Dodaj do ulubionych

Problem po rozstaniu.

25.01.13, 17:35
Witam, do wczoraj byłam z dziewczyna z BPD. Miała wszystkie możliwe objawy, ale sama o tym dobrze wiedziała. Sama wysłała mi stronę i napisała "ONI PISZĄ JAKBY PISALI O MNIE".
Wczoraj napisała mi że to koniec, koniec z nami. Bez jakiegokolwiek wyjaśnienie, nic. Jesteśmy w młodym wieku (dalej się uczymy). Ale nie wiem co mam zrobić, ona chyba zauważyła jak bardzo mnie rani i nie chce już więcej. Kocham ją nad życie i nie wiem co mam zrobić.

Proszę o pomoc, pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • brz_a_sk Re: Problem po rozstaniu. 25.01.13, 20:51
      tak najszczerzej
      nie rób nic
      wytrwaj
      i nie zakładaj, ze wiesz co ona robi i ze robi to dla Ciebie

      spróbuj nic nie robić

      poczytaj, zebyś widział co sie dzieje
      jaki by nie był scenariusz tego co się stało

      to jak najdłużej wytrwaj zajmując sie sobą

      trudne
      niezrozumiałe
      ale jedyne co ma sens

      • brz_a_sk Re: Problem po rozstaniu. 26.01.13, 12:13
        najlepsze co możesz robić i dla niej i dla siebie
        zająć się sobą
        czy będziesz jej potrzebna kiedyś czy nie
        warto byś skupiła się na zrozumieniu co się stało i dlaczego
        dlaczego tak musiało być
        co jest takiego w bordzie, że tak działa
        nic jej nie pomożesz kiedy nie zaczniesz wiedzieć czym jest bpd
        potrzeba Ci wiedzy i siły
        by nie zwariować - tak to działa
        trzymaj się
        chcesz pytaj
    • wrakpokontakciezbl Re: Problem po rozstaniu. 26.01.13, 14:22
      Piszę to dla Ciebie…
      wiem ile kosztuje leczenie z psychicznego uzależnienia od Bordera…

      Mój nick mówi sam za siebie, wpadam tu nieraz, kiedy mnie coś dopada z tamtych dni…
      Po to aby przeczytać takie posty jak Twój aby posłuchać tych słów opisujących znane mi sytuacje, wręcz konkretnych zwrotów, tą powtarzalną dramaturgię, ten powtarzalny schemat.
      To mi pomaga bo widzę, i utwierdzam się za każdym razem, że nie ma za czym tęsknić, że to nie była miłość życia – że to nic nie ma wspólnego ze wzajemną miłością (oprócz zewnętrznych znamion egzaltacji i uzależnienia), że to raczej wpadka życia, że to się powtarza z dokładnością do gestu i słowa - niezależnie od miejsca, wieku, wykształcenia, imienia, przekonań i płci. Że nie kochałem konkretnej osoby a dałem się wkręcić na wyżyny swoich emocji i zaangażowania (jak piszesz „nad życie”) pewnemu psychologicznemu schematowi, którego siła rażenia jest fascynująca i powala nieraz całkiem stabilnych ludzi w każdym wieku, płci, wykształceniu, pozycji społecznej, sytuacji rodzinnej.
      To co tu piszę, to przemyślenia po długim, długim czasie - niełatwe bo pozbawiające świętości to co uważałem dotychczas za święte.
      Dzisiaj, dla Ciebie mogą się wydawać obrazoburcze, nieadekwatne do Twojej sytuacji…

      Jak wielki jest to schemat niech świadczy to, że większość tu piszących chętnie bym spersonifikował, wręcz korci mnie aby zapytać czy się nie nazywają tak i tak, czy nie mieszkają właśnie w tym mieście, które mam na myśli, czy są nią, czy są jej znajomymi, mamą, przyjaciółką, kolejnym/poprzednim partnerem – bo przecież to niemożliwe aby znali „moją” historię i jej osobę w tak drobnych szczegółach, by znali moje emocje, i jej zachowania, by operowali słowami i całymi zwrotami i uzasadnieniami, które tak często słyszałem.
      To po prostu niemożliwe, niemożliwe…
      A jednak !!!
      Bo to tylko odgrywany schemat...

      Stąd moje wielokrotne podziękowania dla toxic, spapranego i wielkie słowa uznania dla wielu tu niewymienionych – dzięki nim rozumiem, że nie straciłem sensu życia – że ja go ODZYSKAŁEM.
    • wrona_czerwona Re: Problem po rozstaniu. 03.02.13, 12:55
      hapinessss napisała:
      >Ale nie wiem co mam zrobić,> ona chyba zauważyła jak bardzo mnie rani i nie chce już więcej. >Kocham ją nad życie i nie wiem co mam zrobić.
      > Proszę o pomoc, pozdrawiam.

      Naucz się żyć bez niej. Powtarzaj sobie co chwila: było pięknie i strasznie, ale się skończyło. To nie było życie dla ciebie ani prawdziwa miłość, tylko wielkie emocje i adrenalina.
      Ona ciebie uwolniła i dała ci możliwość świeżego startu. Możesz teraz zacząć nowe życie (wiem, że to brzmi przerażająco, jak każda wielka zmiana). Wolność jest lepsza i zdrowsza niż bezustanne życie w strachu i upokorzeniu.
      Nie usiłuj do niej wracać ani zmuszać jej do powrotu, bo będzie tobą tylko gardzić i coraz dalej uciekać.
    • cierpieniamlodegobordera Re: Problem po rozstaniu. 17.02.13, 22:44
      Nie dalej niż w piątek napisałam mojemu partnerowi:

      "Nie chce już dalej widzieć jak Cię ranię i przynoszę wstyd."

      Żaden z lekarzy nie chce mi jasno powiedzieć, ze jestem borderline, każdy z nich wciąż szuka innego pomysłu na mnie. Bez względu na to, czy będę zdiagnozowanym borderem, czy też nie, wiem, że moja osobowość jest teraz bliska temu określeniu. Ale nie to chciałam Ci powiedzieć.

      Bardzo kocham mojego chłopaka. Bez względu na to, że potrafił ocierać się swoim penisem o moje uda i spuszczać się na mój brzuch, wtedy kiedy nie chciałam. Po tych nagłych wybuchach uczuć brał telefon i mówił, że idzie zapalić. Znikał na wiele godzin, bo był tam, gdzie była ona.

      Pewnego dnia kiedy się kąpał, uklęknęłam przy wannie. Zapytałam go, czy mogę wziąć jego telefon. Powiedział, że po co? Wytłumaczyłam, że jeżeli nie ma nic przede mną do ukrycia, to nie będzie miał nic przeciwko. I wtedy przeczytałam słowa, które do niej pisał. Mój świat zawirował. Kilka godzin później byłam w innym domu, w innym mieście.

      Przez ten cały czas wydzwaniał do mojej rodziny, pisał do mnie na FB. Błagałam go, żeby odszedł, pozwolił mi odejść, że kocham go, ale nie muszę z nim być. Po trzech miesiącach przekonał mnie do tego, że się zmienił i będzie inaczej. Że jest przekonany do tego, że jestem miłością jego życia, że wtedy sobie nie radził. Wybaczyłam. Od tego czasu minęło pół roku.

      Znowu bardzo cierpię. Czuję się samotna, odepchnięta i niechciana. Ale wiesz co? Myślę, że jest to moja wina. Bo ja ja zasługuję na to, żeby to czuć. Uważam, że jestem przyczyną wszystkich problemów. Że jestem kotwicą, która ciągnie go na dół. Cierpię, ponieważ przeze mnie on musi się posuwać do czynów, które mnie ranią.

      Nie wiem dlaczego to napisałam. Może Ci pomogłam.
    • brz_a_sk Re: Problem po rozstaniu. 18.02.13, 17:20
      nawet en komentarz biedactwa :( jest ewidentną reakcją wkręconych w nieszczęście !!!! nie kochania !!!!

      ech

      jeśli ktoś rozumie, że odtrącane dziecko uczy się:

      gdy cię ignorują dziecinko zacznij być niedobra

      zwrócą uwagę - spiorą cie,

      dobre i to - wreszcie jesteś, zauważyli cię!!!

      ale tobie mało bo jednak wolisz miłość!!! niż lanie wiec podkręcasz

      to masz lanie plus lawinę wyzwisk, oskarżeń, poniżeń

      zaczynasz rozumieć szans na miłość nie ma są na nienawiść - o jakie głębokie uczucie - z baraku laku bierzesz nienawiść

      wystarczy być wrednym i ma się uczucie wielkie

      i jeśli masz dobrą pamięć to na całe życie zapamiętasz, ze idiota zabiega o miłość zawsze koniec będzie taki sam wiec jeśli na chwilę zapomnisz i zakochasz się to rozum podpowie już za chwilę , zą sekundę świat będzie normalny nie ma miłości jest poniżenie i nienawiść - i zachowasz się jak doświadczenie nakazuje w końcu wiesz na pewno jak jest

      nauczyli cię tego ukochani rodzice to musi być prawda i świetny wzorzec

      i gnoju nie podskakuj bo nie masz nic do powiedzenia - kim ty jesteś by mieć prawo do

      BYCIA KOCHANYM
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka