Nie wierzę w to szczęście (bo na gminnych stronach nie ma mojej
ulicy), ale dziś przyszedł facet zagladać prze ogrodzenie na nasza
działkę.
Mąż pyta się w czym pomóc - a facet mówi, że jest kierownikiem
budowy kanalizacji i że 2 lipca zaczyna kopac na naszej działce
No i informuje nas, ze cały nasz żywopłot wykopie.
Trochę to wkurzające, bo działka ma jakieś 1500 metrów trawnika i
sto krzaczków a oni celują akurat w te krzaczki. Teściowie mówili,
żeby przekonać projektanta (jak go znaleźć?), zeby przesunął rurę w
głab działki. Ktos może robił u nas coś podobnego?
Zastanawiam się nad tym, ze gmina zamierza poprowadzić kanalizację
do sąsiedniej ulicy przez moja działkę. Czyli juz zawsze będę miała
rurę pod ziemią. Zazwyczaj jest to w pasie drogowym, u nas się nie
da.
Ale skoro jak gaz mi biegnie w pasie drogowym to gmina za to wzięła
pieniądze (plus domagała się co roku, ale teraz rura jest gazowni a
nie nasza) to czy mnie się coś nie należy od gminy? Np. jakies
zwolnienie z części oplaty za podłaczenie? Wie ktoś cos o tym?
G