Dodaj do ulubionych

sześć tygodni

10.05.12, 21:55
W przyszłą środę wychodzę ze szpitala. Trochę zwolniłam, odpoczęłam. Tylko bulimia wróciła, ale to dlatego, że spokój we mnie urósł do takich rozmiarów, że zaczęło mnie to przerastać. Wywołałam bulimię objadaniem się na siłę i prowokowaniem wymiotów, aż wreszcie uruchomiłam w sobie napady i teraz znów mam jakiś problem. Lepszy taki niż inne, te prawdziwe.

Ale nie o tym chciałam. Jeśli czujecie, że życie Was przerasta, że nie dajecie sobie rady z tym co Was otacza, spróbujcie zwolnić bieg w takim miejscu jak szpital. Dzisiaj wiem, że było warto. Cieszę się, że tu trafiłam. To był mój najlepszy pobyt jak dotąd.

Przemyśleń jakichś szczególnych nie mam. Planów też nie. Tylko więcej spokoju a może nawet zamknięcia się w sobie. Ciekawa jestem czy wypis potwierdzi diagnozę BPD. Jak dotąd tylko takie rozpoznania mi dawali.

Dostałam nowy lek, Solian, brał ktoś z Was może? To neuroleptyk. Jest ok, to chyba on mnie tak wyhamował. Teraz tylko trzeba uporządkować sprawy z bulimią i stawić czoła rzeczywistym problemom.

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • jestemktos Re: sześć tygodni 10.05.12, 23:57
      czesto myslisz o rozwiązaniu ostatecznym?
      • the-crawl Re: sześć tygodni 11.05.12, 08:21
        osobiście od szpitala trzymam się już od kilku lat z daleka. nie wiem ja jakoś wrastałam w ten szpitalny świat a po wyjściu kompletnie przestawałam sobie radzić dosłownie wszystko mnie przerastało nie umiałam się odnaleźć, zresztą na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ile razy w ciągu ostatniego pobytu rozmawiał ze mną mój lekarz prowadzący:/, a ponieważ obawiali się, że mogę coś sobie zrobić za samodzielne wyjście do łazienki gdzie było lustro dostałam " w nagrodę" kilka godzin w pasach. zamiast leczenia wdawałam się w jakieś chore relacje z innymi pacjentami . życzę Ci więc spokojnego powrotu do codziennego życia za murami szpitala. pozdrawiam
        • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 11.05.12, 09:52
          dziękuję. skoro zapinali Cię w pasy musiał być ku temu powód. ja mam wolne wyjście prawie od początku, jestem spokojna od jakiegoś czasu a kiedy byłam w manii byłam pozytywnie nakręcona raczej i zbzikowana. Czy ty bierzesz jakieś leki?
          • the-crawl Re: sześć tygodni 11.05.12, 12:56
            eh powodu realnego nie było po prostu nie chciało się sanitariuszom pracować jak to potem usłyszałam od lekarki bo nikt z personelu nie raczył ruszyć 4 liter żebym się mogła umyć:/. leków nie biorę już od kilku lat zresztą pomimo wielokrotnych zmian w farmakoterapii nie było realnych efektów poza chwilowym wsparciem w zatrzymaniu ataków bulimii. ciąża i macierzyństwo wyciszyło mnie na tyle, że nie czuję potrzeby brania leków tylko ta bulimia...
            • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 11.05.12, 15:26
              Długo masz tę bulimię? Miewasz przerwy? Bo ja miewam okresy bez objadania się i prowokowania wymiotów a potem znów to wraca, potem znów znika i tak na zmianę.
              • the-crawl Re: sześć tygodni 11.05.12, 20:40
                bulimię mam od jakiś 13 lat. przez lata ukrywaną na odwyku zaczeli coś podejrzewać jak miałam 19 lat ale zaprzeczyłam. od porodu nie mam przerwy czyli od dwóch lat. jedyna przerwa była w ciąży jak dobrze pamiętam do jakiegoś 7 miesiąca. próbowałam leczyć się w nfz ale dwukrotnie nie przyjęli mnie na terapię przez bpd wciskali oddział dzienny albo prywatne wizyty i na nic zdało się moje tłumaczenie, że nie mam kasy ani możliwości przy małym dziecku zresztą objawy bpd po ciąży znacznie się osłabiły w sumie gdyby nie ta cholerna bulimia nie było by źle
                • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 11.05.12, 22:03
                  Często masz napady? Ja jak się rozkręcę to potrafię tak od rana do wieczora. Teraz mam dwa dziennie, ale to dlatego, że w szpitalu nie bardzo mam jak. W weekendy daję temu totalny upust, ale jutro umówiłam się na 12stą na drenaż limfatyczny twarzy, bo spuchnięta jestem już bardzo, po tym drenażu mam nadzieję poczuć się lepiej i wstrzymać objadanie się jak długo będzie to możliwe. Taki plan, a jak będzie zobaczymy.
                  • tlustaklucha Re: sześć tygodni 12.05.12, 01:36
                    Perfekcjonizm, ja miałam bulimię 16 lat, wcześniej anoreksję dwa lata. Rzyganie wiele razy dziennie, codziennie, z przerwą na wakacje, jak gdzieś sama wyjeżdżałam w głuszę - tam nie musiałam. Doszło do krwotoków w końcu, uszkodzenia przełyku, nie mogłam mówić.
                    Pomogła mi długa, 10 letnia terapia. Tzn efekty w postaci ustąpienia napadów były nie po dziesięciu latach tylko gdzieś tak po dwóch czy trzech, potem już "tylko" zaburzenia osobowości zostały i to trwa, w mniejszej może mierze. O mnie się mówiło wcześniej, że moge być tylko mniej bulimiczna, że nie wyjdę z tego, ale udało się. Więc się nie martw - jest szansa.
                    • tlustaklucha Re: sześć tygodni 12.05.12, 01:42
                      Samo hamowanie napadów, praca nad nimi czy coś w tym stylu nic nie da, bo to zawsze po pewnym czasie wróci. Trzeba przepracować naprawdę swoje relacje ze sobą i z otoczeniem na terapii. Myśmy nawet słowa na tej terapii o jedzeniu nie mówili, poza tym, że powiedziałam na początku o tym. I po pewnym czasie po prostu przestałam tego potrzebować, zapomniałam o tym. Jakoś samo się to zrobiło, specjalnie nad tym nie pracowałam.
                      • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 12.05.12, 09:29
                        Gratuluję Ci zatem. To duże osiągnięcie. Ja dzisiaj po przebudzeniu spojrzałam w lustro i szok. Oczy strasznie zapuchnięte. Takie jakieś wory pod. Wyglądam koszmarnie. Czuję się fatalnie. Ale gdyby nie było tematu bulimii byłaby straszna pustka. Nie wiem co lepsze.

                        Muszę wracać do terapii. Jakoś zacząć panować nad swoim życiem.
                        • tlustaklucha Re: sześć tygodni 12.05.12, 14:38
                          No właśńie bulimia to jest straszna pustka!! Cały ten czas, który się poświęca na jedzenie i rzyganie, a tojest cały dzień, omżna spożytkować na naprawdę o wiele ciekawsze rzeczy.
                          Chodiz o to, że bulimia to uzależnienie, jak każde inne i wydaje się - WYDAJE - że reszta to pustka, bo to jest najfajniejsze. Co jest najfajniejsze? O czym się myśłi? Co jest największą ulgą? Żarcie i rzyganie. Ale to jest właśńie schemat uzależnienia, to nie jest prawda. Byłam też uzależniona od narkotyków i to jest dokładnie to samo, jeśłi chodzi o uzależnienie psychiczne, albo i gorzej. Bo branie odstawiam jakoś, a w bulimii siedziałam tyle czasu!

                          Perfekcjonizm, to co Ty piszesz, świadczy o uzależnieniu, nie o tym jak jest naprawdę. Naprawdę właśńie teraz jesteś w pustce. To mózg tak przekłamuje, po to żeby dalej to ciągnąc, bo się wyuczły że to pomoga.

                          Jak się wygląda w bulimii, to wiem. Co z zębami u Ciebie?
                          Wyjście z tego, to niej est tak naprawdę osiągnięcie, bo tego się nie zauważa, to jest różńica między tym i innymi uzależnieniami. Trzeba tylko być konsekwentnym w terapii, nie przerywać jej.

                          Ty jesteś z tego samego miasta chyba, co ja. Jest dość duży wybór, ale to jest kosztowne, wiem. Na nfz nikogo nie znam. Prywatniemogę Ci powiedzieć, kto mi pomógł, ale niekoniecznie musisz się odnaleźć z tą właśnie osobą.

                          Jak jest u Ciebie na terapii? Dlaczego przerwałaś?
                          • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 13.05.12, 12:31
                            Ja terapię zakończyłam. Trzeba było, byłam zakochana w terapeucie. Nie dało się tego przepracować. Co do terapii to owszem mam wybór, tylko kasa jest przeszkodą, ale coś wymyślę.

                            Zęby mam chyba ok. Bulimia to uzależnienie, masz rację. Ale ona mi minie, zawsze mija na jakiś czas a potem wraca, gdy emocje sięgają zenitu. Zaczęłam palić, to trochę mi pomaga wentylować emocje.
                  • the-crawl Re: sześć tygodni 12.05.12, 23:54
                    od jednego do kilku dziennie staram się powstrzymywać ukrywać przed synkiem bo to z nim jestem 24 godziny na dobę. jest łatwiej jak jest mąż on wie o bulimii wiem może drastycznie ale potrafił wywlec mnie z łazienki i przytrzymać żebym nie zwymiotowała. mam wrażenie że całe moje życie od zwsze kręci się wokół jedzenia. twarz napuchnięta jak balon wszystko mnie boli ciągle jestem przemęczona nie mam na nic siły gdyby nie mały nie miałabym motywacj żeby podnieść się z łóżka a tak wstaję a jak jest już ciepło po prostu uciekam z nim z domu na cały dzień. nieustannie próbuję nieustannie ponoszę klęski. tak jak pisze tłustaklucha to normalne uzależnienie tyle tylko że bez wódy można funkcjonować a bez jedzenia już nie i w tym cały sęk:/
                    • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 13.05.12, 12:36
                      Kurcze, bardzo Ci współczuję. Wiem jak to jest, kiedy ona przychodzi, to wtedy walczę z nią każdego dnia, każdego dnia sobie obiecuję, że się nie poddam a potem przychodzi albo ta porażająca pustka albo fizyczny napad, ogromny głód, ssaanie, trzęsiawa.

                      Aż któregoś dnia wszystko ustaje. I tak trwa to tygodnie, miesiące. Nie wiem czemu tak mam. Dziwnie tak.
      • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 11.05.12, 09:50
        nie, nie myślę, nie bywam tak impulsywna jak kiedyś a tylko w takich momentach podejmowałam próby s. Teraz myślę sobie, że muszę być cierpliwa i cierpliwie szukać i czekać na zmiany. one nadejdą, zawsze nadchodzą.
    • brz_a_sk Re: sześć tygodni 11.05.12, 14:06
      szpital, o którym piszesz w blogu jest szansą - warto wiedzieć, że i takie miejsca już są w Polsce

      a czy są gdzieś ośrodki terapii takie jak - najłatwiej mi to tak określić - jak dla narkomanów - którzy sami zdecydowali się na naukę życia bez brania? czy terapia zbiorowa z nauką życia wchodzi w ogóle w grę;
      umiejętność hamowania kiedy dopamina dowala i przetrwania doła jest chyba najtrudniejsza - nie da się wyeliminować źródła trzeba szukać metod i wsparcia przetrwania

      kto ma wspaniałego partnera ma łatwiej, reszta może właśnie w takiej :-) 'komunie' mogła by nauczyć się reagowania na sygnały swojego organizmu; znaleźć zrozumienie i przestać uciekać przed sobą

      nic nie jest proste - najgorzej gdy wszystko wydaje się niemożliwe


      • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 11.05.12, 15:25
        wiesz mama mojego kolegi wspomniała mi dzisiaj, że syn jej koleżanki był w jakimś ośrodku pod warszawą dla narkomanów, gdzie dużą częścią terapii jest praca i nauka odpowiedzialności, cokolwiek to znaczy, jeśli chcesz to się dopytam co to za ośrodek.
        • brz_a_sk Re: sześć tygodni 11.05.12, 18:05
          a gdybyś Ty napisała czy wyobrażasz sobie taką formę terapii dla bpd

          na przykład w zakresie hamowania emocji, wściekłości
          uciekania w swój świat

          w jakim zakresie terapia grupowa mogłaby być przedłużeniem szpitala - z unikaniem przyzwyczajania się do jednego terapeuty

          za dużo myślę czasem :-)
          • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 11.05.12, 22:07

            Nie wiem, czy wyobrażam sobie coś takiego dla bpd. Hamować emocje nie jest dobrze. Ja je hamuję sama niepotrzebnie. A trzeba je uwalniać tylko w kontrolowany sposób.

            Terapia grupowa, hm.. nie wiem. Może. Trudno mi powiedzieć.
        • tlustaklucha Re: sześć tygodni 12.05.12, 01:30
          W takich ośrodkach to się gangrena rozwija jak we wrzodzie na dupie - byłam. To jest raczej tylko dla uzależnionych opcja, bo żadnej innej nie ma.
    • brz_a_sk Re: sześć tygodni 12.05.12, 07:57
      czyli tylko kanalizowani emocji

      długoterminowa terapia z szukaniem źródła na samym dnie

      albo ucieczki od siebie odrealnianie

      kiedy raz nas ktoś złamie i my łamiemy siebie i wszystko - póki nie odnajdziemy tego pęknięcia pierwotnego


      • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 13.05.12, 12:41
        Moje pierwotne pęknięcie to pewnie matka. Mam fiksację oralną. Jedzenie, palenie, picie, wszystko co jest powiązane z ustami. To pewnie dlatego, że matka nie miała pokarmu, gdy mnie urodziła. Nie nawiązałam z nią takiego kontaktu jak dzieci ssące pierś matki. Poza tym matka nie była spokojna, robiłam wszystko nerwowo, pewnie nerwowo mnie karmiła, pewnie to czułam i zakodowałam w sobie ten brak przejawu bliskości.

        Tak mi się zdaje. No i co z tego, że dzisiaj z matką ok, jak dziecko we mnie wciąż szuka "dobrego pokarmu". Spokoju, ciepła, bliskości.

        Dla mnie szpital jest troszkę taką matką. Która mnie zawiera. Chroni. Opiekuje się.
        Cholernie się cieszę z tego szpitala.
        • brz_a_sk Re: sześć tygodni 13.05.12, 13:49
          spróbujemy porozmawiać?

          Ty masz szansę na szukanie odpowiedzi - wyjątkowość jest zawsze szansą na ciekawe życie/męki ...
          Wsłuchuję się i pewnie już ktoś to oskrypcił, powykładał pomierzył - ale to nic

          Jak dalece to co się działo w dzieciństwie jest skutkiem a na ile przyczyną

          może i ciąża a może i 'jakość' genodawców ma znaczenie

          jak to jest czy to co się działo w każdym dniu po Twoich narodzinach jest skutkiem a co przyczyną bpd

          dziecko z autyzmem (uważaj nie poddaj się łatwej ocenie, które zaburzenia są cool a które 'debilne' - obrzydliwe jest każde odsuwanie ludzi) od urodzenia jest trudne do kochania

          odpycha matkę i jej pierś

          spróbuj znaleźć proporcję miedzy tym - byłam trudna do zaopiekowania a tym, że trudności w zaopiekowaniu miała matka - co jest przyczyna a co skutkiem

          szukaj w sobie drzazg - nie tylko usta są problemem - brak piersi w najwcześniejszym okresie
          przecież masz i problem z resztą ciała :/

          wiem, że mama nie była wolna od problemów

          niepokój towarzyszący sprowadzaniu dzieci na świat pewnie jest tez mocno decydujący

          ale może jest i tak, że byłaś wrażliwa od ... no właśnie

          matki noworodka są super czułe - czasem nie są w stanie udźwignąć tych napięć
          czasem sama depresja staje się nie do zniesienia

          jak to jest, że nie troszczymy się nad tym cudem jakim jest poczęcie i każda sekunda potem

          sam wiesz najlepiej - dla Ciebie nie ma w praktyce cudu poczęcia - nie ma miejsca na to, że to może być 'lepsze' niż to co znasz

          nie pójdź czasem w stronę szukania winy - jestem daleka od tego pomysłu - zastanawiam się czy już wiemy - naukowcy czy wiedza co kurą co jakiem w bpd

          Twoja otwartość skłoniła mnie do zadania tych pytań - pochylam się wiedząc jak strasznie - nie wiemy
          dbaj o siebie - widzę jak się starasz i jakie to pod prąd mimo wszystko
          • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 13.05.12, 22:54
            Ciężko mi wchodzić w dialog. Jestem marnym rozmówcą. To dlatego dobrze się czuję pisząc bloga, czy pisząc na forach, gdzie pojawiam się tylko wówczas, gdy jestem w stanie coś z siebie wykrzesać.

            Nie zastanawiam się nad swoim zaburzeniem. Jeśli to bpd, czy chad. To właściwie nie ma znaczenia. Znaczenie ma ta nicość, pustka, ten stan beznadziei. To tak jakbym się już skończyła. Przestała istnieć jako człowiek. Jako kobieta. Jako córka, siostra.

            To brak powiązań z kimkolwiek, także ze sobą sprawia, że wiszę w tej poczekalni i ani drgnę. Czekam choćby na lekki powiew wiatru.

            Kiedy to się zaczęło? Nie wiem. Matka była znerwicowana, matka była choleryczką, matka była nieprzewidywalna. Ja byłam chyba zbyt wrażliwa na to wszystko. Szukałam ukojenia, na darmo. Otrzymałam chłód i obojętność. Kiedy się pojawił mój terapeuta, kiedy znalazłam to coś, tę więź - zaczęłam budzić się do życia. Zaczęłam być ciekawa tego co mnie otacza, bo wiedziałam, że blisko jest on, i gdy zrobi się niebezpiecznie wyłapie to, ochroni mnie. Potem dziecięce pragnienia zaczęły przeplatać się z kobiecością i pokochalam go, kobietą, którą się stałam i dzieckiem które nosiłam w sobie.

            To byla podwójna więź. Wczepiłam się w niego, oplotłam go.
            Myślę, że bulimia jest podwójną fiksację pragnienia jego piersi i jego penisa, że tak się wyrażę po freudowsku. Oralny fiks k..wa.
            • brz_a_sk Re: sześć tygodni 13.05.12, 23:25
              na tym polegała terapia - pootwierał Cię
              czy uda Ci się łatwo wypiąć z uścisku - pewnie nie - on to 100% świata - ech
              i tak dobrze, że nie wpadłaś w panikę - przynajmniej nie taką która odbiera oddech

              czytałaś gdzieś o tym, że bord często wstawia swoją połowę w partnera - stwarza sobie oparcie; oddaje we władanie siebie i w ciężkich stanach tak mu łatwiej żyć ale z drugiej strony chyba nasila się wtedy lęk przed odrzuceniem

              może uda Ci się kiedyś odtworzyć więź jakiej nauczył Cię terapeuta - moze spotkasz człowieka, który zechce nauczyć się jak z Tobą być - dobrze, że wiesz, że da się

              trzymaj nadzieję na krótkiej smyczy
              jakoś pogadałyśmy :-)
              • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 15.05.12, 10:08
                brz_a_sk napisała:

                > czytałaś gdzieś o tym, że bord często wstawia swoją połowę w partnera - stwarza
                > sobie oparcie; oddaje we władanie siebie i w ciężkich stanach tak mu łatwiej ż
                > yć ale z drugiej strony chyba nasila się wtedy lęk przed odrzuceniem

                Tak, chyba było z moim terapeutą. Z chęcią oddałabym tę moją chorą część pod czyjąś opiekę. Bo tej zdrowej jakoś mało, żeby tę chorą kontrolować. A może nie tak mało. Sama już nie wiem.
    • perfekcjonizm Re: sześć tygodni 16.05.12, 22:15
      Dzisiaj wyszłam. Po siedmiu tygodniach. Na wypisie do BPD dołożyli mi ChAD.
      Leki będą tańsze. Taki plus.

      Nastrój podły. Zastanawiam się, czy ze sobą nie skończyć. Jestem przekonana o tym, że już nic więcej z siebie nie wykrzeszę. Strasznie się zamknęłam w sobie. Tylko wirtualnie się otwieram. Na dystans.
    • kasia2222t Re: sześć tygodni 07.01.13, 17:56
      Witaj. Mam na imię Kasia i jestem studentką pielęgniarstwa na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach. Piszę pracę magisterską na temat zaburzeń odżywiania w sieci i chciałabym prosić Cię o uzupełnienie ankiety. Oto link do niej:
      docs.google.com/spreadsheet/viewform?formkey=dF9Fd0FIdGhyajhtZXc2dDBjVVR5bmc6MQ
      Jest to ankieta dla kobiet. Zebrane dane są całkowicie anonimowe i posłużą do celów naukowych. Wystarczy kliknąć w kółko obok wybranej odpowiedzi. Nie zajmie Ci to więcej, niż 10 minut. Z góry dziękuję Ci za współpracę, po uzupełnieniu ankiety kliknij wyślij/prześlij
      Mogę także podzielić się wynikami pracy, gdybyś miała jakieś pytania, oto mój email: ankietowo2012@gmail.com
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka