Czytam sobie jego blogopamiętnik i tak się zastanawiam - dlaczego kompletnie ignoruje jeden ranking, w którym gmina Raszyn jest 61. na prawie 2500 gmin w Polsce, a jak dostaje przypadkiem w ręce po miesiącu inny ranking nieznanej firmy Curulis, bije w bębny i jawnie cieszy się z tego, że w jednej z kilku kategorii nasza gmina wypadła tam słabo? Hmm, no właśnie, jak Wam to wygląda? Bo mnie tak, że pan Iwicki dostrzega, że co jak co ale inwestowanie - czy na kredyt czy nie - obecnej władzy się udało, kanalizacje, szkoła, przedszkole, 2x centrum zdrowia i centrum kultury, a co ważniejsze dostrzega, że prawdopodobnie ma dużo mniejsze szanse żeby w wyborach utrącić obecnie rządzącego wójta, więc czuje się niejako zdesperowany i używa coraz efektowniejszych, ale słabszych, mniej efektywnych argumentów w swej retoryce.
Panie Piotrze, jak już rozmawiamy o rankingach gmin - można analizować jeden, gdzie gmina wypada dobrze, można drugi, gdzie w kategorii gosp. czyli liczbie otwieranych firm, wypada słabo, a w innych kat. lepiej. Można przecież znaleźć inne rankingi, w których wypadnie jeszcze inaczej. A jakie rządy były każdy mieszkaniec widzi.
Nie da się oszukać ww. materialnych inwestycji, a jeśli już to jedynie te miękkie, kulturalne, gdzie ciężko oszacować, jak na szczęście mieszkańców przekładają się imprezki gminne lub nauka gry na keybordzie.
Było sporo minusów wójtowania, jeszcze więcej plusów. Pamietaj, nie oceniamy stylu wójta, charakteru, osobowości, kompleksów, erudycji czy ludzi którymi się otacza. LICZĄ SIĘ EFEKTY CHŁOPIE! I jeśli ktoś tu na forum czy blogu próbuje je dezauwować wysuwając na pierwszy plan wszelkei paraargumenty, to osobiście uważam, że jest to mniej lub bardziej świadoma manipulacja odbiorcą i potencjalnym wyborcą. Oczywiście każdy ma do tego prawo, a zwłaszcza ten, komu bardzo zależy na zdobyciu stołka, tj. władzy w gminie.
A co do rankingów których można generować wiele, jest tylko jedno miarodajne kryterium, co do którego zgodzi się każda organizacja, uczelnia czy agenda. A jest nią DOCHÓD GMINY przez LICZBĘ MIESZKAŃCÓW czyli po prostu DOCHÓD NA MIESZKAŃCA. Prostych danych matematycznych nie da się oszukać, ani zmanipulować. Dochodów nie można podważyć, zwłaszcza tych rozliczonych za 2013 i lata poprzednie. Liczba mieszkańców też ciągle ta sama 21 tys. A tu z racji bliskości Warszawy, majętnych mieszkańców, firm i dochodów majątkowych gminy jesteśmy bardzo wysoko na tle Polski i woj. mazowieckiego.
Ciekawy jestem jego kolejnych wystrzeliwanych "ślepaków" w stronę ośrodka władzy gminnej. Im bliżej do wyborów, tym ludzie robią się bardziej nerwowi, argumenty oponentów i kontrkandydatów coraz mniej merytoryczne... Liczę na przedwyborcze spotkania z mieszkańcami! Jesień będzie ciekawa