bebiak Bebiak z Folegandros - piątek, 16.20 10.09.10, 18:31 Giasas! Wioska Ano Meria nie zmieniona od roku. Tutejszy Nikos nadal jezdzi na osle i ciezko sie zdziwil, ze rok temu robil sobie ze mna zdjecia. Malownicze tereny za wioska to juz kompletna pustynia z kilkoma kosciolkami jedynie, niezliczonymi tarasami i smazacymi sie w sloncu biednymi oslami, kozami i krowami, ale zatoczki tu sliczne, woda w nich cieplutka, a drogi dojazdowe? No coz: moglyby byc ciut lepsze, bo ja daleka od sportow ekstremalnych, ale to Grecja przeciez Pozdrawiam Was nadal z mojej Folegandros Odpowiedz Link
bebiak Bebiak z Folegandros - soboa, 16.38 11.09.10, 16:41 Achh, giasas z małej puszki zwaanej Super Jetem, która zaraz wywiezie mnie z mojej Folegandros do Pireusu. Chilp: wielbię Ateny, ale kiedy przychodzi moment rozstania z Cykladami to.. No właśnie W Atenach będę do środy: kilka spotkań, jakiś koncert, moje kąty, w tym nad morzem pod Marathonem.. Ostatnie uściski z Cyklad A.D. 2010 Wam wysyłam. Giasas! Odpowiedz Link
bebiak Ja, sama ja - z Aten:-) 14.09.10, 01:47 Tylko na moment, ale chcialam sie w Wami przywitac z Aten, gdzie jestem od sobotniego wieczoru z krotkim wypadem gdzies pod Marathon, skad dzis wrocilam. Spotkania moje przeurocze, kafffki...achhh.... Ateny to miasto jak z bajki dla mnie zawsze choc ogladam je tylko raczej noca i to zza szyb auta... Jutro...wtorkowy wieczor: ach!!! Koncert Haris Alexiou!!!! I w jak doborowym towarzystwie sie tam wybieram... - udlawic sie mozna jak nic!!!! Teraz w nocy widzialam na ulicy na termometrze 22 stopnie.... Wiem, ze Wam zimno - wciaz Wam slonce wysylam, i ciepelko tez... - i nic???? Pozdrawiam Was bardzo z miasta, w ktorym zawsze mi dobrze: z Aten Szkoda, ze Tomek juz polazl spac, ale taki pelen emocji wrocil wlasnie z kolejnego koncertu, ze legl - moglby skrobnac cos osobiscie, bo akurat mamy internet: na pewno by Was pozdrowil Giasas z Aten, pedia! Mojemu Mlodemu bardzo, bardzo dziekuje za wrzucanie pod moim nickiem smskow Katinaki tez dziekuje! Kalinichta Odpowiedz Link
bebiak Bebiak z Aten we wtorek godz. 21.30 15.09.10, 23:33 Giasas z teatru Petra, w którym za chwilę koncert boskiej Haris Alexiou. Scena przede mną, full ludzi, teatr otwarty, ciepło, niebo z księżycem nade mną, ach..! Kalo vradi pedia! Odpowiedz Link
bebiak Dzisiaj rano wróciłam.... 15.09.10, 20:44 Cześć, dziś rano już wróciłam z moich prawie trzytygodniowych wakacji w Grecji. Znaleźć się tu oczywiście nie umiem a to co za oknem - poraża mnie totalnie. Wczoraj wieczorem pisałam do Was jeszcze z teatru w Atenach przed koncertem boskiej Haris Alexiou z Marthą Frindzila, ale być może mój Młody nie miał czasu tutaj wrzucić - wrzuci w wolnej chwili coby komplet był. Zasadniczo tytułem podsumowania: wakacje AD 2010 na Cykladach uważam za nader udane Obalam poza wszystkim mit (rozmawialiśmy o tym wcześniej gdzieś tutaj) co do Mykonos: nie jest to droga wyspa, z wyłączeniem cen pokoi do wynajęcia w Chorze. To zresztą jedyna wyspa gdzie zanotowałam rzeczywiście tłumy: na pozostałych trzech wysepkach o tłumach trudno mówić, choć Folegandros mnie zaskoczyła: w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku... och... teraz mnóstwo ludzi. Prawda też i taka, że rok temu w tym czasie pogoda była szpetna: nieprzyjemnie wiało, padało (toż pamiętam bo doświadczyłam) stąd wszystko się pozwijało a ja robiłam zdjęcia w Chorze zamkniętym tawernom z napisem np "Kalo chimona" (dobrej zimy - tak od 15 sierpnia Grecy sobie życzą)). W tym roku wszystko na Folegandros było pootwierane i Chora żyła wieczorami swoim pięknym życiem. Pogoda na tych wyspach, na których byłam jak dla mnie genialna: pełnia lata! Podkreślam, że to o wyspach, bo kiedy spłynęłam do Aten w sobotni wieczór powitało mnie całkiem rześkie powietrze: w sobotę w Atenach padał deszcze i grzmiało - tak mi donoszono. Wczoraj na stacjach metra widziałam temperatury dla Aten na najbliższe dni: od 28 do 20 stopni. Do tego świeciło boskie słońce... Nie no: lato i już, choć tambylcy odczuwają już jesienne klimaty. Odpowiedz Link
logopeda9 Re: Dzisiaj rano wróciłam.... 17.09.10, 17:34 a my wczoraj wieczorem..też w szoku..w najcieplejszej pidżamie,skarpetach i szlafroku od którego mocno odbija się uchwycone słońceoh, dziękuję Ci za porady i wskazówki wszelakie po raz kolejny, to były piękne wakacje! nic a nic nie przesadziłaś w opisach Sifnos i Serifos,było bajecznie.Trzymaj się teraz ciepło, na szczęście całe jutro do pracy iść nie trzeba!za czas jakiś zaproszę Was na kilka zdjątek z tych urokliwych miejsc. Odpowiedz Link
bebiak Re: Dzisiaj rano wróciłam.... 18.09.10, 14:53 Ach, jak się cieszę, że miałaś udane wakacje na wyspach, które może nie należą do samego TOP 5 of Betaki, ale ich pozycja jest dość silna Z nicierpliwością czekam na zdjęcia, bo pewnie wynajęliście auto i nim się przemieszczaliście stąd pewnie coś więcej widzieliście niż ja. Ja po Sifnos łaziłam piechotą pokonując dziennie mnóstwo kilometrów, ale wspierałam się dość dobrze jeżdżącymi tamże autobusami (najlepiej ze wszystkich wysp - do 1 września, bo po tej dacie zmiana była na gorsze), stąd wg mnie zajrzałam wszędzie, ale zawsze zakładam, że mogło mi się tylko tak wydawać A Chora na Serifos, Asiu? Powiedz coś w skrócie teraz choćby: czy rzuciła Cię na kolana? Jestem nią dziko zachwycona: fantastyczne miejsce! Bardzo pozdrawiam - mnie tu jest zimno okropniście, jakoś nie mogę się przestawić Odpowiedz Link
logopeda9 Re: Dzisiaj rano wróciłam.... 18.09.10, 17:51 autko wystarczyło w zupełności na jeden dzień, odległości nie są duże a do kościółka w Kamares,tego górującego nad miejscowością poleźliśmy o zgrozo na pieszo i o zgrozo daliśmy radę choć przez kolejny dzień odczuwałam to dotkliwie (spieczony nos i zakwasy) ;Chora na Serifos rzuciła na kolana, Radek biegał jak opętany i fotografował a ja za nim..wchodziliśmy w każdy zakątek,a do Kastro weszliśmy ze trzy razy sama wyspa wydaje się surowa i taka niedostępna,Sifnos przy niej jawi się sielsko, ale może to tylko wrażenie;co do zdjęć to odbierz gazetowego maila Beatko ps. mi też zimno, jak tak dalej pójdzie to przez te ciągłe kąpiele w poniedziałek będziem bladzi Odpowiedz Link
bebiak Re: Dzisiaj rano wróciłam.... 18.09.10, 20:35 logopeda9 napisała: > autko wystarczyło w zupełności na jeden dzień, odległości nie są duże a do ko > ściółka w Kamares,tego górującego nad miejscowością poleźliśmy o zgrozo na pies > zo i o zgrozo daliśmy radę choć przez kolejny dzień odczuwałam to dotkliwie (sp > ieczony nos i zakwasy) ; O którym kościółku mówisz? O monastyrze? Agios Simeon? Tam jest w górę 8 km szutrową drogą do przejścia - wiem, bo doświadczyłam W łydkach też! Tam poszliście? jeśli tak to super, bo widoki stamtąd...ach....piękne! >Chora na Serifos rzuciła na kolana, Bravo! Tego oczekiwałam! >Radek biegał jak opętany i fotografował a ja za nim..wchodziliśmy w każdy zakątek,a do >Kastro weszliśmy ze trzy razy Ha ha ha: no to mamy coś wspólnego, ba: wiele wspólnego!!!! >sama wyspa wydaje się surowa i taka niedostępna,Sifnos przy niej jawi się sielsko, ale >może to tylko wrażenie; Nie, nie wrażenie: tak jest Asiu wg mnie. Na Serifos jest raptem 6 czy 7 niewielkich wiosek - wyspa wygląda na niezamieszkałą... No ale Chora..to jest cud > co do zdjęć to odbierz gazetowego maila Beatko Odebrałam! DZIĘKUJĘ BARDZO! Dziękuję chyba przede wszystkim za zaufania, Asiu Straszny zaszczyt mnie kopnął - mówię poważnie! Jestem pod wrażeniem! Potem się zanurzę z rozkoszą Bardzo Cię pozdrawiam., bardzo... Odpowiedz Link
logopeda9 Re: Dzisiaj rano wróciłam.... 19.09.10, 12:55 oj, nie chcę mieszać w Twoim wątku więc zanim się zabiorę za osobny króciutko tylko, tak weszliśmy te 8 kilometrów a potem zeszli zerkając pożądliwie na przejeżdżające auta ale było warto!zazdroszczę Ci znajomości nazw tych wszystkich miejsc, ja nigdy ..ale to już inna historia;ostatecznie cały czas mieszkaliśmy na Sifnos a na Serifos wybraliśmy się na jeden dzień,w planach była także Folegandros a nawet i Milos ale układ promów szczególnie niekorzystny,mielibyśmy na każdą zaledwie 3-4 godziny więc następnym razem.A co do maila to nie ma o czym mówić, rzadko bywam tak pewna osoby do której je kieruję pozdrawiam również bardzo i lecę łapać resztki urlopu! Odpowiedz Link
bebiak O przemieszczaniu się i chatkach 15.09.10, 21:21 Chatek nie rezerwowałam wcześniej z wyjątkiem Mykonos, a to dlatego, że pod tym względem tutejsza Chora nieco szaleje (było w innym wątku) i nie miałam ochoty tracić czasu i energii na poszukiwanie czegoś rozsądnego już tam na miejscu, tym bardziej, że moja koleżanka mieszkająca na Mykonos wystąpiła z ciekawą propozycją - bardzo Mori dziękuję! Na Sikinos chatkę znalazłam z marszu. Gdyby się ktoś wybierał kiedyś - mogę z czystym sercem polecić świetny duży pokój w Pano Chorio na stoku wzgórza (do wejścia po .. ja wiem... 50 schodkach może?) z wielką werandą i fantastycznym widokiem na Chorę oraz Morze Egejskie po obu stronach. Na Anafi zanim kupiłam bilet na prom - zadzwoniłam do pani, u której mieszkałam (w Chorze) 2,5 roku temu: wolałam mieć pewność, że ma wolny pokój, bo tam z chatkami raju nie ma, jako że nie ma ich dużo. Na Folegandros natomiast zaskoczyło mnie, że z Chory w porcie była tylko jedna oferta (nieciekawa), a ja miałam ochotę zamieszkać tam gdzie rok temu. Niestety, stało czterech hotelarzy ale chatki w porcie Karavostassi. Dałam sobie zatem spokój, wsiadłam w autobus, pojechałam do Chory, zostawiłam u znajomych w sklepie bagaż i poszłam na poszukiwania. Szybko znalazłam całkiem sensowny pokój, choć niestety w tym moim sprzed roku miejscu nie było wolnych pokoi. Na każdej z tych trzech wysp pokój dwuosobowy z łazienką, klimatyzacją, chyba też telewizorem, lodówką, większym lub zmniejszym aneksem kuchennym (ten na Sikinos i Folegandros to jak w normalnym mieszkaniu - z pełnym wyposażeniem) kosztował 30 euro za dobę. Teraz o promach: w Warszawie kupiłam sobie jedynie bilet na Mykonos z Rafiny: zależało mi po prostu na tym, żeby tym konkretnym promem popłynąć, był piątek, sierpień, wyspa bardzo popularna również tylko weekendowo - nie chciałam ryzykować. Resztę kupowałam sobie już na miejscu w zależności od tego kiedy mnie naszło na przemieszczenie się na taką czy inną wyspę: na Anafi bilet kupiłam tuż przed odpłynięciem promu. Kiedy zobaczyłam, że w Chorze na Folegandros całkiem dużo ludzi - od razu poszłam do biura i kupiłam bilet do Pireusu a to dlatego, że chciałam do Aten wracać w sobotni wieczór a wtedy wraca się taką mała puszką, Super Jetem, który przecież całych tłumów nie zabiera. I zrobiłam całkiem dobrze, bo nie było ani jednego wolnego miejsca już później. Podaję Wam ceny biletów promowych: - Rafina --> Mykonos: normalny prom Superferry II - 22,50 euro; - Mykonos --> Sikinos: trochę szybszy Aiolos Kenteris II - 17 euro; - Sikinos --> Anafi: też ten trochę szybszy Aiolos Kenteris II - 12 euro; - Anafi --> Folegandros: normalny prom Venzentos Kornaros - 11 euro; - Folegandros --> Pireus: szybki Super Jet - 58,50 euro. Odpowiedz Link
bebiak O wysepce Sikinos 15.09.10, 22:16 Napiszę Wam ciut o tej wysepce, bo na niej byłam po raz pierwszy stąd dotąd nigdzie nie skrobałam a wysepka nieczęsto odwiedzana stąd nie tak bardzo znana. Od zawsze byłam przekonana, że Sikinos to takie miejsce, ktore dołączy do tzw moich wysp. Wiecie jakie to tzw moje wyspy, prawda? No takie jak Anafi, Folegandros, Tilos, Nissiros, Amorgos, Małe Cyklady.. o takie małe właśnie, nie do końca zadeptane, takie gdzie zorganizowana turystyka nie dotarła itp. Nie wiem skąd wiedziałam, że Sikinos dołączy na pewno - dołączyła Trochę żałuję, że nie byłam na niej nigdy wcześniej ale łączyłam ją sobie z Ios dla podróży a że Ios nie kocham (nie byłam ale mnie nie ciągnie, głównie z uwagi na kategorię jeżdżących tam osób) stąd i ta Sikinos wciąż była poza mną - aż do teraz. Zaparłam się i nareszcie oderwałam ją od Ios. Prom, jak wyczytałam na miejscu, zawija do portu codziennie, ba, są dnie, że promy są nawet 3-4, zatem tak odizolowana jakie jeszcze ze 20 lat temu to ona wcale nie jest. Z pewnością nie codziennie można się na nią z każdego miejsca dostać (z Mykonos raz albo max 2 razy w tygodniu), ale o izolacji już trudno mówić. Ile osób mieszka a Sikinos - nie wiem, a błąd: nie zapytałam Miejsca do zamieszkania są dwa, choć tzw. adminitracyjnie - trzy: niewielki całkiem ładny port (kilka hotelików też, marina, plaża, 2-3 tawerny, sklep Flora - prawie market!, kafeteria), i oddalona o 3 km z górę bajkowa Chora ze ślicznym kastro i górującym nad nią niezamieszkałym monastyrem (jest miły strażnik, który popołudniem otwiera wrota i zajrzeć można wszędzie). Chora znajduje się na wzgórzu jak łatwo się domyśleć a tuż obok znajduje się drugie wzgórze, na którym znajduje się jedyna wioska, Pano Chorio. Wzgórza łączy na dole niewielki cmentarzyk, szkoła i przystanek autobusu. Ciekawostka: na Sikinos jest więcej nauczycieli aniżeli uczniów, bo wymagani są przecież specjaliści. Nieco dalej, za Pano Chorio, znajduje się wolnostojąca w tarasowych polach tzw Villa - całkiem ładny stary budynek, w którym kiedyś było coś tam urzędowego chyba... dziś ma prywatnego właściciela, jest zamknięty na głucho alem go po werandzie obeszła otwierając sobie furtkę: nie widziałam w tym nic złego - przecież zamknęłam po wyjściu, nic nie zniszczyłam, nie ukradłam, tylko obejrzałam dom i teren Nie umiem określić w jakiej odległości za Villa znajduje się winnica MANALI (wg reklamówki: 2,5 km ale mnie się wydaje, że dalej, choć przy krętej drodze ciężko ocenić), a za powiedzmy kolejne 2 km ostatni obiekt na wyspie: Episkopi, starożytna świątynia wbudowana w kościół z bodaj VII wieku, choć z tego co udało mi się dowiedzieć toczy się spór pomiędzy mądrymi i znawcami co do tego, co było pierwsze. I to już cała w zasadzie wyspa Sikinos. Kiedy jest dobra widoczność a w tym roku była genialna codziennie - widokiem i z Chory i Pano Chorio można się zachłysnąć, bo widać okoliczne nieodległe wyspy: po prawej stronie (nawet stojąc na mojej werandzie): Ios i Santorini, po lewej od góry: Naxos, Paros, Antiparos, Sifnos, Serifos, Milos, Folegandros. Miejscowi chwalą sobie tawernę "Meltemi" w porcie (koza - palce lizać!), choć znacznie większy wybór potraw jest w takiej (nie pamiętam nazwy), której stoliki ustawione są na plaży (zaraz przy markecie Flora): w tej tawernie jest wszystko. W Chorze całkiem dobrze gotują, ale wybór potraw jest dość skromny. Na wyspie nie ma apteki (nie jest zaskoczeniem: jest kilka takich wysp w Grecji przecież). Przy kastro jest punkt medyczny, gdzie od 9-tej do 13-tej przyjmuje lekarz dając odpowiednie i potrzebne medykamenty. Na drzwiach wywieszony telefon, pod którym można się skontaktować z lekarzem w pozostałych godzinach. Po wyspie jeździ jeden autobus na trasie port - Chora, prowadzony przez całkiem sympatycznych kierowców, którzy zatrzymują się wszędzie - według potrzeb Autobus jeździ mniej więcej co godzinę - półtorej, i raz na jakiś czas zjeżdża do plaży Agios Giorgios (tu nawet niezła tawerna). O 19.15 z portu wyjeżdża pierwszy taki kurs, który nie kończy w Chorze a w Episkopi właśnie (z przystankiem przy winnicy MANALI) - w te rejony zatem wcześniej dostać się można tylko piechotą. Szkoda, że tak bo zdjęć Episkopi za dnia już we wrześniu zrobić nie ma jak - jest szaro, po zachodzie słońca w zasadzie, choć urokliwie. Ponoć te wydłużone kursy od 19.15 wydębił od KTEL-u właściciel winnicy, która otwarta dla person z zewnątrz od 18-tej. c.d.n. Odpowiedz Link
bebiak Re: O wysepce Sikinos 15.09.10, 23:07 Na wyspie (chyba w smsie pisałam) nie ma wypożyczalni aut, stąd albo ma się samochód własny albo jest się zdanym na autobus albo się łazikuje. Autobus z Chory wyjeżdża zawsze wtedy kiedy ma zamiar przypłynąć prom - ma rozkładową przerwę od 14.30 do 17.130 chyba (jakoś tak). Na słupie przy cmentarzu wisi rozkład jazdy. Droga port - Chora - Episkopi jest asfaltowa (z lat 80-tych), a ta do plaży Agios Georgios jest nowa i wyśmienita. Mnie do portu odwoził właściciel domu, gdzie wynajmowałam pokój i opowiadał po drodze, że w latach 80-tych położona asfalt na tej głównej drodze zakrywając całkowicie drogę starą. Durnowaci grecy - Kostas zatrzymał mi się w pewnym miejscu i pokazał ocalały mały (ok. 2m x 2m) fragment starej drogi. Była piękna: utworzona ze starych wielkich kamieni obrysowanych białą farbą. Ot durnie miejscowi! Na wyspie duuuuużo kościółków i wszelakich kapliczek, w większości niestety pozamykanych. Strasznie dużo ich w Pano Chorio. W ogóle wioska jest przepiękna - wspomniałam, że z zewnątrz, z dołu czy z Chory wygląda na jakąś kilkuchatkową ale jak się tam zanurzyłam to przepadłam na długi czas bo jest gdzie zaglądać. Widziałam całkiem sporo suszących się jakichś ziół, ale też powywalanych na jakieś materiały/ceraty winogron. Te winogrona zapach miały średni a nad nimi plątały się całe stada much... Beznadziejny widok! Musiałam zapytać co oni czynią z tych rozkładających się (gnijących?) winogron. Tchipouro, tchipouro z tego robią – no nie wiedziałam ale apetycznie to wcale nie wyglądało Z plaży Agios Georgios, o której wspominałam wyżej (taka sobie, ale sporo ciekawych kamieni a w kamieniach nad brzegiem morza mogę grzebać godzinami, fajne skały w otoczeniu, ładne nagie góry), można wrócić autobusem albo przejść ścieżką dla kóz przez góry - do plaży Agios Nikolaos (wg mapy jakieś 1,5 km), a stamtąd szutrową drogą do portu (ok. 2 km ale to przejście akurat banalne). Nie będę ukrywać, że rzuciłam się na przejście ścieżką dla kóz, bo stary Grek z tawerny mi powiedział, że to proste i banalne – niech go szlag… Przeszłam, ale w życiu nikomu tej ścieżki nie polecę: nie przypominam sobie abym się tak bardzo czuła kiedykolwiek bezradna, żebym kiedykolwiek tyle razy na doopie się poruszała, żebym tak się bała, że aż mi łzy leciały a bezradność – dobijała. Ta pierwsza część jest do przejścia, ta na sam dół, do urokliwej zatoki Dhialiskaraki, dostępnej tylko z morza albo z tych gór. Dalsza część to wspinaczka po kamieniach na stromą górę, z obcieraniem łydek o ostrokrzewy (raz złapałam łapą – nie pytajcie jaki ból) a ścieżki już nie ma (albo ja ją zwyczajnie zgubiłam) a kiedy się już wdrapie na szczyt - zejście, którego końca nie widać, kompletnym skrajem zbocza …. Jeden ruchomy kamień i się leci w dół – makabryczne to było popołudnie i serdecznie nie polecam tego przejścia, chyba, że ktoś uprawia wspinaczkę i jest na wspinaczkę przygotowany odpowiednio – to w ogóle nie jest przejście dla mocno przeciętnego osobnika. Prawda też i taka, że widoki stamtąd fantastyczne a ta zatoczka Dhialiskaraki przepiękna, ale i tak nie warto ryzykować. Długo dochodziłam do siebie po tym przejściu – w wyobraźni jeszcze kilka dni później widziałam się tam i nie było m iż tą wizją dobrze. Dziś żałuję trochę, że zrobiłam tylko kilka zdjęć tego pierwszego odcinka jakby: potem już zdjęcia nie były mi w głowie I przyznaję, że po raz pierwszy złamałam swoją zasadę: wspinałam się na górę wiedząc, że nie zdołam zejść z powrotem gdyby odwrotu trzeba było – to bardzo nierozsądne, tak bardzo, że aż wstyd się przyznawać. Odpowiedz Link
bebiak Re: O wysepce Sikinos 18.09.10, 14:47 bebiak napisala: >Chora znajduje się na wzgórzu jak łatwo się domyśleć a tuż obok znajduje się drugie >wzgórze, na którym znajduje się jedyna wioska, Pano Chorio. >Wzgórza łączy na dole niewielki cmentarzyk, szkoła i przystanek autobusu. A wygląda to tak jak na tym zdjęciu zrobionym spod monastyru, o którym wyżej pisałam: to pierwsza gęstwina chatek po prawej to właśnie Chora, a druga - w głębi bardziej to zabudowa wioski Pano Chorio na sąsiednim wzgórzu. Taki wolnostojący domek po prawej to tzw Villa, o której już Wam tu pisałam, a która z bliska wygląda tak: I jeszcze spojrzenie spod tzw Villii na sikinowską Chorę. Nieco niżej niż monastyr widać taki kościółek: on ma związek z Seferisem bodaj, greckim poetą, laureatem nagrody Nobla..., OMG, a może z innym poetą? Coś Ritsos mi się tłucze teraz albo i Elitis... Kompletna porażka pamięciowa Qrczaki, nie do końca temat zrozumiałam ten związek... Muszę poprosić o pomoc Tomka - wskażę Mu źródło i może mi dopowie dwa zdania I hope! Odpowiedz Link
bebiak O ludziach z wyspy Sikinos 15.09.10, 23:20 Dla mnie - przemili i przesympatyczni. Poszarpałam się jedynie z facetem z biura promowego i wyzwałam go od malaki - rzadko mi się to zdarza, ale w pełni sobie zasłużył: raz za to, że nie kończąc obsługiwania mnie - zaczął obsługiwać swoją znajomą a jak zapytałam czy uważa to za kulturalne to się wydarł, że on wie co ma robić, a drugi raz za to, że się wydarł na mnie kiedy mu zwróciłam uwagę, że nie jest prawidłowe, gdy w trzech miejscach portu ma wypisane trzy różne godziny odpłynięcia tego samego promu. Na dwie można machnąć ręką, bo 17.15 i 17.30 to niewielka różnica, ale trzecia: 18.15 to już w sumie różnicę robi sporą... Oczywiście musiałam założyć, że prom na Anafi mam o 17.15 a miałam o 18.15 i jeszcze przypłynął o 19-tej... No jak palant czekałam w tym porcie...echh... uroki Grecji! Poza tym dla mnie wszystko było fantastyczne! Poznałam tam natomiast dwie Belgijki mniej więcej w moim wieku, które zmyły się z Sikinos kilka dni wcześniej niż zamierzały: odpłynęły na Santorini mówiąc mi, że na Sikinos mieszkają bardzo nieprzyjaźni ludzie, co im się wcale nie podoba. A, na wyspie w Chorze jest poczta (czynna do 13tej oprócz weekendów, i tu tylko znaczki), widziałam także bankomat. Odpowiedz Link
grzechudwr Re: O ludziach z wyspy Sikinos 16.09.10, 17:26 poza gostkiem od promu, ten Grek co Cię wypuścił na przejście w góry też sobie zasłużył Odpowiedz Link
gacek95 Re: O ludziach z wyspy Sikinos 16.09.10, 17:50 ja bym była skłonna uznać, że Bebiak wyglądała w jego oczach na babeczkę, która sobie spokojnie poradzi (co z grubsza potwierdziło się) i uznałabym jego zachętę jako komplement Odpowiedz Link
bebiak Re: O ludziach z wyspy Sikinos 17.09.10, 21:28 gacek95 napisała: > ja bym była skłonna uznać, że Bebiak wyglądała w jego oczach na babeczkę, która > sobie spokojnie poradzi (co z grubsza potwierdziło się) i uznałabym jego zachę > tę jako komplement Gacek... przywołuję Cię do porządku: ja idiotka winnam zapytać jeszcze kelnerkę na przykład a nie jednego starego Greka, który może jako młody chłopak śmigał po tych górach w ucieczce przed okupantem jak koza no to i dziś wydaje mu się, że to nic takiego. Tam jest zresztą tak dziwnie, że rzeczywiście do tej urokliwej zatoki można wypatrzeć ścieżkę dla kóz, nawet co jakiś czas poustawiane są takie słupki-drogowskazy z kamieni (o, jak w Samarii na Krecie sobie ustawiają), ale od tej zatoki ja już nigdzie ścieżki nie widziałam, słupków z kamieni też nie. Na szczegółowej i dokładnej mapie (gdzie mi nawet oznaczono stare budynki, kościółki/kapliczki z rozróżnieniem na nowe i stare) mam narysowaną ścieżkę, ale w terenie to jej nie widać, no i idzie się w górę, bo jakoś trzeba się wydostać, choć dziś myślę, że powinno się stamtąd wrócić do plaży Agios Georgios i tyle ... A to zdjęcie zrobione zostało już w miejscu, które nazywa się Agios Nikolaos, po zejściu ufffff na ziemię Tam taki malutki stareńki kościółek sobie stoi z nieco nietypową dzwonnicą Wy zobaczcie jakie ja mam buty! Toż Grek widział jak jestem ubrana - w końcu na plażę przybyłam ... Grześ ma rację: malaka! Odpowiedz Link
bebiak O wczorajszym koncercie Haris Alexiou w Atenach 16.09.10, 01:43 Moje kochane Polki w Grecji zorganizowały w Atenach tzw wyjście do fantastycznego teatru Petra (w którym dziś zresztą Tomek przeżywa swój koncert), stąd u Nich na forum wyplułam to co wypluć miałam a tutaj macie link: forum.gazeta.pl/forum/w,26121,116239422,116537248,Re_XARIS_ALEXIOU.html Odpowiedz Link
bebiak Jeszcze o koncercie Haris Alexiou w Atenach 16.09.10, 19:53 Dopisałam u Polek przed chwilą, dopiszę i Wam tutaj to co mi poprzednio umknęło. W ramach pisania o moich wrażeniach z tego wspaniałego koncertu - powinnam wspomnieć (a mi umknęło) o dwóch jeszcze momentach (kolejność przypadkowa): 1. Bardzo to piękny akcent, ukłon ze strony Haris Alexiou w stronę wielkiego greckiego artysty, Steliosa Kazantzidisa. Nasza Haris pięknie zaśpiewała jeden z Jego utworów w przypadającą właśnie 9-tą rocznicę śmierci tego wielkiego Artysty; 2. Kiedy Haris w sposób bardzo podniosły zaśpiewała prześliczny utwór jednego z największych greckich kompozytorów, Manosa Loizosa "Tipota den paei chameno" - uniosłam się do góry. Zaśpiewała w sposób sobie właściwy, perfekcyjnie, a ja śpiewając razem z publicznością przeniosłam się w myślach do Warszawy, gdzie ze 2 lata temu nasza sopranistka Katinaki ten właśnie utwór fantastycznie zaśpiewała solo tutaj, u nas, w ramach jakichś greckich dni, co dla mnie było wielkim i niezapomnianym wydarzeniem. Dla przypomnienia wątek dot. występu Katinaki w Warszawie: forum.gazeta.pl/forum/w,26121,84994594,84994594,Nasza_Kasia_spiewa_Theodorakisa_.html (być może nadal jeszcze można odsłuchać wykonania Kasi - był tam taki link) i ten właśnie utwór z Youtube w wykonaniu Charis Alexiou, śpiewającej z Ioanidisem i Malamasem czas jakiś temu w teatrze na na Likavitos: www.youtube.com/watch?v=kfiYQzzzSoA&feature=related Odpowiedz Link
bebiak O parkowaniu na Sikinos 16.09.10, 22:24 amigo50 (w innym wątku - pocztówkowym) napisał: > Sikinos. Tam jeszcze nie byłem (tzn. byłem promem, ale to się nie liczy . Wy > gląda obiecująco. Sięgnąłem już nawet do GWP ale z tego co w niej widać, to tam > nie ma gdzie parkować. Jednak za inspirację Bebiaczku serdeczne dzięli Jak nie ma gdzie parkować? A te wszystkie jachty w marinie to co tam robią, w tym taki pod polską banderą od 5 lat co prawda śpiący w Pireusie ale polski. Ja się na jachtach nie znam, ale te, które widziałam małe wcale nie były. Odpowiedz Link
bebiak Slowo o mieście Mykonos 18.09.10, 01:26 Pewnie, że jak większość to rzecz gustu, ale mnie miasto Mykonos podoba się bardzo, bardzo. Mnóstwo tam ślicznych chatek, gdzie drzwi i okiennice, tudzież barierki przy schodkach w kolorach niebieskim, czerwonym, brązowym albo zielonym - innych kolorków chyba nie zauważyłam. Kiedy byłam tam po raz pierwszy (7 lat temu) ta niejednolitość barw nieco mnie rozpraszała początkowo, ale potem nawet zaczęło mi się to podobać i tak jest do dziś. Dobrze, że mogłam sobie pozwolić na wielogodzinne spacery po mieście kiedy nigdzie mi się nie śpieszyło - w labiryncie tamtejszych uliczek gubię się totalnie ale takie zagubienie się i ciekawość: "Gdzież to wyjdę?" - może tylko sprawiać frajdę. Któregoś dnia podeszłam do jakiegoś kelnera i zapytałam gdzie jestem, a on mi: "Na Mykonos!" - no rozwalił mnie Generalnie w mieście było dużo ludzi stąd wielką przyjemnością były spacery w czasie sjesty: wtedy rzadko kto spaceruje, poza kilkunastoma może kotami, które nawet nie spacerują tylko leniwie się wylegują w jakimś cieniu. Wieczorami miałam problemy z rozstawieniem statywu - ciągle ktoś łaził, uliczki wąskie a rozstaw mego statywu tak szeroki jak niejedna uliczka: one są są czasem naprawdę wąziutkie Niewielką ilością kotów byłam zaskoczona: na pozostałych moich Cykladkach bylo ich znacznie więcej; najwięcej chyba na Folegandros. Ale to w mieście Mykonos spotkałam najsympatyczniejszą chyba jednak parę... Boskie po prostu! Odpowiedz Link
bebiak Re: Slowo o mieście Mykonos 18.09.10, 01:47 Ciekawa jestem czy takie obmalowywanie farbą kamieni, którymi wyłożone są uliczki w mieście Mykonos (nie tylko zresztą w tym mieście - w wielu miejscach na Cykladach) to obowiązek właścicieli sklepików i chatek czy też oni tak dla nie wiem... wątpliwej przyjemności? W mieście jest naprawdę ładnie, choć - pisałam - niejednolicie w sensie barw. Czasem to co się widzi po wyjściu zza rogu - nieźle może zaskoczyć intensywnością: Mnie wielką frajdę sprawia oglądanie takich miejsc - uwielbiam tego typu zabudowę! No i trzeba pamiętać, że to doprawdy całkiem spore miasto: bo i ta część gdzie wiatraki i Mała Wenecja, ale i ta od strony starego portu przecież, unosząca się ku górze. Wszędzie tam mnóstwo uliczek do przejścia. Odpowiedz Link
morita11 Re: Slowo o mieście Mykonos 18.09.10, 11:07 Beatko obmalowywanie tych kamieni to obowiazek. Ja tez kiedys pobmalowywalam, swietna zabawa Kiedys bylo tak,ze w kazdy piatek rano kazdy bielil swoje, teraz kazdy pierniczy tradycje i na wiosne raz maluje farba zeby sie przez cale lato utrzymalo. Tak samo ta rozowa knajpka (okropna) teoretycznie taki kolor zabroniony a praktycznie..kto im cos zrobi??? Tak to jest jak protevousianie najezdzaja na wyspy Odpowiedz Link
bebiak Re: Slowo o mieście Mykonos 18.09.10, 14:25 morita11 napisała: > Beatko obmalowywanie tych kamieni to obowiazek. Byłam pewna, że będziesz wiedziała! Masz tu w nagrodę swoją sąsiadkę Jak będziesz stała na przystanku to powiedz jej, że masz jej zdjęcie i że jest fotogeniczna, choć mogłaby się nieco częściej myć! > Tak samo ta rozowa knajpka (okropna) teoretycznie taki kolor zabroniony a prakt > ycznie..kto im cos zrobi??? Beznajdziejna! Aż agresja jakaś od niej uderza - byłam w lekkim szoku: nagłe ujrzenie robi wrażenie.. choć niekoniecznie pozytywne jak dla mnie. Ja jednak wolę nieco bardziej stonowane barwy i niekoniecznie zawsze biało-niebieskie. O, tu mi się nawet podobało: to tawerna w Malej Wenecji I może być nawet bardziej surowo, o, jak tutaj: to też Mała Wenecja > Tak to jest jak protevousianie najezdzaja na wyspy Kto taki????? <mysli> Odpowiedz Link
morita11 Re: Slowo o mieście Mykonos 18.09.10, 19:59 Mieszkancy stolicy A sasiadka, bidulka od tych autobusow okopcona Odpowiedz Link