Dodaj do ulubionych

Lesvos i Greckie pomidory

30.06.11, 09:20
Witam
W sobotę wróciliśmy z dwutygodniowego pobytu na Lesvos.
Bardzo nam się wyspa podobała, górzysta, wspaniałe widoki, niewielu turystów, wczasowiczów trochę, ale przeważnie Grecy, ciekawe miejsca do odwiedzenia.
Byliśmy w terminie 11.06 – 25.06 i wyraźnie było widać że sezon zaczyna się po 20.06.
Wyjazd z biurem, (ciekawostka lot do Salonik przez Lesvos), pobyt w studiach w Anaxos, wyżywienie własne i w tawernach (cudowna wyspa, wszędzie świeże ryby z samochodów).
Znalazłam fajną stronkę

www.explorecrete.com/nature/fish-1.html
wreszcie wiem co jem, tsipura to dorada, glossa to sola a mpakaliaros to zwyczajny morszczuk, ale zupełnie nie podobny do naszego.

Zamieszczę na fotoforum zdjęcia z wycieczek autem.

Relacji z wyjazdu nie napiszę bo nie bardzo potrafię, ale chętnie odpowiem na wszystkie pytania.

Ale o jednej wizycie opowiem.

Z książką „Greckie pomidory czyli nowy dom na końcu drogi” Joanny Nicklasson-Młynarskiej i Mikaela Backmana w ręku odwiedziliśmy ich dom w Sigri.
W Sigri byliśmy dwa razy. Przy pierwszym pobycie stwierdziliśmy że absolutnie nie będziemy ich niepokoić, ale gdy przejrzałam książkę jeszcze raz, doszłam do wniosku że są to ludzie otwarci, a na wyspie nie ma Polaków, którzy by ich w nadmiarze nachodzili i zaryzykujemy, poprosimy o autograf i tyle.
Z książką w ręku bez problemu znaleźliśmy ich dom, otworzyła pani Joanna. Byliśmy pierwszymi Polakami, którzy ich odwiedzili i mam wrażenie że była to dla niej sympatyczna wizyta. Przyjechali do Sigri dwa tygodnie wcześniej, ale nie tylko na wakacje, są bardzo aktywni w środowisku. Pani Joanna prowadzi w Sigri galerię i przygotowywała wystawę fotografii „Kisses”, a jej mąż w tym czasie prowadził w Sigri wykłady związane z ochroną środowiska dla grupy 35 studentów z całego świata, więc go nie poznaliśmy.
Ich dom jest taki jak opisany w książce. Są niebieskie krzesła kupione po 5 euro, stół i meble ogrodowe od sprzedawcy z samochodu, a na tarasiku korzeń wyłowiony z morza.
Pani Joanna jest ambasadorką Zabrza, miasta partnerskiego Lund i zajmuje się ogólnie mówiąc zacieśnianiem kontaktów polsko-szwedzkich, a jej mąż współpracuje z polskimi organizacjami i uczelniami w tematyce gospodarka odpadami i odnawialne źródła energii.
Pani Joanna wspiera też polskich artystów tak mieszkających w Szwecji jak i w Polsce.
Przemiła wizyta. Jeśli ktoś kiedyś zabłądzi do Sigri to niech ich odwiedzi, na pewno bardzo się ucieszą.

A swoją drogą Lesvos to literacka wyspa. I „Madonna Syrena” i „Greckie pomidory…”

Serdeczne pozdrowienia

Gośka
Obserwuj wątek
    • bebiak Re: Lesvos i Greckie pomidory 30.06.11, 10:01
      Witaj,
      umiesz, umiesz coś napisać - każdy jakoś umie: to jak ze śpiewaniem (że za Stuhrem powtórzę).
      Jak coś skrobniesz to wszyscy się ucieszymy, potrzeba jest na czytanie jak widać z wątku o Wyspach Jońskich - pisz jak umiesz: przecież tu nie o literaturę chodzi na allahasmile
      Sprawisz mi radość, innym też, a Tomkowi??? Oj Gosiu: toż to Jego wyspa!!!
      Napisz jak ją zobaczyłaś, jak odebrałaś.. No, proszę ładniesmile
      A książkę czytałam, czytałam, jest w naszym wykazie - i jak dla mnie Wasze opowieści z Mitilini i inne publikacje mi wystarczają jakoś - nie wiem dlaczego, ale nie ciągnie mnie , no nie ciągnie kompletnie...
      Nie umiem wytłumaczyć - ale czytam chętnie!
      W oczekiwaniu (spokojnym i cierpliwym) pozdrawiam bardzo. B.
      • gacek9595 Re: Lesvos i Greckie pomidory 30.06.11, 10:13
        bebiak napisała:

        > W oczekiwaniu (spokojnym i cierpliwym) pozdrawiam bardzo. B.

        a ja stara diablica NIEspokojnie i NIEcierpliwie czekam na wszystkie relacje- nieważne czy ktoś umie czy nie umie pisać- dla mnie ważne, żebym rano do śniadania przy komputerze miała świeżą lekturę z naszego forum bo ładnie mi się wtedy dzień zaczyna! (zresztą przed snem też potrzebuję jakichś inspiracji)
        • jacek1f mmmm, piekna wizyta, super! No i tych 30.06.11, 13:00
          ryb zazdroszcze, bo pod tym wzgledem Kreta jest najdrozszym miejscem swiata po wytepieniu wiekszosci ryb w poblizu Wyspy pradem i dynamitem..sad

          Oczywiscie zawsze sa fresci psari, ale drooooogo, jak to za luksussad

          Pisz o jedzeniu, pisz!
          • klaryma Re: mmmm, piekna wizyta, super! No i tych 30.06.11, 14:32
            Byłam kiedyś w Sigri, w samym środku upalnego dnia, miasteczko było całkowicie wymarłe, nieliczne sklepiki i tawerny zamknięte. zapamiętałam bardzo miłą, kameralna plażę (dziwne stwory w wodzie, takie jakby wielkie slimaki bez skorupy) i ruiny zamku czy twierdzy. Bardzo miłe, troche magiczne wspomnienie. Musze koniecznie przeczytac ksiażkę, o której piszesz.
            • jacek1f to albo strzykwy albo slimaki morskie....:-) 30.06.11, 15:21
    • malgosia-t-13 Re: Lesvos i Greckie pomidory 30.06.11, 21:44
      Jak trafiłaś na Lesvos? Przypadek, książka Cię zmotywowała czy masz jakiś plan zwiedzania ? U mnie wyspa „weszła na listę” po ubiegłorocznej lekturze „Pomidorów”. Czytałam sobie na Krecie i miałam takie miłe tło urlopu; przez dwa tygodnie śnił mi się nawet mały biały domek… Tu na marzeniach się skończyło, ale plan odwiedzenia wysepki jest całkiem realny. Dodaj do zdjęć kilka opisów- jakimi to ścieżkami chodziliście-jeździliście i ewent. coś co wg Ciebie wyróżnia to miejsce spośród innych. To taka prośba skromniutka.
    • tomaszkozlowski1 Re: Lesvos i Greckie pomidory 30.06.11, 22:06
      Fajnie, że grono miłośników Lesvos się nam tu powiększa smile Gosko52, ostatnio wszedłem (przypadkiem) na pocztę gazetową i widziałem, że do mnie napisałaś...Wybacz, że nie odpisałem ale na gazetową pocztę prawie w ogóle nie zaglądam sad loguję się bezpośrednio na forum).

      W tym roku pod koniec sierpnia znów się wybieram na Mitilini (wolę tę nazwę- i tej częściej używają sami Grecy)- i może wreszcie zajrzę po raz pierwszy do Sigri smile -planowałem w zeszłym roku i zabrakło czasu, na tej wyspie jest tyyyle do oglądania smile Sama książka "Pomidory" jakoś mnie nie "powaliła" ale nieważne, autorów chętnie mógłbym spotkać smile
      • goska52 Re: Lesvos i Greckie pomidory 01.07.11, 09:07
        Dlaczego Mitilini? Bardzo proste, z przyczyny wielu ograniczeń jeździmy z biurami, bo to jest najprostsze, bierzemy tanie apartamenty i organizujemy sobie pobyt we własnym zakresie. Dwa tygodnie na wyspę to może trochę dużo, ale lubimy obejrzeć wszystko niespiesznie i poszukać też ciekawostek, bo na konkretną wyspę nie wracamy po raz drugi (wyjątek duża Kreta). Przed nami jeszcze parę wysp z biurami, a potem może spróbujemy samodzielnie. Co do samodzielności to raczej nie mamy z tym problemu, przez prawie trzydzieści lat zwiedzaliśmy Europę samodzielnie, najpierw demoludy, potem resztę.
        Czy jesteśmy miłośnikami Mitilini? Ja jestem zachwycona wszystkimi greckimi wyspami (no może jedną nie do końca), każda jest inna i to jest fascynujące, z każdej przywożę fantastyczne wspomnienia i każda w jakiś sposób mnie wzbogaca.
        Ale wracamy na Mitilini.
        Posługiwaliśmy się fajną mapą 1:110.000, wydaną przez Lesvos Prefectural Administration w 2010r. Plany zwiedzania trochę nam się pokomplikowały, bo na 6 osób tylko mój mąż wziął prawo jazdy i z planowanych czterech wycieczek po wyspie, zrobiły się trzy, ale za to każda podwójnie, stąd dwa pobyty w Sigri. Autka mieliśmy dwa razy po trzy dni i podsumowując pobyt to było sześć wycieczek autem, jedna autobusem, a pozostałe 7dni to odpoczynek po przylocie i turze wycieczek (oj intensywnych od 9.00 do 21.00), laba, pichcenie, kąpiele i odsypianie kolacyjek z muzyką i tańcami.
        Ogólne wrażenia. Zwiedziliśmy północ, zachód i wschód. Na południu dotarliśmy tylko do Aghiasos. Nie starczyło czasu i sił na Plomari, Polichnitos. Wyspa jest górzysta i bardzo pofałdowana, mnóstwo zakrętów i albo do góry albo w dół, ale czułam się bezpiecznie bo raczej nie ma "przepaści" jak np na Krecie. Drogi dobre, oznakowanie niezłe i bardzo pusto. Przez te sześć dni przejechaliśmy około 900km. Przyroda przepiękna i bardzo zróżnicowana. Od zalesionego sosną centrum wyspy, przez niezliczone drzewka oliwek, po kompletne gołoborza na zachodzie. Co do fauny to po raz pierwszy widziałam w Grecji żmije. Trzy leżały na szosie, czy żywe nie wiem, wzięliśmy je między koła, a czwarta uciekła na pobocze, żadna siła nie zmusiłaby mnie abym wyszła z auta i fotografowała. Wyspa bardzo skalista, fantastyczne formy skalne, wulkaniczne czarne, rude głazy, inne niż widziałam do tej pory.Oprócz rejonu Anaxos, Petra, Mithimna oraz Skala Eresos turystów spotyka się niewielu, natomiast Greków na osiołkach sporo (dlaczego oni jeżdżą po damsku).

        Cd. w przyszłym tygodniu. Jedziemy odwiedzić wnuczkę, która urodziła się podczas naszego pobytu na Mitilini, trzecie! wnuczę w tym roku (dzieci mamy dwoje).

        Serdeczne pozdrowienia

        Gośka

        Co do "Pomidorów...", gdy spojrzeliśmy z balkoniku na błękitne morze między białymi domkami to było jak bajka o której jakąś cząstką marzy każdy z nas. Ale czy chciałby w niej gościć na stałe? Ja tak, ale pod warunkiem że żyję równolegle w kilku światach, a tylko jeden z nich to Sigri.
    • goska52 Re: Lesvos i Greckie pomidory 06.07.11, 11:40
      Pierwsza wycieczka objęła część północną Mitilene. Ruszamy z Anaxos przez Petrę, a dalej trawersem w stronę Molivos. Ciekawostka, wzdłuż drogi biegnie chodnik. Petrę od Molivos dzieli około 4,5 km i widocznie ruch pieszy jest spory. Następnie poprzez Vafios i Argenos dojeżdżamy do Skamni. Trasa piękna, zielonym zboczem, raz w górę to w dół. W dole szafirowe morze, klify i nieliczne domki. Potem już tylko stromo w dół i Skala Skamnias. Parkujemy pod murkiem i pierwsze zdjęcia. Kościółek w całej okazałości. O kościółku pisano tak pięknie na tym forum, że pominę moje opisy. Wioseczka malutka, skupiona wokół portu, przy kościółku. Pod drzewem rybacy naprawiają sieci, ktoś stojąc na kamieniu patroszy i płucze w morzu ryby. Nieopodal samochód z którego ze styropianowych pudeł wypełnionych lodem ( po opróżnieniu pudła oddają rybakom na kutrach) sprzedają ryby, najczęściej te małe, ale są i większe sztuki. Nagle ruch, sporo osób gdzieś biegnie, z knajpki w której pijemy kawę obsługa też wybiega. Za chwilę wracają niosąc w papierze okrągłe bochenki chleba, przyjechała piekarnia. Nawoływania sprzedawcy owoców już nie wywołują takiego poruszenia. W końcu podnosimy się niechętnie, trzeba jechać dalej, pocieszające jest to że w następnym tygodniu znowu tu przyjedziemy. Wioska niesamowicie urokliwa i co najważniejsze turystów niewielu, masowa turystyka może tu dotrzeć tylko niewielkim stateczkiem.
      Kolejny etap to klasztor Taksiarches koło Mantamados. Jest to miejsce pielgrzymek do cudownego wizerunku Michała Archanioła. Legenda mówi że ikonę ulepił z błota i krwi mnichów pomordowanych w czasie napadu Saracenów w 1462 roku, jedyny ocalały mnich Gabriel. Grecy kupują blaszane buty, coś w rodzaju ciżemek, naturalnej wielkości i albo stawiają przed ikoną, albo zabierają do domu. Sporo pielgrzymów. Nie wiedzieć dlaczego przed wejściem umieszczono wojskowy samolot, jest nawet pilot, a na dziedzińcu klasztoru makietę samolotu.
      Kolejny etap Aghia Paraskevi i muzeum oliwy reklamowane na całej wyspie. Aghia Paraskevi to nieduża miejscowość z ładnymi rezydencjami, w jednej z nich w centrum jest szkoła. Muzeum mieści się w budynku starej tłoczni oliwy z 1910 roku. Jest to nowoczesne muzeum, oprócz eksponatów można śledzić etapy produkcji oliwy korzystając z przekazu audiowizualnego.
      Jadąc dalej zboczyliśmy nad saliny na brzegu zatoki Kaloni z nadzieję pooglądania ptaszków. Ale ptaszki schroniły się na czas sjesty i tylko jeden gatunek wykazywał aktywność. Też postanowiliśmy trochę się schłodzić i pojechaliśmy do Skala Kallonis. Piasek tak gorący że nie dało się stanąć bez butów (podobno to rejon najbardziej nasłoneczniony na Mitilene) , a woda po kolana. Za to w wodzie mnóstwo muszli i większość zamieszkałych.
      I ostatni punkt klasztor Leimonos. Dojeżdżając do klasztoru po obu stronach drogi stoją kościółki mała i duże, stare i nowe. Skąd wziął się zwyczaj stawiania tych kościołów mam nadzieję dowie się Tomek, może od pana z muzeum w klasztorze. Klasztor pochodzi z XVI w. i ma bogate muzeum z rękopisami począwszy od IX w. Na terenie klasztoru główny kościół jest dostępny tylko dla mężczyzn, ponoć wynika to z tradycji. Muzeum powinno być czynne cały czas, ale między 13.00, a 15.00 bywa zamykane. Gdy byliśmy tam pierwszy raz, była nas tylko czwórka, pan z muzeum zaproponował panom zobaczenie kościoła, podczas drugiej wizyty było trochę ludzi w tym spora wycieczka starszych Greków, ale nikt do kościoła nie wchodził. Na terenie klasztoru mieszkają pawie, w tym jeden biały.
      O 21.00 wróciliśmy do Anaxos zamykając około 100 km pętlę.

      Trochę zdjęć

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,882,126774334,126774334.html
      pozdrowienia

      Gośka
      • klaryma Re: Lesvos i Greckie pomidory 06.07.11, 12:21
        Dodam jeszcze, że w tym klasztorze mieszkają też strusie, a po dziedzińcu, kiedy my tam byliśmy przechadzał sie samotnie osioł. Był mało towarzyski, probowal gryźć, kiedy chcieliśmy go pogłaskać.
      • tomaszkozlowski1 Re: klasztor Limonos 27.07.11, 20:58
        Co do kościółków przy klasztorze Limonos (mój ulubiony klasztor na Lesvos- i cudnie prezentuje się w dole,gdy zjeżdża się drogą od strony wioski Filia)- to całkiem nowa tradycja. Gdy spojrzymy na stare fotografie klasztoru, tych kościółków zobaczymy znacznie mniej...Dziś jest ich już łącznie podobno aż 120! Są one budowane jako wota wiernych. Lesvos jest coraz słynniejsza w Grecji jako miejsce pielgrzymek- do tutejszych klasztorów Ajjos Rafail, Panajia (w Ajasos), Taksiarchis (w Mandamados) czy Limonos przybywają z Hellady coraz większe tłumy...

        Co do zatoki Kaloni i ptaszków- polecam to miejsce wczesną jesienią albo wiosną- o obydwu porach roku stały tam flamingi! (w Grecji są to tylko przelotne ptaki, nie gniazdują)
        • goska52 Re: klasztor Limonos 28.07.11, 07:50
          Dzięki. Faktycznie, trzy pierwsze miejsca są odwiedzane licznie przez pielgrzymów, a szczególnie Ajjos Rafail. Limonos pełni jakby podwójną rolę i miejsca kultu i zabytku, a w pozostałych klasztorach spotyka się głównie turystów. Niestety nie udało nam się dotrzeć do monasteru Pithariou koło Eresos. Dwa tygodnie na takiej wyspy jak Mitilene to stanowczo za mało.
          Używam nazwy Mitilene, bo taka jest na mapie wydanej przez prefekturę, a może lepiej Mitilini?

          pozdrowienia

          Gośka
        • klaryma Re: klasztor Limonos 28.07.11, 08:36
          Byłam na Lesvos w drugiej połowie sierpnia, flamingi cały czas stacjonowały koło Kalloni smile
    • goska52 zachodnia część Lesvos 12.07.11, 11:29
      Kolejny dzień. Tym razem wycieczka na zachód. Z Anaxos ruszamy rano, bo mamy sporo do zobaczenia. Poprzez Skoutaros, Skalochori zmierzamy w kierunku Vatousy. Trasa przepiękna, pusto, zielono, na drodze ruch praktycznie żaden. Dojeżdżamy do Votousy, ale naszym celem jest wieś Chidria, w której urodził się malarz Georgiosa Iakobidesa (1853-1932). Był on pierwszym dyrektorem Narodowej Galerii Sztuki, a także dyrektorem Szkoły Sztuk Pięknych w Atenach. Muzeum jest reklamowe na całe wyspie. Jest to pierwsze wykorzystujące w pełni cyfrowe możliwości muzeum w Grecji. Przed wioską zostawiamy auto i idziemy spacerkiem wśród pustych sennych uliczek. Ładne zadbane domki, malowniczy kościół, niestety muzeum jest zamknięte. Dlaczego nie wiadomo, w centrum wsi pod wielkim drzewem siedzą chyba wszyscy miejscowi panowie wraz z popem, pytani o muzeum powtarzają tylko „close”. Trudno, parę fotek i wracamy do autka i zmierzamy dalej w kierunku Antisy. Krajobraz zmienia się, zatrzymujemy się by obejrzeć czarne wulkaniczne skały.
      Po paru kilometrach zbaczamy w prawo, aby po kilkuset metrach dojechać do XVII wiecznego klasztoru Moni Perivoli, położonego w zalesionym wąwozie rzeki Voulgaris.
      Niestety pięknych fresków nie oglądamy, kościółek zamknięty i nie widać nikogo kto udzieliłby informacji.
      Obwodnicą mijamy Antisę, a na niedalekim skrzyżowaniu udajemy się w kierunku Sigri. Krajobraz zmienia się. Już nie ma zieleni, puste z rzadka porośnięte wzgórza. Na jednym z nich Ordimnos o wysokości 634 m. góruje XVII wieczny klasztor Ipsilou (wysoki). Zmierzamy w jego kierunku. Założony w IX w., przez mnicha z Syrii, wielokrotnie niszczony jest obecnie zamieszkały podobno przez czterech mnichów. Jednego udaje nam się przelotnie zobaczyć. Piękny kościół, bogate podobno muzeum, niestety zamknięte (być może między 10 a 11 otwierane) i cudowne widoki. Oj chciałoby się tam pomieszkać przynajmniej przez kilka dni.
      Jedziemy dalej. Po lewej mijamy skręt w lewo do parku Skamieniały Las. Jest około 30 C. i nie bardzo mamy ochotę na wycieczkę po otwartej przestrzeni. Decydujemy, jeżeli muzeum zostawi niedosyt, odwiedzimy park w drodze powrotnej. Przed nami przepięknie położone Sigri. Parkujemy przy porcie i od razu udajemy się za strzałkami w kierunku Muzeum Skamieniałego Lasu. Stromymi uliczkami, w kilka minut docieramy do okazałego nowoczesnego muzeum. Można tam dojechać kierując się sporo przed wsią na drogę w lewo do góry, ale cóż przegapiliśmy drogowskaz. Drzew robią wrażenie, muzeum ciekawe, 5 euro, ale warto. Tym niemniej decydujemy że do parku już nie jedziemy, wystarczy. Wracamy do portu, grecka kawa za 1 euro i ustalamy że autorzy „Greckich pomidorów…” mieszkają na drugim końcu wsi przy plaży. Jeszcze która wizyta w zamku Sigri zbudowanym w 1575 roku przez Sulejmana Paszę, spacer urokliwymi uliczkami i wracamy tę samą drogą do mijanego wcześniej skrzyżowania. Tam skręcamy na Eresos. Znowu pustkowie i trochę dziwne znaki drogowe dla czołgów. Zaskakujące byłoby spotkać czołg jadący 80 km na godzinę po tych krętych drogach. Mijamy Erasos, miejsce urodzenia Safony i kierujemy się w kierunku Skala Eresos. Nareszcie malowniczo położone tawerny z wspaniałymi rybami, świetne miejsca do kąpieli. Śladów Safony już nie mamy siły szukać. Po odpoczynku , poprzez Mesotopos, Agrę zmierzamy w kierunku Kaloni. Znowu inny krajobraz, dziko, pusto, piękne doliny, fantastyczne małe i duże formacje skalne. Na prawo wąskie wejście do zatoki Kaloni z malutką wioską Apothika. Jedziemy wzdłuż zatoki Kaloni, powoli zachodzi słońce, wreszcie Kaloni, jeszcze niecała godzina i jesteśmy w Anaxos, robi się powoli ciemno. Wspaniała wycieczka, przejechaliśmy około 180 km. Niby niewiele, ale po drodze mnóstwo ciekawych rzeczy, a i sama trasa przepiękna.

      pozdrowienia

      Gośka

      na fotoforum trochę zdjęć
    • goska52 wschodnia część Lesvos 19.07.11, 07:42
      Kolejna wycieczka. Tym razem wybieramy się na wschód i przede wszystkim do Mytilene. Trochę mamy obawy, bo zdecydowanie nie lubimy hałasu, ścisku, korków i.t.d.
      Ruszamy z Anaxos na południe znaną już trasą w stronę Kaloni. Między Kaloni a skrętem do Polichnitos trwają intensywne prace drogowe, poszerzają szosę, a miejscami będzie chyba drugi pas. Aż miło patrzeć na prawie półmetrową podsypkę z białego żwirku. Wobec małego ruchu prace drogowe nie są uciążliwe.
      Poprzez las piniowy Tsamliki dojeżdżamy do Lampou Mili. Jest tu podobno fragment rzymskiego akwedukty, ale go nie szukamy, chcemy zobaczyć lepiej zachowany w Mori.
      Jeszcze kawałek wzdłuż zatoki Gera i dojeżdżamy do Mitilene. Ruch owszem, ale nie jest źle, najpierw kierujemy się w stronę Varii, chcemy odwiedzić muzea Teofilosa i Teriade. I tu rozczarowanie, oba są zamknięte. Kartka „close” i tyle. Wygląda to na solidny remont i może on trochę potrwać. W kościółku przy wejściu kartka że tam jest galeria i prace Teofilosa, ale też zamknięty na głucho. Szkoda. Wracamy do miasta i udaje nam się zaparkować przy porcie rybackim w samym centrum. Kilkanaście metrów i siadamy w trzeciej chyba kafejce z kolei. Decyzja z powodów prozaicznych, wygodne kanapki. Bogaty wybór kaw, jest nawet frappe bezkofeinowa!. Naprzeciwko zamek, wspaniały widok na centrum okalające port z górującą po lewej kopułą katedry św. Therapona. Na wyciągnięcie ręki cumują rybackie kutry, na niektórych przygotowują złowione ryby na sprzedaż. Przy stolikach młodzież, pije kawę, gra w gry planszowe. Okazuje się że jest to spora kawiarenka internetowa, a gry leżą na półce. Jest cudownie!!!
      Ruszamy z ociąganiem, ale obowiązki wzywają, trzeba trochę pospacerować po mieście. Katedra św. Therapona jest zamykana na czas sjesty między 13 a 16.30. Na pocieszenie kupuję kilka widokówek z malarstwem Teofilasa. Wracamy do auta i wzdłuż portu, a później objeżdżając zamek wzdłuż morza kierujemy się stronę Thermi. Jeszcze parę fotek statuy (ufundowanej przez grecką diasporę z Ameryki), zewnętrznych murów zamku i opuszczamy Mytilene. Bardzo nam się miasto podobało i miło zaskoczyła stosunkowo niezła organizacja ruchu. Drogi jednokierunkowe, bardzo dużo skuterów i żadnych korków.
      W Thermi nasz cel to monastyr św. Rafała, Mikołaja i Ireny. Jest to nowy klasztor, wybudowany w latach 60-tych, ważne miejsce kultu. Spotkaliśmy tu dużo Greków. Zaciekawiło nas dlaczego na wszystkich ikonach Irena jest taka mała i poszukałam trochę informacji o tych świętych.
      Św. Rafał, urodził się jako Georgios Laskaridis w XV wieku. Pochodził z Itaki. Był oficerem. Po wystąpieniu z wojska został mnichem i przyjął imię Rafał. Służył w kościele Agios Dimitrios Loumbardiaris, położonym na wzgórzu Piloppappou w Atenach. Później stanął na czele klasztoru w Konstantynopolu.
      Był niezwykle mądrym człowiekiem. Został wysłany przez patriarchę z misją do Francji. Tam spotkał studenta Mikołaja, syna bogatej rodziny z Salonik. Wrócili razem do Konstantynopola, gdzie Mikołaj został diakonem. Po upadku Konstantynopola w 1453 Rafał i Mikołaj uciekli do Thermi, gdzie mieszkali jako mnisi w klasztorze.
      W 1463 roku Thermi było ważnym miejscem oporu przeciwko Turkom.
      Turcy zaatakowali wieś i Rafał, Mikołaj, Vasilius (jeden z liderów społeczności lokalnej w Thermi), jego 12 letnia córka Irena oraz nauczyciel z wioski zostali schwytani. Miejscowa ludność uciekła w góry. Klasztor został spalony i pozostał tylko mały kościółek Matki Boskiej. We wtorek po Wielkanocy schwytani, zginęli torturowani. Rafała pochowano między ruinami kościoła, a pozostałych poniżej na terenie cmentarza. Te wydarzenia z czasem uległy zapomnieniu.
      W 1959 roku wielu mieszkańców Thermi miało wizje, w której święci opowiedzieli im swoją historię i wskazali dokładne miejsca grobów. Zdecydowano o budowie nowego klasztoru na miejsce zburzonego i w 1969 roku go ukończono. Ponieważ święci byli pochowani na dwóch poziomach wybudowano dwa kościoły, dolny, gdzie są relikwie św. Ireny i św. Mikołaja i górny poświęcony św. Rafałowi. Poza murami klasztoru wybudowano nowy kościół św. Magdaleny. Opuszczamy Thermi, jeszcze rzut oka na wieże mieszkalne i wracamy w kierunku Morii.
      Trochę pojeździliśmy wąskimi uliczkami Morii zanim znaleźliśmy akwedukt, ale się udało. Łatwiej na niego trafić jadąc z drugiej strony.
      Akwedukt w Morii jest dziełem prawdopodobnie z końca II lub na początku III wieku naszej ery. Przesyłał wodę z obfitego źródła Olimpu do starożytnego miasta Mytilene na trasie około 26 km. Szacuje się, że ilość wody dostarczanej do miasta to 127.000 metrów sześciennych na dobę. Zachowana jest arkada długość 170 metrów, składająca się z 17 łuków. Każda ekspozycja podzielona jest na 3 kolejne łuki wspierane przez mola. Filary i łuki wykonano z lokalnych marmurów. Wybudowano go prawdopodobnie za czasów Hadriana.
      Opuszczamy Morię i jedziemy w kierunku Zatoki Gera, a potem do Aghiasos.
      Niestety południową część wyspy nie uda nam się odwiedzić, chcemy przynajmniej zobaczyć Aghiasos. Piękna szeroka droga z widokiem na dominujący szczyt Olimpu doprowadza nas do Aghiasos. Zostawiamy samochód i najpierw szukamy tawerny. I nie udaje się. Mnóstwo kafejek, ale konkretów nie widać. Trochę mamy już mało czasu, więc spacer do kościoła "Matki Bożej Aghiasos", trzynawowej bazyliki, imponującej ogromem (długość 32.20m i 26,20 m szerokości), Do najważniejszych relikwii świątyni zalicza się obraz Matki Boskiej, który według tradycji został wniesiony przez Agathona z Jerozolimy, a namalowany został przez św. Łukasza. Jest duży (86 x 62 cm) i przedstawia NMP z Chrystusem w ramionach na tronie. Na wyspę przybył w 803 r n.e.
      Szybki spacer uliczkami i wracamy do samochodu. Cóż miasteczko wywołuje uczucia mieszane. Na pewno jest prześliczne, ale po wielu zwyczajnych greckich miejscowościach, leciutko razi nas jego malowniczość na potrzeby turystyki. Tu pani haftuje, inna ozdabia talerze, nieco dalej pan maluje dzbanki, a inny rzeźbi główki lasek. Co ciekawe po raz pierwszy coś takiego spostrzegliśmy, prawdopodobnie dlatego, że cała Lesvos nie jest tak bardzo nastawiona na turystykę.
      Cała trasa to około 180 km.

      pozdrowienia

      Gośka

      Trochę zdjęć z Lesvos na fotoforum
    • goska52 Molyvos (Mythimna) 21.07.11, 09:10
      Wsiadamy do autobusu, który po kilkunastu minutach, zatrzymując się po drodze w Petrze, dowozi nas do Molyvos (1,6 eu., 8km). Według istniejących źródeł miasto powstało pomiędzy 1140 a 1053r. p.n.e. Od IV wieku p.n.e. było ograniczone do cytadeli, otoczonej murami obronnymi z epoki hellenistycznej.
      Wysiadamy, żar leci z nieba, zbliża się 11.00. Mamy do wyboru dwie drogi, do góry do zamku (chyba można dojechać samochodem osobowym, a taksówką na pewno) lub w dół do porty. Cóż najpierw obowiązek, ruszamy do góry.
      Zamek w Molyvos jest drugim co do wielkości zamkiem na Mitilene. Zbudowany w czasach bizantyjskich na ruinach starożytnych, odpierał najazdy Franków i Turków i został ukończony w 1373 przez Franciszka Gatelouzo, genueńczyka i wzmocniony przez Turków w 1462 roku.
      Bajeczny widok z góry, błękitno-szafirowe morze, zielone góry, piękne zatoki z plażami, zapewne te widoki były natchnieniem dla lirycznego poety i kitarzysty Ariona (VII wieku p.n.e. ) pochodzącego z Mythimny.
      Schodzimy w dół krętymi uliczkami zabudowanymi tradycyjnymi budynkami z kamienia z drewnianymi kolorowymi okiennicami. Kupuję ceramiczną kafelkę do kolekcji. Jako symbole Mitilene są na niej klasztor w Thermi i właśnie Arion w wieńcu laurowym z kitarą w dłoniach, płynący na delfinie. Cisza, spokój, przecież jest sjesta, turystów niewielu.
      I wreszcie port, kolorowy, pełen rybackich łodzi. Kościółek św. Mikołaja, niestety zamknięty. Siadamy na kawę, wieje wiaterek, suszą się ośmiornice, nawet koty uciekły do cienia. Co do ośmiornic, schną na słońcu, ale co się potem z nimi robi? Jadłam z grilla, duszone, w sałatce, ale były chyba świeże (czyli mrożone), a jak się je te suszone?
      Powoli wracamy do autobusu, marzy nam się kąpiel, ale plaża w Molyvos nie wygląda zachęcająco, może lepiej jest w Eftalou?
      Trzeba będzie wrócić do Molyvos wieczorem, z plaży w Anaxos widać pięknie oświetlony zamek.
      • klaryma Re: Molyvos (Mythimna) 22.07.11, 08:20
        I jak Wam się podobała plaża w Eftalou? z tego co pamietam jest kamienista i bardzo szybko robi sie głęboko. Mnie się bardzo podobały termy w Eftalou, moczenie się w goracym źródle, a potem odrazu hop do dosyc zimnego morza!
        • goska52 Re: Molyvos (Mythimna) 26.07.11, 07:33
          Niestety do Eftalou nie dotarliśmy, akurat był autobus powrotny do Anaxos. Dzień był bardzo upalny 33 C i mieliśmy dość , szczególnie gdy się jest zdanym na autobus.
    • goska52 Petra 26.07.11, 07:29
      Kolejna króciutka wycieczka, spacerek do odległej o 2,5 km Petry. Nadmorska osada założona w czasach starożytnych. Najpierw idziemy do starszej części z kościółkiem Marii Panny z XVIII w. na 40 metrowej skale. Po pokonaniu 114 schodów, (dobrze że jest już wieczór, zbliża się 19.00), pobieżnie oglądamy wnętrze. Weszliśmy w ostatniej chwili, kobieta chce zamykać kościół. Piękny widok, trochę zdjęć i w dół. Przysiadłam na chwilę na murku u podnóża skały, ileż pracy włożono w budowę kościoła, wykucie schodów. Nieliczni przechodnie pozdrawiają mnie, niektórzy chcą nawet porozmawiać, ale niestety moja znajomość języka kończy się na paru zwrotach grzecznościowych, szkoda. Jeszcze tylko spacer urokliwymi uliczkami i nasz główny cel, tawerna prowadzona przez Towarzystwo Rolnicze Kobiet z Mitilene. Mieści się na nadbrzeżu, naprzeciwko takiego pomostu, w budynku na piętrze, wejście z drugiej strony wąskimi, słabo oznakowanymi schodami. Gości wita cudowny zapach jabłecznika, którego blacha leży na stole i którym częstują po posiłku, a jedzenie przepyszne. Byliśmy tam na kolacji kilka razy, polecam.
    • goska52 Anaxos 28.07.11, 07:54
      Jeszcze parę zdań o Anaxos. Mała, wypoczynkowa miejscowość, kilka niewielkich hoteli, trochę pensjonatów, kilka marketów i tawern. Plaża, gruby piasek, woda w morzu czyściutka i całkiem ciepła, ale dość szybko głęboko i bywa spora fala. Ludzi, przynajmniej w czerwcu niewielu, trochę Greków przyjeżdżało w weekendy. Język polski wzbudza zaciekawienie, pytania o kraj z którego przyjechaliśmy. Odpowiedź Polska wzbudza uśmiech i wyliczanie przez mężczyzn polskich piłkarzy na czele z Warzechą i trenerem Górskim.
      Dobra baza wypadowa do Petry i Molivos. Jeździ dość często autobus z Anaxos na plażę w Eftalou przez Petrę i Molivos. Ale komunikacja z resztą wyspy żadna. Z Molivos odjeżdża raz dziennie autobus do Mitilene o 7.00 rano.
      Czy podobało nam się Mitilene (Lesvos)?
      Bardzo, duża, ciekawa wyspa, przemili ludzie, żyjący własnym życiem, dla których turyści są sympatycznym, ale nie dominującym dodatkiem. Byliśmy w rejonie najbardziej zagospodarowanym turystycznie (drugi taki rejon to Skala Eresos). Ale z odwiedzonych do tej pory wysp, Lesvos wydaje się być najmniej skomercjalizowana.
      Udało nam się dość powierzchownie ją poznać, odległości są spore, drogi dobre, ale teren górzysty, chciałabym tam wrócić, pomieszkać trochę na przykład w Sigri, trochę na południu.

      To by było na tyle, pytania mile widziane, pozdrowienia

      Gośka
    • agabo2012 Re: Lesvos i Greckie pomidory 25.02.12, 17:53
      Witam,
      pisze Pani , że wyjazd organizowany był przez biuro podróży. czy może Pani dodać namiary na konkretne biuro. W tym roku chciałam odwiedzić Grecję, nie mam jeszcze doświadczenia turystycznego i chetnie skorzystałabym z usług sprawdzonego biura podróży.
      • goska52 Re: Lesvos i Greckie pomidory 27.02.12, 01:04
        Korzystamy z czeskich biur podróży z wylotem z Ostrawy. Jeżeli to może być czeskie biuro bliższe informacje mogę podać na adres mailowy.



        • ewelina29051 Re: Lesvos i Greckie pomidory 27.02.12, 21:53
          Witam serdecznie!
          Jesteśmy bardzo zainteresowani wyjazdem na wyspę Lesbos z czeskim biurem podróży.
          Uprzejmie prosimy o namiary. Mail jorgoss@wp.pl
        • agabo2012 Re: Lesvos i Greckie pomidory 28.02.12, 20:06
          Do : goska52 Bardzo chętnie nawiązę z panią kontakt mailowy. Przeczytałam chyba wszystkie pani wpisy na forum "greckim". Czyta się nie mniej ciekawie niż książkę " Greckie pomidory" . Mam mnóstwo pytań bardziej prywatnych i chętnie nawiąże kontakt prywatny : proszę o sygnał aboguta360@interia.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka