spaprany
24.12.13, 20:42
Moi wszyscy drodzy - ci z diagnozą i bez, katowie i ofiarowie, zmęczeni i wypoczęci, rozstani i brnący, w terapii, przed i po, na lekach i lękach :) Życzę nam wszystkim w imieniu nas wszystkich, żebyśmy zdążyli jeszcze za tego życia się zorientować, co jest ważne, a co nie, na co warto i można mieć wpływ, a na co nie, które to cudo to jest ta słynna miłość, a które tylko doskonale ją udaje. Samoświadomości, umiejętnej obserwacji emocji, niewyczerpanych sił do najcięższych walk ze sobą samym, a przede wszystkim tego najważniejszego: bezwarunkowej miłości własnej, bez której nie ma mowy o żadnej innej ;*