urocza_diablica
14.06.09, 13:38
Tak czytam forum i czytam i w końcu postanowiłam napisać coś w temacie, który
mnie z lekka nurtuje. No więc jak jest mowa o związkach to zazwyczaj w
kategoriach tego, że Wasi partnerzy wiedzą o bpd. No i tu mam małą rozkmine,
bo ja nigdy nikomu z kim "byłam" nawet nie wspomniałam o bpd, i tak się
zastanawiałam jaki jest dobry moment żeby komuś o tym powiedzieć i czy w ogóle
się powinno. No nie wiem może robię błąd, że tego nie robię. Nie żebym stała w
obliczu tego problemu obecnie. Jeden z moich ostatnich chłopaków jak zrywałam
stwierdził, że jestem tak popier.... że powinnam się leczyć (oczywiście nie
wiedząc, że leczę się od roku). A kolejny pewnego dnia po prostu się nie
odezwał. Tak nagle. Dodam, że byłam i jestem na etapie absolutnego
idealizowania jego osoby także generalnie bardzo średnio to znoszę. No i
generalnie tak myślę, ze chyba nieźle muszę byc zwalona, że ktoś nawet nie
może mi głupiego smsa wysłać ze słowem wyjaśnienia. Taka spirala, dostaję
sygnał i coraz bardziej utwierdzam się w ciągłym przekonaniu że jestem
bezwartościowa i nie zasługuję na nic. Stąd moje wątpliwości co do powiedzenia
komuś o bpd, ludzie są bardzo różni i nigdy nie wiadomo na kogo się trafi
(chociaż pisze to przez pryzmat mojej paranoi) a skoro ktoś i tak uważa mnie
za wariatkę, to może lepiej go w tym nie utwierdzać?
ps. co do tematu, temat może nie jest chwytliwy, ale mojej wyobraźni w obecnej
chwili nie było stać na nic więcej:)