astral_pan
21.06.12, 13:57
Dziś wielka masakra, czarna rozpacz i zero nadziei na przyszłość. Jak zwykle przestaję widzieć w czymkolwiek sens, przerasta mnie moja sytuacja zawodowa, finansowa i osobista. Chcę umrzeć, ale - jak to bord - nie chcę śmierci, po prostu nie mogę już tego wszystkiego znieść. Największym marzeniem jest, żeby nastąpił koniec świata, taka mrzonka pozwalająca po raz kolejny uciec od odpowiedzialności...