Dodaj do ulubionych

Co wybrać?

29.11.11, 21:43
Mam do wyboru pracę, albo psychoterapię (ok.6h dziennie, 5 dni w tyg.) Praca (nie fizyczna) nie będzie należała zbyt przyjemnych i lekkich, ale teoretycznie będzie związana z tym, co mniej więcej myślałam, że chcę robić. Jednak obecnie jestem w rozsypce. Mam raczej najgorszy okres w życiu, gdzie bpd jest najbardziej nasilone. Czasami tak cierpię, że nie jestem w stanie ze sobą wytrzymać i wtedy ejstem pewna, że nie dam rady pracować. Ale gdy jest już lepiej, to myślę, że powinnam spróbować, bo psychoterapia może mi i tak nic nie dać. Poza tym, od ok. 2 tygodni biorę fluoxetynę i nie mam pojęcia, czy mi to pomaga. Raczej nie, ale pewnie biorę za krótko, by coś odczuć. I właśnie nie wiem, czy liczyć na to, że przez ten lek będę w stanie ogarnąć siebie i pracować, czy iść na intensywną terapię. W tym momencie czuję się jak bardzo niewydajny wrak człowieka (starszne problemy z pamięcią, koncentracją) i nawet nie wiem, czy jestem zdolna do pracy. Ale z drugiej strony boję się, czy mi się nie pogorszyło przez samą myśl, ze dostałam pracę i będę pracować. Czyli - zignorowałabym strach i pracowała. Ale z drugiej strony nie wiem, czy nagle nie zrobi mi się znów tak źle, że postanowię rzucić pracę. Chociaż! Biorę ten durny prozac. Co myślicie? Lepiej iść na terapię?
Obserwuj wątek
    • akanenai Re: Co wybrać? 30.11.11, 00:25
      A ty chcesz iść do tej pracy, czy czujesz że "powinnaś", bo cośtam?
      A ty przeżyjesz bez tej pracy, czy to życiowa konieczność?
      Czy nie pracując, będziesz skazana na zależność od toksycznych osób?
      Czy pracując możesz być od takich osób niezależna?
      Czy masz chęć i potrzebę pracować nad sobą, czy psychoterapia to takie wyjście na wypadek, gdybyś czuła się zbyt źle na pracę?
      Wiesz, psychoterapia może być milion razy trudniejsza i bardziej męcząca, niż praca. Jeżeli jesteś w bardzo, bardzo złej formie, to najpierw dobierz leki, i zajmij się czymś, póki nie będzie lepiej, a psychoterapia potem.
      Decyzja tak naprawdę należy do ciebie. Przychodzi mi do głowy jeszcze pytanie: czy gdybyś wybrała pracę, plułabyś sobie w brodę, że nie zdecydowałaś się na terapie? czy gdybyś poszła na terapię, byłabyś na siebie zła, że nie poszłaś do pracy?
      Tak czy siak, sama musisz rozstrzygnąć, co jest dla ciebie lepsze, a nawet, dosadniej mówiąc, bardziej korzystne. Jeżeli jesteś w ciężkiej depresji, to taka ambitna, intensywna psychoterapia może być nienajlepszym pomysłem, a z drugiej strony siedzenie w domu też nie robi najlepiej- więc chyba praca brzmi sensowniej. Jeżeli masz motywację do tej psychoterapii, to czemu nie? Myślę, że terapia nie powinna być takim "azylem", do którego ucieka się przed życiem. Terapia nie jest jakimś przypieczętowaniem tego, że jest ci aż tak źle i jesteś aż tak chora- tylko że czujesz się na siłach to poukładać.
      Dobre dobranie leków może wiele pomóc. Niestety ten lek bierzesz za krótko, żeby dało się powiedzieć czy działa, czy nie. Trzeba jeszcze trochę wytrzymać, i nie warto się złościć na lekarza, jeżeli pierwszy zaproponowany lek nie działa- czasem tak się zdarza, i tyle (żeby dobrać antybiotyk wystarczy zrobić posiew, ale niestety nie da się wyhodować twojej depresji na szkiełku, i sprawdzić, co by na nią podziałało ;) dobieranie antydepresantu to loteria, nawet najlepszy lekarz czasem nie trafi za pierwszym razem) Przykro mi, sama przez to przechodziłam, i niestety nie ma innego sposobu, niż jakoś się przemęczyć. Jeżeli nie odpowiada ci ten psychiatra, postaraj się znaleźć innego, to ważne, żeby mieć dobry kontakt z lekarzem.
      Dbaj o siebie! :) Trzymam za ciebie kciuki, cokolwiek zdecydujesz.
      • neon.ki Re: Co wybrać? 30.11.11, 12:12
        nie chcę tutaj mówić ci co powinnaś, co lepsze, to twoja decyzja. warto rozważyć wszystko szczerze, tak jak proponuje mój przedmówca, to na pewno. a tylko takie masz opcje z tą terapią? dlaczego nie spróbować terapii indywidualnej np raz lub dwa w tygodniu, łatwiej to pogodzić z pracą. osobiście ja bym tak wybrała. terapia grupowa zwłaszcza w ośrodku, gdzie jesteś z tymi ludźmi 24 na dobę, to ogromny wysiłek. z drugiej strony jak nie możesz się skupić to praca też zmęczy bardzo. zazdroszczę ci, że masz widoki na fajną pracę. pozdrawiam
    • mandagomalia10 Re: Co wybrać? 30.11.11, 12:53
      Dziękuję za rady.
      Ogólnie to depresji nie mam. Mam tylko straszny syf w głowie. Teraz problemem jest dla mnie nawet wyjście do sklepu, więc boję się o pracę. Ale to nie kwestia depresji. Nie wiem czego. Może tego, że od dawna strasznie się wycofałam ze wszystkiego i pozwoliłam sobie na spowolnienie trybu życia (chociaż ja bym to nazwała brakiem trybu zycia, brakiem życia). I nie wiem, pewnie powinnam się sobie przeciwstawić i podjąć pracę. Ale czuję się niesprawna umysłowo. Nie wiem też, czy gdybym się nie zmobilizowała, to czy bym nie dała rady. Najbardziej mam ochotę iśc na tę intensywną terapię, ale to i tak za miesiąc. Bodzi mnie, że akurat w takim okresie zycia pojawiła mi się perspektywa dobrej pracy. Ogólnie nic o sobie nie wiem. O bpd zbieram informacje od niedawna. I wciąż nie umiem sobie ich poukładać. Nie rozumiem tego wszystkiego i nie wiem, czy border (gdzie są nasilone objawy, ciągłe myśli samobójcze, powracające napady płaczu/histerii/cholernego bólu psychicznego) i ogólne brak sił fizycznych nie jest przeciwwskazaniem do podjęcia pracy. W sensie, niby zdrowie jest najważniejsze, powinnam się wyleczyć, by normalnie żyć. Ale czy borderline to jest kwestia zdrowia? Czy coś może mi pomóc oprócz samej siebie? Lepiej dać sobie odpocząć, poukładać wszystko? (nie wiem nawet jak się odpoczywa. pewnie w moim wypadku byłoby to czekanie na terapię). Czy może jednak rzucić się na głęboką wodę i liczyć, że jak się zajmę pracą, to będzie mi lepiej?
    • mandagomalia10 Re: Co wybrać? 30.11.11, 13:04
      Jeszcze dodam, że jak myślę o pracy, to chce mi się płakać, ogarnia mnie rozpacz, pojawia się myśl 'jak nie będzie mi szło, to się najwyżej zabiję'(!!!, idiotyzm) i strasznie się boję. Ogólnie to praca, w której nie mam zupełnie doświadczenia i będę musiała się duuużo nauczyć i wykazać mnóstwem cech umysłu typu: pamięć, inteligencja, spostrzegawczość, odporność na stres. A czuję się, jakbym w ogóle nie miała mózgu. Nie pamiętam nawet, co mówiłam wczoraj. Ale może też strasznie wszystko wyolbrzymiam, by tylko nie iśc do pracy, niczego na siebie nie brac. Wiem, ze nie da sie powiedzieć 'hej, idź do pracy', albo 'terapia to lepszy pomysł', bo nikt mnie nie zna, ani dokładnie całej sytuacji - jedynie z moejgo, ogólnego zarysu. Najgorsze jest jednak to, że ja tez się nie znam i proszę o jakiekolwiek rady. Chyba głównie szukam wsparcia i jakiegoś zapewnienia, że praca będzie lepszym wyjściem ;/ To wszystko strasznie pogmatwane i bez sensu.
      • akanenai Re: Co wybrać? 30.11.11, 21:07
        Hm, czyli boisz się tej pracy? W gruncie rzeczy przeżywasz lęk, a bycie "bardziej chorą" to dobre usprawiedliwienie, by do tej pracy nie iść?
        Możesz do niej nie iść ot tak, bo nie. Bo nie masz ochoty, bo się boisz, bo ktoś krzywo popatrzył. Może to niezbyt rozsądne, ale wolno ci. Z dwojga złego lepiej być zdrową, i nie pójść do tej pracy, niż być chorą, i nie pójść.
        Cokolwiek ci jest (czy głównym problemem nie jest aby lęk, głównie społeczny?), nie uciekaj w chorobę. A już na pewno leczenie nie powinno być twoją ucieczką. Możesz zwyczajnie, po ludzku coś olać, zrobić głupstwo albo stchórzyć. Właściwie każdemu się to czasem zdarza.
        Jeżeli będziesz miała korzyść z psychoterapii, taką, że unikniesz na jakiś czas normalnego życia, to będziesz mieć też korzyść w tym, żeby ta terapia była nieskuteczna, żeby się przedłużała. Zawracanie głowy, nie?
        Mówisz, że nie masz depresji. Jak rozumiem postawiono ci diagnozę osobowości chwiejnej emocjonalnie typ borderline- ale to tylko etykietka. Co jest dla ciebie problemem? Jakie swoje zachowanie- lub uczucie- uważasz za nienormalnie nasilone, z czego chciałabyś się wyleczyć? Jeżeli nie depresja (patologiczny, nieuzasadniony smutek) to może lęk? Boisz się, ludzi, siebie... czego? Spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie, co właściwie jest dla ciebie problemem, z czego chcesz się wyleczyć? (odłóż na bok etykietki, diagnozy które ci postawiono, powiedz, co ciebie boli) I, na Boga, powtórz to lekarzowi, żeby leczył ciebie, a nie twoją kartę choroby.
        Pozdrawiam
    • perpetua-mobila Re: Co wybrać? 30.11.11, 17:35
      mandagomalia10 napisała:

      > Mam do wyboru pracę, albo psychoterapię (ok.6h dziennie, 5 dni w tyg.)

      Doba ma 24 godziny, praca wyklucza 6h z dnia... hmm... rzeczywiście, to wyklucza terapie:]
    • 3bsp Re: Co wybrać? 01.12.11, 21:49
      Lęku przed ważnymi i trudnymi wyborami doświadcza każdy człowiek.
      Zatrzymaj się i pomyśl, że ten lęk, nie jest niczym nadzwyczajnym. On po prostu jest i potraktuj go, jako coś normalnego a nie zagrożenie.
      To samo odnosi się do lęku przed terapią. Stwarzanie problemów to formacja obronna.
      Spoko, tak każdy ma. Gdy byłem trochę młodszy i miałem podjąćtrudną decyzję, zawsze znalazłem sto wykrętów.
      Jeśli problem wyboru jest rzeczywisty i masz wybrać jedną z dwóch wzajemnie wykluczających się ofert, to zauważ, że jest to komfortowa sytuacja i tak po prostu ją potraktuj.
      Pomyśl. Praca jest tylko środkiem, natomiast celem jest ktoś najważniejszy dla Ciebie we wszechświecie – to TY.
      Prac znajdziesz setki, jeśli tylko będziesz tego chciała, siebie masz tylko jedną. Doceń to i uszanuj.
      Przed pracą, jeśli nie będzie Ci odpowiadała, możesz zwiać na koniec świata, przed sobą nie uciekniesz i nie zapomnij, że podejmując decyzję, bierzesz na siebie odpowiedzialność, a to krok do wolności od lęków. Po prostu go zrób.

      Powodzenia.
      • czita88 Re: Co wybrać? 03.12.11, 17:27
        "podejmując decyzję, bierzesz na siebie odpowiedzialność, a to krok do wolności od lęków"

        Niedawno nawet zakupy sprawiały mi problem i potrafiłam stać przed regałem 10 min nie mogąc się zdecydować.. Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś... Chciałam tylko napisać że trudno podejmuje się decyzje nie znając siebie i nie wiedząc czego się chce. Nie mając celu w życiu, priorytetów i nie kochając siebie... To wszystko cholernie utrudnia podjęcie jakiejkolwiek decyzji... I albo zdaje się na innych (robi to czego ktoś oczekuje) albo mając za przeproszeniem wszystko w dupie (lub tak sobie wmawiając) bierze pierwszą opcję z brzegu :-(... I życie które płynie tak wytyczanymi ścieżkami jest beznadziejnie chaotyczne, nieokreślone, przypadkowe... Bezcelowe. To taka wegetacja, zawieszenie pomiędzy "ja" a "moje życie". Czuję, cierpię, kocham a nie potrafię się określić, kreować, czy - haha- być panem swojego losu... I są te lęki, obawy, pustka...

        "podejmując decyzję, bierzesz na siebie odpowiedzialność, a to krok do wolności od lęków" - własnie tak... mimo że się tych decyzji i wyborów boję, to jednak już po czuję hmm... nie wiem... czuję się bardziej świadoma siebie, czuję się lepiej. Gdy muszę decydować pomaga mi porównywanie pozytywnych konsekwencji a nie minusów... jakoś łatwiej wtedy postawić na jedno z dwojga... Pomaga tez myślenie o sobie, bo często niestety hamuje mnie domniemywanie co ktoś kogo dotyczy sprawa/ ktoś bliski sobie o mnie pomyśli, czy będzie cierpiał, czego by chcial itd.. A że ludzi otacza nas mnóstwo i każdy chce czego innego to wiele razy ogarniał mnie chaos i gubiłam się, "wiedziałam" że każdy wybór będzie zły, chciałam zniknąć... Lepiej wejść w siebie i tam szukać odpowiedzi..
    • perfekcjonizm Re: Co wybrać? 06.12.11, 15:36
      mandagomalia10 napisała:

      > Mam do wyboru pracę, albo psychoterapię (ok.6h dziennie, 5 dni w tyg.) Praca (n
      > ie fizyczna)

      Jestem osobą, która nagminnie rzucałam pracę, aż terapia, którą miałam prowadzoną jednocześnie z pracą pomogła mi zmienić stosunek do pracy. Sesje miałam trzy w tygodniu.

      Czasem musiałam lecieć prosto po pracy, czasem musiałam (co było koszmarnie trudne) rozmawiać z szefem że w taki i taki dzień muszę wychodzić wcześniej i mogę to jakoś odpracować ale koniecznie muszę wyjść wcześniej. Okazało się, że problemu nie było.

      Najgorsze były załamania nastroju, kiedy nie byłam w stanie nic robić, miałam lęki, że wszyscy się na mnie gapią i widzą jaka jestem tempa. Wtedy pojawiał się przymus, żeby rzucić pracę. Na szczęście omawiałam to w terapii. I tak po kilku latach zaczęłam się czuć dużo pewniej w pracy.

      Z moim terapeutą współpracowała psychiatra. I jak miałam odloty w kosmos, czyli nasilenie psychozy, szłam na zwolnienie. A dokładnie musiałam wyprosić u szefów wolne dni (zwolnienie mi się nie należało, pracowałam na umowę o dzieło), co też było znacznym upokorzeniem, ale lekarka i terapeuta mówili mi, że tak trzeba. Wtedy miałam siedzieć w domu, brać leki (których wówczas brać nie chciałam) i nie nadużywać się.

      Po kilku dniach dochodziłam do siebie i wracałam do pracy. I tak zdarzyło się kilka razy.
      Raz do pracy nie przyszłam. Nie dałam rady psychicznie unieść tych koszmarnych myśli, jakie mnie bombardowały. Napisałam szefowi maila, że odchodzę z pracy. Kiedy mój mąż wrócił z pracy i dowiedział się o tym, wściekł się, ale ja nie dawałam się przekonać, że nie mamy za co żyć, że potrzebuję terapii i trzeba za nią płacić.

      Zamknęłam się w sobie i nie chciałam rozmawiać. Wtedy zadzwonił do moich szefów i poprosił ich o czas dla mnie. Po kilku dniach znów byłam w formie i został tylko wstyd. Cudem przy pomocy terapeuty odważyłam się wrócić. Tę pracę rzucałam jeszcze kilka razy. Ale to już może innym razem.

      Teraz po latach na tyle nauczyłam się siebie, no i leki zrobiły swoje, że przestałam być tak koszmarnie chwiejna. Od dawna nie przyszło mi do głowy, by rzucić pracę. Wręcz wydaje mi się to głupie. Żyję sama, bez męża, zarabiam na siebie, płacę rachunki. Terapię skończyłam.

      Podsumowując, praca jest tak samo terapeutyczna jak terapia. Jedno i drugie jest potrzebne bo uczy nowych zachowań i nadaje życiu zupełnie innego kształtu. Mniej ostrego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka