Dodaj do ulubionych

sprzeczności...

25.05.10, 15:29
Czy Wy też macie wciąż sprzeczne myśli i uczucia związane z każdą decyzją, osobą... czy też boicie się, że wybierając jedno, stracicie drugie i jeszcze bardzo wiele, że drugie wyjście jest dużo lesze - a za chwile jesteście przekonani, że pierwsze; albo skrzywdzicie kogoś; albo...
Obserwuj wątek
    • margaret_stella89 Re: sprzeczności... 25.05.10, 22:13
      nieustannie. najgorsze jest to,że nie można, nie jest się w stanie, spojrzeć na
      życie racjonalnie, tak plus, minus, wada, zaleta. kiedyś próbowałam
      wyrysowywanie drzewek decyzyjnych,ale nigdy ich nie kończyłam. więc ich nie
      polecam. podobno trzeba wsłuchiwać się w siebie, i swoje pragnienia, ale jak,
      jak one się zmieniają co chwilę? samych dobrych decyzji życzę:)
      • iamcrazy Re: sprzeczności... 25.05.10, 23:25
        Dokładnie tak mam. Czasami cieszę się jak dziecko, dobrze mi z
        ludźmi, z koleżankami czy kolegami, myślę że są wspaniali, podziwiam
        ich, wręcz czuję do nich coś w rodzaju miłości, jestem miła i
        uśmiechnięta, rozmowna, zaangażowana,a innym razem na te same osoby
        patrzę jak na płytkich debili, którzy nic nie rozumieją, rozmawiają
        tylko o rzeczach przyziemnych typu dzieci, remonty, zakupy,czuję się
        wtedy taka wyizolowana, mogą być obok np. w pracy a nie słyszę co
        mówią, nie chcę słyszeć tych bredni, jestem sama ze swoimi myślami,
        każde słowo, spojrzenie mnie denerwuje. Generalnie cały świat mnie
        wtedy denerwuje, że jest taki niedoskonały, że dziecko wpadło pod
        samochód, inne zachorowało, po co mieć dzieci i do końca życia żyć w
        strachu? Że są choroby, starość, powodzie i tysiące innych
        tragedii. Że nie wiemy skąd się wzięliśmy i gdzie pójdziemy...Wtedy
        ogarnia mnie taka obojetność... że wszystko mi jedno co będzie
        dalej. I to uczucie, że jestem inna jakaś, jak z innej planety, że
        nie pasuję do tego świata, do tych sztywnych reguł, konwenansów. Że
        trzeba iść do szkoły, potem do pracy i wszystkie marzenia okazują
        się nieosiągalne, a życie to jakiś koszmar.
    • annarchia Re: sprzeczności... 27.05.10, 13:07
      jemczosnek napisała:

      > Czy Wy też macie wciąż sprzeczne myśli i uczucia związane z każdą decyzją, osob
      > ą... czy też boicie się, że wybierając jedno, stracicie drugie

      Oczywiście, że tak, ale to jest normalne i dotyczy to każdego człowieka,
      ponieważ przy podejmowaniu decyzji zawsze każdemu "tak" odpowiadać będzie jakieś
      "nie".

      Chorobliwe u mnie jest to, że trudno jest mi wybrać daną możliwość, bo
      błyskawicznie zmienia mi się zdanie. I emocje. Idąc do sklepu potwornym
      dylematem jest to, co chcę. Wiem ,że coś chcę, ale nie wiem, co. I nie wiem, co
      wolę. Ten batonik czy ten? 5-10 min namysłu. Trudno mi się kierować emocjami,
      więc czasem rozumowo sobie wyliczam: ten jest droższy, ale o wiele większy, a
      ten jest mniejszy, ale... ma coś, co chyba lubię. Jak kupię ten to nie wystarczy
      mi na bilet mpk, stracę, ale z drugiej strony... może jednak go kupię i przejdę
      się na piechotę? Niech będzie ten. Idąc do kasy jednak odkładam go na półkę, bo
      nie ten chciałam, chciałam inny. Jaki? Nie wiem. Jakiś inny. Mam ochotę na ten z
      orzechami. Jak wychodzę ze sklepu to dziwię się, że kupiłam coś, co mi
      kompletnie nie smakuje. A poza tym, wcale już nie mam ochoty na żadne
      słodycze... A jednak jestem głodna. Co mam zjeść? Nie mam pojęcia. Wchodzę po
      drodze do fast-fooda. Zastanawiając się, co mogę wybrać, nagle zauważam, że
      wcale już nie jestem głodna. Wychodzę. Za kilkanaście minut ściska mnie z głodu
      i żałuję, że nie wzięłam tego pierwszego batonika... I tak ze wszystkim w życiu,
      z głupim batonikiem sobie nie radzę, a co dopiero z poważnymi decyzjami,
      bardziej skomplikowanymi.
      • jemczosnek Re: sprzeczności... 27.05.10, 21:51
        właśnie o tym mówiłam... i wychodzi na kompletny paraliż decyzyjny...
      • mskaiq Re: sprzeczności... 28.05.10, 02:49
        Bo utozsamiasz siebie z cialem a cialo to emocje. Gdybys utozsamiala
        siebie z umyslem to wtedy decyzje podejmowalby umysl a tak robia to
        emocje ktore sie nieustannie zmieniaja.
        Moj umysl wie ze moge byc zly a za chwile radosny, albo miec ochote
        na cos za chwile jej nie miec dlatego nie kieruje sie emocjami a
        rozsadkiem. Moj umysl wie ze jestem glodny i kupi mi cos co uwaza ze
        jest dla mnie najlepsze.
        Pewnie byloby to jablko albo banan bo uwaza ze slodycze sa szkodliwe.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • annarchia Re: sprzeczności... 28.05.10, 20:36
          mskaiq napisał:

          > Bo utozsamiasz siebie z cialem a cialo to emocje. Gdybys utozsamiala
          > siebie z umyslem

          Wiesz co, daruj już sobie, Mask.
          Ja się z ciałem nie utożsamiam.
          Traktuję je jako coś przerażająco obcego.
          Silne derealizacje, depersonifikacje.
          Tracenie kontaktu ze sobą, utrata "czucia siebie".
          Okropne lęki, że do mojej psychiki jest coś "przyczepione".
          Często wolałabym umrzeć niż męczyć się w tym więzieniu,
          spełniać potrzeby i zachcianki tej kupy mięcha.
          Ta w lustrze to nie ja, bo "ja" jestem niewidoczna.
          Mogę ciąć nogę, bo nie jest moja.
          Captez-vous?

          > bo uwaza ze slodycze sa szkodliwe.

          Piszesz o sobie w trzeciej osobie.
          Też tak miewam, ale przynajmniej jestem świadoma tego tragizmu.

          > dlatego nie kieruje sie emocjami a
          > rozsadkiem.

          ...i dlatego na codzień oraz na forum funkcjonuję niczym robot i zombie.
          Zaprogramowany. Obecny program: The Spectrum of Consciousness.
          Martwy za życia. Na nagrobku napiszą: żył lat xx, ale nie będzie to prawda. Przykre.

          Decyzje związane z drugim człowiekiem też podejmujesz wyłącznie za pomocą
          umysłu? Nie bierzesz pod uwagę, czy kochasz, czy nie, itepe?

          • mskaiq Re: sprzeczności... 29.05.10, 03:17
            annarchia napisala
            >Ja sie z cialem nie utozsamiam
            Wedlug psychologii rozwojowej czlowieka by jego rozwoj mogl
            postępowac, ego musi opuscic nizszy etap, przestac się z nim
            utozsamiac po to by zrobic miejsce dla nowego, wyzszego etapu.
            Innymi słowy, musi odciac sie od nizszego etapu, utozsamic z
            wyzszym, a potem zintegrowac wyzszy etap z nizszym.
            Kiedy nie nastepuje integracja z cialem wtedy moze pojawiac sie
            derealizacja, depersonalizacja i wrogosc w stosunku do wlasnego
            ciala.
            Napisalem o umysle w trzeciej osobie bo nie utozsamiam sie z nim,
            ale jestem z nim w pelni zintegrowany, rozumie jego role i potrzebe.
            Napisalas
            > Decyzje związane z drugim człowiekiem też podejmujesz wyłącznie za
            > pomocą umysłu? Nie bierzesz pod uwagę, czy kochasz, czy nie, itepe?
            Czasem podejmuje decyzje o czlowieku korzystajac z umyslu, ale w
            kazdej takiej decyzji jest obecna dusza, jej spojrzenie przynosi to
            co nie jest w stanie dac umysl, miedzy innymi milosc.
            Serdeczne pozdrowienia.
      • canoine Re: sprzeczności... 28.05.10, 21:30
        dlatego zawsze wcześniej robię sobie listę zakupów. co mi też zajmuje trochę
        czasu, ale z taką listą jest potem łatwiej. inaczej mam dokładnie jak Ty -
        wchodzę do sklepu i właściwie nie wiem, czego chcę i potrzebuję, pokręcę się
        trochę i albo nic nie kupię, albo niezupełnie to, co mi było potrzebne.
        najczęściej wchodzę, patrzę i stwierdzam, że na nic nie mam ochoty. a potem
        wracam do domu i jestem głodna :> dlatego zrobienie sobie listy, narzucenie
        sobie czegoś przed pójściem do sklepu, co ogranicza jednak trochę zakres
        możliwości między którymi trzeba wybierać, to pomaga. po prostu odhaczam kolejne
        pozycje. szkoda, że w innymi rzeczami w życiu się tak nie da..
        • mskaiq Re: sprzeczności... 29.05.10, 06:57
          Z zakupami poradzilas sobie swietnie. Twoj umysl wybral co chcialas
          kupic i zrealizowalas to co bylo napisane na kartce.
          Zrob podobnie z innymi problemami.
          Kiedy pragniesz ludzi to idz spotkac sie z nim ale na kateczce
          napisz dlaczego chcesz kogos spotkac. Kiedy na miejscu okaze sie ze
          nie chcesz sie spotykac to przeczytaj dlaczego tutaj jestes i zrob
          co jest napisane na kartce.
          Stabilizacja jest zawsze nudna, nie tylko dla Ciebie ale innych
          tylko ze ma jedna zalete, zapewnia bezpieczenstwo ktore pozwala na
          robienie rzeczy interesujacych.
          To co napisalem nazywa sie technika budowania struktur i byla
          stosowana z powodzeniem przez Mahler, Kohuta i Kernberga, czolowych
          psychoanalitykow.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • canoine Re: sprzeczności... 28.05.10, 21:41
      Tak. Sprzeczność pragnień, potrzeb, występujących jednocześnie i wzajemnie się
      wykluczających. Potrzeba czyjejś obecności, bycia z kimś, związania się, a kiedy
      ktoś się pojawi, przez większość czasu pragnienie, by już sobie poszedł, dał mi
      spokój, nie ograniczał mojej przestrzeni. Kiedy jestem sama - pragnę ludzi,
      kiedy jestem wśród ludzi - marzę, by zostać sama, mieć czas i swoją przestrzeń
      dla siebie. Dążę do pewnej stabilności, a jednocześnie ta stabilność mnie nudzi,
      męczy, wydaje się pusta i bez wyrazu. Marzę o wariackim życiu, pełnym podróży,
      zmian, ryzyka, spontaniczności. Tak naprawdę nie potrafię powiedzieć dokąd idę,
      czego potrzebuję, co chcę osiągnąć, czego chcę w życiu, co czuję albo czego nie
      czuję. W jednym tygodniu nienawidzę się i okaleczam, by w następnym złapać hopla
      na punkcie zdrowego odżywiania, zadbania o siebie. Potrafię tonąć w gorącym
      pragnieniu czegoś, a kiedy mogę to mieć, często nie mam na to ochoty. Króliczek,
      który daje się złapać, nudzi mi się po góra 2 tygodniach. Jak pogoda zmieniają
      się kolejne moje "wielkie pasje życiowe", o których już za chwilę nie pamiętam,
      bo jestem pochłonięta następną. Zaczynam, nie kończę. I mogłabym tak długo. I
      choć potrafię się cieszyć nawet z małych rzeczy jak dziecko, które dostało nową
      fajną zabawkę, to jednak zawsze to, co jest, jest nie tym, co bym chciała, by
      było. Albo jest tym przez najbliższe "5 minut" jedynie. Tjaa.
      • krowawkropki Re: sprzeczności... 29.05.10, 04:02
        A czy wy wiecie jakie konsekwencje są waszego zachowania ....
        • canoine Re: sprzeczności... 29.05.10, 08:36
          Posiadam coś takiego jak wyobraźnia. A nawet empatia. I ponieważ wiem jakim
          popieprzonym elementem jestem, staram się nie zbliżać zanadto do ludzi. Nie
          bardziej niż tego wymaga niezbędna codzienna pobieżność. Bo naprawdę nie chcę
          nikogo krzywdzić i wolę sobie coś zabrać, skrzywdzić siebie.. Myślisz, że to tak
          wesoło? Właściwie nigdy się z nikim nie związałam. I jak czytam tutaj o
          związkach ludzi o podobnych do moich problemach, to czasem mam ochotę napisać
          "kurde, jak potrafiliście się w ogóle z kimś związać, to nie jest z Wami wcale
          jeszcze tak źle". Ale to nie tak.
          Ty masz uraz, nie dziwię Ci się. Ale wierz mi, że nie wszystkich da się wrzucić
          do jednego worka, nawet jeśli mają tę samą etykietkę.
          Pozdrawiam.
        • annarchia Re: sprzeczności... 29.05.10, 18:08
          krowawkropki napisał:

          > A czy wy wiecie jakie konsekwencje są waszego zachowania ....

          Cudownie się czuję po takich wypowiedziach.
          Gdzie głęboka empatia?
          Z założenia zdrowa osoba chyba powinna jej mieć więcej i patrzeć ze współczuciem
          na osoby, które nie potrafią istnieć, nie potrafią nawiązać zdrowych fajnych
          relacji z innymi ludźmi ze względu na swoje osobowościowe problemy i tym samym
          cieszyć się życiem. A takie problemy, konflikty, nieumiejętność życia to nasz
          ogromny BÓL. Niewyobrażalne PIEKŁO. Wiemy, że to piekło także dla bliskim nam
          osób i z tego powodu jeszcze bardziej się nienawidzimy, chcemy przestać istnieć...
          • krowawkropki Re: sprzeczności... 29.05.10, 19:51
            Empatia .... jasne że istnieje ale jak można mieć empaitę nieskończkoną dla
            dziecka którę ciąglę na ciebie pluje
            • canoine Re: sprzeczności... 30.05.10, 00:19
              Nie rozumiem tylko czemu swoje żale i swój jad wylewasz na użytkowników tego
              forum. Czy ktoś z tu piszących zrobił Ci jakąś krzywdę? Czy po prostu z
              definicji zakładasz, że wszyscy jesteśmy godni pogardy i powinno się nas
              izolować, a najlepiej byśmy się może sami pouśmiercali zanim zdążymy skrzywdzić
              więcej takich jak Ty? Czy gdyby skrzywdziła Cię kobieta niewidoma albo na wózku
              inwalidzkim, to psioczyłbyś na internetowym forum na wszystkich
              niepełnosprawnych świata? Nie uważasz, że to co najmniej niedojrzałe? Hm?
              • krowawkropki Re: sprzeczności... 30.05.10, 00:39
                Nie wrzucam wszytkich do jednego worka ani nie pragnę niczyjej izolacji.
                Przecież to całkowicie nierealne i głópię.
                Twierdzę natomiast że istnieje jakaś przyczyna takich zachowań albo kutrowa albo
                biologiczna.
                Nie szuka się przyczyny, ale próbuję się usprawiedliwiać czyny. To jest właśnie
                najgprsze. Osoby z BDP są dorosłe i chroni ich przyleka BDP przed konsekwencjami
                czynów
                • canoine Re: sprzeczności... 30.05.10, 00:43
                  Ale kogo? Konkretnie. Nazwiska, nicki, numery butów proszę.
                  Owszem, przyczyna zawsze jakaś jest. Nie tylko BPD, ale i wszystkiego w życiu.
                  Każdego ludzkiego wzorca czy schematu zachowań. Twojego też.
                  Kogo chroni etykietka przed konsekwencjami? Serio pytam. Bo mnie na przykład
                  żadna nigdy nie chroniła. Więc chętnie się dowiem, gdyż niektórych konsekwencji
                  wolałabym nie ponosić. W dodatku nie za swoje czasem błędy. A muszę. No to jak z
                  tymi konsekwencjami?
                • mskaiq Re: sprzeczności... 30.05.10, 03:41
                  Istnieje przyczyna takich zachowan, powszechnie uwaza sie ze dziecko
                  w wieku od 1 do 3 powinno sie odesparowac od matki i swiata
                  fizycznego. Kiedy to nie nastepuje wtedy granice ja pozostaja
                  niejasne, plynne, niepewne. Swiat emocjonalnie zalewa ja.
                  Mysle ze wiele osob na tym forum zna przyczyne, nie usprawiedliwia
                  czynow i nie chroni ich przyklejka bpd.
                  Mysle ze probuja sie zmieniac, utozsamic sie umyslem i uzywac go
                  zamiast emocji ale to trudny i bardzo zmudny proces.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • krowawkropki Re: sprzeczności... 30.05.10, 14:51
                    Nie słyszałem takiej teorii i jestem zdziwiony tym bardzo.
                    Wydaję mi się że raczej to kwestia dziedziczenia pewnych zachowań własnych
                    odziedziczonych po rodzicach,
                  • jemczosnek Re: sprzeczności... 15.12.10, 01:56
                    też myślę, że to wynik nieodseparowania się i braku granic
                • annarchia Re: sprzeczności... 30.05.10, 15:39
                  krowawkropki napisał:

                  > Nie wrzucam wszytkich do jednego worka

                  Wrzucasz, o czym świadczy dalsza część Twojej wypowiedzi:

                  > Nie szuka się przyczyny, ale próbuję się usprawiedliwiać czyny.

                  Ostatnie 1,5 roku spędzam na wyjątkowo intensywnym szukaniu przyczyn tego, "jaka jestem". Podczas sesji i codziennie. I staram się modyfikować mój odbiór świata, zachowanie. Niestety na razie bezskutecznie - nie przenosi się to na poprawę samopoczucia, funkcjonowania, relacji z innymi, co jest dla mnie wielkim bólem.

                  > Osoby z BDP są dorosłe i chroni ich przyleka BDP przed konsekwencjam i
                  > czynów

                  Czyżby? Ja takiej ochrony nie odczułam, a wręcz przeciwnie. Nikt z otoczenia (poprawka: jest jedna jedyna osoba) nie przejmuje się moim bólem istnienia, silnymi depresjami, lękami, derealizacjami. Leżę w łóżku (i zwijam się z lęku, rozpaczy)? LEŃ. Itd. Na mnie samą też coraz rzadziej działa wyrozumiałość wobec siebie "Zachowuję się tak i tak, bo mam olbrzymie problemy osobowościowe, zaburzenia, których sobie przecież nie zawdzięczam" - po prostu ostatnio stwierdzam, że jeśli w tym wieku jestem nikim i nie potrafię tego zmienić to jestem życiową niedorajdą i bezwartościowym śmieciem, który trzeba zgnoić, a najlepiej zrobię to sama... Ja akurat mam spory problem z "usprawiedliwianiem" siebie. Ale staram się siebie bronić. Czasem. Na szczęście.

                  Mam też postanowienie, że dopóki nie uda mi się zmienić, nie zaangażuję się ponownie w bliski związek z drugą osobą oraz nie zdecyduję się na dziecko. I od momentu tego postanowienia jestem konsekwentna. Na dłuższą metę ani mnie nie będzie dobrze, ani tej drugiej osobie, ani dziecku. Jeśli nigdy nie wyzdrowieję to do końca życia (jeśli nie popełnię samobójstwa) czeka mnie ból osamotnienia, bo i tak nie potrafię być z drugą osobą. Przerasta mnie to. Tzw. zdrowe osoby nie wyobrażają sobie (bo skąd), jak ogromny to ciężar, więc nie zdają sobie sprawy, że wiele z naszych zachowań wynika z rozpaczy i przerażenia, a nie złośliwości.

                  Prawdopodobnie Twoja kobieta z BPD była taka, jak próbujesz to nam przypisać: ciągle siebie usprawiedliwiała, tylko "pluła" na Ciebie (cytuję Twoją wypowiedź z góry), nie ponosiła konsekwencji - ale nie uprawnia Cię to do generalizowania i komentarzy typu "czy Wy nie zdajecie sobie konsekwencji z takich zachowań...". Zdaję sobie sprawę: sprawiam ból i sobie i drugiej osobie. Bycie mną i bycie ze mną to piekło. Cudownie. I za cholerę nie potrafię na razie być inna i tego zmienić. Jeśli nie odpowiada Ci bycie z kobietami z BP (znałeś raptem jedną..) - nie wiąż się z takimi. Przecież nie byłeś w tamtym związku z przymusu, prawda? Nie musiałeś w nim tkwić. A skoro jednak przez jakiś czas wybierałeś mimo wszystko bycie z nią - cóż, to był TWÓJ wybór. To TY siebie narażałeś na "takie" jej zachowania prze dłuższy czas. To TY (tkwiąc w tej relacji) pozwalałeś sobie na to, że pluła Ci w brodę. Łańcuchów nie było.
                  • krowawkropki Re: sprzeczności... 30.05.10, 18:36
                    Celna diagnoza ... naprawdę bardzo cenna.
                    >
                    > Prawdopodobnie Twoja kobieta z BPD była taka, jak próbujesz to nam przypisać: c
                    > iągle siebie usprawiedliwiała, tylko "pluła" na Ciebie (cytuję Twoją wypowiedź
                    > z góry), nie ponosiła konsekwencji - ale nie uprawnia Cię to do generalizowania
                    > i komentarzy typu "czy Wy nie zdajecie sobie konsekwencji z takich zachowań...
                    > ". Zdaję sobie sprawę: sprawiam ból i sobie i drugiej osobie. Bycie mną i bycie
                    > ze mną to piekło. Cudownie. I za cholerę nie potrafię na razie być inna i tego
                    > zmienić. Jeśli nie odpowiada Ci bycie z kobietami z BP (znałeś raptem jedną..)
                    > - nie wiąż się z takimi. Przecież nie byłeś w tamtym związku z przymusu, prawd
                    > a? Nie musiałeś w nim tkwić. A skoro jednak przez jakiś czas wybierałeś mimo ws
                    > zystko bycie z nią - cóż, to był TWÓJ wybór. To TY siebie narażałeś na "takie"
                    > jej zachowania prze dłuższy czas. To TY (tkwiąc w tej relacji) pozwalałeś sobie
                    > na to, że pluła Ci w brodę. Łańcuchów nie było.
    • alektra_india Re: sprzeczności... 29.05.10, 12:48
      Te wszystkie sprzeczności.. ta wieczna gonitwa myśli.. to jest
      straszne. Chciałabym umiec to wyłączyć, po prostu obudzić się
      jednego dnia i myśleć jak 'normalna osoba'. Czasami zastanawiam się
      jak to jest- wiedzieć czego się chce, widzieć cel w tym co się robi.
      Móc osiągnąć to co sobie założyłam.
      Najpierw rozpaczliwe pragnienie, dążenie do czegoś, żeby później się
      tym rozczarować,znudzić w jednej chwili, zdegustować nawet.
      Też troszkę dziwię się choć zazdroszczę osobom które maja BDP i są w
      związkach. Dla mnie to jest nieosiągalne. Jak mogę komuś
      wytłumaczyć, że momentami będę gotowa go kochać szaleńczo, nerkę mu
      oddać a w następnej chwili totalnie się odetnę, będę chciała być
      sama całymi dniami. Nie mam odwagi, żeby się 'tym' z kimś podzielić.
      Nie chcę nikogo tym obarczać, chociaż oczywiście pragnę tego, liczę
      że pojawi się ktoś kto zdecyduję się na związek z obosą taką jak ja,
      zrozumie a miłość jego mnie uleczy.
      I wiem, że nigdy tak się nie stanie
      • krowawkropki Re: sprzeczności... 29.05.10, 14:04
        to po co ładujecie w to innych ludzi ... obiecujac cos aby potem ich niszczyc
        • alektra_india Re: sprzeczności... 30.05.10, 12:07
          Nie podejmuję z Panią dyskusji na tym poziomie. Po prostu nie
          potrafię. Na szczęście dla mnie :-D
        • annarchia Re: sprzeczności... 30.05.10, 15:46
          krowawkropki napisał:

          > to po co ładujecie w to innych ludzi ...

          A po co Wy, inni ludzie, ładujecie się w takie związki?
          Czyli Was, bezwolnych, można tak biernie "załadować"?

          Twoje wypowiedzi są bardzo niedojrzałe.
          • krowawkropki Re: sprzeczności... 30.05.10, 18:38
            Dlatego że nikt nie mam na czole napisanę jestem BDP :)
            • annarchia Re: sprzeczności... 31.05.10, 21:36
              krowawkropki napisał:

              > Dlatego że nikt nie mam na czole napisanę jestem BDP :)

              To już jest stygmatyzacja...

              Na czole napisane nikt nic nie ma, ale po pewnym czasie bycia z daną osobą chyba
              sam potrafisz ocenić i zdecydować, czy dalszy związek z nią Ci odpowiada, czy
              czujesz się dobrze i czy chcesz kontynuować znajomość.

              Wiesz co, naucz się odpowiedzialności za swoje relacje z ludźmi. Niezależnie od
              etykietek.
              • krowawkropki Re: sprzeczności... 31.05.10, 23:23
                wezmę sobie Twoją opinię pod uwagę.
    • dr1985 Re: sprzeczności... 29.05.10, 22:23
      Tak czytam i czytam. Jestem z kobietą co ma BPD (jest tutaj temat) ale co wy
      odczuwacie zaczynam się zastanawiać czy ja nie mam również BPD. Sam chodzę na
      terapię z zaburzeniem obsesyjno kompulsywnym (na razie mi to zdiagnozowano plus
      nerwica) ale te sprzeczności co raz bardziej mi przeszkadzają żyć. Ciągle coś
      wymyślam nowego a zaraz potem uważam, że ta myśl jest bezsensowna. Jak i różne
      pasje. Szybko się nudzę wynajdując coś nowego. Ciągła gonitwa myśli
    • arra20 Re: sprzeczności... 19.12.10, 12:42
      jasne.. ja tak miałam ,gdy poszłam na 3 z kolei uczelnie, próbowałam nawiązać kontakty, gorączkowo starałam się o kilka osób z mojej grupy, dwoiłam sie i troiłam,a wiadomo ludzie to od razu wyczują. i stajesz się bardziej pośmiewiskiem bez znajomych niż superstar z poczuciem chumoru.:/ najgorsze jest to że borykamy się z problemem idealizacji i pogardy nienawiści ludzi..;/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka