kolejar
06.02.07, 05:41
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3896316.html?nltxx=1077917&nltdt=2007-02-06-02-06
Jak miałem 13 lat, nie było internetu i blogów. Jak miałem 16 - też nie.
Zeszyt z ówczesnymi moimi opowiadaniami znaleźli i spalili Starzy. Psychiatrzy
niczego nie pojęli. Poza tym wszystko się zgadza. Dożyłem trochę strszego
wieku niż 13, 16, a nawet 19 - chociaż te 19 tylko w wyniku przypadkowego
zbiegu nieszczęśliwych okoliczności. Szkoda, że wciąż prawie nikt niczego nie
rozumie, a tylko udają ważniaków i bohaterów. Wydawałoby się, że w obecnym
stanie psychiatrii i psychologii nie powinno być takich problemów. Za tzw.
moich czasów byłem pewien, że w XXI wieku będzie lepiej - dlatego przeżyłem.
Ale nie jest lepiej, a często gorzej - Starzy (smutne, że często niby światli
moi znajomi) jeszcze durniejsi, a nauczyciele (też bywa, że moi znajomi)
dopiero sięgają dna - jak widać i słychać. Tymczasem teraz mogę kolejny raz
potwierdzić, że nic mi się od wtedy istotnie nie zmieniło (istotnie nic, ale w
detalu wiele!). Bo to się nie zmienia. Niektórzy nazywają takich jakimiś tam
(nie pamiętam - tęczowymi, czy fioletowymi) dziećmi - że niby są z Oriona.
Może to tak jest?
Często, chyba codziennie mówi mi się:
- Ja chcę do domuuu!!!
Nie wierzę w realność przyszłego roku. Zmęczenie. Odpocząć wreszcie.