alliwant
17.08.12, 17:46
Trafiłam tu przypadkiem. Przeczytałam artykuł i.. stwierdziłam, że mamy coś wspólnego. Myślę, że w większości przypadków przyczyną jest (pomijając trudne dzieciństwo i toksycznych rodziców) ponadprzeciętny poziom inteligencji. Normalny człowiek (z przeciętnym poziomem IQ) bez zastanowienia godzi się z rzeczywistością, bez problemu poddaje się konwenansom, ślepo podąża utartymi szlakami. My natomiast, szukamy ciągle nowego, oczekujemy nowych doznań, jesteśmy ciekawi świata, jesteśmy głodni sukcesu. Uważam, że bardzo wielu geniuszy, naukowców itp.( namiętnie czytam biografie) miało/ma podobne problemy z samoświadomością. I zapewne to właśnie dlatego, dokonywali rzeczy niemożliwych. ( sama chcę być lekarzem, ale czasami "łapię się" na tym, że jest to dla mnie pewien sposób ucieczki, zatapiam się w nauce, bo wiem, że wtedy nic nie muszę, nie muszę myśleć o sobie, nie muszę ciągle stwarzać się na nowo) Nie będę wspominać o stosunkach interpersonalnych, bo te mnie niszczą. Godzinami potrafię rozmawiać o reakcjach immunologicznych, ale "normalne" ( że tak to nazwę) rozmowy są katorgą.
Ostatnimy czasy, bardzo intensywnie zapoznaję się z twórczością egzystencjalistów. Dla mnie jest to znakomity sposób terapii. Szczególnie polecam Gombrowicza. Dzięki Niemu bardzo wiele zrozumiałam.
Czy zgadzacie się z moją opinią? Chciałabym poznać wasze zdanie.