Dodaj do ulubionych

Jak sie uwolnic od partnerki z BPD

18.08.10, 18:43
Jak zerwać??
Jestem z partnerka która ma BPD
Powiedziała mi o tym że to ma - ale jak to określiła w dzisiejszych czasach
wszyscy mamy zaburzenia psych. a na zachodzie każdy chodzi do psychologa i nie
jest to Tabu jak u nas w Polsce. Wiec nie ma się czym martwić.
na poczatku nie wiedziałem co to i zabardzo mnie to nie interesowało.
Późniejsze kłotnie które przerodziły się w totalną wojnę o coraz bardziej
błache sprawy np. na co patrzymy na który kanał dały mi dużo do myślenia.
Zacząłem analizować co się dzieje?? I dotarłem do info o BPD
Jak czytałem to włosy deba stawały jakbym czytał moją historie życia
z ostatnich tygodni....
Pomyślałem dam rade-
Ale nie daje - sam chodze do psychologa a ten wyslal mnie do psychiatry
ale ostro trwam w tym zwiazku a raczej w tej farsie bom pewnie masochista.....
I czemu nie mogę tego zrobić? czego się boje ??
i jak to zrobić kiedy ona mnie zatrzymuje, płacze itd

- jestem wrak czlowieka
bez usmiechu znerwicowany załamany sam potrzebuje juz opieki psychiatry ...
a to dopiero kilka miesięcy.......

Jak odejść - jak to zrobić?? - doradcie mi .....
Obserwuj wątek
    • borderka78 Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 18.08.10, 20:09
      Nie napisales, jak długo jesteś w tym związku. Jesli już po paru
      miesiącach masz objawy zalamania nerwowego i potrzebujesz
      psychiatry, to być może partnerka z BPD nie jest winna wszystkiemu,
      co złe między wami.
      A jesli męczysz się już latami i nie umiesz tego przerwać - cóż, to
      również nie jej wina. Skoro jej nie kochasz to powiedz "stop",
      wyprowadź się albo wyprowadź ją i zakończ ten rozdział. Nikt za
      ciebei tego nie zrobi. Każde rozstanie jest trudne, zwlaszcza po
      latach, BPD nie ma tu nic do rzeczy.
      Czy ta dziewczyna się leczy?
      • krowawkropki Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 18.08.10, 20:57
        Pakujesz manatki wychodzisz bez słowa i wszytko.
    • retropercepcje Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 18.08.10, 22:00
      Konsekwentnie, inaczej znowu polegniesz.
      Nie boj sie, poradzisz sobie. Bardzo szybko dostrzezesz plusy tej sytuacji (tzn
      permanentnej absencji destruktora).
      • hanging_garden Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 19.08.10, 09:24
        Poczytaj sobie n/w wątek - jest w nim sporo rad i odpowiedzi na
        Twoje pytanie:

        forum.gazeta.pl/forum/w,35861,88235607,88235607,ON_MNIE_WYKONCZYL_EMOCJONALNIE_.html
    • yo-bi Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 20.08.10, 11:28
      Jesteśmy razem od pól roku i mieszkamy razem od 4miesiecy u mnie.
      Laska wogóle nie pomaga mi w obowiązkach domowych szok - mam podwójna robotę, o
      opłatach nie wspomnę - moje życie - to usługiwanie robie za bankowamat,
      sprzątaczka, kucharka - itd szok..

      Szok że sobie na to pozwoliłem

      o awanturach nie wspomnę
      możemy się kłócić o byle co jak dzieci....
      tylko to nie kłótnie - wojna absolutna...

      i te ciągłe adarowanie - ona nie umie bez tego żyć trzeba ja ciągle adorować -
      prezenty, kwiaty mile słowa chwalenie - tylko nie wiem za co heheh

      po każdej awanturze jest obwiniany że ja rozkręcam hehe
      jestem ofirą która jeszcze sie obwinia za to że prowokuje
      bez komentarza

      Ciekawi mnie tylko czy Ktos stworzył jakiś udany związek wieloletni z dziećmi o
      osobą BPD
      czy jest to wogole możliwe


      a odejść nie jest tak łatwo....
      ale juz sie do tego przygotowuje .....
      myśle że to kwestia czasu
      • hanging_garden Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 20.08.10, 11:40
        yo-bi napisał:


        > Ciekawi mnie tylko czy Ktos stworzył jakiś udany związek
        wieloletni z dziećmi o
        > osobą BPD
        > czy jest to wogole możliwe

        Ja próbowałem stworzyć taki związek mając nadzieję, że jak na świat
        przyjdzie dziecko, ona się zmieni. Nic z tego nie wyszło. Było wręcz
        odwrotnie - w ciąży ("burza hormonów") była jeszcze większa masakra -
        objawy BPD nasiliły się u niej do nieprawdopodobnych rozmiarów.
        Wiedziała, że jak zaszła ze mną w ciążę, to już mnie ma więc nawet
        nie starała się nad sobą panować...

        Niestety - nie posłuchałem rad ludzi mądrzejszcych ode mnie, którzy
        radzili mi jak najszybciej UCIEKAĆ od niej. Zrób to samo i to jak
        najszybciej. Z osobami z BPD nie należy się wiązać - najpierw trzeba
        je leczyć i dopiero wtedy - jeśli rokowania na złagodzenie objawów
        są optymistyczne - próbować coś budować, choć powodzenia nie wróżę...

        Jeśli zależy Ci na sobie i na normalnym życiu - im szybciej od niej
        odejdziesz, w tym mniejsze bagno się wpadkujesz...
        • yo-bi Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 20.08.10, 12:25
          "hanging_garden"

          WIesz ja wlaśnie tkwie w tym ponieważ unałem że;
          - kiedy pojawi się dziecko to wszystko się zmieni na lepsze. że ona się uspokoi
          - zresztą ona o tym mnie przekonuje cały czas - \
          często mamy o to kłótnie - bo ona chce już dziecko .....
          Twierdzi że " ... dziecko ją uspokoi....
          A ja nie chce - odkładam to w czasie...czekam aż poprawią się nasze relacje -
          ale chyba się nie doczekam..
          to masakra jest jakaś
          Wszyscy moi przyjaciele się odemnie odwracaja - :-(((
          a ja juz nie daje rady
          - ciągle rozmyślam co "autor" miał na myśli i analizuje mysle o tym całymi
          dniami ....
          tak dłużej juz sie nie da - chodze do psychologa a ten wyslał mnie juz do
          psychiatry bo leki, stany depresyjne ......

          Musze z tego wyjsc............. poki jeszcze moge

          a jak wygladaja wasze relacje dziś?? jesli mozna zapytać.....
          • hanging_garden Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 20.08.10, 12:53
            yo-bi napisał:

            > "hanging_garden"
            >
            > WIesz ja wlaśnie tkwie w tym ponieważ unałem że;
            > - kiedy pojawi się dziecko to wszystko się zmieni na lepsze. że
            ona się uspokoi
            > - zresztą ona o tym mnie przekonuje cały czas - \
            > często mamy o to kłótnie - bo ona chce już dziecko .....
            > Twierdzi że " ... dziecko ją uspokoi....
            > A ja nie chce - odkładam to w czasie...czekam aż poprawią się
            nasze relacje -
            > ale chyba się nie doczekam..

            Nie znam Twojej borderki ale na Twoim miejscu bym uważał... Gdybym
            mógł cofnąć czas, uciekałbym gdzie pieprz rośnie...
            Co do związku, dziecka itd. miałem identyczne podejście jak Ty -
            najpierw (po pół roku znajomości się z nią zaręczyłem). Uznała, że
            zrobiłem to dla świętego spokoju, żeby jej "zamknąć usta".
            To była w ogóle MEGA paranoja - wiedziała, że planuję zaręczyny,
            więc zażyczyła sobie srebrny pierścionek twierdząc, że nie nawidzi i
            nie nosi złota (co było zgodne z prawdą). Kupiłem więc taki
            pierścionek (srebrny) jaki sobie zażyczyła, po czym po jakimś czasie
            podsumowała mnie (w awanturze oczywiście), że "opękałem zaręczyny
            tanim kosztem, bo kupiłem jej srebrny pierścionek zaręczynowy..." No
            i weź tu człowieku dojdź z taką babą do porozumenia...
            Też ją miliony razy przekonywałem, próbowałem rozmawiać, że najpierw
            powinno się między nami uspokoić, potem zaręczyny, ślub i dziecko -
            dzieciątko jest oczywiście "święte" dla mnie - pojawiło się jednak
            na świecie jako pierwsze a między nami nie uspokoiło się już nigdy a
            wręcz było jeszcze gorzej... Zrobisz jak uważasz - wyciągnij jednak
            wnioski z mojego "związku" - ja na Twoim miejscu bym to zakończył i
            to jak najszybciej - dla Twojego dobra... Chyba, że pozwolisz sobie
            nadal na "demolowanie psychy" - Twój wybór...

            > to masakra jest jakaś
            > Wszyscy moi przyjaciele się odemnie odwracaja - :-(((
            > a ja juz nie daje rady
            > - ciągle rozmyślam co "autor" miał na myśli i analizuje mysle o
            tym całymi
            > dniami ....
            > tak dłużej juz sie nie da - chodze do psychologa a ten wyslał mnie
            juz do
            > psychiatry bo leki, stany depresyjne ......
            >
            > Musze z tego wyjsc............. poki jeszcze moge

            Ja też nie mam już przyjaciół, znajomych, kolegów - zrezygnowałem
            dla niej z mojego życia. Wszystko podporządkowałem "związkowi" z
            nią... Teraz staram się odbudować stare znajomości ale marnie mi
            idzie - mam lęk przed ludźmi a przed kobietami już totalny...
            Najchętniej nigdzie nie wychodzę z domu... Kiedyś byłem duszą
            towarzystwa a teraz jestem samotnikiem... Próbowałem też spotykać
            się z kobietami, miałem jakieś znajome ale nie potrafię zaufać
            żadnej dziewczynie - spotkam się raz czy dwa na jakiąś kawę i
            stwierdzam, że nic z tego nie będzie. Utrzymuję znajomości ale
            bardziej ze względu na szacunek do nich i to, że one chcą utrzymywać
            tą znjomość ze mną, niż z faktycznej potrzeby "obcowania z kobietą".

            > a jak wygladaja wasze relacje dziś?? jesli mozna zapytać.....

            Dziś - odciąłem się od niej zupełnie. Nie utrzymujemy kontaktu w
            ogóle. Kontakty i spotkania z dzieckiem załatwiam przez rodziców.
            Mam chwile załamania, kiedy przypominam sobie jak bywało (czasami)
            fajnie między nami i doskonale Cię rozumiem, że też masz takie
            momenty. Walczę z tym jednak i pokonanie każdej takiej myśli, jest
            moim kolejnym małym sukcesem na drodze do całkowitego wyeliminowania
            jej z mojego życia. Na to potrzeba czasu - minęło jednak 7 tygodni
            od ostatniego rozstania i się trzymam.

            Powodzenia życzę!
            • okrent9 pomocna książka 31.08.10, 22:22
              Przez przypadek pół roku temu natknęłam się na książkę pt. "Efekt
              gasnącego światła" (autorki Robin Stern). Opisuje ona jak wyrwać się
              z wyniszczającego związku, jakie są powody trwania w takich
              związkach, jak trwać jeśli nie chce się odejść. Mnóstwo praktycznych
              wskazówek, napisana prostym językiem.
              • the-crawl Re: pomocna książka 01.09.10, 20:53
                wiesz ja też tak jak i ona zawsze pragnęłam byc mama wierzyłam, że to
                mnie zmieni, wyciszy, że w końcu wszystko zacznie się układać i o to
                bez przerwy odchodziły awantury, bo byliśmy zaręczeni już jakiś czas
                mieszkaliśmy ze sobą długo, ale ja ciągle miałam poczucie pustki, w
                która mój umysł wstawił wyimaginowaną wizję macierzyństwa. w końcu
                zaszłam w upragnioną ciążę i rzeczywiście zaczęłam sie zmieniać,
                awantury się skończyły dosyć szybko i cieszyłam się jak nigdy
                wcześniej. spełniałam się jako żona, przeżywałam każdy moment ciąży i
                jakoś tylko nie zauważyłam kiedy w moje zycie wkradła się znowu
                bulimia silne wahania nastroju i lęk. mój synek jest całym moim
                swiatem, ale pomimo tego że większość objawów wygasła ( chociaż
                pewnie z racji wieku niż dziecka), to każdy dzień jest dla mnie nadal
                wyzwaniem, walką z wrodzoną wręcz autodestrukcją, lękiem i pustką,
                walką o miłość, która chwilami samoistnie zmienia sie w nienawiść i
                dewaluację. jesteście ze sobą bardzo krótko, nie wiem czy u niej jest
                tak samo, ale moje objawy bpd wybuchły po roku wspólnego mieszkania
                ze zdwojoną siłą. mój mąż był przy mnie ale były chwile kiedy
                próbował uciec od tego wszystkiego, z ofiary sam zmienił sie w
                okrutnego kata, z trudem poskładaliśmy cały nasz związek do kupy.
                jeżeli zdecydujesz się odejśc to musisz być przygotowany na agresje
                emocjonalne szantaże i próby manipulacji, w tym pozorowane próby
                samobójcze. życzę dużo siły jakkolwiek nie postąpisz:)
                • annarchia Re: pomocna książka 02.09.10, 12:25
                  the-crawl napisała:

                  > mój synek jest całym moim swiatem

                  To bardzo niebezpieczne!


                  > pewnie z racji wieku niż dziecka), to każdy dzień jest dla mnie nadal
                  > wyzwaniem, walką z wrodzoną wręcz autodestrukcją, lękiem i pustką,
                  > walką o miłość, która chwilami samoistnie zmienia sie w nienawiść

                  A leczysz się, aby to (siebie) zmienić? Szkoda dzieciaka i Ciebie. I męża.
                  Życzę szczęścia Waszej rodzince :)
                  • the-crawl Re: pomocna książka 02.09.10, 20:24
                    wiesz nie wiem czy masz dzieci...dla mnie to całkowicie naturalne, że synek jest całym moim
                    swiatem, bo wokół niego narazie kręci się całe moje życie- karmienie, usypianie, zabawy, spacery,
                    kolki, nieprzespane noce, radość z nowości rozwojowych i smutek gdy jemu też jest smutno i źle i
                    uwazam że w tej kwestii jestem całkowicie normalną mamą. co do terapii, to niestety ale jakiś czas
                    temu po raz kolejny w nfz-cie odmówili mi psychoterapii jako że pani psycholog stwierdziła, że mam
                    iść na dzienny oddział albo do krakowa na pół roku, chociaż moim zdaniem to całkowicie absurdalny
                    pomysł( pomijam fakt że nie mogę sobie na to przez najbliższy rok albo dwa pozwolić), bo wiem że
                    najefektywniejsza była u mnie terapia wspomagająca a na grupach stałam w miejscu. ale od kilku lat
                    pracuję nad sobą każdego dnia i widzę efekty widzi je mój mąż. nie mogę powiedziec że jestem
                    nieszczęśliwa, o nie, w wielu aspektach życia w końcu czuję się spełniona, tyle że zamknełam sie
                    bardzo w sobie, skupiłam się na rodzinie i jakoś tak nagle poczułam że nie jestem sama, ale chwilami
                    bardzo samotna.i bardzo cię proszę nie dzieciaka-dziecka;)
                    • the-crawl Re: pomocna książka 02.09.10, 20:29
                      a leczenie przerwałam w ciąży też po sugestii lekarza- ciąża i początkowe miesiące macierzyństwa to
                      zdecydowanie nie jest czas na dłubanie się najciemniejszych zakamarkach przeszłości
                    • annarchia Re: pomocna książka 04.09.10, 12:42
                      the-crawl napisała:

                      > wiesz nie wiem czy masz dzieci...dla mnie to całkowicie naturalne, że synek jes
                      > t całym moim
                      > swiatem, bo wokół niego narazie kręci się całe moje życie- karmienie, usypianie

                      Aaa, masz niemowlaczka? :)
                      Jakoś tak założyłam, że już przedszkole albo podstawówka. Tak napisałam, bo
                      matki, które uważają swoje dzieci za "całe swoje życie i świat" mogą nieźle
                      spaprać dziecku osobowość :( No i same mogą mieć problemy, objawy, gdy dziecko
                      robi się coraz bardziej niezależną istotką. O to mi chodziło...


                      > temu po raz kolejny w nfz-cie odmówili mi psychoterapii jako że pani psycholog
                      > stwierdziła, że mam
                      > iść na dzienny oddział albo do krakowa na pół roku

                      Do Krakowa na pół roku? A co odpowiedziała na Twój argument o małym dziecku?
                      (zakładam, że taki się pojawił).


                      > bardzo samotna.i bardzo cię proszę nie dzieciaka-dziecka;)

                      Ale dzieciak to tak słodko :)
                      Jeszcze "dzieć" jest fajnie.

                      Hmmm... muszę to napisać, jednak. Ja uważam, że matka z objawami bpd (wybuchy
                      wściekłości, ucieczki, chwiejność, histeria, doły, lęki, spięcia z ojcem
                      dziecka, szantaże, impulsywność itd.) nie jest "normalną" matką. "Normalna
                      matka" jest zrównoważona emocjonalnie. Dostatecznie radzi sobie ze swoimi
                      własnymi emocjami, aby dziecko miało poczucie bezpieczeństwa i mogło się
                      rozwijać emocjonalnie, osobowościowo.
                      • the-crawl Re: pomocna książka 08.09.10, 19:12
                        zgadzam się z Tobą w 100%, dlatego codziennie nad sobą pracuję, ale moje objawy bardzo mocno się wyciszyły, może to zabrzmi banalnie ale ciąża i macierzyństwo pomogły mi bardzo dojrzeć i zupełnie inaczej patrzeć na świat. mój synek jest bardzo pogodnym dzieckiem co mnie cieszy i zawsze sie przy mnie uspokaja, tak jak i ja przy nim:)to chyba jedyna osoba, przy której czuję tak silny wewnętrzny spokój i w końcu znalazłam motywację do walki z bulimią i to z sukcesem:)
                        niestety dla pani psycholog liczyło się tylko to co było, to że miałam przez dwa niemal lata bardzo duże nasilenie objawów i zupełnie jej nie obchodziło, gdy mówiłam że nie zostawie maluszka na tak długo, bo obecnie bardzo dobrze funkcjonuję i radzę sobie całkiem nieźle z tym co jeszcze zostało i potrzebuję po prostu z kimś fachowym pogadać od czasu do czasu- to usłyszałam że moge do jej koleżanki chodzić prywatnie na 4 sesje w tyg. za "jedyne" 80 zł za wizytę...jasneee...ciekawe tylko kto za to zapłaci.pozdrawiam
                        • annarchia Re: pomocna książka 09.09.10, 09:36
                          the-crawl napisała:

                          > a niemal lata bardzo duże nasilenie objawów i zupełnie jej nie obchodziło, gdy
                          > mówiłam że nie zostawie maluszka na tak długo

                          Nie znam Ciebie w realu i nie wiem, jak faktycznie się zachowujesz na codzień (zastanawiam się, jak odebrała Ciebie z boku lekarka), ale jeśli jakiejś wielkiej patologii obecnie nie przejawiasz to faktycznie separacja Ty-malutkie dziecko NA PÓŁ ROKU to beznadziejny pomysł. Ja dzieci nie mam (ale jestem dzieckiem kobiety, która w pewnym sensie "świata poza mną nie widziała" - coś strasznego), ale pamiętam, co dr P. mówił Rachel ("URatuj mnie") odnośnie dzieci. Że większą krzywdą byłoby dla nich samobójstwo, śmierć matki, a jaj pobyty w szpitalach i separacje od dzieci są dla nich niekorzystne. Mimo wszystko. (No, chyba, że mówimy o wiecznych awanturach, krzykach, histerii, poniżaniu, fizycznej szarpaninie przy dziecku).

                          > tu z kimś fachowym pogadać od czasu do czasu- to usłyszałam że moge do jej kole
                          > żanki chodzić prywatnie na 4 sesje w tyg. za "jedyne" 80 zł za wizytę...

                          Ona powiedziała to słowo "jedyne"? Terapeuci zazwyczaj przyjmują za 100-120 zł (przy częstotliwości 1x/tydz.), choć niższe ceny się też zdarzają, jak się poszuka. Dałabyś radę finansowo na ten raz w tygodniu u kogoś sensownego? Albo spróbuj znaleźć kogoś w innym miejscu na NFZ. "Od czasu do czasu" - to nie psychoterapia.
                          • the-crawl Re: pomocna książka 09.09.10, 12:35
                            to była psycholog nie lekarz i wiem, że w tej przychodni takie ekscesy z prywatą się zdarzają nie rzadko. dla mnie 80 zł miesięcznie to za duży już wydatek nie stac nas na to po prostu, chyba, że zamiast pieluch i mleka dla dziecka pójdę sobie na terapię,albo nie zapłacę właścicielowi za mieszkanie. dorosłe życie niestety ale wymaga pewnych wyrzeczeń. ja już pisałam , że przez ponad dwa lata pracowałam w terapii wspierającej z jednym z najlepszych specjalistów od bpd w polsce i efekty były i on cały czas mi powtarzał i powtarza telefonicznie, że dla mnie to najlepsza forma nieuciekania od tego co tu i teraz, szkoda tylko, że takich bezinteresownych fachowców nie jest łatwo znaleść:/. a co do psychoterapii to jej nie chcę, na pewno nie teraz, kiedy poukładałam sobie jakoś to wszystko zaczęłam godzić się z tym co było i przede wszystkim kiedy muszę się jakoś trzymać w kupie żebym mogła zajmować się moim synkiem.
          • arturo12-1 Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 02.09.11, 17:41
            ja mam tak samo obwinia mnie za wszystko obecnie sie wyprowadzila robi to raz na dwa miesiace po 10 dnia wraca i mowi ze sie pomylila i teraz juz wie czeo cce dzieci itp itd
    • annarchia Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 02.09.10, 12:21
      yo-bi napisał:

      > Pomyślałem dam rade-
      > Ale nie daje - sam chodze do psychologa a ten wyslal mnie do psychiatry
      > ale ostro trwam w tym zwiazku a raczej w tej farsie bom pewnie masochista.....
      > I czemu nie mogę tego zrobić? czego się boje ??

      Miała rację, że dzisiaj większość ludzi jest zaburzonych (jakoś), tylko nie
      każdy jest zdiagnozowany ;) Jesteś przykładem. A bardziej poważnie:

      > Jak odejść - jak to zrobić??

      Musisz tego najpierw chcieć. Nie świadomie, nie deklaratywnie, ale tak naprawdę
      mocno w głębi serca. Bo jeśli tkwisz w tym nadal, to znaczy, że chcesz (mimo
      cierpienia, załamania). Pytaj siebie, dlaczego ciągle w tym związku tkwisz,
      czego się tak mocno obawiasz w odejściu, co boisz się stracić, a co zyskać (np.
      pustkę, poczucie bezsensu). Może zamiast psychologa - psychoterapia?
      • yo-bi Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 02.09.11, 23:18
        ten temat pisalem w sierpniu rok temu.........
        Dzis po roku juz nie jestesmy razem...... w koncu odeszlem ...
        i całe szczescie........
        Nie dalem rady..bo w koncu nie o to chodzi w zwiazku :-)))
        Zycie z osoba BPD to jakis koszmar....
        dlaczego ??
        bo oni kochaja a za chwile nie nawidza....i rania bez żadnych wyrzutów sumienia....
        masakra jakas
        nigdy w zyciu nie doznalem takiego upodlenia od drugiego czlowieka.....
        na ten temat duzo juz bylo watków wiec nie bede sie rozpisywal....

        a dlaczego bylem w tym zwiazku i nie moglem odejsc - bom DDA hehehe
        naszczescie juz na finiszu terapii ....
        dzis jestem innym czlowiekiem wiele problemów widze inaczej...
        i ciesze sie ze znow mam szanse aby zaczac od nowa....
        bez zbednego balastu..
        no i bez BPD


        Pozdrawiam....
        :-))
        • yo-bi Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 02.09.11, 23:30
          arturo-12-1
          do Ciebie pisze ...
          Daj se spokój.......
          zajmij sie sobą ....
          Poszukaj sobie innej partnerki.... tyle kwiatu na tym świecie......
          nie powtarzaj czyjs błedów ........

          • kro-nik Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 05.09.11, 08:21
            > Poszukaj sobie innej partnerki.... tyle kwiatu na tym świecie......

            Nooo, wyrazajac sie bardzo, bardzo eufemistycznie, jesli komus wystarczy widok spodnicy/ spodni w szafie to rzeczywiscie "tyle tego kwiatu na tym swiecie". Tu co drugi nie zna zasad ortografii, az oczy bola od czytania, maskara. Co takiego nakazujesz arturo, yo-bi? Zeby sobie kogos szukal? Ty, wezze idz chlopie na kolejna terapie, skoro do szczescia koniecznie potrzebny jest ci KTOS.
            • yo-bi Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 05.09.11, 08:45
              kro-nik napisała:

              Tu co drugi nie zna zasad ortografii, az oczy bola od czytania, maskara\

              - Jak CI przeszkadza ortografia .,... to co tu robisz...????
              Chyba CIe rodzice nie dowartościowali i dziś masz kompleksy.....

              Kro-nik
              ja Tobie wspolczuje bardzo...glupoty...
              juz CI to pisalem w innym temacie na tym forum,,
              bo dla CIebie to juz chyba nei ma ratunku...
              Udzielasz sie na tym forum tylko po to
              aby leczyc swoje chorego Ego..
              Poczytaj sobie swoje posty co TY w nich wypisujesz...
              Skad w Tobie tyle nienawisci i agresjii do ludzi...
              Ja CI wspolczuje ,.
              A terapii CI nie proponuje
              bo dla CIebie to chyba juz zapoźno....
              • kro-nik Re: Jak sie uwolnic od partnerki z BPD 06.09.11, 11:26
                Ile pytajnikow, ile pustych slow, ile bzdur.

                Owszem, jedna rzecz wzbudza we mnie agresje - ucieczka w byle co, byle z kims, i ciotowatosc u facetow. Przepraszam za dosadnosc - tak, odbieram cie jako ciote i leminga, i to samo uslyszalbys ode mnie w cztery oczy. Nie chce mi sie tlumaczyc dlaczego, na forum, gdzie odeslano mnie do psychiatry, bo chce byc sama. W kazdym razie arturowi rownie dobrze mogles napisac "Poszukaj sobie innej -> samiczki <-, tyle ich jest".

                Ometkowales sie jako DDA, zaliczyles terapie i masz sie za dojrzalego? Lol.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka