Dodaj do ulubionych

chwytliwy temat

14.06.09, 13:38
Tak czytam forum i czytam i w końcu postanowiłam napisać coś w temacie, który
mnie z lekka nurtuje. No więc jak jest mowa o związkach to zazwyczaj w
kategoriach tego, że Wasi partnerzy wiedzą o bpd. No i tu mam małą rozkmine,
bo ja nigdy nikomu z kim "byłam" nawet nie wspomniałam o bpd, i tak się
zastanawiałam jaki jest dobry moment żeby komuś o tym powiedzieć i czy w ogóle
się powinno. No nie wiem może robię błąd, że tego nie robię. Nie żebym stała w
obliczu tego problemu obecnie. Jeden z moich ostatnich chłopaków jak zrywałam
stwierdził, że jestem tak popier.... że powinnam się leczyć (oczywiście nie
wiedząc, że leczę się od roku). A kolejny pewnego dnia po prostu się nie
odezwał. Tak nagle. Dodam, że byłam i jestem na etapie absolutnego
idealizowania jego osoby także generalnie bardzo średnio to znoszę. No i
generalnie tak myślę, ze chyba nieźle muszę byc zwalona, że ktoś nawet nie
może mi głupiego smsa wysłać ze słowem wyjaśnienia. Taka spirala, dostaję
sygnał i coraz bardziej utwierdzam się w ciągłym przekonaniu że jestem
bezwartościowa i nie zasługuję na nic. Stąd moje wątpliwości co do powiedzenia
komuś o bpd, ludzie są bardzo różni i nigdy nie wiadomo na kogo się trafi
(chociaż pisze to przez pryzmat mojej paranoi) a skoro ktoś i tak uważa mnie
za wariatkę, to może lepiej go w tym nie utwierdzać?

ps. co do tematu, temat może nie jest chwytliwy, ale mojej wyobraźni w obecnej
chwili nie było stać na nic więcej:)
Obserwuj wątek
    • grow888 Re: chwytliwy temat 14.06.09, 14:06
      możesz powiedzieć, ale tylko wyjątkowo zaufanej osobie, którą długo znasz...nie brakuje ludzi którzy by bezmyślnie zaczeli chlapać na lewo i prawo o Twoim bpd, a społeczeństwo bynajmniej nie jest wyrozumiałe. Zawsze można swoje odchyły jakoś podpiąć pod charakter...
    • paradoxman Re: chwytliwy temat 14.06.09, 14:30
      Tez mysle ze nie ma co trabic o bpd.
      • urocza_diablica Re: chwytliwy temat 14.06.09, 14:56
        Też tak myślę, ja zawsze siedzę cicho i nic nie mówię, bo nie chciałabym żeby ktoś mnie postrzegał przez pryzmat bpd. Tylko tak mnie naszło bo czasem jak czytam posty to ludzie piszą o swoich związkach z perspektywy bpd lub z bpd i często się okazuje, że partnerzy wiedzą. No ale może jakoś innym udaje się stworzyć na tyle długoterminowe związki że w końcu się otwierają. Ja chyba nigdy nikomu nie powiem. No i zastanawiałam się nad tym bo już nie raz bardzo się nasłuchałam jaka to ja fatalna jestem. No a wiadomo, że im częściej się słucha tym bardziej się w to wierzy, a moje poczucie wartości bardzo szybko coraz bardziej maleje. Może jak ktoś by wiedział to po prostu by się zamknął...:)
        • ninagarcia Re: chwytliwy temat 14.06.09, 20:21
          a nie myslisz, ze rozwazanie mowic/nie mowic moze wynikac z tego, ze
          sama nie wiesz, co myslec o swoim BPD?..
          • urocza_diablica Re: chwytliwy temat 14.06.09, 20:33
            Wiesz, to się zgadza, bo w sumie chyba jakoś sama nie do końca to rozumiem i w ogóle nawet do niedawna nie mogłam uwierzyć w to, że te wszystkie moje jazdy da się czymś wytłumaczyć. A tu się nagle okazuje, że ma to jakieś podłoże, którego i tak nie rozumiem, ale jednak coś jest na rzeczy. W dodatki jest więcej osób, które też to mają i nagle okazuje się, że ktoś wie o co mi chodzi i podobnie się czuje. jednak zawsze żyłam w przeświadczeniu, że mam radzić sobie sama, liczyć tylko na siebie itp. No i jeszcze dochodzi fakt tego, że nie czuję abym była akceptowana od tej mojej dobrej strony więc chyba tym bardziej od tej złej. Niestety reakcji ludzi nie da się przewidzieć, a ja jakoś jestem przyzwyczajona, że jak się dzieje źle to się odchodzi więc czemu ktoś nie miałby tak ze mną postąpić? Troche się w tym sama zamotałam...:)
    • brz_a_sk Re: chwytliwy temat 08.09.13, 20:52
      oj chwytliwy
      jak tu bliskiej osobie nie powiedzie?
      kiedy osoba jest bliska ?

      i jak to dobrze powiedzieć - dla obu stron to trudna wiedza


    • jemi-ola Re: chwytliwy temat 11.09.13, 15:36
      Ja się dowiedziałam bardzo szybko, chyba po tygodniu znajomości. Dostałam do ręki wypisy ze szpitala, papiery od psychologa, psychiatry etc. I uważam, że bardzo dobrze się stało. Wiem w co się wpakowałam, wiem co się dzieje, rozumiem pewne mechanizmy. Umiem z nim lepiej postępować i dziwne jazdy mnie aż tak nie ranią. Nie wspominając, że gdybym nie wiedziała co się dzieje, to szybko bym zwiała.
      • brz_a_sk Re: chwytliwy temat 15.09.13, 09:02
        na pewno to jeden z najlepszych scenariuszy

        najtrudniejsze jest przezwyciężenie stanu gdy nagle widzisz zupełnie innego człowieka na przeciwko siebie; zero porozumienia, żadnych wspólnych emocji - matrix ;
        jak to się robi, ze chłodnym okiem patrzy się i sposobami próbuje odwrócić sytuację - przywrócić emocje z czasu idealizacji - trudna wiedza; a potem jak żyć ze świadomością, że różnie to będzie
        olbrzymi dystans potrzebny

        trudne jest pamiętanie zapewnień: nigdy ci tego nie zrobię w chwili gdy następuje dewaluacja - bo ... różne są jej przyczyny, różne nasilenie; bywa z przebłyskami świadomości, ze to właśnie taki etap a nie ze jesteś durnym nic nie wartym największym wrogiem i nie ma rozmowy

        przyglądam się ludziom, którzy poukładali sobie to jakoś w parze i mają domowe laboratorium wychodzenia z kryzysów; potwornie trudne to jest; a jakie okrutne :(
        ale życie nie jest łatwe
        za to łatwo się pogubić


      • estereaaa Re: chwytliwy temat 23.09.13, 10:51
        jemi-ola napisała:

        > Ja się dowiedziałam bardzo szybko, chyba po tygodniu znajomości. Dostałam do rę
        > ki wypisy ze szpitala, papiery od psychologa, psychiatry etc. I uważam, że bard
        > zo dobrze się stało. Wiem w co się wpakowałam, wiem co się dzieje, rozumiem pew
        > ne mechanizmy. Umiem z nim lepiej postępować i dziwne jazdy mnie aż tak nie ran
        > ią. Nie wspominając, że gdybym nie wiedziała co się dzieje, to szybko bym zwiał
        > a.

        Zgadzam się z Tobą. Ja nawet sobie nie zdawałam sprawy , że takie zaburzenie istnieje... gdybym wiedziała... byłoby o wiele łatwiej i nie spędzałabym godzin, tygodni na analizowaniu zachowania, które było nie do przeanalizowania i szukaniu logicznych tłumaczeń... które raz się sprawdzały, a innym razem nie ... i ciągle to samo pytanie . "O co chodzi? Robię coś nie tak? czemu on reaguje raz tak, a raz inaczej". Wiele rzeczy można wytłumaczyć trudnym charakterem, traumami, brakiem zaufania itp, itd. Nie miałam pojęcia, że takie zaburzenie istnieje... aż się dowiedziałam po rozpadzie związku... od byłej partnerki mojego narzeczonego, także o tym, że nie on jeden w swojej rodzinie. Nie chodzi o to, że na pierwszej randce trzeba dokumenty leczenia na stół zamiast winka kłaść. Ale jak się zaczyna związek i nie jest to przygoda na jedną noc... to jest to więcej niż nie fair nie informować partnera. Jeżeli cudem związek przetrwa i dojdzie do ślubu , bo znam i takie przypadki, to ukrywanie takiego czegoś jest podstawą do unieważnienia małżeństwa. O wile łatwiej zrozumieć wiele rzeczy, kiedy wie się cokolwiek o zaburzeniu... w innym wypadku, partnera uważa się za skończonego tyrana, chama bez uczuć, psychopatę mającego ogromną satysfakcję z dręczenia osób, które go kochają. Właśnie tak się to odbiera, kiedy nie zna się przyczyny. Więc nie zgadzam się, że lepiej nie mówić. Bo na nieszczęście byłam po tej drugiej stronie, której właśnie nikt nie powiedział. Z BPD nie skutkują żadne "metody" naprawienia i umocnienia związku, które działają u osób niezaburzonych i nie znając tego zaburzenia nie ma się pojęcia jak postępować, żeby ochronić siebie i jeszcze pomóc kochanej osobie.
        • brz_a_sk Re: chwytliwy temat 23.09.13, 11:02
          im dłużej rozmawiam tym dokładniej wiem, ze nie da się wyobrazić sobie/być na chwilę bordem/normalsem dla zrozumienia
          cała rzecz w tym, że nie da się

          można się uczyć to rozumieć ale nie poczuć

          można sobie zasłonić oczy i pochodzić po omacku ale nie da sie wyciąć ze świadomości świat który się widziało
          ani opowiadaniem, macaniem i wąchaniem tego świata ujrzeć jeśli nigdy się nie widziało

          czy nasz świat jest gorszy niż ptaków bo nie latamy - JEST INNY

          i nie ma co mieć do ptaka żalu że sobie lata ani człowiekowi na łeb siadać i dzióbać

          lepiej słuchać i przypatrywać się sobie nawzajem

          ale jak wytłumaczyć to myśliwemu zakutemu w radość panowania albo gołębiowi by nie srał na Miskiewicza - no jak? a wystarczy chcieć pomysleć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka