz jeśli się Twoim dziewuchom uda, to za pięć lat ich nie poznasz.

        Zaś do tematu wracając: Polska to przeszłość, zachód to przyszłość.
        Kiedyś, może, wyjedziesz do córek na wakacje, na dwa-trzy miesiące.
        Wróciwszy z powrotem do kraju znienawidzisz go.

        Tak przeważnie działa Polska na emigrantów, niestety.
    • zalogowany.cookie Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 18.05.06, 10:22
      map4 napisał:

      > Za jakie grzechy do kurwy nędzy nam, Polakom, wszechmogący rozum
      > odebrał ?
      >

      Ty to przynajmniej masz na kogo zwalić winę, a co ja biedny niewierzący żuczek?
      Niewierzący w moc sprawczą czegoś niebudowanego z atomów?

      Rzucać kurwami w kierunku ściany mi zostało i cieszyć się z tego, że siedzę
      okrakiem na barykadzie (czytaj klientów na własnej piersi wychowanych mam w
      cywilizowanych krajach, a szczególnie w tym Dojczlandzie niedobrym) i w razie
      jakby co to dupa w troki...

      Tyle tylko, że jak wszyscy myślący spieprzą, to zaczną się nowe problemy.
      Z Al Kaczydą.
      • napoj.chmielowy A mi się coraz bardziej tu podoba. 18.05.06, 15:51
        Może dlatego, że kocham Witkacego, to tu jest mój wymarzony kraj (i coraz
        ciekawiej się dzieje - dadaizm kapitalistyczny nabrzmiewa). Nie kocham euro
        (bardzo brzydkie banknoty i monety). UE jest dla mnie zupełnie niezrozumiałą
        konstrukcją (te same cele możnaby o wiele prostszymi środkami zrealizować). Na
        zachodzie jest przraźliwie nudno (zwłaszcza jak się ma forsę).
    • faux.pas Źródełka dla mapa 18.05.06, 17:19
      (Życie)

      Polska wejdzie do obszaru Schengen najprawdopodobniej 28 października 2007 roku - poinformował pełnomocnik rządu ds. przygotowania organów administracji państwowej do współpracy z systemem informacyjnym Schengen II, Paweł Dakowski. - Ze względu na synchronizację systemów informatycznych wejść do obszaru Schengen można tylko w momentach zmiany czasu z letniego na zimowy lub z zimowego na letni. 28 października 2007 roku w Polsce zmienia się czas - dodał. Przypomnijmy, że obszar Schengen to terytorium obejmujące większość „starych“ państw UE (bez Irlandii i Wielkiej Brytanii) wraz z Norwegią i Islandią, po którym można podróżować bez kontroli osobowych na granicach wewnętrznych.

      Podobna informacja widnieje na stronach MSWiA.
      Już w styczniu pisała o tym "GW": serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2511664.html
      POtwierdza te informacje również PAP: old.euro.pap.pl/cgi-bin/europap.pl?grupa=2&ID=14
      • map4 Re: Źródełka dla mapa 19.05.06, 09:16
        Tego się właśnie obawiałem.

        Ten pełnomocnik przecież to komuch był.

        Znaczy się - artykuł jest ze stycznie 2005, a na jesieni 2005 wybory w Polsce
        były. Na temat ich wyniku już nawet kląć mi się nie chce, faktem pozostaje, że
        władza się znowu zmieniła.

        Nowa władza, nowe priorytety. A że nowa władza zwolennikiem integracji nie jest,
        to niestety, obawiam się, że jesień 2007 roku jako wejście do obszaru Shengen
        możemy sobie w buty włożyć. Szkoda. W poście otwierającym wątek pisałem już,
        jakie to priorytety ma nowa władza. O Shengen możemy zapomnieć.
    • kklement Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korzystne 19.05.06, 08:05
      Czytałem ostatnio we "Wprost" artykuł na ten temat. Autor twierdził, że bardzo
      prawdopodobne jest zlikwidowanie euro i powrót do walut narodowych. Oto link do
      artykułu: www.wprost.pl/ar/?O=90026&C=57
      • map4 Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 19.05.06, 09:54
        kklement napisał:

        > Czytałem ostatnio we "Wprost" artykuł na ten temat. Autor twierdził, że bardzo
        > prawdopodobne jest zlikwidowanie euro i powrót do walut narodowych.

        Dzięki za sznurek; przeczytałem, przetrawiłem.

        Dziennikarz głosi tezy i ich broni. OK.
        Dziwi mnie jedynie, że w analizie postkomów zapomniał o przykładzie Słowenii,
        który przeczy głoszonym przez niego tezom.
        Artykuł napisany został kilka dni temu, kiedy doskonale wiadomo było, kto do
        Euro aspiruje i jak daleko od niego jest.

        Niemcy i ich deficyt budżetowy to osobny temat. Nie mogąc pogodzić się z
        demontażem państwa socjalnego postanowili podnieść VAT o 3 punkty procentowe od
        2007 roku, co zmniejszy wreszcie ich deficyt poniżej progu trzech procent.
        O tym fakcie autor zapomniał.

        Nie ukrywam, że w podrzuconym przez Ciebie artykule jest wiele niepokojącej
        prawdy. Popatrz na proces integracji w szerszym kontekście: następnym po Shengen
        i Euro projekcie miała być konstytucja, czyli tak przez autora wyczekiwana i
        według niego (nie tylko według niego, na marginesie) konieczna polityczna
        integracja Europy. Konstytucję uwalono, zagrażając całemu procesowi integracji.
        O tym w artykule również nie ma ani słowa.

        Nie ma sensu samego siebie nadal okłamywać: UE toczy ciężki, strukturalny
        kryzys. Polska mogłaby ten kryzys wykorzystać, przyspieszając, poganiając i
        karcąc inne kraje. Stając się wzorem integracji, na przykład. Zamiast tego
        wydaje mi się, że Warszawa w zgodzie z typowo polską manierą kręci z
        zadowoleniem łyżką w tym bigosie, próbując partykularnie wyciągać dla siebie co
        lepsze skwarki, zamiast go dla dobra wspólnego porządnie doprawić.

        Jeśli zaś o walutę chodzi: masa ludzi i masa firm przyzwyczaiła się już do Euro.
        Wspólna waluta obniża koszty, powyższa konkurencję i zwiększa komfort i
        likwiduje ryzyko kursowe.

        Jak myślisz, ilu mieszkańców Euro-baraku dostrzega i rozumie podwyższone stopy
        procentowe ?
        Każdy natomiast widzi, że jadąc na wakacje nie jest już zdany na łaskę
        miejscowych bankierów, przeliczających waluty z marżami wziętymi prosto z sufitu.

        Tej wygody ludzie odebrać sobie już nie pozwolą, moim skromnym zdaniem.

        Ciekawe również, że autor nie wspomina o kosztach pozostania poza strefą EURO
        ponoszonych przez UK. Gospodarka UK traci (gdzieś coś mi się po głowie pałęta,
        więc za liczby nie ręczę) 12 do 15 mld Euro rocznie na ubezpieczenie od ryzyka
        kursowego, przewalutowywanie i tym podobne.
        Jak myślisz, jak jest w Polsce ?

        O tym w artykule również nie ma ani słowa.

        Ten artykuł jest naprawdę dobry. Dzięki. Ale aż tak dobry nie jest. Pomijanie
        faktów niewygodnych dla tezy z obiektywnym dziennikarstwem zbyt wiele wspólnego
        nie ma.

        Pod kreską twierdzę, że Euro się Polsce opłaca, albo też opłacać będzie.
        Oczywiście, trzeba na ten projekt popatrzyć z perpektywy trochę dłuższej, niż
        perspektywy jednej kadencji.
      • napoj.chmielowy Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 19.05.06, 11:15
        Jak zwykle z korzyściami jest tak, że coś co dla jednych jest korzystne dla
        innych korzystne nie jest (albo nawet jest niekorzystne). Gdyby Polska chciała
        na siłę w tej chwili spełnić kryteria wejścia do strefy euro i tak już wiekie
        obszary biedy powiększyłyby się. Ryzyko kursowe, wakacje w strefie euro są
        zjawiskami, które nie dotyczą ogromnej ilości Polaków, tych Polaków, dla których
        50 PLN jest marzeniem.
        • bonczek_hydroforgroup Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 19.05.06, 11:33
          Zawsze będą ludzie dla których 50 pln jest marzeniem. Jednak właśnie poszerzenie
          granic i możliwość emigracji większy rynek pracy daje mozliwości realizacji
          takich marzeń.
          • napoj.chmielowy Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 19.05.06, 13:02
            bonczek_hydroforgroup napisał:

            > Zawsze będą ludzie dla których 50 pln jest marzeniem. Jednak właśnie poszerzeni
            > e
            > granic i możliwość emigracji większy rynek pracy daje mozliwości realizacji
            > takich marzeń.

            Tylko jakim kosztem. Patrząc na obecną sytuację społeczną w Polsce (strajki
            służby zdrowia, oflagowane komisariaty, głodujący kolejarze etc.) wskaż mi
            takiego polityka, który powie: "musimy zacisnąć pasa aby wejść do strefy euro".
            A do spełnienia kryteriów na prawdę mamy daleko (inflacja to pikuś, dług
            publiczny jest wielkim problemem).
        • map4 Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 19.05.06, 12:04
          napoj.chmielowy napisał:

          > Jak zwykle z korzyściami jest tak, że coś co dla jednych jest korzystne dla
          > innych korzystne nie jest (albo nawet jest niekorzystne).

          Stabilność waluty polskiej w porównaniu do euro czy dolara jest żadna. Bierze
          się to z siły gospodarki stojącej za walutą.

          Niestabilność złotówki oznacza wysokie ryzyko. Jeśli ktoś przypuściłby atak na
          złotówkę, to NBP będzie jej bronić rezerwami w wysokości zaledwie około 40 mld
          dolarów, czyli jak na skalę wielkości rynku - będzie to wojna paintballami
          przeciwko czołgom. Wynik jej też jest już znany.

          Polacy zadłużają się nie od wczoraj przecież. Przeważnie - w walutach obcych.
          Atak na złotówkę oznaczałby, że nagle miesięczna rata w wysokości 600 zł
          podskoczyłaby do 900-1200 zł. Kogo stać na podwojenie spłat w ciągu jednego
          miesiąca ? Zarżnięto by średnią klasę podobnie, jak swego czasu Balcerowicz
          zarżnął rolników. Dziś ci rolnicy są w rządzie i pałają chęcią zemsty.

          To jest typowy dylemat integracji w Europie: możesz bawić się we własną walutę
          ponosząc potężne ryzyko zostania zmielonym przez fundusze spekulacyjne, dla
          których PLZ, III RP, jej bank centralny i jej gospodarka są małą przekąską przed
          śniadaniem. Zapytowywuję się również, jak w takiej sytuacji chcesz sfinansować
          dług publiczny, jeśli koszt jego obsługi skoczy nagle o powiedzmy 60% ...

          Słyszałeś może historię o jednym bogatym facecie, który rzucił na kolana
          potężny, dumny i bogaty Bank Anglii ? Jeden, szybki atak i funt padł.

          Przyjęcie Euro przez Polskę jest w tym scenariuszu niczym więcej, jak strategią
          minimalizowania ryzyka. Ryzyko zaś ma to do siebie, że go nie doceniamy aż do
          momentu, kiedy jest już na wszelkie ubezpieczenia za późno. Jako mieszkańcowi
          miasta, które swego czasu zostało przez Odrę zaskoczone ze spuszczonymi
          spodniami tłumaczyć Ci chyba dokładniej tego nie muszę ...
          • napoj.chmielowy Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 19.05.06, 13:04
            Mapie
            Ubezpiecza się ten, którego stać na ubezpieczenie, a wydaje mi się, że Polski w
            tej chwili na takie ubezpieczenie jak euro nie stać.
            • map4 Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 19.05.06, 13:32
              napoj.chmielowy napisał:

              > Mapie
              > Ubezpiecza się ten, którego stać na ubezpieczenie, a wydaje mi się, że Polski w
              > tej chwili na takie ubezpieczenie jak euro nie stać.

              Bogatym, czyli mającym wystarczające rezerwy na pokrycie strat ubezpieczenie
              niepotrzebne. Ubezpieczają się biedni.

              Wyobraź sobie, że kupujesz nowy samochód. Auto-casco kupisz do niego tylko
              wtedy, jeśli ciułałeś na niego przez pięć lat. Jeśli kupiłeś go za dwie pensje,
              to po jego rozwaleniu wzruszysz ramionami i kupisz sobie za dwa miesiące nowy.
              Wtedy auto-casco sensu kupować nie ma.
              • napoj.chmielowy Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 19.05.06, 18:20
                map4 napisał:

                > napoj.chmielowy napisał:
                >
                > > Mapie
                > > Ubezpiecza się ten, którego stać na ubezpieczenie, a wydaje mi się, że Po
                > lski w
                > > tej chwili na takie ubezpieczenie jak euro nie stać.
                >
                > Bogatym, czyli mającym wystarczające rezerwy na pokrycie strat ubezpieczenie
                > niepotrzebne. Ubezpieczają się biedni.
                >
                > Wyobraź sobie, że kupujesz nowy samochód. Auto-casco kupisz do niego tylko
                > wtedy, jeśli ciułałeś na niego przez pięć lat. Jeśli kupiłeś go za dwie pensje,
                > to po jego rozwaleniu wzruszysz ramionami i kupisz sobie za dwa miesiące nowy.
                > Wtedy auto-casco sensu kupować nie ma.
                >

                Widzisz, bardzo ładnie teoretycznie piszesz, a ja cały czas widzę moją rodzoną
                siostrę, która ma odciętą energię elektryczną i nie płacone rachunki od lat.
                Pracuje tylko na czarno i dorywczo (jest kiwana równo), bo gdyby tylko chciała
                zalegalizować pracę będzie pracować na komornika. Widzę Pana Janka (kiedyś
                maszynista), mieszka na pobliskiej działce. Ile razy mogę to jakoś mu pomagam.
                Widzę Macieja (wyśmienity snycerz), który niezbędne do utrzymania produkty
                wiecznie kupuje na zeszyt. Oni nie myślą o ubezpieczeniu. Ty mówisz o przyszłym
                i ewentualnym kryzysie. Ja o obecnym.
                • map4 Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 20.05.06, 13:49
                  napoj.chmielowy napisał:

                  > Widzisz, bardzo ładnie teoretycznie piszesz,

                  To nie jest teoria, to jest praktyka w skali państwa.
                  Schodząc na skalę pojedynczego przedsiębiorstwa - po zaniknięciu ryzyka
                  kursowego rezerwy tworzone na jego pokrycie będzie można przeznaczyć na
                  inwestycje. Na nowe miejsca pracy może nawet ... może dla Twojej siostry
                  nawet ...

                  A jeśli przedsiębiorca jest na tyle głupi, że nie tworzy rezerw, to zdjęcie mu z
                  barków ryzyka kursowego oznacza, że nie musi ze strachem codziennie patrzeć na
                  tabelę kursów, która decyduje o tym, czy jego firma jeszcze istnieje, czy już
                  zbankrutowała. To jest prawdziwa, pierdolona rzeczywistość w Polsce.
                  To jest niepewność jutra, którą zawdzięczamy nam sobie i naszym chorym
                  wyobrażeniom o tym, do czego władza powinna nam służyć.

                  > Ty mówisz o przyszłym
                  > i ewentualnym kryzysie. Ja o obecnym.

                  Twoje przykłady chwytają za serce, bo po to przecież ich użyłeś.
                  Z gruntu fałszywie założyłeś natomiast, że wprowadzenie Euro powiększy biedę.
                  Za biedę odpowiedzialni są politycy, a nie waluta. Zabranie polskim politykom
                  władzy manipulowania walutą to zabezpieczenie obywateli przed następną
                  hiperinflacją made by Balcerowicz. Czy wiesz, co stało się z Polską B i C
                  podczas hiperinflacji pierwszej połowy lat 90 ubiegłego wieku ?
                  To właśnie wtedy powstały czworaki, dziedziczne obciążenie biedą, ludzie
                  mieszkający na działkach, śpiący na dworcach czy też przekazywanie statusu
                  społecznego z rodziców na dzieci.

                  Wyłącznie dzięki politykom, a nie walucie wykształcenie się dziś dziedziczy.

                  Euro jest jedynie instrumentem obniżającym koszty. W dzisiejszym świecie,
                  świecie chorej pogoni za obniżaniem kosztów od Euro nie ma odwrotu. Za biedę, za
                  głód podziękuj polskim politykom.
                  • napoj.chmielowy Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 20.05.06, 18:50
                    Mapie
                    Cały czas piszesz o pozytywach wprowadzenia euro, a ja o kosztach tego
                    wprowadzenia. Aby spełnić kryteria z Maastrich trzeba coś zrobić z długiem
                    publicznym, a jak coś zrobić to czyimś kosztem. Zgadnij czyim...
                    • map4 Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 22.05.06, 08:34
                      napoj.chmielowy napisał:

                      > Mapie
                      > Cały czas piszesz o pozytywach wprowadzenia euro, a ja o kosztach tego
                      > wprowadzenia. Aby spełnić kryteria z Maastrich trzeba coś zrobić z długiem
                      > publicznym, a jak coś zrobić to czyimś kosztem. Zgadnij czyim...

                      - nowe myśliwce,
                      - nowe transportery opancerzone,
                      - subwencje dla PKP,
                      - subwencje dla kopalń,
                      - dopłaty do KRUS,
                      ...
                      mam dalej wymieniać ?
                      • napoj.chmielowy Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 22.05.06, 11:42
                        map4 napisał:

                        >
                        > - nowe myśliwce,
                        > - nowe transportery opancerzone,
                        > - subwencje dla PKP,
                        > - subwencje dla kopalń,
                        > - dopłaty do KRUS,
                        > ...
                        > mam dalej wymieniać ?
                        >

                        To nie przejdzie. Raczej:
                        - Służba zdrowia
                        - Edukacja
                        - Szkolnictwo Wyższe
                        - Pomoc Społeczna
                        - Emerytury i renty

                        Tu się zrobi oszczędności i będziemy mieć piękne euro.
                        • map4 Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 22.05.06, 12:09
                          napoj.chmielowy napisał:

                          > To nie przejdzie. Raczej:
                          > - Służba zdrowia
                          > - Edukacja
                          > - Szkolnictwo Wyższe
                          > - Pomoc Społeczna
                          > - Emerytury i renty

                          Dlaczego mam niepokojące wrażenie, że masz rację ?

                          Napoju.chmielowy: chętnie wypiję z Tobą piwo. W piątek, o 18, pod pręgierzem ?
                          • napoj.chmielowy Re: Wiesz, przyjęcie euro wcale nie musi być korz 22.05.06, 12:18
                            map4 napisał:

                            >
                            > Dlaczego mam niepokojące wrażenie, że masz rację ?
                            >
                            > Napoju.chmielowy: chętnie wypiję z Tobą piwo. W piątek, o 18, pod pręgierzem ?
                            >

                            Całkiem to jest prawdopodobne (mam dużą ochotę), ale ostatnio widuję palec
                            kiwający na mnie, który wodzi mnie po różnych manowcach. Mam nadzieję, że w
                            piątek nie będzie kiwał...
    • no.logo Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 19.05.06, 10:16
      Mapie, nie dziwię się Twojej irytacji. Równe 5 lat temu byłem na wakacjach na Sycylii. Poznałem tam
      parę młodych Słoweńców. Ich opowieści o kraju, z którego pochodzą wydawały mi się mocno naciągane
      i fantastyczne. Ogólnie brzmiało to "ale u nas jest świetnie". Wróciłem do kraju, zacząłem grzebać tu i
      tam, no i... rzeczywiście. Już wtedy byli sporo przed nami właściwie w każdej dziedzinie życia
      społecznego i gospodarki.
    • faux.pas Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 19.05.06, 12:02
      Map, rzeczywiście artykuł wskazany przeze mnie pochodził z 2005 roku ale mówiłem wcześniej, że temat Schengen wrócił po Wielkanocy i gdzieś wyczytałem, że Polska zrobi wszystko, aby dostosować system informatyczny w tym roku, bo to jest warunek wejścia do strefy Schengen.

      A patrząc z perspektywy szarego obywatela turysty - jakoś bardziej podoba mi się na przykład zejście z promu relacji Kopenhaga - Oslo bez jakiejkolwiek kontroli pod DYSKRETNĄ obserwacją dwóch panów z napisem "Polis" na koszulkach i swobodne pójscie w miasto, niż meldowanie się na świonoujskim terminalu na odprawę godzinę godziny przed odbiciem i czekanie w kilkusetosobowej kolejce na pobieżne sprawdzenie dokumentów...
      • zalogowany.cookie Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 19.05.06, 12:28
        Cały wielki problem polega na tym, że zalety zarówno €, jak i Schengenlandii
        doceniają ci, którzy wyjeżdżają za granicę lub co najmniej wykonują jakiekolwiek
        zagraniczne transakcje.

        Niestety, priorytety ustalają wybrańcy "głupiego narodu, który kupi wszystko".

        Mam jednakże przewrotną nadzieję, że obecna huśtawka kursu zł/€ skłoni do
        opamiętania co poniektórych.

        Aha, coś mi sie kojarzy, że z tym Schengen to może być mały problemik nie z
        naszego powodu. Cała nowa "10" miałaby wstąpić za jednym zamachem, ale bodajże
        Łotwa, czy Estonia nie mają z Rosją umowy o granicy i wszystko może się deczko
        obsunąć.
        • map4 Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 19.05.06, 13:25
          zalogowany.cookie napisał:

          > Cały wielki problem polega na tym, że zalety zarówno €, jak i
          > Schengenlandii
          > doceniają ci, którzy wyjeżdżają za granicę lub co najmniej wykonują
          > jakiekolwiek zagraniczne transakcje.

          Noooo, to nie jest tak do końca. Pomidorki z Sycylii, szynka z Parmy, serek z
          Prowansji, masełko z Irlandii, samochody z Niemiec, cegły ze Szwecji, samoloty z
          Tuluzy, satelity z Darmstadt, pomarańcze z Costa Del Sol, korki do wina z Faro,
          długo jeszcze mógłbym wymieniać. Zaryzykuję twierdzenie, że idąc do samu na
          zwykłe, głupie zakupy spożywcze za każdym razem ponosisz potężne ryzyko kursowe,
          którego sobie nawet nie uświadamiasz.

          O ile pomidory z Sycylii możesz w każdym momencie wiosny zastąpić pomidorami z
          ogródka, o tyle głupie części zamienne do fabryki Unimila dostępne są TYLKO w
          Eurolandzie. Jeśli ich zabraknie - zabraknie prezerwatyw, a ceny importowanych
          spoza Eurolandu spowodują boom demograficzny porównywalny jedynie z ciemnymi
          nocami stanu wojennego. Gospodarka Polski jest już niesamowicie uzależniona od
          gospodarki UE. Wyobraź sobie wywalenie na bruk załóg Fiata w Tychach czy Opla w
          Gliwicach, bo ceny podzespołów z Eurolandu skoczyły nagle o 70%.
          A jeśli LG wyniesie się nagle do Słowenii ? Łatwo przyszło, łatwo poszło.
          Nie sądzę, żeby chcieli zabrać ze sobą naszych bezrobotnych.

          > Mam jednakże przewrotną nadzieję, że obecna huśtawka kursu zł/€ skłoni do
          > opamiętania co poniektórych.

          Klasyczny przykład: na skutek ataku spekulacyjnego na złotówkę cena litra
          benzyny skacze z 4 zł na 7 zł, bez jakichkolwiek wahań na rynku ropy.
          Jak myślisz, jak zachowa się inflacja ? Bo według mnie będzie znowu jak za
          pierwszego Balcerowicza. Wszystkie oszczędności trzymane w złotych wyparują.
          Pamiętasz pokazywane w wiadomościach sceny z Argentyny, kiedy ichniejsza waluta
          się załamała ?

          Co zrobią tysiące ludzi dojeżdżających własnymi samochodami do pracy we
          Wrocławiu z obwarzanka, jeśli ich miesięczne koszty skoczą z 300 zł na 550 zł ?

          Brak energii, którą zauważam w poczynaniach nowego rządu w Warszawie w
          dostosowywaniu Polski do wymagań Euro wytłumaczyć mogę jedynie jego chęcią
          poszukiwania wrażeń zapewnianych przez skoki z liną bungy przywiązaną do jaj.
          Początkowa faza lotu, mianowicie, jest dość przyjemna. Wiaterek sobie wieje ...

          Jak dla mnie pytanie brzmi: czy Polska jest państwem wystarczająco bogatym, żeby
          pozwolić sobie na dalsze ponoszenie tak potężnego ryzyka kursowego
          samodzielnie ?

          Litwa chce się tego ryzyka jak najszybciej pozbyć,
          Słowenia pozbędzie się go w styczniu 2007.
          Polska ma na razie inne problemy na głowie: koloratka z SS, ksiądz-kapuś,
          becikowe, Brona w ZUSie, Wrona w KRRiTV, we Wrocku dodatkowo pomnik Dutkiewicza
          na Powstańców Śl. i tym podobne.

          No i jak tu nie kląć ?
          • zalogowany.cookie Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 19.05.06, 14:09
            map4 napisał:

            > Zaryzykuję twierdzenie, że idąc do samu na
            > zwykłe, głupie zakupy spożywcze za każdym razem ponosisz potężne ryzyko kursowe
            > którego sobie nawet nie uświadamiasz.

            Ono nawet jest prawdziwe. I nie mam zamiaru sobie czegokolwiek uświadamiać.
            Wisi mi sytuacja międzynarodowa podczas kupowania ketchupu.
            Poza Portugalią i Irlandią zjeździłem cały Euroland i jako żywo nie zauważyłem
            ulicznych demonstracji. Owszem, ludzie narzekają na drożyznę, jak wszędzie. Euro
            jest dobrym chłopcem do bicia.

            Zauważyłem natomiast dziesiątki śladów po zlikwidowanych kantorach, bedących
            podobnie jak budki celników symbolami bezsensownie wydawanych pieniędzy. Dlatego
            też chciałbym € w Polsce nawet jutro pieprząc polityczną poprawność i takie tam.
            Co ma podrożeć to i bez € podrożeje.

            Wzrost ceny bułki - 2 grosze,
            Świadomość stabilnej waluty - bezcenne.

            Pisałem raczej o mojej ocenie tzw. powszechnej świadomości. Ludzie nie czują
            tych wahań - musi zaistnieć kataklizm, paroprocentowe różnice mało kogo (poza
            wymienionymi przeze mnie w poprzednim poście) ruszają.

            > Klasyczny przykład: na skutek ataku spekulacyjnego na złotówkę cena litra
            > benzyny skacze z 4 zł na 7 zł, bez jakichkolwiek wahań na rynku ropy.

            To jest pikuś. Nie wiem, czy wiesz, ale w Polsce większość dużych kredytów jest
            w € lub CHF, a wypłaty odbiera się w złotych. I spłacaj tu 2 razy większą ratę
            za mieszkanie... Akurat w momencie jak wylecisz z pracy, bo jak kryzys, to kryzys...

            Żeby ci wszyscy krytycy Euro uświadomili sobie, że kredyty nagle potanieją o
            jakieś 5 punktów, bo nie będą płacić prowizji za przewalutowanie i oszczędzą na
            środkach nasercowych...

            > Brak energii, którą zauważam w poczynaniach nowego rządu w Warszawie w
            > dostosowywaniu Polski do wymagań Euro wytłumaczyć mogę jedynie jego chęcią
            > poszukiwania wrażeń zapewnianych przez skoki z liną bungy przywiązaną do jaj.

            To złe wytłumaczenie. To są stare pierdoły albo nawiedzeni pieniacze.
            Lepsze wytłumaczenie:
            Kto może majstrować przy kursie, zawsze trochę dla siebie uszczknąć może.
            Politycznie lub materialnie. A może deficycik zwiększymy? A może kolejarzom
            dołożymy, bo tak ładnie protestują i z milionik głosów przyniosą?
            Czyli ma WAAADZE.
            Taki Endrjiu na szefa NBP. Brzmi kretyńsko? Tak samo rok temu brzmiało "Endrju
            wicepremierem".

            > No i jak tu nie kląć ?

            Oto jest pytanie.
            • map4 Re: Słowenia, czyli Europa pełną gębą. 19.05.06, 14:38
              zalogowany.cookie napisał:

              > Wisi mi sytuacja międzynarodowa podczas kupowania ketchupu.

              Tak długo, jak długo jego cena pozostaje stabilna.

              > Wzrost ceny bułki - 2 grosze,
              > Świadomość stabilnej waluty - bezcenne.

              Co jest ? Reklama mastercardu ? smile

              > Pisałem raczej o mojej ocenie tzw. powszechnej świadomości. Ludzie nie czują
              > tych wahań - musi zaistnieć kataklizm, paroprocentowe różnice mało kogo (poza
              > wymienionymi przeze mnie w poprzednim poście) ruszają.

              Tyle, że jeśli już pierdolnie, to na lekarstwa będzie za późno.

              > To jest pikuś. Nie wiem, czy wiesz, ale w Polsce większość dużych kredytów jest
              > w € lub CHF, a wypłaty odbiera się w złotych. I spłacaj tu 2 razy większą
              > ratę
              > za mieszkanie... Akurat w momencie jak wylecisz z pracy, bo jak kryzys, to kryz
              > ys...

              Toż przecież wcześniej i ja o tym pisałem. To jeszcze pikuś: na razie na obsługę
              długu wydajemy 27 mld złotych rocznie. Spróbuj zamknąć budżet państwa z 40 mld
              złotych wydawanymi rocznie na odsetki ...

              > Żeby ci wszyscy krytycy Euro uświadomili sobie, że kredyty nagle potanieją o
              > jakieś 5 punktów, bo nie będą płacić prowizji za przewalutowanie i oszczędzą na
              > środkach nasercowych...

              Dokładnie. To jest tak: ziarnko do ziarnka, aż zbierze się miarka.
              W skali budżetu domowego za bardzo tego nie widać, ale w skali regionu czy
              państwa są to zaoszczędzone miliardy ...
              Gdyby udało się przejść na Euro, to gospodarka dostała by kopa, że hej.

              > Lepsze wytłumaczenie:
              > Kto może majstrować przy kursie, zawsze trochę dla siebie uszczknąć może.
              > Politycznie lub materialnie. A może deficycik zwiększymy? A może kolejarzom
              > dołożymy, bo tak ładnie protestują i z milionik głosów przyniosą?
              > Czyli ma WAAADZE.

              A że gospodarka traci ? A kogo to interesuje ...

              > Taki Endrjiu na szefa NBP. Brzmi kretyńsko?

              To ma sens. Wicepremier zarabia z 15 tysięcy miesięcznie a szef NBP chyba coś
              koło 35 tysięcy, plus nagrody, premie, itd. Poza tym, jak już wcześniej
              zauważyłeś, prezez NBP jest słuchany o wiele uważniej, niż jakiś tam wicepremier.
              Wystarczy tylko puścić coś półgębkiem i już giełda panikuje. Można w ten sposób
              miliony łoić i nikt nie będzie w stanie mu niczego udowodnić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka