13.10.17, 23:58
Jak internet długi i szeroki wszystkie osoby, które żyły/żyją z partnerem BPD widzą w nim/niej oprawce, kwintesencje patologii i zwyrodnienia.
A z drugiej strony: wszystkie osoby ze zdiagnozowanym BPD są biednymi acz wyjątkowymi, poniewieranymi przez życie myszkami, których partnerzy zdradzali je albo bili. Lub jedno i drugie.
I NIGDZIE ani jednej osoby z BPD odpowiadającej opisom ich ofiar z tego forum tudzież z innych miejsc gdzie podobne relacje się pojawiają.
To wychodzi na to, ze obie wzmiankowane wyżej grupy de facto nie mają ze sobą nic wspólnego.
Ciekawe gdzie się podziewają te okropne przypadki BPD, które dręczą swoich partnerów i pieprzą się z kim popadnie. I dlaczego właściwie tylko niektórzy psychiatrzy chcą się BPD zajmować, skoro ci ostatni są całkiem niegroźni dla otoczenia. Bo to wszystko wina partnerów.
Obserwuj wątek
    • quar333 Re: paradox 14.10.17, 02:16
      Bo - wg tego forum - Ty nic nie rozumiesz. One cierpią, nikt ich nie rozumie, świat jest zły, a one niewinne i skrzywdzone oraz to wszystko wina (zaburzonych bardziej niż one) partnerów!
    • efce13 Re: paradox 14.10.17, 02:44
      <<<Ciekawe gdzie się podziewają te okropne przypadki BPD, które dręczą swoich partnerów i pieprzą się z kim popadnie.>>>

      Na którym forum pisze Twoja ex?
      Czy ona traci czas na jakikolwiek forum, czy raczej woli portale randkowe?


      <<<I dlaczego właściwie tylko niektórzy psychiatrzy chcą się BPD zajmować, skoro ci ostatni są całkiem niegroźni dla otoczenia. >>>

      Jeśli już, to psychoterapeuci.
      Sprawa prosta: terapia borderline wymaga znacznie większych umiejętność, niż terapia pozostałych zaburzeń osobowości i nerwic, więc dlatego <tylko niektórzy terapeuci>. Z tego samego powodu niewielu terapeutów zajmuje się terapią psychotyków.
      W tych dwóch obszarach polska psychoterapia w porównaniu do np. USA i wielu krajów europejskich dopiero raczkuje, a i sam zawód uprawiany poza ośrodkami (szerszy dostęp) jest jeszcze właściwie novum - bez tradycji. W tym zawodzie pokolenie szkoli następne pokolenie, wiec wyszkolenie specjalistów wymaga czasu. Umiejętności psychoterapeutycznych nie nauczą się z podręczników.

      Poza tym, metody psychoterapii dla borderline opracowano dosłownie w ostatnich dwóch dekadach, i nadal są doskonalone. Po prostu, metody "od wieków" sprawdzające się dla pozostałych zaburzeń nie sprawdzały się u pacjentów borderline - często powodowały pogorszenie stanu pacjenta. I tu jest kwestia szkoleń.

      Jest oczywiste, że nie każda terapia jest/musi być udana, tu rolę odgrywa wiele czynników. Ale gadanie o psychoterapeutach, którzy na widok "bordera" wbijają zęby w ścianę, świadczy tylko braku umiejętności lub głupocie pseudo-psychoterapeutów.


      <<<Bo to wszystko wina partnerów.>>>

      Na świecie codziennie rozstaje się tysiące par. Z rożnych powodów. Generalnie nie każdy z każdym może tworzyć związek. Nie każdy potrafi stworzyć związek. Wybór partnera, to zawsze pewna niewiadoma, ale ta niewiadoma jest weryfikowana w toku, więc wiele związków rozpada się. Dlaczego WY Partnerzy na siłę tkwicie w związkach, w których nie czujecie się dobrze, które nie rokują, które często upokarzają i niszczą Waszą godność?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka