Dodaj do ulubionych

Geneza BPD - myśli

10.03.15, 21:27
Zawsze zastawiałam się skąd i dlaczego i jak... akurat ja i jeszcze raz dlaczego

Geny? w to nie wierzę.. choć jestem w jakimś sensie dziedzicząca ale to nie to

Wychowanie? oj tak!

Kiepski dom i rodzice? i tak i nie.. mój dom to coś na zewnątrz idealnego w środku zaprzeczenie

Rodzice nad wyraz wykształceni - wręcz prezydencko - idealni zdolni piękni - popaprani w środku

Ojciec nigdy nie miał rodziny (matka oddała go na wychowanie do siostry bo miała dwójkę innych i nie dawała rady - 45 rocznik) nie ogarnia do tej pory, że ma dziecko.. mnie... dorosłe.. ale ma.. lubi kupować prezenty, tulipany ale jest totalnie nieobecny - ma swoje życie a jego życiem nie jest rodzina - jak byłam mała to jedyne co pamiętam to jego akceptacja i słowa "źle się zachowujesz, nie można tak jesteś złym dzieckiem" "napraw się", "tak nie można", "chodźmy na rozmowę", "nie wolno"

Matka problematyczna - nie znam szczegółów bo nigdy się nie dzieli - dosłownie niczym - jakaś
trauma jest i problemy między jej rodzicami a nią - jest nieobecna i zawsze taka była
Ktoś kto wymaga za dużo i zbyt dużo, ktoś kto nie rozumie, że ktoś nie jest perfekcyjny i idealny - non stop krytykuje, non stop ma uwagi i nigdy nie jest zadowolony, wytacza działa i szuka emocji i kłótni

W mojej rodzinie nie było przemocy - nie wobec mnie
Była przemoc psychiczna i ciągłe kłótnie

Miałam wszystko a jednak nic - miałam zabawki, materialne wszystko - emocjonalnie nic

Moi rodzice oboje są zaburzeni - każdy na inny sposób ale jednak

Wychowali dziecko i kiepsko im wyszło
Nie winię ale mam świadomość
Obserwuj wątek
    • conte44 Re: Geneza BPD - myśli 10.03.15, 22:40
      Napiszę wprost - nie lubiłem Twoich wpisów. Wg mnie za dużo było w nich jadu, zacietrzewienia, ataków i nieuprawnionej obrony patologii. Ale ten wątek uważam za jeden z najlepszych na tym forum. Dotyka istoty rzeczy oraz jest wyrazem jednak dojrzałości, jak i samoświadomości. Dużo osób narzeka na to forum ostatnio. Jest tu ponad 15 tysięcy wpisów, ale ten Twój ostatni to perełka. Znam dużo osób z BPD i twierdzę, że ich domy rodzinne to w większości schemat przez Ciebie opisany - materialnie OK., na pokaz musi być super, oczekiwania wobec dzieci jak dla następców tronu, ale wewnątrz i poza kurtyną "na pokaz" - tj. emocjonalnie, pod względem wsparcia, pod kątem szerzenia zasad i wartości, jak również akceptacji - to dno. Smutne jest to, że takich domów wokół nas do dziś jest mnóstwo. :( Co do genezy BPD stawiałbym na: 1. molestowanie seksualne w dzieciństwie, 2. dom rodzinny (taki jak opisałaś), 3. ogromnie toksyczna matka (ale tylko w przypadku kobiet, bo w temacie mężczyznBPD to stawiałbym raczej na ojca psychopatę-skurwiela).
      • sylwia175 Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 11:40
        U mnie dom na pozor ok. Pelna rodzina. Jakies tam pieniądze, dom.
        Problemem była motywajca i nieustanna krytyka. Cos zle mi poszlo- jesteś okropna, zla glupia leniwa. Pamietam ojca który spiewał mi do ucha " Mniej niż zero" Lady Pank. Chcial dobrze, motywowal w ten sposób. I w o wiele gorszy, liczył ze tym popchnie mnie do przodu -zrył mi tylko z matka psychikę. Nie winie go, do tej pory jest moim kochanym tatusiem.
        • tomaszzamojski Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 12:02
          jestem przekonany że piszecie prawde i że genzeza BPD taka właśnie jest. Tylko co z tego ma wynikać? Poza usprawiedliwianiam sie - że to nie Wasza wina ze jestescie BPD. No nie- ale Wasza odpowiedzialność za to jak postepujęcie z innymi ludźmi.
          • mrumru81 Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 13:36
            W pewnym momencie wiedza powinna nam pomóc otrząsnąć się i żyć szczęśliwie. Dopiero po kilkudziesięciu latach użalania się zrozumialam psychopatyczny mechanizm bordera. I nic z tego nie wynika...więcej wiem, rozumiem, ale kiedy zaczynam mówić o tym co było - płaczę przy ludziach.
            To bardzo silny klincz. Powiedzcie, że to nie tak...
            • ea-0-szarri Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 15:08
              mrumru81 napisała:

              > po kilkudziesięciu latach użalania się zrozumialam psychopatyczny mechaniz
              > m bordera.

              co to jest: psychopatyczny mechanizm bordera?
            • toxic_chick Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 21:13
              Nic z tego nie rozumiem i nie wnikam
            • brz_a_sk Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 23:04
              mrumru81 napisała:

              > W pewnym momencie wiedza powinna nam pomóc otrząsnąć się i żyć szczęśliwie. Dop
              > iero po kilkudziesięciu latach użalania się zrozumialam psychopatyczny mechaniz
              > m bordera. I nic z tego nie wynika...więcej wiem, rozumiem, ale kiedy zaczynam
              > mówić o tym co było - płaczę przy ludziach.
              > To bardzo silny klincz. Powiedzcie, że to nie tak...

              czasem trzeba czasu by odnaleźć siebie
              powiem Ci, że warto pozwolić wstawać słońcu co dzień kawałek więcej i więcej

              nie jesteś sama

              próbowałaś kiedyś przyjrzeć się swojej sile?

              warto

              to często jest dobre odkrycie

              spróbujesz?

              tak odrobinę :)

          • toxic_chick Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 21:13
            OK... Ty nie rozumiesz nic.. zwłaszcza tego, że piszesz nie na temat

            Twoje krzywdy Twoimi - nic mi do tego, zaburzeniu nic do tego - także oddal się wraz z zachodem słońca gdzie tam chcesz ale nie kompromituj się więcej
            • brz_a_sk Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 23:15
              podobno z coltami na to forum nie wchodzi się

              a tu proszę bach bach bach

              jak zawsze

              pan Colt wynalazł pistolet na kapiszony

              ogłusza pukawkowego

              zresztą i kapiszony już wystrzelane - przecież to 57 próba jak nie lepiej - wypłoszenia ludzi

              nie da się kazać zamykać wszystkim, grozić porachunkami i trzepotać anielskim pierzem

              ale może tym razem będzie inaczej??? tyle promocji

              zapewnień o dobrych intencjach - cos się musi sprawdzić

              kiedyś





              • toxic_chick Re: Geneza BPD - myśli 12.03.15, 20:59
                brz_a_sk napisała:

                > podobno z coltami na to forum nie wchodzi się
                a tu proszę bach bach bach
                jak zawsze

                Nie mam pojęcia o czym piszesz (tzn. mam ale interpretacja ponownie kuriozalna i jakie zawsze?) ale o ile się nie mylę to jestem adresatem domniemanym
                Co takiego tym razem się podziało w Twojej głowie, że JAK ZAWSZE interpretujesz wszystko na opak? nie widzę nic kontrowersyjnego / atakującego w tym co napisałam - chyba, że wyrażanie zdania jest z założenia akcją zbrojną? mam owijać w bawełnę uważając na każde słowo, chuchając, czy być może zdrabniając robiąc z siebie creme de la creme i wzór poprawności, grzeczności i uległości? nie dziękuje

                Polemika nie polega na przyznawaniu racji ZAWSZE i za wszelką cenę kontr rozmówcy, ani na przytakiwaniu, jeśli ma się inne zdanie, nie wspomnę o pisaniu po raz setny tego samego (obraźliwego, bezsensownego i nie na temat!) w wątku kogoś kto nie raz prosił o brak interakcji. Za dużo razy zostałam tutaj obrażona przez kilka osób, żebym miała przyjemność... mowa akurat o jednej osobie w tym wątku

                Jesteś doprawdy w tym wszystkim niekonsekwentna i nielogiczna.. zero reakcji na pisanie bluźnierstw przez bluźnierców, zero krytyki za słowa, zdania, które wprost i jawnie obrażają i dyskredytują każdą FAKTYCZNIE zaburzoną osobę! Jak po mnie skaczą jakieś mutanty i wytaczają działa jakoś nie interweniujesz, nie zwracasz nikomu uwagi.. to jest bardzo ciekawe.. mało tego... Ty autentycznie jesteś momentami po stronie psychopatii w najlepszym jej wydaniu - rozmawiasz ze skrajnie obciążonymi osobami, które nie mają nic ciekawego do powiedzenia, zaś z lekceważącym stosunkiem, momentami drwiną prowadzisz dialogi z BPD - może czas zmienić hobby?

                > przecież to 57 próba jak nie lepiej - wypłoszenia ludzi
                nie da się kazać zamykać wszystkim, grozić porachunkami i trzepotać anielskim pierzem

                Ludzi??? Wyznacznikiem człowieka nie jest fakt posiadania dwóch rąk, nóg i postawy pionowej - to coś więcej

                Ja nikogo nie wypraszam!! Ja wyrażam zdanie pisząc!!! Jest tutaj kilka osób, które przekraczają wszelkie granice (nie mowa o mnie ojjjj nie!!!) i dlaczego (ponawiam pytanie poprzednie) jak mnie się wyprasza wprost, jak wprost się mnie obraża to wówczas jakoś stoisz z boku - zgubiłaś obiektywizm i stałaś się wyznawczynią sztucznej poprawności - Nie liczy się nic poza tym, że wiesz kto co i jak... interpretacja wówczas przebiega jednotorowo.
                Nadinterpretacja
                • ea-0-szarri Re: Geneza BPD - myśli 13.03.15, 09:20
                  oj, toxic, jaka Ty niekumata i nieogarniona jesteś
                  border z założenia robi rozpierduchę dla samej przyjemności robienia rozpierduchy
                  a niezdiagnozowany okazuje słuszny gniew :D
                  i - jak mi się wydaje - brz_ask zgodnie z tym założeniem reaguje

                  a tomaszzamojski... był kiedyś w Rzymie taki senator zwany Katonem Starszym, który miał obsesję na tle zagrożenia ze strony Kartaginy i każde swoje przemówienie w Senacie na dowolny temat (mogło nawet dotyczyć kwestii hodowli nierogacizny na Sycylii) kończył zdaniem: "A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć”. Jak więc widać tomaszzamojski ma zacnych poprzedników, więc się nie czepiaj :D
        • toxic_chick Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 21:11
          No... nie powinien być kochanym... raczej dawcą nasienia - ale to tylko moje zdanie

          Ja nie przepadam za rodzicami, ja tylko ich akceptuje i to głównie na pokaz
          • nvv Re: Geneza BPD - myśli 12.03.15, 23:54
            Myślę, że Cię jakoś kochają, tak jak umieją, może lepiej niż sami byli kochani przez swoich rodziców.

            Trudno jest kochać drugiego człowieka, pewnie jeszcze trudniej jest być dobrym rodzicem.

            Gdybym był Twoim rodzicem, to myślę że byłbym z Ciebie dumny w głębi serca.
      • toxic_chick Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 21:02
        conte44 napisał:

        > Napiszę wprost - nie lubiłem Twoich wpisów. Wg mnie za dużo było w nich jadu, zacietrzewienia, ataków i nieuprawnionej obrony patologii.

        Widocznie czytasz wybiórczo i pewnie od nie tak dawna... to miejsce niestety mi nie sprzyja obecnie, podobnie jak bywający więc.. możesz nie lubić, możesz lubić - dla mnie bez znaczenia, mam totalny dystans.. czasami coś skrobnę jak mam 5 minut i dziwię się, że jako "obserwator" i jedynie komentujący i jedynie odnoszący rozumiesz o co mi chodzi? piszę wprost i nie będę udawać - gdybym broniła patologii to byłabym w tej samej drużynie co mareczek... wybacz.. nie po drodze mi. Przykre jest to, że mało widzisz... ale Twoje prawo, podobnie jak opinie

        Ale ten wątek uważam za jeden z najlepszych na tym forum. Dotyka istoty rzeczy oraz jest wyrazem jednak dojrzałości, jak i samoświadomości.

        Poszperaj i jeszcze raz poszperaj - ten wątek to chwila i nie widzę w nim nic szczególnego - są o wiele lepsze! zwyczajnie byłam ciekawa opinii innych ZABURZONYCH, ale jako ekspert wypowiedziałeś się.. dziwne.. to nie było o Tobie ani do Ciebie.. ja bym przeszła obok

        > Znam dużo osób z BPD i twierdzę, że ich domy rodzinne to w większości schemat przez Ciebie opisany

        To doprawdy dziwne zdanie.. jesteś terapeutą??? Ja znam raptem kilka i to tylko dlatego, że WIEM! a nie dlatego, że się domyślam... jeśli rozumiesz tok

        > Co do genezy BPD stawiałbym na: 1. molestowanie seksualne w dzieciństwie, 2. dom rodzinny (taki jak opisałaś), 3. ogromnie toksyczna matka (ale tylko w przypadku kobiet, bo w temacie mężczyznBPD to stawiałbym raczej na ojca psychopatę-skurwiela).

        A to wiesz skąd? bez złośliwości - jestem ciekawa SKĄD I DLACZEGO
    • ea-0-szarri Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 14:25
      toxic_chick napisała:

      > Geny? w to nie wierzę.. choć jestem w jakimś sensie dziedzicząca ale to nie to

      ja na to patrzę trochę inaczej: nie ma genu BPD, nawet nie ma czegoś takiego, że dziedziczy się skłonność do zachorowania
      jednak geny sprawiają, że rodzimy się z wrodzonym temperamentem, wrażliwością
      patrzę na moją córkę: jest z jednej strony wrażliwa i empatyczna, a z drugiej - nie da się z niej zrobić istoty impulsywnej - ona najpierw obserwuje, myśli, potem dopiero działa; tak ma od urodzenia
      jest zupełnie inna, niż ja

      rodzice o tyle, zawalają sprawę, ze nie dostrzegają dziecka takiego, jakim ono jest - no u mnie tak było
      wszystko w myśl zasady: jesteś taka, jaka chcesz być; gdybyś chciała...
      • toxic_chick Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 21:18
        ea-0-szarri napisała:

        > ja na to patrzę trochę inaczej: nie ma genu BPD, nawet nie ma czegoś takiego, że dziedziczy się skłonność do zachorowania

        To było ironiczne... ;)

        > rodzice o tyle, zawalają sprawę, ze nie dostrzegają dziecka takiego, jakim ono jest - no u mnie tak było wszystko w myśl zasady: jesteś taka, jaka chcesz być; gdybyś chciała...

        Właśnie! wizja idealnego dziecka kontra rzeczywistość! i nawet jeśli dziecko jest praktycznie idealne to nigdy nie spełni kryteriów - bo może być lepsze! co oczywiście komunikuje się non stop
        • ea-0-szarri Re: Geneza BPD - myśli 11.03.15, 21:57
          toxic_chick napisała:

          > To było ironiczne... ;)

          ok
          łapię... czasami łapię z poślizgiem...

          > bo może być lepsze!

          a my, wredne małpy, zamiast być lepsze, to się zaburzyłyśmy ;)
    • partner_wariatki Re: Geneza BPD - myśli 29.08.16, 18:30
      U mojej borderki źródłem zaburzenia najprawdopodobniej było środowisko rodzinne. Gdy była małym dzieckiem, chyba półtorarocznym jej matka zaatakowała ją i jej ojca nożem. Po tym zdarzeniu przez jakiś czas wychowywała się u ojca. Po pewnym czasie - nie znam szczegółów i nie dopytywałem - mieszkała już tylko z toksyczną matką, bo rodzice się rozwiedli. Zwierzyła mi się kiedyś, że nigdy od swojej matki nie usłyszała słowa "kocham cię". Matka ją poniżała, nie wiem czy biła, ale na pewno fizycznie karciła, stawiała przed nią zawsze wysokie wymagania, nigdy nie chwaliła, tylko krytykowała. Jak była trochę starszą dziewczynką już w wieku szkolnym, matka często zaprowadzała ją na wiele godzin do sąsiadek, a sama w tym czasie sprowadzała sobie kochanków. Moja dziewczyna bardzo dotkliwie to przeżywała. Podobno już nawet w dorosłym życiu zdarzało się, że wyzywała ją od kurwy. Osobiście matkę poznałem i przyznaję, że zewnętrznie nic nie wskazywałoby na taką patologię. Gdyby moja dziewczyna mi tego sama nie powiedziała, nigdy nie domyśliłbym się.

      Tak na marginesie, matka miała trzech mężów i później wiele nieformalnych związków, nie licząc licznych kochanków. Dziś ma ponad sześćdziesiąt lat i trochę usiadła na tyłku. Od kilku lat spotyka się z jednym facetem, ale nie mieszkają ze sobą. Być może matka też miała jakieś zaburzenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka