tymczasowy_login01
13.10.17, 23:58
Jak internet długi i szeroki wszystkie osoby, które żyły/żyją z partnerem BPD widzą w nim/niej oprawce, kwintesencje patologii i zwyrodnienia.
A z drugiej strony: wszystkie osoby ze zdiagnozowanym BPD są biednymi acz wyjątkowymi, poniewieranymi przez życie myszkami, których partnerzy zdradzali je albo bili. Lub jedno i drugie.
I NIGDZIE ani jednej osoby z BPD odpowiadającej opisom ich ofiar z tego forum tudzież z innych miejsc gdzie podobne relacje się pojawiają.
To wychodzi na to, ze obie wzmiankowane wyżej grupy de facto nie mają ze sobą nic wspólnego.
Ciekawe gdzie się podziewają te okropne przypadki BPD, które dręczą swoich partnerów i pieprzą się z kim popadnie. I dlaczego właściwie tylko niektórzy psychiatrzy chcą się BPD zajmować, skoro ci ostatni są całkiem niegroźni dla otoczenia. Bo to wszystko wina partnerów.