Dodaj do ulubionych

Życie bez samochodu

01.11.06, 10:52
Tak sobie czytam o przygodach rity z renią i coś mi przyszło do głowy a propos. Po pierwszym
miesiącu pobytu w Wawie odstawiłem samochód do Wrocka. Na stałe. To efekt zimnej kalkulacji,
chociaż na pierwszy rzut oka - samobójstwo. Ale popatrzcie sami: do pracy jadę komunikacją
miejską 15-20 minut. Samochodem - dwa razy dłużej. Z powrotem - to samo. W promieniu 10 - 15
minut komunikacją mam 20 hipermarkety, a 10 minut na piechotę - 5 aptek, kilkanaście sklepów
spożywczych, jubilera, fryzjerów kilku, turecką knajpę, włoską knajpę, etc.
Jeśli chcę się wybrać na Stare Miasto - wsiadam w tramwaj i jestem tam po 15 minutach.

Podsumowując - rita, nie pękaj smile Bez samochodu naprawdę da się żyć, a mówi Ci to człowiek, który
czterema kółkami jeździł rano po gazetę...


Obserwuj wątek
    • no.logo Errata - DWA hipermarkety :-) 01.11.06, 10:53
      .
      • rita78 Re: Errata - DWA hipermarkety :-) 01.11.06, 11:18
        ale ja codziennie jezdze komunikacja miejska ( jesli to cos we wroclawiu mozna
        jeszcze nazwac komunikacja)lub poruszam sie na piechote ( mam to szczescie ze
        nie pracuje daleko). auto sluzy mi do wozenia dziecka na basen ( nie jest
        przyjemnie wracac w zimnie i po ciemku) lub jaka powiekszona torba na zakupy-
        to tez efekt zimnej kalkulacji- obliczylam ze robiac raz w tygodniu zakupy w
        duzym sklepie- oszczedzam ok 50 zl..przynajmniej, pomijajac fakt ze nie musze
        dokupywac codziennie kilku pierdol jak mleko, soki itd... potrafie zyc bez auta
        ( przypominam ze renia stala rok pod domem) ale skoro je mam to czasem
        korzystamsmile
        • kolejar Re: Errata - DWA hipermarkety :-) 01.11.06, 16:49
          Jako wciąż były użytkownik prywatnego autka (15 lat doświadczeń w "różnych
          warunkach ustrojowych") w pełni podzielam tezy przedmówców. Łącznie z tą
          najbardziej przykrą o czymś praktycznie nieistniejącym, czyli komunikacji
          publicznej we Wr. Też chodzę z buta - do Rynku mam zaledwie 40 min. marszu -
          szybciej da się tylko rowerem, a i problem biletów oraz kanarów znika...
    • bonczek_hydroforgroup only rower 01.11.06, 18:16
      Rowerem do pracy 18-20 min. Autem do 40 piechotą 48-60.
      A swoją droga nologo czemu sie odzywasz?
      Co z naszym piwem ?
      • poloeschatolo Re: only rower 08.11.06, 00:27
        bonczek_hydroforgroup napisał:

        > Rowerem do pracy 18-20 min. Autem do 40 piechotą 48-60.

        to prawda ale Wroclaw jest rownie chujowy dla pieszych, rowerzystow i kierowcow.
        Doswiadczylem tego ostatnio. Do Rynku szybciej z buta, na rowerze mozna dojechac
        spoko luz na Grabiszynek i zapalic swieczke, autkiem pojechac za miasto w teren.

        I wszedzie syf. Dziury, dziury, dziury. Ludzie lamia giczoly, szprychy i resory.

        A wedlug JCM Rafala bajubaju Dutkiewicza remonty oczywiscie trza robic, choc
        ludzie troche pocierpia. I dalej panuje nam ZDiK (ZDiK, ZDiK bodajby znikl) i
        jest prawie tak samo jak bylo.

        A Jaruzelski i Kiszczak niewinni...
    • map4 Re: Życie bez samochodu 03.11.06, 13:05
      no.logo napisał:

      > Tak sobie czytam o przygodach rity z renią i coś mi przyszło do głowy a propos.
      > Po pierwszym
      > miesiącu pobytu w Wawie odstawiłem samochód do Wrocka. Na stałe. To efekt zimne
      > j kalkulacji,
      > chociaż na pierwszy rzut oka - samobójstwo.

      Poruszać się samochodem z wrocławskimi numerami po warszawce to zajęcie z typu
      ciągnięcia tygrysa za ogon. Nie trąbili na Ciebie
      - wsioka z jakiegoś wrocławia smile -
      dwa razy zajadlej niż na siebie nawzajem ?

      > Ale popatrzcie sami: do pracy jadę
      > komunikacją
      > miejską 15-20 minut.

      Ja jadę motorem 10 minut. Albo metrem, minut 40. Dzisiaj spadł pierwszy poważny
      śnieg i ciężkie zakupy są do zrobienia, jechałem więc samochodem. 90 minut. Kupa
      ludzi wyjechała dziś do pracy na letnich oponach. Ale się działo ...

      >Bez samochodu naprawdę da się żyć, a mówi Ci
      > to człowiek, który
      > czterema kółkami jeździł rano po gazetę...

      Bez samochodu może się i da. Bez motocykla - życia już sobie nie wyobrażam.
      • kolejar Re: Życie bez samochodu 03.11.06, 16:27
        map4 napisał:
        > Poruszać się samochodem z wrocławskimi numerami po warszawce to zajęcie z typu
        > ciągnięcia tygrysa za ogon. Nie trąbili na Ciebie
        > - wsioka z jakiegoś wrocławia smile -

        Jeździłem czasem w ten sposób po Wawie i specjalnie źle nie było, ale robienie w
        Belgii za... naziola-zbrodniarza z Hansestadt Hamburg to horror drogowy! Doszło
        nawet do tego, że ukradkiem wsiadałem do samochodu, żeby mi miejscowi pijacy nie
        wpier...
    • sztuk6mistrz Re: Życie bez samochodu 10.11.06, 16:49
      Dwa razy pragąłem samochodu w życiu - raz jak zobaczyłem takie amerykańskie
      czarne autko Chvrolet HRR - wystarczyłoby na całą rodzinkę i w góry. Drugi raz
      jak mnie ochlapał jadącego rowerem taki bezmózgi idiota za kierownicą jakiegoś
      włoskiego gówna, chciałem go dogonić takim Chevroletem tym razem model Avalanche
      (cholera mam słabość do amerykańskich samochodów) ze wzmocnionym zderzakiem i
      wiecie co dalej...
      • napoj.chmielowy Re: Życie bez samochodu 10.11.06, 18:24
        Od czasu gdy z powodu braku koordynacji między wzrokiem, nogami i rękami
        spowodowałem katastrofę melexa śpiewam sobie "nie dla mnie sznur samochodów..."
        • sztuk6mistrz Re: Życie bez samochodu 10.11.06, 19:15
          napoj.chmielowy napisał:

          > Od czasu gdy z powodu braku koordynacji między wzrokiem, nogami i rękami
          > spowodowałem katastrofę melexa śpiewam sobie "nie dla mnie sznur samochodów..."

          Dlaczego zaraz sznur? Gdzie ty się wybierasz?
          • napoj.chmielowy Re: Życie bez samochodu 10.11.06, 19:27
            sztuk6mistrz napisał:

            >
            > Dlaczego zaraz sznur? Gdzie ty się wybierasz?

            Musi być sznur bo:

            1) Tak było w tej piosence
            2) Plątanina tych samochodzich sznurów plącze się po całym Wrocławiu
            3) Sznur kormoranów w locie splątał się

            A wybieram się na róg po piwo.
            • sztuk6mistrz Re: Życie bez samochodu 10.11.06, 19:49
              Właśnie przed chwilą wróciłem z "na rogu" - piwo jest.
              • orzeszkur Re: Życie bez samochodu 12.11.06, 22:11
                Bez samochodu po piwo za róg, grzęznąc w błocie na wąskich ściezkach pobojowiska
                grunwaldzkiego kornie brnę gęsiego lecz z godnością. Za szybami aut śmieją się
                dumne twarze j.elit kultury smrodu. Chłonę tę kulturę każdym zmysłem a nawet
                przez skórę. O cześć wam panowie!
                • sztuk6mistrz Re: Życie bez samochodu 13.11.06, 15:46
                  Samochód - najbardziej egoistyczni i samolubny środek komunikacji, generujący
                  poza wspomnianym smrodem, kupę (dosłownie) odpadów, zniszczenia, kaleki i trupy.
                  Jest w tym skuteczniejszy od wojen, żywiołów, chorób. I jeszcze każe się
                  produkować, kupować, myć, smarować. Nigdy nie będę służył takiemu gównu - niech
                  inni je obsługują
                  • map4 Re: Życie bez samochodu 13.11.06, 16:43
                    Masz rację, od początku do końca.

                    Tyle że, cholera, ułatwia życie. Czasami.
                    Mój sobie stoi grzecznie w garażu, wyciągam go raz na tydzień jadąc na zakupy.
                    Jeszcze trochę i zrobi się ze mnie niedzielny kierowca ... brrr ...
                    • sztuk6mistrz Re: Życie bez samochodu 13.11.06, 17:07
                      Tam gdzie komunikacja zbiorowa jest alternatywą, to wręcz wybór wygody, ale
                      podejrzewam, że dla nuworyszy motoryzacji to żadna alternatywa, bo cóż to za
                      prestiż jeżdżenie takimi plebejskimi tramwajami, nawet rosnące koszty ich nie
                      przekonywują, im poprostu trzeba zamknąć ulice.
                      • map4 Re: Życie bez samochodu 13.11.06, 18:53
                        sztuk6mistrz napisał:

                        > Tam gdzie komunikacja zbiorowa jest alternatywą, to wręcz wybór wygody,

                        przyznam się do totalnego zepsucia: mając tak modelowo działającą komunikację
                        miejską ... przesiadłem się ostatnio na motocykl. Jeździłem sobie spokojnie do
                        roboty metrem: żadnych owadów nie wydłubywałem z zębów, nie wiało, nie lało się
                        za kołnierz, nikt mi nie wjeżdżał pod koła ... a mimo to nie żałuję. To jest
                        jednak temat na oddzielne opowiadanie.

                        Ciągle jeszcze mam wybór: kiedy śnieg spadnie z pewnością przeproszę się z
                        metrem. I bardzo sobie ten wybór cenię. Szkoda, że we Wrocławiu takiej wolności
                        poruszania się brak ...

                        Ponieważ prezydenciunio dostał 85% głosów szybko się sytuacja nie zmieni.
                        Wyrazy współczucia.
                        • sztuk6mistrz Re: Życie bez samochodu 13.11.06, 19:46
                          W stosunku do Dublina to komunikacja jest we Wrocławiu wręcz dobra, ale nie
                          chodzi oczywiście żeby równać w dół.
                          Co do współczucia - mam wiele dystansu do polityki i dość pragmatyczne.
                          Dutkiewicz nie jest ideałem, bo ideałem byłaby Merlin Monrou z mózgiem
                          Einstaina, ale po co jemu jej cycki, a jej jego inteligiencja?
                          • sztuk6mistrz Re: Życie bez samochodu 14.11.06, 15:54
                            inteligiencja z dodatkowym "i" w środku jest rzecz jasna wyższego rzędu.
                            Przepraszam za moje błędy - jak kogoś to razi niech czyta przez palce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka