09.08.11, 11:33
Przystępnie napisane. Można podesłać bliskim.

mam-efke.pl/articles.php?article_id=55
Obserwuj wątek
    • perfekcjonizm Re: artykuł 09.08.11, 11:49
      Strasznie mi ciężko. terapeuta i psychiatra na urlopie. zdążyłam już narozrabiać. Jestem wykończona. Męczyłam się z tym urlopem od kilku miesięcy. I jeszcze wyjazd mój własny. Pierwszy raz od kilkunastu lat. Ześwirowałam. Na szczęście okazało się, że wyjazdy są fajne. Ale zanim się o tym przekonałam, spieprzyłam sobie życie. Nie mam już siły.
      • kro-nik Re: artykuł 09.08.11, 12:06
        Masz problem ze spedzaniem wolnego czasu, dluzszych urlopow?
        • perfekcjonizm Re: artykuł 09.08.11, 12:43
          Tak, z urlopami mam ogromny problem. Tak to jest jak się jest samotnikiem. Ten wyjazd to była delegacja z firmy. Nie miałam wyboru. Ale dzięki temu, pierwszy raz od lat zobaczyłam morze.
    • czita88 Re: artykuł 09.08.11, 17:30
      Dzięki za link, w dobrą porę go sobie przeczytałam. Ja już zapominam że to zaburzenie... Gdy tak sobie czytam i wszystko się zgadza to jakoś mi się klocki w głowie układają, widzę swoje emocje i zachowania opisane i nazwane (pustka, zmienna samoocena, destrukcyjne emocje ;(...), przypomina mi się co konkretnie ze mną nie tak i rozjaśnia jak mniej więcej powinno być żeby było bardziej normalnie... Bo na codzień to myślę tylko o tym jak pojebana jestem w związkach, ile narobiłam złego, że jestem zła zła zła, jestem samolubnym potworem który czuje się jak niepotrzebne g*wno... Zapominam że to zaburzenie, że ma swoją nazwę.
      Z tą terapią trochę Cię rozumiem, parę m-cy temu znów zaczęłam się leczyć, hmmm tabletki mimo maksymalnej już dawki zajebiście pomagają :/.... tylko mam wszystko bardziej głęboko w d... i mniej rozpaczam + mniej energii do życia. Mniej miłości, mniej współczucia, mniej moralności, mniej serca itd... A spotkania w ramach nibyterapii (nfz) co + - m-c, 45 min hahaha. Na razie opowiadam swoje życie wstecz (jak ja to lubię :/ :/) a babka coraz bardziej przerażona, a połowy jeszcze nie wie :P. Chciała to ma. A mi nie pomaga to nic, tylko się ze wstydu spalam i czuję popierdolona jak psychol pierwszego rzędu.
      • perfekcjonizm Re: artykuł 16.08.11, 14:13
        No i się zaczęło. seks drugs and rock n roll... wszyscy wypieprzyli na urlop. zostałam sama. daję czadu jak tylko to możliwe, żeby tylko nie czuć tego bólu, tego napięcia. dzisiaj w nocy znów był alkohol, seks i marihuana a rano lęki jak nigdy dotąd i poczucie winy. poleciałam na izbę przyjęć ze skulonym ogonem, bo w głowie myśli, żeby się upodlić jeszcze bardziej, żeby ostro przyćpać, żeby zarazić się jakimś hifem. teraz wpadlam do pracy, odkręcam sprawę z robotą bo wczoraj w smsach do szefa omal jej nie rzuciłam. Przyleciałam, przeprosiłam. Jest dobrze. Dobrze do następnego razu. A mnie dalej nosi. Babka na izbie mówi, że leki trzeba zmienić, że źle ustawione. Ja już nie wiem nic. Tylko ta potrzeba dokopania sobie jak skurwysyn.
        • kashiri Re: artykuł 20.08.11, 00:28
          U mnie potrzeba dokopania sobie objawia się w postaci zrobię-wszystko-żebyście-mnie-znienawidzili... A oni, jak na złość, wybaczają.
        • perfekcjonizm Re: wracam do siebie? 22.08.11, 14:58
          Jest 14:50 jak do tej pory nie weszłam na czat. W pracy nie zrobiłam nic co prawda. Pomogłam tylko znajomemu załatwić kontakt do pewnej firmy. Byłam na obiedzie i spacerze. Postanowiłam też wybrać się do kina, żeby nie robić głupich rzeczy, choć zastanawiam się czy to dobry pomysł.

          Może powinnam pójść do domu i przygotować coś smacznego mojej współlokatorce. Będzie miała gotowe jak wróci z pracy. Pracuje do późna.

          Ona bardzo przeżywa to co się ze mną dzieje. Dopiero to do mnie dotarło. Więc może to kino to nie najlepszy pomysł. Może wreszcie powinnam pomyśleć o innych.
    • virbius.a Re: artykuł 21.08.11, 13:04
      spróbujcie mi pomóc zrozumieć jaki sens ma izolowanie od znajomych bordel.
      nic nie jest proste
      wszystko może być cierpieniem
      są różne fazy
      jak pozytywnie może działać izolowanie od wszystkich, z którymi bordel. rozmawia

      oczywiście odbywa się to najprostszym sposobem - albo zrywasz kontakty albo odrzucam cię
      panika robi swoje ...
      nawet pod kontrolą - nie

      czy to ma kiedykolwiek sens, żeby opanować jakiś trudny moment; czy to pozwala przywrócić komunikację partnerom
      jest to trudne partnerstwo wiadomo, wkręcające niszczące i z braku innych sposobów może jest to metoda jedyna

      z boku wygląda to fatalnie - lepsze dowolne odjazdy w domu niż kontakt z innymi

      cudem jest to, że ludzie radzą sobie jakoś kiedy jest tak trudno ale może jest w tym i błąd

      trudno z boku patrzeć kiedy zapowiedziany szlaban na wszelkie kontakty nadchodzi i zaczyna się egzekwowanie - dla dobra partnera

      wydaje się, że bordel. pośród ludzi, którzy mają jakąś świadomość jego problemów ma coś cennego a nie zagrożenia - czy to jest tak, ze jeśli rozmawia z kimkolwiek to zapomina o obowiązkach i jedynym sposobem jest spacyfikowanie, zaprogramowanie i kontrola

      żeby nie szkodzić trzeba rozumieć









Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka