rosmam
10.03.13, 00:20
Ja jestem acting-inem...właściwie czasami zazdroszczę outowcom (głupio i bez sensu to oczywiscie brzmi, ale takie mam wrażenie) . To co w Was wybucha i "wydalacie na zewnatrz" , w In-owcach zostaje w środku.Ja sie przecież dostosuje, nie wchodzę w konflikty, jestem kochana, sympatyczna i miła- to co mnie uwiera, czy boli, czy nie odpowiada zmenedżuje sobie potem w środku...oczywiscie majac do dyspozycji caaaaaaaaały bordowy arsenał. Na terapii dopiero uswiadomiłam sobie co to znaczy owo "zagubienie w lustrzanym odbiciu". Bo mnie nie ma. Kiedys usiłowałam stwierdzić -OK, tak, JA to........-i w miejsce kropek wstawic, to, tamto, chcę tego, nie chcę tamtego- żeby stworzyc taki rdzeń siebie...zdefiniować jakoś. Nie ma tego. Jestem w kawałkach Jestem po kawałku dla każdej osoby, w jaką wchodzę w interakcje. Jak kameleon- przyjmę barwę tego, z kim akurat cokolwiek mnie łączy. Droga osobo wchodząca w interakcje ze mną... ja staję się taka, jak myslę, że ty sobie mnie mógłbyś wymarzyć. Jak ty oczekujesz. Staram sie zobaczyc siebie twoimi oczyma, wyobrazic sobie...jak najidealniejszą mnie ty bys sobie wyobraził i taka sie staję. Oczywiście NAJIDEALNIEJSZĄ- poprzeczke trzeba ustawić, a jak sie temu wyobrażeniu nie dorasta...to sobie albo dokopię, albo ci zniknę...zanim tylko zdążysz zorientować sie, że właściwie to byłam oszustką, bo nie jestem idealna i zobaczysz, jak beznadziejna jestem na prawdę. Ale bord nie udaje, nie oszukuje..... ja NAPRAWDĘ taka jestem kiedy jestem z tobą. Bo mnie jako mnie nie ma- ja STAJĘ sie dopiero w interakcji. Interakcja jest katalizatorem, który sprawia, że bord przyjmuje kształt. Nie ma w tym wyrachowania, manipulacji- zatem-dla każdej osoby, z która cokolwiek mnie łączy...jestem w innym wydaniu- skrojonym wg jej oczekiwań, moich wyobrażeń na temat jej wyobrażeń....skomplikowana konstrukcja :D ...taki border on demand...jak jakaś plazma ;-)) przyjmę taki kształt, jakiego oczekujesz ode mnie....inaczej: jaki ja myślę, że ty oczekujesz...jestem w tym idealna, wyczytam cię i sie dostosuję...ba- ja nawet wyjdę o wiele dalej niż nawet sobie zamarzysz ..Staram sie powoli odkrywać kawałki siebie. To aż zaskakujace czasami...jak to mówi moja pani dr- być przy sobie. To odkrywcze, kiedy przebiegnie mi mysl w głowie, czego np ja JA chcę w danej sytuacji. Ogromnie duzo mi brakuje jeszcze do zbudowania swojego rdzenia i odkrycia tożsamości, tego kim jestem.....jak jest u Was?