W Grecji są wszędzie. A ja mam świra na ich punkcie.. hoduję, choć pierwszy
został przywieziony z Włoch. Od kilku lat można nabyć i u nas małe roślinki -
choć biorąc pod uwage tempo, w jakim rosną- to mają abstrakcyjne ceny. W tym
roku zasadzzam się jeszcze na bungewillę...
Chociaż trochę mnie denerwują- w Grecji sobie rosną i malowniczo kwitną na
polach, przy drogach, w szelinach skalnych widywałam.. a te moje tyle troski,
wynoszenia, przestawiania, podlewania, nawożenia..wymagają i i tak cholera,
sa tyle mniej dorodne niż tamte. Jak myślicie: one też tęsknia za Grecją..?

Też macie oleandry? czy coś innego w grreckim klimacie?