Dodaj do ulubionych

teoria chaosu a bpd

20.09.11, 20:42
i zupelnie nie chodzi mi o efekt motyla ;)
znalazłem taki artykuł o atractorach i troche mnie naszla mysl o ruchu o zmiennej dynamice
o sprawach np bardzo rzeczowych i naukowych tworzonych przez ludzi a które
zaczynaja zyc swoim zyciem ekonomia informatyka psychologia i taka potrzeba uporzadkowania wszystkiego (co jednak sie wymyka i zmienia dynamike)

w moim zyciu zawsze mi towarzyszyło nadmierne kkontrolowanie własnych uczuc
co niezdawało egzaminu jasna sprawa i zycie jednak mnie wiodło zupełnie w jakis kosmiczne akcje i taka pojawia mi sie mysl ze tez w tej "teori chaosu" (metaf) mojego zycia moze sobie pozwolic ze jest ruch jakies zmienne i zeby sie tak kuzwa no nie napinac strasznie
rodzi to ulge oddech ale i niepokój obawę ale czy aby te troche przeciwstawne uczucia nie sa normalne w sensie ze zycie dostarcza wielu wrazen ?
ech tak sobie refleksyjnie pogadałem
Obserwuj wątek
    • koleiny Re: teoria chaosu a bpd 21.09.11, 09:43
      ja w dobrych momentach mojego życia własnie poddaje się temu co jest i rzeczywiście powietrze ze mnie schodzi. przyjmuje rzeczy które się dzieją (niech się dzieją), przyjmuję dziwactwa ludzi (każdy ma prawo do swoich), "wyłączam" myślenie a raczej analizowanie wszystkiego co się wydarza. Próbuję nie brać tego do siebie, tłumaczę że los nie zbroi się przeciwko mnie, że to po prostu zwykły strumień czasu który ciągnie ze sobą ludzi i ich los.
      Odczuwam wielką ulgę, bo dociera do mnie że to jest jednak piękne - ten ruch wszystkiego, ta zależność niekontrolowana, wszystko i wszyscy mają na siebie wpływ ale nikt tym nie rządzi.
      Szkoda że takich chwil jest niewiele. Zazwyczaj siedzę i zaciskam zęby z bezsilności, bo nie mogę sobie poradzić ze zwykłymi uczuciami.
      • czita88 Re: teoria chaosu a bpd 21.09.11, 18:14
        Piękne to co piszesz... Mi niestety też rzadko zdarza się poddać biegowi losu i płynąć... Zwykle wciąż marzę (o raczej nieosiągalnym...) lub żałuję... tego czego nie zrobiłam, tego co zmarnowałam, tego co zrobiłam.... Zawsze widzę winę w sobie, ew. w kimś kto był wobec mnie nie fair, nigdy że tak chciał los...
        Ja ostatnio znów mnóstwo czytam o Enneagramie... I prawie płaczę... Nie ma żadnego pierdolonego borderline, jest tylko 4 najgorszy z typów ;( ;( ;(... Teraz (od 2-3 tygodni) spotykam się z 5 (na bank... ale jeszcze testu nie kazałam mu robić, lecz dla mnie nie musi go robić to widać od razu...) i jest... kurwa no działa na mnie jak .... jak ten pierwszy :( przez którego prawie się zabiłam... Mają wiele wspólnego... I ta cholerna 5... Czytam, czytam i staram się go zrozumieć... Jest b. niedostępny i na pierwszy rzut oka wydaje się że mnie lekceważy i przez to cholernie mnie kręci... Choć i irytuje :P... Dlatego czytam czytam czytam i staram się panować nad sobą... Ech... Byle nie zwariować byle się nie zakochać na amen... Tabletki też dużo dają, nie wiem gdzie bym teraz była gdyby nie one ;). Pozdrawiam was wszystkich i lecę do tego dupka przez duże D :P:P:P.
        • koleiny Re: teoria chaosu a bpd 22.09.11, 12:35
          Nie przejmuj się, ja spierd... liłam sobie życie przez to cholerne BPD, straciłam ludzi których kochałam ponad wszystko na świecie. A straciłam bo byli ważni, najważniejsi. Nie wytrzymałam presji, było zbyt pięknie. Lęk przed odrzuceniem był tak ogromny, że niszczyłam z siłą huraganu każdy najmniejszy dobry gest w moją stronę. Nie pakuję się już w nic teraz, nie chcę nikogo krzywdzić. Wiem, że zostanę sama i ta świadomość jest okropna bo to czego boję się najbardziej to właśnie samotność :-(
          • perfekcjonizm Re: teoria chaosu a bpd 22.09.11, 13:27
            Wiecie, ja to zmarnowałam sobie życie nie wiem przez co. Po prostu mam duży problem z funkcjonowaniem. Ja tak mało rozumiem. W głowie mam jakiś ogólny chaos. Głownie żyję w stanie psychozy. Cudem mam jakąś pracę. Przestałam już myśleć, że będę miała dom, rodzinę.
            Żyję samotnie i bardzo się boję.
            • czita88 Re: teoria chaosu a bpd 22.09.11, 21:52
              Ja właśnie najlepiej, tzn raczej najnormalniej się czuję wtedy gdy nie jestem uwikłana w żadną relację... Niestety takich okresów było w moim życiu niewiele.. Kiedy nie tęsknię i nie rozmyślam o nikim ani nikogo aktualnie nie pragnę, nie chcę zdobyć... Bardzo mało... Nie mam żadnych problemów z zdobyciem "kogoś" tj. za przeproszeniem byle kogo.... i niestety wykorzystuję to zbyt często ;(... Potrafię owijać sobie facetów wokół palca z wyj. tzw. niedostępnych typów, których spotkałam w życiu dwóch i jeden to ten z którym się spotykam a o drugim myślalam 3 lata i robiłam sobie straszne rzeczy... Zauważyłam że ja chyba celowo wybieram nieodpowiednich partnerów... Do seksu to już w ogóle :/ (żonaci itd.... :[ ). Żeby nie chcieli być ze mną lub żebym ja cierpiała lub żeby nie było najmniejszych szans na ułożenie sobie z delikwentem życia (= mieszkanko dzieci :///) czego spodziewa się po mnie rodzina... Chyba się tego boję... Wolę ryzykowne znajomości, awantury, problemy z prawem, zdrady... Ku*wa co ja piszę... nie chcę ani tego ani tego ;(.... Chcę kogoś kto mnie w końcu kuźwa zrozumie :-(..............
              • ykrastek Re: teoria chaosu a bpd 23.09.11, 13:47
                Owa tak pociągająca "niedostępność" pewnych facetów (którzy są jakby "niedostępni" mimo zafascynowania seksualnością, inteligencją oraz niepowtarzalnym urokiem borderek...) - jest zwykle "spowodowana" przyczynami bardzo prozaicznymi, niedostrzeganymi zupełnie przez niedojrzałe emocjonalnie borderki...:P Po prostu : albo facet jest z kimś już związany uczuciowo, rodzinnie (jest "zajęty") i odczuwa po prostu wielki, poważny dylemat między swoim bezpiecznym "zapleczem" (czego nie chce stracić) a magią i chemią roztaczaną przez borderkę - czemu dał się ponieść... Normalnie, w dojrzałych związkach - taka odrobina niedostępności od czasu do czasu - dodaje tylko pikanterii i energii związkowi (miłości) jaka wiąże dwoje ludzi. Ta niedostępność nie może jednak zdominować relacji - a jeśli tak jest : to lgnięcie mimo to do takiej osoby, niedojrzałe pakowanie sie w coś takiego - trąci czymś chorym, toksycznym i z pewnością bardzo naiwnym. Osoba przeważnie niedostępna (tylko np sex od czasu do czasu) napewno nie jest tym "kimś" kto "zrozumie" albo kto posiadł jakąś "tajemnicę wszechrzeczy" mogącą pokazać "drogę i światło" naiwnie otumanionej, niedojrzałej emocjonalnie borderce, uwolnić od lęków itd itp. :P To jedna wielka iluzja, droga do nikąd, a w końcu krzywdzenie siebie i innych - a wynika wprost z niedojrzałości emocjonalnej przy BPD.
                • czita88 Re: teoria chaosu a bpd 25.09.11, 15:57
                  Wiem wiem wiem... :(. Nie chodziło mi o tych zajętych - z nimi to wiem że tylko seks a jak pie*dolą że kochaja to się z nich śmieję, nawet jeśli to możliwe... W ogóle współczuję facetom którzy wpadli i w efekcie mają żonę i dzieci.. Ale to ich problem (wina, głupota).

                  A takie relacje oparte na seksie, przyjemnościcach i braku zaangażowania, o których niemal nikt nie ma pojęcia... To mnie pociąga ale i przez to strasznie cierpiałam, zwłaszcza 5 lat temu gdy byłam jeszcze głupsza niz teraz... Z drugiej strony ta moja niedojrzałość nie pozwala mi budować normalnego związku... Próbowałam 3 lata i koleś ma zrytą za przeproszeniem psychikę a ja nie czuję żeby to jakoś znacząco na mnie wpłynęło... ;(. Jedynie tyle że zniechęciłam się do takich form relacji :P. Może trochę się uspokoiłam, już wiem że nadmiar wrażeń niesie za sobą tylko wyczerpanie/ból/rozpacz... Staram się bardziej myśleć... A z tym teraz... Jest jak z każdym... Póki co nieproporcjonalnie częściej idealizuję go, tłumaczę sobie jego zachowania, usprawiedliwiam, tęsknię, podziwiam, i inne głupoty... No i są momenty, chwile, dni gdy wydaje mi się zwykłym aroganckim ignorantem, wkurza mnie sstrasznie, boli mnie to, chcę zacząć też go ignorować, myśleć trzeźwo i ograniczyć kontakty... olewać go... A zaraz potem znów przychodzą chwile opisane wyżej i nie umiem mu odmówić, znów mam motyle i wali mnie...
                  Wiesz co, najczęstszy problem jaki mam gdy staram się myśleć o drugiej osobie tak jak wy, trzeźwo, to jest to że mam wtedy wyrzuty sumienia że traktuję ją jak jakieś zwierze czy automat, roszczeniowo... OCzekuję tego czy tamtego, spodziewam się takiego , niby wielce "właściwego" zachowania względem mnie... A przecież on też ma DUSZĘ, UCZUCIA, ma swoje traumy, problemy, wspomnienia, błędy z przeszłości, swoje hamulce i sposoby wyparcia, swoje nałogi, natręctwa i blokady. I nie może być kurwa idealny. Może bac się związku tak jak ja sie aktualnie boję, może nie chcieć włazić w ten syf. W jednych kwestiach mnie zachwyca, w innych zaskakuje, jeszcze w innych bawi czy pobudza do zastanowienia. I na razie wolę mieć go tylko trochę, wolę widywać się rzadko za to intensywnie i pozytywnie na maksa, niż angażować się maksymalnie, włazić jak w bagno w kolejny związek, wku*wiać się na niego, urządzać awantury, ranić, mówić tysiące słów których do końca życia będę żałowała, spędzać ze sobą całe dnie, m-ce , lata, mieć tego coraz bardziej dość, zrywac i wracać do siebie nie wiedząc co gorsze, a na końcu zostać skatowaną bo wolał to niż pozwolić mi odejść. Dzięki bardzo ;(. Wolę te odrobinkę szczęścia co jakiś czas (uzależniającą chyba nawet bardziej ;P) niż męczarnię non stop. Gdybym była normalna to by tak pewnie nie było ale ja już nawet nie myślę, nie licze na bycie taką kiedykolwiek.
                  • ykrastek Re: teoria chaosu a bpd 28.09.11, 10:22
                    To dziwne czita, ale mam teraz tak samo... Nie jestem borderem, lecz mam za sobą wieloletni związek z borderką - co dało efekt w postaci zespołu stresu pourazowego. Mam wręcz alergię na samą myśl o bliższym związku, o bliższych niż seks relacjach, odrzuca mnie od tego. Wiem jednak (czuję to), że to nie oznacza jakiejś trwałej zmiany osobowości czy nagłego "nabytego" braku dojrzałości - po prostu jest to chyba podświadoma forma samoobrony mojej psychiki... Ciekawe jak długo...? Teraz jednak nie myślę tyle o związkach i relacjach - co o tym aby wrócić. Ałkiem co siebie pod każdym innym względem : - motywacja do wysiłku, do ciężkiej pracy, zarabiania znowu dobrych pieniędzy, dotrzymywania słowa i wywiązywania się z zobowiązań...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka