tomaszkozlowski1
03.09.09, 23:04
Grecja nagle wkracza w krótką ale pewnie tym bardziej burzliwą
kampanię wyborczą. Rozpisano przedterminowe wybory. Odbędą się już 4
października! Grecy szybko zapominają o wakacjach i rzucają się w
wir politycznych dyskusji- to jeden z bardziej rozpolitykowanych
narodów w Europie i politykę przeżywają bardzo żywiołowo.
Do dymisji podaje się rząd Kostasa Karamanlisa (był premierem już
drugą kadencję). Dokładnie 10 lat temu- gdy dopiero marzył (jako
przywódca partii Nea Dimokratija) o byciu premierem- poszedłem z
ciekawości na wiec polityczny, którego był gościem (w mieście Rodos).
Czułem się jak gdybym znalazł się w centrum rewolucji...Takiego
politycznego zaangażowania tłumu nie widziałem nigdzie wcześniej.
Dziś premier Karamanlis odchodzi raczej w niesławie. Jego partia
skompromitowała się w ostatnich paru latach absolutnie niespotykaną
ilością skandali. Ostatnie pożary pod Atenami, które obnażyły brak
koordynacji i brak przygotowania (mimo smutnej "lekcji" z 2007 r.)
dolały...oliwy do ognia społecznego niezadowolenia. W sondażach
partia Karamanlisa traci do centrolewicowego PASOKu przynajmniej 6%.
Dowodzący PASOKiem Jorgos Papandreu (nota bene- o polskich
korzeniach ze strony matki!) wydaje się być pewniakiem na stanowisko
nowego premiera.
Ale w kampanii wyborczej wiele może jeszcze się wydarzyć...
To co pozytywne- w politycznym dyskursie wreszcie na poważnie
zaczyna się pojawiać temat ochrony środowiska, spotęgowany
pożarowymi katastrofami z 2007 r. i 2009 r.