Dodaj do ulubionych

Seksualność u osób z BPD

25.07.12, 08:51
Kochani, przerabiam właśnie ten obszar troszkę jakby na nowo. W terapii musnęliśmy go trochę z terapeutą, ale nie bardzo było na czym pracować, bo nie byłam w żadnym związku. A tak na "sucho" nie czułam potrzeby analizowania tego tematu.

Dobrze nam wszystkim wiadomo, że osoby z bpd mają sporo różnych doświadczeń w tym obszarze. Tak mi się przynajmniej zdaje. Czy czujecie się na siłach by napisać o tym tutaj?

Jestem bardzo tego ciekawa, szczególnie dlatego, że kiedyś zdawało mi się, że jestem osobą nader wyzwoloną w tym obszarze a po jakimś czasie wyszło na to, że to dla mnie temat dość trudny.

Jak postrzegacie swoją seksualność?
Czy godzicie się z nią?
Czy tak naprawdę (tu warto pomyśleć) akceptujecie swoja ciało?
Czy potraficie godzić bliskość fizyczną z bliskością seksualną?
Kiedy seks daje Wam poczucie bezpieczeństwa , a kiedy przekracza granice Waszej intymności?

Być może dla niektórych temat dość ciężki, tym bardziej będę wdzięczna za Wasze spostrzeżenia.
Obserwuj wątek
    • perfekcjonizm Re: Seksualność u osób z BPD 25.07.12, 08:54
      Poprawka.
      Zamiast: "Czy potraficie godzić bliskość fizyczną z bliskością seksualną?" miało być "Czy potraficie godzić bliskość fizyczną z bliskością emocjonalną?"
    • astral_pan Re: Seksualność u osób z BPD 25.07.12, 10:48
      Fajnie, że ten temat się pojawił. Temat-rzeka. U mnie wszystko odbywa się falami: najpierw stroniłam od kontaktów z mężczyznami (bardzo mnie raniły, byłam potwornie niepewna siebie), potem stawiałam raczej na kontakty przypadkowe (eksperymenty po pijaku, także z kobietami), jeszcze później byłam w związku, w którym nie czułam pociągu fizycznego do partnera, a teraz powoli wszystko się stabilizuje. Seks jeszcze nigdy nie sprawiał mi tak wielkiej przyjemności (to chyba wiąże się po prostu z wiekiem, normalna sprawa u kobiet). Nie zmienia to faktu, że nigdy nie miałam orgazmu - boję się go jak ognia, bo stałabym się wtedy bezbronna, całkowicie poddana drugiej osobie. Trochę bliżej tego orgazmu, bliżej całkowitego zapomnienia się jestem z partnerami, do których coś czuję, ale którzy nie czują nic do mnie. Wtedy mogę pozwolić sobie na pełną spontaniczność, natomiast miłość drugiej osoby w łóżku paraliżuje mnie. Chciałabym kiedyś mieć stałego partnera, z którym będę miała udane życie seksualne.

      Zauważyłam, że im jestem starsza, tym bardziej emocjonalnie podchodzę do seksu. Kiedyś potrafiłam zmusić się do kontaktu (tak, wiem, świetny pomysł), a obecnie właśnie w łóżku wychodzą na jaw moje lęki i słabości. Seks bez emocji nie ma dla mnie większego sensu i kompletnie nie nadaję się do dłuższych relacji typu "fuck friends", bo do szału doprowadza mnie fakt, że ktoś się we mnie nie zakochuje, że nie jestem najważniejsza. Ja zakochuję się niemal zawsze, a właściwie zawsze w przypadku facetów, z którymi spałam więcej niż raz. Mam duże potrzeby i wkurzam się, jeśli ktoś nie ma ochoty ich zaspokajać. W łóżku nie mam większych ograniczeń - zrobię praktycznie wszystko. Z wyjątkiem trójkątów. Nie mogę znieść myśli, że dwie pozostałe osoby zajęłyby się sobą, że okazałabym się dla nich mniej atrakcyjna, byłabym mniej pożądana. Od partnera oczekuję zachwytów nad moimi umiejętnościami i ciałem. Zwykle je zresztą odwzajemniam, ale tylko wtedy, gdy ufam drugiej osobie, bo bardzo cierpię na myśl, że ktoś mnie okłamuje. Potrzebuję nieustannego potwierdzenia, że jestem najwspanialszą i najważniejszą kochanką świata. I szczerze mówiąc, chce mi się już od tego rzygać, nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie czerpać poczucie własnej wartości z samej siebie i z prawdziwej bliskości.

      To w skrócie: seks to dla mnie gra i to potwornie frustrująca. Nie umiem w pełni się nim cieszyć, bo nie umiem uprawiać go na luzie z osobą, której na mnie zależy. Pakuję się przez to w relacje z bucami, którzy następnego dnia opowiadają mi, ile to nie zaliczyli panienek. A to cholernie boli, bo nie chcę być taka jak inne. Najbardziej udane relacje seksualne miałam z cudzoziemcami, którzy na chwilę przyjeżdżali do mojego miasta. Pojawiali się i znikali, a ja zostawałam z poczuciem, że "dałam radę". Większością tych, którzy twierdzili, że jest ze mną dobrze, a potem mnie olewali, brzydzę się do dziś i brzydzę się tego, że tak bardzo chciałam ich "mieć". Męczące to i smutne.
      • perfekcjonizm Re: Seksualność u osób z BPD 25.07.12, 14:56
        Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Dziękuję za szczerość. Doceniam.
        • niunka2828 Re: Seksualność u osób z BPD 25.07.12, 21:33
          U mnie pierwszy partner -tak jak byc powinno stała w uczuciach itd ale jak zwiazek sie skonczyl to jakby spuszczona ze smyczy, wielu rzeczy probowalam rowniez..z ciekawosci i po prostu wysokie libido mialam:) Teraz sie ustabilizowalo wszystko. Mysle ze seks bez uczucia nie daje mi przyjemnosci i satysfakcji, nie zaspakaja mnie w pełni.
          • perfekcjonizm Re: Seksualność u osób z BPD 25.07.12, 21:41
            Tak, ja też myślę, że seks bez uczucia jest do bani, dlatego już tak nie chcę.
            • brz_a_sk Re: Seksualność u osób z BPD 30.07.12, 18:11
              gdyby to było takie proste - nie chcę , nie ma problemu - nie zdarzy się
              pamięć i strachy powodują myślenie : nie chce, nie chcę, nie chcę
              stąd ten wątek :-)
      • theoutsider Re: Seksualność u osób z BPD 12.08.12, 11:16
        Znaczy się główny problem, że wybierasz tych, co Cię olewają i boisz się głębszych relacji gdy to miałoby sens. Chyba typowe dl BPD?
    • pointintime Re: Seksualność u osób z BPD 29.07.12, 20:50
      jestem w stałym związku od dawna. nie jest to łatwe bo często ulegam fascynacji. co pewien czas pojawia się kobieta ktora mnie fascynuje i ciężko mi jest nie tworzyć z nią bliskich relacji. szybko popadam w zauroczenie i robię wszystko by zostało to odwzajemnione raz właśnie tak dopuściłem się zdrady. sprawa runeła szybko intensywne i przelotne (jak przystało na bpd). teraz staram sie na tym łapać i nie dopuszczać by akcja sie rozwineła. wiem ze popadam w ekstrema idealizacji i dewaluacji i musze sie kontrolować. moją parnerke też tak postrzegam, czasem zdarza się że jest mi prawie obojętna by za chwile przeżywać silne uczucia i latac za nią jak bym ponownie sie w niej zakochiwał. tak wiec prawie zawsze łączę bliskość fizyczną z bliskością emocjonalną.
      • perfekcjonizm Re: Seksualność u osób z BPD 29.07.12, 21:11
        Cześć Pointintime,
        Dzięki, że napisałeś. Kurcze, że my wszyscy tak mamy, że chwiejemy się od idealizacji przez obojętność po dewaluację. Ja teraz czuję ogromny lęk przed bliskością. Tak silny, że nie umiem tego udźwignąć. W związku z tym mam ochotę zniszczyć relację, którą buduję z kimś obecnie. Uważam, że nic z tego nie będzie. Zbyt wiele przeszkód.
        • pointintime Re: Seksualność u osób z BPD 30.07.12, 15:58
          jak bym był na początku związku teraz to miał bym takie same kłopoty kiedyś nie miałem aż takich typowych zaburzeń typu bpd. na dziś dzień mam duży kłopot z nawiązywaniem zwykłych znajomości choć bardzo chce wyjść do ludzi. czasem udaje sie do psychologa na zasadzie poradnictwa i to pozwala mi na chwile trzeźwo myślec (wyjść ze świata moich złudzeń)
      • brz_a_sk Re: Seksualność u osób z BPD 30.07.12, 18:22
        niesamowita świadomość
        trudne
        prawdziwe
        bolesne

        tak jest i na wiele nie masz wpływu

        ale ważne to, że jest w Tobie prawda - szczerość
        to niesamowita moc w tych wszystkich słabościach, które dokuczają bordom;

        kiedy kochasz to na prawdę - pielęgnuj w sobie to

        szczerość pozwala żyć godnie mimo problemów

        nie umiem mądrze napisać - bardzo szanuję Cię za ten tekst
      • szalona12345 Re: Seksualność u osób z BPD 30.07.12, 22:33
        Bardzo osobiste spostrzeżenia.
        Powiedz proszę jak Twoje okresy oddalania się i zbliżania odbiera Twoja partnerka ?
        I jak zareagowała na Twoją zdradę ?
        Czy mieszkacie ze sobą ? Skoro piszesz, że jesteś w związku od dawna zatem można przypuszczać, że tak.
        Jest dla mnie nieodgadnionym jak dwoje bardzo bliskich sobie ludzi może tak na przemian dla siebie być obojętnym i bardzo ważnym.
        Okresy wzajemnego zauroczenia i fascynacji druga osobą są czymś wspaniałym, frapującym i ekscytującym. Ale co się dzieje gdy przychodzi obojętność i odrzucenie ???
        • pointintime Re: Seksualność u osób z BPD 31.07.12, 03:20
          gdzieś wyczytałem że osoby bpd sa dobrymi aktorami gdyż starają sie poniekąd ukrywać swoje ciągłe zmiany nastrojów w moim przypadku to przyszło z czasem. kiedyś gdy stawałem sie obojętny było to widoczne moja partnerka cierpiała przez to i wątpiła w przyszłość związku. wytrzymywała to tylko dzieki mocy swojego uczucia. ja byłem nerwowy odreagowywałem na niej pokazywałem że mi nie zależy. dziś jest inaczej ukrywam swoją obojętność do niej (w miare możliwości bo ciężko przechodzi mi wtedy słowo kocham ) jest to możliwe też dlatego że już nie mieszkamy już razem i widzimy sie przez 1 tydzień w miesiącu. widzimy sie tak rzadko bo zostawiła mnie 2,5 roku temu. nie wytrzymywała już moich stanów emocjonalnych. każde z nas wtedy wyjechało do innego miasta dopiero po roku zeszliśmy się znowu . czuje sie jak oszust tuszując przednią stan zobojętnienia uczuć które myślę że i tak wyczuwa. robie to bo nawet w tym stanie mam wyraźne przebłyski jak to jest kochać ją. pamiętam ile mi dawało to uczucie i wiem że zawsze to przechodzi po czym zalewa mnie fala szczenięcej miłości i reanimuje związek. te fale mają swoje uroki i nie zrezygnował bym z pewnych doświadczeń ale przez zaburzenia osobowości i wiele innych zaburzeń psychicznych które pojawiały się okresowo przez bpd mój związek może sie jeszcze rozpaść. ile można wytrzymać tych wahań ...

          • brz_a_sk Re: Seksualność u osób z BPD 31.07.12, 06:09
            świadomość swoich stanów jest osobistym więzieniem - bez krat a uciec się nie da
            chyba przestałeś próbować uciekać
            szukasz rozwiązań, pogodzony z niezmienialnym
            chyba znalazłeś sposób na swoje 'niekochanie'

            wydaje mi się to co piszesz bezcennym
          • szalona12345 Re: Seksualność u osób z BPD 31.07.12, 08:49
            Pointintime, dziękuję Ci bardzo za Twoje refleksje i przemyślenia. Są one bardzo cenne dla mnie bo teraz mogę sobie wytłumaczyć i poniekąd zrozumieć to czego doświadczyłam kiedyś i chyba nadal jeszcze doświadczam. Było wielkie zauroczenie i fascynacja, a później odrzucenie i całkowite zaprzeczenie i nie potrafiłam tego zrozumieć, a rozdzierało mi to serce okrutnie. I były też powroty. I tego też nie rozumiałam. Obecnej sytuacji nie potrafię określić.
            Czy próbowałeś wyjaśnić kiedykolwiek swojej partnerce co czujesz ?
            Ja nigdy nie zostałam uświadomiona. Wszelkie informacje nt. bpd czerpię z książek i od Was, głównie od Was, z tego forum. I "znam" Was już i czytam Wasze wypowiedzi od jakiegoś czasu.
            Czy musi spełniać się "prorocza" przepowiednia, którą tu na tym forum, ale w innym wątku wypowiedział chyba Spaprany: o tych związkach nie można powiedzieć ... i żyli długo i szczęśliwie ???
            • perfekcjonizm Re: Seksualność u osób z BPD 01.08.12, 20:48
              Weszłam teraz w związek z kimś. Nie pozwolę sobie tego zniszczyć. To po raz pierwszy od kilku lat. Zobaczymy czy terapia coś zmieniła. Dużo tłumaczę mojemu partnerowi, on też sporo czyta.

              Mam nadzieję, że nie zniszczę tego tak szybko. Byłam sama 4 lata. Ten czas pozwolił mi na przemyślenie paru kwestii.
              • pointintime Re: Seksualność u osób z BPD 08.08.12, 14:24
                twoja świadomość i jego to dużo! możesz sie łapać na zachowaniach typowych dla bpd i zapobiegać im a partnerowi będzie łatwiej zrozumieć co się z tobą dzieje.
                mi pomagają przed wpadaniem w skrajności leki na padaczkę (stabilizator)
    • non-grata Re: Seksualność u osób z BPD 11.08.12, 00:08
      Ha... W zasadzie nigdy nie byłam z nikim w żadnym związku.

      Jeśli spotykać się, to tylko niezobowiązująco, a im bliżej, tym bardziej panicznie, pora uciekać, a biegam bardzo szybko..

      Moja seksualność?
      Dla mnie to zło.
      Wszystko, co wiąże się z moją seksualnością, z moją fizycznością to czyste zło.
      Gdybym miała możliwość, unieważniłabym ciało, by móc być tylko 'metafizyczną' i intelektualną.
      Straszna dychotomia, nie do pogodzenia. Albo ja-ciało, albo ja-nie ciało.
      Ja-nie ciało to coś lepszego, wyższego.
      Ja-ciało? Rzecz, obrzydliwa rzecz, strasznie niska i zła.

      Moja seksualność?
      Jestem biseksualna i, powiedziałabym, o poczuciu bardzo androgynicznym - nie potrafię odczuć silnego związku z własną płcią kobiecą, płeć, to coś, co jest w głowie, a mi, wydaje się, wszystko jedno, której płci jestem/ mogłabym być.
      W głowie: zbyt mało kobieca, by być stuprocentową kobietą, nie męska, by być mężczyzną.

      Ciało.
      Nie akceptuję.
      Nienawidzę.
      Gardzę.

      Seks nie może być niczym dobrym, nie może wnosić niczego dobrego, bo, w założeniu, jest ostatecznym aktem dewastacji, dlatego, w terminologii encyklopedycznej, nigdy nie pozwoliłam sobie na penetrację.
      Nie jestem w stanie zbliżyć się do nikogo tak dalece, gdyż paraliżuje mnie lęk, miotam się w przerażeniu, uciekam.

      Ha... Sam dotyk to istne zło.
      Im dana mi osoba bliższa, im fizycznie powinna być dalsza, trzymać dystans, gdyż, jako że dotyk jest czymś bolesnym i złym musiałabym odejść od danej, bliskiej osoby, gdyby odważyła się fizycznie, namacalnie podejść.
      Dotyk jest w porządku, pod warunkiem, iż wychodzi od osoby obcej, im bardziej obcej, tym lepiej, poczucie dotyku-krzywdy jest pełniejsze, lepiej oddaje potrzebę karania. Karania mnie.

      Myślę, że napisałam dość chaotycznie, ale musiałam. Musiałam wypluć ten tekst....
      • czita88 Re: Seksualność u osób z BPD 11.08.12, 09:46
        Strasznie dołujące jest to co piszesz :(, a raczej wyobrażanie sobie jak to jest tak mieć....
        Dla mnie seks i dotyk są jak słowa, mogą być piękne, niezapomniane i potrzebne, ale też raniące, kaleczące, obrzydliwe, niechciane, nie do zniesienia :(.

        Masz świadomość dlaczego jest tak jak to opisujesz? Skąd to się wzięło ? Nie znam się na takich blokadach, trochę o tym czytałam, ale to ciągle zbyt mało, jednak wydaje mi się oczywistym, że wszystko wynika z doświadczeń i siedzi w głowie, a w Twoim poście zdaje się aż bić po oczach jakaś straszna krzywda, której mogłaś np. doświadczyć od jakiegoś skurwiela :(((. Aż się we mnie gotuje, jak myślę o takich śmieciach niszczącch innym całe życie, mogłabym skatować na śmierć i nie drgnęłaby mi powieka :[.

        Piszesz, że uciekasz, że boisz się bliskości, brzydzisz własnej cielesności. A jak jest w Twojej głowie, w marzeniach? Wyobrażasz sobie jak by to było być z kimś naprawdę? Chciałabyś kiedyś tego doświadczyć? Chodzi mi o związek, nie seks.

        Poza tym to chyba wiem kim jesteś, a jeśli tym kim myślę, że wiem, to czytam od niedawna Twojego bloga, w sumie to pochłonęłam go całego w dwa wieczory ;). Piszesz przejmująco, pięknie i tak, że aż boli.
        Jeśli się mylę, to przepraszam.
        • non-grata Re: Seksualność u osób z BPD 11.08.12, 12:15
          czita88,

          to mi się tusz trochę skroplił, jak przeczytałam Twoją odpowiedź...

          Skąd to?
          Mam tak 'od zawsze', odkąd pamiętam...
          Nigdy nie potrafiłam powiedzieć, skąd, dlaczego.

          Miesiąc temu, po roku terapii chciałam powiedzieć o swoich nerwicowych jazdach w ostatnim czasie, tymczasem, co zaskoczyło nawet mnie samą, zaczęłam mówić o chrzestnym. "Mówić" to za dużo powiedziane, siedziałam, wyłam, kwiczałam i masakrowałam ręce paznokciami. Tyle, że poza tym, jak bardzo go nienawidzę, boję się, gardzę, jak dalece jest obleśny, jak bardzo brzydzę się sobą, i, jak bardzo nienawidziłam taty, że nie potrafił mnie obronić (?), nie umiałam powiedzieć nic więcej. Nic.
          Smarkata byłam, jakieś może 6. lat, gdy ponadużywały mnie nieco starsze koleżanki, rozbierając się i mnie rozbierając, coby sobie popatrzeć. I co? Nie wiem, znowu luka.

          Niczego nie wiem, niczego nie pamiętam...

          Związek?
          Chciałabym, ale.. póki co to niemożliwe. Nierealne, bo nie jestem w stanie pozwolić sobie na fizyczne podejście drugiej osoby. Ba, przygniatają mnie, najzwyczajniej w świecie, ludzie spojrzenia... Nawet one są nie do wytrzymania...

          Wczoraj wyłam esemesując ze znajomym, który chciał się do mnie wprosić na seks. Po prostu wyłam rzucając telefonem, telefon parzył, a ja trzęsłam się i bałam, bo nie jestem rzeczą, bo mnie nie wolno aż skopać aż tak nisko...

          Blog?
          Jestem Des. Desaparecido.
          desaparecido.blog.onet.pl
          Nie wiem, czy to więc o mnie chodzi...

          Dzięki, że się odezwałaś...
          • czita88 Re: Seksualność u osób z BPD 11.08.12, 12:47
            Tak, o Ciebie :). Sporo we mnie zostało po tym czytaniu, i jakoś wydało mi się pewnym, że to musisz być Ty.

            Nie potrafiłaś powiedzieć skąd, jak i dlaczego, a już w poście wyżej napisałas bardzo dużo... Brak mi słów na to wszystko :(.

            Trudno jest pokochać samą siebie, ja ostatnio próbuję to sobie wmawiać, usmiecham się do siebie i staram zaakceptować. Poza tym z całych sił analizuję i próbuję naprostować swoje skrzywienia, nagiąć swoje chore mechanizmy, wrócić swoją chorą psychikę na prawidłowy tor myślenia.... Myślę, myślę, myślę (zwłaszcza wieczorami i nocą, spać nie mogę...), rozgrzewam tę skostniałą masę i kuję póki gorące, walę z całych sił... Tylko nie wiem w czym to zahartować. Najłatwiej byłoby pozbyć się tego wszystkiego z mojej głowy i wypełnić ją czymś innym, lepszym, zdrowym, ale to nie byłabym już ja :(. Może nie kocham się i nie akceptuję, ale jakoś tam się do siebie przywiązałam, i ciut siebie lubię, brakowałoby mi mnie...

            Wiem co to znaczy brzydzić się sobą, wstydzić się siebie, kaleczyć... Ja niestety wiele razy, bardzo wiele razy pozwoliłam traktować się jak przedmiot ;( a nawet (!!!) sama do tego prowokowałam, doprowadzałam. I niczego tak nie żałuję ;(( jak właśnie tego. To mnie zniszczyło, ściągnęło na samo dno. Już naprawdę gorzej być nie mogło. Potrzebowałam miłości, zainteresowania i troski, i by to tylko otrzymać dawałam jedyne co miałam :/. Albo by się ukarać. Dowartościować. Różne powody. Bo nie potrafiłam odmówić. Bo nie szanowałam się WCALE, miałam się za nic. Wydawało mi się, że przecież nic złego się nie dzieje, że to nic nie zmienia... Kurwa, co ja bym dała, żeby cofnąć się w czasie, żeby znowu być niewinną panienką pełną marzeń, ideałów i wiary w miłość :(... Żeby się nie poddać. Ty bądź dzielna.

            A tym znajomym gnojem to się postaraj nie przejmować, wiem jak to boli, jak to cholernie boli ;(, jak to kurwa rozpierdala ;((, ale naprawdę nie warto płakać ;((. A na pewno o nim/tym myśleć. Niestety gnoje były, są i będą..
            • non-grata Re: Seksualność u osób z BPD 11.08.12, 13:09
              czita88,

              to, co wiem, to wciąż zbyt mało... Męczę się, bo nie potrafię dobić do sedna, kluczę po obrzeżach... Jeszcze nigdy nie byłam tak dalece patologiczna w poczuciu siebie, jak obecnie, w tym miesiącu. Nasilona autoagresja, głodówki, zajeżdżanie się na siłowni, prowokowanie - choć reakcje bolą i chce się wiać...

              W stosunku do siebie odczuwam tylko nienawiść. Czystą nienawiść. Pogardę i obrzydzenie. Naturalnie, dla mnie - fizycznej.
              Wczorajsza odmowa seksu z gnojem nie była aktem łaski dla mnie samej, a totalnego rozkładu, niemocy i przerażenia...

              Tak, ja też wiem, jak to jest być przedmiotem, bo przecież nie dzieje się w gruncie rzeczy nic złego, ba! - drugą osobę to uszczęśliwia, a ja? - co z tego, że ja nie chcę, skoro powinnam, dla drugiej osoby?
              Tak, dotyk jest karą i upodleniem, dlatego prowokuję go. Bo zasługuję na to perwersyjnie źle.

              Dzięki za wszystko.

              Cieszę się, że Ty zaczynasz się budować.
              Nie będzie łatwo, ale kładziesz dobre fundamenty.
              I wierzę, że w końcu się uda. Tobie.

              Blog - więc to ja :) miło mi :)
    • brz_a_sk Re: Seksualność u osób z BPD 11.08.12, 13:03
      chadzamy pomiędzy
      jak ostrożnie warto

      a i tak zawsze gdzieś coś potrącę

      płatki, dojrzałe owoce z nasionkiem - może powinny spadać, żeby odejść?

      jak zgadywać

      jak uwalniać

      nie strącać

      głową w dół

      • non-grata Re: Seksualność u osób z BPD 11.08.12, 13:11
        brz_a_sk,

        tak, subtelność słonia w sklepie z porcelaną to oczywistość...

        Głową w dół?
        Ja chyba leżę z głową przy asfalcie, dawno już spadłam...
        Reaguję na siebie coraz gorzej.
        Nie chcę tak...
        • brz_a_sk Re: Seksualność u osób z BPD 11.08.12, 15:29
          poduszka
          to zawsze ma sens

          odwracamy
          do poziomu
          bo przecież się walniesz
          nie należy stawiać mdlejącego!
          i tak do uwierzenia, że chociaż chwila z twarzą w niebo ma sens
          bo czemu nie
          asfalt powinni dla Ciebie robić błękitny - to też sposób

          a nie bo ptaki!
          nie pomyślałam
          o wszystkich
          :-)
          • non-grata Re: Seksualność u osób z BPD 11.08.12, 21:51
            Z asfaltu też widać niebo.

            Tyle, że jest ono niesamowicie odległe i nierealne. Jest wręcz kpiną...
    • brz_a_sk Re: Seksualność u osób z BPD 12.08.12, 15:57
      z drugiej strony

      o facecie sms-ującym

      nie lejcie mnie tylko - pomóżcie mi pojąć

      czy bardzo się mylę?

      facet zachęcony do przytulenia - odrobinę, wiem

      zachowuje się w miarę normalnie prowokując sms kolejne etapy znajomości

      może za szybko, może nieumiejętnie, może wulagarnie

      ale nie dostaje komunikatu jasnego STOP - nie chcę, mnie taki sms rani

      czy mnie się, źle wydaje, że może być tak iż on jest potrzebny, żeby był BÓL

      on jest niezbędny, żebyś czuła się podle - czita o tym samym wspomina

      on poniża bo ma poniżać

      on nic o tym nie wie, że jest narzędziem

      Może wszystko nie tak zrozumiałam - ale lepiej napisać niż przejść obojętnie

      ~*~
      • non-grata Re: Seksualność u osób z BPD 12.08.12, 16:50
        brz_a_sk,

        tak, fakt, racja stuprocentowa.

        Patrzyłam tylko z mojej, wąskiej perspektywy. Zdejmując klapki - trzeba zauważyć. Tak, miał prawo posunąć się dalej, bo ja nie komunikowałam "nie", ba, dość głośno dawałam komunikaty na "tak", po czym wyję, biedna, przedmiotowa, seksualna, bo on nie ma prawa, ale - on o tym nie wie...

        "czy mnie się, źle wydaje, że może być tak iż on jest potrzebny, żeby był BÓL

        on jest niezbędny, żebyś czuła się podle - czita o tym samym wspomina

        on poniża bo ma poniżać "

        Zgadza się.
        Miał być środkiem do ostatecznego upodlenia. Siebie, naturalnie...

        Żenujące dość...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka