17.08.12, 18:36
a to nie wydaje się Wam znajome?
"Nic z tego co robiłem, mówiłem, myślałem, pisałem nie zadowalało mnie i chyba znane wam to uczucie - gdy spostrzegacie, że wciąż mówicie nie to, co byście chcieli, gdy tekst napisany przez was brzmi wam pretensjonalnie, głupio, fałszywie, gdy wszystkie spaczenia waszego wychowania, wpływy, jakie was ukształtowały, nałogi, jakie wam zaszczepiono, gdy cała wasza niedojrzałość w obliczu naczelnych zagadnień bytu i kultury uniemożliwia wam formę. Nie mogłem znaleźć formy na wypowiedzenie mej rzeczywistości. Nie mogłem w ogóle określić tej rzeczywistości, znaleźć swego miejsca." ?
Obserwuj wątek
    • brz_a_sk Re: książki 17.08.12, 18:54
      :-)
      poszukiwaczom podobni
      tropicie słowa do
      wytłumaczenia innym
      w przyjmowalnej formie
      zwykłości najoczywistrzych

      a że nie każdy tak ma - jego strata
      to jak z fryzurą :-) niektórzy mają niezwykłą
      • alliwant Re: książki 17.08.12, 19:07
        może dodam jeszcze kto jest autorem tych słów..
        napisał to sam Gombrowicz w "Dzienniku"
        przestańcie wmawiać sobie, że jesteście psychiczne chorzy! Jesteście (jesteśmy;) w y j ą t k o w i, stworzeni po to, aby zmieniać świat! Gombrowicz zapewne nie wiedział, że istnieje coś takiego jak BPD i pewnie dlatego tyle osiągnął.
        • karma5 Re: książki 17.08.12, 19:18
          a jak jest definicja choroby? tak ogólnie?
          bo dla mnie, jeśli dobrze się czujesz i jest Ci ok, to na pewno nie jesteś chora.
          • alliwant Re: książki 17.08.12, 20:49
            uwielbiam balansowanie na krawędzi, interesują mnie tylko ekstremalne przeżycia (mało kto jest na tyle odważny, żeby wsiąść ze mną do samochodu), zaprzyjaźniam się z ludźmi, po czym bez słowa, zrywam kontakt na zawsze, nie potrafię stworzyć normalnych relacji z żadnym facetem, jeśli sex to tylko z kimś kogo więcej nie spotkam, jeśli na kimś mi zależy, zachowuję się okropnie, próbuję wszystkich sposobów, aby doprowadzić daną osobę do granic wytrzymałości, mam niekontrolowane wybuchy złości (chociaż ostatnio nauczyłam się nad tym panować), nie jest mi obce poczucie pustki, w liceum zamiast skupić się nad zadaniami na spr., bądź nad tym, co mówi nauczyciel, myślałam o tym, że to wszystko jest nierealne, nie ma sensu, nauczony tekst na pamięć, choćby nie wiem jak idealnie opanowany, zapominałam.. czułam w takich momentach dosłownie n i c, kompletnie nie potrafiłam pisać wypracowań.. dopóki nie zaczęłam wyobrażać sobie, że jestem jakimś pisarzem, od tamtej pory, pisałam najlepsze wypracowania w klasie, wyrażanie opini przy całej klasie było męką, zawsze gdy coś chciałam powiedzieć, docierało do mnie, że nie mam prawa, bo mnie nie ma, nie istnieję
            ale znalazłam na to sposób.. po prostu skupiam się nad daną czynnością tak, że nie wiem co dzieje się wokół mnie.. w danym momencie istnieje tylko to co mam zrobić, a ja jestem narzędziem, który to wykonuje, narzędziem, które zmieni świat (tak, święcie w to wierzę, bo gdyby nie to, dawno popełniłabym samobójstwo)
            ktoś pisał, że chciałby być inwalidą bądź osobą śmiertelnie chorą.. i takie myśli też mam, bo w takiej sytuacji byłabym określona, byłabym osobą konkretną, opisywalną, zawierającą się w konkretnym zbiorze
            i jeszcze.. kompletnie zatracam się w filmach.. jeszcze 5 min. po, nie wiem gdzie jestem, skąd pochodzę, jak mam na imię i gdzie jest łazienka, muszę powoli, po kolei wszystko sobie uświadamiać (to tylko kilka przykładów)
            możecie mi nie wierzyć albo się śmiać, ale w książkach m.in. Gombrowicza, znajduję ukojenie, bo widzę światło w tunelu, ciągle wmawiając sobie, że tylko wyjątkowi ludzie, mogą tak odczuwać i tak postrzegać świat
            wiem, że nie będzi mi dane normalne rodzinne życie, bo to by zabiło nie tylko mnie, ale i ludzi, którzy próbowaliby stworzyć ze mną normalne relacje, dlatego skupiam się na rzeczach, które mnie interesują, a gdy po pewnym czasie mam dość, zmieniam otoczenie na jakiś czas, potem, gdy i to mnie znudzi, wracam albo szukam dalej
            z tym po prostu trzeba nauczyć się żyć, bo dla zwykłego człowieka normalne życie jest oczywistą oczywistością i on automatycznie wie, co ma w danej sytuacji zrobić, powiedzieć..
            My natomiast, musimy wszystko po kolei sobie ułożyć, uświadomić, a dopiero potem urzeczywistnić...

            • spaprany Re: książki 17.08.12, 21:05
              "po prostu skupiam się nad daną czynnością tak, że
              > nie wiem co dzieje się wokół mnie.. w danym momencie istnieje tylko to co mam z
              > robić, a ja jestem narzędziem, który to wykonuje, narzędziem, które zmieni świa
              > t"

              jest dla Ciebie świetny fach - zostań jubilerem, który pracuje nad obróbką największych brylantów. Serio. Ta czynność wymaga tyle skupienia, ile lubisz wkładać + jest adrenalina, bo drobna pomyłka - kamień na pół pęka i właściciel kamienia traci mnóstwo kasy ;)
    • brz_a_sk Re: książki 17.08.12, 20:50
      sobiewiedzieć warto

      co uwiera

      a reszta najmojsza i precz łapiszony
      • alliwant Re: książki 17.08.12, 21:16
        jestem anormalna, nie chora.
        uwielbiam grać i udawać, a później rozkoszować się reakcją
        bo nikt, nigdy nie zdoła nadążyć za moją myślą
    • 3bsp Re: książki 17.08.12, 21:24
      alliwant napisał(a):

      > a to nie wydaje się Wam znajome?
      > "Nic z tego co robiłem, mówiłem, myślałem, pisałem nie zadowalało mnie

      Mnie nawet bardzo.
      Nazywa się to perfekcjonizm i występuje jako nieodłączny element ...................
      - daruję sobie klasyfikacje jednostek chorobowych
      • brz_a_sk Re: książki 17.08.12, 23:08
        ?
    • 3bsp Re: książki 17.08.12, 21:26
      alliwant napisał(a):

      > a to nie wydaje się Wam znajome?

      Mnie nawet bardzo.

      > "Nic z tego co robiłem, mówiłem, myślałem, pisałem nie zadowalało mnie

      Nazywa się to perfekcjonizm i występuje jako nieodłączny element ...................
      - daruję sobie klasyfikacje jednostek chorobowych
      • alliwant Re: książki 18.08.12, 00:07
        "Z naszym wilkiem stepowym sprawa miała się tak, że w swoim odczuciu żył bądź jak wilk, bądź jak człowiek, a bywa tak najczęściej u istot mieszanych; kiedy jednak był wilkiem, człowiek w nim stale warował, obserwował go, osądzał i ferował wyroki - w chwilach zaś, kiedy był człowiekiem, to samo czynił wilk. I tak jeśli Harry jako człowiek miał piękną myśl, żywił jakieś delikatne, szlachetne uczucie lub spełnił tak zwany dobry uczynek, wtedy wilk szczerzył w nim kły, śmiał się i pokazywał z krwawym szyderstwem, jak nie do twarzy wilkowi stepowemu z tym całym śmiesznym szlachetnym teatrem, wilkowi, który w głębi serca dobrze wie, co by mu przypadło do gustu, a mianowicie samotna gonitwa po stepach, od czasu do czasu chłeptanie krwi i uganianie się za wilczycą...."

        "Istnieje dość dużo ludzi tego typu co Harry, zwłaszcza wielu artystów należy do tego gatunku. Ludzie ci mają w sobie dwie dusze, dwie istoty, są w nich cechy boskie i szatańskie, krew matczyna i ojcowska, a zdolność do szczęścia i zdolność do cierpienia tkwi w nich w takiej samej wrogości i pogmatwaniu, sąsiedztwie i połączeniu, jak wilk i człowiek w Harrym. I ludzie ci, których życie jest bardzo niespokojne, przeżywają niekiedy w rzadkich chwilach uniesień tak silne i niewypowiedziane piękno, a fala ich chwilowego szczęścia wznosi się niekiedy tak wysoko i oślepiająco nad morze cierpienia, że owa krótka rozbłyskująca błogość, promieniując dokoła, ogarnia i oczarowuje również innych."


        Witkacy nazywał ten stan dreszczem metafizycznym, czyli przeżyciem jedności w wielości i twierdził, iż dla większości ludzi tego typu doznania są już niedostępne. I oni właśnie są szczęśliwi, ponieważ za możliwość przeżycia dreszczu metafizycznego płaci się straszną cenę samotności i wyobcowania.
        • 3bsp Re: książki 18.08.12, 10:26
          alliwant napisał(a):

          > "Z naszym wilkiem stepowym sprawa miała się tak, że w swoim odczuciu żył bądź
          > jak wilk, bądź jak człowiek, a bywa tak najczęściej u istot mieszanych; kiedy j
          > ednak był wilkiem, człowiek w nim stale warował, obserwował go, osądzał i ferow
          > ał wyroki - itd

          Jesteś bardzo wrażliwa osóbką i taka cię postrzegam.
          Ta wrażliwość jest gwarantem na przyszłość w budowania uczuć wyższych w procesie stawania się człowiekiem - bo człowiekiem nie rodzimy się ale stajemy jako istota intencjonalna, która dokonuje wyborów.
          Szanuje tym bardziej Twój sposób postrzegania świata, bo sam w swej młodości reagowałem analogicznie.
          By mówić o szacunku, musi być obiekt i wzajemna wymiana.
          Z całym szacunkiem, ale nikt nie ma prawa mówić mi, jak mam postrzegać świat.
          To kwestia mojej wolności wewnętrznej i mojej integralności.
          To samo odnoszę do Ciebie i twojej integralności, bo na tym polega szacunek.
          Zważ, że nie odniosłem uwag do Ciebie ale do zjawiska, którego jak wspomniałem sam doświadczałem a że poczułaś się dotknięta o czym świadczy post, to wyraz obrony własnych przekonań na danym etapie życia ludzkiego i niekoniecznie odmiennych od moich przekonań.
          Szanuje to, bo do tego mamy niezbywalne prawo.
          Jeśli zbadamy semantykę słowa „osądzanie” i „ferowanie wyroków”, to stwierdzisz, ze nie miało to w tym konkretnym przypadku miejsca.
          Jeśli powiem, że dojrzały człowiek bierze odpowiedzialność za swe słowa to poczujesz się osądzona?
          Nie, to ty sama siebie osądzasz, choć podświadomość protestuje przed zasadnością takiego stwierdzenia, ale przed prawdą jest tylko jedna droga ucieczki – zakłamanie.
          Zrozumienie tego, jest jednym z podstawowych elementów świadomego życia.

          O jednym mogę Cię zapewnić; nie miałem złych intencji a moja niezgoda na hipokryzję, to już taka pozostałość po trudnych moich przeżyciach.
          To emanacja mojej woli życia z sobą w zgodzie, pełnej akceptacji siebie i poszukiwaniu prawdy.
          Podświadomie ochraniam przed tym wirusem innych a piętnując go, jestem czasem ortodoksyjny.

          Czasem mylimy egzaltacje z fascynacją, tak jak mylimy miłość z żądzą a wszystkie znaczenia brane z całym dobrodziejstwem inwentarza czyli całą ich genezą i wpływem na naszą jakość życia, pozwalają nam na dokonywanie adekwatnych do stanu w jakim pozostajemy, wyborów.

          Z fascynacji rodzi się prawdziwa duchowość człowieka, egzaltacja natomiast pogłębia nerwicę, której zawsze towarzyszy ambicja, samozakłamanie, żądza odwetu, potrzeba kontrolowania, perfekcjonizm , brak samoakceptacji , szacunku do siebie jako istoty i tak dalej i tak dalej.

          Dziękuję za polemikę, bo dzięki niej mogłem wrócić do wspomnień i mej fascynacji Sorenem Kierkegaardem, Jasperem czy bardziej współczesnym Jaenem – Polem Sartre.
          Ta retrospekcja pozwoliła mi uświadomić sobie własną ewolucje w sposobie postrzegania świata.
          Dziękuję Ci za to.

          Z wyrazami szacunku

          3bsp
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka