Dodaj do ulubionych

Terapeuta z Borderline?

25.02.18, 21:17
Jestem osobą niepełnosprawną. Poruszam się na wózku. W zeszłym roku rozpoczęłam terapię z nowym fizjoterapeutą.
Początki były bardzo dobre. Terapia była dokładnie taka jak chciałam. Bardzo doceniałam pracę i starania tego człowieka. Dodatkowo często mnie przytulał, komplementował(to już pasowało mi średnio).Jednak po 5-6 tygodniach sytuacja uległa zmianie… Drastycznie spadł poziom wykonywanych zabiegów, prowadzący zaczął być opryskliwy, złościł się, bądź w ogóle do mnie nie odzywał. Byłam tą sytuacją zdziwiona i mocno zaniepokojona. Po jakimś czasie, postanowiłam z Nim porozmawiać o jego zachowaniu. Fizjoterapeuta wysłuchał moich racji, przeprosił, obiecał poprawę, wręcz wpadł w panikę, że mogłabym go wyrzucić. I faktycznie sytuacja wróciła do normy, lecz niestety, nie na długo. Potem znów poziom terapii spadł, a On często był wulgarny(przeklinał) i agresywny. W sumie nigdy nie wiedziałam, jaki humor będzie miał podczas kolejnej wizyty. Z czasem starałam się jak najmniej odzywać, by nie narażać się na wybuchy złości, których zwyczajnie się bałam….

Można pomyśleć, że zwyczajnie mogłam mu nie odpowiadać, jako pacjent bądź osoba. Nie jestem, bowiem zupą pomidorową, aby każdy mnie lubił. Jednak uważam, że wtedy powinien sam zakończyć ze mną współpracę, gdyż prowadzenie zajęć z klientem, którego z trudem się toleruje, jest szkodliwe dla samego terapeuty.

Podczas jednego z naszych ostatnich spotkań kazał mi wykonać ćwiczenie, które spowodowało ogromny ból kręgosłupa. Po tygodniu, gdy zwróciłam Mu na to uwagę, stwierdził, iż bardzo mu przykro, że mnie boli…Niestety, gdy to mówił to się śmiał. Potem twierdził, że ja jestem temu winna, bo „ględziłam, że terapia jest za słaba”. Oczywiście wszystkie wypowiedzi były suto okraszone słownictwem nieparlamentarnym. Po rozmowie wykonał mi zabieg terapii manualnej, który był tak mocny i bolesny, że wręcz spotęgował moje dolegliwości.

Po kilku dniach, gdy moje negatywne emocje związane z ostatnią wizytą opadły, postanowiłam zadzwonić do Niego i podziękować za współpracę. Powiedziałam, że szczególnie dziękuję za ten pierwszy okres współpracy, który był bardzo dobry i jeśli Go czymś uraziłam, to szczerze przepraszam. Po tym musiałam wysłuchać serii złośliwości oraz stwierdzenia „Do nieusłyszenia kiedykolwiek”. Stwierdził też, że "dla niego nie żyję".Przykro było to słyszeć, szczególnie, że ja mu podziękowałam kulturalnie. Powiedziałam, że więcej narzucała się oczywiście nie będę.

Obiecał mi jednak, że przekaże rachunki za terapię, przez swojego kolegę(za terapię płaciłam gotówką- sporo biorąc pod uwagę, jakość usług). Po kilku miesiącach otrzymałam rachunek zaniżony o połowę(wątpię by była to pomyłka), oddałam go do korekty. Po kolejnych miesiącach(ok w sumie ośmiu) odzyskałam rachunki. Zostały one co prawda wysłane na nazwisko mojego ojca, ale jednak.
Przeproszona nigdy nie zostałam i nie zostanę zapewne.
Niestety, człowiek ten groził mi też, że zrobi mi "reklamę" wśród swoich znajomych.
Jego kolega, który u mnie pracuje, pytał mnie, czy nie podjęłabym ponownej współpracy z tym właśnie człowiekiem. Potem twierdził, że tego nie pamięta. Nie wiem, czy jest manipulowany, czy obaj próbują manipulować mną....
Najgorsze, że to ja zostałam wszem i wobec przedstawiona jako osoba bez empatii, a on mówił, jak bardzo się dla mnie stara...

Czuję, że jestem na straconej pozycji :(
Obserwuj wątek
    • last-green-orange Re: Terapeuta z Borderline? 26.02.18, 08:02
      Nie musi mieć BPD, żeby być burakiem. Z pewnością nie jest profesjonalistą oraz kulturalnym człowiekiem. Nigdy się nie obwiniaj za czyjeś chamstwo. Każdy kto pracuje z ludźmi powinien kontrolować swoje emocje. Ten pan ewidentnie miał jakiś problem i po prostu się nie na daje do swojego zawodu. Trochę więcej pewności siebie, bo myślę, że jednak siebie obwiniasz. Dlaczego masz być na straconej pozycji?
      • efce13 Re: Terapeuta z Borderline? 26.02.18, 10:21
        <<<Nie musi mieć BPD, żeby być burakiem.>>>

        ????
        Sugerujesz, że BPD to buraki????
        Ty studiowałaś psychologię???? specjalność psychologia kliniczną??????
        W wolniejszym czasie się odpiszę na Twój pierwszy post
        • last-green-orange Re: Terapeuta z Borderline? 26.02.18, 12:48
          Skrót myślowy, może niefortunny. Nic takiego nie sugeruję.
    • efce13 Re: Terapeuta z Borderline? 26.02.18, 10:15
      Z Twoje opisu wynika, że ewidentnie miałaś do czynienia z socjopatą, o ile nie z psychopatą - napisałaś, że celowo i zadawał Ci ból ćwiczeniami i miał z tego satysfakcję plus inne detale z Twojego opisu. Nie każdy socjopata/psychopata to cham, a Ty dodatkowo trafiłaś na bluzgającego prymitywa.

      To co opisałaś nie ma NIC, ale to NIC, wspólnego z BPD. Osoby z BPD w sytuacjach społecznych są w ogromnej większości dobrze postrzegane, są miłe i uczynne i dość często w ogóle wycofujące się.


      Trafiłaś na to forum z pytaniem dotyczącym socjopaty/psychopaty chama, sadysty.
      Z ciekawości zapytam: co skłoniło Ciebie do zadania pytania na tym forum - forum osób z BPD? Walczymy tu z hejtem w stosunku do zaburzonych.
    • 0l_55 Re: Terapeuta z Borderline? 10.03.18, 23:31
      Skąd pomysł, że ma borderline? Mam poczucie dysonansu, czytając Twoją opowieść. Z tego, co napisałaś wynika, że terapeuta nie traktował Cię jako pacjentkę, ale osobę w jakimś sensie bliską. Nie jest to normalne, gdy na terapii (obojętnie czego dotyczącej) dochodzi do przytulania i zabarwionego czymś "komplementowania".

      I czego ma dotyczyć "reklama wśród swoich znajomych"? Zupełnie nie rozumiem. Byłaś pacjentką jakiegoś terapeuty, terapia przestała Ci odpowiadać, kończyć współpracę i szukasz innego.

      "Najgorsze, że to ja zostałam wszem i wobec przedstawiona jako osoba bez empatii, a on mówił, jak bardzo się dla mnie stara.." Wszem i wobec - czyli komu? Znowu nic nie rozumiem. To łączyła Cię z tą osobą tylko terapia czy jednak dochodziła do tego relacja prywatna?
      • dimitrowka Re: Terapeuta z Borderline? 11.03.18, 07:41
        0l_55 napisał(a):

        > Skąd pomysł, że ma borderline? Mam poczucie dysonansu, czytając Twoją opowieść
        > . Z tego, co napisałaś wynika, że terapeuta nie traktował Cię jako pacjentkę, a
        > le osobę w jakimś sensie bliską. Nie jest to normalne, gdy na terapii (obojętni
        > e czego dotyczącej) dochodzi do przytulania i zabarwionego czymś "komplementowa
        > nia". -Zgadza się, też byłam tym zdziwiona. Border zasugerowała mi pewna osoba, której powiedziałam, że na początku był bardzo miły, a potem się diametralnie zmienił(po sytuacji, gdy powiedziałam "że nie liczy się dla mnie wygląd terapeuty, a z nim przede wszystkim się dobrze czuję i to jest najważniejsze"
        >
        > I czego ma dotyczyć "reklama wśród swoich znajomych"? Zupełnie nie rozumiem. By
        > łaś pacjentką jakiegoś terapeuty, terapia przestała Ci odpowiadać, kończyć wspó
        > łpracę i szukasz innego.-Racja ale on stwierdził, że postara się by nikt z jego kolegów nie prowadził mojej terapii.
        >
        > "Najgorsze, że to ja zostałam wszem i wobec przedstawiona jako osoba bez empati
        > i, a on mówił, jak bardzo się dla mnie stara.." Wszem i wobec - czyli komu? Zno
        > wu nic nie rozumiem. To łączyła Cię z tą osobą tylko terapia czy jednak dochodz
        > iła do tego relacja prywatna?-Z mojego punktu widzenia absolutnie NIE. W trakcie 4 m-cy terapii wysłałam mu zaledwie 1 sms(że muszę zmienić godzinę terapii) i raz zadzwoniłam(aby podziękować za współpracę). Z natury jestem osobą zdystansowaną i zasadniczą.
        • 0l_55 Re: Terapeuta z Borderline? 11.03.18, 17:40
          Żaden terapeuta nie robi łaski pracując z pacjentem. Jest to usługa jak każda inna. Sugerujesz istnienie jakiegoś trustu terapeutów - myślę, że przesadzasz, bo chyba nie jest tak aż niszowa profesja, żeby jakakolwiek kampania jednego typa mogła zaszkodzić Twojej dalszej terapii. Nie sądzę, że masz powody do niepokoju.

          A co do "bordeline", to ta przesłanka, sama w sobie, ma się nijak. Ot, zupełnie neutralnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka