kolejar
05.01.09, 04:20
Powiem Wam, że ostatnio dobrze było za Premiera Buzka.
Nie wiem, jak to było, że nie zdobyłem się na samobójstwo po wyborach 2001
(tak?), kiedy do władzy powrócili Sowieccy pod nazwą SLD. Może roiło mi się,
że coś jednak jest inaczej, że SLD to już jednak nie PZPR?
Powrót Sowieckich był mi osobiście powolnym "zerwaniem" i bolesnym. Mokotów,
co niechcianie moją drugą "parafią" był skrycie przed moją jaźnią a wiedzą
świadomą, stawać się zaczął znów ciałem obcym, wrogim, okupanckim?
Niestety, wynik wyborczy 2005 sytuację pogłębił mimo przeogromnych
oczekiwań na fali Komisji Śledczej ws. Rywina. Czyj, do cholery!, jest
Mokotów???!!!
Bo ja Wam powiem.
Jeden tu np. kolega stąd (no, ubek, przepraszam, wubek, czy jak tam, jedna
cho...) był w tej klice oficerów post-esbeckich, inaczej, tych ogólnie
post-komunistycznych - i to rodzinnie on był. Potem było coraz bardziej
dziwnie - my się pojawiać zaczęliśmy coraz odważniej. Tak pomalutku lepiej lub
gorzej (raczej gorzej) było do SLD 2001. Wtedy "z górki" zdecydowanie, ale za
Premiera Buzka było już fatalnie - wielka awantura się zaczynała, skandale
dopiero się rozwijały (np. min. Dębski poległ, a Jeremiasz "Baranina" Barański
się powiesił). Jednak po objęciu władzy przez PiS miało być chociaż powoli
lepiej. Stało się odwrotnie. Teraz relatywnie jest jakby lepiej, ale to
wcale nie znaczy, że dobrze, że naprawdę lepiej.
W związku z powyższym WZYWAM wszystkich funkcjonariuszy do
czujności rewolucyjnej!