chaladia
23.11.08, 20:33
Piękną pogodę dziś mamy, nie bardzo chce się wychodzić z domu. No to
posiedziałem dziś nad mapą ZB z piwem w ręku. I takie myśli mnie
naszły.
1.
O tym, żebyśmy podnieśli standard obecnie istniejących ulic na ZB do
naszych potrzeb komunikacyjnych, to mowy nie ma. Nie pomieścimy 4
pasów ruchu, chodników i ścieżek rowerowych ani w pasie Ostródzkiej,
ani Głębockiej, ani Malborzkiej, ani Ruskowego Brodu, Berensona czy
Juranda ze Spychowa. O Białołęckiej nie wspominając. Jedyną ulicą,
któa rokuje sukces w jej upgrade'owaniu może być Płochocińska,
zwłaszcza jeśli ścieżkę rowerową przeniesie się nad Kanał Żerański i
tylko zrobi się kilka "łączników" do niej. Te uliczki zawsze byłw
wiejskimi steczakami i powinny pozostać ulicami dojazdowymi do
osiedli, z ograniczeniem prędkości do 50 km/godz i rondami na każdym
skrzyżowaniu między nimi.
2.
Ruch z ZB powinny wyprowadzać zupełnie inne arterie. Mamy w planach
TOG i TMP. To mają być ulice przelotowe, ze skrzyżowaniami
wielopoziomowymi itd. Dobrze by się sprawdzuły, gdyby nie było wokół
nich zabudowy. Niestety, ta zabudowa powstała szybciej, niż one
same. Nikt chyba nie chce mieć czegoś na kształt Trasy
Łazienkowskieh pod oknami? Poniewać te trasy i tak nie bardzo łączą
(w obecnych planach) cokolwiek z czymkolwiek, nie ma specjalnego
sensu ich budować jako tras tranzytowych. I Władze chyba też do tego
wniosku doszły, bo nic nie czynią, żeby je zbudować. Ale rezerwy pod
te drogi istnieją. Można by je wykorzystać pod główne ulice ZB,
powiedzmy że podobne standardem do ulic KEN, Pileckiego, Rosoła czy
Płaskowickiej na Ursynowie-Natolinie. Dwa pasy w każdą stronę,
tramwaj (zamiast metra) środniem, chodnik i ścieżka rowerowa z
każdej strony. Skrzyżowania jednopoziomowe z sygnalizacją świetlną.
Taki system starcza dla Ursynowa, starczy i dla nas na dwie dekady.
Potem - zobaczy się...
3.
Zapyta ktoś, a co z drogami tranzytowymi? No to będziemy mieli
Północną Obwodnicę Warszawy i Via Baltica i to powinno wystaczyć.
I - chwała Opatrzności - nie przebiegają one zbyt blisko obszarów
zabudowanych.