Tak sobie czytam o przygodach rity z renią i coś mi przyszło do głowy a propos. Po pierwszym
miesiącu pobytu w Wawie odstawiłem samochód do Wrocka. Na stałe. To efekt zimnej kalkulacji,
chociaż na pierwszy rzut oka - samobójstwo. Ale popatrzcie sami: do pracy jadę komunikacją
miejską 15-20 minut. Samochodem - dwa razy dłużej. Z powrotem - to samo. W promieniu 10 - 15
minut komunikacją mam 20 hipermarkety, a 10 minut na piechotę - 5 aptek, kilkanaście sklepów
spożywczych, jubilera, fryzjerów kilku, turecką knajpę, włoską knajpę, etc.
Jeśli chcę się wybrać na Stare Miasto - wsiadam w tramwaj i jestem tam po 15 minutach.
Podsumowując - rita, nie pękaj

Bez samochodu naprawdę da się żyć, a mówi Ci to człowiek, który
czterema kółkami jeździł rano po gazetę...