sibeliuss
22.04.07, 23:42
Czekam na autobus.
Z parku wychodzi rodzinka, mama, tata, dzidzia w wózku i ok. 5 letni chłopiec
niosący pęk zerwanych przed chwilą gałązek czeremchy. Tuż przed pasami tatuś
zabiera od chłopca gałęzie i wyrzuca je na trawnik. Chłopiec buntuje się, że
przecież tatuś zerwał je dla mamy, na to mamusia, że bukiecik był tylko po
parku i teraz trzeba śmieci wyrzucić.
W swojej głupocie łamiąc gałęzie tatuś nie pomyślał, że zrywa śmieci, że
drzewo potrzebuje dwóch lat, żeby wyrosły z niego takie gałęzie oraz to, że
zwyczajnie tak się nie robi. Mam nadzieję, że synek nie pójdzie w
ślady tatusia-idioty.
ps. gałązki stoją u mnie w wazonie, choć w autobusie ludzie patrzyli na mnie
jak na potępieńca gdy z nimi wsiadłem.