23.02.06, 16:31
W Grecji są wszędzie. A ja mam świra na ich punkcie.. hoduję, choć pierwszy
został przywieziony z Włoch. Od kilku lat można nabyć i u nas małe roślinki -
choć biorąc pod uwage tempo, w jakim rosną- to mają abstrakcyjne ceny. W tym
roku zasadzzam się jeszcze na bungewillę...
Chociaż trochę mnie denerwują- w Grecji sobie rosną i malowniczo kwitną na
polach, przy drogach, w szelinach skalnych widywałam.. a te moje tyle troski,
wynoszenia, przestawiania, podlewania, nawożenia..wymagają i i tak cholera,
sa tyle mniej dorodne niż tamte. Jak myślicie: one też tęsknia za Grecją..?smile
Też macie oleandry? czy coś innego w grreckim klimacie?smile
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: Oleandry 23.02.06, 16:34
      próbowałam się z oliwkami. Nie wiem, w czym problem, ale nie chcą rosnąćcrying(
      Jedna padła dość szybko. Druga utrzymała się ponad rok, więc myślałam, że już
      będzie OK. Ale niestety, źle zniosła powrót z balkonu do domu, chociaż to było
      jej drugie werandowanie i drugi powrót. Bardzo bym chciała mieć oliwkę, ale
      boję się, że znowu zmarnieje.crying
      • ewamalgorzata Re: Oleandry 23.02.06, 16:39
        Może stała za daleko od okna..? im, tym roslinom, światła potrzeba..
        • chiara76 Re: Oleandry 23.02.06, 16:40
          nie, stała na oknie...no, widać u nas nie chcą rosnąć.
          • jacek1f u mnie rosnie juz rok...ale powolutku, ale za 300 23.02.06, 17:02
            lat... moze...smile
            • ewamalgorzata Re: u mnie rosnie juz rok...ale powolutku, ale za 23.02.06, 18:57
              Wcale się nie martw - one tak mają. PIerwszyrok z reguły rosną mało. Potem
              łapią wiatr w zagle i zaczynają dawać czadu. Zwłaszcza, jeśli jest to sadzonka
              z Grecji. Bo te mnożone u nas jakby troszkę szybciej gwałtowne rośnięcie
              wykonują. Zima generalnie mają niewielkie przyrosty. Ale jak cię odciepli i na
              dwór wystawisz, i słońca trochę dostaną prawdziwego.. Sam zobaczyszsmile
          • ewamalgorzata Re: Oleandry 23.02.06, 18:59
            A powiedz: z czego ją wyhodowałaś? Przywiozłaś oliwkę niezamarynowaną i
            wsadziłaś? Sama pestkę? Kupiłas gdzieś u nas sadzonkę? Wykopałas małe
            drzewko..?smile))))))))))
            • chiara76 kupiłam drzewka w kwiaciarni;) 23.02.06, 19:14
              znikąd nie urywałam, nie skradłamwink) uczciwie nabyłam. Nie wiem, może robię
              jakiś błąd. W sumie mam już parę innych kwiatów...bardzo mi smutno, bo te
              oliwki to dla mnie takie "przedłużenie" bycia w Grecji...
              Może zamówię sobie na Urodziny jeszcze jedną, ale pomyślę nad tym.
              • ewamalgorzata Re: kupiłam drzewka w kwiaciarni;) 23.02.06, 19:16
                chiara76 napisała:

                > znikąd nie urywałam, nie skradłamwink) uczciwie nabyłam.
                No wiesz, jest taka teoria, że kradzione najlepiej rosną..wink))
                A na powaznie: nie widziałam nigdy w Posce takich drzewek do nabycia, dlatego
                spytałam.
                Własnie się zastanawiam, może ktos wie: Kiedy dojrzewają oliwki..?smile)) Może by
                żywych oliewek kilka przywieźć i zasadzić..?
                • chiara76 Re: kupiłam drzewka w kwiaciarni;) 23.02.06, 19:36
                  Są, są, w niektórych kwiaciarniach, ale trzeba się spytać, czy są.
                  Może ja nie mam do nich ręki.
                  Kurczę, Zamioculas mi zakwitł (to o nim z Aką rozmawiałam), a podobno nieczęsto
                  kwitnie. Kakstus mi teraz kwietnie, a Oliwki nie chcą rosnąćsad
                  • amigo50 Re: kupiłam drzewka w kwiaciarni;) 24.02.06, 01:48
                    Moja LPŻ przywozi z podróży różne dziwne rzeczy. A to jakieś sadzonki, a to
                    cebulki, a to kłącza, a to pestki itd. Sterczą potem te badyle w różnych fazach
                    rozwoju, skręcenia, wykręcenia, zasuszenia i sklapcaniacenia w pokojach, na
                    schodach, w ogródku i gdzie jeszcze się da, bo przecież wyrzucić nie można, bo
                    to jest z ...(tu wstaw co chcesz). Na pomysł przywiezienia oleandrów jeszcze
                    nie wpadła i sam się dziwię jak to się stało - choć po przeczytaniu tego wątku
                    zapewne wpadnie. W czasie ostatniego wyjazdu zapałała chęcią przywiezienia
                    pochodzącej z Egiptu roślinki o nazwie "fuli". Na szczęście nie udało jej się
                    znaleźć nigdzie sadzonki, ale boję się, że ją znajdzie.
                    Jeśli jednak chodzi o moje doświadczenia z oleandrami, to mogę powiedzieć, że
                    moja mama kiedyś, było to strasznie dawno temu, dostała skądsiś dwie małe
                    gałązki oleandrów. Wsadziła je do szklanek z wodą i stały te bidule dość długo
                    zanim wypuściły korzonki. Wsadziła je wtedy do doniczek z ziemią i zaczęły te
                    patyki rosnąć. Rosły w zawrotnym tempie około 10 cm przyrostu długości
                    zielonego kija na rok. Kiedy kije osiągnęły wusokość około 60 - 70 cm mama
                    obcięła im czubki. Wtedy kije zaczęły puszczać gałązki na boki i uformowały się
                    z biegiem czasu nawet zgrabne korony. ...I tak sobie stały przy wzroście około
                    120 cm przez lat kilka. Nigdy nie traciły liści (co najwyżej pojedyńczo) i
                    nigdy nie zakwitły. Pewnej jednak pięknej jesieni oba jednocześnie straciły
                    wszystkie liście. Wydawało się, że ich żywot dobiegł końca. Na zimę wystawił
                    tata obie doniczki wraz z tymi badylami na balkon. A zima była piękna długa i
                    mroźna tego roku. Ku zdziwieniu wszystkich, wraz z wiosennym słoneczkiem,
                    oleandry wypuściły listki a latem pięknie zakwitły. Od tej pory wynoszone były
                    na zimę do piwnicy, latem na balkon i pięknie sobie kwitły. W końcu jednak
                    przyszedł na nie czas i dokonały żywota. Co jednak charakterystyczne, to od
                    momentu kiedy zaczęły kwitnąć ich wielkość ani pokrój się nie zmieniły.
                    Jeśli kogoś to przynudzanie zainteresowało, w co wątpię, to wnioski już sobie
                    niech wyciąga sam!
                    • ewamalgorzata Re: kupiłam drzewka w kwiaciarni;) 24.02.06, 19:08
                      zainteresowało, jak najbardziejsmile
                      A co do mich doświadczeń z oleandrami.. Po pierwsze: rzceczywiście, dość długo
                      trwa, zanim te obcięte pędy się ukorzenią - nie wolno się zniechęcać. Po
                      drugie: z przyczyn, których jeszcze nie znam: z ciętych tu,namiejscu, które
                      zresztą nieco szybciej się ukorzeniją - ukorzenia się własnie jakoś tak z 60%.
                      Bo nawet był taki, który wypuścił ładne korzonki, ale padł po przesadzeniu.
                      Z przywiezionych pędów - ukorzeniło mi się malo, przywiozłam chyba 10, wyszły 2
                      oleadnry. A stały w wodzie kilka miesięcy, w końcu puściły - ale cholera, żaden
                      czerwony..w tym roku spróbuję jeszcze razsmile
                      Ponoć lepiej je ciąćna wiosnę, niż na jesień.
                      Przycinać w celu rozkrzewienia nie jest konieczne - jak zakwitnie, to potem z
                      miejsca kwiata trzy pędy wyrastają. Ale ponoć można.
                      Mój kwitł od małego i we wzroście mu to w niczym nie przeszkadzało
                      I ostatnia uwaga - pamiętajcie, ze to silnie trująca roslina jest. Nie
                      jedzcie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka