Dodaj do ulubionych

Już mi przeszło

16.04.03, 05:08
Dokładnie co noc przechodze to samo,
ból, taki niesamowity ból spowodowany studiami.
Od jakiś 3 lat to samo.
Przechodzi tak gdzieś mniej wiecej o tej godzinie,
właśnie mi przeszło.
Czy ktoś się cieszy?
Obserwuj wątek
    • quickly Re: Już mi przeszło 16.04.03, 06:33
      I co Ty jeszcze robisz cal-neczko o piatej nad ranem?
      Do lozka... MARSZ!!!
      Mi tez (czasami) przechodzi, pozniej wraca - samo zycie. Chociaz studia mam
      juz dawno za soba.
      • cal-ineczka Tak Jest! Dowódco..... 16.04.03, 07:11
        • cal-ineczka Zabierzcie ode mnie ten kielich& & #35 8230;.. 16.04.03, 14:44
          Mam ogromny problem, nie potrafie sobie z nim poradzic, jestem najsłabszym
          człowiekiem na Ziemii, a te problemy przerosly mnie już dawno temu, nie
          śmiejcie się ze mnie proszę.
          Mam ogromne poczucie winy tez za to co się stalo, i chyba to jest czyms co mnie
          najbardziej dotyka.

          Jestem studentką, z niepowołanych studiow, a wszystko zaczęło się od samego
          początku, od pierwszego dnia. Stress, i poczucie tego ze nie zdążę. Zawaliłam
          mnóstwo przedmiotow. Jestem na 3-m roku – ale mam tyle w plecy, że postanowiłam
          już dalej nie iść.
          Jest 6-ty semestr, a ja zawalam wszystko co leci, a sesja – ta, która była –
          nie pamiętam, żebym kiedykolwiek tak bardzo zawalila sprawe.

          - przestalam tylko dlatego, żeby wyrównać przedmioty, z którymi nie daje rady.
          Teraz jest to tak – nie dosc, ze zaprzestałam iscia dalej, to również nie
          jestem w stanie nauczyc się tego co przed laty zawaliłam.

          Chciałam zaczac wszystko od początku – ale nie jestem w stanie. W koncu czemus
          te przedmioty zawaliłam, a ja nie mam w zwyczaju machac sobie ot tak ręką – po
          prostu SA za trudne. Ze ścisłymi radze sobie bardzo dobrze – bo pisze po polsku
          w nich - …no tak. – W koncu wystarczy tylko streścić książkę…

          Natomiast Ekonomia napisana jest takim jezykiem, ze nie jestem w stanie go
          przetrawic. Próbowałam już na wszystkie sposoby, książkę umiem niemal na
          pamiec, ale pytania które dostalam na egzamin – sa przerażające. Dla mnie,
          oczywiście. (choc to najciezszy przedmiot dla wszystkich - taki postrach mojej
          uczelni, to ja jednak wyjatkowo nie potrafie sobie z nim poradzic)


          Ok. 300 pytan, +mniej wiecej 300 zadań, + od cholery definicji
          Przykład:
          „Uwagi wstępne”
          Na czym polega Ekonomiczny aspekt ludzkiej działalności?
          Odp:
          Gospodarczy charakter ludzkiej działalności jest jednym z wielu jej aspektow,
          choć czasem może mieć znaczenie pierwszoplanowe. Aspekt ten dotyczy natury
          gospodarowania, która obejmuje dużą grupę zachowań ludzkich, których efektem
          jest wytwarzanie potrzebnych, nie wytworzonych bezpośrednio przez przyrodę
          dóbr. Trudno jednak określić co jest najważniejsze: wytwarzanie, pomnażanie
          dochodu i majątku, wymiana dóbr czy sposób podejmowania decyzji. Gospodarowanie
          (holera. I już odechciewa mi się pisac…) jest procesem historycznym i w różnych
          okresach (zaczyna mnie mdlić…….) na pierwszy plan wybijały się inne pytania, w
          zależności od sposobów gospodarowania i pojmowania świata (np. nowozytna
          ekonomia (zaraz na was tu zwymiotuje…….) rozwinęła się równolegle do gospodarki
          rynkowej.

          (Skończyłam, ale ulga) A teraz powiem wam o co chodzi – pytanie dotyczylo roli
          człowieka w ekonomii – odp:-czlowiek pracuje, (czyli gospodaruje….) po to by
          wytworzyć dobra.

          (Cala reszta jest bezsensu).

          Inne pytanie:
          Jaki jest cel mierzenia elastyczności funkcji?
          Odp:
          Elastyczność mierzy się w celu badania wpływu zmiany różnych czynników na
          funkcję. Elastyczność służy zatem do mierzenia relacji zmiennej (musze chwile
          odczekac, minute ciszy proszę…..) zaleznej y na zmiane jednej ze zmiennych
          niezależnych.
          (odetchnęłam z ulga)

          Pytanie nawet powiedzmy ze sensowne.
          Odpowiedź – celem wogole elastyczności jest pokazanie nam na podstawie jakiejs
          liczby jak bardzo jest nachylona krzywa na wykresie.

          Te wszystkie pytania są dobijające.
          To jak uczenie się przepisow prawa – jak nie kumasz, to klep głupia na pamięć.
          Naprawde, nie mam siły już na to.

          Czy ktos pomoże? Pewnie już dawno jesteście po studiach, pracujecie sobie i
          jesteście szczesliwi. Ja tymczasem przedstawiam dzis wam moje problemy, a w
          zasadzie jeden z wielu, bo cala kupa zaległości czeka na mnie jak na zmilowanie
          mówiąc – to przeciez było na wczoraj…….
          • sunrise1 Re: Zabierzcie ode mnie ten kielich& & & #35 35 16.04.03, 15:07
            O rany calineczko co mogę Ci napisać ?
            Jestem tuż po studiach, tak więc wszystko mam jeszcze
            " na gorąco ".Moje studia nie były przypadkiem, bo łączyły się
            z moją pasją. Ale przyznam, że zawiodłam się, co do niektórych,
            mom zdaniem zbędnych przedmiotów.
            Też nie znosiłam ekonomii- postrach z rektorem na dodatek.
            On prowadził wykłady w ten sposób, że całość ekonomii sprowadzał
            do polityki( jestem totalnie apolityczna)Ekonomia i polityka przewijaly się na
            wykładach w takim tempie, ze byłam bliska szaleństwa.
            Przyszedł pierwszy egzamin. Pomyślałam- podejdę do niego
            nie jak do nieprzyjemnej konieczności, ale na zupełnym luzie.
            I szok. Jedna, jedyna piątka. Do dziś nie wiem, jakim cudem.

            Pisząc to chcę Ci powiedzieć, ze wszystko jest możliwe.
            Tylko uwierz w siebie, tylko uwierz. Wiem, możesz powiedzieć
            że łatwo radzić. Ale to jedyne wyjście z wielu trudnych sytuacji.
            Nie poddawaj się calineczko. Jesteś miłą i na pewno zdolną osobą.
            Wierzę, ze sobie poradzisz. Nie rezygnuj też. Moim zdaniem skoro już
            tyle czasu poświeciłaś tym studiom, szkoda byłoby go marnować.
            Chyba że... w jakiś istotny, niekorzystny sposób kontynuacja ich
            mogłaby zaważyć na Twoim życiu.
            Przemyśl jeszcze raz wszystko i nie denerwuj się.
            Pomyśl, ze studia to tylko jeden z etapów w Twopim życiu.

            z:)))
          • Gość: Drak Re: Zabierzcie ode mnie ten kielich& & & #35 35 IP: 143.26.82.* 16.04.03, 15:27
            Zmień kierunek na taki który nie będzie cię męczył innym rozwiązaniem
            byłyby jakieś korepetycje.
            Prawdopodobnie 90% tego czego sie teraz uczysz do niczego nie bedzie ci
            potrzebne a z całą pewnoscią definicje i wykresy.
            Ja też kiedyś zmieniłem uczelnię i nie żałuję.
            W końcu i tak nie pracuję w swoim zawodzie i też tego nie żałuję.
            Studia nie powinny być drogą krzyżową .
            problem tkwi w tym że studia dostarczają wiedzy "encyklopedycznej" a
            nie rozwijają określonych cech które są istotne dla przyszłej zawodowej kariery.
            Kreatywność, współpraca z innymi osobami, rozwiązywanie trudnych problemów,
            samodzielność, ustalanie priorytetów, planowanie, organizacja pracy,
            komunikatywność itp.
            Powyższe cechy + języki obce + doświadczenie (którego jeszcze nie masz)
            będą determinować w dużym stopniu twoją zawodową przyszłość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka